Dodaj do ulubionych

Polscy vs. amerykanscy znajomi

25.07.08, 19:37
Nie umiem juz rozmawiac z Polakami z Polski albo ludzmi, ktorzy
wlasciwie jedna noga sa w Polsce, bo nadal nie rozumieja dobrze
angielskiego, czy tutejszej kultury.
Myslimy inaczej, bawia nas inne rzeczy.
Trudno mi znalezc wyksztalconego Polaka, ktory jest po prostu
sympatycznym czlowiekiem, ktory nie bedzie probowal pokazac mi, ze
mniej wiem na pewne tematy (tematy, ktore dla niego sa wazne, nie
dla mnie)
Gdy przebywam wsrod Amerykanow, moge sie zrelaksowac, bo poniewaz
nie lubie towarzystwa snobow, ludzie wsrod ktorych sie obracam sa
sympatyczni (niewazne czy autentycznie, wazne, ze sie staraja). Nie
staraja sie pokazac mi swojej wyzszosci.
I te polskie rozmowy na temat czesto bardzo odleglej przeszlosci.
Nie do zniesienia dla mnie. Ile mozna analizowac to, co bylo kiedys?
Zauwazcie, ze uzywam okreslenia "znajomi", nie "przyjaciele".
Polskie przyjaznie sa dla mnie zbyt absorbujace, wole powierzchowne
amerykanskie znajomosci, gdzie nie czuje ciaglej presji by komus
pomagac i wiem, ze moge odmowic i "przyjazn" sie nie skonczy.
Obserwuj wątek
    • reninka72 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 25.07.08, 19:59
      Czy to znaczy, ze nas opuszczasz?
      > Myslimy inaczej, bawia nas inne rzeczy.
      tego akurat nie da sie ukryc ;)
      • aneta05 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 25.07.08, 20:01
        reninka72 napisała:

        > Czy to znaczy, ze nas opuszczasz?
        > > Myslimy inaczej, bawia nas inne rzeczy.
        > tego akurat nie da sie ukryc ;)

        Reninka, don't get your hopes up...
      • rhodeisland reninka 28.07.08, 20:07
        Co ma forum do znajomych z realu?
        Na forum mozna pisac kiedy sie chce, nie ma zadnej presji zeby
        odpowiadac na posty, nie mowiac juz o presji pomagania innym, czy
        opowiadania o sobie.
    • ladybug Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 25.07.08, 20:35
      rhodeisland napisała:


      > Trudno mi znalezc wyksztalconego Polaka, ktory jest po prostu
      > sympatycznym czlowiekiem,

      Moze poszukaj wsrod niewyksztalconych?
      • alicjamiodek Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 25.07.08, 22:12
        Rod, z toba to zaden Polak, obojetnie wyksztalcony czy nie - nie
        wytrzyma.
        A to, ze Amerykanie moga, pewnie wynika z tego, ze twojego belkotu
        piginenglish nie rozumieja.
        Wiesz, chodzi mi o te twoje "tirty" itp, slabe slownictwo oraz
        ciezki slowianski accent.
    • inletka Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 25.07.08, 23:04
      Dokladnie tacy sami. Nieuzyteczni i uzyteczni w obu jezykach.

      "Trudno mi znalezc wyksztalconego Polaka, ktory jest po prostu
      sympatycznym czlowiekiem,"

      Serdecznie wspolczuje. Ja nie mam zadnych problemow ich znalezc.
      Wrecz jest za malo czasu by nagadac sie z nimi.
      Jeszcze raz, serdecznie ci wspolczuje.
    • fogito Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 01:14
      hihihi ja mam samych wyksztalconych znajomych w Polsce i to sa super
      ludzie na poziomie :))) I jedyna pomoc jakiej im udzielam to
      wsparcie psychiczne :)
      I masz racje - amerykanskie znajomosci sa bardziej powierzchowne i
      dlatego dla mnie mniej cenne.
    • anutka1 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 01:43
      brrr, wlos sie na glowie jezy jak sie czyta co ona tutaj wypisuje.

      > Polskie przyjaznie sa dla mnie zbyt absorbujace, wole owierzchowne
      > amerykanskie znajomosci, gdzie nie czuje ciaglej presji by komus
      > pomagac i wiem, ze moge odmowic i "przyjazn" sie nie skonczy.


      Wspolczuje ze nigdy nie mialas i nie masz przyjaciol.....
      • rhodeisland anutka 28.07.08, 06:03
        Mialam przyjaciol, ale w pewnym momencie zrezygnowalam z przyjazni.
        Przyjazn nie jest dla mnie, bo ja nie chce innych obciazac moimi
        problemami, nie chce byc obciazana problemami innych. To chyba fair?
        Wole pomagac obcym ludziom, czesto anonimowo.
    • beatamc szczere kondolencje 26.07.08, 06:15
    • aniutek Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 06:19
      mam przyjaciol i polskichi amerykanskich, bliskosc ta sama, podobe
      rozmowy, rownie fascynyjace i gorace.
      w sumie , nie wiem o czym mowisz.....
      wszak poczycie przyjazni, bliskosci, zrozumienia nie ma nic
      wspolnego z obywate;stwem.
    • amelka75 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 06:37
      Ciekawy watek. Czy my nie mozemy na tym forum wymieniac sie
      spostrzezeniami tylko atakowac wzajemnie?? Kazdy jest inny i ma inne
      przezycia i inne odczucia. Ja mam dwie bardzo bliskie przyjaciolki w
      Polsce, ale za kazdym razem jak rozmawiamy ciagle pytaja kiedy
      wracam co jest bardzo meczace, bo jestem tu juz siedem lat. Ja latam
      i je odwiedzam i troche mnie krew zalewa, bo obydwie jezdza po
      swiecie, ale do mnie jakos sie nie spiesza, co troche boli, bo jak
      by tak tesknily jak mowia to moglyby sie wybrac, tym bardziej, ze ja
      w tym roku nie moge. W Polsce urlopu maja po uszy i jakos nie maja
      kiedy.. Od razu ,ze sa wyksztalcone i dobrze sytuowane coby ubiec
      coniektorych komentarze. Zauwazam, ze coraz trudniej mi sie z nimi
      rozmawia. Pewnie przyjazn na odleglosc robi swoje, mamy inne
      problemy, inne realia, ale ze smutkiem zauwazam, ze moi znajomi to
      czasami ograniczeni ludzie, bo jak inaczej potraktowac pytanie czy
      Murzyni inaczej pachna??
      Cos w tym jest, ze my Polacy zawsze wolimy myslec, ze innym sie zle
      wiedzie. Ja podziwiam sluzbowe bryki moich przyjaciol, ja sobie
      kupuje moj wymarzony samochod i sie zadluzam i co slysze?? EEEE..
      automat... NO, po prostu krew mnie zalewa. I pewnie ktos powie, ze
      takich mam znajomych, ale cos w tym jest, ze Polak czuje sie lepiej
      jak moze kogos zgnoic...chociazby tylko na forum.
      • anutka1 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 08:00
        amelka75 napisała:

        > Ciekawy watek. Czy my nie mozemy na tym forum wymieniac sie
        > spostrzezeniami tylko atakowac wzajemnie??

        Niestety ale z Rhod nie da sie dyskutowac.
        • aniutek Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 12:45
          da sie
          • robin153 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 13:45
            Oczywiscie ze sie da i temat bardzo ciekawy. Ja mieszkam tutaj 20 lat i mysle
            tak samo jak Aniutek - znam i Polakow i amerykanow ktorzy mnie draznia i na
            ktorych jestem uczulona, mam Polakow i Amerykanow ktorzy sa moimi drogimi
            przyjaciolmi. Musze sie jednak przyznac ze poniewaz mieszkam w okolicy gdzie
            Polakow jest niewiele , te polskie przyjaznie tutaj sa dla mnie bardzo cenne.
            • anutka1 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 18:07
              to byla moja osobista opinia, i ja sie z nia w dyskusje nie wdaje bo
              wydaje mi sie ze jestesmy z dwoch roznych planet i nie mam ochoty
              dyskutowac z kims kto mnie nie sluchaa tylko stara sie przekabacic
              na swoja strone.

              Anyway. Zareagowalam w ten sposob, poniewaz ona i ja mamy rozne
              pojecie przyjazni, ja nie wobrazam sobie aby przyjazn opierala sie
              na presji ze mam komus pomagac. Wg mnie przyjazn to wielkie slowo i
              tego typu relationships sa tworzone latami, zazwyczaj przechodza
              wiele prob itp itd.
              Ja podobnie ja Ty robin153 mieszkam w miejscu gdzie nie ma zbyt
              wielu Polakow i cenie sobie znajomosci ktore moge nawiazac z
              Polakami.
              • beatamc Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 26.07.08, 19:54
                > to byla moja osobista opinia, i ja sie z nia w dyskusje nie wdaje
                bo



                ... jestes wywyzszajaca sie Polka, do tego niewyksztalcona,
                nierozumiejaca kultury amerykanskiej i jezyka ... ;)
                Ri przciez my, Polki (pozwolcie, ze uogolnie delkatnie)
                niesympatyczne snobki nie trzymamy Cie tu na sile. Naprawde, mimo
                naszej niesymatii, nie zalujemy Ci towazystwa amerykanskich
                znajomych. Przestane pisac, bo nie chce Ci czasu, ktory mozesz
                poswiecic na powierzchowne znajomosci z amerykanskimi znajomymi,
                zabierac.
                • rhodeisland beata 28.07.08, 06:00

                  Nie wywyzszam sie, no moze czuje wyzszosc wobec osob pozbawionych
                  kultury, jak alicja. Mylisz sie jesli chodzi o moja nieznajomosci
                  jezyka i kultury amerykanskiej. Nie wiem jak mozna to pogodzic z
                  tym, ze bylam kiedys tlumaczem.
        • rhodeisland anutka 28.07.08, 05:44
          Przeciez to nie ja atakuje. Inni to robia, zwlaszcza Ci co rzucaja
          sie na kazdy moj watek po to, by powiedziec cos nieprzyjemnego pod
          moim adresem.
    • maruda78 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 27.07.08, 21:10
      Zejdzcie z RI.
      To naprawde robi sie nudne.

      A jesli chodzi o temat watku - dla mnie kontakt z rodakami i w ogole przyjaznie
      sa bardzo wazne. Raczej lepiej jednak rozumiem sie z polskimi kobietami niz
      mezczyznami, nie wiem czemu. W ogole uwazam, ze ogolnikowo rzecz biorac polscy
      faceci w porownaniu z babkami sa lekko wybrakowani.
      Moje znajomosci z Amerykanami, nawet te blizsze sa faktycznie plytsze niz te z
      Polakami, ale nie uwazam zeby to byla zasluga takiego a nie innego obywatelstwa,
      tak mi sie chyba poprostu dotad ulozylo.
      Bynajmniej nie mam nic przeciwko posiadaniu 'tubylczej' ;-) przyjaciolki i nie
      uwazam, ze taka przyjazn roznila by sie znaczaco od tych polskich.
      • rhodeisland maruda 28.07.08, 05:55
        Dziekuje, ale wszyscy na mnie nie "wchodza".
        Chetnie slucham krytyki, ta na niskim poziomie (typu komentarzy
        alicji, rosmiesza mnie i swiadczy o kulturze alicji).
        W Polsce nie mam rodziny, dawne przyjaznie sie urwaly, bo ciezko
        bylo je utrzymac na dluga odleglosc, do Polski przyjezdzalam rzadko,
        w pewnym momencie przystalam. W Stanach nie znam zadnego Polaka, czy
        Polki, nie mieszkam wsrod Polakow, nie szukam ich towarzystwa. Moje
        znajomosci opieram na wspolnych zainteresowaniach, to nie sa
        przyjaznie wypelniajace wszystkie moje potrzeby emocjonalne. Nie
        chce takich, bo nie chce ludzi obciazac moimi problemami, nie chce
        byc obciazana problemami innych. Moge pomagac, czy szukac pomocy,
        ale tylko na forach. No wiec moje znajomosci oparte sa na robieniu
        wspolnych rzeczy, np. uprawianiu sportu, czy podrozach. Takie
        znajomosci mi odpowiadaja.
        • edytais Re: maruda 28.07.08, 23:13
          >Stanach nie znam zadnego Polaka, czy
          > Polki, nie mieszkam wsrod Polakow, nie szukam ich towarzystwa

          RI, jesli w USA nie znasz zadego Polaka to skad wiesz jaka jest przyjazn czy
          nawet sama rozmowa z Polakiem z USA? Cos tu sie nie zgadza.....
          • rhodeisland edytais 29.07.08, 03:42
            Kiedys znalam, teraz nie znam.
            • rhodeisland Re: edytais 29.07.08, 03:48
              Problemy jakie mialam z Polakami
              1. Zawisc
              2. Chamstwo
              3. Brak tolerancji wobec tego, ze nie jestem Katoliczka
              4. Patrzenie na mnie z gory z pewnych powodow
              Co ciekawe, to ta sama osoba jest w stanie patrzec z gory i czuc
              zawisc. Zawisc pojawia sie wtedy gdy odkrywa, ze pomylila sie
              oceniajac, ze pewnych rzeczy mi brakuje, a myslala, ze mi brakuje,
              bo nie lubie sie popisywac, przeciwnie: sprawiam wrazenie, ze jest
              mi gorzej niz jest. Pisze enigmatycznie i rozne rzeczy mozna do tego
              dopasowac.
    • rhodeisland Podsumowanie 28.07.08, 20:21
      Nie szukam przyjazni nie tylko dlatego, ze nie chce nikogo obciazac
      swoimi problemami ani byc obciazana klopotami innymi ludzi.
      Nie ufam nikomu do konca, a przyjazn to szczerosc, zwierzanie sie.
      Zalozmy, ze mozemy ufac przyjacielowi/przyjaciolce. Co sie jednak
      stanie w przypadku skonczenia przyjazni? Nadal wierzycie w to, ze
      dawny przyjaciel/przyjaciolka bedzie wobec Was lojalny? Ja nie.
      Nie zdarzylo Wam sie poczuc, ze przyjazn z kim przestaje Wam byc
      potrzebna, a moze macie jej z jakis powodow dosc? Jak Wam sie udalo
      taka znajomosc skonczyc? Nie jest to latwe, wiec ja po prostu sie
      nie zaprzyjazniam, trzymam ludzi emocjonalnie na dystans.
      Amerykanie sie swietni jesli chodzi o powierzchowne znajomosci, nie
      wchodzenie z butami w czyjes zycie. Za to ich cenie.
      Cofam to, co napisalam o wyksztalceniu. Nie jest ono dla mnie wazne,
      nie jest rownoznaczne z kultura.
      W ogole wiekszosc tego, co napisalam o Polakach dotyczylo tych
      mieszkajacych w Polsce lub krotko w Stanach. Sila rzeczy moja i ich
      mentalnosc bedzie inna. Co do smiania sie z roznych rzeczy, to mnie
      bawia amerykanskie sitcomy, ktorych nie zrozumie (do konca)ktos, kto
      nie zna amerkanskich realiow, czy jezyka na tyle dobrze, by rozumiec
      gre slow, na ktorych wiekszosc sitcomow jest oparta. Ja z kolei nie
      widze nic smiesznego we wspolczesnych polskich komediach, czy
      kabaretach. Zreszta nawet te stare, ktore kiedys byly dla mnie
      zabawne, juz nie sa. Nie smieje sie z polskiej biedy, polityki,
      cwaniactwa, chamstwa. To sa elementy wykorzystywane w polskiej
      satyrze.
      No i oczywiscie w Polsce nie wolno smiac sie z Kosciola.
      W Stanach nie ma tematow tabu.
      • aniutek Re: Podsumowanie 28.07.08, 22:01
        RI to oczym piszesz nazywajac "zaprzyjaznianiem sie" nie ma wg. mnie
        nic wspolnego z przyjaznia, sa to znajomosci oparte na wspolnych
        zainteresowaniach. przyjazn to znacznie wiecej.
        • rhodeisland aniutek 29.07.08, 03:41
          Ja tego "wiecej" nie chce.
          • aniutek Re: aniutek 29.07.08, 03:51
            OK Twoja sprawa, ale semantycznie mnie to irytuje, ze znajomosci
            nazywasz przyjaznia- to sa dwie rozne relacje miedzyludzkie.
            • rhodeisland Re: aniutek 29.07.08, 03:59
              To popelnilam blad, moze bioracy sie z tego, ze w Stanach
              czesto "friends" oznacza to, co ja i Ty uwazamy za przyjaznie.
              Nie myle jednego z drugim, swiadomie unikam przyjazni.
    • alicjamiodek Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 28.07.08, 22:35
      Ja sie tylko zastanawiam jak bardzo musi cie bolec i jak bardzo
      musisz cierpiec z tego powodu ze nie mozesz znalezc nikogo, zadnej
      bliskiej duszy. Co chwila piszesz jak bardzo nie mozesz porozumiec
      sie z Polakami, a jednak piszesz tu bez przerwy, przebywasz na
      polskich forach, czytasz na pewno ciagle polska prase, polskie
      wiadomosci, bo wiesz co sie dzieje w Pl - piszesz o polskich
      sprawach, ogladasz polskie filmy - jednym slowem bardzo musisz do
      tej Polski i Polskosci tesknic.
      • foxie777 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 29.07.08, 02:58
        Ja tez uwazam, ze Alicja ma racje.Jak mozna sie tak definitywnie
        wypowiadac o Polakach czy Amerykanach czy jakiejkolwiek 'narodowosci.
        Mozna znalezc "bratnie"dusze wszedzie bez wzgledu na to skad
        pochodza.
        Jesli ktos chce miec powierzchowne kontakty to moze je miec
        w kazdej sytuacji.

        pozdr
      • rhodeisland alicjo 29.07.08, 03:34
        Nie tesknie, bo tam nie jezdze.
        Czytam na pewne tematy, absolutnie nie interesuje mnie polityka, tak
        naprawde to nie wiem, co sie w Polsce dzieje, bylabym tam zagubiona.
        Przyjaciol nie mam, bo nie chce, pisalam kilkakrotnie dlaczego
        (powtorze: zbyt wyczerpujace sa wedlug mnie przyjaznie + nie ufam
        nikomu)
      • rhodeisland dodam alicjo 29.07.08, 03:35
        ze to chyba pierwszy Twoj post do mnie skierowany, neutralny, bez
        obelg. Doceniam to i jestem zaskoczona, ze stac Cie na taki
        kulturalny ton. Milo to widziec.
        • alicjamiodek Re: dodam alicjo 29.07.08, 03:43
          Zaden neutralny. Zwykly jak zawsze. To, ze go inaczej odbralas, jest
          prawdopodobnie wynikiem, ze wzielas wieksza dawke tranqualizers, i cie troche
          uspokoilo.
          I sie nie podlizuj stara babo, bo na takie prostackie sztuczki mnie nie wezmiesz.
          • rhodeisland alicja wrocila do formy 29.07.08, 03:54
            Nie musze chyba tego komentowac, forumowiczki.
            • alicjamiodek Re: alicja wrocila do formy 29.07.08, 03:57
              to nie komentuj.
              co to za przemowy wogole? tlumaczysz na polski dla forumowiczek?
    • artremi Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 29.07.08, 03:14
      Olbrzymia wiekszosc moich pzryjaciolek nie sa Polkami. Ale intryguje mnie jeden
      problem, a mianowicie staranie sie "odbicia" meza/chlopaka przez Polki. Mowie to
      calkowicie powaznie, i wydaje mi sie ze taka sklonnosc czesciej sie zdarza
      Polkom niz Amerykankom. Co o tym myslicie?

      Moj przypadek: z moim ex-mezem (nie Polakiem). Gdy mieszkalismy razem, to gdy ja
      wyjezdzalam na dzien lub dwa, zawsze polskie kolezanki "zapominaly" ze mnie nie
      ma i dzwonily do mojego ex. Gdy sie w koncu rozstalismy, dopiero wtedy
      dowiedzialam sie ze jedna z nich miala z nim romans. Zajelo nam pare lat zeby
      wziac rozwod ale nie mieszkalismy juz razem. W tym czasie moje polskie kolezanki
      "kursowaly" do niego w odwiedziny.

      Podobnie bylo z jeszcze jednym moim facetem, ktorego polskie kolezanki staraly
      sie "odbic". Przyznam sie szczerze, ze jest to bardzo denerwujace i trudno mi
      ufac takim kobietom. O ile wiem, zadna z moich innych kolezanek nie robily
      takich numerow. Wydaje mi sie, ze jest to polski styl niektorych osob.
      • foxie777 Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 29.07.08, 03:25
        Artemi ,mialas po prostu pecha ze to byly Polki.
        Ja mialam kilka przypadkow "babek" roznych narodowosci ktore
        robily slodkie oczy do mojego Meza, i rowniez facetow ktorzy
        mieli ochote na "sytuacje" ze mna.Nie ma zadnego znaczenia
        skad dana osoba pochodzi.Trzeba dobierac ludzi ostroznie i
        miec oczy otwarte.W ten sposob mozna uniknac wielu przykrych
        niespodzianek.
        • artremi Re: Polscy vs. amerykanscy znajomi 29.07.08, 03:35
          Byc moze masz racje. Do tej pory podejrzewalam ze to staropolski zly nawyk...
    • rhodeisland artremi 29.07.08, 03:39
      Wiec widzisz, ile warte sa przyjaznie.
      Z drugiej strony nie wierze w to, ze meza, czy zone mozna "odbic"
      bez ich checi.
      Probowalas rozmawiac z tymi kobietami, zapytac dlaczego tak sie
      zachowywaly?
      Czy te zwiazki nadal istnieja? Sa kobiety, ktore lubia zonatych
      mezczyzn wlasnie po to zeby miec z nimi przygode. Nie chca zastapic
      zony, bo to oznacza przejecie innych obowiazkow (pranie, gotowanie,
      sprzatanie, zajmowanie sie dziecmi).
      • artremi Re: artremi 29.07.08, 03:45
        Nie napisalam ze nie bylo obustronnej zgody. Ale intryguje mnie sam fenomem
        "odbijania" meza/chlopaka dobrej kolezance. Gdybym *musiala* to zrobic, nie
        zrobilabym takiego swinstwa kolezance.
        Instryguje mnie tez, ze robily to tylko Polki, ktore sa mniejszoscia moich
        kolezanek.
        • rhodeisland Re: artremi 29.07.08, 03:52
          Moze bylo tak, bo w kulturze polskiej kobiety nauczone sa tego, ze
          powinny do mezczyzn podchodzic w sposob zalotny, inne zachowanie
          jest "niekobiece". Kobieta musi byc bez przerwy sexy. Amerykanki
          traktuja mezczyzn bardziej jak kumpli. To tez niektorym Amerykanom
          sie nie podoba i dlatego szukaja partnerek m.in. wsrod Polek.
        • alicjamiodek Re: artremi 29.07.08, 03:53
          Ciekawe bardzo - mowisz, ze tylko twoje polskie znajome chca odbijac twojego
          narzeczonego? inne na niego nie leca??
          Hm. Byc moze reprezentuje on porzadany typ urody, popularny dla Polek? wiesz,
          taki rodzinny. Sumiaste wasy? braki w uzebieniu? brzuch gruby od piwa? A moze -
          ten mlodszy typ (nie wiem w jakim wieku jest twoj luby) - czyli lysa pala,
          skorzana kurtka?
          Dziewczyny lubia polskie typy, i dlatego ci go wyrywaja.
          • rhodeisland Kulturalna odpowiedz alicji 29.07.08, 03:57
            Gorsze od brakow w uzebieniu sa powazne braki w kulturze
            reprezentowane po raz kolejny przez alicje.
            • artremi Re: Kulturalna odpowiedz alicji 29.07.08, 03:58
              To prawda, ze Alicja napisala w swoim stylu. :-)
              Opisala "typowego" Polaka i faktycznie te niektore kolezanki mialy takich mezow.
              Ale wspomnialam wyzej, ze moj ex nie byl Polakiem.
              • alicjamiodek Re: Kulturalna odpowiedz alicji 29.07.08, 04:00
                Nie musial byc polakiem - wystarczylo, ze tak wyglada.

          • artremi Re: artremi 29.07.08, 03:57
            Wrecz przeciwnie - moze nie super przystojny, ale szczuply, ladne zeby i fajny
            facet. Ale chyba najwieksza zaleta to bardzo dobra posada i dobra pensja....
            • alicjamiodek Re: artremi 29.07.08, 03:59
              O tak Napewno:) nie smialabym watpic:)

              Wy sie razem nadajecie. Artremi i Rod - swietna para:) Zapoznajcie sie bardziej
              - rod chetny jak nie wiem na towarzystwo. A laczy was tak wiele. Glowna sprawa -
              niechec do Polski i do Polakow.
              Powodzenia.
              • rhodeisland Re: artremi 29.07.08, 04:00
                Ale przeciez to Ty, alicjo pokazalas ta niechec opisujac typowego
                wedlug Ciebie Polaka. Zaplatalas sie.
              • artremi Re: artremi 29.07.08, 04:03
                Miodku, skad Ty kobieto masz zawsze tyle zlosci w swoich postach?
                • alicjamiodek Re: artremi 29.07.08, 04:07
                  Alez moja droga,jaka zlosc?. Nie oceniaj innych wgo siebie:)
                  Zbijam po prostu - ze smiechu boki z was:)
                  Rzadko mam okazje "obcowac" z takimi okazami jak wy.
                  Rod to wiadomo - ale dolaczasz do niego artremi, dolaczasz:)

                  • rhodeisland Re: artremi 29.07.08, 04:41
                    Ja sie ciesze, ze na codzien nie spotykam takich okazow jak alicja.
                    Na forach tez sa rzadkie.
                    Mysle, ze ta kobieta (albo mezczyzna) uzywa forum jako miejsce gdzie
                    bez ograniczen moze pokazac swoja nieprzyjemna osobowosc. W realu
                    musi sie starac, musi udawac, ze jest mila i to ja frustruje.
                    • foxie777 Re: artremi 30.07.08, 01:53
                      Artemi, na sto procent mialas pecha ze dziewczyny byly
                      Polkami.Tego typu "dziwy " sa wszedzie.Ja mam kilka super kolezanek
                      Polek i nigdy zadnych problemow tego typu.
                      Nie rozumiem tej zlosliwosci forumowej, choc przyznam ze tez
                      dalam sie sprowokowac .
                      Swoja droga Alicja troche mnie zdziwila uzywajac okreslenia
                      "stara Baba". To znaczy ile lat trzeba miec,aby sie do tego
                      nie zakwalifikowac i co to ma do rzeczy?.
                      • rhodeisland foxie alicji brakuje kultury 30.07.08, 03:46
                        • rhodeisland Mialo byc "do foxie". Nie chce zeby zabrzmialo to 30.07.08, 03:49
                          tak jakbym foxie zarzucala to samo, co alicji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka