wrrr....pytanie

08.12.08, 23:47
Dzisiaj znajoma cofala na swoim wjezdzie i przywalila w moj
samochod. Jak to zrobila i o czym myslala nie wiem. Maska w moim
aucie do wymiany(bylam na jednej wycenie), pojade jeszcze na kilka
innych. Ubezpieczenia nie chce w to mieszczac. Czy myslicie, ze
lepiej zalatwic sprawe polubownie? Nigdy nie mialam zadnej stluczki
i nie znam sie, ale slyszalam ze przez byle g...podnosza premium a
ja nie chce. Mam nadzieje, ze zaplaci tak jak powiedziala i sie nie
wystraszy ceny(narazie wycenili na 1200$). A moj maz stwierdzil, ze
to oczywiscie moja wina bo moglam nie stawac na jej wjezdzie(moze
tam spokojnie stac 10 samochodow). Jej samochod nie uszkodzony bo to
czolg;)
    • bella41 Re: wrrr....pytanie 09.12.08, 00:09
      kiedys moj maz mial stluczke, nie ze swojej winy i kobieta chciala zalatwic
      polubownie, nawet odwiedzili zaproponowanego przez nia mechanika, ktory szkody w
      naszym samochodzie wycenil na okolo $500
      jeszcze wczesniej, na miejscu stluczki blagala mojego meza, zeby nie dzwonil po
      policje, bo jej maz sie wkurzy-a moj wspolczujacy m sie zgodzil
      no i zaczely sie telefony, ze ona nie zaplaci, bo to nie jej wina (zajechala mu
      droge wyjezdzajac z podporzadkowanej), itp. sytuacja ogolnie zrobila sie
      nieprzyjemna i moj maz pojechal na policje, a potem sprawe zglosil do ubezp.
      jako ze nie bylo raportu z miejsca zdarzenia, a babka klamliwa jedza,
      ubezpieczenie rozlozylo wine 50/50

      nie podniesli nam premium-dostalismy znizke, jak zwykle przy przedluzeniu umowy,
      chyba, ze ukarali nas nizsza znizka niz dostalibysmy bez wypadku

      mam nadzieje, ze twoja sprawa ulozy sie lepiej niz nam wowczas
      • edytkus Re: wrrr....pytanie 09.12.08, 00:27
        mialam podobny przypadek wiosna. Wynajmowalam parking na podjezdzie
        sasiadow, a oprocz mnie jescze 6 innych osob, w tym corka
        wlascicielki. Ona wyjezdzajac swoim kolosem (nie rozumiem po co
        ludzie pchaja sie w auta ktorych nie sa w stanie prowadzic) stuknela
        w moj samochod. Sama przyszla nas poinformowac, zapewnila ze pokryje
        koszty naprawy etc., a ze wieloletnia sasiadka "zza plota" policji
        maz nie wolal. Jej maz jest mechanikiem wiec dokonal wlasnej wyceny,
        ale moj maz chcial miec auto naprawione u stalego mechanika a jego
        cena byla dwa razy wyzsza. Bylo troche przeprawy, w koncu maz oddal
        auto do naszego mechanika a ona miala uiscic oplate. Zamiast rano
        pojawila sie pod wieczor, traf chcial ze moj maz przyszedl w tym
        samym czasie auto odebrac i uslyszal jak sie klocila i targowala z
        wlascicielem zakladu o koszt. W koncu zaplacila.
        Jaga, moze spisz z nia umowe podpisana przed dwoch swiadkow ze sie
        zobowiazuje do pokrycia kosztow naprawy?
    • klaudona Re: wrrr....pytanie 09.12.08, 02:02
      Moj M mial stluczke na autostradzie ze nie swojej winy. Facet wyhamowal na
      naszym tylnim zderzaku. Na policje czekali 3 godziny, bo chcieli, aby sie
      "dogadali" i nie nie zawracali im gitary.
      • jaga_nj Edytkus.. 09.12.08, 02:33
        Czy moge spytac kto ci autko wystukal i czy mozesz polecic?
        • edytais Re: Edytkus.. 09.12.08, 03:20
          Na mnie wjechala baba na parkingu. Ubezpieczenie jej zaplacilo (inna firma niz
          moja). Mimo to progressive mi podwyzszyl oplaty. Klocilam sie, ze to nie z
          mojej winy, ze oni za nic nie musieli placic itp itd, ale ich odpowiedz byla
          taka, ze mimo, ze to nie byla moja wina ja bylam "involved"! Po tym zmienilismy
          firme. Jedna firma podwyzsza chyba inna nie. Nie wiem jaka masz, ale moga ci
          oplaty podniesc. Jesli mozesz sie dogadac to jak edytkus pisala: spisz umowe.
          Jak ta osoba zechce sie wykrecic small claims court sprawe zalatwi.
          • klaudona Re: Edytkus.. 09.12.08, 03:55
            Jesli wygra sie sprawe w small claims court to jak jest z wyegzekwowaniem
            naleznosci, gdy winny nie chce placic?
        • edytkus Re: Edytkus.. 09.12.08, 05:09
          jaga_nj napisała:

          > Czy moge spytac kto ci autko wystukal i czy mozesz polecic?

          Odprowadzam do zakladu na Avenue A, gdzies chyba kolo 22 ulicy. Tam
          sa dwa na przeciw siebie - moj za ogrodzeniem. Za pierwszym razem
          bylam zachwycona, mialam naprawde spore ostre wgniecenie w drzwiach
          - naprawili i pomalowali idealnie. Za drugim bylo niezle, ale w
          sumie tylko lakierowali porysowania. Ostatnim razem, po najechaniu
          przez sasiadke, juz mi tak ladnie nie zrobili. Mechanik uwaza ze mam
          przywidzenia ale nie tylko ja widze ze w karoserii jest lekkie
          zalamanie. Po wszystkim mieli auto umyc, twierdza ze tak zrobili
          tyle ze postawili pod drzewem z ktorego sypalo sie to cos zolte?!
          Moj brat zawsze mial klepane swoje samochody w Russel's, tam jest
          chyba najdrozszej ale przynajmniej w jego przypadku efekt byl zawsze
          wart ceny. Moja siostra za to jezdzi do jakiegos zakladu w Jersey
          City z polska obsluga - tak jej pieknie wyklepali i ponaprawiali
          samochod, ze gdy skoknczyl sie lease dealer po przegladzie sie
          niczego nie dopatrzyl, nawet na Edmund's nie ma record.
          • jaga_nj Re: Edytkus.. 09.12.08, 23:21
            Bylam na trzech wycenach i najdrozej mi wycenili w Advance, pozniej
            w Russel a najmniej w tym na 25 ulicy, ale tam mi tylko chca
            wyklepac i pomalowac.Troche sie boje tej ostatniej opcji bo nie wiem
            czy po jakims czasie nie chwyci tego korozja a chce tym autem
            jeszcze troche pojezdzic i nie chcialabym zeby bylo obgryzione;).
            Dalam jej te trzy opcje i ma pogadac z mezem, zobaczymy co bedzie.
            Dzieki dziewczyny.
            • edytkus Re: Edytkus.. 10.12.08, 02:19
              jaga_nj napisała:
              > w tym na 25 ulicy, ale tam mi tylko chca
              > wyklepac i pomalowac.Troche sie boje tej ostatniej opcji bo nie
              wiem
              > czy po jakims czasie nie chwyci tego korozja

              moje drzwi robili juz jakies cztery lata temu i nie ma sladu zadnej
              korozji :)
              • jaga_nj Re: Edytkus.. 10.12.08, 02:26
                Moze nawet nie tyle o korozje mi chodzi jak o to, ze maske sie
                otwiera i zamyka i boje sie ze po jakims czasie mi to odprysnie
                (chyba zalezy ile kitu na to naloza), chociaz drzwi czesciej sie
                zamyka jak maske;). Ech... zawsze cos, nawet nie wiem czemu mnie to
                tak drazni, na dobra sprawe to drobnostka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja