Dodaj do ulubionych

Artykuł_poronienia

01.04.04, 10:51
Dziewczyny,
Razem z Aniąo3 żyjemy w dużej mierze ze słowa pisanego i mediów, więc
postanowiłyśmy te doświadczenia zawodowe spożytkować. Chcemy napisać o
przeżyciach kobiet, które mają za sobą poronienie, przedwczesny poród
martwego dziecka lub poród o czasie zakończony śmiercią dziecka. Interesuje
nas:

- w jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
zakończy się śmiercią dziecka?

- jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?

- czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
czy musiałyście pytać?

- czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
Miejscowym, ogólnym?

- czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?

- czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?

- czy kogoś interesowało nie tylko jak się czujecie, ale i co czujecie?

- z kim leżałyście po zabiegu/porodzie (z kobietami po poronieniach, z
kobietami w zagrożonej ciąży, z położnicami? Czy wykonywano przy Was KTG?)

- czy w przypadku późnego poronienia, przedwczesnego porodu lub porodu
martwego dziecka dano Wam możliwość zobaczenia dziecka?

- czy w przypadku przedwczesnego porodu lub porodu zakończonego śmiercią
dziecka poinformowano Was o procedurach prawnych, czy pozwolono podjąć
decyzję o tym co zrobić z ciałem?

- czy i jak w przypadku porodu zakończonego śmiercią dziecka powiedziano Wam
wcześniej o szansach na przeżycie?

- Czy zaproponowano Wam jakieś badania?

Te pytania to tylko punkt wyjścia, generalnie interesuje nas wszystko o czym
zechcecie nam opowiedzieć. Piszcie do nas z podaniem szpitala. Odpowiadając
podamy Wam oczywiście nasze nazwiska. Prosimy też o zgodę na wykorzystanie
wypowiedzi, które są już na forum. Gwarantujemy anonimowość. Artykuł będziemy
starały się umieścić w tytule o dużym nakładzie. Jeśli uda nam się znaleźć
sponsora roześlemy go również do wszystkich szpitali z oddziałami
położniczymi (koszt takiej wysyłki nie jest duży, więc sądzimy, że jest to
realne).
Pozdrawiamy i czekamy na odzew,
Ania i Magda
Obserwuj wątek
    • rendziak Re: Artykuł_poronienia 01.04.04, 11:13
      melka_x napisała:

      > Dziewczyny,
      > Razem z Aniąo3 żyjemy w dużej mierze ze słowa pisanego i mediów, więc
      > postanowiłyśmy te doświadczenia zawodowe spożytkować. Chcemy napisać o
      > przeżyciach kobiet, które mają za sobą poronienie, przedwczesny poród
      > martwego dziecka lub poród o czasie zakończony śmiercią dziecka. Interesuje
      > nas:
      >
      > - w jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
      > zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
      > zakończy się śmiercią dziecka?
      ZACZNIJMY OD POCZĄTKU: GDY MĄŻ PRZYWIÓZŁ MNIE DO SZPITALA LEKARZ NA IZBIE
      PRZYJĘĆ STWIERDZIŁ ŻE JA ZARAZ RACZEJ URODZE - DLA MNIE SZOK, A LEKARZ
      POTRAKTOWAŁ ,MNIE JAKO KOLEJNY PRZYPADEK, TYDZIEŃ LEŻAŁAM W SZPITALU NA ODDZ
      GINEKOLOGICZNYM A NIE PATOLOGII CIĄŻY ( NIE BYŁO TAM MIEJSC) PIELEGNIARKI BYŁY
      CIĘŻKO OBRAŻONE GDY JE PROSIŁAM O WYNOSZENIE NIECZYSTOŚCI - NIE MOGŁAM WSTAWAĆ -
      KOSZMAR, GDY PYTAŁAM SIE CO BEDZIE Z MOJĄ CÓRECZKĄ SŁYSZAŁAM OD LEKARKI ODP ŻE
      ALBO DONOSZE ALBO CIĄŻ "PÓJDZIE" - DLA NIEJ TO BYŁA TYLKO CIĄŻA DLA MNIE CÓRKA.
      > - jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
      > zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
      > otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?
      > PO PORODZIE BYŁA JEDNA JEDYNA POŁOŻNA KTÓRA ZE MNĄ PRZESIEDZIŁA PÓŁ NOCY I
      POCIESZŁA MNIE I TO WŁAŚNIE JEJ PIERWSZEJ PŁAKAŁAM W KOŁNIEŻ (MĘŻA W NOCY NIE
      CHCIELI WPUŚCIĆ A JA RODZIŁAM WIECZOREM I DOPIERO K 23 SIĘ WYBUDZIŁAM)
      > - czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
      > z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
      > śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
      > ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
      > czy musiałyście pytać?
      NIESTETY NIKT MI NIE POWIEDZIAŁ DLACZEGO TAK SIE STAŁO, PO WYJŚCI ZE SZPITALA
      NA WŁASNĄ RĘKE NA PODSTAWIE BADAŃ I PAPIERKÓW ZE SZPITALA DOWIADYWAŁAM SIE
      DLACZEGO WŁAŚCIWIE DO TEGO DOSZŁO. W SZPITALU SŁYSZAŁAM TYLKO TAK SIE ZDARZA
      > - czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
      > Miejscowym, ogólnym?
      RODZIŁAM DO MOMENTU ODEJŚCIA WÓD PŁODOWYCH NATURALNIE PÓŹNIEJ GROZIŁO MI
      WYKRWAWIENIE WIĘC MNIE WZIELI NA STÓŁ, I DALI ZNIECZULENIE OGÓLNE, ZNACZY SIE
      SPAŁAM
      > - czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
      > wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
      > poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?
      J.W, NATOMIAST POCZAS SKURCZY NIKT MI NIC NIE ZAOFEROWAŁ POMIMO ŻE BÓL BYŁ NIE
      DO OPISANIA I DARŁAM SIE W NIEBOGŁOSY
      > - czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?
      > A I OWSZEM, PANI PSYCHOLOG BYŁA U MNIE I NA "POCIESZENIA" MI POWIEDZIAŁA ŻE
      NIE MAM SIE PRZEJMOWAĆ BO ONA CZTERY RAZY PORONIŁA I DO DZISIAJ NIE MA
      DZIECI!!!!!
      > - czy kogoś interesowało nie tylko jak się czujecie, ale i co czujecie?
      > TAK JEDNĄ POŁOŻNĄ O KTÓREJ PISAŁAM WYŻEJ
      > - z kim leżałyście po zabiegu/porodzie (z kobietami po poronieniach, z
      > kobietami w zagrożonej ciąży, z położnicami? Czy wykonywano przy Was KTG?)
      > PIERWSZA NOC SAMA A POTEM Z DZIEWCZYNĄ KTÓRA JESZCE BYŁ W CIĄŻY ALE
      ZAGROŻONEJ A POTEM DOWALILI JESZCZE BABE Z NOWORODKIEM
      > - czy w przypadku późnego poronienia, przedwczesnego porodu lub porodu
      > martwego dziecka dano Wam możliwość zobaczenia dziecka?
      > NIE, JA BARDZO CHCIAŁAM MIAŁAM MYŚLI O TYM ABY PÓŚĆ DO KOSTNICY I JĄ CHOĆ NA
      CHWILE PRZTULIĆ ALE MI ZABRONIONO DLA MOJEGO DOBRA
      > - czy w przypadku przedwczesnego porodu lub porodu zakończonego śmiercią
      > dziecka poinformowano Was o procedurach prawnych, czy pozwolono podjąć
      > decyzję o tym co zrobić z ciałem?
      > TAK ZAPYTANO SIĘ CZY SAMA POCHOWAM CZY MAJA PRZEKAZAĆ aKADEMII mEDYCZNEJ
      > - czy i jak w przypadku porodu zakończonego śmiercią dziecka powiedziano Wam
      > wcześniej o szansach na przeżycie?
      > NIE
      > - Czy zaproponowano Wam jakieś badania?
      > NIE
      > Te pytania to tylko punkt wyjścia, generalnie interesuje nas wszystko o czym
      > zechcecie nam opowiedzieć. Piszcie do nas z podaniem szpitala. Odpowiadając
      > podamy Wam oczywiście nasze nazwiska. Prosimy też o zgodę na wykorzystanie
      > wypowiedzi, które są już na forum. Gwarantujemy anonimowość. Artykuł będziemy
      > starały się umieścić w tytule o dużym nakładzie. Jeśli uda nam się znaleźć
      > sponsora roześlemy go również do wszystkich szpitali z oddziałami
      > położniczymi (koszt takiej wysyłki nie jest duży, więc sądzimy, że jest to
      > realne).
      > Pozdrawiamy i czekamy na odzew,
      > Ania i Magda
    • maretina Re: Artykuł_poronienia 01.04.04, 11:15
      w szpitalu lezalam z kobietami chorymi ginekologicznie, ale nie ciezarnymi. w
      olsztynie w szpitalu wojewodzkim oddzielne sa oddzialy :patologia ciazy i
      ginekologia. ja bylam na ogolnej ginekologii.
      zabieg mialam w znieczuleniu ogolnym, spalam. zarowno lekarze, polozne jak i
      pacjentki(!!!!), z ktorymi lezalam byli bardzo serdeczni.mimo, ze do szpitala
      zostalam przyjeta ok 20 a zabieg mialam ok 23 to wpuscili meza na sale i
      siedzial ze mna do zabiegu i to meza pierwszego zobaczylam po zabiegu.
      pozwolono mu mnie obudzic. cala noc spalam, rano lekarz, ktory mial dyzur zanim
      poszedl do domu przyszedl i pytal czy dobrze sie czuje itd. byl bardzo mily.
      potem byl obchod, potem sniadanie i wypis.

      zatem szpital to bylo przezycie do zniesienia. ale przed szpitalem lekarka, do
      ktorej chodzilam nie chciala mnie wczesniej przyjac niz 6 tyg 4 tygodnie od
      zatrzymania miesiaczki. na moje niepokoje o bol brzucha odpowiadala, ze tak
      musi byc.
      a guzik musi, wiem, ze mozna dac no-spe i progesteron aby nie odczuwac takich
      dolegliwosci. moze gdybym progesteron dostala, to bym nie poronila? tego nie
      wiem, ale mam zal, ze zlekcewazono moje obawy nie widzac mnie nawet na oczy.
      po poronieniu zmienilam lekarza. ten mnie uspokoil, wyjasnil, ze czesto
      pierwsze ciaze sa ronione, ze to przypadek, zrobil usg, powiedzial, ze jest ok.
      kazal odczekac 2 cykle a potem sie starac. gdybym nie zaszla w ciaze w pol roku
      od zabiegu to mialam powtorzyc badania na toksoplazmoze i ogolne krwi.
      po poronieniu cykle staly sie inne, jeden 28 dni drugi 33, zatem byly
      nieregularne. gin zaczal podejrzewac, ze mam niedomoge lutealna. kazal w 3 dc
      zrobic badania hormonalne,ale okazalo sie, ze zazlam w ciaze. niestety tylko
      biochemicznie, czekalam na poronienie biochemiczne i badania.
      badania wykazaly podwyzszona prolaktyne, to ona najprawdopodobniej spowodowala
      poronienia. dostalam leki na zbicie. teraz jest ok i zaczynam kolejne starania.
      jstem pelna obaw i nadziei. sprzeczne uczucia w jednej, malej osobie.
      pozdrawiam
    • golo25 Re: Artykuł_poronienia 01.04.04, 11:32
      To dobry pomysł dziewczyny, bo uważam, ze kobiety my kobiety po poronieniach
      jestesmy traktowane nienależycie.Nic nie mogę zarzucic mojemu gin.bo to on
      prawie do końca był ze mną.Dnia 02.02.04 zaczęłam plamic, zadzwoniłam do niego,
      zjawił sie u mnie, przepisał mi tabletki na podtrzymanie, kazał leżeć.03.02.04
      rano zaraz po wstaniu z łóżka dostałam krwawienia, straciłam moje kochanie w 4
      tyg.Widziałam jak wszystko ze mnie leci. Zadzwoniłam znów do gin. Zjawił się u
      mnie ze skierowaniem na USG do szpitala woj. w Koszalinie, dał na wszelki
      wypadek skierowanie na patologię ciąży gdybym musiała zostać. wszystko po to,
      żebym w razie czego nie musiała krążyć między nim i szpitalem. Zachowal się
      super.Koszmar zaczął się w szpitalu. Znalazłam się z "panem doktorem" i
      pielęgniarka w jednym pokoju bez parawanu, na ich oczach musiałam zdjać majtki
      z okrwawioną podpaską.Ale nie to było najgorsze!Tylko włożył mi usg i od razu
      stwierdził kpiącym tonem "Ale ciąży to tu juz nie ma na pewno!". I tyle.Przy
      ubieraniu się spytałam, czy mógłby mi chociaż powiedzieć dlaczego tak się
      stało, i tu następne wystapienie pana doktora "Proszę panią, co ja tu bedę pani
      mówił, powodów mogą byc tysiące. Przy tak niskich ciążach...".I tu przerwała mu
      pielęg.,bo wykrzyczała, że mam zapłacić 30,00 zł.Koszmaru nie koniec, bo
      zauwazyli skierowanie na oddział i obrażeni zaatakowali mnie razem "To pani
      chce zostać w szpitalu?!!".Tłumaczyłam, że to oni mają mi przeciez powiedzieć,
      czy powinnam, czy nie.To usłyszałam, że oni po poronieniach podają immunoblasty
      (dobrze pamiętam?), a przy mojej grupie krwi 0, nie ma to znaczenia.Ale jeśli
      bym sie bardzo upierał, to mogę sobie zostać na jedna noc.Całe te 5 minut było
      dla mnie koszmarem, którego nie życze nikomu!Czułam sie tam jak intruz, który
      przyszedł tam z 4 tyg.poroniona ciążą i nie wiadomo co sobie wyobraża i jest
      załamany jakby nie wiadomo co wielkiego się stało. I tak postepuje
      gin.połoznik, który na co dzień ma do czynienia z kobitami w ciąży. Marzyłam
      tylko o tym, żeby wrócic do domu, przytulic się do męża i wypłakać, bo żal po
      tym wszystkim mnie rozrywał.Teraz o tym, co było później.Mój gin.zajął się mną
      bardzo fachowo, zrobiłam sobie badania, dostałam wskazówki na przyszłość, badam
      sie regularnie, mam już ładny cykl.Ale przede mną jeszcze 4 miesiące
      oczekiwania. Później na pewno zostane szcześliwą mamą. W tym przekonaniu
      utwierdza mnie mój gin.Nawet jemu w gabinecie mogłam się wypłakać po tym co sie
      stało. Lekarz w szpitalu, to było chyba nieporozumienie. Ale czytając opowieści
      dziewczyn na tym forum, wiem, że takich palantów jest więcej (przepraszam za
      określenie, ale nie jestem w stanie nazwac go inaczej).
    • melka_x Re: Artykuł_poronienia 01.04.04, 11:46
      Dziękuje za pierwsze wypowiedzi. Mam tylko prośbę piszcie do nas również na
      adresy mailowe, ponieważ jeśli nie uda nam się umieścić artykułu w którymś z
      tytułów należącym do Agory, będziemy musiały uzyskać zgodę Agory na
      wykorzystanie wypowiedzi z forum.
      Pozdrawiamy i czekamy na maile oraz kolejne wypowiedzi,
      Magda i Ania
      • rendziak Re: Artykuł_poronienia 01.04.04, 12:02
        kochane, ja pracuje w Agorze, jeśli macie jakiś problem dajcie znać, a tak
        swoją drogą to nie bardzo widzę tytuł Agory, który nadaje sie na publikacje
        takiego art, w Dziecku?? a może w Wyborczej?? sama nie wiem, a może w Poradniku
        Domowym ?? ja pracuje w dzile czasopism więć mogę pgadać z redakcją tytułu,
        który wybierzecie
        • melka_x Re: Artykuł_poronienia 02.04.04, 12:26
          Rendziaku,
          na pewno skontaktujemy sie z Tobą i dzięki za infosmile)).
          Wstępnie widzimy Gazetę (może jakiś dodatek WO? Magazyn?) ale zobaczymy, czy
          uda nam się tym ich zainteresować. Kolejność naszym zdaniem powinna być taka:
          najpierw dobry artykuł, i jak mamy już coś ciekawego to zajmujemy
          się 'wpychaniem', dodam, że jako PR-owiec mam w tym doświadczeniesmile. Na pewno
          jednak Twoja pomoc będzie nieocenionasmile.
          Tematem będziemy też starały się zainteresować fundację Rodzić po ludzku.

          A tak BTW: skoro tyle pisze się o traktowaniu kobiet przy aborcjach, dlaczego
          nie mówić o tym jak traktowuje się kobiety roniące(przy czym ja nie chcę tego
          przeciwstawiać, tylko widzę, ze to drugie otacza jakaś zmowa milczenia). Smiem
          twierdzić, ze większość ludzi nie ma w ogóle pojęcia, że dochodzi jeszcze do
          takich koszmarków jak łyżeczkowanie bez znieczulenia i wiele wiele innych.
          Tak więc piszcie dziewczyny, piszcie, bo to w dużej mierze od Waszych listów
          zależy powodzenie przedsięwzięcia.
          Pozdrawiam,
          Magda
          • melka_x literówka 02.04.04, 12:31
            Przepraszam za literówkę, oczywiście miało być "(...) jak traktuje się kobiety
            roniące".
            M.
          • rendziak Re: Artykuł_poronienia 02.04.04, 12:33
            hello
            jak będziecie potrzebowały pomocy dajcie znać, a może jakieś spotkanko
            zorganizujemy???
            taki mały sabat??? hihi
            fajnie byłoby się poznać to po poierwsze a po drugie na takim spotkanku można
            zrobić burze mózgów i pomyśleć jak zrobić aby plan się powiódł. ja i wiem że
            Ania też jesteśmy z wawy a ty melka??
            co sądzisz o pomyśle?
    • anuteczek Re: Artykuł_poronienia 01.04.04, 15:11
      Dziewczyny jesteście kochane,
      O tym co nas spotkało trzeba pisać. Moją historię znacie, opisałam ją dość
      dokładnie. Jeżeli jeszcze coś będzie was interesować piszcie na priva (konto
      gazetowe). W ogóle o tym szpitalu wypadałoby napisać więcej, ale to już inne
      forum i inna historia. Dzięki ich wspaniałej opiece (raczej jej braku) i
      poważnym podejściu do pacjenta teściowa właśnie ma zawał, ręce opadają.
      Wracając do tematu, wydaje mi się, że gdybym miała szansę poronić po ludzku, to
      może nie odwlekałabym decyzji o kolejnej ciąży. Przy okazji pragnę napisać o
      mojej cudownej pani doktor Bożenie Góralczyk, która się mną potem cudownie
      zajęła i pomimo, że byłam jej prywatną pacjentką nie wzięła za to ani grosza.
      Widać są Ludzie i "ludzie"
      pozdrawiam,
      Andzia
      • melka_x Re: Artykuł_poronienia 02.04.04, 12:33
        Aniu dobrze, że wspominasz i o tych, którzy pacjentki traktują po ludzku, o tym
        też trzeba pisać.
        Pozdrawiam,
        Magda
        • anuteczek Re: Artykuł_poronienia 02.04.04, 16:45
          Melko,
          Wpadłam na pewien pomysł, ale po kolei.
          Trzeba się liczyć z tym, że artykuł wywoła burzę. Z pewnością posypią się
          listy, komentarze itp. Trzeba jednak zadbać o to, by to nie była jednorazowa
          burza, która pogrzmi i ucichnie. Dobrze by było, gdyby został po niej jakiś
          ślad.
          Myślałam o napisaniu poradnika - broszurki, który byłby dostępny w poradniach i
          szpitalach (każda kobieta po poronieniu lub przedwczesnym porodzie mogłaby go
          dostać). Mogłyby się tam znaleźć adresy i numery telefonów poradni
          psychologicznych, grup wsparcia, wykaz badań koniecznych po poronieniu, prawa
          pacjentki, przepisy dotyczące zwolnień lekarskich i ew. pogrzebów...
          Przepraszam za chaos, ale myślę "na bieżąco".
          Oczywiście, potrzeby byłby sponsor, ale sądzę, że nie powinno być z tym
          problemu, bo w sumie to doskonałe posunięcie marketingowe. Myślę o jakiejś
          firmie farmaceutycznej (np.Altana) lub kosmetycznej, ewentualnie może jakiś
          ubezpieczyciel.
          Koszty nie powinny być duże, bo sądzę, że możemy same to napisać i przygotować
          do druku (mąż grafik). Mam znajome wydawnictwo (co prawda literacke), więc z
          drukiem też nie powinno być problemu.
          Jeśli się nie uda rozprowadzić tego w ten sposób, można spróbować dołączyć to
          do jakiegoś czasopisma (razem z artykułem).
          pozdrawiam serdecznie,
          andzia
          ps. oczywiście oferuję swoją pomoc przy pisaniu - może językoznawca wam też się
          przyda...

          • malomi Re: Artykuł_poronienia 02.04.04, 21:43
            Super pomysły macie dziewczyny! Gdybym ja dostała coś takiego w
            szpitalu.....zbyt piękne żeby mogłobyć prawdziwe. Swoją historię również
            opiszę, ale nie wtej chwili. Nie mam za bardzo czasu, a chciałabym to jakoś
            ładnie poskładać.
            Gorąco pozdrawiam i podziwiam!
            Gosia
          • anuteczek Przepraszam, znów literówka 02.04.04, 21:58
            "Oczywiście, potrzeby byłby sponsor"
            Przepraszam, "(...) potrzebny byłby sponsor"
          • melka_x Re: Artykuł_poronienia 03.04.04, 15:33
            Dziekuję za wszystkie pomysły. Jestem z Warszawy. Na razie czekam, aż Ania
            wróci 'z pleneru', myślę, że spotkanie to znakomity pomysł. Odezwę się.
            Ściskam,
            Magda
    • marikaow Re: Artykuł_poronienia 04.04.04, 19:50
      Dziewuszki kochane, to jest świetny pomysł też wszystko opisze tylko że teraz nie mam czasu bo właśnie wróciłam ze studiów i ledwo na oczy patrze, gdybym mogła to bym was uściskała, mimo tego ze poronienie to tragedia wiem ze nie jestem sama i zacznie ktos robić coś w tym celu, dla mnie było juz cos jak pani Iza prosila o wypełnienie ankiety dotyczącej poronienia. W końcu ktoś reaguje na cierpienie które istnieje i jest ciągle w naszych sercach. pa pozdrawiam czy z wami mozna mieć jakiś kontakt emailowy bo nie zawsze wchodze na foru jeśli możecie to prosze o przesłanie mi waszego adresu email na mój marikaow@wp.pl
    • aniao3 Re: Artykuł_poronienia 05.04.04, 22:15
      Kochane dziewczyny!
      Dzieki za wszystkie listy!
      wrocilam z pleneru - zaraz wybede znowu, ale na swieta zabieram "prace domowa"
      czyli wstepnie bede pisac szkic tekstu a potem z Melka (ktora tez w tym siedzi
      po uszka) napiszemy ten tekst. Z moich doswiadczen wynika ze to nie moze byc
      pismo dla przyszlych mam - bo tam sie nie pisze o takich rzeczach -
      przynajmniej nie w tej formie o jakiej myslimy. Bo mam wrazenie ze przy calej
      abort-dyskusji o kobietach z poronieniem, o tym ze to jest niezawiniona
      tragedia poglebiona na lata traumatycznymi wspomnieniami ze szpitala po prostu
      NIKT nie pisze i nie mowi. Tytul w ktorym to opublikujemy - wymyslimy jakis
      duzy i chyba nie tylko "babski", tak aby to trafilo tez do facetow - bo to oni
      w duzej mierze sa lekarzami i z racji "plci mozgu" nie maja pojecia przez co
      przechodzimy.
      Co do broszury o poronieniach - mysle ze trzeba bedzie "zadac" to jako problem
      Fundacji RPL, wstepnie bede ich nekac po swietach.
      Warszawski sabacik - brzmi obiecujaco smile
      Kochane - nie jestesmy same, mysle ze czynimy maly krok, ale bardzo potrzebny.
      Sciskam mocno i piszcie do nas tu i na priva wasze historie!
      Anka
      • anuteczek Re: Artykuł_poronienia 06.04.04, 11:32
        Droga Aniu,
        Wydaje mi się, że dobrze by było gdyby w Waszym artykule znalazły się
        podstawowe porady i prawa (najlepiej jako ramka poza tekstem).
        Pomysł zawartości broszury mam już w głowie, muszę tylko usiąść i napisać
        projekt (póki co prześladuje mnie moja dysertacja i tzw. publikacje). Wydaje mi
        się, że chyba lepiej będzie jeśli zawartość zostanie najpierw przedyskutowana
        na forum, tak, aby znalazło się tam jak najwięcej potrzebnych informacji.
        Zresztą, sądzę, że lepiej będzie "uderzyć" do Fundacji z gotowym projektem.
        Jeśli chodzi o miejsce zamieszczenia artykułu - najlepsza będzie GW (idealny
        byłby Duży Format - największy zasięg koedukacyjny i łakomy kąsek dla
        ewentualnych sponsorów).
        Pozdrawiam serdecznie i życzę "owocowej" pracy
        Andzia
    • anuteczek podbijam 24.04.04, 20:46
      hoop do góry
      a
    • karuzella4 Re: Artykuł_poronienia 25.04.04, 10:37
      melka_x napisała:

      > Dziewczyny,
      > Razem z Aniąo3 żyjemy w dużej mierze ze słowa pisanego i mediów, więc
      > postanowiłyśmy te doświadczenia zawodowe spożytkować. Chcemy napisać o
      > przeżyciach kobiet, które mają za sobą poronienie, przedwczesny poród
      > martwego dziecka lub poród o czasie zakończony śmiercią dziecka. Interesuje
      > nas:
      >
      > - w jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
      > zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
      > zakończy się śmiercią dziecka?
      Poinformowala mnie leklarka w prywatnej przychodni- byl piatek- powiedziala.
      Nie slysze serca, prosze przyjsc w poniedzialek, bedziemy musieli zrobic
      lyzeczkowanie.
      PObieglam do drugiego lekarza, kolejna prywatna przychodnia, to byl prwadziwy
      rzeznik. Powiedzial mi, czego Pan placze, ten plod jest obumarly, nic sie nie
      da zrobic i zanim wyszlam z przebieralni przyjmowal w tym samym gabinecie
      kolejna kobiete z wielkim juz brzuchem- kazal przyjsc w poniedzialek, komu by
      sie chcialo w piatek po poludniu cos jeszcze robic. Dzieki Bogu mam namowila
      mnie na kolenjego lekarza i ten natychmiast sie mna zajal, grozilo mi
      zakazenie, gdybym czekala do poniedzialku. Chyba nie pozbieralabym sie
      psychicznie gdybym przez caly weekend zyla ze swiadomoscia, ze moje dziecko nie
      zyje i ze nadal we mnie jest. Nie umiem tego wytlumaczyc, ale czulam w sobie
      smierc. Wiec oprocz rozpaczy i potwornego bolu bylo we mnie przerazenie.

      >
      > - jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
      > zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
      > otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?
      > Wyzej opisalam dosc szczegolowo.
      > - czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
      > z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
      > śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
      > ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
      > czy musiałyście pytać?
      > Lekarze, trzech juz- nie wiedza, dlaczego. O wszytsko musialam sie dopytywac.
      A sama niewiele wiedzialam, wiec to bylo utrudnione.
      > - czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
      > Miejscowym, ogólnym?
      > W znieczuleniu ogolnym
      > - czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
      > wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
      > poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?
      >
      > - czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?
      > zaden z trzech lekarzy nawet o tym nie wspomnial.
      > - czy kogoś interesowało nie tylko jak się czujecie, ale i co czujecie?
      > tylko moich najblizszych
      > - z kim leżałyście po zabiegu/porodzie (z kobietami po poronieniach, z
      > kobietami w zagrożonej ciąży, z położnicami? Czy wykonywano przy Was KTG?)
      >
      > - czy w przypadku późnego poronienia, przedwczesnego porodu lub porodu
      > martwego dziecka dano Wam możliwość zobaczenia dziecka?
      >
      > - czy w przypadku przedwczesnego porodu lub porodu zakończonego śmiercią
      > dziecka poinformowano Was o procedurach prawnych, czy pozwolono podjąć
      > decyzję o tym co zrobić z ciałem?
      >
      > - czy i jak w przypadku porodu zakończonego śmiercią dziecka powiedziano Wam
      > wcześniej o szansach na przeżycie?
      >
      > - Czy zaproponowano Wam jakieś badania?
      >
      > Te pytania to tylko punkt wyjścia, generalnie interesuje nas wszystko o czym
      > zechcecie nam opowiedzieć. Piszcie do nas z podaniem szpitala. Odpowiadając
      > podamy Wam oczywiście nasze nazwiska. Prosimy też o zgodę na wykorzystanie
      > wypowiedzi, które są już na forum. Gwarantujemy anonimowość. Artykuł będziemy
      > starały się umieścić w tytule o dużym nakładzie. Jeśli uda nam się znaleźć
      > sponsora roześlemy go również do wszystkich szpitali z oddziałami
      > położniczymi (koszt takiej wysyłki nie jest duży, więc sądzimy, że jest to
      > realne).
      > Pozdrawiamy i czekamy na odzew,
      > Ania i Magda
      Tez serdecznie pozdrawiam. Przemysle to, bo sadze ze warto w tym tekscie
      poswiecic sporo miejsca na to wlasnie: co czuje kobieta po poronieniu. Mysle,
      ze to bardzo wazne- nikt kto tego nie przezyl nie jest w stanie tego wiedziec.
      Dlatego kobiety czuja sie w tej tragedii czasem bardzo samotnie. ten tekst
      moglby im pomoc. Pomoglby takze tym, ktorzy chca zrozumiec, mezom,
      przyjaciolom, rodzinie. Im tez jest starsznie trudno- sa bezsilni, czesto nei
      wiedza jak pomoc, a bardzo chca.
    • olinka77 Re: Artykuł_poronienia 25.04.04, 14:32
      melka_x napisała:

      > Dziewczyny,
      > Razem z Aniąo3 żyjemy w dużej mierze ze słowa pisanego i mediów, więc
      > postanowiłyśmy te doświadczenia zawodowe spożytkować. Chcemy napisać o
      > przeżyciach kobiet, które mają za sobą poronienie, przedwczesny poród
      > martwego dziecka lub poród o czasie zakończony śmiercią dziecka. Interesuje
      > nas:
      >
      Witajcie dziewczyny
      poroniłam 26 stycznia 2004 w 8 tygodniu ciąży szpital UJ na Kopernika w Krakowie
      > - w jaki sposób poinformowano Was, że ciąża jest obumarła czy poronienia
      > zagrażającego/przedwczesnego porodu nie da już się zatrzymać lub też poród
      > zakończy się śmiercią dziecka?
      >
      byłam na wizycie prywatnej u mojego lekarza i on powiedziła że coś mu sie nie
      bardzo podoba w moim anoiłkui kazła przyjśc do szpitala bo tam jest dużo lepsze
      USG. Tak też zrobiłam i wyladowałam w szpitalu. Tam doweidziałam się że ciąża
      wygląda na młodszą niż to wynika z OM i miałam do pon czekać na rozwój wypadku.
      Cały czas miałam badane Bhcg i okazal się że bardzo spada i.............
      Przyszła jakaś lekarka nawte nie pamiętam dokładnie jaka i poinformowalaa mnie
      że ciąża nie rozwiją sie , że obumarła i że czeka mnie zabieg

      > - jak odnosili się do Was lekarze i reszta personelu przed i po
      > zabiegu/porodzie? Czułyście się jak kolejny przypadek, czy przeciwnie,
      > otoczono Was taktowną i troskliwą opieką?
      >
      nie mogę nic złego powiedzięc na lekarzy, poza jednym który powiedził mi gdy
      stałam zapłakna że nie ja pierwwsza nie ostatnia.
      Ale miałam cudowna pielęgniarkę która cały czas była przy mnie pocieszała mnie
      i mojego męza

      > - czy lekarze wyczerpująco wyjaśnili co się z Wami dzieje, czy ktoś rozmawiał
      > z Wami na temat możliwych przyczyn poronienia/przedwczesnego porodu czy
      > śmierci dziecka? Czy ktoś rozmawiał z Wami o rokowaniach związanych z
      > ewentualną następną ciążą? A jeśli tak, to czy lekarze zaczęli tę rozmowę,
      > czy musiałyście pytać?
      >
      lekarka która wykonywała zabieg powiedział mojemu męzowi że należy odczekać pól
      roku, że badań zadnych robić nie trezba skoro to 1 ciąża a postraszyła że jak
      nie odczekamy pół roku to dzieckumogą sie nie wyksztalcic narządy rodne i ja
      do tej pory tego nie rozumiem.
      Natomiast moj lekarz powiedził zeby odczekac 3 miesiące ( po 2 okresie wizyta
      kontrolna) zlecił badania na toxo rozyczke i tarczyce ale wszystko ok

      > - czy w przypadku poronienia łyżeczkowanie było robione w znieczuleniu?
      > Miejscowym, ogólnym?
      >
      Zabieg miałam robiony w znieczuleniu ogólnym na szczescie chyba

      > - czy w przypadku porodu zaoferowano Wam znieczulenie? Jakie? Czy mogłyście
      > wybrać jak chcecie rodzić -'dołem'? cesarskie cięcie? - i czy ktoś
      > poinformował Was jakie konsekwencje są związane z danym wyborem?
      >
      > - czy zaoferowano Wam jakąś pomoc (np. skontaktowanie z psychologiem)?
      > niestety nie i myśle że dlatego do tej pory czasem płacze
      > - czy kogoś interesowało nie tylko jak się czujecie, ale i co czujecie?
      >
      > - z kim leżałyście po zabiegu/porodzie (z kobietami po poronieniach, z
      > kobietami w zagrożonej ciąży, z położnicami? Czy wykonywano przy Was KTG?)

      ja leżałam sama na sali i cały czas był ze mną mój mąż i bardzo często
      pielęgniarka
      >
      > - czy w przypadku późnego poronienia, przedwczesnego porodu lub porodu
      > martwego dziecka dano Wam możliwość zobaczenia dziecka?
      >
      > - czy w przypadku przedwczesnego porodu lub porodu zakończonego śmiercią
      > dziecka poinformowano Was o procedurach prawnych, czy pozwolono podjąć
      > decyzję o tym co zrobić z ciałem?
      >
      > - czy i jak w przypadku porodu zakończonego śmiercią dziecka powiedziano Wam
      > wcześniej o szansach na przeżycie?
      >
      > - Czy zaproponowano Wam jakieś badania?
      > w szpitalu nie zaproponowano mi żadnych badań więc większośc robiłam
      prywatnie jak większość z WAs pewnie
      > Te pytania to tylko punkt wyjścia, generalnie interesuje nas wszystko o czym
      > zechcecie nam opowiedzieć. Piszcie do nas z podaniem szpitala. Odpowiadając
      > podamy Wam oczywiście nasze nazwiska. Prosimy też o zgodę na wykorzystanie
      > wypowiedzi, które są już na forum. Gwarantujemy anonimowość. Artykuł będziemy
      > starały się umieścić w tytule o dużym nakładzie. Jeśli uda nam się znaleźć
      > sponsora roześlemy go również do wszystkich szpitali z oddziałami
      > położniczymi (koszt takiej wysyłki nie jest duży, więc sądzimy, że jest to
      > realne).
      > Pozdrawiamy i czekamy na odzew,
      > Ania i Magda
    • anuteczek klik i hop 29.04.04, 12:11
    • praktycznyprzewodnik Re: Artykuł_poronienia 30.04.04, 19:23
      W lipcu w Dzienniku Bałtyckim był poruszany temat rodziców, którzy bodajze
      procesowali się ze szpitalem, który zdecydował o "spaleniu płodu" bez
      porozumienia z nimi. Poszukajcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka