artykulik z gazety

21.10.02, 10:45
Czytaliście już?

Od dawna wiadomo, że najdłużej trwa to, co miało być tylko przejściowe. 11
lat temu prezydentem Zabrza został "tymczasowo" Roman Urbańczyk i nic nie
wskazuje na to, żeby jego czas miał się skończyć po najbliższych wyborach.
Niektórzy pomstują na niego, że dba tylko o iluminację kościołów, że zaspał,
gdy w Polsce tworzono specjalne strefy ekonomiczne i że m.in. przez to już co
czwarty mieszkaniec jest bez pracy, że zamiast poszerzyć ulice i zbudować
nowe zamienił główną w nieprzejezdny deptak. Wkrótce już w ogóle nie da się
nigdzie dojechać. A Urbańczyk na to wszystko gwiżdże i może sobie na to
pozwolić, bo jego opozycja chciałaby, ale boi się. Kupcy narzekają, że miasto
zgodziło się na zbudowanie hipermarketu, ale na narzekaniach kończą. Mogli
brać się za stawianie kompleksu handlowego na miejscu targowiska, ale woleli
protestować, więc zostali przy tym, co mają - z jarmarcznymi budami. Z
partiami nie lepiej. SLD, zwycięzca poprzednich wyborów samorządowych,
pogrążył się w wewnętrznych sporach i niektórzy jego radni przeszli na stronę
prezydenta. O prawicy nie ma nawet co wspominać, bo prawie jej nie ma. I
dlatego kiepskie są szanse na zakończenie stanu tymczasowego

Gazeta Wyborcza Józef Krzyk 20-10-2002

A to ode mnie: mam nadzieję, że to ostanie zdanie P. Krzyka nie jest złym
proroctwem!
Pozdrawiam Mądrych Zabrzan
Pełna wersja