Dodaj do ulubionych

Uzbrojeni amerykanscy "szalency"

10.04.09, 02:19
Jak poradzic sobie z tym problemem? Amerykanie sa wg. gazety
przerazeni.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6486306,USA__szalency_z_bronia_w_reku_przez_ostatnie_30_dni.html
Obserwuj wątek
    • artremi Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 10.04.09, 03:42
      Moim zdaniem Amerykanie nie sa przerazeni, ale powinni byc. W Stanach
      jest wiecej niz jeden pistolet czy karabin na statystycznego
      Amerykanina. Polskie gazety chyba dodaja swoje interpretacje jak sie
      czuja Amerykanie.
      Ja dosyc czesto poruszam ten temat ze znajomymi, ale wszyscy uwazaja
      ze w kazdym kraju tak jest. Jest to taka prowincjonalnosc amerykanska
      typu jak z tymi ludzmi w Belgii, ktorzy nie mogli znalezc dobrej
      restauracji typu McDonald's.
      Biorac pod uwage ile przecietna osoba naoglada sie przemocy w TV, lub
      ile setek czy tysiecy godzin spedzi grajac w gry gdzie ciagle
      zabijasz ludzi, to mozna wrecz sie dziwic, ze tych strzelanin w
      Stanach jest jeszcze malo.
      • i.p.freely Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 10.04.09, 04:54
        A najlepsze w tym slomianym zamecie jest to proponowane przez
        rozwrzeszczane prawicowe presstytutki rozwiazanie -
        • artremi Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 10.04.09, 05:11
          LOL! Z tym ze wiekszosc Amerykanow zawsze tlumaczy, ze to nie bron
          zabija ludzi tylko ludzie zabijaja ludzi. Zawsze sie wtedy pytam,
          dlaczego wiec do Iraku nie wyslali samych ludzi.
    • lilazw Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 10.04.09, 05:14
      Przykre :( Czlowiek czlowiekowi wilkiem :(
      • aniutek Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 10.04.09, 07:12
        ja powoli zaczynam byc przerazona, zawsze bylam przeciwna posiadaniu
        broni a teraz w dobie kryzysu zaczynam sie po prostu bac, ze ktos
        wyciagnie giwere na autostradzie bo go wyprzedzilam, ludzie sa na
        granicy zalamania nerwowego tragedii bedzie wiecej, latwiej beda
        siegali po bron, jak ta szalona matka, ktroa zastrzelila swego syna
        w shooting range....
        nagle widac ile ludzi jest chorych psychicznie nie na tyle aby byc
        zamknietymi w szpitalach, funkcjonuja w spoleczenstwie ale sa
        znacznie bardziej wrazliwi na stres a tego nam ciagle przybywa,
        jesli dolozyc do tego non compliance with meds.... koszmar.

        IMO zaden normalny czlowiek nie ma w swoim domu szafy z bronia
        ostra, mysliwych wylaczam, ale posiadanie karabinu maszynowego w
        siedlisku gdzie sa male dzieci.... kuzwa... scyzoryk mi sie w
        kieszeni otwiera.
        • inletka Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 10.04.09, 18:56
          Zawsze bylam przeciwko posiadaniu broni ale tutaj jest to sprawa
          beznadziejna bo zabrac nikt sobie nie da a coraz wiecej ludzi czuje
          sie mniej bezpiecznie i chce sie jakos zabezpieczyc przed tym czym
          nas ciagle strasza. Sami nie wiemy przed czym ale wyobraznia i takie
          artykuly podpowiadaja.
          Przypuszczalnie jest niewielki procent ludzi ktorym posiadanie broni
          uratowalo zycie. Natomiast tych co zginelo i zabilo w zlosci innych
          tylko dlatego ze mieli pod reka bron jest zdecydowanie wiecej. I czy
          to warto?

          Dzisiaj program 20/20 bedzie o tym. Postaram sie ogladac.
          • inletka Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 10.04.09, 19:01
            Jeszcze chcialam dodac ze to co powtarzali w FOX o chlopaku o
            polskim nazwisku ktory zabil policjantow i siebie ze bal sie ze mu
            zabiora bron to zeby nie to ze jest to wielka tragedia to mogloby
            uchodzic za zart.
            Typowa logika FOX.
            Teraz juz mu nie zabiora. Ukaral ich i popelnil samobojstwo.
    • policjawkrainieczarow Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 11.04.09, 00:02
      ughhhh.... mnie to tez rozmiękcza, że oni bronią tego swpojego prawa do spluw w
      każdym domu i jescze powiadają, że takei są koszta demokracji, ale ja z innej
      beczki: na razie przeczytalam leadin a tam stoi:

      Dziennie w USA 32 osoby zostają śmiertelnie postrzelone. W ciągu ostatnich 30
      dni w Stanach Zjednoczonych w atakach szaleńców uzbrojonych w pistolety,
      strzelby czy karabiny, zginęło prawie 50 osób.

      Czy ja nie umiem czytac i/lub liczyc, czy im sie cos pogięło z tym obliczeniem?
      • artremi Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 11.04.09, 00:26
        Wynika z tego ze pozostale ponad 800 osob zostalo postrzelone przez
        nie-szalencow. Moze chodzi tu o walki miedzy gangami lub postrzelenie
        kogos w obronie wlasnej?
        • miskidomleka Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 11.04.09, 00:59
          Wg tej tabelki
          www.disastercenter.com/cdc/Number%20of%20Deaths%20113%20Causes%202005.html

          ciut starej (2005) wprawdzie, większa jest szansa śmierci w wypadku
          samochodowym/motocyklowym (>48 000 trupów - ponad 130 osób
          dziennie), zatrucia (>23 000), posocznicy (>34 000) niż wskutek
          morderstwa za pomocą broni palnej (>12 000 - co zaiste daje około 32
          osób dziennie). No, chyba że jest się czarnym mężczyzną, tam
          odpowiednie liczby to: 4 000(wypadki drogowe), 2 000 (zatrucia), 2
          700 (posocznica) i 6 000 (zabójstwa z broni palnej).

          Czyli nawet, jeśli ostatnio trochę wzrosło, problem nie ma skali
          dramatycznej - choć ma znaczącą.

          Co ciekawe, w populacji całkowitej więcej od broni palnej ginie
          samobójców (17 000) niż ofiar zabójstwa (12 000). Czego zwolennicy
          prawa do broni mogliby użyć jako argumentu - zakaz posiadania broni
          odebrałby im kontrolę nad swoim życiem - ciekawe, nie?

          Ale zwykle używają argumentów znacznie głupszych. Kiedyś pewne
          dziewczę (z Teksasu, co zapewne sporo tłumaczy), wysunęło w moje
          obecności następujące argumenty:

          1. Prawo do posiadania broni jest zapisane w Drugiej Poprawce.

          No kaman, pominę już wszystkie zawiłości interpretacyjne (co to
          jest "militia") i interpunkcyjne (różne wczesne wersje dokumentu
          mają gdzie indziej przecinki, co pozwala na ciut odmienne
          interpretacje). Ale przede wszystkim większość społeczeństw
          zauważyła, że w ciągu paruset lat warunki co nieco się zmieniły, i
          warto pewne prawa dopasować do nowej rzeczywistości... A w USA
          Konstytucja jest święta, i nie wolno jej tknąć. I dlatego pewnie
          szybko nie rozwiążą kwestii prawa do głosu ludzi w DC.

          2. Kiedy obywatele mają broń, mogą w razie czego obronić się przed
          niesprawiedliwym rządem.

          To teksańskie wytłumaczenie rozbawiło mnie setnie. Drobiazg, że w
          cywilizacji rząd się wybiera, a jak się okazuje brzydki, to się go
          wybiera kogo innego następnym razem. Ale najbardziej spodobała mi
          się wizja dzielnego teksańskiego mężczyzny, który zbrojny w dwie
          spluwy odpiera atak rządu amerykańskiego, skutecznie niszcząc
          Abramsy, Apache i F-22. Z tych spluw, oczywiście.
          • welinda Lady Smith & Wesson. 11.04.09, 02:14

            Witajcie,

            Do Waszego zgodnego choru unisono dodam swoja opinie. Podoba
            mi sie amerykanski wybor posiadania broni lub nie. Jestem
            przeciwniczka jego ograniczenia. Jestem wlascicielka:
            www.midwesthuntersoutlet.com/item.aspx?pid=9245
            i umie sie nim poslugiwac. Nie zamierzam tez polemizowac na
            temat slusznosci wyborow. To, ze moge bron miec zupelnie mi
            wystarcza. Polska opcja - w ktorej tylko kryminalista i policja
            maja bron wydawala mi sie niezadawalajaca. Wiem, ze poglad moj
            podziela statystycznie wiekszosc elektoratu. W przeciwnym
            wypadku prawo do posiadania broni zostaloby ograniczone.

            Pozdrowienia,
            Welinda.
            • edytkus Re: Lady Smith & Wesson. 12.04.09, 06:14
              welinda napisał:
              Podoba
              > mi sie amerykanski wybor posiadania broni lub nie. Jestem
              > przeciwniczka jego ograniczenia. Jestem wlascicielka: ....


              po co Ci bron? ze sie zapytam z ciekawosci :)
              • welinda Re: Lady Smith & Wesson. 12.04.09, 08:24

                Lubie czuc jej obecnosc w torebce. Miedzy kosmetykami :).
                Jezdze na strzelnice raz w miesiacu i jestem z nia
                dobrze oswojona. Fakt, ze Smith & Wesson produkuje
                wersje kobieca swiadczy o tym, ze jest znaczny popyt.
                • rhodeisland Re: Lady Smith & Wesson. 12.04.09, 20:32
                  Inna forumowiczka jakis czas temu tez pisala, ze posiada pozwolenie
                  na bron.
                  O ile czujesz sie z tym bezpiecznie, masz pozwolenie, umiesz uzywac,
                  to dlaczego masz nie posiadac broni. No i rewolwer jest najlepszym
                  wyborem (nie zacina sie)

                  • rhodeisland welina 12.04.09, 20:38
                    Czy torebka jest dobrym miejscem na trzymanie czegos, co
                    potencjalnie ma Ci uratowac zycie? Przeciez napastnik moze Ci zabrac
                    torebke albo prawdopodobnie nie bedziesz miala czasu zeby do niej
                    siegnac. Rewolwer jest chyba zarejestrowany na Ciebie, wiec nie
                    boisz sie, ze ktos Ci go ukradnie, uzyje do popelnienia przestepstwa
                    i wtedy bedziesz miala problemy? Nie jest tak, ze jesli ma sie na
                    siebie zarejestrowana bron, to trzeba jej pilnowac? Czy prawo
                    zabrania Ci noszenia rewolweru na sobie, w holster?
                    • welinda Pozwolenie na noszenie broni. 13.04.09, 04:26
                      rhodeisland napisała:

                      > Czy prawo zabrania Ci noszenia rewolweru na sobie,
                      w holster? <

                      Mam pozwolenie na noszenie broni (license for concealed
                      firearm). Nosze albo w torebce albo w torbie/teczce.
                      Noszenie broni w olstro na sobie jest niepraktyczne
                      i pogrubia figure :). Sa olstra kobiece do noszenia na
                      udzie, po wewnetrznej stronie, ale takie umiejscowienie
                      broni na pewno odstraszyloby wiekszosc mezczyzn - nie tylko
                      kryminalistow :). Masz racje, rewolwer w odroznieniu od
                      pistoletu nie zacina sie.
                      • rhodeisland welinda 13.04.09, 06:56
                        Mozesz tez nosic na lydce (oczywiscie wtedy musisz miec spodnie z
                        dosc luzna nogawka)
                • edytkus Re: Lady Smith & Wesson. 13.04.09, 18:58
                  welinda napisał:

                  >
                  > Lubie czuc jej obecnosc w torebce. Miedzy kosmetykami :).

                  ja rozumiem ze mozna miec hobby strzelnicze ale noszenie broni w
                  torebce od parady wydaje mi sie tak samo smieszne/dziwne jak
                  noszenie w torbece wedki przez zapalonego wedkarza ;) Wedka
                  przynajmniej nie jest bronia smiertelna. Nie boisz sie ze ktos
                  wyrwie Ci torebke, skradnie bron i kogos nia postrzeli lub zabije?
                  Mam nadzieje ze nie masz stycznosci z dziecmi? Moja corka co i raz
                  szpera w mojej torebce w poszukiwaniu skarbow, ciarki mnie
                  przelatuja gdy pomysle ze moglaby znalezc w niej bron, nawet
                  scyzoryk czy gaz moglyby okazac sie brzemienne w skutkach. Moj maz
                  kiedys wpadl na pomysl ze nabedzie sobie pistolet, i nbayl, ale nie
                  ma prawa przyniesc go do mieszkania.
                  • welinda Re: Lady Smith & Wesson. 13.04.09, 21:53

                    Rhodeisland,

                    Oczywiscie, na lydce tez moge. W wiekszosci jednak nosze
                    spodnice. Pod pacha tez moge ale juz wyrazilam o tym swoja
                    opinie.

                    Edytus,

                    To milo, ze wyrazilas swoja opinie na temat opinii innych
                    i podzielilas sie informacja jakie prawa ma Twoj maz.

                    Pozdrawiam,
                    welinda.
                    • rhodeisland edytkus welinda 13.04.09, 23:57
                      No wlasnie, jesli sie nosi przy sobie bron, to wydaje mi sie
                      nielogiczne i niebezpieczne trzymanie jej w torebce, a argumenty
                      przeciwko noszeniu jej na sobie dziwne w obliczu tego, ze ta bron ma
                      uratowac osobie noszacej jej zycie.
                      • welinda Lady Smith & Wesson. 14.04.09, 01:12
                        rhodeisland napisała:

                        "...to wydaje mi sie nielogiczne i niebezpieczne
                        trzymanie jej w torebce..."

                        Przypomne Tobie, ze ja nosze swoja bron w swojej torebce.
                        Nie ma w tym zadnego niebezpieczenstwa dla Ciebie :).
                        Wymienilysmy opinie co do posiadania broni. Zauwaz, ze
                        ja nie namawiam Ciebie na zmiane Twojej opinii ani nie
                        prosze o ocene mojej. Chetnie jednak wymienie opinie na
                        temat rodzajow broni jezeli bedziesz miala ochote :).
                        • rhodeisland welinda 15.04.09, 02:55
                          Jesli ktos Ci ta torebke wyrwie z reki, to nie wiem, czy moge sie
                          czuc bezpiecznie.
                          Nie wiem tez jak Ty sie czujesz bezpiecznie nie majac do swojej
                          broni dostepu. Myslisz, ze bedac w sytuacji zagrozenia zycia
                          bedziesz miala czas by siegnac do torebki?
                  • welinda Re: Lady Smith & Wesson. 13.04.09, 22:18
                    edytkus napisała:

                    "Moj maz kiedys wpadl na pomysl ze nabedzie
                    sobie pistolet, i nabyl..."

                    Sadze, ze Twoj maz nabyl rewolwer. Kobiety, przeciwniczki
                    posiadania broni, w wiekszosci nie rozrozniaja tych pojec.
                    Im jest wszystko jedno - sa przeciwko :).
                    • miskidomleka Re: Lady Smith & Wesson. 13.04.09, 23:12
                      welinda napisał:

                      > Sadze, ze Twoj maz nabyl rewolwer.

                      Dlaczego? Mógł nabyc pistolet. Mógł preferować możliwość oddania
                      kilkunastu strzałów z jednego magazynka, i szybkiego wrzucenia
                      nowego magazynka - co mu daje dużą przewagę ogniową w starciu z tobą
                      która po pięciu strzałach musisz się mocno natrudzić zanim zdołasz
                      wystrzelic kolejny pocisk.
                    • edytkus Re: Lady Smith & Wesson. 14.04.09, 07:04
                      welinda napisał:

                      >
                      > Sadze, ze Twoj maz nabyl rewolwer. Kobiety, przeciwniczki
                      > posiadania broni, w wiekszosci nie rozrozniaja tych pojec.
                      > Im jest wszystko jedno - sa przeciwko :).

                      Co Ty myslisz ze ja telewizora w domu nie mam? ;)) Rewolwer ma
                      bebenek a pistolet meza magazynek. Zreszta mialo sie kiedys PO i
                      nawet na jakies pozalekcyjne strzelanie uczeszczalo ;)
                      • welinda Re: Lady Smith & Wesson. 14.04.09, 07:35
                        edytkus napisała:

                        >Rewolwer ma bebenek a pistolet meza magazynek. Zreszta mialo sie
                        kiedys PO i nawet na jakies pozalekcyjne strzelanie uczeszczalo ;)

                        Zwracam honor. Zdecydowanie wiesz co Twoj maz nabywa :).
          • inletka Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 11.04.09, 02:28
            Ale najbardziej spodobała mi
            > się wizja dzielnego teksańskiego mężczyzny, który zbrojny w dwie
            > spluwy odpiera atak rządu amerykańskiego, skutecznie niszcząc
            > Abramsy, Apache i F-22. Z tych spluw, oczywiście.

            To jest nic. Powinienes obejrzec film "Taken". Tam nasz amerykanski
            pracownik FBI nie posiadajac wogole pistoletu wybil polowe
            przestepcow (Albanczykow) w Paryzu.
    • rhodeisland Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 11.04.09, 23:37
      Masakry zdarzaja sie zwykle w miejscach, o ktorych szaleniec wie, ze
      ludzie nie beda posiadali broni, wiec nie spotka sie z oporem
      (campusy na przyklad).
      • iamhotep Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 12.04.09, 03:19
        rhodeisland napisała:

        > Masakry zdarzaja sie zwykle w miejscach, o ktorych szaleniec wie,
        >ze ludzie nie beda posiadali broni, wiec nie spotka sie z oporem
        > (campusy na przyklad).

        Pierdolisz jak potluczona. A Waco pamietasz?
        Na kampusach bedzie bezpieczniej i masakr nie bedzie jak ...
        UWAGA ... mlodym, czupurnym, czesto podchmielonym ludziom wreczy sie
        bron:DDDDDDD
        • rhodeisland Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 12.04.09, 03:30
          Mysle, ze nauczyciele powinni miec bron.
          • iamhotep Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 12.04.09, 03:41
            rhodeisland napisała:

            > Mysle, ze nauczyciele powinni miec bron.

            Tak, nauczyciel powinni miec bron bo to powstrzyma SZALENCA od
            robienia masakry na kampusie:DDDDD



            • aniutek Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 12.04.09, 20:36
              rany.... rece i nogi opadaja....
              tylko Wam dac bron do reki i w koncu nastapi CISZA ufffff
              • rhodeisland aniutek 12.04.09, 20:41
                Nie zrozumialam Twojego postu.
                Niewlasciwi ludzie (niezrownowazeni, majacy zle zamiary) dostana
                bron, legalnie lub nie.
                Jaki jest sposob zeby czuc sie bezpiecznie, zeby miec przynajmniej
                szanse, nie byc zupelnie bezbronnym?
                • miskidomleka Re: aniutek 13.04.09, 04:30
                  rhodeisland napisała:

                  > Niewlasciwi ludzie (niezrownowazeni, majacy zle zamiary) dostana
                  > bron, legalnie lub nie.

                  Mimo to, w Polsce w 2005 roku było ok. 13 zabójstw na milion osób z
                  czego 1.4 na milion przy użyciu broni palnej

                  Natomiast w USA w 2005 roku było 60 zabójstw na milion osób, z czego
                  41 na milion przy użyciu broni palnej.

                  Nadal uważasz, że powszechna dostępność broni poprawia
                  bezpieczeństwo?

                  Źródła:
                  www.policja.pl/portal.php?serwis=pol&dzial=4&id=7122&poz=4&update=1
                  www.disastercenter.com/cdc/Number%20of%20Deaths%20113%20Causes%202005.html
                  • iamhotep Re: aniutek 13.04.09, 04:40
                    No nie, miski, szanowna forumowiczka chce sie poczuc choc przez
                    chwile "bezpiecznie" a ty ja zmuszasz do myslenia:)
                  • miskidomleka Re: aniutek 13.04.09, 04:56
                    Jeszcze taki artykulik
                    www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/04/10/AR2009041003282.html

                    W szczególności proszę zwrócić uwagę, jak system przetestował Omar
                    Samaha, brat jednej z ofiar masakry na Virginbia Tech:

                    Perhaps his most powerful television message might come from an
                    ABC "20/20" segment, which was scheduled to air last night, he said.
                    In the episode, Samaha said, he was followed by a camera crew at a
                    Richmond gun show where he said he bought several weapons without
                    background checks from "occasional" or private sellers.

                    "I purchased 10 guns in one hour with no questions asked or a
                    background check," Samaha said. "I bought rifles and a Glock,
                    shotguns
    • monie_pl Re: Uzbrojeni amerykanscy "szalency" 13.04.09, 20:12
      Wczorajsze 60 minutes rowniez zajelo sie tym tematem.

      Na samym poczatku chcialabym, zebysmy w tej dyskusji zdefiniowali
      bron. Czy my tu mowimy o assault weapon, rewolerach czy strzelbach?

      1. Facet kupil w czasie NRA Show bardzo duzo roznorakiej broni bez
      bacgroundcheck lub pokazywania prawojazdy, zreszta wyprodukowac
      prawojazdy wcale nie jest trudno!

      2. Chcialabym, zeby ci postulujacy o nieograniczanie dostepu
      do "assult weapon" Representatives i Senators powiedzieli to w twarz
      matce, ktorej dzieciak zostal zabity w czasie strzelaniny lub
      dziewczynie, ktora ledwie przezyla postrzal.

      3. NRA popierane jest zarowno przez Demokratow jak i Republikanow,
      wiec skoro tutaj tylu Demokratow sie odzywa co nie chce broni w
      domach, to wezcie sie wreszcie i napiszcie email do swojego
      senatora, a nie tutaj wrzucac ludziom, ktorzy chca miec bron.

      4. Obama jakos nie zabiera sie do szybkiego podpisania ustawy
      zabraniajacej nabywania assault weapon, choc ustawa taka jest
      przygotowana... ciekawe dlaczego? A i prosze mi tu nie wyjezdzac, ze
      ekonomia wazniejsza... bo to BS.

      5. Wiele krajow, wlaczajac to Kanade, ma duzo broni per capita, a
      nie ma tam tak wielu strzelanin, wiec jest w tym prawda, ze bron nie
      jest niebezpieczna tylko ludzie. I ponownie prosze mi nie wyjezdzac
      z argumentem o Iraku, bo rozmawiamy o zupelnie czyms innym.

      6. Konstytucja jest wazna i od czasow jej powstania nie tylko
      zmienil sie swiat ale i ludzie, ktorzy przestali byc odpowiedzialni
      i to przede wszystkim powinno sie zmienic.

      Sama mam zamiar w najblizszym czasie wybrac sie z mezem do
      strzelnicy, by nauczyc sie strzelac, a takze przejsc "safety class".
      Prawdopodbnie nie kupimy broni, bo nie oczywamy takiej potrzeby, ale
      jak maz wyjezdza i zostaje sama w domu to lubie miec przy lozku cos
      czym moge sie jakos tam bronic, wiec zupelnie rozumiem kobitke
      posiadajaca bron.

      Pozdrawiam,
      Monia
      P.S. Jesli ktos zacznie mi wymyslac od klamcow, idiotek lub
      niedouczonych (jak to mialo miejsce w stosunku do innych w
      poprzednich watkach!), to nie bede odpowiadac, ale chetnie
      podyskutuje uzywajac logiki i faktow.
    • rhodeisland Szczegolowe wyjasnienie "prawa do broni" 14.04.09, 00:09
      Ludzie za czesto powoluja sie na Konstytucje nie rozumiejac tego, co
      jest w niej napisane. Mnie to akurat nie interesuje. Zastanawiam sie
      glosno jak czuc sie bezpieczniej, co nie znaczy, ze uwazam, ze kazdy
      powinien miec bron.
      www.constitution.org/leglrkba.htm
      • zyta2003 Re: Szczegolowe wyjasnienie "prawa do broni" 14.04.09, 18:53
        RI. Ludzie z reguly powoluja sie na cos, czego nie rozumieja, nie
        wylaczajac nas. Wiec to zaden argument przeciwko zwolennikom
        posiadania broni.
        Na temat broni w Ameryce i skutkow tego zjawiska napisano juz i
        wyglosznono zilion zilionow slow. I co? i nic.
        Zreby wspoczesnej, amerykanskiej panstwowosci tworzyli przybysze
        z Europy, ale bialy Amerykanin, to nie Europejczyk, dlatego nigdy
        do konca nie zrozumiemy ich fascynacji tym zapisem konstytucyjnym.
        Jak tu slusznie zauwazyla monie w Kanadzie na statystyczna osobe
        przypada znacznie wiecej broni, a zabojstw z broni palnej jest
        statystycznie dziesieciokrotnie mniej. Dlaczego? Nikt do konca nie
        wie. Wszelkie pewniki i recepty to zaledwie pomysly i niesprawdzone
        lekarstwa.
        W stanach milujacych bron w ostatnim okresie sytuacja polepszyla
        sie - dla sprzedawcow broni. Od jesieni zakupy broni szalenie
        wzrosly. Wysluchalam o tym audycji radiowej. W republikanskich
        stanach najpierw ludzie obawiali sie, ze przyjdzie Obama i zaleje
        ich mordujaca, czarna holota. Potem jak juz wygral, tym bardziej
        kupowali - bo sie boja socjalizmu( daje slowo - doslownie tak
        powiedzial wlasciciel sklepu z bronia z pieknego i cywilizowanego
        miesta Austin Tx), no i dodal, a teraz ludzie boja sie wojny gangow
        narkotykowych w przygranicznym Meksyku.
        Osobiscie nie mam pojecia, jak mozna wykorzystac bron w celu obrony
        wlasnej. Dlatego zamiast na chodzic kursy strzelania stosuje metody
        zalecane dla tchorzliwych kobiet. W ryzykownych sytuacjach nigdy
        nie nos torebki przez szyje, azeby napastnik mogl bez szamotaniny ci
        ja zabrac, w tym celu nalezy tez nosic pewna sume (np. 20dol - bo
        mniej moze zdenerwowac) w kieszeni. Jesli idziesz samotnie o trefnej
        porze miej przygotowane klucze, poszukiwania klucza pod drzwiami
        daje duzo czasu napastnikowi. Mysle, ze efekty takiej obrony sa
        wieksze od tego strzelania, bo powiedzmy sczczerze - wiekszosc
        bandytow nie chce od razu zabijac, wiec moze lepiej isc z nimi na
        wspolprace?
        A jak pomaga w czasie gwaltu posiadanie broni? Na filmach widac jak
        ofiara siega i siega do odrzuconej torebki, ale stamtad nie wyciaga
        pistoletu, tylko cos do wbijania. Jednak w rzeczywistosci, to
        pisze bardzo powaznie - po prostu zostaje zgwalcona, chyba ze
        gwalciciel zostanie sploszony.
        Ciekawi mnie czy ten pistolet, czy rewolwer w torebce jest
        nabity (przepraszam, ale znow zapomnialam i nie odrozniam) i nie
        odbezpieczy sie np. kiedy poszukuje dzwoniacej komorki. Niemozliwe?
        Bo jest zabezpieczony, a jak sie zapomni zabezpieczyc? Nigdy nie
        zdarzylo sie Wam cos zapomniec zamknac, wylaczyc itp.
        Nie mam pojecia jak mozna skorzystac z broni, ktora lezy
        zabezpieczona w sejfie, lub w stosownie okutej skrzyni pod lozkiem,
        w czasie napadu we domu. Bo najpierw uslyszalam, ze ktos sie
        zbliza? Hm, to juz wole nowoczesne metody - w tym elektroniczne,
        chyba rownie watpliwe.
        Przed laty w Teksasie pewien obywatel uzyl broni w obronie swojej
        posesji, na ktora wtargnal naiwny student japonski pytajac o droge.
        W takich momentach, kiedy zbliza sie nieuzbrojony czlowiek na pewno
        mozna zdazyc wyciagnac bron, a moze juz stala 30 lat na ganku w
        oczekiwaniu, ze wreszcie bedzie mozna kogos zastrzelic? I tak sie
        stalo. Obywatel doczekal i zastrzelil i zostal uniewinniony. I nie
        watpie, ze z uwzglednieniem calej obowiazujacej w Teksasie sztuki
        prawniczej.
        I wy sie dziwicie, ze obecny prezydent taki tchorzliwy i
        zachowawczy. Wszak wiadomo: "Nie zaczynaj z Teksasem"
        Tez ogladnelam program 20/20. Od latwosci zakupywania broni
        bardziej zainteresowaly mnie osoby zwiedzajace wystawe. Biale,
        uczciwe, bardziej grube, lub mniej, rodziny z dziecmi. Wszyscy
        wychowywani w chrzescijanskich wartosciach i w takich wychowywujacy
        dzieci. I wszyscy kochaja bron.
        A tak po prawdzie co ma Obama konkretnie podpisac? Zmiane do
        konstytucji? Kto rozpocznie ten proces legislacyjny i jaki procent
        Kongresu i Senatu bedzie za, wobec naciskow lobby i wyborcow? Bez
        zartow. Zreszta ustawodawstwo poza tym jednym zdaniem w
        konstytucji dot. broni jest w 90% stanowe, a nie federalne. Jak
        musi prezydent wybalansowac, zeby nie zrazic sobie rowniez tych
        demokratow, ktorzy sa reformami ale i prawem obywatela do ..., nie
        mowiac o republikanach. I co lepiej - polozyc wiekszy nacisk na
        ekonomie, edukacje, tworzenie miejsc pracy, co tez nie jest latwe
        wobec obowiazujacej demokracji, czy od reki zrazic do siebie, czyli
        do swojego dzialania jeszcze dodatkowe grupy, bo cos podpisze i
        zacznie sie ruch narodowego nieposluszenstwa. Patrz - prohibicja, a
        takze palenie marihuany, ktore jest wielo, wielo- krotnie wieksze w
        Stanach niz w reszcie swiata.
        Nikt tak naprawde nie wie jak ograniczenie dostepu do broni
        wplyneloby na ilosc zabojstw, ale cos trzeba robic, nawet po to,
        zeby dowiedziec sie, ze to nie dziala.
        Tak sie sklada, ze najwiecej uczestniczek wszelkich ruchow
        przeciwko posiadnia broni pochodzi ze stanow, gdzie jest wiekszy
        sprzeciw wobec powszechnosci dostepu do broni i z matek
        mlodocianych ofiar z gangow. Z miasteczka Columbine jakos mniej
        chetnych. Tak jak i mniej ojcow ofiar.
        Najbardziej wstrzasaja opinie masowe morderstwa w szkolach
        znajdujacych sie w bialych, slicznych i zamoznych miasteczkach, czy
        takich samych kampusach. Stanowia one jednak bardzo niewielki
        procent morderstw. Bo ofiarami sa glownie mlodzi, przewaznie
        kolorowi ludzie w ramach porachunkow gangow impochodzacy z rodzin,
        ktore maja przeszlosc kryminalna. Nastepne ofiary to porachunki w
        rodzinach - tu juz przewage statystyczna maja biali.
        I jeszcze jedno. Teraz jednym tchem wymienia sie, ze sytuacja w
        kraju ( chociaz jak sie okazuje, dobre zdanie o swojej sytuacji
        materialnej i peryspektywach ma omal 70% obywateli) zmusza tych
        ludzi do takich zbrodni.
        To zapytuje, czy sliczni uczniowie z prowicjonalnych spolecznosci
        byli biedni, stracili prace, lub ich rodzice? A Azjata, ktory
        strzelal wlasnie w VirginiaTech tez stracil prace? On byl
        przykladem realizacji american dream, rodziec emigranci, ale juz z
        wlasna pralnia i syn na dobrej uczelni. Bo go odrzucili
        wspolstudenci, bo byl Azjata i mial pryszcze i musial w tej pralni
        pomagac? Bzdura, to w glowie umiescilo mu sie szalenstwo i w takim
        przypadku kwestia jak dlugo czekalby na legalna bron, - wlasciwie
        nie ma znaczenia. (Nie ma kraju na swiecie, gdzie nie mozna kupic
        nielegalnie broni). Pomysl "przejscia do historii" nie zalagl mu
        sie, w ostatnich dwoch tygodniach zycia, podobnie jak szalencowi z
        Bimghampton, ktory wprawdzie stracil prace wiele miesiecy temu, ale
        w swoim "przeslaniu" wyslanym do tv, czy na komisariat mowil o
        przesladujacej go policji i sluzbach emigracyjnych, a nie o
        frustracji z utraty pracy. A ten tatus i maz - abuser, co na
        wiadomosc, ze zona od niego odchodzi zabil ostatnio 5 swoich dzieci -
        to tez z ekonomii?
        Nie rozumiem checi posiadania broni, tak jak nie moge sobie
        wyobrazic przyjemnosci z polowania. Problem broni w Ameryce jest
        tak zlozony, smutny i tak bardzo kompromitujacy kraj, ale i chyba
        nierozwiazywalny. Zreszta jak wiele innych, nie tylko w Ameryce.
        • edytkus Re: Szczegolowe wyjasnienie "prawa do broni" 14.04.09, 22:10
          zyta2003 napisała:

          >
          > takze palenie marihuany, ktore jest wielo, wielo- krotnie wieksze
          w
          > Stanach niz w reszcie swiata.

          ale liczba ludnosci tez jest wieksza, a wiesz ze we Francji
          wprowadzaja zakaz sprzedazy/picia alkoholu dla niepelnoletnich bo po
          latach "picia lampki wina dla zdrowia" maja porblem z alkoholizmem
          wsrod nastolatkow?



          > Nie rozumiem checi posiadania broni, tak jak nie moge sobie
          > wyobrazic przyjemnosci z polowania.

          a rzeznika rozumiesz? myslisz ze ma frajde zabijajac krowe na
          hamburgera czy traktuje to jak dopust bozy?


          IMO jeydne co zahamowaloby zainteresowanie bronia bylby zakaz jej
          produkcji, a to jest niemozliwe
          • beatamc Re: Szczegolowe wyjasnienie "prawa do broni" 14.04.09, 22:36
            > IMO jeydne co zahamowaloby zainteresowanie bronia bylby zakaz jej
            > produkcji, a to jest niemozliwe

            cos ty w takiej recesji?? rynek trzeba ratowac i kupowac.
            Mi sie wydaje, ze najskuteczniej wytwarza w nas mysl o posiadaniu broni, tv i
            gry. Jak dzieciaki od poczatku zycia oswajaja sie z bronia, trudo zeby pozniej
            nie przyszlo im do glowy posiadanie, a co gorsza uzywanie. Tv publiczna to
            calodobowa reklama przemocy i strachu. Jak wiec mozna sie dziwic, ze sa takie
            statystyi.
            Kiedys przez pare dni z zaciekawieniem ogladalam kanal, na ktorym 24/7
            leca historie o morderstwach, przestepstwach itp...juz nie ogladam, o mozna
            wpasc w paranoje, nie wychodzic z domu i sie uzbrobic po zeby. Przestalam
            ogladac i swiat znormalnial.
            Jedyna osobe uzbrojona, ktora znam, jest dziewczyna, ktora robi za eskorte
            starszym panom do hoteli. Niestety niektore zawody wymagaja takiego zabezpieczenia.
            • tamsin Re: Szczegolowe wyjasnienie "prawa do broni" 14.04.09, 22:57
              zaciekawil mnie fakt posiadania broni w torebce... Czy taka osoba
              idac do znajomych (ktorzy byc moze maja male i ciekawskie dzieci)
              trzyma sie kurczowo tej torebki przez caly czas tej wizyty?
              Czy informuje wszystkich znajomych, ze zjawi sie np. na thanksgiving
              dinner ze spluwa? Ciekawi mnie jak znajomi/rodzina reaguja na
              uzbrojonego goscia?
              • beatamc Re: Szczegolowe wyjasnienie "prawa do broni" 14.04.09, 23:44
                ja mam wlasnie takie ciekawskie dwuletnie. Nie wiadomo kiedy wynajduje torebki,
                reklamowki i robi rewizje. Chyba bym pogonila taka kolezanke, ktora cichaczem
                wnosi mi splue do domu.
                • artremi Re: Szczegolowe wyjasnienie "prawa do broni" 15.04.09, 01:56
                  Poszlam kiedys ze znajomym do restauracji i przypadkowo dotknelam
                  jego kurtki, ktora wisiala na krzesle obok. Gdy poszedl do toalety,
                  jeszcze raz sie upewnilam czy mi sie nie wydawalo ze to cos ciezkiego
                  i metalowego to faktycznie pistolet. Gdy facet wrocil, nie moglam sie
                  doczekac zeby zakonczyc spotkanie... :-) Nie wyobrazam sobie takiego
                  idiote kiedykolwiek zaprosic do domu.
                  • tamsin Re: Szczegolowe wyjasnienie "prawa do broni" 15.04.09, 02:29
                    No wlasnie...na sama mysl, ze ktos moze wniesc bron do mojego domu,
                    ciarki mi po ciele przechodza, niezaleznie czy jest to "elegancka"
                    wersja rewolweru dla kobiety czy AK-47. Nie wiem czy wsrod
                    posiadaczy broni palnej istnieje jakis kod moralny i informuja
                    wszystkich znajomych, ze dostali pozwolenie i teraz chodza
                    uzbrojeni, czy tez po cichu kontynuuja swoja rutyne i tylko
                    dowiadujemy sie o tym przez przypadek.
                    Pamietam, ze mialam w rodzinie przypadek, ze ktos chcial sie
                    postarac o pozwolenie na bron, przy rozmowie jakie powody mozna
                    podac na aplikacji, ja zaproponowalam "for respect", i na tym
                    zakonczylismy ten idiotyzm.
    • rhodeisland Osoby przeciwne posiadaniu broni 15.04.09, 02:51
      Ciekawe jak byscie sie czuli bedac na campusie w Virginii w trakcie
      tamtej maskakry, zupelnie bezbronni.
      • zyta2003 Re: Osoby przeciwne posiadaniu broni 15.04.09, 03:50
        RI Sugerujesz, ze wszyscy, czy tez tylko wybrani powinni chodzic
        na zajecia na uczelni z bronia, albo teraz przed kazda sala
        wykladowa powinien stac snajper?
        Edytkus, jest zasadnicza roznica miedzy praca rzeznika, a
        mysliwym. Wyjasniac? Ten jak sama mowisz pracuje, a mysliwy robi to
        dla przyjemnosci zabijania. Glodny jest?
        A co do zakazu picia dla 16-latkow we Francji, to moze tam ktos
        sie tak wypowiedzial,ale co to ma wspolnego z rzeczywistoscia?
        Wlasnie wrocil chlopak z mojej rodziny z wycieczki szkolnej do
        Francji. Wszyscy amerykanscy rodzice, jesli zgadzali sie na picie
        16-latkow musieli podpisywac zgode. Zaledwie kilku podpisalo, ale
        nie bylo klopotow, do wszystkich posilkow podawali wino i nie
        sprawdzali wg listy przed kim postawic lampke, w winiarni na
        degustacji bylo podobnie i przy zakupie wina tamze. To bylo tak
        naturalne i oczywiste, wprowadza zakaz na wino dla mlodziezy, to jak
        mi kaktus wyrosnie na dloni. Jesli pomysl, zeby mlodziez po
        skonczeniu studiow przez rok byla na umowie w zakladzie pracy
        skonczyl sie tam strajkami na uczelniach, w kraju i rewolta na
        wiele tygodni- dwa lata temu to bylo. To tak se dadza odebrac wino?
        Tak, w moich rozwazaniach o pistoleciku czy rewolwerku w torebce
        zapomnialam o wizytach i dzieciach. Dzieki, zescie uzupelnily.

        • rhodeisland Re: Osoby przeciwne posiadaniu broni 15.04.09, 04:23
          Mysle, ze nauczyciele powinni miec prawo do noszenia broni, tzn. nie
          byc zmuszonym do tego, ale miec taka opcje. Nie sadzisz, ze
          swiadomosc tego faktu ostudzila by przynajmniej niektorych szalencow?
          Rzeznik zarabia na zabijaniu, mysliwy nie.
          • zyta2003 Re: Osoby przeciwne posiadaniu broni 15.04.09, 04:27
            Nie, nie sadze.
            • rhodeisland Texas 15.04.09, 04:37
              W Teksasie (nie wiem jak jest w innych stanach)maja odmienne od zyty
              zdanie
              www.reuters.com/article/topNews/idUSN1538661720080815
          • miskidomleka Re: Osoby przeciwne posiadaniu broni 15.04.09, 14:26
            rhodeisland napisała:

            > Mysle, ze nauczyciele powinni miec prawo do noszenia broni, tzn.
            nie
            > byc zmuszonym do tego, ale miec taka opcje. Nie sadzisz, ze
            > swiadomosc tego faktu ostudzila by przynajmniej niektorych
            szalencow?

            Bez sensu piszesz. Niby dlaczego maiłoby to ostudzić szaleńców? To
            są SZALEŃCY, którzy i tak chcą zginąć, i zwykle popełniają
            samobójstwo. Możliwość, że ich ktokolwiek w trakcie zabije wcale ich
            nie ostudzi, bo i tak mają własną śmierć w planach - albo są tak
            szaleni, że w ogóle nie biorą jej pod uwagę tak czy owak.

            Jeśli dasz broń nauczycielom, to tylko zwiększysz zagrożenie, bo
            będzie więcej broni na kampusie, do której może dostać się
            szaleniec, której może użyć nauczyciel-szaleniec (bo przecież taki
            też się może zdarzyć), przy pomocy której nauczyciel chcący bronić
            uczniów może przypadkowo postrzelić niewinne osoby.

            Szaleńca można studzić wykrywając jego szaleństwo i lecząc go -
            czego zabrakło na Virginia Tech. Szaleńca można powstrzymać lub
            znacznie zmniejszyć jego mordercze możliwości odcinając mu łatwy
            dostęp do broni - czego brakuje w Virginii.
            • rhodeisland miska 15.04.09, 23:18
              Gdyby ci ludzie mieli tylko mysli samobojcze, to nie chcieliby
              odebrac zycie innym.
              • miskidomleka Re: miska 16.04.09, 17:06
                rhodeisland napisała:

                > Gdyby ci ludzie mieli tylko mysli samobojcze, to nie chcieliby
                > odebrac zycie innym.

                Sugerujesz, że oni zimno i precyzyjnie planują atak zakładając, że
                zabiją 50 osób i ujdą z życiem? I że wiedza, że nauczyciele mają
                broń zmusi ich do zmiany planów?

                Jest chyba dość oczywiste, że albo są tak poj*bani, że w ogóle im do
                głowy kwestia własnej śmierci nie przychodzi do głowy, albo też
                zakładają, że zabiją ile się da i zginą od kuli policji lub własnej.

                W każdej wersji posiadanie broni przez nauczyciela ma znikomą
                wartość odstraszającą.

                Minimum pomyślunku proszę!
                • rhodeisland miska 17.04.09, 02:41
                  To, ze ktos ma problemy psychiatryczne nie musi oznaczac, ze
                  zupelnie stracil kontakt z rzeczywistoscia.
                  Chyba nie ulega watpliwosci, ze ludzie odpowiedzialni za masakry
                  zaplanowali je. Czy planowali samobojstwo nie ma znaczenia. Przede
                  wszystkim chcieli skrzywdzic innych.
                  Sytuacja gdy na wielkim campusie nikt, oprocz osob ze zlymi
                  intencjami nie ma broni jest wedlug Ciebie dobra?
                  Mysle, ze wiekszosc osob slyszacych strzaly, widzacy ginacych,
                  bardzo chcieli zatrzymac szalenca albo modlili sie o to by ktos to
                  zrobil, ale nikt nie byl w stanie.
                  • miskidomleka Re: miska 17.04.09, 06:25
                    rhodeisland napisała:

                    > To, ze ktos ma problemy psychiatryczne nie musi oznaczac, ze
                    > zupelnie stracil kontakt z rzeczywistoscia.
                    > Chyba nie ulega watpliwosci, ze ludzie odpowiedzialni za masakry
                    > zaplanowali je. Czy planowali samobojstwo nie ma znaczenia.

                    Naprawdę nie rozumiesz? Jeśli nie byli oderwani od rzeczywistości,
                    to zdawali sobie sprawę, że ktoś ich zabije - albo sami się zabiją.
                    Więc to, czy gdzieś na kampusie jest nauczyciel z bronią, naprawdę
                    ma dla nich znikome znaczenie.

                    > Sytuacja gdy na wielkim campusie nikt, oprocz osob ze zlymi
                    > intencjami nie ma broni jest wedlug Ciebie dobra?

                    Sytuacja, gdzie na kampusie wiele osób ma broń jest równie zła, jak
                    nie gorsza. Metody na szaleńców morderców to wykrywanie i leczenie
                    psychiatryczne, i odcięcie ich od broni.

                    Poza tym nawet załóżmy, że nauczyciele z bronią odstraszą szaleńców
                    od kampusów (ani trochę w to nie wierzę, ale załóżmy). To pójdą do
                    kościołów, do autobusów, do malli (gdzie i tak już strzelają). To
                    co, każesz spluwy nosić kościelnym, kierowcom autobusów, sprzedawcom?

                    I właśnie, wg twojego projektu czy nauczyciel ma mieć obowiązek
                    noszenia broni na kampusie? Czy ma ją trzymac na sobie? w biurku? w
                    sejfie?

                    Przemyśl realność twojego pomysłu, i zobaczysz, jaki jest
                    bezsensowny.
                    • beatamc Re: miska 17.04.09, 12:56
                      > Sytuacja, gdzie na kampusie wiele osób ma broń jest równie zła, jak
                      > nie gorsza.

                      Przypomniala mi sie sytuacja z podstawowki. Malo kto darzyl sympatia pania od
                      rosyjskiego. Byla malo urodziwa a robila sie na bostwo, co oczwiscie chlopaki
                      najczesciej zauwazali. Byla malo sympatyczna, do tego na dziendoby pytala sie co
                      rodzice robia i w trakcie roku szk. to wykorzystywala (bynajmniej nie na cele
                      szkoly).
                      Jakos w tych szalonych glowach chlopakow narodzil sie pomysl tepienia
                      jej. Nie mieli duzo okazji, ja zapamietalam jedna. Przyniosla raz kawe na
                      zajecia, musiala wyjsc, chlopaki szybko to wykorzystali. Jeden naplul, drugi
                      zamieszal patykiem wyjetym z doniczki...
                      Swiadomosc, ze nauzyciele maja bron dla szalenca nie bedzie czynnikiem
                      odstraszajacym, tylko prawdopodobnie jeszcze bardziej ekcytujacym, motywujacym
                      do skuteczniejszego planu.
                      Zdaje sie , ze na czelniach jest ochrona, czy to cos zmienia?
                    • rhodeisland Re: miska 17.04.09, 20:48
                      Naprawde nie rozumiesz absurdu i niebezpieczenstwa sytuacji gdy
                      jedyna osoba posiadajaca bron jest szaleniec?
                      Co jego potencjalne ofiary obchodza problemy psychiatryczne tej
                      osoby?
                      Czy instynkt samozachowawczy jest Ci obcy?
                      • miskidomleka Re: miska 17.04.09, 21:08
                        rhodeisland napisała:

                        > Czy instynkt samozachowawczy jest Ci obcy?

                        Moje rozumowanie samozachowawcze mówi mi, ze wiecej broni to wieksza
                        szansa, że ktos się do niej dorwie i zacznie strzelać.
        • edytkus Re: Osoby przeciwne posiadaniu broni 15.04.09, 06:20
          zyta2003 napisała:


          > Edytkus, jest zasadnicza roznica miedzy praca rzeznika, a
          > mysliwym. Wyjasniac? Ten jak sama mowisz pracuje, a mysliwy robi
          to
          > dla przyjemnosci zabijania. Glodny jest?

          a co gdy mysliwy (nie mylic z klusownikiem, ten akurat rzeczywiscie
          moze byc glodny) zabija poniewaz popoulacja zwierzyny jest za duza,
          zbyt grozna, lub chora? to tez przeciez jest praca i to chyba
          bardziej "humanitarna" niz zdzielenie po glowie krowy przez rzeznika
          zeby ktos mogl zjesc g.... hamburgera, ktorym i tak sie nie naje

          Zyta, ja nie mam nic do mysliwych ani rzeznikow, po prostu kazdy kij
          ma dwa konce o czym na pewno dobrze wiesz.


          > A co do zakazu picia dla 16-latkow we Francji, to moze tam ktos
          > sie tak wypowiedzial,ale co to ma wspolnego z rzeczywistoscia?

          bylo niedawno o tym we francuskich news.
          www.foxnews.com/story/0,2933,508925,00.html

          > wprowadza zakaz na wino dla mlodziezy, to jak
          > mi kaktus wyrosnie na dloni.

          zapamietam i wypomne ;)

          >To tak se dadza odebrac wino?

          wprowadzony zakaz palenia (o czym mozesz przeczytac w podanym linku)
          wciaz obowiazuje ;)
        • monie_pl Do Zyta203 o mysliwych.. 15.04.09, 07:30
          Chcialabym, zebys poznala kilku osobiscie i spytala sie o to
          dlaczego uprawiaja ten sport. Gdybys miala okazje, zeby ich
          posluchac kiedy zlozecza na tych glupich klusownikow i jak wielu
          chodzi i po prostu donosi na policje na nich. Jak bardzo dokladnie
          potrafia powiedziec ci o wieku zwierzecia na podstawie tak malych
          rzeczy dla nas i oczywistych dla nie, ze musieliby zostac
          zaatakowani by zastrzelic sarne lub lore. Gdybys miala okazje
          widziec jak mocno sa rozczarowani gdy nie wygraja pozwolenia na
          odstrzal na loterii, bo juz sobie wyobrazali chodzenie za tym
          jeleniem przez 3 dni z rzedu i wachanie kupek i ogladanie polamanych
          galezi. Czasem naprawde muysle, ze bardziej chodzi o proces
          podchodzenia tej zwierzyny niz samo strzelanie do niej. Ci ludzie
          wbrew pozorom bardzo dbaja o zwierzyne.

          Pozdrawiam,
          Monia
      • edytkus Re: Osoby przeciwne posiadaniu broni 15.04.09, 06:09
        rhodeisland napisała:

        > Ciekawe jak byscie sie czuli bedac na campusie w Virginii w
        trakcie
        > tamtej maskakry, zupelnie bezbronni.

        jestem pewna ze ostatnia rzecza o jakiej myslalabym bylby zal ze tez
        nie mam czym postrzelac. Mozna do broni w ww sytuacji podejsc tez
        inaczej, wiecej ludzi mogloby zginac od np. trujacego gazu - czy
        teraz zaczniesz sie zastanawiac nad noszeniem przy sobie maski
        p/gaz?
        • monie_pl I tu jest pies pogrzebany... 15.04.09, 07:40
          ... nie mozemy prosic nikogo a tym bardziej rzad by chronil nas od
          nas samych! Doroslosc oznacza odpowiedzialnosc... lub smierc.
          Niestety, ale tak wlasnie tak to wyglada.

          Monia
        • rhodeisland edytkus 15.04.09, 23:16
          "Postrzelac", czy "obronic sie"?
          • edytkus Re: edytkus 16.04.09, 02:40
            rhodeisland napisała:

            > "Postrzelac", czy "obronic sie"?

            nie slyszalas ze najlepsza obrona jest atak? w takim wypadku od
            mordercy roznilby mnie tylko fakt ze pierwsza wyciagnelam spluwe a
            czy skutecznie? malo to pojedynkow na pistolety/rewolwery skonczylo
            sie smiercia przynajmniej jednej ze stron?
            • rhodeisland Re: edytkus 16.04.09, 02:53
              Chyba wiadomo o czym pisze. O sytuacji gdy ktos nas atakuje albo
              zaplanowal masakre. Powinnismy nic wtedy nie robic? Pozwolic mu
              zrobic co chce?
            • iamhotep Re: edytkus 16.04.09, 02:57
              rod, jak ty sobie wyobrazasz "obrone" majac lufe pistoletu
              wymierzona miedzy oczy?
              • zyta2003 Re: monia- doskonale znam mysliwych - off topic 16.04.09, 04:57
                Monia, zupelnie nie na temat, ale musze ci powiedziec, ze cos
                wiem o polowaniach. Moj szwagier i cala jego rodzina to mysliwi. Z
                najwyzszej polki mozna by rzec. Stad wiem, ze jest to straszne....
                Owszem znaja las jak nikt inny, przestrzegaja okresow lowieckich,
                licza sztuki, dokarmiaja zwierzatka, nawet hoduja, zeby pozniej
                bylo w co strzelac.
                Bylam z szwagrem na polowaniu. To jest po prostu zwykly mord.
                Przerazone sarny (zwane koziolkami), uciekajace zajace, skowyty,
                jakies piski - bo zwierzeta znaja swoj koniec. Potem strzaly, krew,
                zwana elegancko farba, zwierzeta padaja i konaja, wiec dobijanie
                butem a nawet kolba. (Oszczednosc naboi) Potem ukladanie trupow,
                czyli trofeow. Potem wodka i interesy , bo w dobrym kole
                mysliwskim lepsze koneksje, niz w najlepszym klubie golfowym w
                Ameryce. A potem moj szwagier preparuje te czaszki z rozkami. To
                bardzo dlugi proces, ble.... wiekszosc czaszek pamieta z
                okolicznosci w jakich dokonal mordu. A mniej wrazliwi goscie
                odwracaja glowy, zeby nie widziec tej kaplicy czaszek - jak w
                Kudowie Zdroju.
                Ze dwa lata temu byly mysliwy, nawet jakas figura w wielce
                ekskluzywnym Zwiazku Lowieckim opisal w Polityce uczciwie ten
                straszliwy proceder i wyjasnil dokladnie,jaki to b.s, ze to
                szlachetne i dobrze wplywajace na nature hobby.
                • edytkus Re: monia- doskonale znam mysliwych - off topic 16.04.09, 05:45
                  zyta2003 napisała:

                  >
                  > Ze dwa lata temu byly mysliwy, nawet jakas figura w wielce
                  > ekskluzywnym Zwiazku Lowieckim opisal w Polityce uczciwie ten
                  > straszliwy proceder i wyjasnil dokladnie,jaki to b.s, ze to
                  > szlachetne i dobrze wplywajace na nature hobby.

                  Ty piszesz o polowaniach w PL? U mojego meza w pracy co drugi kumpel
                  jak nie poluje to jest zapalonym rybakiem. Kilka razy dostalam
                  sarnine (chyba) na obiad - ale jakos nie mialam odwagi sprobowac
                  (chociaz w Kuchni Polskiej przepisy sa ;) - zaraz po polowaniu,
                  alkoholu od nikogo nie czulam. O koneksje tez nikogo nie posadzam,
                  tutaj to nie jest przeciez "sport dla elit," tym bradziej takich
                  ktorych nie stac na naboje ;)
                  • zyta2003 Re: monia- doskonale znam mysliwych - off topic 16.04.09, 14:59
                    Oczywiscie, ze pisze o myslistwie w Polsce. Co co tego picia
                    alkoholu, to staralam sie byc delikatna, bo prawda jest taka, ze
                    naogol chleje sie okrutnie w Polsce na takie okazje. Wlasnie moj
                    szwagier i jego brat dlatego byl ciagany od najmlodszych lat na
                    polowania, zeby potem mysliwych rozwozic, z tatusiem wlacznie(
                    przyzwoitym zreszta czlowiekiem). W Ameryce poznalam jednego
                    mysliwego, stypendyste z Polski - wielce zacnej instytucji.
                    Oszczedze szczegolow, bo to mogloby wywolac burze.
                    Edytkus, "rybaczenie" w porownaniu z myslistwem, to jak makijaz w
                    porownaniu z farbowaniem sie na meczach paint ball.
                    Wczoraj mignely mi fragmenty programu o broni (CNN). Wiec
                    Kraj milosnikow broni w pogotowiu, od dojscia Obamy do wladzy liczba
                    zakupywanej broni osiagnela kosmiczne liczby - bo istnieje
                    mozliwosc, ze Obama w jakikolwiek sposob zagrozi tej wolnosci
                    obywatelskiej. Rozmowa z dwoma milosnikami z Texasu tego prawa
                    zagwarantowanego Konstytucja. Pan adwokat i pan pielegniarz. Hm...,
                    coz rece opadaja. Jeszcze troche, a nastapi zagwarantowana tez w
                    Konstytucji secesja Teksasu, ktory wybije sie na niepodleglosc i
                    stosowne podatki.
                    A potem ktos sie dziwi, ze nowa administracja sie wycofuje. Przejsc
                    do historii jako ci, co rozwalili Federacje Stanow Zjednoczonych? :-
                    )) Kilka dni wczesniej wczesniej matka czlowieka, ktory na
                    Florydzie zastrzelil milicjantow (cos chodzilo o szczekajacego psa)
                    tlumaczyla syna, ze ten zgromadzil tyle broni, bo bal sie, ze
                    bedzie zakaz jej kupowania. A jak wiadomo, (moj dopisek) bron sie
                    nie psuje i nie trzeba jej przechowywac w zamrazarce, do czasu
                    kiedy przyjda goscie.
                    No i ten "punkt programu" nowa administracja moze sobie juz
                    odkreslic. Przeciez to przez nia ta nowa bron w rekach obywateli,
                    to oni beda miec na rekach krew zamordowanych z nowozakupionej
                    broni.
                  • artremi Re: monia- doskonale znam mysliwych - off topic 16.04.09, 22:33
                    Edytkus, to chyba nie mogla byc sarnina, skoro tu nie ma seren, tak
                    jak to wczesniej wyjasnil kolega.

                    A takie mieso moze byc calkiem zdrowe i ma mniej tluszczu u
                    cholesterolu (nie ma oczywiscie badan USDA wiec jest pewne ryzyko).
                    Wydaje mi sie, ze zabicie jelenia na polowaniu jest bardziej
                    humanitarne niz wspolczesne hodowle przemyslowe. Taki jelen zyje na
                    wolnosci i odzywia sie naturalnymi roslinami, i moment smierci
                    przychodzi nagle i szybko. :-0

                    edytkus napisała:
                    > Kilka razy dostalam
                    > sarnine (chyba) na obiad - ale jakos nie mialam odwagi sprobowac
                    > (chociaz w Kuchni Polskiej przepisy sa ;)

              • rhodeisland iamhotep 17.04.09, 00:48
                Nie robienie niczego wedlug Ciebie jest najlepsze?
    • rhodeisland Prawo, nie indywidualne opinie, najwazniejsze 17.04.09, 02:35
      Tzw. "szalency" znajda dostep do broni.
      To indywidualna sprawa, czy rezygnujemy z obrony siebie, naszych
      bliskich, czy po prostu innych, ktorych zycie jest zagrozone.
      Mozemy dyskutowac na forum tygodniami, ale jakie jest prawo w
      zaleznosci od stanu kazdy moze sprawdzic. Czyjes zdanie za czy
      przeciw nie ma znaczenia. Mozna nie miec broni, nie mozna zmusic
      innych zeby zrezygnowali z obrony. Mozna sie przeprowadzic do innego
      stanu z bardziej restrykcyjnym prawem, ktorego to prawa oczywiscie
      niezrownowazeni ludzie i tak nie szanuja.
      en.wikipedia.org/wiki/Gun_laws_in_the_United_States_(by_state)
      • miskidomleka Re: Prawo, nie indywidualne opinie, najwazniejsze 17.04.09, 06:27
        rhodeisland napisała:

        > Tzw. "szalency" znajda dostep do broni.

        Będzie im znacznie trudniej, jeśli dostęp będzie silnie
        kontrolowany.
        • rhodeisland Re: Prawo, nie indywidualne opinie, najwazniejsze 17.04.09, 20:43
          Ciekawe jak? Tak samo skutecznie jak kontrolone sa narkotyki?
          A w miedzyczasie co?
          Jak napisalam powyzej: to indywidualny wybor, czy dajemy sobie
          szanse na przezycie, czy nie.
          • rhodeisland Re: Prawo, nie indywidualne opinie, najwazniejsze 17.04.09, 20:44
            kontrolowane
            • cyborgus Re: Prawo, nie indywidualne opinie, najwazniejsze 21.04.09, 03:49
              w moim stanie mozna sobie nawet kalasznikowa kupic, wystarczy
              stanowe ID pokazac. Czyz to nie dowod wolnosci? Nie ma sprawy, ze
              podsluchuja nasze rozmowy telefoniczne, grunt ze bron jest bez
              ograniczen....
    • rhodeisland Open carry a concealed carry (Wisconsin) 24.04.09, 01:14
      Co wedlug Was ma wiekszy sens?
      Ostatno Wisonsin dolaczylo do stanow gdzie dozwolone jest tylko open
      carry. Przeraza mnie wizja ludzi z widocznymi holsterami. Policja
      ostrzega, ze bedzie kazdego z widoczna bronia zatrzymywac i
      sprawdzac, czy dana osoba ma pozwolenie. Mialam pojechac na
      Summerfest, ale teraz sie boje.
      Mieszkanki Wisconsin, co myslicie o open carry?
      • rhodeisland Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 24.04.09, 03:29
        Scenerii jak z Dzikiego Zachodu sie boje, nie gorliwosci policji.
        Jestem jak najbardziej za nadzorem policji w tej dziedzinie, tak jak
        podobaja mi sie nieoznaczone policyjne auta lapiace pijanych,
        przekraczajacych speed limit kierowcow. Ah, jak sie ciesze, gdy ktos
        prawie na mnie najezdza probujac wymusic na mnie szybsza jazde i
        niedlugo potem widze jak zatrzymuje go policja.
        • miskidomleka Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 26.04.09, 06:48
          RI: specjalnie dla ciebie, w związku z twoim pomysłem by nauczyciele
          mieli broń na kampusach:

          www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2009/04/25/AR2009042501871.html?
          hpid=moreheadlines
          • zyta2003 Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 26.04.09, 14:09
            Wlasnie to ostatnie wydarzenie przechylilo moje watpliwosci, czy
            dla szalencow wielkie utrudnienie w posiadaniu broni zmieni
            cokolwiek w ich szalenstwie. Teraz nie watpie, ze trzeba
            wykorzystac wszystkie mozliwe srodki, azeby takim utrudnic jej
            posiadanie niepowolanym. Jednak nie wierze, ze amerykanski wolny,
            republikanski narod pozwoli sobie cokolwiek utrudnic w tym
            zakresie. Z radoscia godzi sie na utrudnienia w zyciu z powodu
            braku ubezpieczenia zdrowotnego, ale bron.... nie przejdzie.
        • inletka Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 26.04.09, 15:02
          Ah, jak sie ciesze, gdy ktos
          > prawie na mnie najezdza probujac wymusic na mnie szybsza jazde i
          > niedlugo potem widze jak zatrzymuje go policja.

          Rho, to brzmi conajmiej jak scenariusz do ..... jakiegos filmu!
          • rhodeisland Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 27.04.09, 04:36
            Ciesze sie gdy zatrzymywani sie ludzie nie szanujacy bezpieczenstwa
            innych, zwlaszcza pijani. Oby jak najwiecej bylo policji na drogach,
            najlepiej w nieoznakowanych autach.
            • edytkus Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 27.04.09, 09:00
              rhodeisland napisała:

              > Ciesze sie gdy zatrzymywani sie ludzie nie szanujacy
              bezpieczenstwa
              > innych, zwlaszcza pijani. Oby jak najwiecej bylo policji na
              drogach,
              > najlepiej w nieoznakowanych autach.

              z mojego doswiadczenia wynika ze notorycznym wariatom zazwyczaj
              uchodzi na sucho.
            • miskidomleka Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 27.04.09, 19:52
              rhodeisland napisała:

              > Oby jak najwiecej bylo policji na drogach,
              > najlepiej w nieoznakowanych autach.

              Chętnie. Ale po urealnieniu ograniczeń prędkości, bo to co jest,
              woła o pomstę do nieba.
              • edytais Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 28.04.09, 02:59
                Kontrola ilosci dzikiej zwierzyny poprzez polowania doprowadza do oslabienia
                gatunku. Mysliwi nie strzelaja do jelenia z byle jakim porozem. Taki jelen
                zwykle nie dostanie od plci przeciwnej, wiec slabszy gen ginie. Jelen, ktory
                jest silny, ma piekne poroze itp to ten, ktorego geny zostana przekazane.
                Wlasnie teraz zauwazono problem przekazywania genow slabych. Jak mysliwi
                zastrzela silna, o pieknym porozu konkurencje, to taki slaby jelonek bedzie mial
                szanse przekazac swoje slabe geny. Tym sposobem kontroluje sie populacje
                jeleni, ale wcale nie w dobrym kierunku. Moze nakaz strzelania do slabych
                jeleni by sie przydal.....
                • zyta2003 Re: Open carry a concealed carry (Wisconsin) 28.04.09, 13:26
                  O, to gdzie sie spozniles misko z powodu ograniczenia szybkosci?
                  Jesli ja sie spozniam, to z powodu jescze bardziej nieoczekiwanych,
                  niz zwykle korkow i te sa powodem niskich srednich, a nie
                  ograniczenia.
                  Temat dozwolonej szybkosci walkowano tu juz kilkadziesiat razy.
                  Nawet "ustalilismy", ze jakies +10 - to przejdzie bezkarnie.
                  A przed "urealnieniem" dozwolonych szybkosci to nie nalezy jej
                  przestrzegac?, tak uwazasz misko? Ach, nie ma to jak polska,
                  ulanska dusza.
                  RI, tez uwielbiam kiedy takiego ulana, ktory z szybkoscia strzaly
                  zmienia pasy, naciska na jadacego przed nim, tu wsliznie sie, tam
                  zatrabi, czasem cos pokaze - a potem stoi sobie grzeczniutko na
                  poboczu z panami. Slodkie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka