bozena73
12.06.03, 20:57
Dziewczyny..
No wlasnie..jakie byly Wasze poczatki na obczyznie..???
Napiszcie i wydaje mi sie ze jak porownamy te wszystkie nasze opowiadania to
mysle ze duzo bedzie podobienstw. Moje byly bardzo prozaiczne i niechetnie do
nich wracam. W sumie mialam to szczescie ze moja rodzina wylosowala green
card wiec wszyscy mielismy legalne pozwolenie do pracy..Ale gdy tu
przyjechalam jako beztroska nastolatka to naprawde nie mialam pojecia co mnie
bedzie czekalo..Nie znalam angielskiego w ogole, wiec pierwszego dolara
zarobilam sprzatajac u Zydow, tych z pejsami.. Przerazona bylam tym
bardzo..pamietam ze uciekalam z domu z rana zeby tylko mama mnie tam znowu
nie wyslala..W koncu sie wydalo ze na sile tam nie bede chodzila wiec mama
zalatwila mi prace w polskiej piekarni...Tam znowu doznalam duzo zlego od
swoich rodakow, ktorzy chcieli wykorzystac moja naiwnosc..Duzo tam przeszlam
i nie chce do tego wracac..Pozniej byla fabryka, prasowanie koszulek 12
godzin na nogach, pozniej inna fabryka gdzie ubieralam misie..to akurat bylo
fajne... bylam tez kelnerka w polskiej restauracji, w amerykanskich
restauracjach..byly tez spratania u bogatych Amerykanow..sama juz sie gubie w
tym wszystkim...
Teraz podsumowujac te lata wiem ze zrobilam duzy blad..powinnam od razu byla
isc do szkoly i skonczyc high school, w Polsce wyjechalam bedac w trzeciej
klasie ogolniaka..zebym to zrobila tobym na pewno szybciej weszla w normalny
swiat..A to zmarnowalam kilka lat ..ale w koncu sie zmobilizowalam i poszlam
tu do high school, skonczylam tu college i pracuje w wielkiej amerykanskiej
firmie wydawniczej..Jest w porzadku, mam swoj office, wszystkie benefits,
chociaz ostatnio wydaje mi sie ze zaczyna praca byc troche za monotonnna dla
mie..Ale ciesze sie z tego..tym bardziej ze ostatnio rynek pracy same wiecie
jaki jest...
Alez sie rozpisalam..teraz..Wasza kolej... :-)))