Dodaj do ulubionych

Moje 10 lat z PCOS

11.01.05, 14:10
Wybaczcie Dziewczyny, ale poprostu muszę się "wypisać" bo mnie rozsadza od
środka :)
Od wczoraj oficjalnie wiem, że mam PCOS. PO 10 latach leczenia (z przerwami),
pobytach w klinice, inseminacjach, zmianach lekarzy - w końcu uznano, że mam
PCOS. Cały problem polega na tym, że nie mam charakterystycznych pęcherzków
na jajnikach (mam za to wszystkie inne objawy PCOS, łącznie z typowymi
wynikami hormonalnymi) - więc nikt nie chciał mi postawić takiego
rozpoznania. Wszędzie pisano: niepłodność idiopatyczna, LUF. A jeśli
przyczyna nieznana to i leczenie bylejakie, takie po omacku z lekami
dobieranymi wg. widzimisię i zerowymi skutkami... Jak sobie pomyślę, że
leczyłam się i u doktorów i nawet u jednego profesora, a wszyscy na co dzień
zajmowali się niepłodnością w klinice - sam smutek. W końcu zaczęłam czytać,
dokształcać się, zadawać pytania, śledzić międzynarodowe sympozja i.... sama
stwierdziłam, że to musi być PCOS. Ale - nie uwierzycie - miałam problem,
żeby przekonać o tym mojego obecnego lekarza. Chciałam by zapisał mi leki
standardowo zalecane przy PCOS, a on na to: ale pani nie ma pcos, najlepszym
wyjściem byłoby in vitro (na które mnie poprostu nie stać), proszę nie szukać
sobie choroby na siłę.
I wiecie co? Coś się we mnie zbuntowało! Postanowiłam sprawę wyjaśnmić
ostatecznie - tak raz na zawsze, a potem niech się dzieje co chce. Pojechałam
do innego miasta, do ginekologa-endokrynologa, który specjalizuje się w PCOS.
Po pierwszych "oględzinach" w gabinecie zostałam skierowana do kliniki,
zrobiono mi szczegółowe badania hormonalne (to były pierwsze konkretne
badania w mojej "karierze", inni lekarze nie widzieli konieczności...), i
wczoraj byłam na wizycie by usłyszeć jakie są wyniki i jaka jest diagnoza.
Nie zostałam zaskoczona niczym - wyniki są charakterystyczne dla PCOS,
werdykt był więc jednoznaczny. Bez mrugnięcia okiem dostałam leki, o które
się wcześniej dobijałam u mojego lekarza i...... zastanawiam się co dalej.
Teraz, kiedy w końcu po 10 latach mam ustaloną "oficjalną przyczynę"
niepłodności - mam już prawie 35 lat. Miałam okazję obserwować jak ta choroba
mnie zmienia: nasilający się hirsutyzm, pojawiające się problemy z tolerancją
glukozy, stiopniowe wypadanie włosów... I cały czas jedna wielka bezradność -
bo przecież po co badania w kierunku PCOS, kedy jajniki prawidłowe. Szkoda mi
tylko straconego czasu na leczenie, które było z góry skazane na
niepowodzenie, szkoda mi pieniędzy wydanych na bezsensowne wizyty i leki
hormonalne, kompletnie niedopasowane do mojego przypadku.
Na staranie się o dziecko zaczyna być po woli za późno, może pomyślimy o
adopcji....
Ponieważ jednak przez te wszystkie lata wiele się dowiedziałam o PCOS,
hormonach, lekach itp. - jeśli chcecie jakichś informacji to pytajcie.
Jeśli będę znać odpowiedź - napiszę na pewno :)
Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkie A.
Obserwuj wątek
    • invicta1 Re: Moje 10 lat z PCOS 11.01.05, 14:29
      Kurcze Aggulku a może teraz właśnie, kiedy dostałaś odpowiednie dla siebie leki
      zajdziesz w upragnioną ciążę! Oby tak się stało, nie jesteś w wieku emerytalnym
      w końcu:)
      pytania?
      wkleję Ci moje wyniki, może coś powiesz zwłaszcza o stosunku lh:fsh i b. niskim
      estradiolu
      "jestem ciągle w trakcie diagnozowania PCO; na USG obraz policystycznych
      jajników; PRL w normie-po obciążeniu b. wysoki wzrost=hiperprolaktynemia
      czynnościowa, TSH w normie od 05-5 mam 2,5-jest ok (konsultowałam u 2 lekarzy-
      dziekuję Ikrol1 :); progesteron 22 dc-ok 3-w zasadzie niermożliwe, żebym
      miała owulację (słowa gin); no i dzisiejsze wyniki robione zgodnie z
      zaleceniem 7dc:
      FSH-6,95 mIU/ml norma:
      LH-5,74 mIU/ml
      Estradiol-36,63 pg/ml
      mam przyjść z tymi wynikami i zaczniemy monitoring i wtedy decyzja czy
      stymulować (chyba tak:( ale Dziewczyny Kochane co
      jest grane? jak widać stosunek LH:FSH mam 0,85, więc absolutnie nie PCOwy, a
      estradiol chyba mocno niski? czy na 28 lat FSH nie jest ciut za wysokie?
      proszę wypowiedzcie się w tej sprawie, bo jestem skołowana
      aha jem bromergon i duphaston 16-25 dc-na wyregulowanie długści cykli
      wkleiłam z "niepłodności" tam też mi dziewczyny troche odpowiadały, ale
      interpretracji nigdy za mało, jak już niestety wiesz
      do lekarzy mam również ograniczone zaufanie, ale co robić?
      • aggulek Re: Moje 10 lat z PCOS 11.01.05, 20:28
        Witaj Invicta :)
        Bardzo dużo, a zarazem bardzo mało danych - takie typowe "wyrywkowe"
        diagnozowanie, jak u mnie do tej pory.
        PCO (policystyczne jajniki) masz na pewno bo widać je w obrazie usg. Pytanie
        czy masz PCOS - czyli zespół policystycznych jajników tzn. dodatkowy "bagaż
        atrakcji". Po pierwsze trzeba ustalić czy masz samoistne jajeczkowanie i/lub
        objawy hiperandrogenizmu (głównie: trądzik, łysienie, hirsutyzm i związane z
        tym zwiększone stężenie androgenów). Jeśli występuje jeszcze jeden z tych dwóch
        czynników to jest to PCOS. Hiperandrogenizm możesz ocenić sama, obserwując
        własne ciało, brak jajeczkowania w zasadzie też - pomiar porannej temperatury
        przez 3 m-ce (np. 5 min. pod językiem). Bardziej wiarygodne jest jednak
        monitorowanie trzech kolejnych cykli (jeżeli nigdy tego nie robiłaś). Badania
        hormonalne, drożności jajowodów, powinny być wykonane w celu doboru
        odpowiednich leków do stymulacji jajeczkowania lub ewentualnej decyzji o innym
        leczeniu (IUI IVF).
        /piszę tak po omacku, bo nie wiem ile się leczysz i co miałaś robione :)/
        Teraz hormony:
        TSH - dobre
        Wyniki LH i FSH oraz ich stosunek - też dobre. LH w I fazie 2,4 - 12,6, średnio
        5,9. FSH 3,5 - 12,5, średnio 6,9. Stosunek powinien wynosić około 1, nie więcej
        jednak niż 1,5. Twój jest więc ok. Możesz ewentualnie wykonać powtórne badanie
        LH i FSH w 3 dc. (tak dla świętego spokoju), bo podstawą do diagnozowania
        przedwczesnego "starzenia się" jajników jest podstawowy poziom stężenia FSH,
        czyli zaraz na początku cyklu. Wyniki w górnej granicy normy (10 -12,5) mogą
        sugerować zbliżające się wyczerpywanie zdolności rozrodczych jajników. Nie
        sądzę jednak by wyniki znacznie się różniły, gdyż stężenie FSH w pierwszej
        fazie cyklu nie zmienia się zbyt gwałtownie :).
        Progesteron na poziomie 3 raczej wyklucza owulację.... O "porządnej" owulacji
        może świadczyć progesteron na poziomie ok. 8-20 ng/ml
        PRL - co to znaczy, że pierwszy wynik w normie? Tzn. ile miałaś? Dobrze, że
        łykasz bromergon, bo wielu lekarzy nie chce go zapisywać w takim przypadku jak
        Twój (tzn. drugi wynik zbyt wysoki). Nie wiem dlaczego uważają, że to nie ma
        znaczenia :).
        No i teraz estradiol :)
        Wdług moich danych powinien wynosić w I fazie 24,5-195,0 pg/ml - średnio ok. 50
        na początku cyklu. Zaznaczam, że wszelkie podawane przeze mnie normy pochodzą z
        laboratorium klinicznego i nie są "ostateczne". Interpretacja wynków powinna
        opierać się o normy laboratorium, które wykonywało badania. Najlepiej wykonać
        pomiar wszystkich hormonów w jednym cyklu (monitorowanym) wówczas najłatwiej
        uchwycić prawidłowości, a raczej nieprawidłowości :)
        Estradiol jest wytwarzany w jajnikach, głównie przez dojrzewający pęcherzyk i
        wraz z jego wzrostem zwiększa się stężenie estradiolu. Przy pęcherzyku 18 mm
        powinno wynosić 230-250 pg/ml. Wówczas uważa się,że pęcherzyk jest dojrzały i
        za ok. 2 dni pęknie (w prawidłowych warunkach). Dla przykładu moje wyniki:
        pęcherzyk 11 mm - estradiol 127,3 (8 dc), pęcherzyk 13 mm - estradiol 149,8 (9
        dc).
        Estradiol spełnia 3 zasadnicze funkcje w cyklu:
        1. powoduje wzrost błony śluzowej macicy (endometrium)
        2. powoduje rozrzedzenie śluzu do tzw. śluzu płodnego
        3. odpowiednio duże stężenie estradiolu w okresie okołoowulacyjnym powoduje
        wzmożone wydzielanie LH, a to w konsekwencji powoduje jajeczkowanie.
        Zmniejszone wydzielanie estradiolu świadczy o niewydolności jajnikowej. Jednak
        nie martw się na zapas bo przy prawidłowych stężeniach LH i FSH rokowania są
        pomyślne. Zresztą trudno powiedzieć czy Twoje stężenie jest faktycznie niskie
        gdyż nie wiadomo jaki duży był pęcherzyk. Generalnie mieści się w normie, a
        jego wartość może być Twoją specyficzną cechą. Ważne jest by prawidłowo rosło
        endometrium, pęcherzyk dojrzewał, a w konsekwencji pękał. Warto też wiedzieć
        czy ten brak estradiolu jest stały czy poprostu zdarzyło się (bywają gorsze
        dni, są i gorsze miesiące). Po części można to wnioskować obserwująć np. wzrost
        endometrium - czyli monitorowanie cyklu przez usg, ewentualnie oznaczenie
        estradiolu gdy pęcherzyk będzie miał 18 mm.

        Teraz co do stymulowania. Z doświadczenia wiem, że na pierwszy rzut lekarze
        dają clostylbegyt. Porozmawiaj ze swoim doktorem czy to najlepsze wyjście, bo
        ten lek jest antyestrogenem (obniża stężenie stradiolu)!!! Może lepiej
        spróbować od razu gonadotropin, czyli zastrzyków? Trudno jest mi powiedzieć czy
        jednoczesne podawanie estrogenów przy clostylbegycie "zredukuje" to niepożądane
        działanie.
        Natomiast od pani doktor, z którą rozmawiałam wczoraj dowiedziałam się, że
        najpierw powinno się przez 2 miesiące brać bromergon, a potem dopiero
        stymulować. Ma to wtedy większy sens.

        Na koniec uwagi ogólne :)
        Jakie masz długie cykle i jak one wyglądają, są regularne, samoista miesiączka
        czy wywoływana? Czy może obserwujesz płodny śluz lub jakiekolwiek symptomy
        jajeczkowania?
        Czy jesteś "puszysta"? Czy badałaś kiedykolwiek testosteron, może SHBG? CZy
        badałaś kiedykolwiek cukier i insulinę?
        Takie rzeczy warto wiedzieć - bo być może powinnaś np. brać tabletki na
        insulinooporność.

        Ok.nie będę się więcej rozpisywać. W razie wątpliwości - pytaj.
        Pozdrawiam serdecznie -A.
        • invicta1 bardzo bardzo dziękuję! 11.01.05, 21:52
          aggulek napisała:


          > Bardzo dużo, a zarazem bardzo mało danych - takie typowe "wyrywkowe"
          > diagnozowanie, jak u mnie do tej pory.
          tak zaczęło się moje diagniozowanie, że przed planowanym wyjazdem do Egiptu
          zaczęły mnie boleć jajniki i sama poszłam na usg, bo bałam się jechać nie
          wiedząc co to (nie chciałabym np. żeby jakaś torbiel mi pękła i tam mnie
          "ratowali"), a domyślałam się, że ginekolog bez usg nic mi nie powie; no i się
          zaczęło...znalazłam po powrocie ginekologa-endokrynologa i zaczęłyśmy szukać, co
          "jest grane", więc na początek prolaktyna z obciążeniem (wyniki:19,15 ng/ml, a
          po godzinie: 363,69 ng/ml sic! to nie pomyłka!; 33 lata wcześniej z powodu bólu
          piersi też badał prolaktynę z obciążeniem i rosła po godz. 16 razy, a lekarz
          uznał, że "w normie" i nic mi na to nie dał, miałamten stary wynik i dopiero
          teraz sie dowiedziałam, że był zły! a teraz rośnie mi prawie 25 razy!), ths,
          progesteron; po tych wynikach dostałam bromergon, duphaston i skierowanie na
          kontrolne badanie prolaktyny (wynik 8dc 11,79 ng/ml) i po tym lekarz
          stwierdziła, że gdyby to była tylko prolaktyna już by coś ruszyło, więc badamy
          dalej: lh, fsh, estradiol podam normy laboratorium i jeszcze raz wyniki, tylko
          mam problem z normami, bo jest jakoś dziwnie rozpisane, ja robiłam 7dc:
          lh: 5,74 pg/ml Folicular Ph.:D -15 do -9 (1,5-8,0),D -8 do- 2 (2,0-8,0)
          fsh: 6,95 mIU/ml: Folicular Ph.:D -15 do -9 (3,9-12,00),D -8 do- 2 (2,9-9,0)
          estradiol: 36,63 pg/ml18-147)
          e.
          > Natomiast od pani doktor, z którą rozmawiałam wczoraj dowiedziałam się, że
          > najpierw powinno się przez 2 miesiące brać bromergon, a potem dopiero
          > stymulować. Ma to wtedy większy sens.
          > jem bromergon już 3 miesiąc, teraz mam zacząć monitoring i wtedy będzie
          decyzja czy stymulować
          > Na koniec uwagi ogólne :)
          > Jakie masz długie cykle i jak one wyglądają, są regularne, samoista miesiączka
          > czy wywoływana? Czy może obserwujesz płodny śluz lub jakiekolwiek symptomy
          > jajeczkowania?
          miesiączki nieregularne (30-40 dni, ale 40 to już rzadko najczęsciej 32-37),
          krwawienie 5 dni obfite i potem 2 dni "poplamiania"; w jednym cyklu mam sporo
          śluzu płodnego-trudno go przegapić, w innym wcale:(
          > Czy jesteś "puszysta"?
          165 cm, obecnie 62 kg, bo przytyłam po duphastonie, ale zazwyczaj do 60 kg
          Czy badałaś kiedykolwiek testosteron, może SHBG? CZy
          > badałaś kiedykolwiek cukier i insulinę?
          nigdy

          Kochana bardzo dziekuję za odpowiedź tak wyczerpujacą i rzeczową, mam
          nadzieję,że nie stracisz cierpliwości, ale to cenne, że mamy tu Ciebie z taka
          wiedzą, chociaz jednocześnie bardzo przykre, że tak zdobytą:(
          trzymam kciuki, najważniejsza bitwa przed Tobą, walxczyłas 10 lat powalczysz
          jeszcze PCO(S) z Tobą nie wygra! dawaj znać jak się czujesz i jak stymulacja,
          będę zaciskać kciuki
          Pozdrawiam gorąco
          Ż
            • mika_1 Re: bardzo bardzo dziękuję! 11.01.05, 22:27
              Aggulek - moja kolezanka urodzila niedawno dwoch slicznych chlopcow. Z in
              vitro. Ale sama ma 39 lat. Tak wiec nie jest za pozno!!!!
              Trzymaj sie.
              Mam podobnie. Po 5 latach trafilam na normalnego lekarza! Moza teraz bedzie
              dobrze:)
              • aggulek Re: bardzo bardzo dziękuję! 12.01.05, 10:54
                Mika - wielkię dzięki za trzymanie kciuków. Skoro tyle osób mi kibicuje to musi
                cioś z tego wyjść:)
                Życzę Ci sukcesów u nowego lekarza i oby nigdy nie dał Ci powodu do zwątpienia
                w jego wiedzę.
                Pozdrawiam -A.
          • aggulek Re: bardzo bardzo dziękuję! 12.01.05, 10:52
            Hej :)
            Patrząc na normy laboratoryjne myślę, że należy przyjąć, że Twój estradiol jest
            ok. Potwierdza to przebieg Twoich miesiączek, tzn. wyczuwasz płodny śluz i masz
            normalne krwawienia - czyli w trakcie cyklu endometrium musiało urosnąć. Czy
            cykle są owulacyjne to druga sprawa. Na pewno więcej dowiesz się na ten temat w
            trakcie stymulacji i monitorowania.
            Długie i nieregularne cykle są charakterystyczne dla PCOS (przy czym za
            prawidłowy uważa się cykl max. 32 dniowy). W żargonie mówią na to "leniwe
            jajniki" czyli z powodu jakichś nieprawidłowości (najprawdopodobniej
            hormonalnych) faza wzrostu i dojrzewania pęcherzyka jajnikowego jest wydłużona.
            Być może występuje u Ciebie syndrom LUF (na jakimś innym wątku widziałam, że
            zahaczasz o ten temat). Pęcherzyk jajnikowy i jajeczko dojrzewają "w końcu" ale
            do pęknięcia nie dochodzi. Pęcherzyk przerasta, marszczy się (ulega
            luteinizacji) i w końcu zanika. Potem normalnie występuje miesiączka. To jest
            dokładnie mój przypadek. Gdyby nie chęć posiadania dziecka - człowiek w życiu
            nie zorientowałby się, że coś jest nie tak.
            Jakie mogą byś przyczyny "leniwych jajników"? Najczęściej spotykane to:
            1. Nadmiar LH - co Ciebie nie dotyczy, więc nie będę się rozpisywać.
            2. Hiperprolaktynemia - i tu sprawa jest złożona. Spotkałam się z opiniami
            (niestety nie polskich klinicystów), że najlepsze normy prl do zajścia w ciążę
            to 3-15. Druga rzecz to wzrost prl po obciążeniu metoklopramidem wskazujący na
            tzw. hiperprolaktynemię czynnościową, nazywaną również "ukrytą
            hiperprolaktynemią". Wielu polskich lekarzy bagatelizuje ten temat, więc to co
            teraz napiszę pochodzi wyłącznie z mojego doświadczenia i zdobytych wiadomości.
            Duży wzrost prl po obciązeniu świadczy o dużych "rezerwach" tego hormonu w
            organiźmie. Jak wiadomo stężenie prl wzrasta podczas snu (oraz np. stresu i w
            kilku innych przypadkach) czyli jest uwalniana ta rezerwa. Jeśli ta rezerwa
            jest większa niż powinna to każdej nocy nasz organizm jest bombardowany przez
            prl, i jak ten biedny pęcherzyk ma normalnie dojrzewać?
            U mnie taki rzeczywisty obraz pokazało badanie prl na czczo zaraz po
            przebudzeniu. Normalnie zaleca się badanie prl tak 3 godz. po przebudzeniu,
            żeby jej poziom unormował się po nocnym działaniu i był "rzeczywisty". Jednak
            jak się dowiedzieć co się dzieje w czasie snu? Wcześniej badałam prl kilka razy
            i wyniki były na poziomie 15-16, po obciążeniu rosły 10-11 razy. Wszyscy
            uważali, że jest ok. W klinice miałam zrobione badanie rano na czczo i wynik
            wyszedł 44,18 (!!!). Oczywiście natychmiast dostałam bromergon. Myślę, że za
            jakiś czas mogłabyś wykonać badanie prl w miarę wcześnie rano i najlepiej w II
            fazie cyklu (wtedy wartości podstawowe też są troszeczkę wyższe niż w I fazie).
            To mogłoby potwierdzić, że bromergon zadziałal lub, że trzeba zwiększyć jego
            dawkę albo np. dołożyć castagnus.
            Nie wiem czy jakiś lekarz uznałby, że takie badanie ma sens od strony
            medycznej - wydaje mi się, że w moim przypadku miało.
            3. Zła tolerancja glukozy i związana z tym insulinooporność - ten temat też
            jest złożony. Nadmiar insuliny źle wpływa na pracę jajników powodująć między
            innymi zwiększone wytwarzanie testosteronu. Jeśli masz np. nadmierne owłosienie
            to łatwo się domyślić, czy czasami testosteron też nie
            szwankuje :). "Puszystość" nie jest czynnikiem koniecznym do rozważania
            insulinooporności, ponieważ kilogramów nabiera się z czasem. Obecnie podawanie
            metforminy przy PCOS staje się standardem. Insulinooporność niekiedy trudno
            jednoznacznie wykryć (brak jest jednoznacznych metod pomiarowych), ujawnia się
            ona z czasem, a badania naukowe wykazały, że spora większość pacjentek z PCOS
            poprostu ją ma. Oczywiście można zrobić "za jednym zamachem" badanie krzywej
            cukrowej z jednoczesnym trzykrotnym oznaczeniem insuliny i od razu zmierzyć
            testosteron, a także SHBG (to SHBG jest drogie). Nie wiem tylko czy warto, bo
            metformina poza regulowaniem insulinooporności "uwrażliwia jajnik" na działanie
            hormonów, więc w pewien sposób reguluje jego pracę. Spotkałam się z
            opracowaniami mówiącymi, że przy PCOS dobre wyniki daje połączenie
            clostylbegytu z metforminą - oczywiście w przypadku stymulacji jajeczkowania i
            pod warunkiem, że jest się, osobą dla której clostylbegyt jest odpowiednim
            lekiem. Skoro najprawdopodobniej nie masz problemów z estradiolem to myślę, że
            clo byłby dobrym rozwiązaniem, a o metformince może warto porozmawiać??? Jeśli
            lekarka się nie zgodzi to wtedy zrób badania "z własnej inicjatywy" - to mój
            sposób na przekonywanie opornych :).

            No i na koniec oczywiście kilka "porad od serca", ha ha ha.

            Przy walce o ciążę warto brać wit. A+E, wit. B6 i kwas foliowy. To sprawia, że
            komórki jajowe są "bardziej chętne do współpracy".
            Myślę też, że powinnaś przede wszystkim wiedzieć czy masz drożne jajowody - w
            przeciwnym przypadku stymulacje nie mają sensu i szkoda na nie czasu i
            pieniędzy. Trzeba też znać wyniki partnera - niestety czasami okazuje się, że
            bez specjalnej obróbki "naboje" mają małe szanse i wskazana jest np.
            inseminacja. Może się też okazać, że i ON powinien dostać jakieś hormonki...
            Oczywiście tego wszystkiego Ci nie życzę, ale lepiej wiedzieć co w trawie
            piszczy.

            Pzdr. A.
            • invicta1 Re: bardzo bardzo dziękuję! 12.01.05, 12:16

              > No i na koniec oczywiście kilka "porad od serca", ha ha ha.
              >
              > Przy walce o ciążę warto brać wit. A+E, wit. B6 i kwas foliowy. To sprawia, że
              > komórki jajowe są "bardziej chętne do współpracy".

              poki co jem folik już chyba 2 miesiąc, więc za miesiąc powinny wystartować już
              te wspomagane jajeczka:)

              > Myślę też, że powinnaś przede wszystkim wiedzieć czy masz drożne jajowody - w
              > przeciwnym przypadku stymulacje nie mają sensu i szkoda na nie czasu i
              > pieniędzy. Trzeba też znać wyniki partnera - niestety czasami okazuje się, że
              > bez specjalnej obróbki "naboje" mają małe szanse i wskazana jest np.
              > inseminacja. Może się też okazać, że i ON powinien dostać jakieś hormonki...

              ale my nawet jeszcze nie zaczęliśmy się starać, a już taki komplet? nie mam
              "bagażu" w postaci miesiecy bezowocnych starań, podobno mozna odroczyć
              przynajmniej te drożność o jakieś 3-6 miesięcy i jeśli stymulacja się powiedzie,
              a ciąży brak, to wtedy drożność-jak uważasz?

              > Oczywiście tego wszystkiego Ci nie życzę, ale lepiej wiedzieć co w trawie
              > piszczy.
              >
              > Pzdr. A.

              kurde tyle mi piszczy w tej trawie, że aż się boję badać:(
              i co z tym cholernym LUFem jest jakaś rada na to pękanie-tego niepękania boję
              się bardzo:(

              dzięki po raz kolejny-oj chyba Cię zamęczymy tymi pytaniami, ale taka okazja się
              trafiła-wiesz tak wiele i masz dla nas cierpliwość

              Aggulek po tylu bojach to MUSISZ zajść w tę ciążę! nie przyjmuję innej wersji
              wydarzeń i czekam na twój post pt :"Dziewczyny jestem w ciąży!"

              Pozdrawiam
              Ż
              • aggulek Re: bardzo bardzo dziękuję! 12.01.05, 13:16
                Hej! - zapewne przestraszyłam Cię "ilością możliwych działań", ale myślę, że po
                to by podjąć włąściwą decyzję trzeba mieć calościowe pojęcie o sprawie :).
                Jeśli chodzi o badanie drożności jajowodów - sprawa zależy od Was. Można
                oczywiście próbować bez, ale jeżeli np. bedzie 4-6 stymulacji z jajeczkowaniem
                (!!!), a ciąży brak to nie ma wyjścia. Jak wiesz można zrobić HSG lub
                laparoskopię z badaniem drożności. Ewentualny wybór będzie zapwene zależał od
                dodatkowych czynników.
                Jeśli chodzi o badanie nasienia - to jeżeli poważnie zabraliście się za
                starania - warto stan faktyczny znać już teraz (moim zdaniem). Jeżeli okaże
                się, że potrzebne jest jakieś podleczenie partnera to przecież najlepiej robić
                to równocześnie z innymi działaniami. Ja wiem, że większość mężczyzn tego nie
                cierpi, ale czy my jesteśmy takie szczęśliwe biegając z pupą po różnych
                lekarzach???

                Jeśli chodzi o LUF-a to nie zamartwiałabym sie teraz na Twoim miejscu. Nie masz
                innego wyjścia jak zrobić ze 3 stymulacje z monitorowaniem i wtedy się okaże,
                czy pęcherzyk rośnie i pęka czy rośnie i nie pęka.
                Temal LUF jest często omijany przez lekarzy szerokim łukiem bo jego przyczyny
                nie są do końca zbadane. Istnieje tendencja do orzekania "przyczyna nieznana",
                jednak bezsprzecznie LUF jest wynikiem nieprawidłowego dojrzewania pęcherzyka i
                komórki jajowej w pierwszej fazie cyklu. Chodzi o to, że np. pod wpływem
                któregoś z tych trzech czynników opisanych wcześniej (nieprawidłowe prl, lh,
                insulinooporność)komórka jajowa rośnie, ale nie jest "w pełni wartościowa" tak
                jak sam pęcherzyk. W kulminacyjnym momencie nie jest w stanie odpowiedzieć na
                zmieniające się hormony w taki sposób, żeby pęknąć. Wyjściem z sytuacji jest
                stymulowanie jajeczkowania (lekami odpowiednio dobranymi do danego przypadku na
                podstawie badań hormonalnych konkretnej pacjentki). Wtedy ta pierwsza faza
                cyklu przebiega normalnie i można się spodziewać pożądanego efektu.
                Inną przyczyną (gdy hormony zdają się być w normie)może być pogrubiona osłonka
                jajnika, która poprostu "nie chce wypuścić" jajeczka z pęcherzyka. Wtedy
                wyjściem jest laparoskopia i nakłuwanie pęcherzyków jajnikowych. To daje duże
                szanse.
                Jak widzisz wszystko zależy od stanu danej kobiety :).

                I dzięki za to, że wierzysz w moją ciążę chyba bardziej niż ja :). Co
                do "męczenia" - nie ma sprawy. Jeśli tylko czas mi będzie pozwalał - będę
                odpowiadać w miarę mojej wiedzy (ona też nie jest nieograniczona):).

                Pozdrawiam serdecznie -A.
    • karolinach3 Re: Moje 10 lat z PCOS 11.01.05, 14:46
      Kurcze rozwalił mnie Twoj list. Normalnie się prawie popłakałam. Ze złości na
      idiotów-lekarzy z którymi się spotkałas, z bezsilności na odebraną Ci szansę,
      ale mam nadzieję że na dziecko dla Ciebie nie jest za poźno!!! nie oddawaj
      walkowerem na końcówce. zawalcz na ile jeszcze możesz. adopcja też dobra sprawa-
      sama rozważam jesli natura zawiedzie. Bardzo gorąco Cię ściskam bo chyba nic
      wiecej w tej sytuacji zrobić nie mogę.
      karolina
      • aggulek Re: Moje 10 lat z PCOS 11.01.05, 18:54
        Hej Kaqrolina :)
        Wielkie dzięki za ciepłe słowa!
        Postanowiłam popróbować jeszcze trochę - rok, może dwa... Nie będę jednak
        rozdzierać szat, co się stało to się nie odstanie. Póki co mam w końcu leki,
        które mogą mi pomóc. Mam je brać przez dwa miesiące, potem stymulacja (też
        odpowiednim lekiem), a jak nic z tego nie wyjdzie to laparoskopia, która
        zapewne powinna być zrobiona już dawno...
        Trzymaj kciuki i życzę Ci sukcesu, A.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka