09.05.09, 19:14
Sluchajcie, nie wiem, jak rozwiazac problem sasiedzki. Zadzwonil dzis do nas
sasiad z info, ze przyszedl do niego gosc i bedzie mu naprawiac dach bla bla
bla i chce od nas 150$, bo bedzie naprawiana czesc dachu na granicy. Tyle, ze
u nas nic nie cieknie. Przyczyna przecieku byla po sasiada stronie, ale
rzeczywiscie gosc polozyl late i na nasza strone. Teraz nie wiemy co robic,
bo nie mielismy w planach takich wydatkow. Dodatkowo my przecieku nie
mielismy...z drugiej strony, przy okazji, mamy kawal nowej papy na dachu...co
robic placic, nie placic?
Sasiad zdazyl ubezpieczenie o tym poinformowac, a my nie. Wiec nam nie
beda pewnie chceli zwrocic $.
Narazie jestesmy zaskoczeni, ale sie nie klocimy. Sasiadka zdazyla strzelic
juz focha :) jak nie zaplacimy to pewnie nie beda sie odzywac ;)
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: dach 10.05.09, 00:47
      czy $150 jest dla was powaznym wydatkiem? jezeli tak, to powiedz
      sasiadowi, ze mozesz teraz zwrocic mu $50? reszte nastepnego
      miesiaca itd. Nawet jakby ubezpieczenie pokrywalo straty to sa tzw.
      deductibles, zwykle minimum $300. A z naprawa dachu zwykle nie czeka
      sie az leje z sufitu, byc moze sasiad mial przeciek a u ciebie pol
      zbutwialej sciany jest.
      • majenkir Re: 10.05.09, 03:33
        Czy Wy naprawde nie rozumiecie?
        Nie chodzi o to, czy to jest $150 czy $1,500.
        Ona tej uslugi nie zamawiala i nie widze powodu, dlaczego by miala
        placic (chyba tylko dlatego, zeby sasiedzi byli happy ;)).
        Takie cos uzgadnia sie PRZED.
    • inletka Re: dach 10.05.09, 01:05
      Logicznie rzecz biorac to jesli wam nic nie cieklo i nie bylo
      potrzeby latac waszej czesci to po co latal po waszej stronie? Czy
      nie spytalas sie o to? Wydaje mi sie ze przede wszystkim to powinno
      byc wyjasnione i jak dadza dobre uzasadnienie to mozna rozpatrzyc
      zaplacenie. Przypuszczam ze zrobil z zapasem by byla pewnosc ze im
      nie bedzie cieklo czyli dla ich dobra. Ciekawa jestem ile oni
      zaplacili za ta naprawe? Mysle ze powinni wam dac oszacowanie
      kosztow waszej czesci przed naprawa. Bo przeciez nie musieliscie sie
      zgadzac.
      150 $ to nie duzo a dobre stosunki sasiedzkie sa wazne. Ale skoro
      sasiadka strzela focha to tak jakby sie prosila o klotnie.
      Jakby wam przyszlo do glowy np. naprawic chodnik i robotnik zrobilby
      pol metra po ich stronie to tez byscie ich poprosili o zwrot za te
      pol metra?
      Takie rzeczy musza byc uzgadniane przed naprawa.
    • aniutek Re: dach 10.05.09, 02:33
      klocic sie o $150 o naprawiony dach? chyba dla zasady
      samej,bo dla swietego spokoju zaplacilabym, w koncu cos na tym
      zyskalas- naprawiony dach. moze nie bylo mozliwosci/sensu naprawiac
      tylko od strony sasiada, jasne mogli/powinni Cie uprzedzic- nie
      zrobili tego ale Ty zyskalas bo masz zpewnosc, ze ten kawalek na
      pewno jest szczelny.
      jak Ty postapilabys gdyby uszkodzenie bylo z Twojej strony dachu?
    • szymina Re: dach 10.05.09, 06:14
      Ja tez nie uwazam, zeby kwestia byla suma, tylko fakt. Dla mnie
      bezczelnoscia jest prosic Was o pieniadze. Nie prosiliscie o ta
      usluge! Deductible firmy ubezpieczeniowej jeszce przed recesja
      pokrywal zapobiegly zleceniodawca wyceniajac prace odpowiednio
      wyzej, wiec dla mnie kwestia ich wydatku jest niepewna...
      Na dodatek nie cieszylabym sie, ze kawalek dachu jest naprawiony nad
      moja glowa, tylko zastanawialabym sie, czy laczenie dachu starego z
      nowym nie jest najbardziej narazone na przecieki za rok, dwa.
      I nie mam pojecia co Ci poradzic- ja bym tez sie gryzla, bo dobre
      sasiedzkie stosunki sa wazne. Choc mozna domniemywac przez
      tego "focha", ze sa one i tak tylko pozorne...
    • beatamc Re: dach 10.05.09, 15:38
      Wlasnie...mi nie chodzi glownie o te 150 tylko o ich podejscie.
      Najgorsze, ze kreca. Sasiadka mi powiedziala, ze problem byl po
      srodku dachu (mnie to by walilo, skad leci, jak mnie zalewa i sie
      zdecydowalam na naprawe, ktora i tak ubezpieczenie pokryje). Wczoraj
      weszlam na dach i porozmawialam sobie sam na sam z panem co
      naprawial i sie okazalo, ze ta dzura byla po ich stronie. Jezeli im
      tak bardzo zalezalo na obnizeniu kosztow, to mogli mu zlecic tylko
      naprawe tej dziury. (naprawenie polegalo na polozeniu plachty papy
      na czesc plaska dachu, ktora wlasnie jest po srodku. Koszt tego
      fragmentu 300...stad te 150 od nas)
      Po drugie, jak im powiedzialam, ze sama chce najpierw porozmawiac
      z ubezpieczeniem, oni zaczeli mnie przekonywac, ze nie warto , bo
      ubezpieczenie nie chce pokryc .... ale facet im robil zdjecia tej
      dzury (to niby tak na pamiatke?). Naprawe mojego dachu (mamy
      problem, ale po srodku dachu, ktorym chcelismy sie zajac dopiero za
      rok) pan nam oszacowal na 300. Z tymi 150 wyszloby ponad didactible.
      Jezeli dobrze wszystko zrozumialam, na papierach dla
      ubezpieczenia bedzie ok tysiaca, a jemu placa siedemset. Od nas
      chca 150 i od drugiego sasiada tez. Czyli nawet , jak ubezpieczenie
      nie pokryje, naprawa calego dachu bedzie ich kosztowala 400, a nas
      uszczelnienie wyjscia wentylacji i polozenie metra kw. papy bedzie
      kosztowalo 450. Nic tylko zalowac, ze sama na taki biznes nie
      wpadlam. Zeby uatrakcyjnic, dodam, ze ta sasiadka to ciotka mojego
      m.
      • inletka Re: dach 10.05.09, 16:00
        No to dobra biznesmenka. Jeszcze zarabia na stratach.
        W takim wypadku to niech pocaluje sie w nos. Ciekawe jak drudzy
        sasiedzi na to? Czy jej zaplaca?
        • inletka Re: dach 10.05.09, 16:11
          Krotko mowiac. Skoro nie poniosla zadnych strat finansowych to nie
          ma prawa zadac od nikogo niczego.
          Takie jest moje zdanie.
          Zawsze mozna sprawe rozwiazac polubownie i zaplacic jej ale za
          jakakolwiek przysluge o jaka was poprosi to wystawic rachunek. :-)

          Jednak to prawda ze najgorsze biznesy sa z rodzina.
          • edytkus Re: dach 10.05.09, 17:34
            a ja bylabym porzadnie wsciekla ze ktos obcy chodzi sobie i
            majstruje na moim dachu, IMO to jest trespassig i zniszczenie
            cudzego mienia (w koncu Twoj dach nie wymagal interwencji) i zamiast
            oddac im pieniadze jeszcze zagrozilabym ciaganiem po sadach ;))) Co
            za bezczelni ludzie! Co innego gdybyscie sie umawiali a oni nawet o
            zgode na wejscie na Twoj dach nie zapytali.
            • beatamc Re: dach 11.05.09, 14:49
              :DD oj chcialabym im to powiedziec... cala rodzinka laczniez kotem przestalaby
              sie do mmnieodzywac :)))
              • magdamajewski Re: dach 11.05.09, 15:09
                Beata a ty oszalalas, kupywac dom po sasiedzku z rodzina???
                • beatamc Re: dach 11.05.09, 15:14
                  wiem... te 2 lata temu, stwierdzilam, ze bede mocno zaciskac zeby. Myslalam, ze
                  przez rok, gora 3. Narazie daje rade, ale zaczyna byc coraz ciekawiej :))
                  Wkladam sobie tez do glowy, ze to nie moja, tylko mojego m ;)))) Poprostu
                  pecha chopak mial ;)
                  • edytkus Re: dach 11.05.09, 16:08
                    beatamc napisała:

                    >
                    > Wkladam sobie tez do glowy, ze to nie moja, tylko mojego m ;))))
                    Poprostu
                    > pecha chopak mial ;)

                    super podejscie, musze to sobie zapamietac ;)
                    • magdamajewski Re: dach 11.05.09, 16:59
                      ja se zaraz wlosy z glowy pewnie bede rwac bo moja ciotak wraz z
                      rodzina szuka domu kolo nas :)
                      cieplo sie robi moze wkoncu na spacer sie umowimy ?
    • marthas Re: dach 10.05.09, 20:38
      Dziwna ta sytuacja... Ja sie postawialam w sytuacji Twoich sasiadow, ktorzy naprawiali dach. Wyobrazilam sobie fachowca, ktory przyszedl i po ogladnieciu dachu, powiedzial mi, ze dla mojego dachu bedzie lepiej jesli "pociagnie" troszke na czesc dachow sasiadow, bo jesli to nie mialoby byc lepsze dla mojego dachu, to po co to wogole robic??? Jesli to byloby lepiej dla nas, to poszlabym do sasiadow, przed rozpoczeciem remontu i zapytala grzecznie, czy mozemy pociagnac ten dach na ich strone i probowalabym ich przekonac tym, ze troszke ich dachu tez bedzie poprawione, w koncu to moi fachowcy beda wchodzic na wlasnosc sasiadow. Nie wpadlabym na pomysl, zeby chciac od nich jeszcze pieniadze, zreszta normalni ludzie by mnie wysmiali, albo, co grzeczniejsi, poprostu nie zgodzili sie na wchodzenie na ich dach.
      • beatamc Re: dach 11.05.09, 15:10
        Zgadzam sie w 100%.
        Ciekawe czy pomysleli o tym ze, jezeli mi sie teraz zacznie lac, bo zatrudnili
        "taniego" fachowca, to bedzie ich to duzo wiecej kosztowalo.
        oh i te ich klamstwa... tesciowa mi powiedziala, ze jej mowili, ze naprawa
        ma kosztowac 925. Sasiadka zachwalala fachowca, ze on z powaznej firmy, ze daje
        gwarancje na 10 lat...a on do mnie , ze on to prywatnie robi, jeden, nie firma!
        itp...tego bujania bylo jeszcze wiecej.
        Powiedzcie mi ,po co dorosli ludzie takie rzeczy robia. Czy warto dla tych
        150 takiego blazna z siebie robic, tak sie upokazac, klamac?
        • edytkus Re: dach 11.05.09, 17:08
          Beata, jezeli dla swietego spokoju im zaplacisz i nic nie powiesz
          wkrotce moze sie okazac ze bedziesz miec kawalek nowego sidingu,
          łatę na driveway i rozkopany trawnik. Ja tez mam taka sasiadke co to
          wyciagniesz dlon a cala reke utnie. A to mi trawnik zwirem zasypala,
          a to cos innego. Za kazdym razem na "you don't mind, do you?"
          grzecznosciowo sie odpowiadalo "that's ok", az w koncu przed Bozym
          Narodzeniem przyjezdzam ktoregos popoludnia do domu a moja "weranda"
          sluzy jako czesc dekoracji tej sasiadki obwieszona jakimis
          wiechciami. Akurat wychodzila z domu, wiec jej, nieukrywajac
          wscieklosci, kazalam pozabierac swoj trash (ona ma gust osoby ktora
          trzyma gliniane krasnale na podworku) i trzymac z dala od mojej
          posesji. Tymi "dekoracjami" przebrala miarke, czasem warto
          powiedziec prost z mostu co sie mysli i miec potem spokoj. Teraz ta
          dziewczyna przyozdabia schody sasiadow po drugiej stronie, he he
          trzeba bylo widziec ich mine gdy sie dowiedzieli ze te uschle badyle
          na schodach przed domem postawila ona a nie ich lokatorzy, priceless
          :))) A z tym zwirem na moim trawniku tez nas niezle zalatwila i to
          nie tylko niszczac mi wschodzaca trawe. Poinformowalismy ja (odparla
          no problem) ze razem z naszymi sasiadami bedziemy klasc sealant na
          driveway (mamy niejako wspolny). Wszystko bylo wynajete i
          przygotowane, juz byla jesien wiec potrzebowalismy ta konkretna
          sobote na ktora zapowiedziano ladna pogode. Moj maz rano wychodzi z
          garazu zeby powerwash kostke a na jej driveway zajezdza ciazarowka
          piasku - ona bedzie zmieniac trawnik na pavers. No i wez tu
          czlowieku w takim kurzu cos myj i pryskaj sealant, ktory jest
          przeciez troche jak lakier. Potem juz nie bylo okazji zeby ponownie
          sie za to wziac i do tej pory nie mamy zabiezpieczonego driveway.
          Wczoraj dopiero uslyszalam madra rade, miec dobre stosunki mozna
          miec z sasiadami na przeciw, a z tymi po bokach tylko wymieniac
          grzecznosciowe pozdrowienia.
          • edytkus Re: dach 11.05.09, 17:13
            edytkus napisała:

            >>juz byla jesien wiec potrzebowalismy ta konkretna
            > sobote na ktora zapowiedziano ladna pogode.


            tu musze nadmienic ze dla mojego meza i sasiada sobota byla jedynym
            dniem, a sasiadce patio ukladal jej obecny narzeczony, ktory z nia
            juz wtedy mieszkal i nie pracowal (na stale pracuje u ojca ktory ma
            firme kladaca patio) wiec mogl to zrobic w srodku tygodnia. IMO z
            jej strony to byla czysta zlosliwosc.
          • parasol-ka sealant 20.07.09, 01:39
            edytkus napisała:

            > Poinformowalismy ja (odparla
            > no problem) ze razem z naszymi sasiadami bedziemy klasc sealant na
            > driveway

            A z czego macie driveway? To jest stamped concrete z jakims kolorem
            ze trzeba klasc sealant czy zwykly bialy cement?
            • edytkus Re: sealant 20.07.09, 06:43
              parasol-ka napisała:

              > A z czego macie driveway? To jest stamped concrete z jakims
              kolorem
              > ze trzeba klasc sealant czy zwykly bialy cement?


              nasz wjazd jest zrobiony z czegos co sie nazywa brick pavers, ktore
              z czasem plowieja, wychodzi piasek pomiedzy itp. Sealant utrzymuje
              oryginalny kolor i sprawia ze bruk sie trwale nie plami (np. olejem
              samochodowym).
    • lilazw Re: dach 11.05.09, 17:51
      To, ze chodzi o rodzine bardzo zmienia postac rzeczy. Rozumiem
      Twoja frustracje ale dla $150 nie warto zadzierac z rodzina. Ja bym
      zaplacila ale zaznaczylabym, ze nastepnym razem chcialabym wczesniej
      wiedziec o takich sytuacjach i wspolnie podejmowac decyzje.
      • aniutek Re: dach 11.05.09, 19:10
        mnie ta cala sytuacja bardzo przypomina konflikt Pawlaka z Kargulem
        :=)
        www.youtube.com/watch?v=n1u2tT_lEXQ&feature=related
        • inletka Re: dach 11.05.09, 22:43
          "Sad sadem a sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie"
          ...powiedziala dajac mu do kieszeni granaty!

          Piekne!
    • beatamc Re: dach cd 19.07.09, 02:17
      Dzis spotkalam sasiada (2 domy dalej). Od slowa do slowa rozmowa zeszla na dach.
      Ja mu swoja historyjke, a on mi swoja opowiedzial. Okazalo sie, ze jego sasiad
      tak samo z nim postapil miesiac temu, jak moj ze mna :D
      Pan x do niego przyszedl i zazadal 1100!!!! za naprawienie (czas przeszly) jego
      dachu. Oczywiscie mu nie zaplacil i powiedzial, ze jak chce to sie moga w sadzie
      spotkac.
      Dodam, ze nadgorliwy sasiad to Polak (az mi wstyd), do tego spokrewniony
      (dzieci ozenione) z moja sasiadka :D
      Czy swinia sie czlowiek rodzi, czy ucza tego za granica? (nie mam tu na celu
      obrazania swin).
      • artremi Re: dach cd 20.07.09, 04:19
        Zdaje sie, ze masz townhouse, jesli dachy sa wspolne. Ciekawa jestem
        dlaczego naprawy nie sa pokrywane z association fees?
        Z takimi sasiadami to lepiej uwazac. Ja bym byla dla nich mila ale
        stanowczo odmowila zaplaty i powiedziala, ze nastepnym razem musza mnie
        powiadomic o wszelkich wspolnych naprawach. Jesli teraz dasz im $$, to
        nie wiadomo z czym wyskocza w przyszlosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka