Dodaj do ulubionych

Swinie w kinie

25.05.08, 04:13
Bylismy na Indiana Jones, w kinie bylo tyle ludzi ze... palcow u rak
za duzo zeby zliczyc ;) i moze dlatego syf zostawiony na sali
wyjatkowo razil - kupki smieci zostawione tylko tam gdzie siedziala
nieliczna widownia. Czy ludzie maja taki sam barlog w swoich
mieszkaniach? Tak ciezko doniesc ta tacke i zuzyte serwetki te pare
metrow do kosza?! Dlaczego w ogole kupuja zarcie w kinie? Niedaleko
nas siedziala "azjatycka" para, dosc elegancka z wygladu,
zachowywali sie cicho i myslalam ze sobei skubia popcorn.
Wychodzilismy po nich przechodzac obok ich siedzen: popcorn, czipsy,
pojemniki po hot dogach i sodzie, chyba calego menu sprobowali
zostawiajac resztki nawet na fotelach obok :O Biorac pod uwage ceny
combos (min. $15) i ilosc glodnych ludzi w kinie gadki o zlej
ekonomii to jakas bajka :O
Jak jest z Wami, kupujecie jedzenie w kinie? Zostawiacie smieci na
podlodze? Ja dla zasady nie kupuje nic, ale moj maz zawsze chociaz
cos do picia, a Alexandra zawsze chce popcorn. Jednak odpadki
przykladnie wyrzucamy do kosza, dla Alexandry to nawet frajda :)
Obserwuj wątek
    • rhodeisland Re: Swinie w kinie 25.05.08, 08:57
      Do kina chodze bardzo rzadko. Staram sie na wczesne seanse gdy jest
      malo ludzi.
      Rozmowy w trakcie filmu, dzwonienie komorek, odlgosy jedzenia i do
      tego film nie zawsze najlepszej jakosci (nie kazde kino jest jeszcze
      cyfrowe)
      Wole poczekac az film bedzie na dysku Blue Ray, do tego ze special
      features.
      • happy_woman Re: Swinie w kinie 25.05.08, 16:02
        Rzadko chodze do kina, predzej maz z synem od czasu do czasu sie
        wybiora. Przenigdy nie jadla bym hot-doga w kinie! Czula bym sie
        bardzo niekomfortowo. Jak widac jednak ludziom nic nie
        przeszkadza. U nas w miescie jest picceria gdzie na kazdym stoliku
        stoi miska z niewyluskanymi orzeszkami ziemnymi.Zywczaj jest taki ze
        orzeszki zjadasz a reszta laduje na podlodze:0 Kiedys tam
        zajechalismy ,pelno ludzi(pizza ponoc przepyszna) a na podlodze
        pelno lupin z orzechow.Dobrze ze pozostaje jeszcze opcja carryout.
        • kobraluca Re: Swinie w kinie 25.05.08, 23:07
          bylam kiedys w tez pizzerii, pizza rzeczywiscie niezla

          Lubie jezdzic do kina, zazwyczaj biore tylko cole do picia, bardzo
          rzadko popcorn. Zawsze wszystkie smieci laduja w przeznaczonym do tego
          miejscu
    • tamsin Re: Swinie w kinie 25.05.08, 16:53
      ja zwykle kupuje butelke wody, ale od kiedy otworzyli lux level, to
      staramy sie do niego dostac. Wtedy na sto procent cos tam kupuje,
      fajniej sie oglada film z lampka wina i przekaska. Smieci tam sie na
      szczescie nie da zostawic, bo wszysko jest szklane/porcelanowe,
      nawet serwetki sa z materialu.
      Co balaganu/smietnika w domu, to duzo ludzi nie przywiazuje do tego
      uwagi. Nawet jak jest posprzatane to tak jest zagracone, ze wyglada
      na balagan. A czesto wykladzina nie widziala odkurzacza od czasu
      instlacji ;-)
      • bella41 Re: Swinie w kinie 25.05.08, 17:32
        ja kupuje w kinie zarowno popcorn jak i cos do picia, nigdy jednak nawet przez
        glowe mi nie przemknelo, zeby zostawic po sobie smieci

        edytkus, a jak film-podobal ci sie?
        • edytkus Re: Swinie w kinie 27.05.08, 21:47
          bella41 napisała:

          > edytkus, a jak film-podobal ci sie?

          Podobal, byl jak poprzednie ale nie budzil juz takich emocji: my za
          starzy na komiksy a mlodziez przyzwyczajona do mocniejszych scen.
          Poza tym byl troche za bardzo nierealny (np. ktos w srodku wybuchu
          jadrowego nie dosc ze go przezywa to nawet nie dostaje choroby
          popromiennej). Ale warto obejrzec, czas szybko leci a rosyjski
          akcent Cate Blanchet jest zabojczy :) Jesli komus podobaly sie
          poprzednie filmy z serii albo National Treasure to nie bedzie sie
          nudzil.
      • bozena73 Re: Swinie w kinie 27.05.08, 20:23
        A ja nigdy nie slyszalam o takim czyms jak lux level..czy jest cos
        takiego w NY???
        chetnie bym sie tam wybrala..szczegolnie Sex and the City fajnie by
        sie ogladalo saczac Cosmopolitan :-))
        • edytkus Re: Swinie w kinie 27.05.08, 21:43
          u nas nie ma lux level ale sa skorzane siedzenia a co do tych siedzen
          nie wiem
    • polishbellydancer Re: Swinie w kinie 25.05.08, 17:48
      a ja biore moja najwieksza torbe i przynosze swoj wlasny popcorn,
      napoje i co mi sie zamarzy--nigdy nie kupilam nic w kinie--poza
      biletem :o)
      • marekatlanta71 Re: Swinie w kinie 27.05.08, 22:00
        Przypomnialas mi pewna znajoma osobe ktora przemyca do restauracji wlasnie
        jedzenie i piwo - zeby zaplacic tylko za apetizer a zjesc caly obiad.
    • marekatlanta71 Re: Swinie w kinie 27.05.08, 21:58
      A bylas kiedys u typowych amerykanow w domu/samochodzie? Zwykle to co zostawiaja
      w kinie jest na ich standardy czystoscia...
      • reninka72 Re: Swinie w kinie 27.05.08, 22:10
        Ej, Marku, takie stereotypy. Moze trzeba znajmych zmienic. Ja tam wielokrotnie
        bylam w roznych amerykanskich domach, ba, nawet w jednym przez pare miesiecy
        mieszkalam (u tesciow miedzy przeprowadzkami) ale chlewik widzialam moze ze dwa
        razy i to u studentow, podobnie jak w Polsce.
        A co do kina, to zapytalam raz hamerykanskiego malzonka o co chodzi z tym
        chlewem, to mi odpowiedzial, ze przeciez i tak po kazdym seansie jest gruntowne
        sprzatanie wiec co za roznica czy sprzatna dwa czy piecdziesiat kubkow. Ciekawa
        teoria, zapewne bardzo popularna.
        • marekatlanta71 Re: Swinie w kinie 27.05.08, 22:20
          Masz racje ze to stereotypy, ale jakos widocznie nie mam szczescia do znajomych
          - do kogo pojde, to zastanawiam sie czy nie wlozyc czegos ochronnego na buty
          zeby ich nie pobrudzic. Do tego jedna z kolezanek ma firme sprzatajaca domy = to
          co ona opowiada o balaganie u amerykanow to malo.
          • bluedream Re: Swinie w kinie 27.05.08, 23:06
            Ja zgadzam sie z Markiem.
            Moze to Ci na poludniu tak maja ???
            Czasem jak otwieraja drzwi od samochodu to az zapiera dech:(
            Przykre ale prawdziwe a wyjatek tylko potwierdza regule...


            J.
            • reninka72 Re: Swinie w kinie 27.05.08, 23:28
              > Moze to Ci na poludniu tak maja ???

              Tescie tez na poludniu.

              > Przykre ale prawdziwe a wyjatek tylko potwierdza regule..

              A jaki to wyjatek? Przeciez napisalam, ze bylam w wielu domach. Maz hamerykanski
              wiec odwiedzamy jego kolegow/kolezanki itd.

              W ogole bylabym ostrozna ze stereotypami. Jak bylam ostatnio w Polsce, widzialam
              wszedzie smieci i ludzi rzucajacych pety, papierki gdzie popadnie. Czy to
              oznacza, ze Polacy to swinie? Osobiscie obrazilabym sie na takie stwierdzenie...
              • fogito Re: Swinie w kinie 28.05.08, 07:33
                ci co rzucaja pety i papierki na ulice to jednak swinie niezaleznie
                od narodowosci :)
                • ladybug Re: Swinie w kinie 28.05.08, 16:03
                  Ludzie sa rozni. Od znajomych pan, ktore sprzataja jak rowniez od
                  pana ktory instaluje anteny satelitarne uslyszalam kilka komentarzy
                  na temat czystosci w amerykanskich domach. Napewno inaczej zachowuje
                  sie przecietny amerykanin gdy maja przyjsc znajomi(sprzata, upycha
                  po szfach) niz gdy pojawia sie ktos z branzy uslugowej. Osobiscie
                  nigdy nie spotkalam sie z jakims wiekszym balaganem u moich
                  znajomych. Znam taka parke wyksztalconych mlodych ludzi, wynajmuja
                  mieszkanko z widokiem na jezioro w ladnym wiezowcu. Dziewucha moze
                  sie tygodniami potykac o nieposkladane pranie i go nie wlozy do
                  szafy. Ale kiedy przychodzi sie do nich w odwiedziny mieszkanie jest
                  czysciutkie-zasluga narzeczonego. Roznie wiec bywa.

                  Osobiscie, jesli kupuje cos w kinie, zawsze odnosze do kubla.
                  Denerwuje mnie ten syf i kubki przez ktore musze sie przedostac
                  zanim dotre do wyjscia.
                  • edytkus Re: Swinie w kinie 28.05.08, 16:32
                    ladybug napisała:

                    > Ludzie sa rozni. Od znajomych pan, ktore sprzataja jak rowniez od
                    > pana ktory instaluje anteny satelitarne uslyszalam kilka
                    komentarzy
                    > na temat czystosci w amerykanskich domach.


                    nie rozumiem, to te ww panie chcialyby zeby na ich przyjscie bylo
                    wysprzatane? ;)))A taki dish guy ;), przeciez czesto musi przesuwac
                    meble, wiercic dziury - IMO sprzatanie na jego przyjscie mija sie z
                    celem. Gdy mialam kiedys instalowany talerz narobili mi bajzlu nie z
                    tej ziemi i jeszcze dwa dni potem odkurzalam kurz ktorego narobili
                    wiercac w scianach. Chyba nikt nie odsuwa co tydzien do sprzatania
                    lodowki, lozka, szafy, kuchenki i czego tam jeszcze gdzie wypadaloby
                    przeciagnac kabel?!

                    IMO najbrudniejsze domy maja Egipcjanie i inni Arabowie. Okropny
                    zapach odrzuca juz w progu.


                    >Dziewucha moze
                    > sie tygodniami potykac o nieposkladane pranie i go nie wlozy do
                    > szafy.

                    to tylko balagan, w koncu pranie jest przynajmniej czyste. Ja mam
                    jeden pokoj w ktorym mam gromadki ubran, magazynow, ksiazek, pudla z
                    nierozpakowanym software, pakiety z papierem itp itd. Nie mam gdzie
                    tego poupychac ale to jest balagan uporzadkowany - wiem gdzie czego
                    szukac :)

                    Mamy roznych znajomych i raczej wszyscy maja czysto. Co zauwazylam
                    to ze tutaj robione raz na tydzien porzadki sa czesto dokladniejsze
                    niz w PL niektorzy robia na swieta, z czestszym praniem poscieli i
                    recznikow na czele. Ale dla odmiany tu nie ma czegos takiego jak
                    generalne porzadki na swieta.

                    Znam jedna Amerykanke litewskiego pochodzenia ktora nigdy nie
                    sprzata na przyjscie gosci twierdzac ze i tak jej nabrudza i dopiero
                    na drugi dzien po imprezie zamawia serwis sprzatajacy.
                    • edytkus Re: Swinie w kinie 28.05.08, 16:34
                      W kazdym razie nigdy w realu nie spotkalam sie z mieszkaniem
                      zasyfionym do tego stopnia jak np. w programie How clean is your
                      house.
                    • ladybug Re: Swinie w kinie 28.05.08, 17:35
                      edytkus napisała:

                      > nie rozumiem, to te ww panie chcialyby zeby na ich przyjscie bylo
                      > wysprzatane? ;)))A taki dish guy ;), przeciez czesto musi
                      przesuwac
                      > meble, wiercic dziury - IMO sprzatanie na jego przyjscie mija sie
                      z
                      > celem.

                      Miec balagan to jedno, syf w domu to drugie. Logiczne jest, ze pani
                      ktora sprzata jest od tego zeby posprzatac. Moze niekoniecznie
                      wyciagac zuzyte podpaski spod poduszki 17latki i zbierac jej brudne
                      majtki, ktore zebraly sie przez caly tydzien na podlodze w okolicach
                      lozka...




                      > >Dziewucha moze
                      > > sie tygodniami potykac o nieposkladane pranie i go nie wlozy do
                      > > szafy.
                      >
                      > to tylko balagan, w koncu pranie jest przynajmniej czyste. Ja mam
                      > jeden pokoj w ktorym mam gromadki ubran, magazynow, ksiazek, pudla
                      z
                      > nierozpakowanym software, pakiety z papierem itp itd. Nie mam
                      gdzie
                      > tego poupychac ale to jest balagan uporzadkowany - wiem gdzie
                      czego
                      > szukac :)
                      >
                      No widzisz, Ty masz na swoj balagan osobny pokoj, a ona malenkie
                      jednosypialniowe mieszkanko z praniem na kanapie w living room. Co
                      kto lubi, ja swoje pranie skladam po wyjeciu z suszarki.
                    • reninka72 Re: Swinie w kinie 28.05.08, 20:21
                      > nie rozumiem, to te ww panie chcialyby zeby na ich przyjscie bylo
                      > wysprzatane? ;)))

                      :))) sluszna uwaga
      • artremi Re: Swinie w kinie 28.05.08, 21:44
        Amerykanie maja zdecydowanie bardziej zagracone i niewysprzatane domy niz
        Polacy. Moze dlatego ze tradycyjnie duma Polki bylo dbanie o dom, a w Ameryce
        role domowych obowiazkow sa czasami nieustalone.
        Co mnie dziwi najbardziej, ze Amerykanie nie wstydza sie zapraszac znajomych do
        takich brudnych domow.
    • rhodeisland Re: Swinie w kinie 29.05.08, 02:19
      Mnie balagan nie przeszkadza, ale brud bardzo, zwlaszcza w lazience.
      Swoja myje codziennie i razi mnie to gdy jestem u kogos i widze brud
      w tym pomieszczeniu. Niektorzy z tych ludzi placa innym za
      sprzatanie i najwidoczniej czuja sie zupelnie zwolnieni z tego zeby
      robic cokolwiek, co zajmuje czasem minute. Publiczne lazienki w
      sklepach sa czystsze, niz w domach wielu ludzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka