Gość: bali
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.02.11, 15:54
Omyłkowe pogrzeby ludzi jeszcze żyjących towarzyszą człowiekowi od zarania jego dziejów i żadne miejsce na ziemi nie jest wolne od takich incydentów. Zdarzało się to zawsze i wszędzie. Dawniej takie błędy zdarzały się częściej. Relacja angielskiego proboszcza z XVI wieku, który likwidując stary cmentarz, nakazał ekshumację wszystkich tam pochowanych. Wtedy, ku swemu przerażeniu, ksiądz dowiedział się, że na starym cmentarzu znajdowały się groby, świadczące o tym, że pochowani w nich ludzie odzyskiwali świadomość dopiero w trumnie, że walczyli o wyjście z grobu. Wieka tych trumien od strony wewnętrznej nosiły ślady zadrapań i uderzeń, a szkielety w nich spoczywające leżały poskręcane w najdziwaczniejszych pozach. Statystyka cmentarza była porażająca. Na każde 25 pochówków, jeden dotyczył człowieka jeszcze żywego! Czyli pełne 4% pochowanych żywcem!
Przenoszenie całego cmentarza jest dobrą okazją, by zorientować się w ilości takich pochówków. Kiedy w roku 1896 przenoszono szczątki zmarłych, pochowanych na amerykańskim cmentarzu Fort Randall Cemetery, rozpoznano wiele grobów, w których znajdowały się zwłoki, wykazujące cechy pochowania ich za życia. Statystyka była dużo lepsza niż cmentarza z XVI wieku, bo takich pochówków było już tylko 2%. Zapewne dlatego, że lepsze niż w wieku XVI było wtedy rozeznanie w sprawach życia i śmierci.
Raz po raz dowiadujemy się o przypadkach może nie tyle pochowania, (bo tych nie zobaczymy tak prędko), ale o próbach pochowania ludzi jeszcze żyjących, którzy czasem dosłownie w ostatniej chwili dali obecnym jakiś znak, zanim zakopano ich do grobu. Takich relacji jest mnóstwo. Przytoczę kilka przykładów, bynajmniej nie kierując się przy tym chronologią wydarzeń:
Niccolo Paganini, słynny włoski skrzypek wirtuoz, jeszcze będąc dzieckiem, popadł w głęboki letarg. Jako zmarły, został włożony do trumny. Tuż przed jej zamknięciem ktoś zauważył, że chłopiec poruszył ręką. Dzięki Bogu, w porę przerwano uroczystości pogrzebowe i świat odzyskał genialnego muzyka.
W roku 1979 ukazała się „Księga Straszliwych Pomyłek” autorstwa Stephena Pile’a, gdzie opisany jest przypadek nowojorskiego anatomopatologa, który w roku 1964 właśnie rozpoczął sekcję zwłok, gdy nagle „zwłoki” poderwały się ze stołu sekcyjnego i chwyciły doktora za gardło. „Zwłoki”, choć już nieco nacięte, przeżyły incydent. Doktor, niestety, nie przeżył zawału, wywołanego przerażeniem. Umarł na miejscu.
Pastor Schwarc ocknął się, leżąc w trumnie, stojącej już nad otwartym dołem, gdy przed opuszczeniem trumny parafianie zaśpiewali ulubiony przez pastora hymn. Leżący w trumnie pastor przyłączył się do chóru i to ocaliło mu życie.
Prawosławny biskup z wyspy Lesbos Nicephorus Glycas już dwa dni leżał wystawiony w otwartej trumnie, otoczony modlącymi się wiernymi, gdy nagle usiadł w trumnie, przez chwilę rozglądał się zaskoczony, aż wreszcie kazał sobie wytłumaczyć, co oznacza ten obrzęd, który koło niego odprawiają i czemu wszyscy tak się na niego gapią?
Czy i nas to też czeka ?