Dodaj do ulubionych

Nieciekawy temat.

25.04.04, 20:48
Spodziewam się, że ten akurat temat nie doczeka się dużej (lub żadnej)
dyskusji a co najwyżej (i prawdopodobnie) skoku na mnie typu "nie podoba się
to sp..." czyli typowe "hit-and-run" polskich sk.. typu jakiś Azbest001 czy
jak-tam akurat w danym dniu się nazwą, ale i tak napiszę, że mnie akurat
powiększająca się przepaść pomiędzy bogatymi a
biednymi jednak
rusza i nieustatnnie dziwi w kraju marnotrawiącym min. miliard U$D/tydzień (a
prawopodobnie znacznie więcej) na "wprowadzanie demokracji" na pustyni,
utrzymanie państwa Izrael (i inne ciekawe a będące przedmiotem normalnej
propagandy sprawy) - taka degradacja ma (musi mieć?) miejsce i
koszulki
niestety coraz powszechniejsze.
Wiem (i nie oczekuję), że tutaj ktoś poza paroma dziewczynami z nadającymi
się do rozwodu mężami przyzna się (bądź nie) do de facto klepania biedy, ale
nie wszyscy na szczęście zmyślają wyjazdy nowiutkim, pojemnym w sensie
zakupów 4x4 do Short Hills Mall w każdy weekend lub częściej...
Obserwuj wątek
    • anutka1 Re: Nieciekawy temat. 25.04.04, 21:57
      ....postanawiam (na własne ryzyko ;-) ) włączyć swój głos.
      Nie znam realii USA na tyle by znać szczegóły tej "ekonomii"....a polityka nie
      jest moją mocną stroną, od tego są inni.
      Ale nawet nie wiecie jak mnie też rusza przepaść między bogatymi a biednymi.
      USA - kraj jaki jest każdy wie..... i przyznam ze niektórym w Polsce wydaje sie
      że tam nie może być żle, że tam każdy ma prace, luksusy...że każdemu się
      powodzi.Oprócz niektórych ludzi innej narodowości którzy żyją w biedzie są i
      Amerykanie....bezrobotni...bezdomni....nieraz zupełnie nie z własnej winy
      I co..Irak, wojna, pieniądze....ludzie na szczycie dbają o własne tyłki, już
      oni wiedzą jak to robić.
      A dysproporcje jak były tak będą , w USA w Posce czy gdzie indziej.
      Ale uratownie chociaż jednego biednego...pomoc chociaż jednemu już jest czymś
      wielkim, nikt nie rozwiąze problemu globalnie.
      Pozdrawiam ---> oby było bardziej optymistycznie
      • cmok_wawelski Dzięki za ładny wpis i przede wszystkim za.... 25.04.04, 22:14
        ...wyprowadzenie mnie z błędu, że nikogo to nie obchodzi (poza mną i Papieżem,
        który nawet wydał encyklikę n/t temat).

        Może tego czasami nie widać ale ja jestem zagorzałym optymistą! Wole jednak
        być "poinformowanym optymistą" niż beztroskim "jakoś to będzie - głowa do góry"
        głupkiem.

        Podobno kpt Murphy też był optymistą!
        • anutka1 Re: Dzięki za ładny wpis i przede wszystkim za... 25.04.04, 23:02

          > Może tego czasami nie widać ale ja jestem zagorzałym optymistą! Wole jednak
          > być "poinformowanym optymistą" niż beztroskim "jakoś to będzie - głowa do
          > góry" głupkiem.

          "realista - otymista"...tak chyba byłoby najlepiej...tylko że to się gryzie
          czasem hmmm .... życie może wszystkiego nauczyć...nasze życie lub kogoś
          bliskiego...
          Pozdrawiam :-)
      • lolyta dokarmianie bezdomnych surowo wzbronione... 25.04.04, 22:23
        tutaj w Tampie niedawno kilku studentow zostalo aresztowanych za dawanie
        jedzenia bezdomnym w parku publicznym. Bezdomni bowiem psuja krajobraz, po co
        ich przyzwyczajac do pasnika? :-/
        • anutka1 Re: dokarmianie bezdomnych surowo wzbronione... 25.04.04, 23:03
          ????????????
          • lolyta Re: dokarmianie bezdomnych surowo wzbronione... 26.04.04, 02:29
            Noooo, zostali aresztowani pd zarzutwem "tresspassing" (w PUBLICZNYM parku), ale
            chodzilo o to, zeby bezdomnych nie dokarmiac coby sie stamtad wyniesli, bo to
            takie ladniutkie turystyczne miasteczko i oni zle wychodza na pamiatkowych
            zdjeciach.
            • anutka1 Re: dokarmianie bezdomnych surowo wzbronione... 26.04.04, 10:54
              dokarmianie bezdomnych....brzmi to tak jakby byli oni zwierzętami...albo
              stanowli jakis podgatunek ludzki....których trzeba wyplenić...
              brrrr
    • azbest3 Zawodzenie i jeremiady Cwoka -dupka. 25.04.04, 23:22
      Witaj Jeczacy,
      dziekuje za musniecie mnie swoja uwaga. Milo mi.
      To ze Ciebie ciagle cos rusza i permanentnie dziwi (czy nie czas abys
      dziwic sie przestal) traktuj optymistycznie. Oznacza to, ze zyjesz.
      Mozna polemizowac z Twoim plastykowym i zalosnym zyciem ale zyjesz.
      I pieprzysz nieustannie od od rzeczy. I linki pracowicie podajesz.
      I jeczysz i zawodzisz. Rozwaz od czasu do czasu posuniecie swojej starej.
      Widocznie nie maszjuz ochoty. Albo ona nie ma. I to Ciebie frustruje.
      Ale dzisiaj napisales zdanie ktore chetnie zacytuje: "Nie podoba sie
      to wypier.alaj na Podkarpacie".
      Sluchajac Twojego zawodzenia pozdrawiam,
      azbest.
      • cmok_wawelski No i każdy widzi jak wygląda polski ... 26.04.04, 03:48
        ... kompletnie nieuzasadniony
        optymizm
        • azbest3 Cmok zrodlem optymizmu. Link w zalaczeniu. 26.04.04, 05:46
          Attitude is everything.
          Przy Twoim wysypisku pesymizmu kazdy malkontent jest optymista.
          Znajdz sobie optymistyczny link i wepchnij go sobie gleboko.
    • edytkus Re: Jak smakuje trawa? 26.04.04, 08:43
      cmok_wawelski napisała:

      > pomiędzy bogatymi a biednymi

      Moze sprecyzuj dokladnie co rozumiesz pod pojeciem "bogaty" a co pod pojeciem "biedny" - "albowiem
      nigdy nie jest tak dobrze aby nie bylo lepiej, nigdy nie jest tak zle aby nie bylo gorzej." Niedawno
      przede mna w supermarkecie para egipskich emigrantow (nie znali angielskiego) z dzieckiem brala na
      czeki z welfare m. in. najdrozsza mieszanke i najdrozsze pieluchy, obydwoje byli obwieszeni zlotem od
      stop do glow, ubrani w markowe ubrania, po zakupach wsiedli do luksusowego auta; dzieci mojego
      sasiada jadaja bezplatne lunche, nie musza placic za odplatne dla innych wycieczki szkolne, opieke
      lekarska etc. bo ojciec nie wykazuje w podatkach prawdziwych dochodow jakie przynosi mu zalozona
      na lewo firma i trzy wielorodzinne domy; niewyksztalcony wyznawca malo znanej religii nie pojdzie do
      pracy za "byle $20" na godzine przy czym praca nie moze byc "brudna," jego zona nie moze pracowac
      ze wzgledow religijnych, maja dwoje malych dzieci i mieszkaja w projects utrzymujac sie z zapomogi
      etc. etc. Statystyki statystykami (szczegolnie rzadowe) a rzeczywistosc rzeczywistoscia. Oczywiscie nie
      wszyscy to naciagacze, oszusci i lenie (ciekawe jak przytoczony artykul ma sie do ubogich nielegalnych
      imigrantow - zostali wliczeni czy nie?), ale badania raczej nie wykluczaja takich grup ludzi przez co
      liczby sie zwiekszaja. Mieszkam w kilkudziesieciotysiecznym miescie i jakos nie natknelam sie na
      bezdomnego (schroniska w miescie nie ma) czy wycienczonego z glodu, za to w miejscowosci obok juz
      tak. "Przepasc" jest, byla i bedzie, sa ludzie ktorzy zebrza bo musza, sa tacy ktorzy zebrza bo chca, i
      tacy ktorzy wola umrzec niz prosic o pomoc. I w tym miejscu mam pytanie, ilu z was widzac obdartego
      bezdomnego biegnie do najblizszego deli po kanapke dla niego, ilu z was wspomaga fundacje
      charytatywne, ilu z was rzuca pieniadze do puszek zebrakow czy pudel ulicznych grajkow, ilu z was
      pomaga w schroniskach czy organizowaniu zbiorek np. odziezy, ilu z was zawsze wspomaga
      przechodzacych na skrzyzowaniu zataczajacych sie osobnikow z kartka "prosze o pieniadze na
      jedzenie," albo nie nakarmi wlasnego dziecka po to aby zjadlo inne? Mozna raz, dwa ale nawet gdyby
      sam Gates sie uparl nie bylby w stanie pomoc kazdemu potrzebujacemu! Niewatpliwie tylko "one and
      only" Cmok caly dochod swojej firmy przeznacza na potrzeby biednych, a stuletni dom szykuje na
      schronisko dla bezdomnych? Ciekawe czy policzyl ile osob mozna wykarmic za cene jego ostatniej
      wycieczki do Indii (jesli dobrze pamietam?) albo komputera z ktorego wyszukuje linki, albo za jego
      roczny abonament internetowy czy auta ktore posiada? To jest mysl: najlepiej wszystko sprzedaj a
      pieniadze rozdaj biednym. Ciekawam, jakie byloby twoje rozwiazanie na zmniejszenie "przepasci"? O ile
      mi wiadomo tylko w socjalizmie wszyscy maja po rowno i wszystko nalezy do wszystkich, moze mimo
      wszystko wyjedz do raju i sam sie przekonaj jak smakuje trawa?

      >zmyślają wyjazdy nowiutkim, pojemnym w sensie
      >zakupów 4x4 do Short Hills Mall w każdy weekend lub częściej

      Hmm, naprawde ktos tak napisal (a moze wyczytales to co chciales)? Osobiscie weekendy wole spedzac
      w przyjemniejszy sposob (np. na koncercie fortepianowym) a nowiutkie pojemne (nie tylko w sensie
      zakupow) 4x4 uzywam do ciekawszych celow niz wypady do mall.

      • anutka1 .... 26.04.04, 10:50

        > Moze sprecyzuj dokladnie co rozumiesz pod pojeciem "bogaty" a co pod
        >pojeciem "biedny" - "albowiem nigdy nie jest tak dobrze aby nie bylo lepiej,
        >nigdy nie jest tak zle aby nie bylo gorzej."

        Moim zdaniem nie trzeba tego precyzować....,chodzi Ci zapewne o naciągaczy,
        którzy np. zebrane rzekomo pieniądze na jedzenie przeznaczą na alkohol,
        niestety takie rzeczy sie zdarzają ale nie można przez to stracić poczucia że
        ludzie potrzebujący naprawde istnieją i potrzebują pomocy.




        > I w tym miejscu mam pytanie, ilu z was widzac obdartego bezdomnego biegnie do
        >najblizszego deli po kanapke dla niego, ilu z was wspomaga fundacje
        >charytatywne, ilu z was rzuca pieniadze do puszek zebrakow czy pudel ulicznych
        > grajkow, ilu z was pomaga w schroniskach czy organizowaniu zbiorek np.
        >odziezy, ilu z was zawsze wspomaga przechodzacych na skrzyzowaniu
        >zataczajacych sie osobnikow z kartka "prosze o pieniadze na jedzenie,"Mozna
        >raz, dwa ale nawet gdyby sam Gates sie uparl nie bylby w stanie pomoc kazdemu
        >potrzebujacemu!

        Pracowałam jako wolontariuszka w organizacji pomagającej ludziom potzrebującym,
        i jak wcześniej byla nieco sceptycznie nastawiona do zbiórek nie bedac do końca
        przekonan o tym gdzie te pieniądze tak naprawde trafiają, tak potem
        dowiedzialam sie ze dzieje sie duzo dobrych rzeczy w organizacjach. Np. pomoc
        dzieciakom z biednych rodzin, takie dziecko jest najbardziej pokrzywdzobe bo
        jak mozna jeszcze w jakis sposob winic doroslego to dziecko nie ma na to
        zadnego wpływu. Pozatym - czasem jedno, proste wyciągniecie ręki do biednego
        czy bezdomnego jest największym gestem na śiwecie. Wszyscy zdają się myśleć ze
        sam sobie zasłużył, ze na pewno zrobił w życiu coś czym sobie zasłużył na taki
        stan rzeczy...nie, tak nie jest, a pomoc takim ludziom moze pomóc chociazby na
        zwykłej rozmowie, przeciez nie kazdego finansowo stac na wyciąganie kogoś z
        przepasci.


        Cmok caly dochod swojej firmy przeznacza na potrzeby biednych, a stuletn
        > i dom szykuje na
        > schronisko dla bezdomnych? Ciekawe czy policzyl ile osob mozna wykarmic za
        cen
        > e jego ostatniej
        > wycieczki do Indii (jesli dobrze pamietam?) albo komputera z ktorego
        wyszukuje
        > linki, albo za jego
        > roczny abonament internetowy czy auta ktore posiada? To jest mysl: najlepiej
        w
        > szystko sprzedaj a
        > pieniadze rozdaj biednym. Ciekawam, jakie byloby twoje rozwiazanie na
        zmniejsze
        > nie "przepasci"? O ile
        > mi wiadomo tylko w socjalizmie wszyscy maja po rowno i wszystko nalezy do
        wszys
        > tkich, moze mimo

        ...to skomentuje tylko tak...ze wydaje mi sie iz to jest "forum DYSKUSYJNE" a
        nie forum złośliwości i oceniania.


        Pozdrawiam!
        • aniutek Re: .... 26.04.04, 12:35
          zbyt rano jak dla mnie aby sie w dyskusje wdawac ale.....duzo ostatnio myslalam na temat biedy w US (
          to po filmach M.Moore daja w czaszke- warto ) i naprawde nie pojmuje jak mozna nie wyrobic na rent
          pracujac na dwa etaty..... no kurtka na wacie nie lapie JAK??????
          przyjaechalam tutaj X lat temu, nie mialam papierow, nie znalam jezyka mialam $70 w kieszeni i zyje
          dzis, nigdy nikogo o zarcie nie prosilam. jakos znalazlam prace, zaplacilam rent za pierwszy pokoj,
          zrobilam sobie historie kredytowa etc. jesli ktos w USA nie moze wyzyc z wlasnej pensji to... sorry ale
          sam sobie jest winien. wiem, rozni jestesmy i daleka jestem od potepiania tych co im w zyciu gorzej,
          nie radza sobie etc im nalezy pomagac i tak bogaty kraj winien sie nie radzacymi osobami zajac a nie
          spychac ich na boczne tory- nie godzi sie!!!!!
          ale nie nam emigrantom lzy wyciskac jak to w hameryce trudno i bida az piszczy, no nie mnie :)
          polemika?
          otwarta jestem hehehehe
          • chlopaczek1 Re: .... 26.04.04, 14:15
            o biedny cwok znow sie rozplakal, jakie to on ma dobre serce, a moze tak z tym
            dobrym sercem za SWOJE pieniadze bedziesz pomagal tym biednym murzynkom i
            arabom co? ja wiem co mam zrobic ze swoimi pieniedzmi,
            jakos nie widac wielkich napisow ze cwok pobudowal cos dla biednych albo oddaje
            cala swoja pensje dla biednych, czlowieku nie dosc ze jestes hipokryta, to na
            dodatek jestes idiota, ktory chcialby izdrowic swiat za cudze pieniadze,
            polecasz ludziom jazde samochodami takimi wlasnie jakie ty uwazasz za dobre,
            dajesz rady na kazdym kroku cos ty jestes drugie wcielenie matki teresy?
            popatrz na swoje zycie tak nawiasem, no biedny jestes czlowiek, produkujesz te
            linki dla ludzi, produkujesz tematy (najwiecej ze wszystkich), ty zycia nie
            masz? kobieta cie puscila luzem? nie wiesz co robic? popatrz jaki ladny temat
            wrzuciles okolice NY i NJ nigdy tam nie byles bo zdjecie wystarczy tobie?

            "aniutek napisała: "
            no napisala nie bede jej cytowal mozna przeczytac, a puetna z tego jedna z tego
            co napisala, przyjechala miala ciezko, ale zrobila to co zrobila i nie
            wyciagala reki po cudze, napewno ciezko zapracowala na to co ma,
            ja po przylocie (prawie 19 lat temu) tez nie mialem latwo, na studiach ktos mi
            poradzil ze nie musze sie przeciez zrywac i moge isc na welfare, no wiec sobie
            myslalem czlowiek czarny, na zapomodze ma racje, wiec polazlem do biura a pani
            czarna jak nowiutenki asfalt powiedziala mi tak " ty jestes bialy powinienes
            pracowac na czarnych aby oni mieli zapomoge" (zapomogi nie dostalem, studia
            pokonczylem, jedne drugie trzeice) nie mysle ze jestem jedyny bialy ktory tego
            doswiadczyl, ale jedno jest pewne kazdy jest kowalem wlasnego zycia i szczescia
            i to od niego zalezy jak sobie daje rade, ja aby miec to co mam pracuje po 50-
            55 godzin tygodniowo i na dodatek czasami zamiast weekendow w domu (boston lub
            NYC) mam weekendy a polsce (praca) nikt sie mnie nei pyta jaki to ma wplyw na
            moje zycie i czy jestem zmeczony ale kazdy szmaciarz na ulicy lape po nie swoje
            wyciagnie, po welfare lataja araby, murzyni, hiszpaniki, zydzi (tak tak jest
            ich duzo), a mnie pozostaje pracowac na podatki ale mnie akurat te podatki nie
            przerazaja, przerazaja mnie ludzi ktorzy nimi dysponuja, dlatego boje sie
            nadopiekunczych demokratow zlodzieji ktorzy chca coraz wiecej zabierac z moich
            ciezko zapracowanych podatkow, nie mam nic przeciwko pershingom wybuchajacym u
            arabow, chonorowo moge zaplacic wiecej aby wlasnie ode mnie w prezencie tam
            wiecej wybuchalo, to takie dla mnie pocieszenie ze cos sie dzieje wlasnie
            dzieki moim pieniadzom, bo trzeba walczyc o pokoj
            biede kreuja socializujacy pseudo ekonomisci i politycy lewicujacy, ktorzy chca
            pomagac wszystkim, psychika ludzka jest taka ze wyciagnie reke po pomoc za
            kazdym razem kiedy te pomoc sie czlowiekowi oferuje, malo tego w pewnym
            momencie czlowiek traci ambicje i nie chce mu sie pracowac bo daja za darmo i
            wtedy to wlasnie zaczyna sie glosniejszy placz o wiecej pomocy,
            dlaego wysylanie kasy biendym krajom to w zasadzie wsadzanie kasy do worka bez
            dna, biedny pomocy nie ma, za to kacyk na nowy samolot,
            mozna by duzo, mozna zaplakac sie na smierc widzac biede ludzka, bo ona jest
            eksponowana najbardziej, i najlepiej sie sprzedaje, bo nic tak nie wzruszy jak
            bieda, to ona wycisnie lzy, walka z bieda to edukacja i pomoc w mzliwosci
            budowania ekonomii i gospodarki, zmiany prawne, otwieranie rynkow, dawanie
            technologii, ale nie pieniedzy, "know-how" zrobi wiecej niz kasa, bo ludzie
            zaczna pracowac i produkowac lokalnie i pozniej globalnie i o to wlasnie chodzi
            aby pobudzic ludzi do dzialania,
            eee szkoda gadac

            cwok pytales sie w jednym watku kto ja jestem, a co za roznica kto ja jestem,
            ja po przeczytaniu twoich postow wiem kto ty jestes (i to mi wystarczy), wiec?
            czytaj moze w taki sam sposob poznasz, a jak nie to twoja strata,
            jak powiem co i jak to strzelisz mi ze sie chwale, jak nie powiem to domyslanie
            zje ci watrobe, wole to drugie.
          • cmok_wawelski Na dwa etaty. 26.04.04, 14:46
            aniutek napisała:
            >...i naprawde nie pojmuje jak mozna
            > nie wyrobic na rent
            > pracujac na dwa etaty.....

            Bardzo "kurtka na wacie" odkrywcze (spod kołdry "na wacie") spojrzenie.
            No to proszę bardzo Aniutku drogi policzmy:
            $7 za przytoczone w art. wallmartowe na godzinę x40/tydzień =$280. Minus
            powiedzmy 25% podatku - zostaje $210. Razy 4 tygodnie to $840 czyli tyle ile
            kosztuje czynsz "na murzynowie" za najmniejsze mieszkanie ale niestety po
            ciemku i na głucho bo prąd i telefon to następne kilkadziesiąt $.
            Problem w tym, że Wallmart daje ~30 godzin/tydz. max. czyli w tygodniu nie
            zostaje na tyle godzin, żeby szukać czegoś na pełny etet co realnie oznacza
            szansę na kolejne $840, czyli w sam raz tyle żeby opłacić samochód i miskę zupe
            dla siebie i dzieciaka. Oczywiście może ta kobieta znaleźć sobie jakiegoś
            gościa, któremu ugotuje a on dołoży sie do czynszu ale jak nie chce?

            Nie w tym jednak kłopot. W końcu można pracować i na 3 etaty i spać w autobusie
            pomiędzy nimi. Rzecz w tym że 1 dwutygodniowy pobyt w szpitalu po
            $5000/dziennie i $5 za każdą pigułke aspiryny - i po Tobie - czego nikomu nie
            życząc.

            Art. i zjawisko to nie bezdomni, którzy z kubkiem po kawie suną przez wagony
            metra ale raczej o tym, że w skądinąd bogatym U$ofA praktycznie nie istnieje
            żadna siatka socjalna rozpieta u dołu struktury społecznej i jak się spada to
            od razu na beton. Nie pisz, że trzeba byc głupim zeby spaść. Czasem wystarczy
            stracić robotę w złym momencie życia. Pomyśl n.p. co zrobiłabyś gdybyś -
            odpukać - została teraz sama z dzieciorami? "Byłabyś otwarta"?
            • cmok_wawelski Re: Na dwa etaty. Samo życie - podsumowując. 26.04.04, 15:27
              Pewnego razu Dobry Bóg stworzył osła i rzekł do niego: Ty będziesz osłem.
              Będziesz od rana do wieczora pracował i ciężkie rzeczy na swoim grzbiecie
              nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat.

              Na to odparł osioł: 50 lat tak żyć to dużo za dużo. Daj mi proszę nie więcej
              jak 30 lat.

              I tak było.

              Następnie Mądry Bóg stworzył psa i powiedział do niego: Ty będziesz psem.
              Będziesz pilnował dobytku ludzi, których będziesz oddanym przyjacielem.
              Będziesz jadł to, co człowiekowi z jedzenia zostanie i żył będziesz 25 lat.

              Pies odpowiedział: Boże, 25 lat takiego życia to za dużo. Daj mi nie więcej jak
              10 lat życia.

              I tak było.

              Później stworzył Dobry Bóg małpę i rzekł do niej: Będziesz małpą. Masz skakać
              z drzewa na drzewo i zachowywać się jak idiota. Masz być wesoła i żyć 20 lat.

              Małpa rzekła: Boże, 20 lat żyć jako klown świata to za dużo. Proszę, daj mi nie
              więcej jak 10 lat.

              I tak było.

              W końcu Bóg stworzył człowieka i powiedział do niego: Ty będziesz człowiekiem,
              jedyną racjonalnie myślącą istotą, która będzie zamieszkiwać ziemię. Będziesz
              używał swojej inteligencji, ażeby podporządkować sobie inne stworzenia.
              Będziesz panował na ziemi i żył 20 lat.

              Na to powiedział człowiek: Boże, bycie INTELIGENTNYM człowiekiem tylko 20 lat
              to jest mało, Proszę daj mi te 20 lat, które osioł odrzucił, 15 psa i 10 małpy.

              I tak się Bóg postarał, że człowiek 20 lat żyje jak człowiek, później 20 lat
              jak osioł od rana do wieczora haruje i ciężkie rzeczy nosi. Potem ma dzieci i
              15 lat żyje jak pies. Opiekuje się domem i je to co mu rodzina zostawi. Później
              na starość żyje 10 lat jak małpa. Zachowuje się jak idiota i zabawia swoje
              wnuki.

              I tak jest ...
              • cmok_wawelski Re: Na dwa etaty. Samo życie - podsumowując. 26.04.04, 15:36
                ...a diabeł tkwi w szczegółach.
            • edytkus Re: Na dwa etaty. 26.04.04, 17:41
              cmok_wawelski napisała:

              > Czasem wystarczy
              > stracić robotę w złym momencie życia. Pomyśl n.p. co zrobiłabyś gdybyś -
              > odpukać - została teraz sama z dzieciorami? "Byłabyś otwarta"?

              Rozsadni ludzie wiedza skad sie biora dzieci i ile kosztuja, wiec bez wczesniejszego planowania na nie
              sie nie decyduja. A na wszelki wypadek (tfuj tfuj) mozna sie zabezpieczyc roznymi sposobami, np.
              wykupic life insurance, disability insurance, odkladac w banku, inwestowac w akcje, nieruchomosci etc.
              etc.
              • lolyta Re: Na dwa etaty. 26.04.04, 18:01
                Rozumiem ze jako rozsadna osoba zaplanowalas rowniez, ze np. nie stracisz
                pracy, co by Ci uniemozliwilo uiszczanie sklade na taki lajf insiurans, ze nie
                wspomne o odkladaniu w banku, zaplanowalas rowniez, ze gdybys sie znalazla w
                sytuacji w ktorej nie masz zaskorniakow ani ubezpieczenia, za to masz dzieci,
                nie stracisz meza ani na przyklad nogi czy oczu.
                • edytkus Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 05:44
                  lolyta napisała:

                  > Rozumiem ze jako rozsadna osoba zaplanowalas rowniez, ze np. nie stracisz
                  > pracy, co by Ci uniemozliwilo uiszczanie sklade na taki lajf insiurans, ze nie
                  > wspomne o odkladaniu w banku, zaplanowalas rowniez, ze gdybys sie znalazla w
                  > sytuacji w ktorej nie masz zaskorniakow ani ubezpieczenia, za to masz dzieci,
                  > nie stracisz meza ani na przyklad nogi czy oczu.
                  >

                  Jesli strace prace moge korzystac z unemployment i odlozonych na czarna godzine
                  oszczednosci, w miedzyczasie szukajac nastepnej pracy. Jesli to sie skonczy moge isc na welfare.
                  Poniewaz nie trace pracy z wlasnej winy firma wciaz bedzie wyplacac mi pieniadze wraz z pokryciem
                  ub. med. Biorac pod uwage oszczednosci wciaz moge oplacac skladki prywatnego ins. (firma oplaca to
                  drugie). Jasna sprawa do banku odkladac nie bede ale zaczne jak tylko znajde zatrudnienie (moge tez
                  pracowac "na czarno" i dzieki temu oplacac skladki i oszczedzac). Jesli nogi i oczy sa mi potrzebne do
                  pracy to tez na wszelki wypadek moge je za wczasu ubezpieczyc ale abstrahujac od tego jesli cos sie,
                  nie daj Boze, stanie mezowi mam jego ubezpieczenie na zycie ktore, przynajmniej w teorii, ustawia
                  mnie na minimum pare lat (jesli nie na cale zycie - zalezy od kwoty). W tym czasie moge znalezc prace
                  u kogos albo chociazby otworzyc wlasna firme, ktora rzecz jasna ubezpieczam ;) Poniewaz jestem
                  przewidujaca inwestuje w akcje, nieruchomosci etc. etc. i jesli mam problemy finasnowe moge
                  stopniowo wszystko wyprzedawac dopoki nie znajde pracy. Jesli bank zbankrutuje to i tak dostane
                  przynajmniej czesciowy zwrot oszczednosci (ubezpieczenie federalne czy cos w tym stylu), jesli
                  nieruchomosc splonie tez dostaje zwrot z agencji ub., jesli maz ma wypadek, tfuj tfuj, (automatycznie
                  skladek juz placic nie musze) w pracy dostaje nie tylko disability insurance ale i odszkodowanie od
                  firmy. Etc. etc. Oczywiscie tylko spekuluje, nie jestem w stanie przewidziec przyszlosci (np. wojny,
                  katastrofy naturalne) ale podstawowych zabezpieczen dokonac moge. Zreszta juz raz bylam pod
                  wozem i jakos z tego wyszlam wlasnie dzieki wczesniejszym przewidywaniom (bez proszenia o cudza
                  laske, zapomog itp.).
                  • cmok_wawelski Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 12:16
                    edytkus napisała:

                    > ...Poniewaz nie trace pracy z wlasnej winy firma wciaz bedzie wyplacac mi
                    > pieniadze wraz z pokryciem ub. med...

                    Droga Edytkus,

                    Nie gniewaj się, ale jestes po prostu słodką idiotką z bloku z widokiem na
                    park, której dobra Bozia była łaskawa dać dużą paszczę ale niestety mały
                    rozumek.
                    Nie wiem o jakim kraju piszesz, ale w kraju New Jersey żyjesz w jakiejś bajce.
                    Powodzenia więc w ubezpieczaniu rąk, nóg i oczu.
                    • edytkus Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 16:49
                      cmok_wawelski napisała:

                      > edytkus napisała:
                      >
                      > > ...Poniewaz nie trace pracy z wlasnej winy firma wciaz bedzie wyplacac mi
                      > > pieniadze wraz z pokryciem ub. med...
                      >
                      > Droga Edytkus,
                      >
                      > Nie gniewaj się, ale jestes po prostu słodką idiotką z bloku z widokiem na
                      > park, której dobra Bozia była łaskawa dać dużą paszczę ale niestety mały
                      > rozumek.

                      > Nie wiem o jakim kraju piszesz, ale w kraju New Jersey żyjesz w jakiejś bajce.
                      > Powodzenia więc w ubezpieczaniu rąk, nóg i oczu.

                      1. He he, tak to jest ze skapymi wlascicielami small business, mysla ze jak oni oszczedzaja na
                      pracownikach to inne firmy tez. Rozczaruje cie slodki idioto, w firmie mego meza sa inne zasady.


                      PS. To jak ona miala na imie? Kasia, prawda?
                      • cmok_wawelski Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 17:27
                        edytkus napisała:

                        > 1. He he, tak to jest ze skapymi wlascicielami small business, mysla ze jak
                        > oni oszczedzaja na pracownikach to inne firmy tez.
                        > Rozczaruje cie slodki idioto, w firmie mego meza sa inne zasady.

                        Jakie zasady? Że zwalniają i płacą forsę oraz ubezpieczenie medyczne?
                        A dlaczego? Płacą za milczenie?
                        Czy Twój mąż pracuje w Białym Domu czy w Cosa Nostra? Zresztą nic mi do tego.

                        Pogrążasz się. Pozwolisz więc, że w tym miejscu zakończę dyskusję z Tobą, Pytią
                        z 6-go piętra Garden Apartments i może nawet niestety bez widoku na park.
                        • edytkus Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 18:02
                          cmok_wawelski napisała:

                          > > Pogrążasz się. Pozwolisz więc, że w tym miejscu zakończę dyskusję z Tobą, Pytią
                          >
                          > z 6-go piętra Garden Apartments i może nawet niestety bez widoku na park.

                          Acha, "Kasia" - uderzylam w czule miejsce :O
                          • cmok_wawelski Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 18:13
                            edytkus napisała:

                            > cmok_wawelski napisała:
                            >
                            > > > Pogrążasz się. Pozwolisz więc, że w tym miejscu zakończę dyskusję z T
                            > obą, Pytią
                            > >
                            > > z 6-go piętra Garden Apartments i może nawet niestety bez widoku na park.
                            >
                            > Acha, "Kasia" - uderzylam w czule miejsce :O


                            ???
                        • edytkus Re: Na dwa etaty. 29.04.04, 07:11
                          cmok_wawelski napisała:
                          > Jakie zasady? Że zwalniają i płacą forsę oraz ubezpieczenie medyczne?

                          Moze, z racji tego ze niedawno stracila prace, niech sie Bozena wypowie jaka "wyprawke" na odchodne
                          dostala od firmy? Nie zwolniono jej z dnia na dzien wiec mogla sie przygotowac na najgorsze (co robila
                          takze na forum), na pewno przynajmniej przez pewien czas dostawala jakies pieniadze, a firma nawet
                          zapewnila jej jakies szkolenia? I jakos nie umarla z glodu, rent oplacila a nawet nowa prace znalazla
                          (gratulacje!)!

                          > Czy Twój mąż pracuje w Białym Domu czy w Cosa Nostra?

                          Nawet dzieci w pierwszej klasie podstawowki wiedza ze Bialy Dom nie lezy "w kraju New Jersey." Jestes
                          pewien ze piszesz z USA?
                  • ambernyc Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 14:55
                    Edytkus,
                    Tylko pozazdroscic Ci takiego myslenia.
                    Nie bierzesz pod uwage traumatycznych wydarzen (smierc bliskiej osoby, rozwod,
                    nieuleczalne choroby etc), ktore kazdego moga dotknac, wpedzic na cale lata
                    w rozkladajaca zycie depresje i co wtedy? Jesli sa jakies metody, ktore pozwola
                    temu zapobiec, to prosze podziel sie, bo mam wokol siebie pare takich osob,
                    ktore bardzo chetnie z nich skorzystaja.
                    Pozdrawiam,
                    Amber
                    -----------------
                    "You should always go to other people's funerals;
                    otherwise, they won't come to yours."
                    (Yogi Berra)
                    • cmok_wawelski Re: Na dwa etaty. A choćby i na 4. 27.04.04, 16:19
                      Amber,

                      A ja nie zazdroszczę Edytce takiego myslenia, bo świadczy ono wyłącznie o
                      jednym:
                      KOMPLETNEJ IGNORANCJI kogoś kto nie pracuje i twierdzi, że jak wyrzucą ją z
                      pracy (faktycznie niewykonalne jeśli sie nie pracuje) to będzie nadal dostawała
                      pieniądze i ubezpieczenie.

                      Dlatego właśnie (a nie dlatego żeby ją obrażać) napisałem, że jest słodką
                      idiotką.
                      Ignorancja jest wyleczalną chorobą ale trzeba chcieć się leczyć.
                    • edytkus Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 17:01
                      ambernyc napisała:

                      > Edytkus,
                      > Tylko pozazdroscic Ci takiego myslenia.
                      > Nie bierzesz pod uwage traumatycznych wydarzen (smierc bliskiej osoby, rozwod,
                      > nieuleczalne choroby etc), ktore kazdego moga dotknac, wpedzic na cale lata
                      > w rozkladajaca zycie depresje i co wtedy? Jesli sa jakies metody, ktore pozwola
                      > temu zapobiec, to prosze podziel sie, bo mam wokol siebie pare takich osob,
                      > ktore bardzo chetnie z nich skorzystaja.
                      > Pozdrawiam,
                      > Amber

                      Amber, ja nie pisze o tym jak sobie radzic z emocjami czy zdrowiem, a jedynie jakie sa sposoby
                      zabezpieczenia sie na przyszlosc pod wzgledem finansowym. Zwroc na fragment "oczywiscie tylko
                      spekuluje, nie jestem w stanie przewidziec przyszlosci (np. wojny, katastrofy naturalne) ale
                      podstawowych zabezpieczen dokonac moge. Zreszta juz raz bylam pod wozem i jakos z tego wyszlam
                      wlasnie dzieki wczesniejszym przewidywaniom (bez proszenia o cudza laske, zapomog itp.)." Byl czas
                      kiedy moj maz przez rok pracowal za minimalna stawke, nie mielismy ubezpieczenia a on regularnie
                      dostaje zastrzyki z ktorych kazdy kosztuje tysiac $ i jakos dalismy sobie rade bo mielismy finansowe
                      zabezpieczenie na "czarna godzine."

                      > -----------------
                      > "You should always go to other people's funerals;
                      > otherwise, they won't come to yours."
                      > (Yogi Berra)
                      • ambernyc Dziekuje za odpowiedz:) 27.04.04, 17:17
                        Pozdrawiam,
                        Amber
                        -----------------
                        "You should always go to other people's funerals;
                        otherwise, they won't come to yours."
                        (Yogi Berra)
                      • lolyta Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 18:39
                        Nie no, to cudownie, naprawde. Nie ironizuje, bardzo sie ciesze, ze podatnicy
                        nie musieli placic za zastrzyki Twojego meza. Ale jednak zwroc uwage ze ktos
                        kto pracowal pol zycia w Wallmarcie i mial przy tym np. trojke dzieci na
                        utrzymaniu nie ma szans odlozyc kilkunastu tysiecy "na jakby co", bo moze mu
                        beda potrzebne zastrzyki jak zostanie bez pracy. Nie chodzi o to, ze nie jest
                        az tak rozsadny jak Ty, tylko zwyczajnie nie ma z czego.
                        Mozemy prosic o porady nt. jak sie ma taka osoba zabezpieczyc?
                        • edytkus Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 19:15
                          lolyta napisała:

                          > Ale jednak zwroc uwage ze ktos
                          > kto pracowal pol zycia w Wallmarcie i mial przy tym np. trojke dzieci na
                          > utrzymaniu nie ma szans odlozyc kilkunastu tysiecy "na jakby co", bo moze mu
                          > beda potrzebne zastrzyki jak zostanie bez pracy. Nie chodzi o to, ze nie jest
                          > az tak rozsadny jak Ty, tylko zwyczajnie nie ma z czego.

                          Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz, jesli pracowal pol zycia w Wallmarcie to znaczy ze nie mial ambicji.
                          Tutaj mozna zaczac pracowac juz bedac nastolatkiem, zdobywac doswiadczenie, oszczedzac,
                          wypracowaywac emeryture etc., mozna tez sie uczyc. A mozna tez za cel zyciowy obrac pozycje
                          kasjera i plodzic dzieci. Kazdy dokonuje wlasnych wyborow i ponosi za nie konsekwencje. Jak sama
                          wiesz posiadanie dziecka to duza odpowiedzialnosc, nie zyjemy w sredniowieczu, edukacja jest
                          dosptepna dla kazdego przynajmniej na poziomie szkoly sredniej a tam ucza m.in. matematyki i
                          biologii. Ja wiem ze trojce dzieci nie moglabym dac tyle co jednemu i m.in. dlatego nie decyduje sie na
                          wiecej - to jest rozsadek o ktorym pisze.
                          Znam chlopaka ktory dostal kiedys kilkusettysieczne odszkodowanie. WSZYSTKO przepuscil na wakacje
                          i narkotyki. Znam chlopaka ktory przyjechal tu z kilkoma dolarami w kieszeni a dzisiaj stac go na
                          luksusowe auta i dom. Jeden wolal miec fun a drugi ciezko pracowac - jak sobie poscielesz tak sie
                          wyspisz.
                          • aniutek Re: Na dwa etaty. 27.04.04, 19:40
                            zgadzam sie z edytkus.
                            "trzeba byc twardym nie mientkim"

                            np. znam kogos kto mial supeeeerrrr prace na dyrektorskim stolku, high life tralala zarabial $180K plus
                            wszelkie extra jakie ze stanowiskiem przychodza, pewnego pieknego dnia dowiedzial sie ze jest OUT,
                            wraz z wieloma innymi na podobnych stanowiskach, nastapila tzw zmiana wart.
                            szuka pracy, ma zero(!!!!!!!) oszczednosci, CC na maxa bo przeciez nie musial oszczedzac, stracil
                            rowniez ubezpieczenie i generalnie jest cieniutko.
                            pewnikiem znajdzie dobra prace bo glupi nie jest, pracowity i z doswiadczeniem ale... popelnil ten sam
                            blad jak pracowinik rzeczonego wallmart, nie ma nic, zostal na lodzie.
                            czy ten z wallmartu ma usprawiedliwienie? moim zdaniem nie ma. ktos o bardzo krotkim wzroku wiaze
                            swoaja przyszlosc z firma typu wallmart, mozna sie uczyc, mozna piac w gore , prace mozna zmienic,
                            mozna sie przeprowadzac ze stanu do stanu jesli tej pracy brak ( taaaa ja wiem, ze jest trudno ale
                            skoro my mozemy z kontynentu na kontynent za praca jezdzic....)
                            "zycie to nie je bajka ino bitew"
                            troche sobie zartuje poniewaz widze rozne personalne wycieczki a mysle ,ze mozemy nadal te dyskusje
                            w cywilizowany sposob prowadzic. nadal uwazam ,ze jest w spolecznstwie jakis procent ludzi, ktorzy
                            sobie nie radz i im trzeba pomagac. ale nie sa to Ci , ktorzy w pierwszym rzedzie kupuja nowe
                            sneakersy a na na ktorejstam pozycji widnieje rent do zaplacenia.

                            a poza tym to ludzie dziela sie na
                            bulls
                            bees
                            and pigs
                            self explanatory ::))))
                            pozdrawiam
                            anka
          • maruda78 Re: .... 26.04.04, 18:29
            Oczywiscie - tylu ludziom sie w zyciu udaje do czegos dojsc praktycznie od
            zera, nie kradnac ani lajdaczac sie, ale uczciwie pracujac, ALE jednak nie
            kazdy biedak to leniwy idiota, ktoremu sie nie chce pracowac, jak wydaja sie
            sugerowac co poniektorzy.

            W Ameryce jest pod wieloma wzgledami latwiej zyc niz gdziekolwiek indziej, ale
            to tez zadne Eldorado - tak fajnie jest zyc na welafre??? No to proponuje
            zostawic wlasna robote i poprobowac tych niebieskich migdalow (nie Tobie
            Aniutku, zeby bylo jasne tylko ogolowi :-)))).

            Jasne, ze zawsze znajdzie sie jakas lajza-naciagacz wyciagajacy lapy o zapomogi
            podczas gdy w garazu stoi merc, a w koszyku na zakupy 2 funty kawioru, ale to
            bynajmniej nie neguje sensu istnienia mechanizmow pomocy spolecznej.

            A swoja droga to tak jakby Trump sie dziwil wszystkim innym, ze sie sa
            miliarderami - no jak to jemu sie udalo, wiec czemu nie wam? A przeciez nawet
            ksiazke z 'wskazowkami' napisal, wiec czemu????


            Do Aniutka - filmy M. Moore jak najbardziej daja do myslenia. Proponuje tez
            lekture:

            Nickel and Dimed: On (Not) Getting By in America (by Barbara Ehrenreich) -
            BARDZO na temat.
            Kobieta przeprowadzila eksperyment - zostawila wlasna robote (redaktorki w
            duzym czasopismie) i pojechala w kraj (middle east us) na bodajze 2 lata
            pracujac w robotach jakich ima sie przecietny amerykanin - w walmarcie, jako
            kelnerka, maid w hotelu itp. - wnioski? bardzo ciekawe, odsylam do lektury.

            A tak przy okazji rowniez:

            Fast Food Nation: The Dark Side of the All-American Meal (by Eric Schlosser)

            i jeszcze:

            Propaganda and the Public Mind (by David Barsamian, Noam Chomsky)
            • aniutek Re: .... 26.04.04, 19:50
              kurcze zajeta dzisiaj jestem a temat taaaaki ciekawy, chetnie bardzo chetnie pogadam bo z tym jest tak
              jak to w zyciu- nic ani biale ani czarne ino wszelkie odcienie szarosci. troche tak jak z grubymi, nikt nie
              chce byc gruby a tylu ich jest? jak to kurcze sie dzieje??
              jasne,ze nie kazdy biedny to len i glupol, oczywista,ze nie.
              jasne, ze tak bogaty kraj jak US of A ma dupna a wlasciwie jej nie ma opieke socjalna, zero przedszkoli,
              ubezpieczeni zdrowotnego etc- wstyd i hanba prezydentom wielu!!!!
              cmok ma wiele racji, ma wiele racji i edytkus, maruda i lolyta, z kazdym po trochu sie zgadzam robicie
              sens w swoich wypowiedziach. sama wielokrotnie sie lapie na tym co bedzie jak moj m stracibly (
              odpukacccccc mocno odpukac ) prace, no coz cienko by bylo az mnie ciary przechodza ale nie byloby
              welfare, nie byloby skoku z mostu. nie byloby lekko ale jestem przekonana, ze wyszlibysmy z tego calo
              i razem. teraz nie pracuje, mam ( no prawie mam :) dwoje dzieci, ale jestem zdrowa, nie przyglupia i
              troche wyksztalcona nie dam sie, nie pojde do roboty do wallmart- kurcze jest tyle innych mozliwosci,
              dlaczego tylko ten zawszony wallmart??? przeciez sami dokonujemy wyborow, sami ksztaltujemy
              wlasne zycie nic nie jest dane, no moze nie zupelnie ale heheheh ja dziekuje za to jest dane, dla mnie
              nie wystarczajaco. pretensje mozna miec do wszystkiego i wszystkich ......
              Ameryka to kraj dla ludzi silnych, zdrowych, raj dla przedsiebiorczych, a dla troche mniej hmmm
              prosze porownajcie biede z bieda. Nawet nasz Polska gdzies przy wschodniej granicy, gdzie dzieci spia
              na sienniku w klepanej izbie i nie maja wlasnych butow....... widzialam.

              ciekawe jak sie dyskusja potoczy, a MMoore.... daje w czaszke, nie ze wszystkim sie zgadzam, ale
              rusza szara substancja i moze ten narod hamerykanski troche do myslenia pobudzi. mnie sie oczy
              troche otworzyly.
              Maruda- juz juz kupowalam te ksiazki, ale poskapilam zwyczjanie i jakies inne wygraly, wizyta w B&N
              to pare stowek zawsze wiec ostatnio omijam szerokim lukiem hehehehhe
              • cmok_wawelski O, a tu jest jak zamiast klepać biedę można... 27.04.04, 00:47
                ...trafić (przekręcić) parę groszy na p. wojnie. Wojna to zazwyczaj całkiem
                dobry biznes. Czasem trzeba zapłacić jakiś mały mandat
                jak za
                parkowanie, ale przeważnie jest OK.
                • cmok_wawelski wojna to ciężki biznes.... 27.04.04, 01:14
                  cmok_wawelski napisała:

                  > ...ale przeważnie jest OK.

                  Tzn oczywiście pod warunkiem, że się nie jest prostym (i pechowym martwym) wojakiem, o byciu
                  tamtejszym biedakiemnawet
                  nie wspominając bo i po co.
                  • azbest3 Biedni i bogaci. I przyglupawi (Cwok). 27.04.04, 17:40
                    Dawno, dawno temu zrobil sie podzial na biednych i bogatych.
                    I tak juz pozostalo. Niefortunnie dla biednych.
                    • cmok_wawelski Re: Biedni i bogaci. I przyglupawi (Cwok). 27.04.04, 18:12
                      azbest3 napisała:

                      > Dawno, dawno temu zrobil sie podzial na biednych i bogatych.
                      > I tak juz pozostalo. Niefortunnie dla biednych.

                      Bardzo trafna obserwacja! Tyle lat szkoły i taki celny wniosek. Brawo Szkoła
                      Podstawowa Nr 1!!
                      Aczkoliek nie do
                      href="http://www.whigclio.princeton.edu/~pmunc/filtration_files/image002.jpg">ko
                      ńca</a>.
                      Może nie zauważyłeś młotku, ale od czasu do
                      czasu
                      komuś się ten - jak piszesz - układ od tysięcy lat - nie podoba i wtedy dzieje
                      się historia.
                    • chlopaczek1 Re: Biedni i bogaci. I przyglupawi (Cwok). 27.04.04, 18:22
                      cwok i inni zbawcy swiata
                      to co proponujecie trzeba zrobic aby uzdrowic ten swiat aby byl piekny i
                      wspanialy jutro czy pojutrze?
                      niech ptaki niebianskie lataja, zawsze slonce swieci, gromadka biegaja dzieci,
                      niech ludzie nie produkuja smieci, niech zaden preshing w zadnym kierunku nie
                      poleci, niech eh, no wlasnie co trzeba zrobic?
                      bo od biadolenia to jest ludzi od groma ktorzy nigdy nic nie zrobili ale nigdy
                      nikt im nie dogodzil bo oni sami nie wiedzieli czego chca,
                      nie ma mozliwosci dogodzic wszystkim ludziom, ale napewno ludzie zawsze beda
                      narzekali na kazda mozliwa rzecz
                      a przykladem idioty narzekacza jest tutaj cwok ktory narzekal(bo trzeba
                      rozdzielic konstruktywna krytyke od biadolenia/narzekania/plakania), narzeka i
                      bedzie narzekal bo nigdzie nie mial w miare dobrze, a gdyby nawet sie tak stalo
                      i byloby w miare dobrze to i tak bedzie narzekal nie dajac zadnego kierunku (i
                      sam nie robi nic) aby ten problem rozwiazac
                      na swiecie wsrod ludzi istnieje wszystko bieda bogactwo zaradni niezaradni itd,
                      problem w tym ze czasami ludziom z tym pasuje a czasami nie jedni chcac zmienic
                      cos robia a inni placza i juz
                      kwestia jest taka czy ja albo edytkus ma finansowac cwoka ktory placze,
                      osobiscie ja nie chce finansowac nikogo bo nikt nie finansuje mnie
                      choc jesli o to chodzi to ja bilet moge mu zafundowac do najlepszego kraju na
                      swiecie byle wyjechal z ameryki i nie marudzil tutaj ze jest zle, niech
                      uwielbia cos innego
                      a tak swoja droga cwok to pewnie w szkole dostawales lanie nawet od dziewczyn i
                      tak tobie zostalo, za dziecka bili w doroslym swiecie bija, masz racje ty
                      musisz plakac, choc pogadaj z twoim partnerem moze jakos co drugi dzien cie
                      bedzie przesladowac i nie bedziesz plakac tak czesto
                      nic spadam do washingtona milej zabawy
                      • cmok_wawelski Czarna magia czyli złe czary. 28.04.04, 00:42
                        Jak prosty może być przepis na to jak stracić dom za $300000
                        za $120 opóźnionych opłat
                        • azbest3 Przyglupiosc nie boli (Cwok). 28.04.04, 05:03
                          Witaj Cwoku,
                          Twoje posty wyjasniaja sporo. To nie wstyd byc ubogim.
                          To tylko wqrwia. I powoduje podawanie linkow.
                          W Twoim przypadku ubostwo byc moze jest to zwiazane z byciem
                          przyglupem. Na szczescie dla Ciebie bycie przyglupem nie boli :)).
                          Pozdrowienia,
                          azbest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka