Dodaj do ulubionych

samochod w leasing?

16.05.04, 22:38
Jakie sa zalety a jakie wady brania samochodu w leasing(czy posiadanie
wlasnego przedsiebiorstwa ma tu jakies znaczenie?). Wiem o ograniczonych
milach, o tym ze kiepsko gdy zdecyduje sie zachowac samochod, natomiast
wlasny mozna czasem korzystnie sprzedac. Ale generalnie, dla kogo leasing a
dla kogo nie?
Obserwuj wątek
    • lolyta Re: samochod w leasing? 16.05.04, 23:04
      he, mialam znajoma ktora brala samochody w leasing na firme (miala cleaning
      service i wozila dziewczyny do pracy), ona niewiele sobie robila z ogranizcenia
      mil a po jakims czasie wynajmowala Afroamerykanina ktory fure "kradl" i topil w
      kanale. Finansowo na tym byla do przodu, jakkolwiek ja nie jestem zwolennikiem
      tego typu rozwiazan (tych z afroamerykaninem) ze wzgl. na srodowisko naturalne.
      • ertes Re: samochod w leasing? 16.05.04, 23:12
        Niezlych masz "znajomych" :(
      • sublustris Re: samochod w leasing? 16.05.04, 23:43
        lolyta napisała:
        Finansowo na tym byla do przodu, jakkolwiek ja nie jestem zwolennikiem
        > tego typu rozwiazan (tych z afroamerykaninem) ze wzgl. na srodowisko
        naturalne.


        Lolyta jak zwykle niepoprawna w swej poprawnosci.:-)))
      • jot-23 Re: samochod w leasing? 17.05.04, 03:55
        hehe, a pozniej mamy roznych mironow mironovichow, ze zloscia weszacych
        kapitalistycznego spisku w fakcie ze na dzielnicach zamieszkalych przez
        polaczkow-cwaniaczkow ceny ubezpieczenia samochodowego dobijaja do $6000
    • ertes Re: samochod w leasing? 16.05.04, 23:11
      Wady: troche drozej niz kupno, musisz uwazac zeby za bardzo nie zniszczyc chyba
      ze planujesz go lupic lub zamienic u tego samego dealera (ogolnie rzecz biorac).
      Jesli zmiescisz sie w milach to nie jest to zaden czynnik limitujacy.

      Pozytywy: masz samochod przez 2,3,4 lata o ktory nie musisz specjalnie dbac,
      kosztuje cie duzo taniej miesiecznie niz kupno. jesli masz biznes to mozesz
      sporo wydatkow odpisac.

      • sublustris Re: samochod w leasing? 16.05.04, 23:27
        Nie jest to chyba takie proste odpowiedziec co z tym leasingiem, zalezy
        indywidualnie: marki i modelu, wieku i historii pojazdu...czy leasing moze sie
        nie oplacic bowiem sprzedajac wlasny istnieje prawdopodob. dostania wiecej niz
        sie umoczylo w ratach przez np 3 lata.(chyba ze sie 3 razy rozwali o drzewo), a
        oddajac z leasingu juz nie ma takiej mozliwosci, ale tez i nie ma ryzyka ze
        sprzedajac z jakis przyczyn wrecz straci(carfax-co jest b/s - moj samochod po 2
        wypadkach sprzedano z jako ten z czystym kontem).
      • sublustris Re: samochod w leasing? 16.05.04, 23:32
        ertes napisał:
        Wady: troche drozej niz kupno, musisz uwazac zeby za bardzo nie zniszczyc chyba

        Nie zniszczyc? rozumiem ze wtedy sama musze dokonac naprawy i moj
        ubezpieczyciel -ale czy to znaczy ze mam dodatow klopoty i z dealerem i ew
        dodatkowymi kosztami u niego?
        • edytkus Re: samochod w leasing? 17.05.04, 00:41
          sublustris napisała:

          > ertes napisał:
          > Wady: troche drozej niz kupno, musisz uwazac zeby za bardzo nie zniszczyc chyba
          >
          > Nie zniszczyc?

          Niektorych szkod po prostu nie da sie naprawic, np. rozerwanej tapicerki, a wtedy auto traci nie tylko
          na estetyce.
          Jesli masz duuuzo kasy (ale wciaz nie wystarczajaco duzo aby co drugi rok kupowac nowe auto) i
          ochote na zmiane samochodu co 2-3 lata, a przy tym niewiele jezdzisz to leasing jest dla Ciebie ;)
          • sublustris Re: samochod w leasing? 17.05.04, 00:56
            edytkus napisała:

            > Niektorych szkod po prostu nie da sie naprawic, np. rozerwanej tapicerki, a
            wte
            > dy auto traci nie tylko
            > na estetyce.

            No tak, Jutro zadzwonie i dowiem sie u zrodla.
            Mnie jedynie chodzi o to czy ew naprawy pokrywam ja sama/moj ubezpieczyciel
            (normalna kolej rzeczy), ale czy i przy okazji dodatkowo dealer potraci extra
            $ "fee" gdyz wlasciwie to jego samochod i zalozy, ze owymi stratami zmniejsylam
            jego wartosc przy ew sprzedazy innemu klientowi w przyszlosci. A tak w ogole ta
            czesc o moich wynurzeniach tyczacych ew. korzystnego sprzedania wlasnego
            samochodu to bzdura, dopiero teraz zauwazylam.
            • ertes Re: samochod w leasing? 17.05.04, 01:37
              Z reguly jest tak ze jesli oddajesz samochod i sa jakies tam naprawy to musisz
              za nie zaplacic. Ale rowniez zwykle jest tak ze jesli bierzesz kolejny samochod
              od tego dealera albo nawet zostawiasz ten u ktoregos innego to nie potracaja za
              ewentualne zniszczenia. Ja mialem kiedys samochod w leasingu i ktos mnie stuknal
              na parkingu. W moim samochodzie nawet bym nie zwrocil uwagi na troche podrapany
              i przygnieciony zderzak. Jednak gdy go oddawalem musialem sam naprawic gdyz
              dealer by kazal mi zaplacic duzo wiecej a nie bralem nastepnego.

              Wszelkie naprawy, przeglady itp robisz na wlasny rachunek tak jak przy normalnym
              kupnie.
              • sublustris Re: samochod w leasing? 17.05.04, 01:48
                Miales w leasingu i jak ogolne wrazenia? Zalowales czy raczej pozytywnie?
                A tak w ogole to dzieki wszystkim za informacje.
                • ertes Re: samochod w leasing? 17.05.04, 07:14
                  Jak najbardziej pozytywne. Mialem samochod 3 lata, spelnil swoje zadanie,
                  oddalem bez problemu. Jedynie musialem naprawic wgniecenie na zderzaku i
                  zaplacic chyba z $500 za przekroczenie limitu o 5 tys kilometrow. Moglem go w
                  zasadzie kupic i sprzedac prywatnie gdyz cena wykupu byla nizsza niz cena
                  rynkowa. Ale z roznych powodow nie mialem na to czasu. I to wlasnie podobalo mi
                  sie w leasingu: hassle free.
                  • sublustris Re: samochod w leasing? 17.05.04, 19:49
                    Moglem go w
                    > zasadzie kupic i sprzedac prywatnie gdyz cena wykupu byla nizsza niz cena
                    > rynkowa.

                    z tego co mi powiedziano, po owych 3 latach moge wykupic ale wtedy place cala
                    sume "od poczatku" = kompletnej, aktualnej cenie owego uzywanego.
                    • ertes Re: samochod w leasing? 17.05.04, 20:01
                      Cena wykupu jest ustalona przy kupnie.
                      Marek poruszyl bardzo wazny temat: czytaj fine print. W leasingu jest to duzo
                      wazniejsze niz w kupnie. Warto wiec odrobic prace domowa zeby nie wchrzanic w
                      cos niezbyt dobrego.
                      Co prawda nie zawsze tak jest. Ten moj leasowany samochod kupila moja zona, sam
                      bez pomocy. Po prostu poszla do dealera, wybrala i kupila. W nic nie zostala
                      wrobiona ani nie mielismy zadnych problemow.
                      • sublustris Re: samochod w leasing? 17.05.04, 22:02
                        > Co prawda nie zawsze tak jest. Ten moj leasowany samochod kupila moja zona,
                        sam
                        > bez pomocy. Po prostu poszla do dealera, wybrala i kupila. W nic nie zostala
                        > wrobiona ani nie mielismy zadnych problemow.


                        a najsmieszniejsze(?) jest to, ze ja (i teraz jestem u jednego z nich)pracuje
                        dla dealerow robiac im np. www lub internet sales-ale samochod bylby u
                        konkurencji z ktora (jeszcze) nie mam nic wspolnego.Wlasnie rozmiawialam
                        z "moimi" pracownikami-w sumie moge im zaufac. Dzeki jescze raz wszystkim za
                        odpowiedzi i za link.
    • marekatlanta71 Re: samochod w leasing? 17.05.04, 14:09
      Wszystko zalezy czy chcesz za 3 lata zmienic samochod na nastepny czy jezdzic
      nim 10 lat. Jezeli chcesz zmienic to leasing moze (ale nie musi) byc oplacalny.
      Wez pod uwage ilosc mil jaka robisz rocznie - leasing ma czesto powazne
      ograniczenia (10-15 tys. mil rocznie). Poza tym wielka wada leasingu jest to ze
      dealer moze Ci wstawic dziesiatki roznych oplat ktore w przypadku sprzedazy bys
      wykryla. Jest taki web site gdzie dokladnie opisuja na co zwracac uwage i jak
      dealerzy oszukuja: www.leaseguide.com/ .Moim osobistym zdaniem leasing
      nie jest warty chyba ze albo leasingujesz na firme albo leasingujesz pojazd
      klasy BMW 745 gdzie za 3 lata nie bedzie wypadalo starym modelem jezdzic.
      • sublustris dzieki! 17.05.04, 19:52
        Malo (krotkie dystanse)jezdze, czesto zmieniam, mam wlasna dzialalnosc.
        • ertes Re: dzieki! 17.05.04, 20:02
          W takim wypadku to chyba nie ma sie nawet co zastanawiac.
          Ja bym tylko leasowal.
          • sublustris Re: dzieki! 17.05.04, 20:30
            Musze sie temu przyjzec dokladnie i poczytac"fine print"...zakladajac, ze mozna
            zrezygnowac w kazdej chwili to chyba nezla zacheta.
            • cmok_wawelski Re: dzieki! 18.05.04, 01:23
              "Zrezygnować w każdej chwili"? Chyba coś Ci się pomyliło.
              Moja znajoma - bardzo rozsądna starsza pani po 3-cim leasingu
              powiedziała "nigdy więcej" i następny samochód kupiła okazyjnie (jeden z
              ostatnich egz. 2004 modelu jaki chciała) ale leasingowana Mazda ma jeszcze 3
              miesiące spłat ale 0 mil do wykorzystania. Mazda więc stoi sobie u dealera, ona
              za nią płaci jeszcze 3 raty oraz jeździ nowym, który kupiła.
              Pierwszy lease był dlatego że była poważną Panią Dyrektor i pasowało szpanować.
              Potem - juz jako emerytka, żeby się nie dać wyczesać do spodu za każdą ryskę i
              nieuniknioną przez 36 miesięcy plamkę i milę ponad limit - brała następny
              lease, ale z coraz większą niechęcią do różnych ukrytych opłat i drobnych
              przekręcików dealerów.
              Wniosek: lease to opcja dla bogatych i choć przypuszczam, że moja wierna
              kibicka Edytkus, która nigdy nie leasowała będzie miała NA PEWNO odmienne
              zdanie - odradzam szczerze.
              Radzę też pzryglądnąć się ubezpieczeniu o czym nikt nie wspomniał. 3-letnie
              leasowane cały czas musi być ubezpieczone na max. jak nowe - a to też przecież
              kosztuje.
              • sublustris Re: dzieki! 18.05.04, 02:09
                > "Zrezygnować w każdej chwili"? Chyba coś Ci się pomyliło.
                Nie pomylilo jedynie mozliwe, ze jestem niedoinformowana, co zadna hanba bo
                nikt tu omnibusem sie nie urodzil.

                > Radzę też pzryglądnąć się ubezpieczeniu o czym nikt nie wspomniał. 3-letnie
                > leasowane cały czas musi być ubezpieczone na max. jak nowe - a to też
                przecież kosztuje.

                Kwestia ubezpieczenia: place za pelne (owe"max") od zawsze, moze i sporo
                wychodzi ale jeszcze bardziej sie oplaca (zaczynajac od kraks a konczac na
                zarysowaniach lakieru, etc-takie - moze dla innych - drobne usterki osobiscie
                mnie przeszkadzaja i zawsze kaze likwidowac (na koszt ubezpieczyciela, nie
                pamietam dokladnie, jezeli z mojej winy to sa jakies marne "deductible").
                • cmok_wawelski Nie wiesz jeszcze co to max. Koszt ignorancji. 18.05.04, 03:03
                  Max ubezpieczenie:
                  Twoje pieniądze - Twój wybór, więc bynajmniej się nie naigrywam.
                  Jeśli jednak faktycznie używasz ubezpieczenia do finansowania "nawet
                  najdrobniejszych napraw" to coś jest nie tak - po prostu płacisz za to bardzo
                  zdrowo, bo ubezpieczalnie to nie św. Mikołaj i oni to tam mają odpowiednio
                  powyliczane na swoją korzyść, szczególnie kiedy to oni mają pokrywać czyjeś
                  rachunki.

                  W wypadku lease-u, a zwłaszcza kiedy chodzi o drogie auta do "max." dochodzi
                  jeszcze tzw. "parasol" czyli "parasol noś i przy pogodzie". Dlaczego? Bo jak
                  skasujesz swoje własne dwuletnie auto to ubezpieczalnia popatrzy w książkę i
                  wypłaci Ci za dwuletnie auto.
                  Jeśli jednak Ty dałabyś swoje ulubione, jedyne i wspaniałe auto komuś ktoby je
                  skasował to chciałabyś $$ w/g jakiejś książkowej wartości? Nie, chciałabyś jak
                  za/na nowe. Tak właśnie zechce f-ma leasingowa. I od tego też musisz/ powinnaś
                  się ubezpieczyć. Książkowa wartość 2-letniego auta to n.p. 65% ceny nowego.
                  Ubezpieczalnia więc wypłaci Ci 65% (-koszt własny) za skasowane auto z
                  leasingu? Ty jednak wisisz 100%. Kto pokryje róznicę? Parasol.

                  Kto pyta nie błądzi, ale będąc na takim poziomie ignoranctwa w sprawie leasingu
                  aut, że myślisz że "w każdej chwili możesz zrezygnować" jesteś naprawdę 100%
                  kandydatką do oskubania z całego pierza do ostatniego piórka i bądź pewna, że
                  to wyczują jak szakale padlinę i zrobią Cię na szaro z uśmiechem.
                  • cmok_wawelski Re: Nie wiesz jeszcze co to max. 18.05.04, 03:31
                    biz.yahoo.com/pfg/e07insure/
                  • sublustris Re: Nie wiesz jeszcze co to max. Koszt ignorancji 18.05.04, 05:22
                    cmok_wawelski napisała:
                    > Max ubezpieczenie:
                    > Twoje pieniądze - Twój wybór, więc bynajmniej się nie naigrywam.
                    > Jeśli jednak faktycznie używasz ubezpieczenia do finansowania "nawet
                    > najdrobniejszych napraw" to coś jest nie tak - po prostu płacisz za to bardzo
                    > zdrowo, bo ubezpieczalnie to nie św. Mikołaj i oni to tam mają odpowiednio
                    > powyliczane na swoją korzyść, szczególnie kiedy to oni mają pokrywać czyjeś
                    > rachunki.

                    Z ta ignorancja nie zgodze sie. Zbytnie uogolnienie i subiektywne podejscie.
                    Duzo zalezy od samochodu i wypadkow losowych. majac dwa wypadki w ciagu roku
                    (samochod moj kupiony jako nowy i b drogi po 2 latach sprzedalam z lacha u
                    dealera, postanawiajac juz wiecej nowego nie brac bo za wyjazd traci zbyt duzo
                    %)zaplacilam jedyne 1x 250$ gdzie naprawa obydwu przekroczyla kilkanascie tys $
                    dzieki temu nie mam rat za naprawe jak inny mandrale-optymisci co do tej pory
                    splacaja kredyt za wady silnika. Inne akty wandalizmu gdzie z mojej kieszeni
                    musialabym wywalic ok 800$ za jeden tylko boczek bo jakis dziadek otwarl drzwi
                    za szeroko, slepa babcia wjechala wozkiem(South Park-specjalny oscinek
                    zwlaszcza w ameryce problem 80 letnich kierowcow) lub malolat zbieral emblematy-
                    podobnie. Patrzac na rachunki nie mam watpliwosci by placic, zwlaszcza ze jest
                    to suma niska w porownaniu z ew. kosztami.

                    > aut, że myślisz że "w każdej chwili możesz zrezygnować" jesteś naprawdę 100%
                    > kandydatką do oskubania z całego pierza do ostatniego piórka i bądź pewna, że
                    > to wyczują jak szakale padlinę i zrobią Cię na szaro z uśmiechem

                    OK , ok, swoja swiadomosc niewiedzy - to juz spokojnie przyswoilam w poprzednim
                    poscie, O leasing pytam od wczoraj(niedziela) a szybko sie ucze. Jeszcze nie
                    lece po dlugopis na umowe.

                    A za reszte informacji dzieki.
                • ertes Re: dzieki! 18.05.04, 03:52
                  Decyzja jak pewno wiesz zawsze musisz podjac sama.
                  Kolega Mirko zawsze wie wszystko lepiej a zwlaszcza jak moze byc negatywny.
                  Taka jego natura. Moj samochod byl porysowany tu i tam i mial za dwa "dings" od
                  drzwi innych samochodow i nikt nic nie powiedzial.

                  Gdzies kiedys czytalem statystyki ze prawie polowa nowych samochodow jest
                  sprzedawana w leasingu. Swiadczyloby to ze nie jest to az taki przekret.
              • ertes Re: dzieki! 18.05.04, 04:09
                > ale leasingowana Mazda ma jeszcze 3
                > miesiące spłat ale 0 mil do wykorzystania. Mazda więc stoi sobie u dealera, ona

                Po pierwsze gosciu to 3 miesiace przed koncem leasingu KAZDY dealer wezmie
                samochod spowrotem jesli kupujesz nowy.

                Po drugie to ta twoja znajoma jakas malo inteligentna.
                Samochod stoi u dealera a ona placi. Powiedzmy ze miala 36 miesieczny lease z
                36k miles czyli 3k miles miesiecznie. Czyli zabraklo jest okolo 9k miles. Z
                reguly trzeba zaplacic 15c za kilometr czyli 1350 dolcow.
                "Pani dyrektor" to chyba ona byla construction crew jak jej nie stac na taki
                wydatek. Oczywiscie nie bedzie to 1350 tylko z 400-500 dolcow bo przeciez za
                drugi samochod w tym czasie tez placi.

                A pelne ubiezpieczenie? Jasne, jak jestes bidak to ubezpieczaj jak najmniej albo
                wogole.
                • cmok_wawelski ertes 18.05.04, 04:41
                  ertes, sympatyczny mądralo.

                  Negatywny? Przecież chodzi o pozytyw czyli żeby jej naiwnej ("zrezygnować w
                  każdej chwili he, he" nie wyczesali a zrobia to na pewno.

                  To że każdy dealer weźmie to jest zrozumiałe. Biblioteki też przyjmuja bez
                  mrugniecia książki przed terminem a krzywia się tylko jeśli jest po.

                  Mało inteligentna? Jesteś bardzo prędki w ocenie. A na grzyba jej dwa auta
                  jeśli ona emerytka? A dlaczego kupiła zamiast dojeździć jak Bozia przykazała do
                  końca leasu? A piorun ją wie. Ten kupiła - tamten odstawiła ale jeszcze 3
                  miesiące będzie za niego bulić BO TAKĄ MA UMOWĘ NA 36 SUROWYCH MIESIĘCY. Jej
                  forsa - jej wybór. Ale takie są przygody z leasem i wszystko.
                  Napisałem co wiem i być się ode mnie kolego uprzejmy odwal - ja się Ciebie nie
                  czepiam.
                  A to, że Ciebie nie wyczesali za rysy i obicia - to Ci się udało i się ciesz -
                  ale nie jest to niestety reguła.
                  • ertes Re: ertes 18.05.04, 04:58
                    Moj znajomy oddal Beetla 6 miesiecy przed terminem kupujac (leasing)
                    jednoczesnie nowego bo stary znudzil sie zonie. I nic nie doplacal.
                    Wszystko zalezy od dealera i wlasnych umiejetnosci.
                    • cmok_wawelski Re: ertes 18.05.04, 05:39
                      ertes napisał:

                      > Moj znajomy oddal Beetla 6 miesiecy przed terminem kupujac (leasing)
                      > jednoczesnie nowego bo stary znudzil sie zonie. I nic nie doplacal.
                      > Wszystko zalezy od dealera i wlasnych umiejetnosci.

                      To może być. Leasując wielokrotnie - jak i Ty - jest klientem, o którego warto
                      dbać czyli zbytnio i jawnie nie nękać.
                      O moją znajomą też "dbali" do kiedy leasowała. Teraz jednak chciała kupić i to
                      bez ich finansowania targując się jeszcze w miarę swoich mozliwości ostro o
                      cenę. Owszem, utargowała - ale tamtego leasingu jej bynajmniej nie odpuścili,
                      szczególnie, że był finansowany przez zewnętrzną firmę, która dlaczego niby
                      miała jej odpuścić 3 miesiące opłat na które podpisała glejt i dała depozyt? Ty
                      byś odpuścił komuś kto nie odnawia już z Tobą umowy? I tak niech się cieszy, że
                      nie przywalili się do plamy po kawie na siedzeniu i czego tam jeszcze.
                      Leasing jest JAK NAJBARDZIEJ wynalazkiem dla ludzi. Należy jednak cały czas
                      pamiętać, że jeździmy cudzym samochodem, mnówstwo mil (i aby nie za dużo!) i
                      przez kilka lat. A samochód to nie kanapa a drogi i parkingi to nie pokój z
                      telewizorem. Wystarczy, że na parkingu sklepowym ktoś przywali w drzwi wózkiem
                      a nasze "deductible" jest n.p. $500. I już jesteśmy $500 do tyłu bo malowanie
                      drzwi to n.p. $750. Itd.
                      I z tej umowy nie da się "wycofać" bez poważnych kosztów idących nierzadko w
                      tysiące. Dlatego leasing nie jest dla biednych choć i biedni oczywiście
                      próbują...
                      $400 leasingu/mies. to rzeczywiście taniej niż $800 spłaty ale mija 3 lata i z
                      leasingu nie mamy nic jesli nie liczyć potencjalnej utraty depozytu za to czy
                      tamto a kupując nawet na kilka % po 3 latach nadal mamy 3-letni samochód.
                      Owszem, sa ludzie którzy NIE MOGĄ się pokazać w "używanym" (czyt. 3-letnim
                      samochodzie) ale pytającej w tym wątku chyba nie o to chodziło...
                      • ertes Re: ertes 18.05.04, 06:48
                        Sukces leasingu w ostatnich latach polega wlasnie na tym ze biora to ludzie
                        ktorych nie stac by bylo na oplaty za nowy samochod. Poza tym niektorzy wola
                        poniesc ryzyko i jezdzic nowym samochodem nie tylko ze wzgledu na "prestiz" a po
                        prosu dlatego ze lubia. Kupujac uzywany samochod, trzyletni, rowniez bierzesz
                        pod uwage ryzyko ze samochod ci sie zepsuje a gwarancja nie pokrywa kosztow
                        naprawy. Nie wiesz nawet jak poprzedni wlasciciel go uzywal. Mogl to byc
                        kierowca "wyscigowy" i zylowal silnik ile wlezie.
                        Uzywany moze zepsuc sie po miesiacu i mozesz zaplacic tysiace dolarow za naprawe.
                        Ryzyko istnieje przy kazdym zakupie.
                        Ja mowie o doswiadczeniach moich i moich zanjomych ktorzy brali samochod w
                        lease. Jak do tej pory nie slyszalem zadnych negatywnych opinii. Acha, ja
                        leasowalem jednokrotnie. Podjalem ryzyko i okazalo sie ze przekroczylem limit
                        mil oraz musialem naprawic wgniecenie. Ale to bylo wkalkulowane w ryzyko.
                        Jednak przez te 3 lata jezdzilem nowym samochodem nie przejmujac sie gdy sie cos
                        popsulo.

                        Nadal uwazam ze twoja znajoma zrobila kiepski interes. Co to za dupny dealer ze
                        sam nie wzial na siebie tych oplat. Zwlaszcza w tych czasach kiedy sie prosza o
                        kupno samochodow i jeszcze jak sam wspomniales kupila pozny model 2004 ktory
                        pewnie stal na placu i przynosil straty. Tu gdzie mieszkam sa nawet reklamy ze
                        niewazne ile jestes winien, czy masz lease czy nie wezma od ciebie ten samochod
                        bylebys kupil nowy.

                        > przez kilka lat. A samochód to nie kanapa a drogi i parkingi to nie pokój z
                        > telewizorem. Wystarczy, że na parkingu sklepowym ktoś przywali w drzwi wózkiem
                        > a nasze "deductible" jest n.p. $500. I już jesteśmy $500 do tyłu bo malowanie
                        > drzwi to n.p. $750. Itd.

                        W trzyletnim samochodzie z reguly tzreba wymieniac opony. Owszem, mozesz kupic
                        jakies gowno ale to przeciez twoje bezpieczenstwo wiec musisz sie liczyc z
                        wydatkiem przynajmniej 300-500. Kilka lat temu w moim 4-letnim samochodzie
                        zepsul sie mechanizm podnoszenia szyby: $200. A okazalo sie ze jest to bardzo
                        powszechny problem. Tam samo wszystkie dings i dongs beda kosztowaly niezaleznie
                        jak kupiles samochod. Wkalkulowane w ryzyko.

                        Moim zdaniem na co warto zwrocic uwage to ile lease jest drozszy od kupna. Bo z
                        reguly jest. Jak juz znasz roznice to porownjesz ja do stanu swojego portfela i
                        wtedy kupujesz albo nie.
                        • sublustris Re: ertes 18.05.04, 20:00
                          Rozumiem to tak na razie(w robocie ciagle jestem i nie mam czasu na
                          poszukiwania):
                          zawsze mozna ten samochod wykupic-w cenie jego aktualnej wartosci; porownujac
                          dany model i szybkosc jego spadku w % przez owe +/-36 mies mozna orientacyjnie
                          obliczyc czy placac taki a nie inny loan w polaczeniu z cena wykupu zaplaci sie
                          m.w. tyle ile za nowy a wlasny. (placac za swoj wlasny 25% wiecej+dodatkowy
                          down payment po 3 latach czesto, wiecej sie zaplacilo niz dostalo za laskawa
                          sprzedaz/wymiane u dealera-nie moge sprzedac niesplaconego samochodu na
                          gieldzie-czyli kiepski interes, bo jest sie przypartym do sciany-gwarancja po 3
                          latach wygasa i wtedy okazuje sie, ze utrzymanie awaryjnego samochodu to
                          porazka, nie mowiac o miesiecznych ratach wysokosci pensji sekretarki) W moim
                          przypadku leasingu nie musze dawac "down payment"; przy kupnie nowego lub nawet
                          uzywanego tak - co miesiac nizsze raty, ale i tak wyzsze niz przy leasing...
                          (patrze na konkretny przypadek) Suma sumarum dla osoby ktora dba o wlasny jak o
                          cudzy i ma pelne ubezpieczenie od zawsze(ktore znowu u mnie nie jest takie
                          wysokie, bez przesady, jak sam Cmok-przeciwnik "max" w koncu przyznal co chwile
                          moze cos sie zdarzyc za tysiace dolarow, zwlaszcza przy drozszych modelach
                          wieksze koszta), to leasing wydaje sie ok(20c za nadliczbowa mile przy 39 tys
                          na 3 lata to dla mnie calkiem spokojnie). Po terminie i przekroczonych milach
                          (chociaz nie naleze do stalych kierowcow)wolalabym juz chyba wykupic swoj
                          wlasny niz go pozostawic dealerowi i ladowac sie w raty nowego.(nie mam na
                          mysli np. hondy civic).
                    • cmok_wawelski Re: ertes 18.05.04, 05:45
                      ertes napisał:

                      > Moj znajomy oddal Beetla 6 miesiecy przed terminem kupujac (leasing)
                      > jednoczesnie nowego bo stary znudzil sie zonie. I nic nie doplacal.
                      > Wszystko zalezy od dealera i wlasnych umiejetnosci.

                      To co napisałeś jest doprawdy idealnym opisem sytuacji:
                      POWSZECHNE MYLENIE kupna z leasingiem.
                      To jak pies i kot. I to ma 4 łapy i tamto. Niby więc podobne.
                      I jeden pojazd ma 4 koła i drugi. Tylko, że to KOMPLETNIE INNY ZWIERZ choć ani
                      na ulicy ani na parkingu nie da się poznać!
    • marekatlanta71 Re: I ja sie wtrace... 18.05.04, 14:29
      Nie ma to jak rzeczowa uwaga na temat...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka