Dodaj do ulubionych

Hirsutyzm a sukces

19.06.08, 13:40
Tak sie zastanawiam czasem, czy zadna z tych pieknych i gladkich
aktorek lub piosenkarek nie cierpi na hirsutyzm. Moze ktos orientuje
sie w tym temacie? Moze jakas slawna kobieta przyznala sie kiedys do
tego? Zawsze czlowiekowi zyje sie lepiej, jesli wie, ze ktos z
podobnym do niego problemem osiagnal sukces. I nie chodzi mi tu
tylko i wylacznie o sukces w tzw. showbiznesie. Jesli ktoras z Was
jest szczesliwa, ma dobra prace, zalozyla rodzine, zyje w udanym
zwiazku, to niech podziela sie swoimi doswiadczeniami. Milo bedzie
mi posluchac, ze hirsutyzm nie oznacza kleski w zyciu prywatnym czy
zawodowym. Moze dzieki temu zaakceptuje jakos tan problem.
Obserwuj wątek
    • komitkaa Re: Hirsutyzm a sukces 21.09.08, 21:03
      będzie nie na temat, ale mam nadzieję, że to jakoś przebolejecie ;) jestem nowa
      na forum i mam problem z wysłaniem wiad do figi... czytałam twoje wcześniejsze
      posty i bardzo chciałabym się dowiedzieć do jakiego lekarza z krakowa w końcu
      poszłaś, czy pomógł skutecznie?? jeśli tak to byłabym ci bardzo wdzięczna za
      jakieś namiary na niego/ją :)
      ja zamierzam się zabrać właśnie za mój problem, i zależy mi żeby to zrobić jak
      najszybciej...dlatego z niecierpliwością czekam na odpowiedź :) pozdrawiam!!
    • superbe89 Re: Hirsutyzm a sukces 25.09.08, 17:51
      Hej.Jestem tu nowa i kompletnie załamana... Od 1 pazd zaczynam studia i jestem tym przerazona. Kazdy mi mowi beedzie super, poznasz fajnego faceta, ulozysz sobie zycie. A ja se mysle gowno prawda bo zaden facet mnie nie zechce jak sie dowie ze mam wlosy tu i tam... A najgorsze dla mnie jest to, ze na twarzy wloskow prawie nie mam, pojawiaja sie teraz bo odstwilam tabletki anty (bralam juz kilka rodzai i tak naprawde kazdy mi mowil ze bardzo wyładnialam itp to moj problem nie zniknal..) a wziecie u facetow mialam zawsze.. powiem nieskromnie ze uchodze za calkiem atrakcyjna dziewczyne i znowu pojawil sie fajny facet na horyzoncie ale co z tego jak ja nie pozwole mu sie do siebie zblizyc...a bardzo go lubie cholera nooo...;(;(. jutro mam zamiar isc do innego lekarza podobno najlepszy w mojej okolicy i to moja ostatnia nadzieja... aleeee, szczerze juz watpie zeby cokolwiek mi pomoglo....;(. a co tego sukcesu to kiedys, juz dobre kilka lat temu jeszcze jak nie zaczelam sie leczyc czytalam artykul w jakies gazecie o PCOS i bylo tam wspomniane o jakies brytyjskiej aktorce ktora zmagala sie z nadmiernym owlosieniem i zrozumialam to tak ze jej sie udalo pozbyc tego problemu...ale ciekawe jak...? tez bym chciala wkoncu zwalczyc ten problem, ale jednak staram sie (choc wcale mi to nie wychodzi) przyzwyczaic do mysli zycia w pojedynke...;(.
      Ale sie rozpisalam... wybaczcie. Pozdrawiam was cieplo;*
      • hirsutka27 Re: Hirsutyzm a sukces 30.10.08, 14:44
        Superbe nie łam się :) Jeszcze jesteś młodziutka, z czasem zrozumiesz i
        nabierzesz do tego wszystkiego dystansu. Ja jakiś czas miałam problemy z
        hormonami i wtedy mi zaczęły rosnąc włoski. Zaczęłam brać hormony i wszystko się
        unormowało ale włosy jak są tak są, no i najgorsze chyba, że rosną. Ostatnio
        zrobiłam wszystkie możliwe badania w jednej z klinik, była cała lista hormonów i
        różne sposoby ich pobierania żeby były bardziej wiarygodne. Wyniki wyszły wprost
        idealnie. Stwierdzili, że to genetyczne i tyle. Mam jasną karnację a włosy
        czarne. Owłosione całe ręce nogi, brzuch, podbrzusze, piersi, dekolt, szyja,
        pośladki. I nie jest to meszek ale włoski 1-2 cm, w niektórych miejscach możne i
        dłuższe. Jeszcze do tego jestem puszysta :) ale mimo to miałam 2 facetów. Tak
        samo jak Ty na początku byłam tym wszystkim załamana, bo myślałam że nie znajdę
        nikogo przez swoje włosy na tyłku :) Uwierz mi, że jak facet jest Tobą
        zainteresowany to on nawet tego nie zauważy, dopóki nie zaczniesz robić z tego
        mega problemu! I nie skazuj się na samotność, bo jest wielu facetów którym to
        nie przeszkadza, a nawet niektórzy uważają to za coś seksownego, bo lubią
        naturalne kobiety :) Ja tam szukam swojego wybranka życia i nie mam zamiaru spać
        przy nim w golfie albo tracić czas na golenie sobie pupy. Lepiej wykorzystać ten
        czas na przytulenie się do ukochanego :)
        • kenijka Re: Hirsutyzm a sukces 15.11.08, 23:09
          hirsutka, rozbawił mnie Twój post, Twoj dystans:) chciałam cos podobnego
          napisać, ale takiego dystansu to do włosów nie mam:)
          Ale mam meza, mam dziecko, a gładkie nogi mam przez godzinę po depilacji kremem.
          Podstawowa zasada, nie mówić o tym problemie jak nie ma takiej potrzeby, to ze
          widzisz, czujesz swoje włosy nie znaczy ze facetowi w ogóle zaświta w głowie ze
          to jakis problem. Ale jak pokazesz mu że tu o wlaśnie tu masz włosy, ze pupe
          masz okropna bo na niej sa włoski, ze musisz usuwac ten paskudny wąsik, to on
          też tak będzie myślał i z pewnoscią to zauważy. A po co, ja kilka razy
          usłyszałam od meża że mam owłosiony tyłek, więc krem i po sprawie, wiem ze to
          zauważa i ze mu przeszkadza, ale włosów na brodzie nie widzi, na rekach mu nie
          przeszkadzają, na stopach nie widzi, to po co mam mu pokazywać, jak ich nie
          widzi to ich nie ma:) Oczywiście chciałbym miec jedwabista skórę, i przy każdym
          nowym kosmetyku mam nadzieję ze ja osiagnę.Ale nie oszukujmy się, ta idealna
          skóra o której marzymy zdarza sie raz na milion, a my chcemy taką mieć, figura
          idealna też zdarza się rzadko, a to co widzimy w pisemkach kolorowych to się
          nazywa fotoschop a nie realny wygląd. Nie mozna dążyć do fikcji, co się da to
          wyrwać, wykremować zgolić, a resztę zaakceptować. Wiem ze łatwo mi powiedzieć,
          mam chłopa który nie robi mi specjalnych wyrzutów, ale ja też musiałam mu kiedyś
          dać sie dotknać i pokazać ze moje ciało nie jest gładkie, a i tak ożenił się ze
          mna:P A oboje nie jesteśmy takimi zwolennikami natury zeby zapuszczać włosy i
          się nimi nie przejmować. A tym paniom którym jest wszystko jedno zazdroszczę:)
          szczęsciary:)Pozdrawiam i życzę zdrowego dystansu
          PS. Myslę o leczeniu, ale czekam aż urodzę wszystkie dzieci, bo nie chcę zeby mi
          włosy zakłócały sprawy macierzyństwa, zdrowie dzieci to podstawa







    • 7_morrigan Re: Hirsutyzm a sukces 19.10.08, 14:27
      Witaj figa!Jak sie domyslasz nie jestem tu bez powodu. Moja choroba
      a dokladnie walka z hirustyzmem trwa od czasu kiedy ukonczylam 15 l.
      Dzis mam 23 l. Co moge powiedziec, o tym przez co codzienie
      przechodze i jak z tym zyje?. Mam prace, pracuje w urzedzie mam na
      codzien doczynienia z ludzmi, studiuje, mam fantastycznych
      znajmoych i chlopka ktorego bardzo kocham. Ale masz racje cos tu nie
      gra, jak sama wiesz choroba ta wymaga duzo pracy przy sobie. Tak
      godzina dziennie aby wygladac jak czlowiek. Wloskow duzo nie mam
      jednyny problem to nogi, okolica miedzy brwiami i podbrodek (ale
      jakos daje rade, moze dla tego ze musze, ze nie moge sie zalamac).
      Choroba nauczyla mnie dyscypliny nad soba zamiast sie uzalac, walcze
      z nia, biore DIANE 35, i depiluje co trzeba. Hirustyzm daje mi sile,
      upor wiem ze musze byc bardziej silna niz inne kobiety i ze musze
      bardziej o siebie dbac od innych kobiet. A co na to moj facet? Dlugo
      zwlekalam z powiedzeniem mu przez co przechodze wczesniej to byl
      wylacznie moj problem, wiec nie przezywalam tego tak bardzo. Balam
      sie jak kazda osoba ktora kocha, ze kiedy poweim prawde odejdzie.
      Ale zebralam sie powiedzialm prawde, on powiedzial ze nie jest to
      dla niego problem, ani to ze dluzej spedzam czas w lazience.
      Jestesmy ze soba do dzis mamy razem zamieszkac i pobrac sie. Dlatego
      figa nie martw sie moj chlopak to pierwsza osoba ktora zna moja
      chorobe. Dzis wiem ze jesli ktos kocha umie zrozumiec, bo hirustyzm
      to choroba tak jak kazda ma objawy, wiec nie warto sie z nia ukrywac
      przed bliska osoba. Zycze ci duzo sily i szczescia, odezwij sie
      jeszcze ;)
      Narazie
      • maafii Re: Hirsutyzm a sukces 13.01.09, 10:53
        Kochane,
        od 16rż leczyłam sie z powodu PCO i hirsutyzmu. Obecnie mam lat 30,
        męża, dziecko, i drugie w drodze... I całą masę włosów, bymajmniej
        nie na głowie... Strasznie duzo kosztowało mnie powiedzenie mojemu
        lubemu o tym, jak to ze mną jest: że mam niechciane włoski na twarzy
        (podbródek), brzuchu, posladkach... Powiedziałam o PCO, a czego nie
        starczyło mi odwagi powiedzieć, to sobie sam doczytał w necie... I
        stwierdził, że ok, nic na to nie poradzimy, bierze mnie taką, jaka
        jestem, bo mnie kocha i tyle :)) Jestem juz 3 lata po operacji
        jajników, owszem, funkcjonuja nienagannie, acz włosy na twarzy
        (zwłaszcza po urodzeniu dziecka) rosną z szumem.... Muszę je usuwać
        PRZYNAJMNIEJ raz dziennie... Jakby je zliczyc to wykdzie około 60szt
        na jedno posiedzenie, więc sporo. Próbowałam przeróżnych laserów i
        depilacji, wszystko pomagało na jakis miesiąc, kosztowało kupę kasy,
        a one i tak rosły jak zaklęte. I rosną nadal. Co jakiś czas łapie
        mnie chandra z tego powodu, i siedzę przed lusterkiem i ryczę
        patrząc na ta moją brodę nieszczęsną, i nie pozostaje mi nic innego
        jak wziąć się w garść i iść do przodu. Mam fajną pracę, kochającego
        wspaniałego męża, dziecko (dzieci :))) ). Wstyd narzekać...! A może
        kiedyś, jak skończę już prokreację :)) i będę miała nadmiar gotówki
        znów spróbuję lasera, tym razem innego jakiegoś...?
        W każdym razie: zycie mam udane (pozycie również, mimo
        włosków...!!!), więc i Wy się nie poddawajcie...!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka