klaudona
08.02.11, 17:37
Wlasnie wrocilam z tygodniowego sluzenia jako lawnik. 90% czasu spedzilam na czytaniu ksiazek. Co za strata mojego czasu i pieniedzy podatnikow. Jedn dzien zajelo wybieranie lawnikow, prawie dwa dni zajelo wyznaczenie sedziego do sprawy. W pierwszy dzien rozprawy zaczal sie po po 11:30 (kazali przyjsc na 10) a zakonczyl przed 4pm (w tym kilka przerw m.in. prawie dwie godziny na lunch'u) a piatego dnia kazali przyjsc na 11 i poinformowali nas o ugodzie stron. Mam nadzieje, ze za 6 lat uda mi sie wymigac od tego obowiazku.