Dodaj do ulubionych

on nie chce...

27.07.04, 17:57
Jestem ze swoim partnerem od ok. roku. Nigdy nie był namietnym kochankiem
i "te " sprawy traktował raczej "powierzchownie". Nasz sex nie był ani
regularny, ani częsty mimo, że mieszkamy razem. Próbowałam różnych metod, aby
go zachecić (bielizna, nastroje rozmowa, etc...)Nic nie pomogło :( zawsze
mówi, że jest zmeczony nawet gdy ma urlop. Myślałam, że może ma inna
orientacje - twierdz, że nie. Nie wiem co mam robić jestesmy młodzi, (ja 26
on 32)planujemy sie pobrać, ale obawiam się że prędzej czy później to runie.
Myślałam o różnych tabletkach na potencje ale nie chce podawac mu czegos bez
jego wiedzy, o wizycie w poradni nie chce słyszec, poza tym jest
pracoholikiem, ale czy to moze powodowac, że nie ma chocby czasem ochoty na
sex? Moze odpowie mi jakiś pracoholik?
Obserwuj wątek
    • lambertz Re: on nie chce... 27.07.04, 23:54
      Jeśli facet ma 32 lata i już nie chce się bzykać, to albo jest coś z nim
      poważnie nie w porządku, albo kompletnie go nie obchodzisz. Jedno czy drugie -
      ja bym na twoim miejscu po angielsku się wyplątał z układu.
    • ambx Wiej od niego!!!! 28.07.04, 16:28
      Ibusza! Podpisuję się pod tym co napisał Lamberz! Wiej od niego!!! Facet jest
      niereformowalny, więc musi sobie znaleźć równie bezpłciową partnerkę! Szkoda
      twojego życia! (Płciowego, rzecz jasna). Znajdź sobie pełnosprawnego mena,
      który cię chce. Za parę lat będziesz nam mogła podziękować.
      • libusza78 Re: Wiej od niego!!!! 28.07.04, 17:17
        Dzieki Wam za dobre rady :), jest tylko jeden maly problem...ja go kocham i nie
        wyobrazam sobie zycia bez niego :(
        • szkodnik Libusza78 29.07.04, 09:09
          Niestety są tacy faceci, którzy nie mają wysokiego libido. Mnie też zastanawia
          jak to możliwe, ale niestety jest i nic się na to nie poradzi nikt.
          Są dwa wyjścia, albo zmienisz partnera albo przyzwyczaisz się do tego jak jest.
          Sex jest bardzo istotną rzeczą w związku, więc będzie ci ciężko.
          Życzę powodzenia.
          • ambx Rozbudź swoją wyobraźnię 29.07.04, 09:18
            Piszesz, że "nie wyobrażasz dobie życia bez niego" - to spróbuj sobie wyobrazić
            życie z nim za 10, 20 lat, biorąc pod uwagę, że wydajność "z jednego ha" ciągle
            spada. Dobrą metodą jest staranna lektura licznych postów na tym forum,
            napisanych przez małżonków płci obojga, którym przyszło żyć z partnerem
            niedopasowanym pod względem temperamentu. Życzę owocnej lektury!
        • mamba13 Re: Wiej od niego!!!! 10.11.04, 09:02
          Apel do wszystkich dziewczyn!!!
          Jezeli juz przed slubem cos jest nie tak, to nie liczcie na to, ze jak sie
          ozeni to sie odmieni. Nie odmieni sie napewno!!!.Jezeli teraz nie lubi seksu,
          to napewno pozniej tez nie polubi. Bedziecie ryczec w poduszke, samotne i
          sfrustrowane...
    • wolne Re: on nie chce... 30.07.04, 10:24
      Miałam identyczną sytuację i wydawało mi się, że wytrzymam, ale nie udało się.
      Nie jestem siostrą zakonną, żeby zamykać się w klasztorze z buzującymi
      hormonami. Zważ, że uczucie rozdrażnienia i niedowartościowania – głównie
      Twojego – będzie rosło, a to ma zgubny wpływ również na inne sfery związku.
      Jestem szczęśliwa, że odeszłam od tamtego człowieka. Teraz mam kochającego
      męża, z którym uprawiam seks średnio 2x dziennie, a w weekendy szalejemy......i
      nie czuję się nieatrakcyjna i niezaspokojona. Nie bój się odejść. W takiej
      sytuacji jak obecna nie wróżę Ci dobrego....hmmmm...samopoczucia i radości z
      pozostawania w tym związku. Takie już jest życie, trzeba wybierać.
      • pysia_75 Re: on nie chce... 30.07.04, 22:08
        wolne napisała:

        > Miałam identyczną sytuację i wydawało mi się, że wytrzymam, ale nie udało
        się.
        > Nie jestem siostrą zakonną, żeby zamykać się w klasztorze z buzującymi
        > hormonami. Zważ, że uczucie rozdrażnienia i niedowartościowania – głównie
        >
        > Twojego – będzie rosło, a to ma zgubny wpływ również na inne sfery związk
        > u.
        > Jestem szczęśliwa, że odeszłam od tamtego człowieka. Teraz mam kochającego
        > męża, z którym uprawiam seks średnio 2x dziennie, a w weekendy
        szalejemy......i
        >
        > nie czuję się nieatrakcyjna i niezaspokojona. Nie bój się odejść. W takiej
        > sytuacji jak obecna nie wróżę Ci dobrego....hmmmm...samopoczucia i radości z
        > pozostawania w tym związku. Takie już jest życie, trzeba wybierać.

        Dziewczyno! czy ty czytać nie umiesz? ona pisze że go kocha nad życie i TO jest
        najważniejsze a nie seks...jak nie ma go tak często jakby chciała to zawsze
        może sobie sama zrobić dobrze albo stosować różne metody by facet w końcu
        nabrał ochoty, ale związek nie powinnien się z tego powodu kończyć broń Boże,
        przecież jest cos takiego jak miłość, prawda? i starania obojga aby było dobrze
        i coraz lepiej.
        • aniulekq Re: on nie chce... 31.07.04, 17:33
          Ja bym Twojego pana zaciągnęła do laboratorium na zbadanie poziomu
          testosteronu. Sądzę, że poprostu Twój partner ma go za mało i nie ma chęci na
          sex, jest on mu niepotrzeby.
          I nie zgadzam się z poprzednikami bo rozumiem, że kochasz swojego mężczyznę i
          chcesz mu pomóc będąc przy tym sama usatysfakcjonowana.
          • libusza78 Re: on nie chce... 01.08.04, 00:50
            DZiekuje wszystkim, ktorzy oddali swoj głos-jedni mnie pocieszyli inni
            zdolowali-za 3 tyg nasz slub...
            • ambx Zawsze możesz walnąć bukietem o posadzkę... 03.08.04, 16:20
              ... i wrzasnąć "nieeeeee" na cały kościół. Że też takie wypierdki jak twój luby
              zyskują okazję by reprodukować swe marne geny... Wrócisz do tematu jak
              odchowasz dzieci - "rycząca czterdziestka", samotnie na wczasach...
    • annpio Re: on nie chce... 04.08.04, 12:49
      Nie rob tego, nie wychodz za niego!!! Ja zrobilam ten blad. 5 lat temu wyszlam
      za faceta, ktory nie ma potrzeb seksualnych, nadal go bardzo kocham ale jestem
      z nim bardzo nieszczesliwa. Wiesz, jak to bedzie wygladalo? Napierw bedzie
      narastal stres,zaczniesz przyjmowac tabletki na uspokojenie, pozniej na sen,
      potem poprosisz lekarza o tabletki na obnizenie libido, potem trafisz do
      psychiatry! Bedziesz czula sie coraz mniej atrakcyjna i staniesz sie opetana
      brakiem sexu. Poczucie nizszej wartosci i milosc do meza nie pozwola Ci na
      spojzenie na innego faceta. Bedziesz pograzac sie coraz bardziej. Moj maz,
      aczkolwiek deklaruje, ze mnie bardzo kocha to po 5 latach wiecznego
      mojego "molestowania" jego osoby, doszedl do wniosku, ze ja, jego zona musze
      znalezc sobie kochanka bo on nie jst w stanie wspolzyc ze mna. I ze jest mu
      bardzo przykro, ale sie nie zmieni. Jestem z nim juz 7 lat w tym 5 po slubie i
      wyszlam za niego, bo bylam zamroczona miloscia do niego. Teraz, po tylu latach,
      kochajac nadal meza dojrzalam do tego aby znalezc sobie kochanka. Wobraz sobie
      siebie za kilka lat, kiedy tak jak ja dojrzejesz do tej decyzji i pomysl o tym
      jak pojdziesz do lozka z facetem, ktorego nie kochasz a przed oczami bedziesz
      mila obraz swojego meza i oczywiscie poczucie winy. Jakbym wiedziala, ze moj
      maz sie nie zmieni, to na oltarzu krzyknelabym NIE!!! Powodzenia
    • artur737 Re: on nie chce... 04.08.04, 16:38
      Nich mnie ktos poprawi jak chce, ale normy seksualne sa bardzo szerokie. Tzn jedni wspolzyja 3 razy dziennie a inni 2 razy w miesiacu i jest to ciagle NORMA. Nie wiem dokladnie jak to sie dzieje, ale ludzie jakas sie miedzy soba dobieraja zwykle na tyle, ze im odpowiada to co dostaja. Ciekawe jaki jest tego mechanizm? Moze pan doktor cos na ten temat napisze.
      Mysle, ze ludzie jakas przewiduja zapotrzebowanie seksualne swojego przyszlego partnera i tylko wtedy decyduja sie zalecac gdy uznaja, ze partner nalezy do ich poziomu zapotrzebowania.
      Problem zaczyna sie, ze gdy jedna strona jest z jakiegos powodu nieszczesliwa, jak jest to w twoim przypadku. Dobor jak widac nie zawsze dobrze dziala i dochodzi do sparowania partnerow o odmiennych potrzebach.
      Ten problem moze pozniej narastac w miare trwania malzenstwa i doprowadzic do konfliktow na innych poziomach. Mnie sie wydaje, ze wasz problem powinien byc wyraznie zaadresowany teraz (przed slubem i dziecmi) przy udziale seksuologa zapewne i otwartej rozmowy was obojga. A na co sie zdecydujecie na to sie zdecydujecie.
    • art_bo Re: on nie chce... 07.08.04, 22:14
      no to masz problem libusza78.....sex to bardzo ważna strona życia dwojga
      ludzi....po pewnym czasie takiej "stagnacji" nastąpi zobojętnienie...i ty
      również staracisz ochotę na sex widząc niechęć partnera,,,a to prowadzi do
      rozstania...prędzej czy później....zastanów się więc...póki co...
    • Gość: Nitka Re: on nie chce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 16:31
      A może wyciągniesz wnioski z doświadczenia mojego życia???
      Mój jedyny był dokładnie taki jak Twój, ale .... kochałam go nad życie...
      Pierwszych pięć lat małżeństwa płakałam z bezsilności. Następnych pięć to koszmar, na wspomnienie którego do dziś reaguję chwilowym bezwładem nóg. Poznałam opisywany w literaturze "ból serca" - uwierz, tego nawet wytrawny powieściopisarz nie jest w stanie przekazać. Byłam wrakiem. Nie było już dla mnie rzeczy ważnych. Nawet dzieci przestały być ważne. Chciałam tylko umrzeć. Nic więcej.Mimo wszystko, jeszcze potrafiłam być dumna z tego, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Byłam wzorową matką i żoną, choć błagałam Boga o zesłanie śmierci. Nie wysłuchał. Ale pomógł... o ironio... W wieku 38 lat po raz pierwszy zdradziłam męża. Teraz mam 48 lat i dopiero od 10 lat wiem, że seks jest poezją życia. W świetle prawa nadal jestem mężatką, choć już nawet nie mieszkamy ze sobą. Ale jestem szczęśliwą kochanką innego mężczyzny... Tylko czy naprawdę nie lepiej byłoby być żoną i kochanką w jednym ???
    • darthwojtex Re: on nie chce... 08.08.04, 22:00
      Moja dziewcyzna ma 17 lat i nie chce sie kochac. Mam ja zmienic na inna?
      • szkodnik Re: on nie chce... 09.08.04, 09:27
        Nie, ty poczekaj kilka(naście) lat, a zobaczysz jak ją ochota najdzie. :-)
        • darthwojtex Re: on nie chce... 09.08.04, 11:52
          Nie bo, zalozy tutaj topic za kilkanascie lat, ze ja nie chce, bo mi sie
          odechce zapewne ;]
    • Gość: mała Re: on nie chce... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 11:37
      Libusza- jak ja Cie dobrze rozumiem....roznica tylko taka ze slub w najblizsza
      sobote i....jestem w ciazy!:)Kocham go bardzo i podobnie jak Ty nie wyobrazam
      sobie zycia bez niego. A seks....teraz "moge" troche mniej, bo mam bole
      brzucha, ale tak to bylo mniej wiecej raz w tygodniu, w porywach do dwoch.
      Powoli zaczynam sie do tego przyzwyczajac. Nie zlicze ile razy probowalam z nim
      rozmawiac o tym, bylam nawet u seksuologa (sama) ale on sie nie dal namowil na
      wizyte, tlumaczyl to tym,ze bedzie sie wstydzil mowic o tym innemu facetowi.
      Moj facet unika rozmow o seksie a ja juz mam dosc inicjowania rozmow o tym i
      inicjowania czegokolwiek.....Chce go namowic na badanie poziomu testosteronu
      ale juz nie wiem jaki sposob mam uzyc:((
      • Gość: pracoholia Re: on nie chce... IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.04, 15:04
        Każdy przypadek jest inny, nie ma tu sztywnych reguł i każdy musi sam
        niestety dokonać wyboru. Powiem tylko z autopsji, że najpierw żony
        nie wypuszczałem prawie z łóżka ;-) ale kiedy przekroczyłem 35 latek,
        liczyła się dla mnie w zasadzie tylko praca, przez co niemal straciłem
        ją ze swego "widnokręgu" i mocno zniedbywałem... Jednak po szczerej
        rozmowie wróciłem po rozum do głowy, odpuściłem trochę z tą "karierą"
        i teraz znów mam ochotę, prawie zawsze. Teraz to z kolei ukochana żona
        bywa przepracowana i rzadziej ma ochotę, ale mówiąc jej o tym, zaczęła
        więcj uwagi poświęcać mnie, czyli nam, naszemu związkowi. To idzie
        jakby falami - okresami mam non-stop ochotę na miłosne karesy, w innym
        okresie wcale, podobnie i żona. Reasumując, najważniejsza jest rozmowa
        i potem, stosownie do jej wyników, jakieś kroki. Ale skoro już na początku,
        tj. przed ślubem lub zaraz po, jest coś nie tak, brak ZROZUMIENIA, to
        absolutnie nie wróżę takiemu związkowi nic dobrego w przyszłości...
        • dwoja Re: on nie chce... 28.12.04, 14:47
          Mnie zastanawia tu jedno: on musi zrozumieć, że jest to poważny problem a
          jeżeli to do niego dotrze to chciałabym poznać jego reakcję. Myślę, że brak
          reakcji też bardzo dużo mówi.
          Zapytaj się jaka jest jego propozycja w rozwiązaniu tego problemu. I nie
          doraźne rozwiązanie problemu tylko kompleksowe.
          Mam prawie 40 lat, moje małżeństwo rozpadło się głównie z tego powodu. Do dziś
          nie mogę sobie darować, że nie walczyłam o miłość męża, o kontakt fizyczny. Ja
          nawet nie potrafiłam o tym rozmawiać. Dziś płacę olbrzymię cenę za to. Po
          rozwodzie ojciec moich dwóch synów popełnił samobójstwo. Chłopcy nie mają ojca
          a ja jestem samotną matką. O tym, jaki miało to wpływ na dzieci nie będę pisać,
          możesz sobie wyobrazić.
          Pomyśl jakie scenariusze mogą przydarzyć się Tobie.
          Uważam, że powinniście oboje stawić czoła temu problemowi. A jeżeli to dla
          niego nie jest ważne, to sorry, bardziej by mnie to bolało, niż odtrącenie
          fizyczne. Po prostu powiedz mu to co czujesz, uważając żeby go nie urazić. Mów
          o swoich uczuciach, pragnieniach, bólu, frustracji, braku akceptacji, żalu,
          starając się dać mu wsparcie w postaci miłości. Do niego powinno tez to
          dotrzeć, że jest to ogromny problem.
          A kompromis to może być jedna wiagra w tygodniu. :)
    • dwoja Re: on nie chce... 28.12.04, 15:29
      Zapomniałam dodać, że rozwód był z tego powodu, że znalazłam sobie kochanka.
      Miał to być romans ale czasem na emocje nie mamy wpływu.
      Oczywiście zostałam przez wszystkich okrzyczana winną rozpadowi małżeństwa... a
      potem w konsekwencji śmierci byłego męża. Nawet moja rodzina uważa, że winną
      byłam ja.
      A i syn czasem mówi do mnie "mamo, nienawidzę cię"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka