11.04.08, 02:07
Obejrzalam ten film w zeszlym tygodniu, do dzisiaj mi siedzi w
glowie. W nocy sie budze i mysle o tym jakie to niepsrawiedliwe,ze
los ich tak potraktowal,tak sie przejelam jakby to sie wydarzylo
naprawde. Dawno mnie tak film nie ruszyl. Widzial ktos?

Filozofuje jak RI:)
Obserwuj wątek
    • arybka68 Re: Atonement 11.04.08, 02:34
      Ja widzialam :) Co prawda nie przezylam go tak mocno ale tez zapadl mi w pamiec.
      Porownywali ten film z Angielskim pacjentem ale jak dla mnie to do pacjenta mu
      daleko. Niemniej film warto obejrzec.
      • klaudona Re: Atonement 11.04.08, 04:30
        Mysle, ze o niebo lepszy niz wiekszosc innych nominacji do Oscara.
        Film bardzo dobry i z glabia. Az dziwi, ze hollywoodski.
      • artremi Re: Atonement 11.04.08, 04:54
        Atonement nie widzialam, mowiac szczerze reklamy tego filmu jakos mnie nie
        zachecily. Notomiast uwielbiam Angielskiego Pacjenta i chyba trudno o lepszy film.
    • rhodeisland Co zlego w filozofowaniu, co to 11.04.08, 03:24
      wlasciwie znaczy?
      Nie widzialam go jeszcze, zamowilam w Netflixie.
      Czy jest oparty na ksiazce? Jesli tak, to musze przeczytac. Lubie
      porownywac ekranizacje filmow z ksiazkami, na ktorych sa oparte.
      • kobraluca Re: Co zlego w filozofowaniu, co to 11.04.08, 04:32
        RI to byl zart:)

        Wydaje mi sie,ze jest oparty na ksiazce, spodoba Ci sie, piekny film
        • zyta2003 Re: Co zlego w filozofowaniu, co to 11.04.08, 05:12
          stosuje wielce niedobra taktyke. najpierw cvzytam ksiazke, a potem
          ogladam film. Omal zawsze, wiadomo, rozczarowanie. Chyba ksiazki
          teraz pisane sa wylacznie pod przyszly film.
          • onthelake Re: Co zlego w filozofowaniu, co to 11.04.08, 07:09
            No wlasnie.Bardzo mi sie podobala ksiazka "The Kite Runner" a filmu
            jeszcze nie widzialam i ciekawa jestem jak go zrobili.To chyba
            normalne, ze czlowiek sie rozczarowuje bo ma swoje wyobrazenie,ktore
            przewaznie sie nie pokrywa z wyobrazeniem rezysera.
            • aniutek Re: Co zlego w filozofowaniu, co to 11.04.08, 15:05
              zaczynalam te ksiazke juz ze dwa razy i jakos bez emocji, choc tak
              jest polecana, tego samego autora Saturday- rewelacja IMO.
              sprobuje dzis ja oswoic, musi byc dobra :)
              a film vs ksiazka.... zawsze wole ksiazke, od jej ekranizacji.
              Kite runner, siedzi mi w glowie mocno i jakos nie chce konfrontowac
              tego z ekranizacja. A in to the wild?- tez swietna ksiazka, piekna,
              i juz ma ekranizacje, efekt? chyba kiepski jub malo $$$ a co z The
              other Boleyn girl? ksiazka super, moja ukochana a film? tez srednie
              ma opinie.
              chyba pisarze maja latwiej, polowe pracy robi nasza glowa ;)
              • edytkus Re: Co zlego w filozofowaniu, co to 11.04.08, 15:12
                Ja postanowilam najpierw przeczytac ksiazke a potem obejrzec film
                ale na to pierwsze jeszcze nie uzbieralam wystarczajaco duzo monet
                do sloika ;))))

                Filmu The kite runner nie polecam. Pomimo ze jest dosc dlugi mnostwo
                informacji zawartych w ksiazce pominieto. Sam film nie jest zly ale
                do ksiazki duzo mu brakuje, nie jest nawet w polowie tak dramtyczny
                i emocjonalny. Ja bylam rozczarowana. Tak jak przed nim nie moglam
                sie doczekac ekranizacji A thousand splendid suns tak teraz mam
                nadzieje ze jednak nigdy sie nie doczekam.


                Czy ktos widzial inny film oparty na ksiazce (lub czytal ksiazke)
                The other Boleyn girl? jakie wrazenia?
                • aniutek Re: Co zlego w filozofowaniu, co to 11.04.08, 20:46
                  kilka razy czytalam te ksiazke, jest jedna z moich ulubionych,
                  obawiam sie ,ze film mnie rozczaruje.
                  • jaga_nj Re: Co zlego w filozofowaniu, co to 12.04.08, 18:49
                    aniutek napisała:

                    > kilka razy czytalam te ksiazke, jest jedna z moich ulubionych,
                    > obawiam sie ,ze film mnie rozczaruje.

                    Ksiazka swietna, ale slyszalam ze film straszna kicha, nawet nie mam
                    zamiaru ogladac. Teraz na Showtime leci Tudors czy jakos tak
                    podobnie, ale tylko jeden odcinek widzialam i nie wiem jak to sie ma
                    do ksiazki. Mysle jednak, ze w przypadku takich ksiazek lepsze
                    byloby nakrecenie mini series bo zrobienie z tego naprawde dobrego
                    filmu jest imo raczej niemozliwe. Ja jednak zdecydowanie wole
                    wyobrazenia w mojej glowie;)
        • rhodeisland wiem kobraluca, ze to zart, zreszta 11.04.08, 20:05
          o co tu sie obrazac. Niestety piszac czesto jestesmy zle rozumiani,
          bo nie slyszymy tonu glosu, nie widzimy body language. Ja sie nie
          obrazam o nic, a Twoje okreslenie wydalo mi sie nawet sympatyczne.
          Czy ten film zle sie konczy?
          • kobraluca Re: wiem kobraluca, ze to zart, zreszta 12.04.08, 01:00
            nie moge Ci powiedziec, bo zdradze za duzo. Obejrzyj i napisz jak Ci
            sie podobal
            • reninka72 Re: wiem kobraluca, ze to zart, zreszta 12.04.08, 03:16
              Zakonczenie jest super - nie spodziewalam sie! Dla mnie pierwsza polowa filmu
              byla fantastyczna - angielskie klimaty a la James Ivory, ktorego uwielbiam.
              Znakomity watek, sliczne zdjecia. Ale druga polowa, a juz zwlaszcza sekwencja z
              ladowaniem w Normandii, byly jakby z innego filmu. Rozumiem, ze mialo to
              wszystko byc poetyckie ale jakos do mnie nie przemowilo. Mysle, ze mozna byloby
              wyciac dobre pol godziny z korzyscia dla filmu. Generalnie jednak warto bylo
              obejrzec, moze nie dzielo sztuki ale bardzo solidny film. Chcialabym przeczytac
              ksiazke ale to chyba jak Hanka dorosnie ;)
    • anutka1 Re: Atonement 12.04.08, 18:20
      Wiadzialam ten film, podobal mi sie, choc nie zrobil na mnie
      piorunujacego wrazenia jak "Into the Wild" (ale o tym moze w innym
      watku).

      Jako ze jakos nie mam czasu na czytanie ksiazek, przestalam
      porownywac ksiazki z ekranizacja, choc moim zdaniem, przeczytanie
      ksazki najpierw dodaje wlasna interpreracje i z reguly film jest
      malym rozczarowaniem, ale pewnie nie zawsze tak jest.

      Podoba mi sie sposob w jaki przedstawiona te historie, a zwlaszcza
      koncowke.

      Pozdrawiam
      • ania_2000 Re: Atonement 12.04.08, 18:38
        anutka1 napisała:

        > Wiadzialam ten film, podobal mi sie, choc nie zrobil na mnie
        > piorunujacego wrazenia jak "Into the Wild" (ale o tym moze w innym
        > watku).
        >

        Anutka, swietny film (into the wild) prawda?
        Przyznam, ze nie bardzo bylam chetna zeby go ogladac - pamietam te historie,
        bylo o niej na poczatku lat 90 dosyc glosno.
        Piekny film - ciekawie opowiedziany - coz za historia. Oczywiscie znalalam
        zakonczenie, wiec nie bylam zaskoczona, ale absolutnie nie zmienilo to wymowy
        filmu.
        Rezyserem jest Sean Penn - okazuje sie, ze nie tylko jest doskonalym aktorem,
        ale i rowniez rezyserem. No i film w czesci krecony w Oregonie:))
        • anutka1 Re: Atonement 13.04.08, 01:47
          > Podoba mi sie sposob w jaki przedstawiona te historie, a zwlaszcza
          > koncowke

          ania - to z ta koncowka to bylo do 'atonement',


          Co do "Into the Wild" - to film ten utkwil we mnie na dluuugo.
          Bardzo mi sie podobala gra Emile Hirsch, tak rzeczywiscie
          przedstawil postac Christophera.
          Jak dla mnie mysl "happiness only when shared' pozostanie dlugo we
          mnie. Film ten sklonil mnie do przemyslen nad moim wlasnym
          relationship ze swiatem materialnym, natura, ludzmi.
          ...no i jak napisalas w czesci krecony w Oregonie :)))
          • anutka1 into the wild 13.04.08, 01:48
            a i zapomnialam dodac, ze soundtrack jest rowniez niesamowity, Eddie
            Vedder napisal swietny kawalek muzyki do tego filmu.
            • kobraluca Re: into the wild 13.04.08, 03:03
              narobilyscie mi na tan film smaka, musze sie przejsc do Blockbuster
          • ania_2000 Re: Atonement 13.04.08, 05:31
            Anutku, wiem ze ty piszac o koncowce mialas na mysli atonement:)))
            Ja pisalam o sobie, ze znalam koniec filmu into the wild:)
            Rzeczywiscie, tez zapomnialam o dobrej muzyce.. Mam wrazenie ze ten film jakos
            przeszedl niedoceniony, byc moze niedostatecznie zauwazony przez publicznosc.
            • tamsin Re: Atonement 13.04.08, 05:47
              akurat mialam ten film w domu to sobie go dzisiaj zobaczylam (into
              the wild) nie wiem czemu nie moge sobie przypomniec tej historii ,
              byc moze bylo o tym glosniej na west coast niz na east. Rzeczywiscie
              film sklania do myslenia. Mysle, ze bardziej nad relacjami pomiedzy
              ludzmi niz podejsciem ludzi do natury.
              • ania_2000 Re: Atonement 14.04.08, 01:01
                Tamsin, wiesz, to nic dziwnego, ze sobie nie przypomnialas - ta histora sie
                zdarzyla jakies 16 lat temu - wtedy inne rzeczy byly nam w glowie:))
                Ja tez bym tego nie zapamietala, ale jakos mam takie szczescie, ze zawsze
                przeczytam o takich wypadkach, a potem mi to wlezie w glowe na zawsze. Nigdy nie
                zapomne goscia, co po tygodniu stania gdzies w jakims wawazie w utah z reka
                przywalona glazem, odcial sobie ja kozikiem.. Albo salesmana w camperze, co to
                wjechal na droge, ktora zima zamykaja - notabene tez w oregonie..i tam go
                zastala burza sniezna, zasypalo go tak, ze dopiero na wiosne, jak przyszly
                rozstopy to odnaleziono ten camper, w nim jego niezyjace juz, zmarlego z glodu,
                z napisanym pamietnikiem .
    • rhodeisland "Atonement" "Once" 01.05.08, 05:21
      Ostatnio obejrzalam "Atonement" i poplakalam sie na koncu.
      Nie chcialam zeby tak sie ten film skonczyl.
      James McAvoy jest fenomenalnym aktorem!
      Keira tez jest swietna w tym filmie, ale on jest po prostu
      fenomenalny, zreszta w kazdej roli. Samym spojrzeniem, drobna zmiana
      w body language potrafi tak duzo wyrazic. Co za talent!

      Polecam tez swietny irlandzki film "Once". Bardzo niekonwencjonalna
      love story. Piekna muzyka napisana i zaspiewana w wiekszosci przez
      jednego z glownych aktorow. Ta kobieta tez gra i spiewa, ale duzo
      mniej, no i on ma duzo lepszy glos. Ona za to wypadla swietnie
      aktorsko, tak naturalnie, to chyba jej pierwszy film.
      Tu scena z filmu z piekna muzyka. Nie jestem pewna, czy to ten utwor
      dostal w tym roku Oscara. Chyba ten drugi

      www.youtube.com/watch?v=egsETbq8JZ4
      www.youtube.com/watch?v=CoSL_qayMCc&feature=related
      • edytkus Re: "Atonement" "Once" 01.05.08, 05:54
        zaczelam czytac Atonement i po paru stronach przerzucilam sie na
        Tredowata ;) Nie wiem czy ta ksiazka jest taka nudna czy
        nawyobrazalam sobie o niej nie wiadomo co i teraz jestem
        rozczarowana. Przeczytalam wczesniej ksiazke The ruins, owszem,
        niezle sie czytala ale jesli to jest horror to ja umiem spiewac ;)))
        Nie zachecila mnie do obejrzenia filmu.
        • rhodeisland nie czytalam ksiazki, obejrz film chocby tylko 01.05.08, 06:40
          dla James'a McAvoy.
          • zyta2003 Re: nie czytalam ksiazki, obejrz film chocby tylk 02.05.08, 16:16
            Nie obejrzalam filmu "Into the wild", bo zdenerwowala mnie ta
            historia. Teraz kupilam po polsku ta ksiazke tytul jest zmieniony i
            powiem zlosliwie -wielce prozaiczny, ale bardziej
            odpowiedni "Wszystko za zycie". Po przeczytaniu tej ksiazki bylam
            wstrzasnieta i przerazona. W jak strasznie niebezpieczny sposob
            moze pracowac mozg ludzki. Pomijajac zawsze interesujacy dokument
            jak niezmierzona i pusta jest Ameryka i jak rozmaici tu zyja
            ludzie to o czym ta ksiazka? O chorym emocjonalnie mlodym
            czlowieku, do czego autor chce dorobic ideologie. Jaka? Nie wiem
            jaki byl film, nie watpie, ze krajobrazowo, muzycznie - mogl byc
            temat samograj, ale z powodu realnego bohatera - nie musze ogladac.
            Dla mnie npdst ksiazki - dokumentu jest to jedynie dramat rodzicow,
            ktorzy mieli dziecko autystyczne, lub moze ta lzejsza forma -
            aspargus, bo "po amerykansku" nie umiem powiedziec, ze byl po prostu
            strasznym czlowiekiem. Tyle w nim okrucienstwa, dziwactwa, braku
            rozsadku i pewnosci siebie, zapatrzenie w siebie. Przynajmniej z
            ksiazki, opartej na rozmowach z ludzmi tak wynika, zreszta mimo
            zauroczenia Supertrampem autora.
            Pisywal kartki do poznanych ludzi, co ma znaczyc, ze taki cieply?
            Nigdy nie napisal do rodzicow, bo co? Bo ojciec zostawil zone i
            zwiazal sie z jego matka i jego splodzil? Przypomnialo mu sie to po
            20 latach? Bo mial chlod emocjonalny i mogl utrzymywac kontakt tylko
            z obcymi, a rodzicow z satysfakcja karal, tez ukochana siostre. Wg
            autora - najbardziej uwazaja, ze byl glupim gnojkiem doswiadczeni
            Alaskanczycy. Kilka tamtejszych autorytetow uwaza nawet, ze
            zniszczenie zapasow zywnosci i innych rzeczy potrzebnych do
            przezycia w trzech domkach, ktore znajdowaly sie w promieniu kilku
            mil od tego nieszczesnego autobusu bylo jego dzielem, bo stwierdzil
            zapewne, ze akurat tej cywilizacji nie bedzie lubial, to dlaczego
            maja skorzystac i uratowac sie inni, chociaz nitke do czyszczenie
            zebow lubil, bo odnaleziono ja w autobusie. A beztroska z jaka
            wybral sie do tego Parku, bez map, odziezy, z woreczkiem ryzu, a
            nieumiejetnosc zycia w tym terenie, brak zmyslu jak sie ratowac?
            Moze w filmie wygladalo inaczej, ale fakty z ksiazki sa takie. To
            juz umrzyj sobie w spokoju, a nie pisz ostatnich blagalnych SOS
            podpisujac sie po latach wlasciwym imieniem i nazwiskiem. Juz nie
            bylo trefne i nienawistne? Lubial tylko siebie, nawet nie tych
            przyjaciol z drogi, nie zostal np. dluzej ani dnia, kiedy prosil go
            farmer z Dakoty, ktoremu tak wiele zawdzieczal, zeby mu pomogl w
            ogromnej w nawalnicy robot. Co, samolot mial zabukowany?
            Wspolpracownice z McDonalda mowia, zeby sie palilo, milion ludzi na
            sali czekalo, to nie przyspieszyl ani o sekunde. A co go obchodzi,
            ze tamte maja tyle pracy? Czy bylo w filmie, ze matka w tym
            autobusie zostawia kartke,: " Ktokolwiek, jesli ja znajdziesz, to
            zadzwon do swoich rodzicow".
            Proscie opatrznosc, zebyscie mialy zwyczajne, a nie nadzwyczajne
            dzieci.
            A ten glupek co wraz z zona i kilkumiesiecznym dzieckiem jechal
            przez zimowe Kolorado w tenisowkach i bez zywnosci na pogrzeb babci?
            Ten z ucieta reka, chyba jako jedyny budzi we mnie sympatie, bo
            jednak to byl wypadek, a nie kretynstwo, czy okrucienstwo.
            • rhodeisland zyta swietnie napisalas, duzo w tym wszystkim 02.05.08, 18:19
              emocji. Zachecilas mnie do obejrzenia filmu i przeczytania ksiazki.
              Nie wiem do konca, co Cie tak wzburzylo, ale pamietaj, ze niektorzy
              czuja rzeczy niezrozumiale dla wiekszosci, zyja we wlasnym swiecie,
              nie potrafia zachowywac sie tak zeby zostac uznanym za normalnych,
              dla nich tzw. normy nie istnieja. Jesli rania innych, to nie robia
              tego zeby sie znecac.
              Jest wiele zaburzen emocjonalnych, np. boderline personality. Moze
              ten czlowiek na to cierpial?
              • rhodeisland "borderline" 02.05.08, 18:20
                • ladybug Re: "borderline" 02.05.08, 18:35
                  Widzialam jedynie film, a ten pewnie odarty zostal z wielu
                  znaczacych szczegolow, ktore wzburzyly zyte. Wg. mnie dobre, mocne
                  kino. Zasmuca i zmusza do refleksji.
                  • edytkus Re: "borderline" 03.05.08, 00:12
                    Ja po obejrzeniu filmu Into the Wild mialam podobne odczucia do
                    Zyty, bardziej mnie zirytowal niz zachecil do refleksji.
                    Rzeczywiscie wiele rzeczy o ktorych napisala Zyta ze sa w ksiazce
                    (np. ta kartka od matki) pominieto. A historie tych idiotow od
                    pogrzebu widzialam na Discovery.
            • ania_2000 Re: nie czytalam ksiazki, obejrz film chocby tylk 03.05.08, 03:12
              Zupelnie inaczej odebralam ten film niz zyta. Ksiazki nie czytalm, filmu
              specjalnie nie chcialam ogladac, bo znalam historie i prawde mowiac mialam
              odczucia w typie, wzruszenie ramion, ot nastepna historia jakiegos mlodocianego
              hipiska. Blad. Przede wszystkim uwazam, ze to historia mlodego czlowieka
              przepelnionego idealami, chcacego cos tam sobie dowiesc, przezyc, wydoroslec?
              Nie wiem - na pewno Chris nie byl przecietny. Mlody. Pamietacie jakie dyskusje
              sie prowadzilo w sredniej szkole/studiach? Zbawnienie swiata, rozwiazanie
              wszystkich problemow, zazegnanie wojem. Zyta by powiedziala patrzac z jej
              perspektywy - co za idioci. Ja pewnie teraz tez. I Chris tez do tego dojrzal, do
              zrozumienia zwiazkow miedzyludzkich, do rodziny - ale dla niego za pozno. Co za
              smutna historia, jaka natura ludzka potrafi byc u niktroych niedojrzala?
              Przepelniona egoizmem? Jak bardzo potrafi odrzucac milosc, przyjazn bliskich w
              imie...czego? Tego sie nigdy nie dowiemy.
              Ten film obejrzalam z przejeciem - nie ze zloscia i zdenerwowaniem ale na pewno
              mna wstrzasnal. Uwazam, tez ze swietnie wyrezysowany i opowiedziany. Bardzo
              polecam, bo jak na hollywodzka produkcje naprawde nieprzecietny.
              • aniutek Re: nie czytalam ksiazki, obejrz film chocby tylk 03.05.08, 04:00
                mam podobne odczucia do Ani, on dojrzal, zrozumial co wazne kiedy
                bylo za pozno, stad to podpisywanie sie wlasnym nazwiskiem na
                koniec. pokora do mlodych ( i nie tylko) przychodzi niekoniecznie w
                odpowiednim czasie. buntowal sie, chcial sprobowac, zyc w zgodzie z
                natura z niej... mna wstrzasnal moment kiedy upolowal jelenia,
                probowal suszyc, nie umial sobie zrganizowac pracy, nie mial
                wody.... to jak sie zdenerwowal kidy wszystko sie zepsulo, jak zal
                mu bylo zwierzecia...
                coz, szczeniak nie nauczony zycia, zaplacil najwyzsza cene, wzbudzil
                we mnie i zlosc i sympatie.
                • edytkus Re: nie czytalam ksiazki, obejrz film chocby tylk 03.05.08, 04:38
                  >... mna wstrzasnal moment kiedy upolowal jelenia,

                  w mojej wersji filmu to byl los ;))

                  IMO na pewno warto film obejrzec (a najpierw przeczytac ksiazke).
                  Niezla przstroga dla mlodych gniewnych przepelnionych idealami.
      • jessica101 Re: "Once" 03.05.08, 06:47
        Ogladam wlasnie "Once". Dziekuje. Jest swietny. Wypozyczylam w
        Blockbuster.
        • anutka1 Re: "Once" 03.05.08, 18:39
          Zgadzam sie z Wami, "Once" to naprawde slodka historia i jak gdzies
          przeczytalam w receznji to nie jest musical ale historia o muzyce, i
          to nie jest love story ale historia o milosci.

          Tak jak w "into the wild" i tuttaj muzyka jest super.
          Mialam ostatnio okazje byc na koncercie Glen Hansard i Marketa
          Irglova ktorzy jako duet wystepuja pod nazwa "The Swell Season" ---
          swietne show!!
          Pozdrawiam
    • rhodeisland Muzyka do "Once" fenomenalna 03.05.08, 18:50
      Zwlaszcza utwor "When Your Mind's Made Up" zalaczony przeze ze mnie
      w jednym z powyzszych linkow.
      • zyta2003 Re: Muzyka do "Once" fenomenalna 05.05.08, 04:22
        Ciesze sie, ze nie zostalam sponiewierana za moja zlosc do
        Supertrampa - z ksiazki, nie z filmu "Into the wild", przycietego
        do potrzeb komercji filmowej. W ksiazce autor, ktory jest
        zafascynowany postacia, jednak nie pisze, ze "juz sie mial zmienic".
        Widocznie ladnie to wkomponowalo sie w film. Oto list jednego z
        krytykow (doswiadczony alaskanczyk, ktory nie jest tam urodzony)
        tego czlowieka. Dlaczego ciagle nazywacie go tu chlopcem, on juz
        dawno nie byl nastolatkiem, ktory buntuje sie przeciwko rodzinie,
        tylko mial 24 lata. Cytuje za ksiazka ow list:-
        "McCandless nie byl wyjatkowy; kreci sie po tym stanie sporo facetow
        tak podobnych, ze tworza wlasciwie zespolowy banalny portret. Jedyna
        roznica jest taka, ze McCandlesss konczyl smiercia, a historie jego
        glupoty rozglosily media..........
        Zabila go wlasna ignorancja, ktorej moglby zaradzic kwadrant Urzedu
        Geologii Stanow Zjednoczonych i podrecznik skautowski. I choc
        wspolczuje jego rodzicom, do niego nie czuje sympatii. Taka swiadoma
        ignorancja oznacza brak szacunku do ziemi i- paradoksalnie- jest tym
        samym rodzajem ignorancji jaki zaobserwowalismy w przypadku wycieku
        przy pracach Exxon Valdez- kolejny ponury final nieprzygotowanych,
        zbyt pewnych siebie ludzi, paletajacych sie tutaj, ktorzy
        spieprzyszyli sprawe, bo mieli za malo pokory. To tylko kwestia
        natezenia. Wymyslny ascetyzm i pseudoliterackie motywacje
        mcCandlessa wzmacniaja raczej, niz redukuja jego wine.... Jego
        pocztowki, notatki, dzienniki, czyta sie jako prace
        ponadprzecietnego, nieco zgrywajacego sie licealisty. Czy cos
        przeoczylem"
        To nie jest wypowiedz matki, ktora solidaryzuje sie z tamtymi
        rodzicami, tak jak ja. To jest czlowiek, ktory zna Alaske, motywy
        ludzi, ktorzy tam chca byc i nie kieruje sie emocja.
        • edytkus Re: Muzyka do "Once" fenomenalna 05.05.08, 06:18
          zyta2003 napisała:
          >Dlaczego ciagle nazywacie go tu chlopcem, on juz
          > dawno nie byl nastolatkiem, ktory buntuje sie przeciwko rodzinie,
          > tylko mial 24 lata.

          o ile pamietam z filmu wynika ze mial ok. 19 lat i wyruszyl zaraz po
          skonczeniu high school. Z tego co piszesz wyglada na to ze ksiazka
          byla biografia a film bardziej jakby autobiografia.
        • alicjamiodek wyluzuj kobieto 05.05.08, 07:03
          Zyto, czyzby osobiste doswiadczenia? A moze tylko atak spoznionej menopauzy? Bo
          tyle u ciebie zlosci,ze glowa mala.Zadna z dziewczyn nie wychwala "chlopca" Po
          prostu pisza o szczegolnym,interesujacym filmie i nietypowym bohaterze. Nikt
          ksiazki nie czytal oprocz ciebie, pare osob ogladalo film, zainteresowaly sie,
          bo film inny (chociaz ty uwazasz nie ogladajac go, ze pelen komercji).
          • zyta2003 Re: wyluzuj kobieto 05.05.08, 15:36
            Alicjomiodek, milo mi, ze tak szybko odpisalas. Widze, ze jedynie
            straszliwe doswiadczenia osobiste i bolesna menopauza znalazlyby w
            twoich oczach usprawiedliwienie dla mnie.
            Nie wszystko przekladam na osobiste problemy, moze inna
            wrazliwosc. Poniewaz zrozumialam inaczej ksiazke, niz osoby ktore
            film obejrzaly zadalam pytanie: jakie przeslanie on niesie, skoro na
            tylu zrobil wielkie wrazenie. Tak jak na mnie ksiazka. Tez i takie
            mam wrazenie po wypowiedziach tutaj, bo nieprawda jest co piszesz,
            ze bohater nie wzbudzil u wielu sympatii, ze manipulacja faktami to
            wspolczesnie wielka dziedzina. W filmie opartym na dokumentalnej
            ksiazce - tez. Moze i we mnie wzbudzilby sympatie Supertramp
            (szanuje wole i nie uzywam jego imienia i nazwiska, ktorych sie
            wyrzekl) gdyby nie ksiazka.



            Jak sie nie ma argumentow, to najlepiej zaatakowac tak jak Ala. I
            co wtedy
            • alicjamiodek Re: wyluzuj kobieto 05.05.08, 16:34
              Prosze bardzo zyto.
              Nadal nie rozumiem nienawisci ktora tak palasz do bohatera.

              Tak czy siak nie martw sie - on juz nie zyje.
              Za swoja glupote zaplacil najwieksza cene. Powinnas byc zadowolona.
    • rhodeisland do zyty, alicji i innych 05.05.08, 18:19
      Zyto, zawsze z zainteresowaniem czytam Twoje posty. Piszesz pieknie
      i bardzo madrze.
      Czy tylko ja mam dosc pozbawionych kultury postow alicji?
      Pisze kobieta co jej do glowy przyjdzie, zupelnie nie starajac sie o
      forme.
      Ostatnio po nicku znalazla mnie na forum Slub i Wesele i nazwala tam
      "glupia, stara baba".
      Bardzo mloda i nie wie co robi, czy po to prostu osoba o wyjatkowo
      nieprzyjemnym charakterze?
      • ania_2000 Re: do zyty, alicji i innych 05.05.08, 18:42
        Rhodeisland, kazdy pisze jak potrafi. I uwazam, ze ma prawo wyrazac
        swoje zdanie. Nie dosc ze zyjemy w wolnym kraju, to rowniez z daleka
        od cenzury.
        Pamietasz ile osob pisalo o Tobie? I o to co cie prosilo? O tym jak
        Ty piszesz? Zastanowilas sie nad tym? Ile Tobie mozna zarzucic?
        Widze rowniez ze lubisz obgadywac, i jatrzyc. Po co to robisz? Nie
        masz nic do powiedzenia w temacie?

        • ania_2000 Re: do zyty, alicji i innych 05.05.08, 18:45
          Jeszcze chcialam dodac, Rhodeisland, ze Zyta jest inteligentna
          kobieta, i jak bedzie chciala, to sama alicji odpowie lub nie.
        • rhodeisland Re: do zyty, alicji i innych 05.05.08, 19:02
          Kazdy pisze jak chce pisac, nie jak potrafi. Mysle, ze alicja
          potrafi byc mila gdy musi.
          Ona czesto po prostu wyzywa ludzi, ktorzy maja inne zdanie od niej.
          Mam wrazenie, ze jest kolejnym wcieleniem pewnej osoby, ktora
          wyrzucono z forum z powodu zupelnie pozbawionych kultury komentarzy.
          • ania_2000 do Rhodeisland 05.05.08, 19:20
            Ciebie tez wyrzucono z forum prawda?
            Przepraszam wszystkich ze wdaje sie w zupelnie niepotrzebne
            dyskusje. EOT.
            • rhodeisland Re: do Rhodeisland 05.05.08, 20:01
              Dyskusja jak najbardziej potrzebna.
              Wszystko sprowadza sie do tego jak wyrazamy swoje mysli.
              Dla niektorych wszystko bedzie kontrowersyjne, warte wielkich emocji.
              Nic nie poradze, ze takie osoby prawie kazdy moj post beda uwazaly
              za obrazliwy.
              Nie mozna mi jednak zarzucic tego, co robi alicja: obrzucania
              forumowiczow niemilymi epitetami.
              Wszystko mozna wyrazic kulturalnie lub nie. Wybor jest zawsze, ale
              niektorzy maja forme w nosie, musze koniecznie pokazac jacy sa, bo
              przeciez nie powinno byc cenzury, kazdy powinienn wyrazac co chce
              jak chce, itp.
              • ladybug Re: do Rhodeisland 05.05.08, 20:04
                Droga RI, mysle ze Zyta nie potrzebuje adwokata w Twojej osobie.
                Znow swoim zwyczajem jatrzysz i drazysz niepotrzebnie.
    • anutka1 Supertramp 06.05.08, 03:03
      Wow, widze ze Supertramp wzbudzil tu niezle emocje.
      Dolacze sie do dyskusji o bohaterze ( a nie o bohaterkach watku :)) )
      Ciekawa opinie ma zyta - krytykujac i czujac zdenerwowanie wobec
      niego. Ja przez chwile tez mialam taka mysl, jednakze w
      przeciwienstwie do zyty ani troche nie jest mi szkoda rodzicow, po
      czesci to przeciez ich wina, nie potrafili go zrozumiec,
      przedstawiaja oni dla mnie pewien stereotyp rodzicow ktorzy chca
      miec dzieci tak jak to oni sobie wyobrazaja zapominajac o tym ze to
      sa indywidualne jednostki wolne do wlasnych wyborow i chcace byc
      zaakceptowane szczegolnie za bliskich.
      Jak wiekszosc z Was napisala Christopher zaplacil cene za 'glupote'
      (ja bym tego tak nie nazwala), faktycznie, za pozno zdal sobie
      sprawe co jest wazne, i jak napisalam wczesniej przeslanie ktore ten
      film niesie (zyto) to "happiness only when shared", nie mozna sie
      zupelnie pozbawic ludzi, kontatku z innymi.
      Ja sama gdybym spotkala na swojej drodze Supertrampa, napewno wywarl
      by na mnie wrazenie jak na ludziach ktorych spotykal na swej drodze,
      moze nawet bym mu zazdroscila ze ma tyle odwagi i determinacji zeby
      dazyc do tego co dla niego jest wazne.
      Mam wrazenie ze bedac wychowani w Polsce nieraz mamy zamkniete oczy
      na niektore sprawy, na innosc, na roznorodnosc pogladow, wychowani w
      kraju w ktorym komunizm i ciagla podwladnosc tak dlugo panowala
      ciezko jest zobaczyc te innosc, wybijanie sie jednostek itp.
      Tutaj i w tych czasach kazdy moze myslec i isc w ktora chce strone,
      kazdy powinien miec prawo uczyc sie na wlasnych bledach, ponosic
      konsekwencje, nawet tak drastyczne jak McCandless.

      Pozdrawiam wszystkich
      • aniutek Re: Supertramp 06.05.08, 03:53
        czytalam ksiazke z rok temu, film widzialam kilka tygodni temu.
        nie pamietam czy w ksiazce bylo doslownie napisane, ze dojrzal,
        zrozumial- ja wyczulam jego zal, strach ?
        wydaje mi sie, ze gdyby wydostal sie z autobusu nastepna jego
        wyprawa na alaske bylaby inna, stalo sie inaczej....
        zabraklo pokory do natury IMO.
    • rhodeisland Re: Atonement 11.05.08, 07:26
      Obejrzalam wlasnie "Into The Wild", ksiazki nie czytalam.
      Smutne zakonczenie: czlowiek przegral z natura. Zaplacil cene za
      idealizowanie jej.
      Nie wiem, jak dlugo glowny bohater zamierazal zyc w taki sposob.
      Chcial po prostu uciec od tego, co uwazal za "normalne" zycie.
      Nie bardzo rozumiem jego zlosci na rodzicow.
      Zerwanie kontaktow z nimi bylo okrutne.
      • rhodeisland mialo byc "zamierzal" 11.05.08, 07:28
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka