magda.recruit
07.06.06, 05:16
Zaciagnal mnie chlop do sklepu i na rolki namowil. Sam, diabel jeden, smiga
na rolkach, jak szalony. I wymyslil, ze fajnie by bylo i z zona posmigac. Z
tym ze ja rolki na nogach to moze ze dwa razy w zyciu mialam. Maz
mowi: "kochanie, nie przejmuj sie, ja cie naucze." JUZ TO WIDZE! On 100
metrow przede mna, a ja z jezorem wywalonym i o sztywnych nogach dre sie za
nim, zeby zwolnil. Bo widzicie, drogie kolezanki i koledzy, moj maz to zloto
kochane jest, ale do uczenia to on nie najlepszy. Jego nauka bedzie wygladala
nastepujaco (znam z doswiadczenia): no jedziesz i tyle!
Przyjdzcie mi wiec z pomoca prosze i udzielcie technicznych wskazowe co robic
i czego nie robic i od czego wlasciwie zaczac nauke jazdy na rolkach.
Moje zeby w Waszych rekach, jednym slowem :)