Dodaj do ulubionych

moja historia

29.09.06, 20:44
hej, jestem mamą Krzysia-5 lat starań- ciężko było/ciężko jest w końcu
urodziłam Krzysaia-ale termin źle wyznaczony zagrożenie zamartwicą i
koszmarny lęk o życie Maleństwa udalo się. 3 msc temu okazało się że jestem w
ciąży ale zrosty i zaburzenia hormonalne postawiły poważny znak zapytania.
Konsultacje lekarskie i decyzja profesora-specjalisty- niech Pani da spokój-
natura wie lepiej nie teraz,nie teraz zabieg. Ale pomimo tych słów gdzieś w
środku nie potrafiłam powiedzieć tak. W 4 tyg krwotok i już nie pytają zabieg
a ja do dziś myśle że to była mała Marysia siostra Krzysia i boje się
kolejnej próby...
Obserwuj wątek
    • didis Re: moja historia 01.10.06, 23:09
      Ja poronilam 2 tygodnie temu.Tez dlugo staralismy sie o dziecko i martwie sie ,
      ze tak bedzie i tym razem.Jutro mam wizyte u lekarza.Dowiem sie wiec
      wszytskiego.To byla moja pierwsza ciaza, od poczatku mialam duuuzo obaw, moze
      instynktownie przeczuwalam cos...Kolejnej proby tez sie baam, ale teraz wierze,
      ze bedzie dobrze, jak juz sie uda zajsc w ciazesmile
      Ty tez uwierz , ze bedzie dobrze i pomodl sie do malego Aniolka -Marysi, zeby
      wyprosila do Boga o to by wszystko bylo dobrze.
      Trzymam kciuki i pozdrawiam
      • mamakrzysia4 Re: moja historia 03.10.06, 00:20
        dzięki i Tobie życze wszystkiego dobrego. I myśle, że nie my wybieramy
        pore.......
        • aniqa1 trzeba wierzyc i nigdy nie tracic tej nadziei !!! 03.10.06, 08:39
          • agnieszka2211 Re: trzeba wierzyc i nigdy nie tracic tej nadzie 03.10.06, 09:12
            Pewnie, ze trzeba wierzyc! Ja od kilku lat mialam przeczucie, ze z ciaza
            pojdzie cos nie tak, ze bedzie zle! Jak zaszlam w ciaze, cieszylam sie
            szalenczo. O przeczuciu przypomnialam sobie, jak zaczelam krwawic i lekarze
            stwierdzili poronienie. Teraz staramy sie o nastepna dzidzie, tego leku juz nie
            ma, ale z kolei 4 cykle bez efektow, a awtedy udalosie za 1 razem. Ale mamy
            nadzieje, w koncu musi sie udac! Ile jedna osoba, jedna rodzina moze zniesc
            nieszczec??? Nam wszystkim juz chyba wystarczy. W koncu i nam zaswieci
            sloneczko.
            • natkare Re: trzeba wierzyc i nigdy nie tracic tej nadzie 03.10.06, 15:59
              Jestem przykładem że trzeba wierzyć.
              W roku 1999 miały miejsce dwa zdarzenia ,które przewartościowały całe moje życie.
              Urodziłam synka Maciejka15.kwietnia..No a 1 listopada straciłam w 11 tyg, moje drugie dziecko.
              Do tej pory pamiętamy że ono było , co roku dodaję tylko mu rok-jak by się urodziło miało by 6 lat w tej chwili.
              Wierzę że to za sprawą jego urodziłam po trudnych ciążach ale zdrowe dzieci.
              We wrześniu Dominika skończyła 3 latka a Mikołaj ma 19 mc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka