Dodaj do ulubionych

Do tych, którzy wydali co najmniej dwie książki

18.05.11, 22:43
Pytanie do Was, którzy znacie już obyczaje wydawców :) Jaka Waszym zdaniem mogłaby być reakcja (o ile w ogóle jakaś) wydawnictwa, które otrzymało swego czasu powieść Dziewicy Powieściowej ;) i które "trzyma" tę powieść "w recenzji", gdyby przy okazji kontaktu - a przed otrzymaniem decyzji co do druku - Dziewica mimochodem rzuciła, że od momentu zaproponowania utworu zdążyła jeszcze wprowdzić do niego poprawki/ulepszenia?
Obserwuj wątek
    • iwona_czarkowska Re: Do tych, którzy wydali co najmniej dwie książ 18.05.11, 23:07
      Poprosiliby o nową wersję pewnie. Przecież tekst jeszcze nawet do redakcji nie poszedł, więc im ryba. No chyba, że wspomniana Dziewica powieść dla dzieci o dwóch zajączkach kicających radośnie po zielonej łączce przerobiła na horror, w którym stado zmutowanych sierściuchów rzuca się na ludzi i pożera ich żywcem.
      • skajstop Re: Do tych, którzy wydali co najmniej dwie książ 18.05.11, 23:44
        Też uważam, że z podmianą nie byłoby kłopotu.
        • autor.autorka Re: Do tych, którzy wydali co najmniej dwie książ 19.05.11, 01:20
          Będąc młodą powieściopisarką, ucieszył mnie Wasz odzew ;)

          (Powyższe to oczywiście hołd dla Twórczyni Młodej Lekarki.)

          Chodziło mi jednak szczególnie o to, że podczas gdy nowsza wersja mojego tekstu dojrzewa sobie u mnie w komputerze, utwór który zaproponowałam wydawnictwu już ładnych parę miesięcy temu rzekomo teraz "jest w recenzji", a więc rzekomy recenzent czyta wersję gorszą/uboższą. Jednak jeśli rzeczywiście ktoś to w tej chwili czyta (bo nie dowierzam już mojej korespondentce po drugiej stronie barykady...), to pewnie niezbyt chętnie zaczynałby czytać całość od nowa. Nie mam śmiałości proponować tej najnowszej wersji dopóki nie usłyszę, że wydawnictwo jest w ogóle zainteresowane. Przy czym parę lat (sic!) temu pracująca w nim wówczas redaktorka po przeczytaniu jeszcze starszej wersji zachęciła mnie do pracy nad tym tekstem, do "uporządkowania" go, i zapewniła, że po przeróbkach wydawca chętnie znów go przejrzy.

          Moja książka to utwór w tej chwili 360-stronicowy, a więc jest to obfity, na dodatek wielowątkowy materiał, i wciąż znajduję w nim braki, które od razu usiłuję uzupełnić, niejasności, których próbuję się pozbyć, itd. Tekst na pewno na tym zyskuje. Męczy mnie świadomość, że wydawnictwo ma u siebie produkt w wersji bez udoskonaleń. Jednak myśl o tym, by informować o tych poprawkach wydawcę, który się jeszcze w żaden sposób nie zadeklarował, wydaje mi się z lekka afektowana. Dlatego pytam Was, Doświadczeni.

          O ile wiem, w krajach anglosaskich autor przedstawia AGENTOWI projekt książki i kilka przykładowych rozdziałów, agent oferuje to wydawnictwom, i na tej podstawie dochodzi do podpisania umowy. A więc autor nie marnuje czasu na dopieszczanie dzieła, które może w ogóle nie zainteresować żadnego wydawcy. Wydawca akceptuje pomysł i, w pewnym sensie, talent i umiejętności autora, na podstawie projektu oraz próbki stylu. Nikt się na tym etapie nie musi przejmować dopracowywaniem każdego detalu. Jednak w Polsce, o ile mi wiadomo, nie jesteśmy jeszcze na tyle cywilizowani. Może autorzy uznani podpisują umowy na dzieła dopiero rodzące im się w głowach, jednak pozostali, a już na pewno debiutanci, proszeni są o nadsyłanie skończonych utworów. I dlatego mam wątpliwości, czy wspominać o tych poprawkach.

          Jakie to były poprawki? Uzupełniłam jeden wątek, by był bardziej czytelny, przebudowałam dwie scenki, oszlifowałam trochę styl tu i ówdzie (to akurat drobnostka). A więc wspomnieć czy nie? Ja i tak już przez jakiś czas naprzykrzałam się temu wydawnictwu, po prostu o odpowiedź, o przybliżony termin, kiedy mogłabym się spodziewać jakiejś decyzji; po tonie odpowiedzi wywnioskowałam, że zaczynam działać na nerwy ;) a jedyny konkret, jaki mi podano, to informacja, że "tekst jest w recenzji". Nie chcę oczywiście denerwować osób, z którymi mam nadzieję nawiązać owocną współpracę... jednak zastanawiam się czy wzmianką o tym, że nadal pracuję nad udoskonaleniem tekstu, nie zwiększyłabym swoich szans?
          • ojuciasan Re: Do tych, którzy wydali co najmniej dwie książ 19.05.11, 02:49
            Moim zdaniem możesz wspomnieć, że w międzyczasie wprowadziłaś poprawki w swojej książce i zapytać niewinnie, czy wobec tego przesłać uzupełniony tekst od razu czy ewentualnie dopiero później ;)
            • donetta Re: Do tych, którzy wydali co najmniej dwie książ 19.05.11, 07:40
              Ja właśnie tak zrobiłam, kolejną ksiązkę wysłałam do wydawcy, po czym po paru miesiącach wysłałam kolejną upelszoną wersję ( nie mając jeszcze odpowiedzi). Tak więc myslę, że to nie zaszkodzi, a jedynie może pomóc w podjęciu decyzji na tak.


              merlin.pl/Pozegnanie-z-ojczyzna_Renata-Czarnecka/browse/product/1,881804.html
          • szpikota Re: Do tych, którzy wydali co najmniej dwie książ 19.05.11, 07:48
            Z tego, co piszesz, to są w sumie dość drobne poprawki. Nie chcę przez to powiedzieć, że nieistotne, ale niekoniecznie będą miały wpływ na zainteresowanie książką. Ja bym sobie darowała. Skoro książka już się niby recenzuje, niechże dobrnie szczęśliwie do końca tego procesu.

            Zdarza się, że wydawnictwo wstępnie wyraża zainteresowanie, ale z góry zaznacza, że w książce przed ewentualnymi rozmowami o umowie musiałoby zostać zmienione to, to i to. Przy czym zwykle chodzi o zmiany bardziej zasadnicze niż przebudowa paru scenek (którą też przecież przy tej okazji możesz się zająć).
            Te sugerowane zmiany mogą Ci na tyle nie odpowiadać, że i tak nie będziesz zainteresowana ich wprowadzaniem i wyślesz tekst gdzie indziej, wtedy już wersję z dopieszczonym wątkiem i przerobionymi scenkami.
            • pisam Spokojnie 19.05.11, 09:26
              Moim skromnym zdaniem, nie ma w tej chwili żadnego znaczenia, że wprowadziłaś poprawki i jakbyś to wysłała to będzie to traktowane jaką druga propozycja, która równie dobrze może trafić na skupu makulatury bez czytania.
              To że poprawiłaś chwali się, ale znając już kilka wydawnictw oni nie znają tekstu nad którym nie trzeba popracować i nawet twoje poprawki to mały pryszcz wobec ich pomysłów, ale najpierw muszą być twoją propozycją zainteresowani. Na przyszłość skoro poprzednio miałaś kontakt z konkretnym redaktorem, to nie wysyłaj swoich tekstów ogólnie do redakcji, tylko bezpośrednio do niego, wtedy będziesz miała jakiś tam % szans, że będzie pamiętała o Tobie i spojrzy na twój tekst z sympatią. Gdyby tak było, to mogłabyś jej teraz wysłać poprawiony tekst a wysyłać ogólnie do redakcji, nie ma sensu - bo na 99% nikt tam twojego poprzedniego tekstu nie skojarzy. Wybacz, że piszę wprost ale nie lubię nikomu słodzić i obiecywać gruszki na wierzbie, a moje porady opieram na prawdziwych kontaktach a nie na mniemaniu.
              • iwona_czarkowska Re: Spokojnie 19.05.11, 10:49
                Jest jeszcze jeden aspekt calej sprawy... Wydawnictwo oczekuje, ze autor prześle książkę dopracowaną (przynajmniej ze swojego punktu widzenia), a nie brudnopis, nad którym ciągle pracuje, wprowadzając kolejne poprawki.
                • autor.autorka Re: Spokojnie 19.05.11, 20:05
                  Bardzo dziękuję za wszystkie opinie.

                  Zdaję sobie sprawę z tego, że wydawnictwa otrzymują całe góry maszynopisów, a raczej w dzisiejszych czasach pewnie wydruków; miałam okazję na własne oczy te stosy zobaczyć podczas wizyty w pewnej redakcji i znane mi są opowieści innych autorów. Rozumiem, że jako Dziewica Powieściowa jestem dla wydawnictwa pewnym dziwem natury, jak wszyscy, którzy jeszcze powieści nie wydali, a z jakiegoś zwariowanego powodu do tego dążą. Jednak nie miałam dotąd informacji z tzw. pierwszej ręki na temat podejścia POLSKICH wydawców do debiutantów. Dlatego dziękuję Wam za te wpisy.

                  Oczywiście, że wydawnictwa w Polsce oczekują od autora książki dopracowanej, a nie brudnopisu. Jednak jest pewna różnica między brudnopisem a całością, do której ZAWSZE można wprowadzić jakieś udoskonalenia. Jeśli książka ma 360 stron, to ZAWSZE znajdzie się w niej coś, co można jeszcze poprawić. To nie tylko moje zdanie... Rushdie np. w wywiadzie powiedział, że podejrzewa, że gdyby Szekspir napisał powieść, to znalazłyby się w niej niedoskonałości - "w jego sztukach są niedoskonałości, nudne fragmenty, jeśli wolno tak się wyrazić". I jeszcze zacytował czyjeś zdanie, które i mnie się bardzo spodobało: "“A novel is a prose narrative of some length that has something wrong with it.” Czyli, w tłumaczeniu wolnym a szybkim: powieść to pewnej długości pisana prozą narracja, z którą coś jest nie tak. ;)

                  Większość artystów mówi o tym, że obejrzawszy swoje dzieło po roku czy dwóch, nawet po kilku miesiącach od wypuszczenia go w świat, już jest niezadowolona z jego kształtu i chętnie, o ile to byłoby możliwe, wprowadziłaby do niego poprawki. Rozwijamy się. Wysyłając tekst mojej powieści do wydawcy oczywiście uważałam ją za wystarczająco dopracowaną całość. Zajęta mnóstwem innych spraw nie zaglądałam do tego pliku przez pół roku. Jednak ponieważ wydawnictwo działa w tempie zwolnionym, i nie da się nawet doprosić podania przybliżonego choćby terminu, w którym można by się spodziewać decyzji, zaczęłam się zastanawiać nad zaproponowaniem utworu komuś innemu. W związku z tym go przejrzałam. I doszłam do wniosku, że pewne zmiany wyszłyby mu na korzyść. To przecież nie głupota ani przestępstwo?
    • aga1972 Re: Do tych, którzy wydali co najmniej dwie książ 31.05.11, 09:04
      Popieram przedmówców i tak jak radzi Pisam-zwróć się bezpośrednio do redaktora, który pracuje nad twoim tekstem. A poza tym, gdy tekst wróci po redakcji, może okazać się, że oni coś tam sobie wymyślili i będziesz musiała dokonać więcej zmian. Wówczas możesz wrzucić te swoje ulepszenia, jako normalna praca nad tekstem po redakcji.
      Pozdrawiam:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka