Dodaj do ulubionych

Pytanie dot podrozy na Advance Parole

25.09.04, 00:33
Witajcie,
dostalam wraszcie swoje upragnione Advance Parole i wybieram sie wkrotce na
miesiac do Polski. Mam pytanie do dziewczyn, ktore zmienily w Stanach
nazwisko i mialy paszport na stare nazwisko, a Advance Parole na nowe. Na
jakie nazwisko mialyscie wystawiony bilet? Czy zmienialyscie paszport w
Polsce? Czy byly jakies problemy przy wjezdzie spowrotem?

Pozdrawiam i dziekuje z gory za wszystkie odp.
Obserwuj wątek
    • bebebebe13 Re: Pytanie dot podrozy na Advance Parole 25.09.04, 23:38
      czesc Olu
      z tym ,radzilabym Tobie ,zasiegnac informacji od dobrego emigracyjnego adwokata
      A najlepiej dla Ciebie by bylo ,abys pojechala do emigracyjnego i od nich
      zasiegnela informacji.To jest moim zdaniem delikatna sprawa.pozdrawiam
      • mijaczek Re: Pytanie dot podrozy na Advance Parole 25.09.04, 23:52
        Przepraszam najmocniej, ze sie wtracam... co to jest Advance Parole?
        Pozdrafiam,
        Mia
        • cmok_wawelski Re: Pytanie dot podrozy na Advance Parole 26.09.04, 16:57
          "Advance Parole" to specjalny jednorazowy dokument wydany starającemu się o
          stały pobyt cudzoziemcowi (alien) na podróż do własnego kraju z poważnych
          powodów osobistych lub formalnych.

          Było tu już kiedyś identyczne pytanie. Moja odpowiedź wtedy była identyczna do
          dzisiejszej, że jeśli się NAPRAWDĘ nie musi - nie należy nigdzie lecieć a więc
          w ogóle korzystać z "Advance Parole".

          Prawnik? Weźmie $200, $500 czy $1000 i co? ZAPEWNI POWRÓT??! A ciekawe jakim
          sposobem? Za kolejne $100? Będzie tam na nas czekał obok budki na przylotach z
          napisem "non-citizens"?

          N.p. tutaj jest napisane na czerwono, że "Parole" czy nie - ale można po prostu
          zostać niewpuszczonym z ważnym "Advance Parole" w ręku:
          uscis.gov/graphics/services/Emergency/
          Wtedy dziewczyna, która pytała - nawrzucała mi że guzik prawda i poleciała i
          wróciła.
          A więc myliłem się?
          Prawidłowa odpowiedź jest jednak taka jak w instrukcji obsługi
          spadochronu: "use it at your own risk".

          Czy odwiedzenie rodziny i znajomych rzeczywiście jest warte ryzyka?
          Jeśli mundurowy pan zza komputera na granicy uzna, że bylismy kiedyś w USA
          nielegalie bodaj 5 minut - może nas po prostu zawrócić i więcej do USA nie
          wjedziemy a "Advance Parole" nie będzie warte papieru, na którym jest
          nadrukowane.

          Zdaję sobie sprawę, że DARMOWE rady na forum są o wiele mniej wiarygodne niż
          identyczne rady na których usłyszenie trzeba czekać w poczekalni, po zapłaceniu
          wcześniej $200.
          • amelka75 Re: Pytanie dot podrozy na Advance Parole 27.09.04, 01:41
            Zgadzam sie z cmokiem, ze nie warto jest bulic na prawnika. Kwestia jest jednak
            problematyczna nie dlatego, ze mozesz byc nie wpuszczona z advance parole. Moze
            i istnieje taka mozliwosc, ale pamietam, ze statystycznie kazda z forumowiczek
            ktora z niego skorzystala wrocila bez problemu. Moim skromnym zdaniem dlaczego
            wladze emigracyjne wydawalyby dokument, ktorego by potem nie honorowaly?
            Oczywiscie dokumentu nie mozna zgubic i pilnowac, zeby go psy nie pozarly!! (tu
            dygresja do cmoka, przepraszam ale nie moglam sie powstrzymac;))
            Problem jednak w tym ze masz ten dokument na inne nazwisko i nie wiem jak to
            zrobilas, ale wiem ze bilet musisz miec na DOKLADNIE to samo nazwisko ktore
            masz w paszporcie w zwiazku z tym advance parole tez powinien byc na to samo.
            Chyba ze masz jakis dokument potwierdzajacy zmiane, ale nie wiem czy to jest
            honorowane przy podrozy. Moge ci tylko poradzic telefon do ins czy jak to sie
            tam teraz nazywa (a mozna sie dodzwonic jak sie chce) i zapytac jak to masz
            zrobic.
            powodzenia
            a
            • cmok_wawelski Statystycznie się nie liczy. 27.09.04, 05:29
              Liczy sie nasz konkretny przypadek.
              Nasz konkretny. Tzn my z walizką i tym kwitem w drżącej łapce i samolot z
              gorącymi jeszcze motorami za plecami i ten urzędnik tuż przed nami.

              W czym tak naprawdę rzecz? W ISTNIENIU NIEWIADOMEJ TEGO RÓWNANIA. Niewiadomą
              wprowadzamy sami prosząc o zgodę na wyjazd w trakcie załatwiania stałego
              pobytu. Załatwianie dopuszcza wyjazd mocno warunkowo.

              Urząd i urzędnik, który naszą sprawę "rozpatruje" to wbrew pozorom nie jest ten
              sam urząd i urzędnik przed którym stoimy teraz na lotnisku. Ten może dopiero
              rozpatrzeć tak, że nam się Ameryki odechce. Ten na lotnisku ma WYŁĄCZNIE
              SPRAWDZIĆ czy można nas wpuścić. Papier "A.P." zastępuje jakby wizę. To
              wszystko.
              Jak wiadomo, większość ludzi z wizami wjeżdża. Niestety nie wszyscy. "Advance
              Parole" to nie jest watykański paszport dyplomatyczny.

              Przypuśćmy, że 3 lata temu byliśmy w Stanach i wyjechaliśmy w terminie ale pod
              sam jego koniec. Kwitek I-94, który wtedy zabrała z naszego paszportu pani z
              linii lotniczej nie dotarł jednak z jakiegoś powodu do ówczeniego INS.
              Odfajkowali nas jako "nie wyjechał w terminie". A żadnej pieczątki nam nie
              wbili bo tu na wyjeździe nie wbijają. W międzyczasie - po kilku kolejnych
              miesiącach wjechaliśmy drugi raz. Wtedy jeszcze "haczyk" nie wisiał w
              komputerze, bo haczykowanie w tym urzędzie - jak wszystko - trwa.
              Problem w tym, że ten poprzedni - nie figuruje nigdzie jako wyjazd w terminie
              mimo że mógł taki być.
              Jeśli komuś się zdaje że zdoła ten czar wytłumaczyć słowami - może być w
              błędzie. Łapówek też nie biorą. Lecimy wtedy tam skąd przylecieliśmy n.p. do
              Polski i nasz "Advanced Parole" i całe to staranie się o pobyt jest o kant
              roztłuc.
              Urzędy graniczne - w tym szczególnie amerykańskie nie wyznają zasady, że to ona
              mają udowodnić winę. To my po 8-10 godzinach w samolocie, wypluci o 3-ciej nad
              ranem (wewnętrznego czasu) mamy udowodnic swoją niewinność. Lepiej zawrócić 3
              niewinnych niż wpuścić 1 winnego. Tak to się odbywa STATYSTYCZNIE.

              Ja się pytam: PO JAKIEGO GRZYBA RYZYKOWAC??
              Żeby się uścisnąć z mamusią na kilka dni? Rozumiem, są życiowe potrzeby ale tak
              aby sie przelecieć? Szerokiej drogi.
              • ola_n Re: Statystycznie się nie liczy. 27.09.04, 14:18
                Dziekuje za wszystkie odpowiedzi, zwlaszcza Tobie cmoku. Rozumiem Twoje posty i
                Twoje starania sie, aby mnie przestrzec i pozwolic uniknac problemow i
                rozczarowan. Zdaje sobie sprawe, ze to faktycznie jak ze spadochronem :)
                Moja zmiana nazwiska wynika z faktu, ze wyszlam tutaj za maz, wiec paszport mam
                ciagle na stare nazwisko, a Advance Parole na nowe. Bylam wczesniej w Stanach
                ale zawsze wyjezdzalam sporo przed terminem. Ktos mi kiedys poradzil, aby
                zatrzymac boarding cards z tych lotow, wlasnie w razie zagubienia I-94 przez
                ins. Pewnie gwarancji mi to nie da, ale moze w razie problemow pomoze.
                Jest jedna rzecz, ktorej naprawde nie rozumiem o pracy INSu. Jaki jest sens
                wystawiania takiego dokumentu, jezeli sami pozniej moga go nie uznac i kogos po
                prostu nie wpuscic? Po co zabieraja za to pieniadze i czas? wydaje mi sie, ze
                maja znacznie wiecej czasu na weryfikacje sprawy niz "bramkarz" na granicy i to
                oni powinni sprawdzac czy dana osoba moze wjechac swobodnie spowrotem, czy nie.
                No ale coz, to tylko takie moje wewnetrzne przemyslenia, bo niestety i tak to
                nic nie zmieni.
                Pozdrawiam wszystkich!
                • cmok_wawelski Re: Statystycznie się nie liczy. 27.09.04, 14:34
                  Nie należy koniecznie doszukiwać się sensu w działaniach urzędów a szczególnie
                  urzędów klasy "ośmiornica" gdzie jedna macka nie wie co robi druga.

                  Swoje pytanie n/t A.P. zastosuj do wiz.
                  Jaki jest sens wydawać wizę i brać za to pieniądze jeśli sie potem klienta
                  zawraca?
                  Prawo jazdy też nie zwalnia Cię z mandatów, wypadków i aresztowań a żeby jechać
                  musisz je mieć.

                  Ci co wydają A.P. niczego specjalnego nie weryfikują. Po co maja sobie dokładać
                  roboty?
                  Oni tylko patrzą czy jesteś w tym miejscu procedury, że można Ci wydać A.P. a
                  reszta to Twoja sprawa i jak wypiszesz odpowiednie formularze, załączysz opłatę
                  i odpowiedznio długo poczekasz to dostaniesz.

                  Weź ze sobą akt ślubu.
                  Powodzenia.

    • uliny Re: Pytanie dot podrozy na Advance Parole 28.09.04, 14:40
      Ja podrozowalam na Advance Parole przez dwa lata czekajac na staly pobyt. Bilet zawsze mialam na
      nowe nazwisko. A paszport zmienilam w Polsce po zarejestrowaniu malzenstwa w Urzedzie Stanu
      Cywilnego (potrzebny jest polski Akt Slubu przy skladaniu podania o nowy paszport). Koniecznie wez
      ze soba amerykanski akt slubu, bo to jest jedyny dokument ze starym i nowym nazwiskiem. Co do
      powrotu do USA, to jedyna niedogodnoscia bylo dlugie czekanie w biurze imigracyjnym na lotnisku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka