08.02.11, 17:37
Wlasnie wrocilam z tygodniowego sluzenia jako lawnik. 90% czasu spedzilam na czytaniu ksiazek. Co za strata mojego czasu i pieniedzy podatnikow. Jedn dzien zajelo wybieranie lawnikow, prawie dwa dni zajelo wyznaczenie sedziego do sprawy. W pierwszy dzien rozprawy zaczal sie po po 11:30 (kazali przyjsc na 10) a zakonczyl przed 4pm (w tym kilka przerw m.in. prawie dwie godziny na lunch'u) a piatego dnia kazali przyjsc na 11 i poinformowali nas o ugodzie stron. Mam nadzieje, ze za 6 lat uda mi sie wymigac od tego obowiazku.
Obserwuj wątek
    • mka16 Re: Jury Duty 08.02.11, 17:56
      ale co poczytalas to poczytalas na koszt podatnikow, przynajmniej tych, ktorzy nie maja fikcyjnych dzieci, itp ;-)
      • klaudona Re: Jury Duty 09.02.11, 04:21
        No ale ile mozna czytac? Ta bezczynnosc jest dobijajaca zwlaszcza, gdy sie wie, ze tyle mozna zrobic w tym czasie. To pewnie dlatego ludzie unikaja jak moga Jury Duty.
        • mka16 Re: Jury Duty 09.02.11, 15:39
          nie no rozumiem Cie doskonale, to tak z przymrozeniem oka bylo
          • zyta2003 Re: Jury Duty 09.02.11, 16:28
            Omal kazdy ma takie same wrazenie po odsluzeniu tego obowiazku. Niestety, oprocz udzialu w glosowaniu, placeniu podatkow to najwazniejszy obowiazek obywatelski. Dobrze, jesli dostanie sie za to z pracy pieniadze. Jak wiadomo nie jest to wymysl amerykanski i jakies zalety ma.
            A wiecie jak nienawidza swojej roboty ci co wybieraja jury? Wstawcie sie w ich sytuacje.
            PS: najwiecej przekretow z dopisywaniem sobie dzieci robia emigranci, tez polscy, ktorzy licza sobie dzieci tu i tam. Jednak ten proceder omal zanikl ze wzgledu na coraz wieksza kontrole IRS, a takze dlatego, ze teraz nawet osoba nie posiadajaca licencji, a rozliczajaca podatek, swoim podpisem bierze odpowiedzialnosc karna za zawarte informacje.
    • klaudona Jest ktos kto lubi Jury Duty? 09.02.11, 16:20
      Bo podobno sa takie osoby.
      • tamsin Re: Jest ktos kto lubi Jury Duty? 09.02.11, 16:59
        spotkalam kiedys taka babke, siedziala na jury w sprawie wypadku samochodowego, mnie sie flaki przewrocily jak ona opisywala jak jury sie naradzalo i naradzic sie nie moglo, sedzia podpowiedzial im, ze moga sie kierowac sympatia.
        • edytkus Re: Jest ktos kto lubi Jury Duty? 09.02.11, 23:09
          Mojej tesciowej bardzo sie podobalo. Starsza kobieta, na emeryturze, co innego ma do roboty? Co mnie zdziwilo to ze sedzia orzekl ze jej angielski jest wystarczajaco dobry zeby zasiasc na lawie przysieglych, a ona nie umiala nawet wypelnic formularza (typu imie, nazwisko, data urodzenia) - kazano wziac go do domu i wypelnic przez kogos kto zna angielski, nie potrafila mi nawet wyjasnic o co chodzilo w sprawie. I taka osoba decydowala o czyims zyciu?!!
          • marta2777 Re: Jest ktos kto lubi Jury Duty? 12.02.11, 10:48
            Czy aby na pewno sedzia orzekl? Sedzia nic nie orzeka w tym przypadku. On Ci zadaje pytanie czy uwazasz ze Twoja niedostateczna znajomosc jezyka angielskiego moze przeszkodzic Ci w podejmowaniu decyzji. Zapewne tesciowa nie zrozumiala pytania i zaprzeczyla , a sedzia jej nie wyrzuci na podstawie wlasnych opinii bo byloby to poprostu przejawem rasizmu. Skoro wszyscy uwazacie ,ze poziom jezyka byl niewystaraczajacy, to na samym poczatku powinna byla to zglosic i powiedziec, ze nie da rady zrozumiec wszystkiego. Nikt by jej tam na sile nie trzymal.
            • edytkus Re: Jest ktos kto lubi Jury Duty? 12.02.11, 16:40
              marta2777 napisała:

              > Czy aby na pewno sedzia orzekl? Sedzia nic nie orzeka w tym przypadku.

              o matko, przeciez to tylko wyrazenie

              On Ci za
              > daje pytanie czy uwazasz ze Twoja niedostateczna znajomosc jezyka angielskiego
              > moze przeszkodzic Ci w podejmowaniu decyzji. Zapewne tesciowa nie zrozumiala p
              > ytania i zaprzeczyla , a sedzia jej nie wyrzuci na podstawie wlasnych opinii bo
              > byloby to poprostu przejawem rasizmu. Skoro wszyscy uwazacie ,ze poziom jezyka
              > byl niewystaraczajacy, to na samym poczatku powinna byla to zglosic i powiedzi
              > ec, ze nie da rady zrozumiec wszystkiego. Nikt by jej tam na sile nie trzymal.

              moja tesciowa juz na zawiadomieniu o jury duty zaznaczyla ze nie zna angielskiego. Przy sedzi nie umiala wypelnic formularza wiec ten kazal jej przyniesc go na drugi dzien i w nosie mial ze z kobieta nie mozna sie dogadac. Co do mojej tesciowej to ona jest swiecie przekonana ze jej angielski jest wiecej niz dobry i bardzo jej sie podobalo bycie w centrum uwagi. Tylko jakie swiatlo to rzuca na system?! Lepszy numer, kiedys przyszlo zawiadomienie o jd do mojego tescia, tesciowa stwierdzila ze skoro tesc nie zyje to ona pojedzie zamiast niego :O
          • nanuk24 Re: Jest ktos kto lubi Jury Duty? 12.02.11, 14:42
            Zaraz, zaraz...
            Twoja tesciowa nie zna angielskiego, Twoj maz nie zna polskiego(tak pisalas). Moglabys mi wytlumaczyc jak matka porozumiewala sie z wlasnym synem przez cale zycie? Podworko go wychowywalo czy jak?
            Cos sciemniasz.
            • edytkus Re: Jest ktos kto lubi Jury Duty? 12.02.11, 16:34
              Mojej tesciowej angielski jest taki jak mojego meza polski. Ona robi zakupy w szopie na konerze, jezdzi karą, wiesza pranie na lajnie, siada na porciu itp. Ich wspolne konwersacje sa niesamowite, rozmawiaja o dwoch roznych rzeczach przekonani ze mowia o tym samym. Moja tesciowa czego nie zrozumie to sobie wymysli, np. niedawno byla u lekarza z powodow problemow zoladkowych. Po powrocie narobila rabanu, powiadamiajac wszystkie swoje dzieci zeby stawily sie na rozmowe o przepisaniu majatku poniewaz ona "umiera na asyd w stomeku", a chodzilo o zwyly reflux. Co do wychowania przez ulice to moze niekoniecznie tak bylo, aczkolwiek moja tesciowa pracowala w nocy wiec dzieci widywala bardzo malo, nie pomagala im nigdy w lekcjach itp, a jak tylko skonczyly minimum wiekowe zostaly sila wyslane do pracy (co swoja droga nauczylo ich szacunku do niej). Uczeszczaly do katolickich szkol (amerykanskich) ktore wg mojej tesciowej powinny byly nauczyc je zarowno jezyka polskiego jak i historii Polski, no bo przeciez katolickie :O Moi tescie byli toksycznymi rodzicami, np. corce nie pozwolili pojsc do college'u bo tam ja tylko zgwalca :O, a gdy miala wychodzic za maz stwierdzili ze jej narzeczony jest dla niej za... dobry (tn. ona nie jest go warta). Dlatego oprocz mojego meza jej pozostale dzieci trzymaja sie od niej na dystans. Co ciekawe jesli chodzi o relacje jezykowe w ich rodzinie to nie jest jakis wyjatek, przyjaciolki mojej tesciowej maja podobnie. Nie wiem czy to kwestia pokolenia, pochodzenia czy czegos innego. Acha, gdy meza siostra chodzila na terapie (przez rodzicow) terapeuta polecil jej wyrzucic wszystkie pretensje z siebie na pismie i ten list wyslac do rodzciow. Napisala po angielsku i przetlumaczyla u tlumacza bo inaczej rodzice nie zrozumieliby. I tak nie zrouzmieli, zamiast sie nad soba zastanowic stwierdzili (za radami swoich polskich "przyjaciol") ze corka che wytoczyc im proces i zabrac caly majtek. Dwa lata ze soba nie rozmawiali. Cyrk na kolkach, smutne i straszne zarazem.
              • tamsin Re: Jest ktos kto lubi Jury Duty? 15.02.11, 18:16
                mam taka przybrana ciotke (nie tu ale w Kanadzie), jej jezyk nie jest ani polski ani angielski, do sadu musiala zabierac ze soba sasiada zeby za nia mowil, bo ona niestety tylko kary na kornerze a pracowala kiedys w "kinowni" co z opisu wygladalo jak fabryka przetworow konserwowych, ale to tylko moj domysl.
    • monhann2 Re: Jury Duty 17.02.11, 20:20
      Mam nadziej
      > e, ze za 6 lat uda mi sie wymigac od tego obowiazku.

      Skad wiesz, ze za 6 lat? Czy takie wezwania w Stanach sa wysylane regularnie??? Pytam z ciekawosci. W Kanadzie jest to calkowicie na wyrywki, niektorzy dostaja, niektorzy nie. Ja jeszcze przez 20 lat nie dostalam i abym nigdy nie dostala!!!! Czuje, ze teraz sobie to wykracze;))))
      • klaudona Re: Jury Duty 17.02.11, 20:43
        Bo sedzina powiedziala "do zobaczenia za 6 lat". U nas wszystkich wzywaja, gdy przyjdzie ich kolej.

        Jesli Ciebie od 20 lat nie wzywali, to moze byc ktos inny, kto ma pecha co 2 lata dostawac wezwanie?
        • marta2777 Re: Jury Duty 17.02.11, 21:52
          U nas jest niby losowo. Znam Amerykanow, którzy nigdy w życiu nie byli na jury duty, a ja jestem tu od 7 lat i dostałam już 3 wezwania, a mój mąż 2, oboje prawie w tym samym czasie. Crazy!
          • edytkus Re: Jury Duty 17.02.11, 22:11
            Ja dostalam wezwanie tylko raz, jeszcze nawet zanim dostalam zielona karte :O, zaznaczylam ze nie mowie po ang. i na tym sie skonczylo. Za to moj maz dostaje co drugi rok, wyrzuca je do smieci i nigdy nikt sie nie przyczepil - kto udowodni ze poczta wezwanie dostarczyla? przeciez nie wymagaja podpisania odbioru. A ile razy moj niezyjacy tesc dostal takie wezwanie, pomimo odsylania z adnotacja ze nie zyje.
            • marta2777 Re: Jury Duty 18.02.11, 20:50
              U nas nawet dzwonią do domu jeśli na czas sie nie zjawi. Za drugim razem tez olalam bo wciąż miałam tylko zielona kartę i za mną wydzwaniali! Szok! W sumie z dwóch pierwszych razow wymigalam sie , bo nie miałam obywatelstwa. Za trzecim już jako obywatel pomyślałam sobie , ze pójdę i zobaczę o co w tym wszystkim chodzi, w końcu i tak płaca w pracy. Przypadlo mi być w grand jury i w sumie to sie ubawilam bo miałam kilka krótkich spraw każdego dnia inne i niektóre z nich była całkiem ciekawe, a niektóre tak absurdalne , ze aż komiczne. I nie trzeba za duzo myslec jedynie nalezy zadecydowac czy jest to true bill czy no bill. Easy. Myśle, ze trial/petite jury musi być bardzo nudne bo to tylko jedna sprawa jest i trzeba naprawdę przemyśleć czy winny czy nie.
              • zyta2003 Re: Jury Duty - do Marty 20.02.11, 00:47
                Marta, z zalaczonych linkow wynika, ze mieszkasz na Alasce? Wielce interesujace. Jesli mozesz, to prosze napisz skad akurat taki pomysl na zycie, jak dlugo tam mieszkasz, jakie doswiadczenia, jak znosi sie zimy i ciemnosc, jacy sa ludzie... To nie wscibstwo, ale chec poznania czegos innego.
                Bylam kiedys na Alasce turystycznie, wiec oczywiscie w lecie. Fairbanks, ktory przywolujesz w linku w zimowej aurze, zostal mi w pamieci jako miasto w kwiatach, sloncu, upale i bez nocy. Kwiaty na gazonach w donicach byly niby bardzo swojskie, ale o tak intensywnych barwach. Niezapomniane wrazenia, az mi sie zatesknilo.
                Ale jak jest w pozostalych porach roku? Marzy mi sie wyjazd w zimie, zeby zobaczyc stolice Juno, z mapy wyglada przerazajaco odcieta od swiata. Pozdrawiam
                • iamhotep Re: Jury Duty 25.02.11, 07:00
                  a w federalnych sprawach juz ktos z was bral udzial jako lawnik?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka