Dodaj do ulubionych

Alkohol a HCV

17.01.10, 12:01
Jestem nosicielem hcv mam 40 lat,nie lecze sie bo niewiem czy to cos pomoze,a
w dodatku pije alkohol w weekendy czy jest to niebedzpieczne?
Obserwuj wątek
    • clean1 Re: Alkohol a HCV 17.01.10, 12:09
      Zasada jest jedna: ZERO ALKOHOLU!!!

      A tak jeszcze zapytam, piszesz o piciu w weekendy, a co to znaczy i
      jak to rozumieć - pijesz na umór od soboty od 6:00 do niedzieli do
      24:00 - np. skrzynkę piwa i 2 litry wódki? Czy może 1 piwo
      bezalkoholowe w sobotę do obiadu?
    • jan-w Re: Alkohol a HCV 17.01.10, 12:31
      Twoja wątroba albo już, albo za jakiś czas będzie z dużym prawdopodobieństwem
      gorzej pracować. Oznacza to w uproszczeniu że słabiej będzie oczyszczać krew z
      trucizn które są efektem działania organizmu. W pierwszej kolejności wątroba
      zajmuje się usuwaniem trujących produktów trawienia alkoholu. Wtedy inne toksyny
      czekają na swoją kolej. A ta pierwsza czynność też trwa dłużej niż u zdrowego
      człowieka. Efekt - postępujące zatrucie całego organizmu. Łącznie z mózgiem. Co
      malowniczo opisał przedmówca ;-)
      • roban215 Re: Alkohol a HCV 17.01.10, 12:41
        Chcialbym skonczyc z tym alkoholem,ale jestem alkoholikiem i bardzo ciezko jest
        mi utrzymac abstynencje,pije dwa trzy razy w tygodniu zazwyczj dosc sporo bo nie
        mam umiaru,trwa to jeden dzien,pozniej"umieram"prze trzy kolejne dni..hmm..chce
        cos zmienic..
          • roban215 Re: Alkohol a HCV 18.01.10, 17:10
            BEDE OD DZIS NA SIEBIE UWAZAL,WIDZE ZE NIE MA ZARTOW.POSTANAWIAM NIE PIC ALE ILE
            WYTRWAL(NIEWIEM).CO DO LECZENIA HCV TO TEZ MAM DYSTANS,BO CHYBA BYM WYLECIAL Z
            PRACY,(A CZY TO PRZEDLUZY MOJE ZYCIE?ILE Z TYM MOZNA ZYC?)JAK KTOS ZNAJDZIE
            CHWILE CZASU PROSZE O TRESCIWA ODPOWIEDZ)JAK TU SOBIE POMUC??
            • bananarama-live Re: Alkohol a HCV 18.01.10, 17:43
              Nie masz obowiązku mówić o swojej chorobie. L4 możesz zanieść na inną chorobę /
              pobyt w szpitalu/ np kręcz karku. W szpitalu lezysz 2x po kilka dni. Jak sobie
              pomóc? Wziąć się za grzdyla ,iść do lekarza rodzinnego po skierowanie do
              SZPITALA i zacząć się leczyć. Ze stanem zapalnym i alkoholem długo nie
              pociągniesz. Pierwszy zły znak, to krew w kale. Pytasz czy podjąłem się
              leczenia. TAK. Jestem 1,5r po terapii . Teraz mogę chlapnąć browara ,z
              chłopakami na zlocie. Od momentu kiedy dowiedziałem się o HCV, do 0,5 r po
              rocznej terapii ZERO alkoholu. Jeśli nie zaczniesz się leczyć, twoje
              postanowienie o abstynencji ,nie przekonuje mnie. Odpuścisz jednej okazji, ale
              przy drugiej zakropisz 2x lepiej ,zeby nadrobić poprzednią. Takie zycie
              Powtarzam SKIEROWANIE OD RODZINNEGO DO SZPITALA - NIE DO PRZYCHODNI. Mów że cię
              boli.
        • bananarama-live Re: Alkohol a HCV 17.01.10, 17:03
          Ja tez lubię zalać pałę , ale " są granice,których nie można przekroczyć "


          Jeśli lubisz to co ja, a ja lubię żyć ,przynajmniej zmniejsz częstotliwość. Daj
          wątrobie odsapnąć.
    • jagnuska Re: Alkohol a HCV 17.01.10, 16:44
      Jeśli lekarz dowie się, że masz problem z alkoholem, to nie pozwoli
      tobie na leczenie, a nie ma co ukrywać przed doktorem, bo może się to
      źle skończyć.
      Alkoholizm jest głównym przeciwskazaniem do leczenia.
      Więc jeśli chcesz walczyć z wzw c, to najpierw musisz poradzić sobie z
      piciem.
      • decort Re: Alkohol a HCV 18.01.10, 20:19
        idź na terapię. Przystopuj z piciem. Zapytaj siebie co jest dla Ciebie
        ważniejsze: życie czy konanie w męczarniach, które kontynuując picie masz
        gwarantowane. Co do terapii i alkoholu, kiedyś spytałam o to lekarza, kiedy ktoś
        tu na forum poruszył temat, a ja wtedy za zgodą lekarzy brałam przez miesiąc
        końską dawkę 2-ch antybiotyków jednocześnie i kurację hormonalną (też nie
        wskazane): czy na pewno mnie to nie zabije oraz o co w takim razie chodzi z tym
        alkoholem (bo pomyślałam, że nawet 2 piwa dziennie nie czynią takiego
        spustoszenia jak to co mi zapisali). A lekarz: z alkoholem chodzi głównie o to,
        że nie mamy pewności, że chory będzie brał regularnie leki, więc nie ma sensu
        inwestować.
        • decort Re: Alkohol a HCV 18.01.10, 20:23
          I jeszcze jedno, jak już będziesz konał w męczarniach, nikt nie będzie Cię
          żałował i opiekował się Tobą, tak jak sąsiadem z łóżka obok - mającym ten sam
          problem, tyle, że niepijącym. Służba zdrowia nie poświęca swojej uwagi komuś,
          kto wedle jej oceny sam sobie zaszkodził.
    • bananarama-live Re: Alkohol a HCV 18.01.10, 21:54
      5.Choroby wywołane piciem alkoholu



      a) Choroby układ pokarmowego



      - śluzówka



      Alkohol powoduje przewlekle stany zapalne błon śluzowych jamy ustnej, przełyku,
      żołądka i dwunastnicy,. Źle wpływa na perystaltykę przełyku i jelit. Zaburza
      wchłanianie substancji, a co za ty idzie prowadzi do spadku wagi i ogólnego
      złego samopoczucia spowodowanego niedoborem składników pokarmowych. W przypadku
      stanów zapalnych możliwe są pęknięcia błony śluzowej powodujące krwawienia.
      Niebezpieczne są także wybroczyny i nadżerki. Alkohol powoduje także uszkodzenie
      znane jako zespół Mallory'ego–Weissa, pęknięcie przełyku, refluks żołądkowo –
      przełykowy.



      - wątroba



      Cząsteczki C2H5OH są eliminowane w organizmie przez spalanie w komórkach
      wątroby. Organ ten reaguje na jego nadmierna ilość poprzez:

      - stłuszczenie;

      - zapalenie;

      - zwłóknienie;

      - marskość.

      Na czym polegają te dolegliwości? Otóż, stłuszczenie wątroby powstaje w wyniku
      nadmiernego odkładania się tłuszczu w komórkach wątrobowych. Jest to proces jak
      najbardziej odwracalnym tzn. ustępuje po zaprzestaniu picia, ale powoduje takie
      dolegliwości jak: bóle w okolicy prawego podżebrza i wyraźne powiększenie
      wątroby. Zapalenie wątroby spowodowane piciem alkoholu to kolejny etapem
      niszczenia organu prowadzący do zwłóknienia. Dolegliwości i bóle jeszcze
      bardziej się nasilają. Zwłóknienie prowadzi do marskości wątroby.

      W wyniku marskości wątroby hepatocyty (miąższ wątroby) zostają zastąpione przez
      włóknistą tkankę łączną, która utrudnia przepływ krwi przez wątrobę i nie pełni
      żadnych pożytecznych funkcji w wątrobie.



      Główne objawy marskości to:

      - osłabienie organizmu;

      - obrzęki;

      - żółtaczka;

      - utrata wagi;

      - obecność płynu w jamie brzusznej;

      - żylaki przełyku;

      - krwotoki wewnętrzne.



      Zmiany w wątrobie pojawia się już przy spożyciu 60-80 g/dzień alkoholu przez
      mężczyzn i powyżej 20 g/dzień przez kobiety.

      Skutkiem marskości wątroby może być pierwotny rak wątroby.

      Alkohol wpływa na czynność błony komórkowej, metabolizm tłuszczów, wysokie
      stężenia aldehydu octowego oraz niedobór pokarmowy. To m.in. wpływa na proces
      marskości wątroby.

      Wśród alkoholików, którym przeszczepiono nową wątrobą tylko około 10% wraca do
      picia. Sukces przeszczepu nie zależy od tego czy dana osoba jest alkoholikiem,
      czy nie. Jednakże przed zabiegiem konieczna jest 6 miesięczna abstynencja. Po
      udanym przeszczepie zalecane jest zachowanie abstynencji poprzez spożywanie
      odpowiednich leków.



      - trzustka



      Spożywanie alkoholu powoduje ostre i przewlekłe zapalenia trzustki. Powoduje
      także uszkodzenia tkanki gruczołowej. W kanalikach trzustkowych pod wpływem
      alkoholu wytracają się substancje białkowe tzw. korki i czopki. Powoduje to
      niszczenie kanalików obumieranie trzustki Napoje alkoholowe powodują nadmierne
      wydzielanie przez trzustkę enzymów, wywołując w ten sposób stan zapalny i
      bolesne skurcze dwunastnicy oraz przewodu trzustkowego. Wydzielane przez
      trzustkę enzymy mają utrudnioną drogę do dwunastnicy. Zapalenie trzustki może
      powstać również przez ciągłość jako skutek wcześniejszego zapalenia żołądka i
      dwunastnicy albo jako wynik "zarzucania" do przewodu trzustkowego treści
      dwunastniczej. W wyniku zapalenia trzustki może dojść do cukrzycy, gdyż wysepki
      Langerhansa wytwarzające insulinę ulęgają zniszczeniu. Zadaniem wysepek
      Langerhansa jest regulowanie prawidłowej przemiany sacharydów.

      Przewlekle, nieustannie wracające stany zapalne trzustki są wynikiem alkoholizmu
      w 75%. Ostre zapalenia trzustki może się skończyć w 5% śmiercią chorego.
      Przyczyną może być alkoholizm (około 10-20%).





      b) choroby układu nerwowego



      Alkohol działając na układ nerwowy wyrządza wiele szkód. Metabolity alkoholu
      etylowego działają toksycznie, na wrażliwy pod tym względem, układ nerwowy.
      Alkohol może powodować patologiczne zmiany w układzie nerwowym. Ważne jest
      wówczas uzupełnienie niedobory witamin, zwłaszcza witamin z grupy B, tj.
      tiaminy, kwasu pantotenowego biotyny i pirydoksyny.





      c) choroby układu odpornościowego



      W skład układu odpornościowego wchodzą:

      - węzły chłonne;

      - grasica;

      - śledziona;

      - szpik kostny;

      - komórki: limfocyty oraz makrofagi.



      Zadaniem tych narządów jest ochrona organizmu przed obcymi substancjami. Częste
      i nieumiarkowane spożywanie alkoholu zahamowanie funkcji układu odpornościowego.
      Niszczy zdolność limfocytów do produkowania przeciwciał oraz obniża aktywność
      komórek chroniących przed przerzutami nowotworowymi. Może to doprowadzić do
      takich chorób jak;

      - choroby zakaźne;

      - gruźlica;

      - zapalenie płuc;

      - rak.



      d) zaburzenia sprawności seksualnej



      Mylne jest powszechne przekonanie, że alkohol wpływa korzystnie na sprawność
      seksualną. Prawda jest zupełnie inna. Alkohol pomimo tego, że znacznie redukuje
      poziom wstydu oraz likwiduje wszelkie zahamowania, to w dłuższej perspektywie
      picie napojów alkoholowych, powoduje osłabienie organizmu, spadek wydolności
      oraz sprawności seksualnej. Może spowodować niekiedy u płci męskiej impotencję,
      co wiąże się z dramatami w relacjach damsko-męskich. Występuje już u 50%
      mężczyzn długotrwale pijących alkohol. Udowodniono, ze alkohol wpływa na
      zaburzenie wzwodu, opóźnia ejakulację oraz ogólnie osłabia organizm. Możliwa
      jest także obniżenie płodności oraz atrofia jąder. Wynika to z toksycznego
      działania na komórki Leydiga. Alkohol powoduje równocześnie zaburzenia czynności
      podwzgórza. Spada poziom testosteronu, jednakże nie w każdym przypadku.

      Nie potwierdzono jeszcze wpływu alkoholu na sprawność seksualną kobiet, choć
      wiele pijących kobiet uskarża się na zmniejszenie ilości wydzielanego śluzu
      pochwowego, obniżenie popędu płciowego oraz zaburzenia e cyklu menstruacyjnym.
      Pojawiają się zmiany jajnikowe oraz zahamowana jest owulacja. Udowodniono, że
      kobietom obniża się płodność w wyniku rzadszych owulacji oraz zwiększa
      prawdopodobieństwo poronień samoistnych. Spożywanie alkoholu przed okresem
      poprzedzającym pokwitanie opóźnia dojrzewanie płciowe, ponieważ obniża się
      wówczas poziom hormonu luteinizujacego oraz hormonu wzrostu. Kobiety z problemem
      alkoholowym mają wczesną menopauze oraz zaburzenia łaknienia. W wyniku tego
      następuje znaczna utrata wagi. Współistniejąca bulimia pogarsza jeszcze bardziej
      sprawność seksualną.





      e) choroby układu krążenia



      Spożywanie alkoholu w umiarkowanych ilościach jest korzystne dla zdrowia
      (zmniejsza niebezpieczeństwo śmierci w wyniku choroby wieńcowej), jednakże
      długotrwałe, nadmierne picie alkoholu może spowodować choroby układu
      naczyniowo-sercowego (arytmia serca, nadciśnienie, udar mózgu, kardiomiopatie).





      Nadciśnienie

      Już u 10-30% mężczyzn spożywających alkohol w nadmiernych ilościach występuje
      nadciśnienie tętnicze Mechanizm tego schorzenia nie został jeszcze dokładny
      poznany. Na jego wpływ może mieć tzw. zespół abstynencyjny, a co za tym idzie
      obniżanie się we krwi poziomu alkoholu. Częste picie i nagłe zaprzestanie
      powoduje nadciśnienie. W wyniku nadciśnienia mamy do czynienia z krwotokami
      mózgowymi, udarami. Jest także przyczyną zawałów serca. Częste picie alkoholu
      powoduje zwiększone niebezpieczeństwo nadciśnienia.





      Kardiomiopatia



      Kardiomiopatie występuje u osób uzależnionych i polega na osłabieniu
      kurczliwości w mięśniu sercowym. Choroba ta powoduje zwyrodnienia włókien
      sercowych, powiększenie oraz stłuszczenie serca, co wywołuje komplikacje w pracy
      serca i niewydolności w krążeniu. Zachodzące zmiany nie są jeszcze dokładnie
      zbadane. Naukowcy podejrzewają, że na taki stan rzeczy mogą mieć wpływ problemy
      z wychwytywaniem wapnia, oksydacją lipidów i tworzeniem wolnych rodników, ale
      także procesem wytwarzania aldehydu octowego.

      Przyczyną kardiomiopatii w 20-30% przypadków jest nadmierne spożywanie alkoholu.
      Wykazały to badania przeprowadzone w Stanach Z
      • roban215 Re: Alkohol a HCV 19.01.10, 19:00
        A powiedz mi jeszcze jedna zecz:po biopji zwloknienie mialem 1. genotyp 4abylo
        to dwa lata temu,no a pilem powiedzmy dwa,trzy razy w miesiacu,przewaznie piwo
        no i powiedzmy ze 10-15 puszek 0.5l Jak myslisz dalem watrobie za ostro w kosc?i
        jeszcze jedno-jak zniosles swoje leczenie i ile masz lat,czy w moim przypadku
        jest to wyleczalne,czy warto?ile z tym moge zyc?na marginesie powiem tez ze pale
        okolo 20 papierosow dziennie..
        • bananarama-live Re: Alkohol a HCV 19.01.10, 19:19
          2 lata i nic z tym nie robisz? 1 st zwłóknienia to najlepszy czas na leczenie,
          watroba jest w niezłej kondycji.
          Jestem - byłem , dokładnie w takiej sytuacji co ty. Mam 45lat. genotyp 4
          Leczenie bez większych emocji.
          Postępu włóknienia, nikt nie jest w stanie przewidzieć.
          Co to znaczy w twoim przypadku. Setki przypadków jest takich jak twój np; ja :]
          i wszystko dobrze się kończy. Papierosy i alkohol, bezwzględnie rzuć,
          przynajmniej do czasu zakończenia terapii.
          Cały -smród- z nikotyny, przechodzi przez wątrobę. Zrób coś dla siebie, albo
          połóż lachę na wszystko i czekaj ,aż będzie gorzej. RADZE POMYŚLEĆ PÓKI CZAS
    • dominiczka_77 Re: Alkohol a HCV 19.01.10, 19:34
      To chyba jakaś prowokacja, najpierw piszesz, że pijesz w weekendy 15 piw i 1
      flaszkę, potem, że 2-3 razy w tygodniu jesteś w ciągu, a na koniec, że 2-3 razy
      w miesiącu. Myślę, że wiesz co powoduje alkohol, a jak masz wątpliwości to idź
      do lekarza i psychologa, są też fora dla alkoholików.
      • jagnuska Re: Alkohol a HCV 19.01.10, 22:29
        Popieram, trochę się chłopak pogubił w zeznaniach. Jak to się mówi?
        Nie ma takiego dobrego kłamcy, co by się nie pomylił, i prawdy
        przypadkiem nie powiedział? Jakoś tak.
      • clean1 Re: Alkohol a HCV 20.01.10, 00:37
        A tak w kwestii formalnej. Kończę za 6 tygodni i jak to z tym
        alkoholem? Czy powiedzmy 4-5 piw w piatkowy wieczór w knajpie z
        kolegami raz na 3-4 tygodnie jest dopuszczalne? Oczywiście zarówno
        przed i po pilnowanie się z jedzeniem i wypoczynkiem (zwłaszcza po)
        by dać wątrobie odpocząć.
        • bananarama-live Re: Alkohol a HCV 20.01.10, 06:06
          Po terapii zakończonej sukcesem, żyjesz NORMALNIE
          Zaden lekarz nie powie - można pić piwo
          Od czasu do czasu wychłeptam nawet kilkanaście beerów i transaminazy są w normie
          /2dni po /
            • jan-w Re: Alkohol a HCV 20.01.10, 10:21
              Będzie sukces, czy nie będzie to wątrobę i tak masz uszkodzoną, mniej wydajną i
              z możliwością nawrotu choroby w każdej chwili. Żadne leczenie nie usuwa wirusa
              HCV w 100%. Czy chcesz ja jeszcze dodatkowo osłabiać, odpowiedz sobie sam.
              W reklamach dziadkowie z uszkodzonym kręgosłupem podrzucają wnuki po łyknięciu
              odpowiedniej tabletki. Ale życie nie jest takie wspaniałe jak przedstawiają to w
              reklamach.
              • clean1 Re: Alkohol a HCV 20.01.10, 10:38
                Oki. Czyli sprawa jasna.
                Z różnych wypowiedzi nie było to takie jasne i oczywiste.
                Tak czy siak rozumiem, że swoje wiaderko juz w życiu wypiłem czyli
                pozostaje (póki można) jeszcze seks. ;-)
                Dzieki!
                • gilda28 strach ratuje życia... 20.01.10, 17:16
                  strach często jest dobrym doradcą, pomaga uniknąć niebezpieczeństwa
                  chyba że jest paranoiczny...
                  ale nie w tej sytuacji, bo ostrzegania przed trucizną nie można nazwać paranoją :)
                  alkohol jest be!
                  • jan-w Re: strach ratuje życia... 20.01.10, 18:06
                    Przy okazji - cytat z publikacji nt paracetamolu:

                    Warnings
                    Alcohol warning: If you consume 3 or more alcoholic
                    drinks every day, ask your doctor whether you should take
                    acetaminophen or other pain relievers or fever reducers.
                    Acetaminophen may cause liver damage
                    • gilda28 na marginesie.. 20.01.10, 19:23
                      w krajach cywilizowanych wcześniej niż PL, gdzie prawo jest stosowane
                      konsekwentnie także w części "szkody na osobie" (w PL k.c, okolice art.
                      444)zakłada się różne scenariusze
                      PL jest nadal głupio-optymistyczna i alkoholowo-tolerancyjna
                      a szkoda..
                      ale przykład pewnie z USA a ta spółka akcyjna ;) przestrzega nawet użytkowników
                      suszarek do włosów, że przyrząd ten nie służy do podgrzewania dupy, szczególnie
                      poprzez wrzucanie suszarki do garnka
                      to tyle alkoholowej dygresji
    • roban215 Re: Alkohol a HCV 20.01.10, 20:13
      Nic nie sciemniam drodzy forumowicze,moze faktycznie sie troche pogubilem co do
      ilosci spijania mocniejszych plynow,ale to dlatego ze moje picie ma rozna
      tolerancje...prostujac-raz wiecej raz mniej.. pozdro ;)
        • decort Re: Alkohol a HCV 20.01.10, 23:34
          nie bądźmy bardziej papiescy od papieża. Lecz się człowieku. A jak Ci się uda
          przy okazji rzucić picie to tym lepiej! Bo alkohol utrudnia terapię, a przede
          wszystkim wraz z wirusem niszczy wątrobę i cały organizm. Na spożycie alkoholu
          masz wpływ, na wirusa nie. Jeśli możesz nie pomagaj wirusowi piciem. Pozdrawiam
            • jagnuska Re: Alkohol a HCV 21.01.10, 20:19
              Masz rację, przede wszystkim on sam musi podjąć decyzję. Ale powiedz
              sam, alkoholicy są pozbawieni rozsądku, więc choroba nie jest dla nich
              powodem do nie picia. Gdyby tak było, to nie nazywałoby się chorobą. A
              jak się ma wsparcie, to jest odrobinę lżej, przede wszystkim, nie
              można być samotnym, dlatego pytałam.
              • roban215 Re: Alkohol a HCV 21.01.10, 20:47
                A ja mysle,ze dam rade.Moze nawet nie jestem alkoholikiem..a ze pilem?hmm..u
                mnie to jest tak:jesli juz kogos spotkalem ze znajomych no i mial ochote sie
                napic to ja tez nie odmowiam,ale jak juz pisalem terapia mnie powstrzyma-powiem
                wam tez ze przez rok czasu nie pilem ani kropelki,mozna bez tego chociarz
                czasami jest tak zwany smak..
                  • gilda28 hueh hueh... 21.01.10, 21:12
                    gość przyszedł tu, żeby się dowiedzieć o konfrontacji alkohol vs HCV - a wy go
                    diagnozujecie pod kątem alkoholizmu :)

                    alkohol jest be - dla zdrowej wątroby i dla obciążonej stanem zapalnym
                    powodowanym przez wirusa tym bardziej
                    wyobraźmy sobie sytuację, w której wątroba ma zdolność regeneracyjną 10x
                    samo działanie wirusa C powoduje obciążenie rzędu 10x
                    dodatkowo dowala się alkoholem obciążając o kolejne 10x
                    jesteśmy 10x na minusie i tego wątroba już nie nadgoni
                    morał: chlej to szybciej umrzesz - w bólu, czekając na przeszczep, którego jako
                    pijący nie dostaniesz
                    nie jesteś alkoholikiem? super, tym łatwiej ci będzie nie pić
                    powodzenia! w podwójnej walce :)
                    • jagnuska Re: hueh hueh... 21.01.10, 23:15
                      Człowieku, tutaj ludzie przychodzą z różnymi sprawami wiążącymi między
                      innymi z chorobą, nie jesteśmy po to, żeby się na wzajem krytykować.Do
                      głównego trzeba kierować rady, a nie do radzących. Pozdrawiam.
                      • gilda28 Re: hueh hueh... 22.01.10, 09:11
                        jedną osobę, która pisała parę dni temu na forum o swoich powikłaniach leczenia
                        (drętwienie)i wywaliłeś ją na inne forum
                        zwyczajnie rozśmieszył mnie brak konsekwencji (bo z boku jest dział
                        "uzależnienia" a nie napisałeś tej tu osobie "patrz w bok, nie to forum")
                        dlaczego 10x? a bez powodu, przykładowo, żeby zobrazować sytuację (co chyba
                        widać w tamtej wiadomości)

                        ja nie miałam nic złego na myśli
                      • jagnuska Re: hueh hueh... 22.01.10, 13:16
                        Dzisiaj miałam wizytę na wolskiej. Doktor powiedział, że mam dobre
                        wyniki, szansa na wyleczenie po terapi-40%, biorąc pod uwagę skutki
                        uboczne jaki mogą wystąpić, nie polecał leczenia.
                        Co o tym myślicie?
                        • bananarama-live Re: hueh hueh... 22.01.10, 15:26
                          To po jaką cholerę tam siedzi, skoro odradza leczenie. Setki tysięcy ludzi
                          przeszło terapię i wszystko jest ok. Trafiłaś na idiotę, albo twój stan zdrowia
                          nie jest najlepszy,zeby podjąć terapię.
                          Ludzie wielkie łapówki daja ,zeby trafić na listę oczekujących na terapię.
                          • jan-w Primum non nocere. 22.01.10, 17:57
                            bananarama-live napisał:
                            > To po jaką cholerę tam siedzi, skoro odradza leczenie.

                            Jest tam po to aby leczyć. Zapewne jagnuska użyła skrótu myślowego.
                            Lekarz o ile rozumiem odradzał użycie interferonu z dodatkami. To nie jest jedyny lek, ani też odpowiedni dla każdego w każdej sytuacji.
                            To że ludzie bezwzględnie domagają się leczenia jakąś metodą ponieważ nasłuchali się legend i nie mają wystarczającej wiedzy, nie jest żadnym argumentem.
                            Myślę że ten lekarz wie co robi odradzając wyniszczającą terapię w sytuacji kiedy nie jest niezbędna a szanse na jej skuteczność są niewielkie,
                        • bananarama-live ps 22.01.10, 15:30
                          Podczas terapii ani jednego dnia zwolnienia, opalałem się w Grecji, jadłem
                          wszystko na co miałem ochotę i po czym się dobrze czułem -/ łącznie z
                          ośmiornicami/ Teraz mam minusa, piję browara /raz na jakiś czas/
                          i mam się dobrze. Czy to mało?
                          • jagnuska Re: ps 22.01.10, 17:09
                            Co za konowały. Właśnie wyniki mam bardzo dobre. Następna wizyta za
                            3miesiące. Może wtedy powiem, że chcę leczenia. Poczytam trochę, i
                            podejmę decyzję. Jak się tak czyta, to różnie, jedni czują się super
                            jak ty, a inni kiepska. Trzeba chyba zaryzykować, aby się dowiedzieć
                            do jakiej grupy się należy.
                            • jan-w Re: ps 22.01.10, 18:02
                              Zgadza się. Poczytaj i sama zadecyduj. Interferon i rybawiryna niszczą organizm.
                              Szczególnie u kobiet (tarczyca itp). Nie zawsze skutki są widoczne natychmiast.
                              Przy niewielkiej u ciebie szansie skuteczności i prawdopodobieństwie ponownego
                              rozmnożenia wirusa HCV warto zastanowić się czy warto. Lekarz dysponuje wynikami
                              badań i zapewne wie co mówi.
                            • bananarama-live Re: ps 22.01.10, 18:03
                              Ci,którzy umieraja przy interferonie, umieraja również przy katarze.
                              Tez byłem przerażony.
                              Utrzymuję kontakty z ludźmi ,którzy razem ze mną rozpoczynali terapię. Wszyscy
                              są minusowi i mają się dobrze.
                              Jeden gość pojechał w czasie terapii na wyspy,zmywać gary.
                              Terapię w każdej chwili można przerwać ,jeśli coś będzie szło nie tak. Po to na
                              początku, są częste analizy krwi.

                              Nie bądź jan-w ;-]

                              ps jeśli wyniki i stan watroby są dobre, nie ma co czekać, aż zgnije organ.
                              • gilda28 radykalne poglądy 22.01.10, 18:19
                                bananarama-live, czy twoje tezy są poparte jakimiś medycznymi dowodami, czy są
                                to twoje domniemania?
                                pytam, ponieważ piszesz jako pewnik, a ja np. od wielu lekarzy zajmujących się
                                leczeniem interferonem - słyszałam wiele złego o interferonie
                                wyrażali opinie dokładnie takie jak jan-w: interferon często może zaszkodzić
                                bardziej niż pomoże i decyzję o rozpoczynaniu leczenia trzeba podejmować bardzo
                                ostrożnie
                                nie wiem czy wiesz, że możesz komuś zrobić krzywdę! czy ty nie masz wyobraźni??
                                namawiasz do leczenia, odpychasz ze świadomości poczucie istnienia groźnych
                                skutków ubocznych, robisz z cierpiących na nie ludzi hipochondryków
                                czy ty się dobrze czujesz?
                                a do tego piszesz o alkoholu jak o ... sama nie wiem o czym, jak o czymś
                                nieszkodliwym i jakby możliwość picia była celem terapii

                                jak byś się czuł gdyby ktoś sugerując się twoimi "pewnymi siebie" opiniami -
                                zdecydowałby się na terapię i dostałby trwałej zmiany funkcjonalnej szpiku
                                kostnego albo jakiejś innej dysfunkcji układu krwiotwórczego, hormonalnego itd????
                                albo jak ktoś sugerując się twoimi radami - po zakończeniu leczenia zacznie
                                "normalnie pić" i po paru latach wyląduje w szpitalu z nie dającą się
                                ustabilizować marskością?

                                nie mam nic do ciebie - żebyś nie czuł się atakowany
                                widzę też, że robisz sporo dobrego na tym forum - podtrzymujesz na duchu itd.,
                                odganiasz złe myśli ... ale też działasz ryzykowanie, promując tezy nie paperte
                                faktami

                                cieszę się, że miałeś szczęście, lekkiego wirusa i że twoi znajomi mają
                                szczęście - ale ja znam np. gościa, który dostał autoimmunologicznej choroby
                                wątroby podczas terapii i teraz bardzo cierpi, i nie wiadomo co będzie dalej,
                                nie wiadomo czy to go nie zabije

                                nie masz prawa pisać tego co piszesz
                                • bananarama-live Re: radykalne poglądy 22.01.10, 18:36
                                  Oczywiście,połóżcie sie do łóżek i czekajcie na 4 stopień zwłóknienia. Wtedy
                                  żadne forum już nie będzie potrzebne. Nie po to wydaje się miliony $ zeby ludzi
                                  uśmiercać - szkodzić im.
                                  Piszę o faktach. Piszę o sobie i znajomych. Nikogo nie namawiam na siłę. Każdy
                                  ma do wyboru
                                  jan w vs bananarama ;-] O alkoholu piszę z przekąsem. Oczywiscie, ze alkohol
                                  szkodzi. Szkodzi nawet zdrowej osobie.

                                  Moi lekarze twierdzili,ze jeśli jest ok, to nie ma na co czekać.

                                  Poza tym jesteśmy dorośli

                                  Jak byś się czuła ,dowiadując się że masz HCV , wchodzisz na forum, a tam same
                                  informacje, że terapia wykończy cię wcześniej?

                                  Twierdzę ,że warto spróbować , ale w odpowiednim momencie wycofać się
                                  • gilda28 Re: radykalne poglądy 22.01.10, 18:45
                                    nikt nie każe czekać w łóżku na zwłóknienie 4, przekręcasz to co pisze jan-w
                                    przedstawiasz tylko jedną stronę medalu

                                    ja nie wiedziałam, że o alkoholu piszesz z przekąsem, bo skąd mam to wiedzieć,
                                    jeśli nie czytam ciebie "od zawsze" ... tak samo z resztą jak wielu ludzi tu

                                    zapominasz o jednym - z tego co wyczytałam, ty masz tego "łagodniejszego wirusa"
                                    - 4, tak?
                                    nic dziwnego, że cię namawiano do leczenia - w tym wypadku przebiega ono
                                    inaczej, lepiej rokuje itd.

                                    > Jak byś się czuła ,dowiadując się że masz HCV , wchodzisz na forum, a tam same
                                    > informacje, że terapia wykończy cię wcześniej?

                                    nie wiem, jak bym się czuła - ale wiem jak bym się czuła podejmując terapię za
                                    np. twoją namową, mając za nic możliwość skutków ubocznych - i gdyby mi się
                                    przyplątało coś paskudnego
                                    nienawidziłabym cię


                                    > Twierdzę ,że warto spróbować , ale w odpowiednim momencie wycofać się

                                    to jest moim zdaniem właściwie określenie sytuacji - ale dopiero tu to
                                    napisałeś, wcześniej nawet nie zasugerowałeś czegoś takiego
                                  • gilda28 Re: ps 22.01.10, 18:47
                                    nic nie powiem - bo nie czuję się kompetentna radzić

                                    dziwi mnie to, że ty czujesz się kompetentny :/ nie będąc lekarzem specjalistą,
                                    nie znając historii choroby danego człowieka
                                    • bananarama-live Re: radykalne poglądy 22.01.10, 19:04
                                      Jeśli nie czujesz się kompetentna, to dziękujemy ci. Ja czuję inaczej, bo jestem
                                      po terapii i rozmowie z różnymi lekarzami.
                                      Przed terapią, jest dziesiatki badań, które określają ,czy pacjent nadaje się
                                      ,czy nie.
                                      Nie leczyć się? Czekać? Na co? Zyć z nieświadomością , czy to będzie za rok, czy
                                      za dwa?
                                        • gilda28 Re: ps 22.01.10, 19:12
                                          czy możesz rozwinąć tę myśl?
                                          szukam wiadomości o fibroscanie i fibroteście, nadal liczę, że ktoś to w Polsce
                                          robił i porównywał "na własnej skórze" z biopsją

                                          na pewno nie szukam rad co do tego, czy powinnam się leczyć ;)
                                          • bananarama-live Re: ps 22.01.10, 19:21
                                            Jesteś po prostu przerażona myślą o terapii i to wszystko. Boisz się
                                            wszystkiego. Boisz się ukucia igły w inne miejsce, niż zadek. Nie zazdroszczę
                                            ci,bo taki stan psychiki,to nic dobrego.
                                      • gilda28 Re: radykalne poglądy 22.01.10, 19:09
                                        raczej nie dojdziemy do porozumienia, ponieważ nie dopuszczasz do świadomości
                                        tego, że możesz nie mieć racji

                                        błędnie też twierdzisz, że ja jestem przeciwniczką leczenia interferonem
                                        nie jestem ani przeciw, ani nie jestem za

                                        > Jeśli nie czujesz się kompetentna, to dziękujemy ci.

                                        jak mam rozumieć "dziękujemy ci"? czy to jest forum zajmujące się doradzaniem co
                                        do leczenia HCV? i mam zmykać skoro "nie czuję się kompetentna"? skoro nie
                                        cierpię na mitomanię i nie wydaje mi się, że zżarłam wszystkie rozumy?

                                        a może też powinnam mieć takie podejście i skoro żyję wiele lat z HCV
                                        nieleczonym i nadal moja wątroba jest zdrowa i pełni swoje funkcje, to powinnam
                                        też się wymądrzać? to na tym polega udzielanie się na tym forum?
                                        • decort Re: radykalne poglądy 22.01.10, 20:17
                                          mnie 1-szy lekarz na Wolskiej, na pierwszej wizycie powiedział: "leczymy dopiero
                                          gdy stwierdzimy marskość" i skierował mnie na multum dodatkowych badań
                                          doszukując się innych schorzeń. Wyszłam skołowana i przerażona jeszcze bardziej.
                                          Z informacji od innych chorych i lekarzy dowiedziałam się, że to nie tak.
                                          Poprosiłam o zmianę lekarza. I ten inny lekarz miał inne podejście: im mniejsze
                                          zmiany w organiźmie, im młodszy człowiek, a zatem ogólnie silniejszy, tym
                                          większe szanse na wyleczenie i mniejsze skutki uboczne, oczywiście przy braku
                                          innych przeciwwskazań)i sprawa ruszyła z miejsca - w ciągu 3-ch miesięcy
                                          zostałam zdiagnozowana pod kątem leczenia. Mają decyzją było czy chcę się
                                          leczyć, ale dano mi szansę. I o to chyba w tej dyskusji chodzi! Jasne, że się
                                          bałam. Wiele rzeczy mnie potem zaskoczyło, często bywało ze mną gorzej niż sama
                                          to odczuwałam, ale ogólnie lepiej niż naczytałam się w internecie. Jeśli na
                                          koniec wyjdzie mi plus nie wiem czy zdecyduję się na reterapię, ale gdybym nie
                                          podjęła tego pierwszego leczenia zawsze bym tego żałowała. Na ten moment nie ma
                                          lepszej kombinacji leków niż proponowane. Jak długo należy czekać z własnym
                                          leczeniem aż pojawią się 100% pewne i nie powodujące skutków ubocznych leki?
                                          Pozdrawiam
                                          • gilda28 Re: radykalne poglądy 22.01.10, 20:27
                                            jeśli to pytanie jest kierowane do mnie:
                                            osobiście nie zastanawiałam się czy na coś czekam
                                            faktycznie, nie przeraża mnie bycie nosicielem wirusa HCV - nie czuję skutków
                                            jego działania - a przynajmniej tak mi się wydaje
                                            statystycznie mam też niewielkie "szanse" na to, że mnie on zabije
                                            oczywiście, jeśli tylko zacznie mi przeszkadzać - to zrobię wszystko, żeby się
                                            go pozbyć
                                            mam przeciwwskazania do leczenia, ale mam też świadomość, że gdybym się uparła
                                            że chcę się leczyć - to pewnie bym znalazła lekarza, który tego leczenia by się
                                            podjął (bo "napaleńców" na leczenie wśród lekarzy jest pewni tylu co przeciwników)

                                            ale ja osobiście się nie boję tego wirusa, nie mam poczucia, że mnie zjada :)
                                            nie mam w zwyczaju ochlapywać swoją krwią ludzi, nie zostawiam maszynek do
                                            golenia nóg porozkładanych po łazience, informuję dentystów itd. o wirusie,
                                            noszę w portfelu informację o nim (żeby brali nerki świadomi zagrożenia, jeśli
                                            mnie autobus kiedyś rozjedzie)
                                            takie jest moje podejście do mojej choroby

                                            trafiłam na to forum szukając informacji o "nowinkach" w badaniach
                                            nieinwazyjnych, bo mi odmówili w szpitalu zrobienia biopsji
                                            ale zaciekawiły mnie dyskusje, które tu są prowadzone
                                            nie chcę jednak, aby moje podejście było dla kogokolwiek wzorem lub by ktoś czuł
                                            się namawiany do kopiowania go ...
                                            ale się rozpisałam :)
                                          • jan-w Re: radykalne poglądy 22.01.10, 20:45
                                            1. To że jakiś lekarz zgadza się poddać pacjenta ciężkiej terapii a inny nie, wcale nie oznacza że ten pierwszy ma rację i działa dla dobra pacjenta. Równie dobrze może być lekkomyślny, mniej doświadczony, zainteresowany bardziej swoimi badaniami lub układami ze sponsorem programu badawczego niż zdrowiem pacjenta. Trzeba to zawsze brać pod uwagę.
                                            2. Nie jest prawdą lansowana przez producentów interfonu teza że u każdego zarażonego HCV musi nastąpić zniszczenie wątroby jeżeli nie kupią (NFZ itd) ich produktu. Fakty świadczą o czym innym. U różnych ludzi rozwój choroby może przebiegać w różnym tempie a nawet być nieznaczny. Zależnie od organizmu, typu wirusa i współistniejących schorzeń, użycie interferonu może spowodować większe szkody niż sam wirus.
                                            3. Ależ oczywiście że istnieją inne metody terapii. Zamiast ryzykownej, szokowej chemioterapii która różnie może się skończyć, można chronić wątrobę przed rozwojem uszkodzeń.
                                            Tu właśnie jest potrzebny światły, doświadczony lekarz a nie lekkomyślny karierowicz. Żeby wybrać metodę leczenia optymalną dla konkretnej osoby.
                                            Człowiek nie jest oponą o której jednoznacznie można powiedzieć czy już nadaje się do wyrzucenia, czy jeszcze jest sprawna. W tym wypadku nie ma uniwersalnych rozwiązań.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka