Dodaj do ulubionych

prawo jazdy

09.08.07, 23:06
Wlasnie zdalam pisemny test na prawo jazdy, ktore to wydarzenie sklonilo mnie
do pewnych refleksji. Pamietam jak ze 12 lat temu w Polsce przygotowywalam sie
do takiegoz egzaminu. Okupione to bylo wieloma dniami rycia, powtarzania,
wypelniania przykladowych testow, stresu pobudzanego malo radosnymi
opowiesciami znajomych, przebijania sie przez wieloznaczne pytania, tak
skonstruowane, zeby jeszcze bardziej zakrecic i tak skolowanego kandydata na
kierowce....Kilkadziesiat, czesto trudnych pytan, krzyzowek i takich tam a to
wszystko z tolerancja zrobienia bodajze 2 czy 3 bledow. Teraz ponoc jest
jeszcze trudniej. A tu? Test, na ktory poszlam "z marszu" czyli bez zadnego
przygotowania, 20 trywialnych i oczywistych pytan, 6 czy 7 tolerowanych
bledow...zaden wysilek.
Mieszkam w NY i tutejsi kierowcy reprezentuja bardzo niski poziom
znajomosci/przestrzegania przepisow, niska kulture i bardzo ograniczona
odpowiedzialnosc. I wkurza mnie to, ze tak latwo jest tu zdobyc DL. Oczywiscie
w Polsce stopien trudnosci egzaminow nie eliminuje calkowicie tych, ktorzy sie
na kierowcow po prostu nie nadaja. Ale tu - moim zdaniem - zdecydowanie zbyt
latwo uzyskuje sie permit, zwazywszy na poziom umiejetnosci obserwowany
pozniej na drogach.
Takaz to moja refleksja.
Btw, czy ktos wie, czy po przeprowadzce do innego stanu trzeba jeszcze raz
zdawac jakis egzamin?
Obserwuj wątek
    • aneta05 Re: prawo jazdy 09.08.07, 23:20
      magdread108 napisała:

      > Btw, czy ktos wie, czy po przeprowadzce do innego stanu trzeba jeszcze raz
      > zdawac jakis egzamin?

      robilam prawko w NY a po przeprowadzce do NJ tylko zanioslam nowojorskie do
      tutejszego urzedu, sprawdzili mi wzrok, policzyli chyba $10 i wydali nowy
      dokument - zero problemow.
      • gocharynka2 Re: prawo jazdy 10.08.07, 02:43
        Magdread108 tak jak pisze Aneta05 tak samo jest w Nevadzie idziesz
        do DMV i wyrabiasz prawo jazdy stanowe bez koniecznosci zdawania
        ponownie egzaminu
        • speranzaa Re: prawo jazdy 10.08.07, 03:56
          W Illinois przy wymianie prawka z innego stanu trzeba zdac pisemny
          egzamin, 20 - 25 pytan i zaplacic $10.
    • artremi Re: prawo jazdy 10.08.07, 00:01
      Masz sporo racji, ze Amerykanie czesto nie znaja regol jazdy i ze
      latwo jest zdac egzamin. Ale znam osobiscie przypadek mojego kolegi
      ktory nie zdal. Nie jest to glupi chlopak, bo w tym czasie robil
      doktorat na dobrym uniwersytecie. Ja zdalam ten egzamin zaraz po
      przyjezdzie nie zdajac praktycznie angielskiego.

      Pamietam tez jak zdawalam egzamin w W-wie majac 16 lat. Moj Tato
      wyslal mnie na "przyspieszony" kurs, zeby nie placic duzo za nauke.
      Czulam sie bardzo niepewnie, tym bardziej ze w mojej grupie byly
      osoby, ktore zdawaly po 5 razy lub wiecej. Wiec na ochotnika poszlam
      pierwsza na egzamin - gdyz nie chcialam dlugo czekac a i tak
      wiedzialam ze nie zdam. A tu sie okazalo, ze zdalam. :-)

      2 lata pozniej moj brat zdawal i byl to czlowiek, ktory juz
      wielokrotnie sam jezdzil samochodem (na wsi, w lesie). Otoz brat nie
      zdal egzaminu. Moj Tato musial isc do pana z lapowka, zaplacic za
      kilka pruwatnych lekcji i wtedy brat zdal. Tak samo bylo z siostra.
      • karla007 Re: prawo jazdy 22.08.07, 21:17
        "Ja zdalam ten egzamin zaraz po przyjezdzie nie zdajac praktycznie
        angielskiego."

        Pamietam, ze mnie sie spytali czy chce test po polsku czy po
        angielsku i cale szczescie, ze wzielam po angielsku, bo naprawde nie
        wiem kto ta polska wersje tlumaczyl... Szok: rzeczy typu kontakty
        soczewkowe byly na porzadku dziennym, a tlumaczenie na polski
        konkretnych manewrow...szkoda gadac...pamietam, jak z kolezanka
        chcialysmy sie zglosic do poprawiania bledow:-)
    • adriannna1 Re: prawo jazdy 10.08.07, 00:49
      magdread108 napisała:
      > Mieszkam w NY i tutejsi kierowcy reprezentuja bardzo niski poziom
      > znajomosci/przestrzegania przepisow, niska kulture i bardzo
      ograniczona
      > odpowiedzialnosc. I wkurza mnie to, ze tak latwo jest tu zdobyc
      DL. Oczywiscie
      > w Polsce stopien trudnosci egzaminow nie eliminuje calkowicie
      tych, ktorzy sie
      > na kierowcow po prostu nie nadaja. Ale tu - moim zdaniem -
      zdecydowanie zbyt
      > latwo uzyskuje sie permit, zwazywszy na poziom umiejetnosci
      obserwowany
      > pozniej na drogach.
      > Takaz to moja refleksja.
      ------------------------------------------------------

      Widac moja droga, ze mieszkasz w stanach od niedawna, i twoje
      refleksje opieraja sie tylko na bardzo pobieznych obesrwacjach paru
      kierowcow- na pewno nie amerykanskiego pochodzenia- z NY.
      Zachowaj sobie ten wpis w jakims archiwum, i wroc do niego po jakims
      czasie, jak juz tutaj troche pojezdzisz.
      Porownanie do tzw "polskiej kultury jazdy" i "umiejentosci" powali
      cie wtedy na kolana.
      Szerokiej drogi.
    • tamsin Re: prawo jazdy 10.08.07, 00:54
      znajomosc znakow drogowych nie ma nic do kultury jazdy. Znajomosc
      zaszyfrowanych znakow drogowych jakie sa w Europie, i tysiecy
      wydanych aby zdobyc te prawo jazdy przypuszczam ze poprawia
      biurakracje a nie kulture jazdy. A czy moze juz uczylas sie jezdzic
      w Polsce i stad te porownania? bo mam filmik na ktorym byc moze
      jestes?
      www.dumpert.nl/mediabase/21956/bb188b0c/index.html
      • artremi Re: prawo jazdy 10.08.07, 01:12
        W calym swiecie uzywa sie znakow graficznych bez tekstu. Po to jest
        szkolenie zeby ludzi nauczyc co one znacza. Zawsze mnie dziwilo ile
        jest tekstu przy kazdym znaku w USA. Mysle ze jest to dlatego, ze
        tutaj kazdy glupi i madry musi jezdzic samochodem. Grafika wymaga
        nieco wiecej inteligencji.
        Z drugiej strony jest to trudniejsze dla osob ktore nie czytaja
        angielskiego - turysci lub imigranci.
        • lolyta Re: prawo jazdy 10.08.07, 01:40
          Zawsze mnie dziwilo ile
          > jest tekstu przy kazdym znaku w USA. Mysle ze jest to dlatego, ze
          > tutaj kazdy glupi i madry musi jezdzic samochodem. Grafika wymaga
          > nieco wiecej inteligencji.

          Mnei tez to zawsze zdumeiwalo i zdumiewa. Znak sie interpretuje szybciej niz
          tekst ktory trzeba przeczytac, wiec zwieksza bezpieczenstwo, latwiej go
          zrozumiec przy utrudnionej widocznosci, bo elementy graficzne wieksze i
          prostsze, ponadto jest tu od groma ludzi ktorzy po angielsku nie bardzo,
          wszystko co mozliwe jest wiec opcjonalnie po hiszpansku i kreolsku (czy jeszcze
          innemu, w zaleznosci od regionu), tylko znakow to nie dotyczy.
          • jaga_nj Re: prawo jazdy 10.08.07, 02:31
            Moim zdaniem kultura jazdy jest tu o wiele wyzsza niz w Polsce i
            kierowcy sa z reguly dosyc uprzejmi dla siebie zarowno jak i dla
            pieszych. Oczywiscie wyjatki sie zdarzaja ale zauwazylam, ze sa to
            przewaznie mlodzi kierowcy. Moja ciotka nie mogla sie nadziwic, ze
            zatrzymuja sie zeby przepuscic pieszych, mowila, ze w Polsce to
            rzadkosc. Nie wiem czy do tej pory tak jest, ale pamietam jak trzeba
            bylo sie w Polsce uczyc budowy silnika. No, powinno sie wiedziec
            gdzie dolac olej ale jak dla mnie to byla przesada.
            • artremi Re: prawo jazdy 10.08.07, 02:49
              Ja mam nieco inne wrazenie. Zawsze zaskakuje mnie to, ze kierowcy
              zatrzymuja sie gdy ktos przechodzi po pasach. Czasami mam
              watpliwosci, czy moge przejsc, ale wszyscy mi przypominaja ze jest
              prawo ze kierowca musi sie zatrzymac *przed pasami*.

              Natomiast tu kierowcy nie zatrzymaja sie, chyba ze musza. Nawet gdy
              zatrzymuja sie na czerwonym swietle, to zatrzymuja sie *na pasach* i
              wtedy jest trudno przejsc. Tak jest przynajmniej w Baltimore.
            • magdread108 Re: prawo jazdy 10.08.07, 18:14
              jaga_nj napisała:

              ale pamietam jak trzeba
              > bylo sie w Polsce uczyc budowy silnika. No, powinno sie wiedziec
              > gdzie dolac olej ale jak dla mnie to byla przesada.

              Masz racje, wkuwanie budowy silnika bylo troche pozbawione sensu. Ogolnie
              stopien komplikacji testow w Polsce to przegiecie w jedna strone a ich
              trywialnosc tutaj to moim zdaniem druga skrajnosc.

              Co do kultury, to ogolnie rzecz biorac mamy (my, ludzie) po prostu rozne
              doswiadczenia.
              Ja mieszkam(wciaz-niestety-lecz-miejmy-nadzieje-juz-niedlugo) w NY i moje
              wrazenie jest takie, ze wiekszosc kierowcow (Newyorkers, zaznaczam, ze nie mowie
              o Amerykanach) reprezentuje poziom, przy ktorym oslawiona warszafka jest calkiem
              kulturalna.
              A mam doswiadczenia zarowno jako czynny kierowca, pasazer jak i pieszy i jest to
              doswiadczenie wystarczajaco dlugie aby pozwolic sobie na zajecie stanowiska w
              tej sprawie. Przykry przyklad sprzed kilku dni: probowalam przejsc na bialym
              swietle, do tego dodam, ze jestem dosc widocznie kobieta ciezarna, 4 samochody
              przejechaly mi przed nosem nawet nie probujac zwolnic. I to nie bylo pierwszy
              raz. Double parking, zawracanie na podwojnej ciaglej, brak kierunkowskazow i
              zajezdzanie to codziennosc.
              Ale trzeba jasno powiedziec, ze to zalezy od miejsca. Moj maz mieszkal wiele lat
              w Californii i twierdzi, ze tam jest zupelnie inaczej. Po kilku wycieczkach na
              tzw. prowincje rowniez widze spora roznice. Ale wypowiadam sie tylko na temat
              NY, bo to znam z autopsji.
              Generalnie tzw. dobre maniery i szacunek dla innych nie zawsze ida w parze z
              poziomem wiedzy teoretycznej, to nie ulega watpliwosci, wiec nie jest
              powiedziane ze trudniejsze testy wygeneruja lepszych kierowcow.
              Mam tez wrazenie, ze w kwestii znakow, przepisow i szeroko pojetych warunkow
              drogowych jest tu latwiej i przejrzysciej niz w Polsce.
              Pozdrawiam wszystkich madrych kierowcow.

              • kisiulak Re: prawo jazdy 10.08.07, 18:47
                > warszafka

                A czy musimy znizac poziom rozmowy?
    • cyborgus Re: prawo jazdy 10.08.07, 04:31
      generalnie, im wieksze miasto, tym bardziej szaleni kierowcy:)))
      Ja tez uwazam, ze tu sie jezdzi zdecydowanie kulturalniej, i
      bezpieczniej. Jak tu ktos wymija na ciaglej pod gorke przed
      zakretem, to kazdy go uwaza za wariata, a w Polsce, z tego co
      zauwazylam, to norma....
    • edytkus Re: prawo jazdy 10.08.07, 06:00
      Niedawno przeprowadzono ogolnokrajowe survey na temat jazdy i NY i
      NJ kroluja jako stany z najgorszymi kierowcami. Ale to nie jest tak
      ze ludzie nie znaja przepisow, po prostu ich nie przestrzegaja. Poza
      tym tutaj (zwlaszcza okolice NYC) zycie toczy sie takim tempem ze
      jazda w limitach jest po prostu za wolna. Co do znakow to
      wytlumaczcie jaki prosty symbol moglby zobrazowac "slow traffic
      ahead," "oncoming traffic may have extended green," "no traffic
      signs," "use low gear" albo ze nie wolno skrecac w prawo w
      okreslonych godzinach? Zreszta nawet te pisemne maja odpowiednia
      szate graficzna (ostrzegawcze np. sa zolte i pomaranczowe). Swoja
      droga co oznaczaja wg Was takie proste znaki?
      members.aol.com/rmoeuradot/200x200/guide/reccult/RM-170.gif
      members.aol.com/rmoeuradot/200x200/guide/reccult/RM-120.gif
      members.aol.com/rmoeuradot/200x200/guide/reccult/RM-070.gif
      members.aol.com/rmoeuradot/200x200/guide/reccult/RM-030.gif
      Czy wg Was sa czytelne dla kazdego, nawet obcokrajowca? A znaki
      polskie bylyby zrozumiale na calym swiecie? Np. znak "droga z
      pierszenstwem," czy "zakaz wjazdu motocykli"?


      Wg mnie tutaj przepisy i oznakowania sa o wiele bardziej przejrzyste
      niz w Polsce, jeszcze mi sie nigdy nie zdarzylo zgubic nawet jesli
      przejechalam jakis zjazd. Co do kultury jazdy no to nawet nie ma co
      porownywac tutejszego podejscia do polskiej dzungli. Pamietam kiedys
      w Warszawie, przyzwyczajona do tego ze tu pieszy ma zawsze
      pierszenstwo nawet jesli przechodzi nie tam gdzie powinien stanelam
      sobie na przejsciu bez swiatel. No i tak stalam i stalam i nikt sie
      nie zatrzymal. Moj wujek krzyknal z daleka zebym poszla troche dalej
      gdzie sa swiatla bo na tym przejsciu nikt mi nie ustapi. Tutaj dla
      odmiany czasem troche denerwujaca jest dlugotrwala wymiana
      grzecznosci - ja chce przepuscic pieszego czu auto na przeciw a
      tamta osoba mnie i tak sobie machamy rekoma az ktores sie podda :)
      Owszem, chamstwa i samobojcow na drodze nie brakuje (im wiekszy wrak
      na szosie tym lepiej trzymac sie od niego zdala) ale zdecydowana
      wiekszosc kierowcow jest spoko. Moze jest latwo zdobyc prawo jazdy
      ale tez latwiej poruszac sie po drogach i latwiej to prawko stracic.
      Inna duza roznica miedzy Polska a USA to ilosc kobiet za kierownica
      i stosunek innych kierowcow do nich!
      Wracajac do lokalnych drog to z moich obserwacji wynika ze
      najwieksze fajtlapy za kierownica to Zydzi (tacy z pejsami) w
      minivanach, mezczyzni w minivanach, Koreanczycy i Chinczycy -
      szczegolnie w autach na nowojorskich numerach co to na autostrade
      wyjezdzaja tylko gdy musza zrobic zakupy w Ikei.

      Acha, zarowno w Polsce jak i tu zdalam testy za pierwszym razem. Z
      polskich nic mi w glowie nie zostalo a tutaj... hmm, jeszcze nigdy
      nie dostalam mandatu, nie zatrzymala mnie policja, nie mialam
      wypadku (raz mialam robione drzwi ale mialam do wyboru albo slupek
      przy drodze albo zderzenie czolowe z ciezarowka), a od lewej
      zaparkuje z "zamknietymi oczami." Maz uczyl mnie jazdy (az cale dwa
      dni ;)), teraz nawet trzymam kierownice jak on :O, a moj byly szef
      raz krecac glowa stwierdzil zszokowany "damn!, you drive like me" -
      ale to nie jest prawda bo ja w przeciwienstwie do niego uzywam
      kierunkowskazow ;))

      Swoja droga zrobilam ponizszy test i wyszlo mi ze jestem niedzielnym
      kierowca stanowiacym zagrozenie na drodze :)) Wiekszosc wiedzy
      wynikajacej z pytan i (czasem bezsnesownych) odpowiedzi byla dla
      mnie bezuzyteczna. Np pytanie o ilosc promili alkoholu we krwi - czy
      ktos w ogole nosi ze soba jakas "miarke"? - chyba logiczne jest ze
      po alkoholu prowadzic sie w ogole nie powinno?! albo pytanie nr 15
      "co ma wplyw na ilosc spalonego paliwa" - technika kierowania,
      wielkosc kol i trzeciego nie pamietam? Moze zeby zamiast wielkosci
      kol bylo cisnienie a zamiast techniki predkosc byloby jasniej ;) O,
      albo pytanie co zrobic przy uruchamianiu auta w niskich
      temperaturach? wrzucic wsteczny, nacisnac sprzeglo czy wlaczyc
      ogrzewanie? he he, ja przekrecam kluczyk, czekam dwie minuty az mi
      sie siedzenie rozgrzeje i jade :) - sila rzeczy nacisnac sprzegla
      nie moge :)))
      autotest.onet.pl/1251121,artykul.html
      • ania_2000 Re: prawo jazdy 10.08.07, 16:34
        Na amerykanskich drogach jezdze od 18 lat.
        W Pl "probowalam" jechac raz - horror ktory przezylam odebral mi
        chec chyba na zawsze. Takiego bezmyslnego zachowania za kierownica
        po prostu sobie nie wyobrazam. W takich samochodach (wielkosc i stan
        techniczny) na takich beznadziejnych drogach, i z tak wielkim
        mniemaniem o swoich umiejetnosciach rajdowych.
        Co do kultury, to tylko powiem, ze w PL na pasach potracil mnie
        (piesza) prawie radiowoz policyjny, i policjant jeszcze mi
        nawymyslal, ze mam szczescie, ze mnie nie przejechal..
    • damiri Re: prawo jazdy 10.08.07, 16:49
      Moze dlatego latwiej uzyskac prawo jazdy w Stanach, ze tu ze wzgledu
      na odleglosci, w wielu miejscach posiadanie samochodu jest
      koniecznoscia, bo nie ma transportu miejskiego. Polska jest
      mniejszym krajem i wiekszosc osob swietnie sie bez samochodu
      obedzie - nie jest on absolutnie konieczny.
      • edytkus Re: prawo jazdy 10.08.07, 17:03
        damiri napisała:

        >Polska jest
        > mniejszym krajem i wiekszosc osob swietnie sie bez samochodu
        > obedzie - nie jest on absolutnie konieczny.

        wiekszosc raczej nie ma wyboru, tu nawet nastolatka stac na kupno i
        utrzymanie auta a w Polsce to jednak wciaz spory wydatek
        • damiri Re: prawo jazdy 10.08.07, 17:30
          wiekszosc raczej nie ma wyboru, tu nawet nastolatka stac na kupno i
          > utrzymanie auta a w Polsce to jednak wciaz spory wydatek

          to tez fakt. Tu zakup samochodu (jakolwiek on bedzie, moze byc i
          wrak jak moja 12-letnia honda civic :) nie jest wydatkiem zycia,
          choc nie wiem jak nastolatek zarabiajacy $7 na godzine uzbiera na
          samochod i ubezpieczenie. Syn naszej znajomej uzbieral po 3 latach
          na jakiegos starego grata ale gdy mu insurance dalo quote (chlopak,
          18 lat, 2 letnie prawo jazdy = grupa najwyzszego ryzyka ) to mu mina
          zrzedla i mamusia juz musiala sie dolozyc bo by sie nie wyrobil.

          • artremi Re: prawo jazdy 10.08.07, 19:54
            Moj kolega gdy robil tu doktorat, kupil sobie samochod za $50, czyli
            ok 120 zl. Brokowalo niektorych szyb, ale uzyl plastikowej folii.
            Samochod mu posluzyl pare lat. Nie wiem czy taki samochod bylby
            dopuszczony do ruchu w PL.

            damiri napisała:
            > wiekszosc raczej nie ma wyboru, tu nawet nastolatka stac na kupno
            i utrzymanie auta a w Polsce to jednak wciaz spory wydatek
            • damiri Re: prawo jazdy 10.08.07, 20:26
              dziwne, ze w takim stanie przeszedl inspekcje stanowa. No chyba, ze
              tam gdzie go rejestrowal inspekcja nie jest wymagana.
    • ertes Re: prawo jazdy 10.08.07, 17:32
      Tylko dlaczego w Polsce na drogach ginie statystycznie wiecej ludzi skoro tam
      tak doskonale i kulturalnie jezdza.

      Kiedys zrobilem glupstwo i wypozyczylem samochod na wakacjach w Polsce. Nigdy
      wiecej. Tak beznadzieji nie da sie opisac.
      • artremi Re: prawo jazdy 10.08.07, 17:44
        W PL faktycznie ludzie jezdza tragicznie. Ale w USA jest znacznie
        wiecej wypadkow niz w Europie i dlatego m.in. zycie w Ameryce jest
        krotsze niz w Europie. (sa jeszcze inne przyczyny - gorsza opieka
        zdrowotna, brak ubezpieczen)
        • kisiulak Re: prawo jazdy 10.08.07, 17:47
          > W PL faktycznie ludzie jezdza tragicznie. Ale w USA jest znacznie
          > wiecej wypadkow niz w Europie i dlatego m.in. zycie w Ameryce jest
          > krotsze niz w Europie. (sa jeszcze inne przyczyny - gorsza opieka
          > zdrowotna, brak ubezpieczen)

          A czy ma ktos moze statystyki tego? Bo cos nie chce mi sie w to wierzyc. Moze
          jest wiecej wypadkow, ale czy to jest proporcjonalne? To znaczy tu mozesz miec 1
          milion wypadkow na rok a w polsce 200,000 ale proporcjonalnie to w Polsce
          wychodzi wiecej na ludnosc i ilosc samochodow. Wiec jak to jest?
          • edytkus Re: prawo jazdy 10.08.07, 18:19
            tinyurl.com/3y6ahy
            lanckoronska.eu/?a=koalicja.broszuras_05
            tinyurl.com/c5q9a
            w zeszlym roku w The Economist bylo cos o tym ze w Polsce jest
            najwyzszy w Europie wskaznik wypadkow smiertlenych z udzialem
            dzieci, pamietam ze podawalam cytat albo link na Mamy w Stanach.
            • edytais Re: prawo jazdy 10.08.07, 19:24
              Zdalam na prawo jazdy w Pl i w USA. Trudniej bylo zdac w PL.
              Ale o wiele lepiej mi sie jezdzi w USA. To wyprzedzanie juz nawet nie na
              trzeciego ale na czwartego przed gorka malo nie spowodowalo u mnie zawalu serca!
              Jazda 120 km/h gdzie ograniczenie jest 60 to tez przesada.
              Jesli chodzi o egzaminy to chyba zalezy od stanu. W Pn.Dakocie, Missouri i
              Arkansas trzeba zdawac pisemny przy zmianie prawa jazdy z innego stanu. Oplaty
              sa symboliczne.
          • artremi Re: prawo jazdy 10.08.07, 19:23
            Statystyki sa proprocjonalne do ludnosci - np smiertelnosc na 100
            tys mieszkancow. U USA jest to wyzsze niz w Europie. Oczywiscie
            Polska czy Rosja (gdzie jest chyba gorzej) nie stanowia calej
            Europy. W zach. Europie ludzie jezdza zncznie bezpieczniej.
            Wystarczy poczytac o wypadkach polskich autobusow - byly juz chyba
            ze 3 czy 4 w Europie zach. w ostatnim miesiacu.
    • maruda78 Re: prawo jazdy 10.08.07, 18:55
      Hehe, temat jak dla mnie na czasie, bo przymierzam sie w koncu do zrobienia
      prawa jazdy, z tym, ze zwlekam bo mam cykora :-/.
      M.
      • artremi statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak zle 10.08.07, 19:34
        The highest mortality rates among men (3% or more) were in Greece,
        Italy, Latvia, Mexico, Portugal, and Spain; the rate was less than
        1% in Azerbaijan, and 1% in Belarus, Bulgaria, Croatia, Finland,
        Kazakstan, Kyrgyzstan, Moldova, Netherlands, Norway, Sweden, United
        Kingdom, Turkmenistan, Ukraine and Uzbekistan.

        www.crashtest.com/explanations/stats/index.htm
        • ny.aga Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 10.08.07, 20:02
          A moze to dlatego ze auta w Kyrgyzstanie i Azerbaijanie nie moga
          jezdzic szybciej niz 20km/h? :-)) Widzieliscie film Borat.... :-))
          • artremi Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 10.08.07, 20:08
            Chyba myslisz o Kazachstanie? Podejrzewam ze jest tam wiecej nowych
            mercedesow niz w przecietnym amerykanskim stanie.
            • ny.aga Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 10.08.07, 20:15
              Moze i tak... ale kiedykolwiek widze jedno z tych panstw konczacych
              sie na Xxxstan to przypomina mi sie ten fim... Nie chce obrazac
              ludzi tam mieszkajacych i nie mam nic przeciwko nim - mam tylko
              smieszny wizerunek w glowie.
              • ania_2000 Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 10.08.07, 20:23
                artremi napisała:

                > Chyba myslisz o Kazachstanie? Podejrzewam ze jest tam wiecej
                nowych
                > mercedesow niz w przecietnym amerykanskim stanie.


                A co ma do rzeczy ilosc mercedosow??? Innymi samochodami tez uda sie
                rozwinac predkosc wieksza niz 20 km/h.

                Aga ma racje - porownywanie takich krajow jak Kazachstan z np. Dania
                jest kompletnie idiotyczne - chociazby z tego wzgledu, ze w Danii sa
                drogi. Utwardzone drogi:)
                • artremi Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 10.08.07, 20:36
                  A kto porownuje Kazachstan z Dania???

                  ania_2000 napisała:
                  > Aga ma racje - porownywanie takich krajow jak Kazachstan z np.
                  Dania
                  > jest kompletnie idiotyczne
                  • ania_2000 Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 10.08.07, 21:06
                    Ty Artemi porownujesz. podajesz taki link:
                    The highest mortality rates among men (3% or more) were in Greece,
                    Italy, Latvia, Mexico, Portugal, and Spain; the rate was less than
                    1% in Azerbaijan, and 1% in Belarus, Bulgaria, Croatia, Finland,
                    Kazakstan, Kyrgyzstan, Moldova, Netherlands, Norway, Sweden, United
                    Kingdom, Turkmenistan, Ukraine and Uzbekistan.

                    www.crashtest.com/explanations/stats/index.htm
                    ____________________________________________________
                    To, ze smiertelnosc wypadkow w Kaskstanie, Kyrgysystanie, Moldowej
                    itp. jest niska, tzn porownywalana z krajami m.innymi
                    Skandynawskimi - Finlandia, Szwecja, Norwgia - nie napisali
                    dokladnie DANIA - ale jakby mi sie chcialo szukac, to pewnie tez bym
                    takie cos znalazla, bo w koncu Dania jest po pierwsze skadynawia, a
                    po drugie w europie zachodniej.
                    Wiec wyjasniajac ci dokladnie - moze i smiertelnosc miejsza ale
                    DLACZEGO??
                    Dlatego ze Kozaki wspanialymi jezdzcami sa? Moze sa - ale na koniach.
                    Crash test moze i tam byc niski. Powtarzanie opinii, ze
                    tam "mercedesow" panie wiecej niz ny czy gdzie indziej co napisalas
                    jest smieszne i niepowazne. Bo po pierwsze skad wiesz? Bylas?
                    Widzialas? To ze jest to panstwo dynmiicznie sie rozwijajace o
                    niczym nie swiadczy. Rzadzone jest przez naftowa klike i na pewno
                    ona obiaja sie "mercedesami". I tak jak w Rosji jest tam pewny
                    procent nowobogackich miliarderow. CO nie znaczy, ze caly kraj mozna
                    porownac z jakimkolwiek krajem euorpejskim. Nawet z Dania.
                    Przyklad ktory podalas, najbardziej dobitnie swiadczy o tym , ze
                    statystyki trzeba umiec interpretowac, a nie tylko sie nimi
                    bezmyslnie poslugiwac.
                    • artremi do ania_2000 10.08.07, 21:18
                      Mysle ze powinnas napic sie zimnego drinka i sie zlelaksowac podczas
                      weekendu. :-) Ja podalam tylko statystyke i link z dokladnym
                      wyjasnieniem badan robionych przez World Health Organization. Nic
                      nie porownuje...
              • artremi Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 10.08.07, 20:23
                To chyba w Indii czy Pakistanie przypada 1000 osob na samochod i
                jest zawsze milion ludzi przechodzacych przez ulice. :-)

                A Kazachstan jest krajem bardzo bogatym w naturalne surowce i szybko
                sie rozwija. Znajomi adoptowali stamtad dzicko i mowili ze przezyli
                szok, jakie tam sa "laski" wszedzie na ulicach, jakie samochody, itp.

                ny.aga napisała:
                > Moze i tak... ale kiedykolwiek widze jedno z tych panstw
                konczacych
                > sie na Xxxstan to przypomina mi sie ten fim...
                • zyta2003 Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 10.08.07, 21:28
                  Nie moge uwierzyc, ze magdread mieszka w tym samym miescie w
                  Ameryce co ja - w NY. To tutaj kierowcy nie pozwalaja przejsc na
                  pasach i czesto pasy blokuja? Dziwne, mieszkam kilkanascie lat i
                  moge powiedziec wrecz cos przeciwnego, a pasy blokuja czesto z
                  powodu nie zlosliwosci, tylko trafiku, mozna przejsc kluczac, ale to
                  i wiele rzeczy zrozumiesz, kiedy zaczniesz jezdzic. Zapewne
                  znacznie trudniej i drozej jest zrobic prawo jazdy w Polsce. Tu
                  jest to powszechnie dostepne, bez drogich kursow i przede wszytkim
                  lapowek. Co wam przeszkadza, ze znaki sa opisowe, te znaki, ktore
                  cytujecie w zyciu nie spotkalam. Zreszta mowienie, ze latwiej
                  zapamietac jaki obrazek do czego sluzy, niz przeczytac co nalezy
                  zrobic, lub nie zrobic jakos mnie nie przekonuje.
                  Jazda w Polsce w porownaniu z Ameryka to horror, tak samo ta
                  uprzejmosc dla pieszych w Polsce - gdzie ona sie trafia? W NY trabia
                  za toba, jesli zwalniasz, bo szukasz miejsca do parkowania, albo o
                  ulamek sekundy spoznisz sie na swiatlach. Czasami trabia z tylu
                  kolejki samochodow, kiedy nie wiedza co sie dzieje na poczatku. A na
                  poczatku moze niedoswiadczony kierowca TIR-a usilowac wjechac tylem
                  do magazynu, i czy ktos mu wygraza, trabi, ze jest debilem, ktory
                  nie umie jezdzic? Albo zagubiony kierowca usiluje sie na swiatlach
                  przesunac z piatego prawego pasa na skret w lewo i wpuszczaja go.,
                  W grzecznej Polsce to by go zlinczowali, tyle ze nie ma 5-pasmowych
                  drog.Ale jesli chcesz wlaczyc sie do ruchu czekasz kilka sekund, a
                  ile czeka sie w Polsce? Opowiadala mi znajoma jak kazdego dnia w
                  miejscowosci nadmorskiej usilowala z dusza na ramieniu przejsc
                  ulica, ktora samochody przejezdzaly miasto z wozkiem i drugim
                  dzieckiem przy wozku. Samochody smigaly, po wielu minutach wreszcie
                  sie ktos zatrzymywal lub zwalnial, ale ona i tak byla przerazona, bo
                  moze go wymijac jakis inny- juz normalny Polak. Poskarzyla sie
                  wlascicielom pensjonatu, ze tak tu okropnie jezdza. Na to
                  wlasciciel, ktory nie zrozumial, na czym polega jej uwaga
                  powiedzial, ze to tylko w sezonie tak wolno jezdza, normalnie to
                  jezdza o wiele szybciej.
                  Lepiej juz nie piszcie kawalkow o tym jak bezpiecznie jezdza
                  Polacy, bo sa madzrejsci od glupich Amerykanow, ktorym poziom kursu
                  przystosowali do poziomu rozumu. Umiejetnosc poruszania sie na
                  szosie akurat ma malo wspolnego ze zdolnosciami, duzo zas z
                  rozsadkiem i przestrzeganiem przepisow. Zobaczcie jak pieknie
                  parkuja do tylu ci, ktorych mozna posadzac, ze IQ maja 80, a w
                  Polsce polowa kursantow oblewala, bo nie umiala wjechac tylem do
                  garazu. Umiejetnosc jazdy polega na praktyce, rozsadku i
                  umiejetnosci wspolpracy na drodze. Czy w Polsce jest
                  najpowszechniejszy tu znak "stop"- z 4 stron, i czy kiedykolwiek
                  jest tu problem kto ma jechac pierwszy. Zauwazyliscie, ze wielu
                  Amerykanow wogole nie wie o jakiejs regule prawej reki,
                  najwazniejszy jest kontakt wzrokowy i ruch reka. Ja poczatkowo
                  usilowalam na pobliskich mi dwoch nie tyle skrzyzowaniach, a
                  wlasciwie rozgwiazdach stosowac ta regule i czekalam robiac
                  zamieszanie, teraz czekam na ruch reka i skrecam w lewo przed
                  jadacymi prosto, bo to jest tam najlepsze rozwiazanie.
                  Rozbawily mnie przytaczane statystyki, w statystyce
                  samochodowej uwzglednia sie bardzo wiele czynnikow, nie tylko ilosc
                  samochodow, ale ilosc przejechanych kilometrow. Najbardziej
                  obiektywnym wskaznikiem jest ilosc wypadkow na przejechane przez
                  wszystkie samochody w kraju milion kilometrow, nie wymyslilam tego,
                  powiedzial to pan na kursie AAA. Ameryka ma ten wskaznik omal
                  najnizszy na swiecie. Ale oni musza wolno jezdzic, bo wolno czytaja
                  te znaki drogowe.
                  • lolyta Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 12.08.07, 04:14

                    Co wam przeszkadza, ze znaki sa opisowe, te znaki, ktore
                    > cytujecie w zyciu nie spotkalam.

                    No nie wiem jak ty, ale ja wole miecv pewnosc ze ci co jada kolo mnei wiedza, co
                    znaki oznaczaja...

                    Zreszta mowienie, ze latwiej
                    > zapamietac jaki obrazek do czego sluzy, niz przeczytac co nalezy
                    > zrobic, lub nie zrobic jakos mnie nie przekonuje.

                    A nei musi Cie przekonywac. To jest udowodnione dawno i wielokrotnie ze tekst ma
                    najmniejsza rozpoznawalnosc ze wszystkich mozliwych znakow wizualnych (ksztalty
                    maja lepsza, kolory jeszcze lepsza, swiatlo jeszcze lepsza, a najlepsza ruch -
                    nie bez przyczyny jak jest zamkniety szlaban kolejowy to sa na nim mrugajace,
                    czerwone swiatla, a nie wywieszony odpowiedni napis), a tekst pisany
                    kapotalikami ma mniejsza czytelnosc niz taki z uzyciem rozroznienia na male i
                    wielkie litery.
                    • tamsin Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 12.08.07, 04:31
                      nie wiem po jakich ty drogach jezdzisz, ale przypatrz sie moze, ze
                      np. tam gdzie masz przekreslona strzalke na znaku, pod spodem masz
                      rowniez podpis co ta strzalka oznacza, a gdzie narysowali krowe, tam
                      tez podpisali "cow crossing (xing)". Wyglada na to, ze ty nie
                      zwracasz uwagi co masz przed nosem a boisz sie, ze ten co kolo
                      ciebie jezdzi nei wie co znak oznacza.
                      • lolyta Re: statystyki - z Polakami nie jest jeszcze tak 12.08.07, 06:14
                        no po tych co ja jezdze to krow nie ma...
                        (a szkoda, bo w sumie towarzystwo przyrody jest bardzo przyjemne).
                        Za to sa cale epistoly z napisow z zaroweczek informujace kiedy gdzei w ktora
                        strone jaki zjazd bedzie zamkniety i ktoredy prowadzi objazd.
      • macsue Re: prawo jazdy 11.08.07, 04:01
        Maruda, jestem z Toba! Zdaje w piatek za tydzien, bardzo dlugo sie
        uchowalam w USA bez prawka (rower na kampusie na studiach, teraz maz
        mnie podrzuca do pracy bo pracujemy ok pol mili od siebie) ale czuje
        sie jak totalny dziwolag bez prawa jazdy w USA!
        • edytkus Re: prawo jazdy 11.08.07, 04:42
          Wg moich obserwacji im bardziej wypasiona bryka tym ostrozniejszy
          kierowca, a tym samym woooolnieeeejszy (Mercedesy i BMW w
          szczegolnosci).
    • mijaczek Prosze cie... 11.08.07, 13:30
      ... poszlam kiedys do DMV, zeby cos zalatwic, nawet nie pamietam co, w tym
      czasie jezdzilam na miedzynarodowym prawku w Stanach, w kazdym razie czekalo
      mnie 2 godz. siedzenia na tylku tam i tak dla jaj, wzielam i zrobilam sobie ten
      test..bez zadnego przygotowania, nigdy nawet nie widzialam tego ich podrecznika,
      po stanach jezdzilam...wtedy...to bylo juz 2 lata...zdalam oczywiscie za
      pierwszym podejsciem...jedynym powodem, dla ktorego nie dostalam wtedy prawka
      bylo to, ze nie mialam skompletowanych papierow wtedy [jeszcze moja zielona
      karta do mnie nie przyszla], ale pani jak uslyszala, ze z marszu napisalam test
      to sie zdziwila...a pytania byly tak trywialne, ze sie smialam na glos piszac
      test, a ludzie sie na mnie patrzyli [dla tych, co nie wiedza - pisemny egzamin w
      stanach zdajesz w tym samym pomieszczeniu, w ktorym interesanci czekaja np. na
      odebrania prawka, stoisz przy wysokim biurku i piszesz. nikt cie nie pilnuje,
      nie ma kontroli.]
      • tamsin Re: Prosze cie... 11.08.07, 16:13
        a mnie wciaz zastanawia, dlaczego egzamin pisemny ma byc tak
        skomplikowany aby ludzie go nie zdawali? przeciez jazda samochodem
        nie wymaga posiadania dyplomow z uniwersytetow, wystarczy umiec
        czytac, wiec o co w tym wszystkim chodzi? za tanio i za latwo,
        lepiej gdyby odpytywali z budowy silnika czterosuwowego, i
        wywieszali plansze z setka szyfrow, to ludzie docenililby jazde
        samochodem?
        Najbardziej mnie dziwi: "jezdzilam po stanach juz 2 lata, zdjalam za
        pierwszym podejsciem" chyba wyczuwam tutaj ton zdumienia, chociaz
        moze sie myle. Czy nie jest to normalne, ze jezeli ktos jezdzi
        przynajmniej dwa lata to zna juz miejscowe przepisy ze na sto
        procent zda egzamin?
        Wielu ludziom z Polski naprawde bardzo doskwiera brak biurokracji i
        brak zalozenia, ze kazdy klamie i oszukuje, wiec nalezy sprawdzac,
        pilnowac, straszyc, patrzyc na rece..itd...itp..
        • damiri Re: Prosze cie... 11.08.07, 17:15
          no wlasnie, mnie tez troche dziwi o co chodzi z tym nabijaniem sie
          jaki tu egzamin latwy. Zasady ruchu tu sa bardzo proste i
          zdroworozsadkowe i od nikogo nie jest wymagane bycie "rocket
          scientist" zanim wypusci sie go na droge. Test ma sprawdzac
          podstawowe wiadomosci o zasadach ruchu i bezpieczenstwa na drodze i
          swietnie sie z tego zadania wywiazuje.
          Tzn lepiej byloby gdyby bylo super trudno i skomplikowanie? Czy
          byloby to gwarancja posiadania samych dobrych kierowcow na drogach?
          W takim razie w Polsce musza byc sami geniusze kierownicy na
          szosach:)

          ps a to gdzie sie egzamin pisemny zdaje zalezy od warunkow
          pomieszczeniowych DMV. W NY (na W8th St na Brooklynie i na Queensie -
          w tych bylam) jest osobne pomieszczenie.
    • artremi przyklad fajnego oznakowania drog w Ameryce 11.08.07, 18:46
      graphics8.nytimes.com/images/2007/08/12/magazine/Clutter3_resized.jpg
      • ertes Re: przyklad fajnego oznakowania drog w Ameryce 11.08.07, 20:55
        Dlaczego ty ciagle narzekasz?
        Nie badz taki smutas. Zycie naprawde jest super.
        • lolyta Re: przyklad fajnego oznakowania drog w Ameryce 12.08.07, 06:19
          > Dlaczego ty ciagle narzekasz?
          > Nie badz taki smutas. Zycie naprawde jest super.

          ale ossochodzi? przeciez napisala, ze *fajne*. Jesli ktos ma jakeis zgorzkniale
          spojrzenei w tym wypadku, to ty :)
      • edytkus Re: przyklad fajnego oznakowania drog w Ameryce 11.08.07, 23:46
        Artremi, wyczuwam ironie ale nie wiem czego dotyczy ;), to normalne
        skrzyzowanie. Antyfajne jest za to cos takiego:
        bi.gazeta.pl/im/6/3543/z3543816X.jpg
        • artremi Re: przyklad fajnego oznakowania drog w Ameryce 12.08.07, 03:03
          Potwierdzilas moja teze, ze wystarczy zwykla grafika bez tekstu zeby
          wszystko bylo jasne. W tym wypadku to jest zakaz wjazdu rowerem z
          pedalami. :-)
          • edytais Re: przyklad fajnego oznakowania drog w Ameryce 12.08.07, 04:02
            Super, ale sie usmialam. Znak edytkus plus komentarz
            artremi... :D :D
          • lolyta LOL no fakt :) nt 12.08.07, 06:16

            • edytkus Re: LOL no fakt :) nt 12.08.07, 07:48
              a artremi udowodnila ze bez tekstu jednak ani rusz
              • lolyta Re: LOL no fakt :) nt 12.08.07, 08:40
                No przeciez dala rade zinterpretowac bez tekstu?
                Zreszta, jesli bez tekstu ani rusz, to jakim cude europejscy kierowcy sie
                jeszcze nei powybijali nawzajem, bladzac niczym dziecko we mgle wsrod
                graficznych znakow?
                • edytkus Re: LOL no fakt :) nt 12.08.07, 10:08
                  lolyta napisała:

                  > No przeciez dala rade zinterpretowac bez tekstu?

                  ale czy tak jak zamierzal autor tego cudaka przydroznego?


                  > Zreszta, jesli bez tekstu ani rusz, to jakim cude europejscy
                  kierowcy sie
                  > jeszcze nei powybijali nawzajem, bladzac niczym dziecko we mgle
                  wsrod
                  > graficznych znakow?

                  to jest bardzo dobre pytanie, nawet w zeszlym roku parlament
                  europejski nad tym debatowal ;)
                  tinyurl.com/2vtv9x
                  www.eurotestmobility.net/eurotest.php?itemno=60&lang=EN
                  Lolyta, nie popadajmy w skrajnosci. I tu i w Europie w uzytku sa
                  znaki graficzne i opisowe. Tak jak pisalam wczesniej pewnych rzeczy
                  nie da sie wyrazic prostym symbolem czytelnym dla kazdego chyba ze,
                  tak jak to jest np. w PL wkujesz te ikony na pamiec. Np. wg mnie
                  polskie znaki "pierszenstwo dla nadjezdzajych z naprzeciwka" czy
                  "droga z pierszenstwem" sa nieczytelne bez wczesniejszego
                  zapamietania ich znaczenia. Zupelnie jak ten:
                  www.ambiguo.org/images/nochinese.jpg - to jest pewnie zakaz
                  zakazywania ;)
                  www.pinkmoose.ic24.net/images/okinawa-road-sign.jpg
                  • lolyta Re: LOL no fakt :) nt 13.08.07, 04:24
                    > Lolyta, nie popadajmy w skrajnosci. I tu i w Europie w uzytku sa
                    > znaki graficzne i opisowe. Tak jak pisalam wczesniej pewnych rzeczy
                    > nie da sie wyrazic prostym symbolem czytelnym dla kazdego chyba ze,
                    > tak jak to jest np. w PL wkujesz te ikony na pamiec.

                    ikony liter alfabetu jakos ludzie wkuwaja na pamiec i daja se rade, a przeceiz
                    nei sa one az tak logicznei polaczone z dzwiekami jak np. strzalka w prawo z
                    kierunkiem w prawo. A znaki graficzne sie tez widzi od malenkosci i jakos
                    wiekszosc ludzi wie co one znacza na dlugo przed otrzymaniem prawa jazdy.
                    Znaki graficzne plus opisowe - OK, ale "right lane must turn right", 'yield to
                    pedestrians crossing while turning right" czy "no turn right on flashing red
                    light", (ze juz nei wspomne o tymczasowych opisach labiryntow przy robotach
                    drogowych) - no litosci, nakaz skretu w prawo jak i czerwone swiatlo czy
                    przechodnia da sie zobrazowac tak ze i przedszkolak zalapie. Nawet jesli nei do
                    konca znasz ten znak to zalapiesz ze chodzi albo o swiatla albo o ludzi albo co
                    i bedziesz wiedziec na co masz zwracac uwage. Pol biedy keidy ktos zna jezyk,
                    ale jesli nie? Jak ktos chce wypasione haiku do tego dodawac, neichaj mu
                    bedzie, ale niech to bedzie alternatywa, a nie jedyna opcja. A czesto jest.

                    > to jest bardzo dobre pytanie, nawet w zeszlym roku parlament
                    > europejski nad tym debatowal ;)

                    jezdzilas samochodem po kraju, ktorego jezyka nei znalas ani w zab? mnei sie
                    zdarzylo. Kiedy sie trafialo na znak ktory byl np. zwiazany z opcjami roznymi w
                    zal. od godziny, np. w jakich godzinach mozna gdzies parkowac, a w jakich nie,
                    to takie bajki mogly niezle zalezc za skore, bo nijak nie dalo sie pojac czy
                    zakaz jest od danej godziny, czy do danej godziny. A przeciez da sie to
                    piktogramem jasno pokazac, niezaleznei od tekstu.
                    W tym linku od Ciebie zdjecia fajne, teraz se wyobraz ze dwie linijki dodane do
                    kazdego znaku na tym pierwszym obrazku, no jak dla mnei bomba :D
                    A ze powinny byc jakos zunifikowane miedzynarodowo, to inna rzecz. Al eraczej z
                    USA nei powinni brac przykladu :) Tu sie sprawdzaja jako tako, bo droga
                    zazwyczaj prosta jak drut.
                    • edytkus Re: LOL no fakt :) nt 13.08.07, 04:44
                      !@#$%*&($6$^ - to nowe forum doprowadza mnie do bialej goraczki,
                      nawet w post trafic nie mozna &^$%#&

                      lolyta napisała:
                      Al eraczej z
                      > USA nei powinni brac przykladu :) Tu sie sprawdzaja jako tako, bo
                      droga
                      > zazwyczaj prosta jak drut.

                      O O wlasnie, dlaczego by wiec w Europie nie zrobic prostszych drog?
                      :)

                      A przeciez da sie to
                      > piktogramem jasno pokazac, niezaleznei od tekstu.

                      no niby tak ale z tego moglby sie zrobic niezly rebus ;) a tekst
                      jest od razu zrozumialy

                      > (ze juz nei wspomne o tymczasowych opisach labiryntow przy
                      robotach
                      > drogowych)

                      porownujac do Polski to rzeczywiscie bardziej skomplikowane opisy
                      moga byc tutaj ALE w Polsce mozna ta sama droga jechac w dwoch
                      kierunkach a tu niestety zazwyczaj drogi sa jednokierunkowe nawet w
                      miastach. Nie wspominajac juz nawet o ich ilosci.


                      Co do alfabetu to jednak jest dosc ograniczony, a piktogramow moze
                      byc nieskonczenie wiele i nawet w dla ludzi z jednej nacji nie musza
                      oznaczac tego samego podczas gdy alfabet jest uniwersalny.
                      • lolyta Re: LOL no fakt :) nt 13.08.07, 16:07
                        > no niby tak ale z tego moglby sie zrobic niezly rebus ;) a tekst
                        > jest od razu zrozumialy

                        pod warunkiem ze sie mowi jezykiem, a to jest moj glowny zgryz
                        • edytkus Re: LOL no fakt :) nt 14.08.07, 16:27
                          > pod warunkiem ze sie mowi jezykiem, a to jest moj glowny zgryz
                  • lolyta Re: LOL no fakt :) nt 13.08.07, 04:25
                    a ten z okinawy sliczny :))) i wiadomo o co chodzi, nawet, jak sie nie umie
                    czytac :)
                    • edytkus Re: LOL no fakt :) nt 13.08.07, 05:39
                      ciekawe czy jest animowany?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka