Dodaj do ulubionych

Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni tu

04.08.06, 10:51
Przygnebiajace jest to, ze w ludzie zyja w rejonach, gdzie od lat toczy sie
wojna albo po prostu zyja w biedzie. Nie trzeba jednak patrzec daleko. My,
emigranci mamy na ogol lepsza sytuacje materialna, niz wielu ludzi urodzonych
w tym kraju, ktorych nie stac na przyzwoite jedzenie, ubezpieczenie medyczne,
nie mowiac juz o zobaczeniu czegos wiecej, niz miasta, w ktorym sie urodzili.
Widze wokol siebie duzo biedy i czuje, ze mam duze szczescie, ale jest mi
przykro, ze ten kraj tak nie dba o swoich obywateli.
Obserwuj wątek
    • rhodeisland Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 04.08.06, 11:06
      Znacie np. jakiegos Polaka w Stanach, ktory zylby w biedzie? Tzn. moze
      istnieje, ale ja takiego nie znam.
      • artremi Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 04.08.06, 13:38
        To prawda, ze wielu Amerykanow zyje w nedzy i sa biedniejsi niz wielu
        imigrantow. Ale tez wielu imigrnatow sa bezdomni. Kiedys pracowalam w kuchni
        dla bezdomnych i przychodzili bezdomni Polacy. Czesto nasi rodacy popadaja w
        nalogi (alkoholizm, narkotyki) i jesli nie maja pomocy z rodziny, to niestety
        bardzo latwo stoczyc sie na dno i wszystko stracic. Takie osoby tez nie wracaja
        do Polski ze wstydu, pomimo ze byc moze w Polsce w ich sytuacji ktos by im
        pomogl.
    • aniutek Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 04.08.06, 14:54
      rece mi opadaja jak czytam takie teksty.....
      proponuje zadaj sobie pytanie dlaczego sa biedni? skoro w przeciwienstwie do mnie kiedy tutaj
      przyjechalam np. znali angielski, mieli amerykanskie paszporty uprawniajace do np tanszego
      studiowania, legalnej pracy, pomocy etc.

      jak sobie poscielesz tak sie wyspisz, przyjechalam do usa z $70 w kieszeni, bez papierow, z biedy
      poskomuniestycznej polski i nikt mi nic nie dal !!!!! nigdy i nigdzie, moge liczyc jedynie na siebie i
      swego meza i uwazam to za zupelnie normalne.
      nie pozwole sobie na biede!
      zycie nie jest pasmem szczescia raczej odwrotnie, wymaga od nas wielkiej pracy, poswiecenia,
      wyzeczen, nie jest latwo ale bedzie wielkim bledem mowienie ,ze w USA los czlowieka nie zalezy od
      niego samego.
    • aniutek Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 04.08.06, 14:55
      pomagac nalezy madrze, zamiast dawc rybe nalezy nauczyc kozystac z wedki!- tak powiedzialkiedys ktos
      bardzo madry i zgadzam sie z nim w zupelnosci.
      a tak na marginesie, czy Tobie ktos cos kiedys dal? jakies "panstwo" pomoglo??
      • artremi Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 04.08.06, 15:23
        Mi zdecydowanie ktos pomogl. Dostalam stypednium na studiowanie w USA. Pozniej
        firma zaplacila za studia MBA. Mialam dobry start w zyciu.
        • aniutek Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 04.08.06, 21:03
          tylko pozazdroscic :) ale i gratulacje bo aby tak bylo musialas miec b. dobre wyniki w nauce :)
    • edytkus Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 04.08.06, 15:54
      Chaotycznie bo nie mam czasu ale:
      Aniutek masz racje ale mozna tez spojrzec z innej perspektywy. Wielu imigrantow zaczyna pobyt w
      USA od statusu turysty, nie bede sie rozpisywac co mam na mysli ale tak sobie mysle ile mozna by
      zaoszczedzic gdyby nie odciagano nam z poborow na np. podatki czy ubezpieczenie medyczne - w
      razie choroby, ciazy, porodu etc. zaplaciloby "panstwo", z takich wszystkich oplat wychodzi rocznie
      prawie sto tys. - czyli dom splacony w 4-5 lat :O. Imigranci nielegalni nierzadko zarabiaja bardzo
      dobrze a podatkow nie placa wiec te kilkanascie/kilkadziesiat tysiecy w kieszeni to niezle oszczednosci.
      Poczatkujacy imigranci legalni tez maja chyba ulatwiony start. Jakies dwa lata temu moimi sasiadami
      stala sie wileoosobowa rodzina z Polski - zwyciezcy loterii wizowej. Piatka dzieci, on w Polsce byl
      taksowkarzem, ona nie pracowala za to po powaznej operacji. Sprzedali w Polsce mieszkanie, spalili
      wszystkei mosty. Dzieci chodza do publicznej szkoly, najmlodszy do przedszkola - panstwo placi.
      Obydwoje rodzice pracuja ale tylko z jego zarobkow sie rozliczaja, a wlasciwie z czesci, wiec podatki
      placa praktycznie zadne, a ze maja "maly dochod" dzieci dostaja darmowe lunche itp. Po roku tutaj
      przeprowadzili sie do wlasnego domu a ja jak spotykam to zazwyczaj wraca od terapeutki z masazu. Ja
      tez tak chce, a tu kurcze przede mna tuition bill lezy, panstwo mi nie zaplaci...

      sa tez "biedni" imigranci, przez lata zyja w kupie w zapuszczonych norach , jedza tani makaron, w
      weekendy zapijaja tania wodka, pracuja ponad norme i kazdy zarobiony dolar wysylaja rodzinie w
      Polsce na markowe ciuchy ;)

      jesli chodzi o bezdomnych to nierzadko jest to ich wybor a nie przymus zyciowy

      oczywiscie Lolyta nam przypomni o niewyksztalconych tlumokach z Walmartu gdzies na zadupiu swiata
      ktorych nie stac na opiekunke do dziesieciorga dzieci itp. ale to juz kategoria o ktorej nie chce mi sie
      pisac
      • natkos1 Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 04.08.06, 18:53
        Wiele osob ma tez taka sytuacje jaka ja mialam, albo moja przyjaciolka, i moze
        dlatego sie uwaza,ze mamy lepiej, bo zwiedzanie, bo nas stac na rozne rzeczy.
        Przyjechalsymy na wizach jak wykwalifikowani pracownicy ze tak powiem nizszego
        szczebla jakis tam manager front desk albo manager w fast foodzie. Placilam
        $250 miesiecznie oplat i to wszystko, nie odciagano mi z wyplaty sociala
        oczywiscie, bylam sama, bez rodziny, odkladalam pieniadze, moglam sobie
        podrozowac jak tylko dostalam jakies wolne w pracy, dzieki temu zareczylam sie
        na Key West i mam piekne wpsomnienia, kolezanka na Hawaje na wakacje, a
        dzieciaki amerykanskie z fast foodu nosa poza ta wioske nigdy nie wystawily.

        I wtedy wszystkim wydawlao sie, ze ona ma tak super w ej ameryce... ale teraz
        juz o slubie i przy oczekiwaniu na papiery, kiedy nie mozna pracowac i dziecko
        w drodze nie jest tak rozowo, bo pieniedzy brakuje i okazalo sie,ze odmowiono
        mi pomocy medycznej, bo nie jestem US citizen...
        Rozowe okulary spadly...

        Takze w wielu przypadkach wlasnie mlodzi ludzie pracuja tlyko na siebie, wiele
        godzin tygodniowo, podwojne etaty i chyba dlatego wydaje sie,ze cos tam maja i
        ze sie ,,urzadzili'' po wyjezdzie z Polski.

        Oczywiscie jest mnostwo ludzi, specjalistow w danych dziedzinach, dobre zawody,
        dobre pieniadze, duze domu, ale ja tutaj chcialam tlyko nadmienic o
        wyjezdajacych studentach na programy typu intership lub wizy H2B
    • rhodeisland Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 05.08.06, 22:42
      Widzieliscie program Oprah o szkolach amerykanskich? Wstrzasajace. Te w
      biedniejszych dzielnicach doslownie sie rozsypuja. Duzo racji jest w tym, co
      mowila Oprah o niskich oczekiwaniach wobec pewnych uczniow. Jak takie dzieci
      moga w siebie wierzyc i starac sie cos osiagnac w zyciu?
    • greeneyes27 Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 08.08.06, 19:32
      aniutek napisała:
      > pomagac nalezy madrze, zamiast dawc rybe nalezy nauczyc kozystac z wedki!

      To bardzo pieknie brzmi, tylko jak to sie ma do dawania pieniedzy zebrakom na
      ulicy???
      • aniutek Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 09.08.06, 18:34
        nie rozumiem co ma piernik do wiatraka?
        dajesz zebrakom na ulicy? to dobrze ale pamietaj o tym,ze glownie sobie tym robisz dobrze nie im.
    • captain.america "ten kraj tak nie dba o swoich obywateli" 09.08.06, 05:04
      USA to nie jest jakis socjalistyczny kolchoz gdzie "kraj" tzn. podatnicy musza
      dawac papu, podcierac tylek i ogolnie pracowac na nierobow.

      Jezeli nawet niewiele umiejacy, niewyksztalceni, nie mowiacy po angielsku,
      nielegalni obcokrajowcy swiezo przybyli z jakiejs srodkowoamerykanskiej dzungli
      potrafia sobie tutaj dosc dobrze radzic to co ci to mowi o milionach rodzimych
      nierobow zyjacych w biedzie bo "panstwo o nich nie dba"??
      • rhodeisland Re: "ten kraj tak nie dba o swoich obywateli" 09.08.06, 19:30
        Nie kazdy jest nierobem. Niektorzy maja gorszy start, bo urodzili sie w biednej
        rodzinie. O pomocy dla takich ludzi mowie. Jesli od dziecka chodziles do
        rozwalajacej sie szkoly z niskim poziomem nauczania, to masz mniejsza szanse na
        sukces. Nie mowie tylko o tzw. mniejszosciach. Chociaz na ich przykladzie
        widac, ze rasizm kwitnie. Ja i moi znajomi (nie Ci ludzie "z dzungli) mielismy
        od poczatku naszego pobytu tutaj lepszy start wylacznie z powodu naszej rasy.
        Wiele kobiet z Europy znajduje np. prace przy dzieciach albo ze starszymi
        krotko po przyjezdzie dlatego, ze rodzina nie wezmie do pracy innej osoby niz
        biala.
        • rhodeisland Re: "ten kraj tak nie dba o swoich obywateli" 09.08.06, 19:32
          Miliony obywateli kraju nie maja ubezbieczenia medycznego. Ci, co maja czesto
          popadaja w dlugi, bo ubezpieczenie nie jest wystarczajace.
          • jaga_nj Re: "ten kraj tak nie dba o swoich obywateli" 09.08.06, 20:32
            Chyba przesadzasz mowiac, ze ktos ma lepszy start bo jest bialy.Nie, ktos ma
            lepszy start bo jest pracowity. A co do bialych nianiek to sie nie zgadza.
            Wystarczy przejsc sie po Central Parku i mozna zobaczyc ile ciemnoskorych nian
            bawi biale dzieci. A zreszta watek na ten temat juz kiedys byl:)
            • rhodeisland A chcialabys byc czarna? 09.08.06, 20:37
              • jaga_nj Re: A chcialabys byc czarna? 09.08.06, 20:44
                Osobiscie by mi nie przeszkadzalo, wazne zebym byla normalna:)
                • rhodeisland Re: A chcialabys byc czarna? 10.08.06, 03:47
                  Latwo Ci to powiedziec, bo jest to tylko gdybanie (o rase mi chodzi, nie o
                  normalnosc)
                  • jaga_nj Re: A chcialabys byc czarna? 10.08.06, 19:59
                    Gdybac to mozna tez na temat czy chcialoby sie byc bogata gwiazda z Hollywood,
                    no chcialabys, chciala???Bez sensu to twoje gdybanie.
              • polishbellydancer Re: A chcialabys byc czarna? 09.08.06, 21:16
                wolalabym byc kobieta czarnoskora niz ignorantka!
                • rhodeisland Re: A chcialabys byc czarna? 10.08.06, 03:46
                  Akurat!
          • captain.america Ubezpieczenie medyczne 09.08.06, 21:00
            Praktycznie kazdy Amerykanin zarabiajacy ponizej minimum socjalnego moze
            korzystac z Medicaid, czyli opieki zdrowotnej oplacanej w prawie 100% przez
            podatnikow.

            Jak ktos zarabia przyzwoite pieniadze a "nie stac go na health care" to oznacza
            tylko ze wyrzuca pieniadze na inne glupoty - za duze mieszkanie, nowy samochod,
            plasma TV, itd. - wszystko tylko nie wlasne zdrowie.

            Widzialem kiedys kobiete narzekajaca ze nie stac jej na health insurance. Miala
            ona peta w gebie a w reku trzymala kawe ze Starbucksa za $3.50. Chcialem jej
            powiedziec ze niektorzy ludzie nie zasluguja na opieke zdrowotna z wrodzonej
            glupoty, ale sie powstrzymalem.
            • damiri Re: Ubezpieczenie medyczne 12.08.06, 00:36
              Wiesz jak smiesznie maly dochod trzeba miec, zeby sie kwalifikowac na Medicaid?
              A stanowe programy maja niewiele wyzsze limity dochodu. Akurat widzialam sama
              przyklad tego, ze mozna nie moc sobie pozwolic na prywatne health insurance.
              Moj brat pare lat temu zarabial ok $1,200 wiecej rocznie niz maksymalny dochod
              kwalifikujacy rodzine do ubezpieczenia stanowego w NJ. Oczywiscie nic nie
              dostal. Czy wyrzucal pieniadze na glupoty? Hmmmm...
              - plazma TV? - niet, stary Sony kupiony 5 lat wczesniej z przeceny
              - samochod? - owszem, 8 letnia Honda prelude
              - duze mieszkanie? - jezeli dwa ciemne pokoje niewiele wieksze od lozka i
              kuchnia to duze mieszkanie, to tak..
              A na utrzymaniu mial niepracujaca zone i niemowlaka.
              Dochod mial za duzy zeby dostac jakies ubezpieczenie od panstwa lub stanu (w
              koncu wytargowal ubezpieczenie dla samego dziecka) a za malo, zeby samemu
              wywalic pare tysiecy w roku na same skladki, bo musieliby przestac jesc.

              Jesli chodzi o ubezpieczenie zdrowotne, to sa trzy wyjscia: miec prace
              oferujaca ubezpieczenie, miec niezle dochody i moc kupic je samemu, lub byc
              bardzo biednym i leczyc sie na koszt panstwa. Najgorzej byc sredniaczkiem.
              Wtedy jestes zdany sam na siebie.
              • edytkus Re: Ubezpieczenie medyczne 12.08.06, 01:09
                damiri napisała:

                > A na utrzymaniu mial niepracujaca zone i niemowlaka.

                jesli gogos stac na utrzymywanie niepracujacego a zdrowego partnera to na ubezpieczenie chyba tym
                bardziej?
                • damiri Re: Ubezpieczenie medyczne 12.08.06, 01:14
                  Zona nie pracowala, bo raz, ze nie miala jeszcze pozwolenia, a dwa, ze miala 2
                  miesieczne dziecko, ktorym nie mialby sie kto zajac.
    • rhodeisland Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 10.08.06, 03:45
      Faktem jest, ze coraz wiecej w Stanach ludzi bardzo biednych i bardzo bogatych.
      Nie wiem, czy ktos z Was widzial ten program o rozwalajacych sie szkolach o b.
      niskim poziomie nauczania. Nie sadze zeby np.w Polsce byly takie.
      • mcov Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 10.08.06, 06:57
        Niski poziom nauczania w szkolach to tylko efekt braku konkurencji -
        nauczycielskie zwiazki zawodowe blokuja zmiany.
      • ertes Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 10.08.06, 08:01
        Nie sadzisz? hehe A na jakiej podstawie?
        Znowu cos wyssalas z palca?
        • rhodeisland Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 12.08.06, 02:59
          Wiem, ze dla Ciebie licza sie tylko powaznie brzmiace statystyki. Mysle, ze
          takie istnieja, ale ja ich nie znam.
          To, co mowie opieram na wlasnym doswiadczeniu.
          Znam warunki zycia w roznych rejonach Polski i Stanow. Mam znajomych, ktorzy
          tez mieli okazje je porownac. Byli zaszokowani amerykanska bieda, warunkami w
          jakich ludzie tu zyja. Kontrastem miedzy wielkim bogactwem i straszna bieda.
          Tak zaniedbanych szkol jak te w biednych amerykanskich dzielnicach nie
          widzialam w Polsce.
    • mcov emigranci to zazwyczaj 10.08.06, 07:03
      Emigranci to zazwyczaj jednostki bardzo aktywne i przedsiebiorcze, wiec
      czemu mialo byc mi gorzej niz najbardziej pasywnym osobom w amerykanskim
      spoleczenstwie?

      > przykro, ze ten kraj tak nie dba o swoich obywateli.

      A mi wogole. Jak definiujesz kraj? Masz na mysli podatnikow czy administracje
      rzadowa?
    • greeneyes27 aniutek 11.08.06, 22:50
      aniutek napisała:
      > dajesz zebrakom na ulicy?

      Nie, wprost przeciwnie, ja ich wykupuje sprzed kosciolow! ;)

      Dla niewtajemniczonych: jest to aluzja do dyskusji na innym forum...


      > nie rozumiem co ma piernik do wiatraka?

      Ano to, ze widze tutaj podwojna moralnosc: przeszkadza ci, ze ktos nie chce
      miec zebraka na zdjeciu ale datku bys mu nie dala, bo "pomagac nalezy madrze".

      > to dobrze ale pamietaj o tym, ze glownie sobie tym robisz dobrze nie im.

      Rozumiem, ze na co dzien w NYC jak i podczas wakacji w Polsce nie dajesz
      zebrakom pieniedzy na ulicy?

      • greeneyes27 Re: aniutek 11.08.06, 22:53
        greeneyes27 napisała:
        > Nie, wprost przeciwnie, ja ich wykupuje sprzed kosciolow! ;)


        Oczywiscie nie "wykupuje" tylko "wykopuje" (od kopniaka). ;)
        • ertes Re: aniutek 11.08.06, 23:03
          To kolejny argument zeby nie chodzic do kosciola: nie trzeba bedzie kopac zebrakow.
          Nie mowiac juz o tych bzdurach w srodku.
      • aniutek Re: aniutek 12.08.06, 19:16
        daje :)
        ale wybiorczo np straszym paniom a nie mlodym ludziom, kupuje kwiatki, czosnek etc od tych pod
        sklepem bo MI ich zal, po prostu, i zdaje sobie sprawe, ze nie robi to wiekszej roznicy w ich zyciu.
    • kasiab75 Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 11.08.06, 23:28
      widze ze zwolennikow solidarnosci spolecznej tu nie ma......
    • rhodeisland Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 12.08.06, 02:22
      Co do zebrakow, to jestem za usuwaniem z ulic agresywnych np. probujacych
      wcisnac jakas gazete. Idziesz chodnikiem i zebrak zachodzi ci droge zadajac
      pieniedzy.
    • rhodeisland Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 12.08.06, 03:51
      Nic dziwnego, ze w tak bogatym kraju jest tyle biedy. Pieniadze wydaje sie na
      wojne i na pomoc dla innego kraju.
      • natkos1 znam wielu mlodych , tu urodzonych ... 12.08.06, 21:26
        Jest tyle samo biedy co gdzie indziej, ten kraj jest tylko wiekszy niz inne to
        moze bardziej i wiecej tych biedniejszych widac. A co to w Polsce nie ma
        zebrakow? A kraj nie wydaje na wojny i zbrojenia...

        Bo wielu ludziom sie wciaz wyobraza,ze ameryka to taki piekny nieskazony swiat,
        wszyscy maja tam dobrze i bogato...a to jets bzdura przeciez.

        A tak wracajac do poczatkow watku o tych biednych, niewyksztalconych, na
        zasilkach itp. Jestem tutaj 2 lata, niezbyt dlugo ale wystarczajaco dlugo,by
        sie napatrzec, pracowalam (niestety) z wieloma mlodymi amerykanami w knajpie i
        bylam przerazona ich sposobem na zycie, podejsciem do pracy:jak im sie chcialo
        to przyszli jak nie to, nawet nie zadzownili powiedziec,ze ich nie bedzie,
        wychodzili na przerwe i juz nigdy nie wracali. Pracowali czasami po tydzien, 2
        tygodnie. Jak juz dzwonili z usprawiedliwieniem to tworzyli jakies dziwne
        historie, ze nagle musza kogos z lotniska odebrac... Wszedzie dookola dragi,bo
        w tym miasteczku 17-letnie dziewczyny w ciazy to norma (znalam osobiscie 13-
        letnia!), 23-letninie ma przeciez co robic.
        Dziewczyna z 3 dzieci, ktora je zostawila tesciom w innym stanie , ktorzy
        notabene jej zaproponowali, ze moze zostac, zamieszkac z nimi i sie nimi
        opiekowac, ale ona tutaj sobie mieszka z chlopakiem w przyczepie i imprezuja
        codziennie. Jak dostala zwrot podatku (wysoki, bo mama 3 dzieci)to rzucila
        prace na kilka miesiecy, bo kasa przeciez jest, to po co?

        Znam dzisiatki takich amerykanskich przypadkow, ktore w wieku 20 lat siedza na
        zasilkach, bo im sie tak naprawde nic nie chce a nie dlatego, bo nie maja
        mozliwosci, albo biednych rodzicow, albo cos tam...
        Koncza szkole srednia i zamiast cos robic ze sowim zyciem to zostaja w fast
        foodzie, bo moga robic wiecej godzin za marne $7 i miec czek $50 wyzszy. Albo,
        o zgrozo, rzucaja szkole, by miec te $100 wiecej!
        Przez te 2 lata poznalam wsrod tych dzieciakow tylko JEDNA dobrze zapowiadajaca
        sie amerykanke, ktora pracowala i studiowala i jej bardzo zalezalo.

        Ostatnio jeden z klientow spytal mnie jak mi sie tutaj podoba i co sadze o
        mlodziezy amerykanskiej? Ja sie skrzywilam no ale przeciez nie bede ,,jechac''
        na gowniarzy przy amrykancu, bo w koncu jestem w ,,gosciach'' a nie u siebie
        w Polsce. No i on mnie sam zaczal uswiadamiac, jak ameryka sie zmienia teraz na
        gorsze.Na moje pytanie:co w takim razie te potege amerykanska buduje i jak to
        mozliwe,ze to wciaz tak wielki silny kraj stwierdzil,ze to wciaz pokolenie
        czasow powojennych, ktore te sile zbudowalo i ich dzieci, ale juz kolejne
        pokolenie jest totalnie inne, rozpuszczone przez rodzicow, ktorzy kiedys za
        mlodu tak dobrze nie mieli. I gdy to pokolenie dorosnie i dojdzie do wladzy
        prawdopodobnie Ameryka zacznie sie jeszcze bardziej zmieniac na gorsze...
        • zyta2003 Re: znam wielu mlodych , tu urodzonych ... 13.08.06, 00:52
          Gdzie Ty Natkos mieszkasz, czy mieszkalas i gdzie byly te fast foody, w
          ktorych regula bylo porzucanie pracy po kilku dniach? Na pewno i tak jest, ale
          ze tylko taka amerykanska mlodziez spotkalas? Ciekawe.
          A co do tego, ze do dzisiaj Ameryke trzyma przy zyciu pokolenie czasow
          powojennych, to Twojemu rozmowcy cos sie poplatalo z datami. Wlasnie baby
          boomers, czyli urodzeni po wojnie zaczynaja przechodzic na emeryture, to ich
          rodzice sa na emeryturze, czasem od dawien dawna, albo w grobie.
          • natkos1 Re: znam wielu mlodych , tu urodzonych ... 15.08.06, 02:42
            To tez wlasnie ten mily pan mowil o boomie powojennym, ze to pokolenie
            zbudowalo te ameryke a nie nadal buduje i wlasnie mowil,ze to pokolenie juz
            odeszlo i ich dzieci (wiek tegoz pana) tak rozpuscili dzisiejsza mlodziez.

            A ja mieszkam od 2 lat na pln Florydzie i taka wlasnie amrykanska mlodziez
            znam, co to panny po 15 lat maja i najwazniejszy jets kolor blyszczyka do ust,
            fryzura i co prosze nie mowia tylko wieczne tylko ,,he???''jak slysze to ,,he''
            to mnie doslownie az korci by spytac, czy znaja w ogole takie slowka ,,
            excusme'' or ,,thank you'' czy ich akurat na tej lekcji nie bylo?
            • edytkus Re: znam wielu mlodych , tu urodzonych ... 15.08.06, 04:26
              hmm, z takimi przypadkami jakie opisuje Natkos tez sie spotkalam ale nie byli to Amerykanie z
              pokolenia na pokolenie a latynoscy imigranci ktorych rodzice przyciagneli tu gdy byli malymi dziecmi,
              duzo osob z Puerto Rico, Salvadoru, najgorszy przypadek z jakim sie spotkalam to byla dziewczyna z
              Gwatemali, u mnie w pracy tez jest taki oszukujacy leser po ktorym wszystko trzeba poprawiac a nawet
              za niego robic, z pochodzenia Irlandczyk, ktory dzisiaj sie zwolnil po telefonie ze kuzynka przywiozla
              wczesniaka ze szpitala :O ale cos czuje ze wraz z koncem lata i on zniknie. Za to jesli chodzi o
              nastolatki amerykanskie (ale takie z amerykanskimi pradziadkami i dalej) to nawet jesli tuz po szkole
              sredniej nie ida na studia po paru latach i tak to robia. Ale to sa moje obserwacje, to duzy kraj, rozne
              typy mozna spotkac (tak samo jak nie kazdy Polak tutaj dorabia sie milionow ;)).
            • lolyta Re: znam wielu mlodych , tu urodzonych ... 15.08.06, 14:08
              > to mnie doslownie az korci by spytac, czy znaja w ogole takie slowka ,,
              > excusme'' or ,,thank you'' czy ich akurat na tej lekcji nie bylo?

              znaja na pewno jeszcze zwrot "so I was like "oh my Gooood!""
          • lolyta Re: znam wielu mlodych , tu urodzonych ... 15.08.06, 14:07

            > Gdzie Ty Natkos mieszkasz,

            He. natkos mieszka w Ameryce, to widac z zamknietymi oczami.
            Ja znam taka sama Ameryke jak ona i moglabym dluuugo i tym pisac ale za bardzo
            to dolujace.
            Znam tez inna, ale te swiaty sa gruuba sciana oddzielone.

            > Na pewno i tak jest, ale
            > ze tylko taka amerykanska mlodziez spotkalas? Ciekawe.

            Etam, ciekawe. Normalne. Wielokulturowy tygiel, przenikanie kolorow, nacji,
            statusu majatkowego i tak dalej, to mozna se w niujorku poogladac, ale ja
            wlasnie widze cos takiego: jak jest dzielnica redneckow - to tylko tacy tam sa i
            moze jacys inni sa do uswiadczenia, ale o poltora godziny jazdy samochodem
            stamtad. Jak jest dzielnica ludzi ktorych glownym powolaniem zyciowym jest
            jezdzenie na kosiarce w szortach po St Augustine czy jak tam sie ta trawa
            nazywa, to tez w promieniu 50 mil sie innego stylu zycia nie uswiadczy.

            Aaaa, o ile pamietam, Natkos jest na Florydzie, ja tez.
            • katlia ojej, dziewczyny 15.08.06, 18:28
              czy naprawde nigdy nie spotkalyscie ordynarnych, glupiutkich nastolatkow w
              Europie, w Polsce? Czy nie ma nizszych klas w Europie, w Polsce? Mowicie jakby
              wszyscy na swiecie to moralnie wyzsi intelektualisci... troche obiektywu,
              prosze, bo ta dyskusja (i coraz wiecej komentarzy na tym forum, niestety)
              naprawde schodzi na psy...
              • edytais Re: ojej, dziewczyny 15.08.06, 19:41
                Na calym swiecie chyba "starzy" narzekaja na nastolatkow.
                To taki glupi wiek i nastoletnia glupota nie wybiera rasy czy kraju :)
                Ciarki mi juz przechodza jak sobie pomysle, ze juz niedlugo moje corcie beda
                nastolatkami. Chyba wtedy zaczne sie z mezem klocic, bo juz widze, ze roznimy
                sie w pogladach na temat wychowania nastoletniej dziewczyny.
                • jaga_nj Re: ojej, dziewczyny 15.08.06, 21:20
                  Ja tez drze przed przyszloscia jako matka dwoch corek. Narazie nie moge
                  narzekac bo sa posluszne i taty sie "boja". Mysle o zakupie solidnego kija do
                  bejsbola na ewentualnych kandydatow;). A tak powaznie to uwazam, ze dzieci,
                  ktore maja"normalnych" rodzicow to w przyszlosci tez powinny byc w miare
                  normalne. Chyba moja sygnaturka pasuje do tematu:)
                  • natkos1 Re: ojej, dziewczyny 16.08.06, 07:22
                    oj katia, oczywsicie,ze spotkalysmy w europie rowniez wrednych leniwych
                    nastolatkow, ale ta dyskusja dotyczy akurat amerykanskich wiec nie rozpisujemy
                    sie w ich obronie teraz tylko przedstwawiamy swoje doswiadzcenia.Ja mam akurat
                    takie i akurat tak trafilam,ze innych tu nie poznalam.Moze starsi niz 18-20
                    maja cos oleju w glowie,ale ci, o ktorych ja pisze nie maja... Ja mieszkam w
                    bardzo malym miescie,zapewne to ma tez wplywa na ich wychowanie, zachowanie,
                    system wartosci itp
                    • katlia Re: ojej, dziewczyny 16.08.06, 18:29
                      no, chyba nie tylko na temat amerykanskich, skoro widzialam wspomnienia na
                      temat naprzyklad z guatemali. Wieje tu przekonaniem, ze wszyscy sa prymitywni,
                      tylko nie my i nasi.

                      • edytkus Re: ojej, dziewczyny 18.08.06, 05:11
                        katlia napisała:

                        > no, chyba nie tylko na temat amerykanskich, skoro widzialam wspomnienia na
                        > temat naprzyklad z guatemali.

                        dziewczyna pochodzila z Gwatemali ale mieszkala w USA, to gwoli wyjasnienia, i bynajmniej nie
                        sugeruje ze wszyscy mlodzi gwatemalczycy sa jej pokroju
                    • edytais Re: ojej, dziewczyny 18.08.06, 17:28
                      Moze po prostu tych cichych grzecznych nastolatkow sie nie zauwaza.
                      Przechodzimy obok w sklepie w restauracji i nawet nie wiemy, ze istnieja.
                      Natomiast tych wrednych, wrzaskliwych zauwazamy od razu. Stad potem opinia, ze
                      sa same wredne nastolatki.....
                      • edytkus Re: ojej, dziewczyny 18.08.06, 17:58
                        edytais napisała:

                        > Przechodzimy obok w sklepie w restauracji i nawet nie wiemy, ze istnieja.

                        dopoki nie zdobeda broni...
                        • i.p.freely Re: ojej, dziewczyny 18.08.06, 21:18
                          edytais napisała:

                          > Przechodzimy obok w sklepie w restauracji i nawet nie wiemy, ze istnieja.

                          na co jej edytkus pisze:

                          > dopoki nie zdobeda broni...

                          ********

                          Jest i na to rada. Prewencyjnie wyburzyc osiedla bo nuz sie paru nastolatkow
                          znajdzie. I po klopocie.


              • edytkus uczniowie są tacy jak społeczeństwo, w którym żyją 06.09.06, 08:28
                katlia napisała:

                > czy naprawde nigdy nie spotkalyscie ordynarnych, glupiutkich nastolatkow w
                > Europie, w Polsce? Czy nie ma nizszych klas w Europie, w Polsce?

                serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3590132.html?as=1&ias=9&startsz=x
    • edytkus Hello becikowe! 18.08.06, 05:21
      www.nydailynews.com/08-17-2006/news/ideas_opinions/story/444086p-374018c.html
      Invest $500 in every N.Y. newborn


      Next month, the Mayor's Commission on Economic Opportunity will release a strategy to reduce
      poverty in New York City. This is the second in an occasional series of outside-the-box
      recommendations to the group.
      To his credit, Mayor Bloomberg challenged his anti-poverty commission to think boldly. Well, how's
      this: Every poor New Yorker should have the opportunity to build wealth.

      Imagine your life without any assets - without a bank account, investments, savings, a home, an
      education, a nest egg for retirement or any money to pass on to future generations. Feels pretty
      insecure, doesn't it? Turns out that such "asset poverty" is higher in New York than in any other state in
      the nation.

      Now imagine the lives of 1.7 million poor New Yorkers if they suddenly had the opportunity to build
      real wealth. Research shows that those with assets - even small amounts - are more likely to send their
      kids to college, take good care of their homes, be healthy and stay married.

      New York City should be the first in the U.S. to set up an investment account for every newborn child.
      Automatically at birth, the city should create a "New York Kids Account" for each of the nearly 125,000
      kids born in the five boroughs every year. The accounts should be seeded with $500 for all kids and an
      additional $500 for the 56% of them who are low-income.

      After-tax contributions, up to $1,000 a year, would be permitted. In fact, the accounts could serve as
      magnets for parents, extended families, churches, corporations, foundations and others to contribute.
      Good behavior - such as good grades and community service - would be rewarded. Low-income kids
      also could have their savings matched, dollar for dollar.

      New York's unparalleled financial sector could manage the accounts with modest or no fees, and New
      York City schools could offer financial education around the accounts, making financial education more
      meaningful than it has ever been.

      Combining a modest amount of government seed money, $20 a month in extra personal savings and
      the magic of compound interest, a low-income kid could accumulate $21,000 by age 18. The funds
      could be used, then or down the road, for approved uses like higher education, investment, buying a
      first home, starting a business or (eventually) retirement.

      At a price of about $100 million a year, New York Kids Accounts wouldn't be cheap. But there's no
      inexpensive way to eradicate long-term poverty. In fact, Kids Accounts - now a reality for all newborns
      in the UK, under a program called the Child Trust Fund - should prove to be as cost-effective as any
      other proposed solution under the sun.

      And if the commission ultimately yields more savers, investors, owners, entrepreneurs and taxpayers -
      and fewer residents depending on the city, state, charities and others for their livelihood and well-
      being - we will all be better off.

      Uwazam ze to niesprawiedliwe:
      "The accounts should be seeded with $500 for all kids and an additional $500 for the 56% of them who
      are low-income."
      • i.p.freely Re: Tiiiiia, $500 18.08.06, 21:43
        zalazkiem bogactwa:))) I do tego $1,000 roczny limit!!! A co, jak ja chce
        jakiemus biednemu bobasowi ofiarowac $10,000 na to zasrane konto?

        Dla mnie jest to jeszcze jedno skurwysynskie posuniecie tych, ktorym mankiet
        nigdy nie zabrudzil sie przy PRACY i sposob na DOJENIE forsy z biednych pod
        plaszczykiem dobroczynnosci. Co za perfidia!!!

        Co biednemu po $500 czy $1000? A co instytucjom po paru milionach kont z $500
        czy $1000 wkladami za ktore beda sobie liczyc 1% opalty? Rachunek wydaje sie
        prosty.





    • rhodeisland Kto by szedl do wojska gdyby nie bylo biednych? 22.08.06, 03:56
      Zdecydowana wiekszosc zolnierzy armii amerykanskiej to bardzo mlodzi ludzie z
      biednych rodzin i malych miasteczek. Nie moga jeszcze pic alkoholu, ale moga
      ginac na wojnie albo zostac kaleka. Licza na to, ze wojsko da im szanse na
      pojscie do college albo przynajmniej pozwoli zarobic (zold) i da jakies
      zawodowe kwalifikacje. Nie wiem, czy nie byloby bardziej sprawiedliwie gdyby
      byl zaciag do wojska. No, ale mnie latwo mowic, bo jestem kobieta i nie
      mieszkam w Izraelu (tam kobiety tez obowiazuje obowiazkowa sluzba wojskowa)
      Coraz wiecej amerykanskich kobiet wraca okaleczonych fizycznie i psychicznie z
      Iraku. Jest im trudniej, niz mezczyznom, bo to od nich sie oczekuje, ze przejma
      na nowo obowiazki zony i matki. Mezczyna wracajacy z wojny jest bohaterem,
      rodzina otacza go opieka. Kobiet nie spotyka takie przyjecie. Czesto rozpadaja
      sie ich malzenstwa. Czuja sie dziwnie w szpitalach dla weteranow, bo jest ich
      tak malo i mezczyzni weterani nie rozumieja co tam robia kobiety. Kiedy ta
      wojna sie wreszcie skonczy!
    • roza2004 Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 03.09.06, 01:23
      wiadomosci.onet.pl/1355947,2678,kioskart.html
    • rhodeisland Re: Emigranci nie znaja takiej biedy jak urodzeni 06.09.06, 18:25
      Zalaczony artykul oblicza liczbe biednych Amerykanow na 37 milionow. W innym
      artykule czytalam, ze mniej wiecej tyle Amerykanow nie ma ubezpieczenia
      medycznego.
      www.humanevents.com/article.php?id=16860
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka