Dodaj do ulubionych

Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności.

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 00:02
Tadeusz Mazowiecki człowiek legenda wystapił z Unii Wolności.
Czy wchodzenie w koalicje z SLD i Samoobroną jest oznaką słabości czy
madrości obecnych przywódców partii.Czy Uni ma przyszłość czy zniknie za
jakiś czas ze sceny politycznej naszego kraju ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Borys Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 08:24
      Dla mnie Tadeusz Mazowiecki był i do końca będzie symbolem przemian lat 89/90. Symbolem przemian w duchu tolerancji, poszanowania innych wartości i chęci zmian, zawsze znajdujących oparcie w demokracji.

      Jego odejście z Unii Wolności jest naszą wielką porażką (piszę naszą, gdyż jestem członkiem UW). Jest ona efektem wewnętrznych sporów, jakie nękają Unię od czasu zmiany przywódctwa (prof. Geremek za prof. Balcerowicza), rozłamu i powstania Platformy Obywatelskiej oraz przegrania ostatnich wyborów parlamentarnych.

      Unia (a ściślej Zarząd Krajowy i Regionalne) szuka swojego miejsca na scenie politycznej i niestety robi to w sposób bardzo niekonsekwentny, co rzutuje na obraz partii w społeczeństwie.

      Co do koalicji z Samoobroną to Rada Krajowa wypowiedziała się jednoznacznie w ostatnią niedzielę, zakazując tworzenia koalicji z ugrupowaniem Leppera oraz LPR-em.

      Jeszcze raz podkreślam, iż moim zdaniem odejście Tadeusza Mazowieckiego jest najgorszą rzeczą jaka spotkała Unię Wolności.

      Pozdrawiam,

      BorysBudka.pl
      • Gość: olo Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 20:23
        A najgorsza rzecza jakie spotkalo to forum sa pyszne wypowiedzi Borysa Budki
        chlopie cenzoruj sie, albo mysl wolniej
        • Gość: Borys Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 07:41
          Chyba zatęskniłeś do innej epoki. Cenzury już nie ma. Dlatego też i Tobie wolno pisać o czym tylko chcesz. Masz dodatkowy atut, że jesteś anonimowy.
          A co do pychy, to być może nie rozumiesz, że można pisać to, co się rzeczywiście myśli, bez uciekania się do anonimowości, ponosząc odpowiedzialność za słowa.
          Już raz zarzucono mi zbytnią grzeczność na tym Forum. Wtedy usiłowano 'zwalić' to na kampanię wyborczą. Cóż, kampania się skończyła, a ja dalej nie odczuwam potrzeby 'kurwowania' na innych, krycia się pod nickami itd.
          Oceniaj jak chcesz, szkoda że przez swój pryzmat.

          Pozdrawiam,

          BorysBudka.pl
        • Gość: Borys Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 07:42
          P.S. A może tak Ty, chlopie, myślałbyś trochę szybciej ?
          • Gość: wiewiork Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.zabrze.net.pl 20.11.02, 09:54
            Szybkie myslenie zaowocowalo-to fakt.Mydlenie o swoistym racjonalnym spojrzeniu
            i nagle zwrot.No,ale to juz po wyborach.
          • Gość: olo Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.02, 16:06
            no coz kolego ja pracuje a nie opieprzam sie w jakiejs radzie
            wiec mnie nie poganiaj
            A teraz do konkretów
            Sa dwie szkoly pisania
            Jedna - pisanie rozwiązłe, emfatyczny i egzaltowane
            Druga -krótkie tresciwe i przejrzyste
            Pan kolego Budka wybral szkole pierwszą, czyli drogę grafomana
            Nie czepiam sie panskich pogladow - nuzy mnie jednak forma w jakiej pan je
            prezentuje z akcentem na Borys.budka.pl
            Może czasem lepiej napisac cos na brudno, poprawic skroci a dopiero potem
            wklepac na forum ??
            • Gość: Borys Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 08:18
              Co do pracy, to proszę sobie wyobrazić, że też pracuję, stąd nie mam czasu na pisanie na brudno, poprawianie i wpisywanie jeszcze raz na Forum.
              Co do opiepszania się w Radzie, to chyba zagalopował się Pan, bo ja tam jestem dopiero dwa dni.
              Co do podpisu, to przynajmniej wie Pan, z kim rozmawia. Ja takiego komfortu nie posiadam.

              Pozdrawiam,

              BorysBudka.pl
              • Gość: olo Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.02, 09:43
                a co do stylu w jakim sie Pan wypowiada .....
                prosze dopisac bo to jest clue a reszta to ozdobniki
                poza tym Pan jest osoba publiczną ja nie
                • kasiora Czy Mumia jeszcze istnieje?A co w Zabrzu? 29.11.02, 11:22
                  • Gość: zep Re: Czy Mumia jeszcze istnieje?A co w Zabrzu? IP: *.Zabrze.Net.pl 08.12.02, 11:11
                    CIIISZA.
                    • Gość: zep Re: Czy Mumia jeszcze istnieje?A co w Zabrzu? IP: *.Zabrze.Net.pl 12.12.02, 18:09
                      Okazuje sie,iz stanowi trzy kolka rozpedzonej platformy(platforme sprzedam-
                      ogloszenie w tygodniku"Nowa Wies")
                  • Gość: Anonim Re: Czy Mumia jeszcze istnieje?A co w Zabrzu? IP: *.speed.planet.nl 30.12.14, 04:22
                    Nie istnieje
                    • lothian Re: Czy Mumia jeszcze istnieje?A co w Zabrzu? 30.12.14, 07:23
                      Po co wyciągać wątek sprzed 12 lat?
      • Gość: y solidaruch grubej krechy IP: *.gl.digi.pl 30.12.14, 10:57
        "..Wyobraźmy sobie, że w ten sposób, skupiając się na jego problemach ze starością, przedstawiano by np. byłego działacza NSDAP - pyta Wyszkowski. - Zbrodnie systemu, którego człowiekiem był Kiszczak, są dokładnie tego samego kalibru co zbrodnie hitlerowskie - podkreśla w rozmowie z nami Wyszkowski.

        W tym samym wywiadzie Kiszczak wspomina też o teczkach, które niszczył na polecenie pewnych wpływowych osób. "To byli ludzie poważni. Pisarze, wielcy aktorzy i politycy. Widzę ich w telewizji, jak na mnie plują" - wylicza Czesław Kiszczak.

        - To typowe zagranie agenta służb, sugerujące, że jest on w posiadaniu haków także na tych, którzy go krytykują - komentuje sprawę Wyszkowski. - To nonsens, ludzie, którzy krytycznie wypowiadają się na temat zbrodni Kiszczaka to ludzie odważni i czyści, tzw. „jego ludzie” go nie krytykują - dodaje.

        - To czysta gra służb, i element dyscyplinowania swoich ludzi, którzy chcieliby się ewentualnie wyłamać i wyjawić prawdę dotyczącą wprowadzenia stanu wojennego, takich jak np. Lech Wałęsa - mówi twórca Wolnych Związków Zawodowych."
        niezalezna.pl/62586-kiszczak-zaprosil-dziennikarzy-zeby-opowiesciami-o-teczkach-zdyscyplinowac-towarzyszy
        • Gość: y tak postepowal IP: *.gl.digi.pl 30.12.14, 11:01
          "..p Kaczmarek był torturowany i szykanowany w areszcie śledczym Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego na warszawskim Mokotowie, przez co w trakcie pokazowego procesu przyznał się do zarzucanych mu czynów. 22 września 1953 roku został skazany na 12 lat więzienia za prowadzanie antypaństwowego i antyludowego ośrodka oraz „za kolaborację z Niemcami, usiłowanie obalenia ustroju PRL i propagandę na rzecz waszyngtońsko-watykańskich mocodawców”.

          Warto przypomnieć, że udział w nagonce na biskupa brał przyszły "autorytet moralny" III RP Tadeusz Mazowiecki. Będąc redaktorem naczelnym "Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego" (WTK), opublikował on artykuł szkalujący Czesława Kaczmarka.

          „Ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych” – pisał Mazowiecki w „WTK” 27 września 1953 roku..."
          niezalezna.pl/46266-dzis-mija-60-rocznica-skazania-bp-kaczmarka-przez-wladze-prl
          • Gość: y Re: tak postepowal IP: *.gl.digi.pl 30.12.14, 11:04
            ". Środowiska poselskiego koła Znak i warszawski KIK były na pierwszej linii frontu – mówi o tej krytyce historyk prof. Jan Żaryn. – Opowiedziały się z dużym zaangażowaniem po stronie Gomułki, a przeciwko prymasowi. Szczególnie pismo „Więź”, którego naczelnym był Tadeusz Mazowiecki, uznawało, że prymas Wyszyński jątrzy swoją niezłomnością władze komunistyczne. Jest również winien tego, że relacje Kościoła z władzą są złe. Zarzucali prymasowi, że wymusza konfrontację Kościoła z władzą, w której oni – katolicy świeccy – uczestniczyć nie zamierzali. Chcieli mieć jak najlepsze stosunki z ekipą Gomułki – podkreślił prof. Żaryn.

            Zapytaliśmy Tadeusza Mazowieckiego, dlaczego na użytek władz PRL-u krytykował pojednanie z RFN-em i szkalował prymasa Wyszyńskiego, zareagował gwałtownie. – Proszę dać mi spokój, nie będę o tym mówił – stwierdził i zakończył rozmowę.."niezalezna.pl/31664-skrywana-przeszlosc-mazowieckiego
            • Gość: y Re: tak postepowal IP: *.gl.digi.pl 30.12.14, 11:09
              "..Czesław Kiszczak wspominał ponad 20 lat temu rozmowę z premierem Tadeuszem Mazowieckim na temat niszczenia akt bezpieki: „[…] lepiej będzie, jeżeli niektóre dokumenty zniszczymy. Są w nich rzeczy kompromitujące nie resort i ludzi ze służby bezpieczeństwa, tylko byłą opozycję, wielu waszych kolegów. Może dojść do tragedii”..."
              niezalezna.pl/51341-ujawniamy-sensacyjny-dokument-nt-niszczenia-archiwow-bezpieki-jak-sb-palila-swoje-akta
              niezalezna.pl/59469-co-odkryl-michnik-w-aktach-sb-najwazniejsze-materialy-do-dzisiaj-sluza-szantazowaniu-ludzi
              • Gość: y przemiany? IP: *.opera-mini.net 30.12.14, 11:28
                Kokos26
                Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta"
                naszeblogi.pl/44430-klamliwy-belkot-spod-wyblaklej-aureoli
                "Kłamliwy bełkot spod wyblakłej aureoli
                W dniach od 6 lutego do 5 kwietnia będziemy świadkami propagandowego maratonu, w którym to beneficjenci geszeftu stulecia, czyli komuniści i wyselekcjonowani przez nich samych „konstruktywni opozycjoniści”, będą nam stręczyć samych siebie, jako bohaterów i herosów, którzy zasiedli w tamtych dniach, 25 lat temu, do okrągłego stołu. Wcale nie dziwi, że Michnik – uczestnik wesołych toastów wznoszonych „żytnią” za zdrowie zdrajców Polski, Jaruzelskiego, Kiszczaka i Wałęsy – tak mówi o tym wydarzeniu:
                Dwadzieścia pięć lat temu dokonał się w Polsce cud Okrągłego Stołu. W kraju powstań, wojen i krwawych klęsk władza i opozycja podjęły pokojowy dialog, który uważam za jedno z największych osiągnięć współczesnych dziejów Polski (…) A przecież wcale tak nie musiało być. Rezultatem Okrągłego Stołu były wybory 4 czerwca 1989 r., które "odmieniły oblicze tej ziemi".

                Zwróćmy uwagę, że ten bełkot celowo bezczelnie i świadomie ubrany został w coś na kształt homilii, a Ojciec Redaktor, wypowiadający słowa „cud” i w bluźnierczy sposób wykorzystując papieskie przywołanie Ducha Świętego, tak naprawdę kpi sobie z Polaków i przemawia spod tej ledwo trzymającej się nad jego głową aureoli niczym święty, a w rzeczywistości komiczny Pinokio wystrugany na potrzeby Systemu, który dla podtrzymania tego idyllicznego obrazu „pokojowego dialogu” zapomniał, że w cieniu dziejącego się w 1989 roku okrągłostołowego „cudu” szwadrony śmierci Kiszczaka zamordowały księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha.

                Oto niegdysiejsze mocarstwo sięgające od Bałtyku do Morza Czarnego nazwane zostaje krajem „krwawych klęsk” i wszelkiego rodzaju nieszczęść, który nagle otrzymał od opatrzności wielkiego zwycięzcę i wodza Adama wraz z „bohaterami narodowymi”, Jaruzelskim i Kiszczakiem. Chciałoby się powiedzieć, facet nie pij tyle, albo idź się lecz.

                Pech chciał, że tuż przed 25 rocznicą rozmów okrągłego stołu w krakowskim oddziale IPN odkryto dokument, według którego palenie akt bezpieki, szczególnie teczek tajnych współpracowników rozpoczęto znacznie wcześniej niż dotąd sądzono. Do tej pory ten proceder lokowano w latach 1989/1990, a koronnym na to dowodem miał być dokument z września 1989 roku, ujawniony przez dr Radosława Petermana z IPN, w którym zastępca naczelnika Wydziału XIII Biura „B” MSW, płk. Stanisław Machnicki, nakazywał:
                Zgodnie z poleceniem Ministra Spraw Wewnętrznych [Kiszczaka – przyp. aut.] uprzejmie proszę o niezwłoczne przejrzenie za ostatnie co najmniej 10 lat dokumentów dotyczących tzw. opozycji, która została zalegalizowana, oraz ich zniszczenie. (…)

                Dzisiaj wiemy, że już w 1988 roku, kiedy żaden zwykły obywatel nie miał jeszcze pojęcia o jakimś tam okrągłym stole, trwała akcja niszczenia akt niektórych TW i w ten sposób instalowano aureole nad głowami tych, którzy mieli uchodzić już niedługo za nieskazitelnych opozycyjnych bogów i współtwórców „cudu”, który „odmienił oblicze tej ziemi” do tego stopnia, że stała się ta ziemia republiką bananową oraz tworem czysto oligarchicznym, gdzie ustanowiona sztucznie „elita” do dziś sprawuje władzę tylko i wyłącznie nakierowaną na swój własny interes. Warto zauważyć, że palono też akta departamentu IV MSW, co nasuwa uzasadnione podejrzenie, że uczestnicząca w rozmowach i ustaleniach strona kościelna była wytypowana według tego samego klucza.

                To, że komuniści posadzili przy okrągłym stole naprzeciw siebie w większości swoich byłych tajnych współpracowników, którym już wcześniej wyczyścili archiwalne hipoteki, uważane jest przez niektórych, jako teoria spiskowa stworzona przez oszołomów. Moim jednak zdaniem kremlowscy sługusi musieliby być kompletnymi głupcami, gdyby tej w sumie samo nasuwającej się i logicznej z ich punktu widzenia operacji nie dokonali, mając ku temu wszelkie możliwości.
                Ci, którzy w to nie wierzą, są jeszcze większymi oszołomami, gdyż według nich musi w takim razie istnieć jakiś tajny nieodnaleziony dotąd dokument, w którym „uczciwy patriota” Kiszczak nakazuje sprawdzić, czy czasami przez przypadek nie zasiada przy okrągłym stole jakiś jego płatny kapuś w kostiumie nieskazitelnego opozycjonisty, co oczywiście dla takich „ludzi honoru” jak on i Jaruzelski, byłoby czymś nie do przyjęcia. No ale skąd w takim razie wziął się tam „Bolek” i wielu innych kapusiów bezpieki? Przypadek? Wolne żarty.

                Warto dzisiaj przypomnieć pogróżki formułowane przez Jaruzelskiego sprowokowane tym, że „biedaczyna” ciągany był po sądach, a Michnik ciągle ubolewał, że „ojciec polskiej demokracji” załapie przez to jakiś katarek bądź kaszelek. Ta uciążliwość, choć Jaruzelski doskonale wiedział, że na mocy porozumienia komunistów z kolaborantami z „Solidarności” nie poniesie żadnej kary, tak mu doskwierała, że w końcu wypalił i zagroził, "niech uważają, bo pospadają aureole".
                To wiedza o kruchej konstrukcji, na których owe aureole jeszcze dyndają nad głowami „niezłomnych opozycjonistów”, cementuje do dzisiaj sojusz komuny z tymi, którzy zdradzili i sprzedali „Solidarność”.

                Aby dopełnić obrazu tego michnikowego cudu trzeba jeszcze przypomnieć, że od 1992 roku wiemy o tym, że zanim akta dotyczące agentury zniszczono to wcześniej sporządzono z nich mikrofilmy, których co najmniej dwie kopie przekazano za granicę. Dostarczenie takich aktywów obcym służbom było niczym innym jak zdradą stanu i świadomym przekazaniem innym państwom haków, za pomocą których do dziś mogą one sterować polską polityką gospodarczą i zagraniczną.

                Niestety nawet potępiając dzisiaj zdrajców my sami nie pozostajemy bez winy. Warto w tym miejscu oddać głos założycielowi i działaczowi Wolnych Związków Zawodowych, Krzysztofowi Wyszkowskiemu:
                Po 25 latach od początku obrad Okrągłego Stołu wiemy, że był to układ nie tylko haniebny w formie, ale i zbrodniczy w skutkach.
                Zawarli go funkcjonariusze sowietyzmu ze swoimi agentami oraz aferzystami politycznymi (którzy wiedzieli, że w wolnej Polsce stracą swoje wpływy) wspomaganymi przez pożytecznych idiotów z "Solidarności" (z których tylko mniejsza część potrafiła się z czasem ze swej naiwności otrząsnąć).
                Hańba ta do dzisiaj obciąża społeczeństwo polskie, ponieważ nie wykazało woli zaprzeczenia zawartym w Magdalence i Pałacu Namiestnikowskim ustaleniom; tym bardziej, że zbrodnicze skutki układu czerwonych pająków z różowymi pająkami (nazwa nadana grupie Tadeusza Mazowieckiego przez Bogdana Borusewicza w Sierpniu`80) obciążają nie tylko współczesne pokolenie, ale przyszłość całego narodu.

                Okrągły stół to było wielkie zwycięstwo komunistów, o czym świadczą brylujące w dzisiejszych mediach nie tylko „resortowe dzieci” i komunistyczni dygnitarze, ale wielkie ogólnopolskie tournée funkcjonariuszy PRL-owskich tajnych służb typu Dukaczewski, Czempiński i Makowski. Niech nikogo to nie dziwi. Oni występują w mediach i wspierają partie polityczne, które sami zakładali.
                Kokos26
                Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta"
                • Gość: y Re: przemiany? IP: *.opera-mini.net 30.12.14, 11:29
                  "...Po zakończeniu wielkiej wojny, jaką wydał światu pewien malarz, w krainie ciemnego luda przez pięćdziesiąt lat panoszyła się czerwona zaraza, czyli zaprzedana Moskwie czereda złodziei, rzezimieszków i morderców, którzy ciemiężyli tubylców rabując, co i gdzie się dało. A ciemny lud musiał siedzieć cicho bo wszędzie byli szpicle, szalała cenzura, a jak było trzeba milicja pałowała ludzi.
                  Aż się w końcu ciemny lud zbuntował i założył „Solidarność”. A że było ich dziesięć milionów, przebiegli namiestnicy Moskwy wzięli buntowników pod bajer, że się z nimi podzielą sprawiedliwie władzą. Łatwowierni orędownicy gminu zasiedli do rozmów przy okrągłym stole z zawodową gwardią czerwonych szulerów. Na pozór wszystko szło jak po maśle i zniewolony lud był krok od wolności. Lecz do stołu dosiadło się czterech zaprzedanych komunie judaszowych zdrajców. Byli to uczniowie lewackiego mędrca niejakiego Sartre’a. Tę bandę czworga tworzyli: rozdający za darmo zupę harcerz Kuroń, przebiegły gensek honorowy Geremek, rozmodlony katolik postępowy Mazowiecki i cwaniak nad cwaniakami, święty guru Michnik. A że mieli góralską naturę rodem z Góry Synaj łby mieli nie od parady i tak zamącili ciemnemu ludowi w głowie, że im oddał władzę, którą miał na widelcu.

                  W ten oto sposób nad Wisłą zaczęli rządzić różowi, nazywani także post-komuną, czyli zgrana szajka czerwonych kałmuków i wspomnianych już górali. A żeby się ciemny lud nie skapował co jest grane, po upadku komuny różowi rozdzielili swoje role. Jedni utworzyli pseudo-prawicowe hufce UD – UW - PO, drudzy natomiast sformowali „lewicowe” szwadrony. Udając przed ciemnym ludem, że się nienawidzą, te dwa zgrane gangi rzezimieszków przez lata współpracowały ze sobą rozkradając bezkarnie resztki tego, co jeszcze zostało. A nie było to trudne, gdyż ich guru, znany miłośnik wody wyskokowej lubił i umiał wypić. A to z rubasznym bajarzem Wałęsą, którego ktoś dla żartu zrobił prezydentem, a to z nie wylewającym za kołnierz błękitnookim Olkiem, który prezydentem został bo mu Wałęsa zamiast ręki podał nogę, a to z szefem tajnych służb, bezwzględnym oprawcą Kiszczakiem, czy z kłapouchym Urbanem trzęsącym mediami. Więc mogli kraść i szabrować ile wlezie.

                  Za tak zwane „moskiewskie” pieniądze Guru z Czerskiej założył pralnię mózgów pod szyldem Gazeta Wyborcza. W tej manufakturze od rana do zmroku tyrały tabuny zaprzedanych mu pachołków umiejących władać piórem. A że były to same kanalie i szuje, im bardziej trzeba było łgać, tym chętniej pisali. Sztuczka z odbiciem władzy była stosunkowo prosta. Bowiem sprytny guru z Czerskiej wpadł na chytry pomysł, że jak w Gazecie napisze ciemnemu ludowi, że stanowi krajową elitę, to ciemny lud nie dość, że tę brednię na pniu kupi, to jeszcze do tego, by się nie wydało, co sobą reprezentuje naprawdę, zrobi wszystko, co mu Michnik każe. W taki oto sposób powstał w Lechistanie zalatujący tanim pudrem i oborą różowy salon Trzeciej Rzeczpospolitej, czyli zbieranina „inteligentów” wykształconych w pierwszym pokoleniu okrzyknięta krajową elitą.

                  Naczelnym zadaniem gwardii zauszników oddanego Moskwie guru z Czerskiej było przekonanie aspirujących do elity o palącej potrzebie zrobienia rewolty mającej raz na zawsze odsunąć znienawidzonych Kaczorów od władzy. Kopano więc pod bliźniakami dołki, sypano im piasek w szprychy, zbierano na nich haki, podkradano im samolot, w Brukseli zwędzono im krzesło, łapano ich za każde słowo, robiono im paskudne fotki, w telewizji po sto razy dziennie pokazywano rozwiązanego buta, aż kaczor Jarosław miał już tego dosyć i oddał namolnym łapserdakom władzę..." Krzysztof Pasierbiewicz (nauczyciela akademicki)
                  naszeblogi.pl/46700-iii-rp-blaga-totalna-basniowa-wersja-lajtowa
                  • Gość: y jakie przemiany? IP: *.opera-mini.net 30.12.14, 11:30
                    niepoprawni.pl/blog/217/podczas-kryzysow-strzezcie-sie-agentur
                    "Podczas kryzysów strzezcie sie agentow"
                    "...A może o miłości „elit” do dyktatora zadecydowały wypowiedziane przez niego słowa, „Niech uważają, bo pospadają aureole”, będące reakcją na wytoczony jemu i Kiszczakowi proces?
                    Coś w tym musi by skoro „aureole”, nieco przybladłe, pozostały na swoich miejscach, a zdrajcy do dziś nie ponieśli kary?
                    Zauważmy pewną charakterystyczną prawidłowość.

                    Media głównego nurtu, jak zwykle najmniej czasu poświęciły z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego śmiertelnym ofiarom junty Jaruzelskiego i tym 10 milionom Polaków, którzy tworzyli ruch pierwszej „Solidarności”. Przekaz był jasny - Chwała internowanym „bohaterom” i to ściśle wyselekcjonowanym oraz wstyd i hańba nieinternowanemu Jarosławowi Kaczyńskiemu..
                    Mało Polaków ma wiedzę o tym, że z jakichś powodów część internowanych trafiała do zwykłych zakładów karnych, aresztów śledczych i miejsc gdzie czasami przymarzali do prycz podczas srogiej zimy, podczas gdy ci najbardziej dzisiaj znani i epatujący najgłośniej swoją martyrologią trafili do ośrodków sanatoryjno-wypoczynkowych takich jak ten w Jaworzu na Pojezierzu Drawskim czy Darłówku.
                    Ilu rodaków wie dzisiaj, że w tych komfortowych „internatach” nie tylko nie było krat, ale i nikt nie zamykał pomieszczeń, w których przebywali dzisiejsi najbardziej znani kombatanci zaś posiłki serwowano tam w jadalni do stolików?

                    Czy rzeczywiście już sam fakt internowania jest dowodem bohaterstwa, niezłomności i bezdyskusyjnej opozycyjności?
                    Przyjrzyjmy się niektórym naszym „bohaterom”, których Kiszczak „zapuszkował” w wojskowym domu wczasowym w Jaworzu, a później w ośrodku sanatoryjnym „Gniewko” w Darłówku.

                    Byli to między innymi: Władysław Bartoszewski, Andrzej Celiński, Andrzej Drawicz, Bronisław Geremek, Jerzy Holzer, Jerzy Jedlicki, Henryk Karkosza, Bronisław Komorowski, Waldemar Kuczyński, Lesław Maleszka, Aleksander Małachowski, Tadeusz Mazowiecki, Stefan Niesiołowski, Maciej Rayzacher, Andrzej Szczypiorski, Piotr Wierzbicki, Wiktor Woroszylski.
                    Dzisiaj wiemy już dzięki Instytutowi Pamięci Narodowej, że wśród tych panów znajdowali się wyjątkowo niebezpieczni i oddani komunistom płatni kapusie o pseudonimach „Ketman”, „Monika”, „Mirek”, „Jam”, „Kowalski”, „Zbigniew”, a osobisty nadzór nad ośrodkiem sprawował pułkownik Romanowski, adiutant generała Kiszczaka.
                    Kiedy wieść o warunkach internowania tych przyszłych „elit” PRL-bis wydostała się na zewnątrz i zaczęła krążyć po Polsce ci dziwni „osadzeni”, aby się jakoś uwiarygodnić napisali do Kiszczaka list, który oczywiście podpisali również internowani tajni współpracownicy SB.

                    Oto fragment:

                    ,,Widzimy w tym próbę świadomego dzielenia nas na lepszych i gorszych. Protestujemy przeciwko temu podziałowi. Jeśli stworzenie takich samych warunków wszystkim nie jest możliwe, gotowi jesteśmy dzielić los pozostałych naszych kolegów”

                    Oczywiście swoje zastrzeżenie mogli natychmiast zgłosić adiutantowi Kiszczaka, ale list-protest „wyciekający” do społeczeństwa miał uwiarygodnić to „oburzenie” „internowanych inaczej”.
                    Jak to się stało, że Bronisław Komorowski w zasadzie tylko podwładny Antoniego Macierewicza w redakcji konspiracyjnego miesięcznika „Głos” trafił do tej „Elity” w Jaworzu, zaś jego zwierzchnik umieszczony został w więzieniu, z którego zresztą brawurowo zbiegł?
                    Przecież w porównaniu z Macierewiczem Komorowski to tylko opozycyjny pionek. Czy jakiś udział w „awansie” Komorowskiego mieli jego teściowie o bezpieczniackim rodowodzie? Fakt faktem, ktoś usilnie i starannie instalował nad jego głową „aureolę”.


                    Co za intuicja kierowała Kiszczakiem, że wiedziony jakimś dodatkowym zmysłem w jednym miejscu jakimś cudem umieścił przyszłego premiera, prezydenta, dwóch ministrów spraw zagranicznych, prezesa telewizji publicznej, szefa doradców premiera i ministra przekształceń własnościowych III RP?
                    Kiszczak niczym nadwiślańska Pytia przewidział w czyim rządzie sam będzie ministrem i to dopiero za 9 lat?

                    Czy internowanie Lecha Kaczyńskiego i pozostawienie na wolności bardziej nieprzejednanego Jarosława było już wtedy zabiegiem dokonanym z premedytacją by ten fakt stal się jednym z wielu pretekstów w tej już dwie dekady trwającej na niego nagonce?

                    Wiemy o grupie celowo„internowanych” agentów SB, a co z tymi zwerbowanymi bezpośrednio przez KGB i Stasi? Gdzie oni teraz są i jakie funkcje pełnią?
                    Gdzie dzisiaj podziewają się, „Olin”, „Minim” i „Kat”, rosyjscy szpiedzy usadowieni na politycznych polskich szczytach, o których z sejmowej mównicy informował w 1995 roku Minister Spraw Wewnętrznych, Andrzej Milczanowski? Jednym z tych szpiegów według niego miał być były premier Józef Oleksy.
                    W każdym poważnym państwie dzisiaj za kratkami przebywałby albo Oleksy, jeżeli działał na rzecz obcego wywiadu, albo Andrzej Milczanowski, jeżeli jako minister konstytucyjny skłamał. Jak to się dzieje, że obaj panowie mają się dobrze i cieszą się wolnością, a o „Olinie”, „Minimie” i „Kacie” słuch oraz ślad zaginął?
                    Trzech rosyjskich szpiegów wśród wpływowych polskich polityków przestało już by zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa?
                    Podwaliny pod „Smoleńsk” zostały położone już przeszło trzy dekady temu, a Polacy do dziś nie są w stanie pojąc, że III RP to chory twór gdzie karty rozdaje obca agentura oraz większego lub mniejszego kalibru miejscowi zdrajcy, zaprzańcy i karierowicze....."
                    2012-12-21 16:18 „Podczas kryzysów strzeżcie się agentur”
                    • Gość: y mity przemian IP: *.opera-mini.net 30.12.14, 11:37
                      ".1. Mit Okrągłego Stołu

                      Polskie elity polityczne i intelektualne uważają, że w 1989 roku nie było innej możliwości niż dogadać się z komunistami. Zgoda ale był to zaledwie okres przejściowy. Postkomuiniści w chwili rozkładu systemu byli zdezorientowani i przestraszeni. Niestety, włodarze dawnej opozycji przyjmując założenia Magdalenki trzymali się ich kurczowo w momencie, gdy nie miało to już żadnego, logicznego uzasadnienia. Owe porozumienia z komunistyczną władzą, które winny stać się jedynie potrzebą chwili zostały uznane za parytet obowiązujący. Zastanawia, ile było w tym głupoty, a ile wyrachowania. W tym tonie odbywała się polska transformacja. Społeczeństwu wmówiono, że „umowy zobowiązują”. Absurd w czystej postaci. Jak mogą zobąwiązywać umowy z ludźmi, którzy robili kariery przeciw polskiej racji stanu i w służbie obcego reżimu? Cień tej haniebnej polityki jest trucizną zalewającą polską rzeczywistość po dziś dzień. Na tym gruncie wyrosły wszelkie mozliwe patologie, które trawią Polskę każdego dnia. Tłumaczenia Tadeusza Mazowieckiego, że „wtedy nie dało się inaczej” są dość mało przekonujące. Gdyby założyciele III RP mieli szerszą wizję to w momencie. kiedy objęli rządy, zerwaliby wszelkie porozumienia z PZPR. Mieli taki obowiązek. Mieli poparcie społeczeństwa. Zaprzepaścili a potem pokłócili się o wszelkie możliwe sprawy. I tu już wchodzi w grę czysty partykularyzm. Efekt jest taki, że przeciętny Polak wymiotuje na sam dźwięk słowa „Solidarność” uważając dawną opozycję za hołotę równie zakłamaną jak eikpę włodarzy PRL. Bardzo często nie bez racji. Państwo III RP powstało na zakwestionowaniu podstawowych praw sprawiedliwości i praworządności. I nie zmieniło się to do dnia dzisiejszego.

                      2. Mit Leszka Balcerowicza

                      Człowiek ten został powszechnie uznany za „ojca polskiego kapitalizmu”. Sam profesor uważa, że krytykownie jego pomysłów jest przejawem „złej woli”. Sprowadzenie dyskusji do takiego poziomu wyklucza merytoryczną debatę. A sam Balcerowicz jawi się jako najbardziej merytoryczny polemista. Kwestionowanie jego zasług jest niemodne w ideologii III RP. Poza zasługami, mówienie o jego błędach jest „populizmem”. Sam Balcerowicz wyłączył się z kregu ludzi, którzy maja cokolwiek na sumieniu. To finansowy przedstawiciel elity, który nigdy nie przejawiał najmniejszej chęci choćby wytłumaczenia narodowi swych posunięć. Załgany salon nie wspomina, że Milton Friedman, podobno mistrz Balcerowicza, miał o nim dość nieciekawy pogląd. Dobrym przykladem jest tutaj opinia Krzysztofa Rybińskiego. Ten analityk stwierdził coś w rodzaju, że „krytykowanie ludzi o uznanym dorobku jest nierzetelnością”. Pytam pana Rybińskiego: uznanym przez kogo? Bo, ci uznani przez salon akurat mnie mało interesują. Ich „dorobek” owocuje właśnie… 770 miliardami długu państwa! Czy głos krytyczny od razu jest złem? W państwie polskim obowiązuje cenzura zwana „Balcerowicz jest nieomylny”. Dlaczego nikt do dziś nie podjął otwartej dyskusji o jego słynnym planie z 1990 roku? Dlaczego nikt nie mówi kto mu ten plan napisał? Sam George Soros twierdzi, że to on zaprojektował „polskie przemiany rynkowe”. Dlaczego nikt otwarcie nie pyta o odpowiedzialność Balcerowicza za „akumulację pierwotną”? Kiedy postkomuniści dokonali masowej grabieży majątku pństwowego, Leszek Balcerowicz był wysokim urzędnikiem, który z tytułu zajmowanego stanowiska odpowiadał za ten majątek. To wszystko zgodnie otoczono zasłoną milczenia. Pytań są tysiącę. Ale odpowiedzi się nie doczekamy. Co najwyzej pojawią się oskarżenia o „złą wolę”."
                      wzzw.wordpress.com/2011/03/28/mity-zalozycielskie-iii-rp/
                      • Gość: y krol europy IP: *.opera-mini.net 30.12.14, 11:39
                        "Twórca Wolnych Związków Zawodowych Krzysztof Wyszkowski wspomina też na antykomunistyczną działalność samego Tuska:

                        - Myślę, że koniecznie trzeba pamiętać o tym, że Tusk był według mojej wiedzy jedynym działaczem antykomunistycznym w Polsce w latach 70. i 80., o którego działalności nic nie wiedziała Służba Bezpieczeństwa To jest niesamowity przypadek. Gdyby to traktować poważnie trzeba byłoby to porównać do tego, że cały IPN i tego typu instytucje nie mają pojęcia o rzeczywistości, bo się okazało, że można było przez te przynajmniej piętnaście lat aktywnie działać jako antykomunista i SB nigdy na trop tej działalności nie wpadła mimo, że była to działalność realizowana zbiorowo. Tusk raz w życiu był zatrzymany i raz w życiu miał rewizję. Wtedy kiedy szedł na spotkanie ze mną w 1983 roku. Mówi, że współpracował z WZZ, że współpracował ze Studenckim Klubem Solidarności. Ja tam Tuska nie widziałem, ani w WZZ ani w SKS - mówi Wyszkowski.
                        Krzysztof Wyszkowski opisuje też imprezę środowiska Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Gdy prominentni działacze KLD przeszli do omawiania spraw biznesowych, zaczęto mówić o „kręceniu lodów” i „wyjadaniu konfitur”. W pewnym momencie działacze zaczęli mówić wprost o kradzieży.

                        - Byłem zdziwiony, gdy w obecności swoich żon, ci ludzie, środowisko elity KLD zaczęli mówić „kraść” - „trzeba ukraść tą fabryczkę”, „trzeba ukraść to, tamto”. Zobaczyłem, że nie ma Donalda. Wyszedłem i spotkałem go w kuchni. Mówię: „Donald, oni już nie mówią «konfitura», tylko mówią «ukraść»” . Donald spojrzał na mnie bardzo trzeźwo i prosto w oczy oświadczył: „To moja wina” i wyszedł do salonu, po czym zamknął za sobą drzwi. Nigdy więcej mnie na tego typu zebranie nie zaproszono – wspomina Wyszkowski.

                        W opinii działacza opozycji antykomunistycznej, obecne afery są właśnie pokłosiem tamtych czasów i prowadzonych wówczas działań.

                        - Mam poczucie, że ta wielka, gigantyczna na miarę Targowicy korupcja polityczna, której ofiarą jest Polska, której ofiarą jesteśmy my wszyscy, wzięła się ze zwykłego, małego złodziejstwa. Z tych „konfitur”, z tych „lodów”, z wykradania poszczególnych zakładzików w trójmieście. Cała Polska została rozkradziona. Było takie hasło: „Dlaczego komuniści mają rozkraść wszystko. Nam też się coś należy”. Polska elita polityczna z tego kręgu wzięła się ze złodziejstwa - mówi Wyszkowski."
                        niezalezna.pl/56917-mocne-slowa-wyszkowskiego-korupcja-polityczna-zaczela-sie-od-zwyklego-zlodziejstwa
                        • Gość: y przemiany... IP: *.opera-mini.net 30.12.14, 11:42
                          naszeblogi.pl/49028-bez-nowych-elit-nasza-przyszlosc-jawi-sie-smutnie
                          Autor: krzysztofjaw- "...Od 1989 roku nie zrobiliśmy tego, co było konieczne, nie przeprowadziliśmy lustracji ani dekomunizacji. Teraz zaś otrzymujemy to, co winno być oczywiste. Nie powinniśmy tedy w ogóle się dziwić obecnej degrengoladzie etyczno-moralnej tzw. elit PRL-bis. Nie ma skutków bez przyczyn. Dzisiejszy stan naszego państwa jest właśnie taki, ponieważ oparte jest ono na szumowinach ludzkich nie zdekopmunizowanych i nie zlustrowanych zaraz na początku przemian. To zaniechanie jest grzechem pierworodnym III RP, ale jakże miało być inaczej, skoro przełom 1989 tworzyli ludzie dawnego systemu komunistycznego i ich TW, KO oraz tzw. "pożeczni idioci" a przy OS po obu stronach zasiadali w większości ludzie obcego nam pochodzenia, dla którcych raczej dobro Polski nie było najważniejsze.

                          Historia uczy, że nie ma czegoś takiego jak: "rewolucja bez rewolucji". Ustrój totalitarny można skutecznie obalić jedynie odsuwając na stałe jego beneficjentów od wpływu na rządy post-totalitarne. Inaczej te same jednostki i ich grupy będą zawsze dążyły do odbudowania swojego stanu posiadania sprzed rewolucji i niemal zawsze im się ten proceder powiedzie. Wiedziano o tym w dawnej Czechosłowacji, wiedziano w Niemczech, gdzie hydrze ścięto głowę od razu i do dziś nie pozwolono jej odrosnąć... Tego nie zrobiono w Polsce i mamy, to co mamy..

                          Szukając jeszcze przyczyn dzisiejszego stanu Polski można się cofnąć do 1940 roku i ludobójstwa w Katyniu, zabójczej dla Powstania Warszawskiego bierności Armii Sowieckiej oraz wymordowaniu "Polski mądrej i tej walczącej" w latach 1944-1953. Zbudowaliśmy PRL na wymordowaniu patriotycznej elity państwa polskiego i oparliśmy ją na etyczno-moralnych kanaliach bez żadnego gruntownego wykształcenia, patriotycznej postawy i poczucia honoru... I cały PRL i dziś to... w większości potomkowie tych prymitywów etyczno-intelektualnych.

                          Również PRL - bis zbudowaliśmy na gruncie wcześniejszego Stanu Wojennego, podczas którego zmuszono do emigracji przeszło milion najbardziej patriotycznych Polaków. Zostali w większości etnicznie nam obcy, tworzący tzw. konstruktywną "różową" opozycję. Pod Smoleńskiem, w zamachu lotniczym, zabito zaś resztki politycznej elity, która mogłaby stanowić fundament odbudowy naszej Polski.

                          I naprawdę. Nie ma co się dziwić obecnemu stanowi umysłów i wyznawanej hierarchii wartości obecnie nami rządzących? No bo przecież pustak nic nie może urodzić jeno też pustkę, prymitywizm intelektualny też rodzi podobny prymitywizm lub jeszcze gorszy. Rodzi też również określony i determinujący ów prymitywizm system wartości reprezentowany przez całą niemal klasę polityczną PRL-bis, a szczególnie PO i D. Tuska z ferajną... rodzi jeszcze gorsze pod tym względem etyczno-moralne szumowiny...."
                          • Gość: y Re: opera mydlana IP: *.zabrze.vectranet.pl 30.12.14, 20:38
                            W koncu tego PrezesaPana internowali ili niet ?
                            • Gość: lalla Re: opera mydlana IP: *.zabrze.vectranet.pl 30.12.14, 22:30
                              Prymitywizm intelektualny jest stale widoczny u y-kacza forumowego. Nie może być inaczej skoro czytuje dziwne blogi i szczujnie zwaną ,Niezależna'' od rozumu.
                              Prymitywizm szczujni Sakiewicza, jest powszechnie znany i tu można przytoczyć przysłowie ''kto z kim przystaje takim się staje''. Dowodem na prawdziwość tego przysłowia jest y-kający ludzik - nudziarz.
                              • Gość: y udecja..los kapusia IP: *.gl.digi.pl 03.01.15, 13:54
                                "Popularne w narodzie jest powiedzenie, że ku... to nie tylko profesja, ale również charakter. To jest tak zwana prawda ludowa. I całkiem trafna.
                                Ja sobie natomiast na tej podstawie dopowiedziałem: kapuś to również charakter. I kapusiem jest się na całe życie. Ciekawe, czy minister Boni potwierdziłby to spostrzeżenie, czy może zaprzeczył, tłumacząc, że był to tylko epizod, który mu się zdarzył.
                                Ponieważ za komuny samych ubeków było ze sto tysięcy, to współpracujących z nimi kapusiów musiało być od pół do miliona dorosłych obywateli. Nieźle... Ktoś powie – takie były czasy, a i tak to jest liczba przyzwoita w porównaniu z takim NRD, gdzie co drugi Niemiec był współpracownikiem STASI.

                                Czy ktoś się zastanawiał, co nagle po transformacji stało się z tym legionem kapusi, poważnie dzisiaj nazywanych TW – tajny współpracownik?
                                Kiszczak żyje do dzisiaj i jeszcze parę dni temu, będąc niemalże na łożu śmierci pogroził palcem: - uważajcie! Ja ciągle mam na was kwity. Nie odpie...cie się ode mnie, to pożałujecie. I natychmiast zrobiło się cicho.
                                Kapusie, których jeszcze ciągle są legiony, będą żyły z tym swoim kapusiostwem do końca swoich dni i nigdy nie będą pewni, czy nagle nie wypłynie jakiś papierek, kwitek z podpisem i nie zedrze maski prawdziwego Polaka.

                                Lech Wałęsa, czyli TW Bolek, jak był głową państwa, prezydentem Polski, to kazał sobie dostarczyć teczkę kwitów na siebie, zamknął drzwi gabinetu na klucz, a potem kartka po kartce, wyrwał je z teczki i zjadł. I co? Znalazły się inne kwity, bo bezpieka miała zwyczaj rozsiewania papierków w tysiącu miejsc. Dlatego żaden kapuś nie może być pewny do końca swoich dni.

                                Kapuś to kapuś. Szuja, donosiciel i szubrawiec. Złapany dzisiaj na wczorajszym kapusiostwie tłumaczy się tak jak Bolek, że on "prowadził takę grę z bezpieką". Boni też i Piwowski też. Czyli to nie byli tchórze i koniunkturaliści, tylko spryciarze i mądrzy ludzie, którzy setki tysięcy profesjonalnych agentów wodzili za nos. To się fachowcy, począwszy od Dzierżyńskiego, Jagody i Berii, a skończywszy na Kiszczaku muszą zarykiwać ze śmiechu...."
                                Caly tekst:naszeblogi.pl/51856-los-kapusia
                              • Gość: y transfo... IP: *.gl.digi.pl 04.01.15, 14:39
                                ".."Z powodów zupełnie dla mnie niejasnych, jest to ta wersja naszych dziejów w ciągu ostatnich 32 lat, która stała się najbardziej wiarygodna dla prawicy i obozu patriotycznego. Wygląda ona mniej więcej tak: "Solidarność" była dziełem agentów SB pod wodzą TW Bolka, a komunizm w Polsce obalili Jaruzelski z Kiszczakiem, przy czym to ten ostatni był jedynym autorem porozumień Okrągłego Stołu. Jeśli chodzi o Związek Sowiecki, to upadek komunizmu tamże był planową operacją przeprowadzoną przez KGB i GRU. Mówiła o tym już w latach 90-tych Jadwiga Staniszkis, a do skrajności doprowadził ten pogląd Lech Jęczmyk w książce "Dlaczego toniemy, czyli jeszcze nowsze średniowiecze" z której pochodzi szkic "Trzej fantaści: Sołżenicyn, Asimov i Putin". Pisze on, że: "Związek Radziecki nie upadł, jak nam usiłują wmówić kiepscy żurnaliści i publicyści. Związek Radziecki sam się rozwiązał w sposób planowy i przemyślany, realizując zalecenia Sołżenicyna i dodatkowo wspierając się pomysłami Asimova ogromnie popularnego wśród młodszych oficerów [KGB]." Asimov to autor cyklu powieści SF "Fundacja".

                                Z nowszych czasów można też przypomnieć Gromosława Czempińskiego, przechwalającego się , że to on założył Platformę Obywatelską. Dlaczego tego typu opowieści są przyjmowane zupełnie bezkrytycznie? Ludzie, skądinąd trzeźwo myślący, przyjmują każdą wypowiedź obecnego lub byłego funkcjonariusza tajnych służb jak jakąś ewangelię. A przecież szerzenie mitu o wszechmocy tych służb leży w ich interesie i zrobią one wiele, by wydać się wszechwiedzącymi i wszechmocnymi. Ludzie, którzy rzeczywiście mieli do czynienia z WSI, jak prof. Zybertowicz i dr hab. Cenckiewicz zdecydowanie obalają takie ."..."
                                naszeblogi.pl/51866-kreml-wszystko-precyzyjnie-przewidzial-i-zaplanowal
                                • Gość: srebrna Re: transfo... IP: *.zabrze.vectranet.pl 04.01.15, 19:52
                                  Powatanie Kaczej Farmy prezesapana jest jeszcze bardziej interesujące.Daj jakiś link.
      • Gość: Y No.. IP: *.gl.digi.pl 07.12.15, 21:40
        Wywiad z Waldemarem Kuczyńskim w ostatnim „Plusie-Minusie” dużo mówi nam o naszej najnowszej historii i jej aktorach. Piotr Skwieciński na łamach naszego portalu zwrócił uwagę na szokującą głupotę polityczną Kuczyńskiego i jego patrona, Tadeusza Mazowieckiego, którzy do odnalezienia akt Grzegorza Przemyka uważali, że Czesław Kiszczak to polityk taki jak oni. Analizę tę można by rozwijać, gdyż nie o zwykłą naiwność tu chodzi, a jej efekty zaciążyły nad historią Polski.
        Chciałbym jednak zająć się czymś innym. Premier Mazowiecki i ministrowie jego rządu, w tym późniejszy szef MSW Krzysztof Kozłowski, odnajdują dokumenty, które dowodzą niebicie, że Kiszczak osłaniał zabójców Przemyka i organizował akcję zrzucenia odpowiedzialności na zupełnie niewinnych ludzi. Ci ludzie, pracownicy pogotowia ratunkowego przeszli gehennę niesprawiedliwego oskarżenia a potem skazania za najgorszą zbrodnię, czemu towarzyszyła kampania pomówień i dyfamacji.
        I co robią szefowie „demokratycznego” rządu?
        Nic. Pozbywają się z rządu komunistycznego oberpolicjanta, o co sam wcześniej prosił i nie zwracają się ani do sądu, ani prokuratury o pociągnięcie do odpowiedzialności nadzorcy morderców, który winę za zbrodnię zrzucał na niewinnych ludzi. A są to ludzie odpowiedzialni za porządek prawny w kraju. Czy nie wystarczy to dla absolutnej kompromitacji pierwszego „demokratycznego” premiera III RP i jego otoczenia?

        Mało tego. Czy ktoś z tych ludzi podniósł głos w sprawie pasowanie Kiszczaka na człowieka honoru przez Michnika, który na pewno wiedział nie tylko o tych jego sprawkach? Czy ktoś zaprotestował, wypowiedział się na ten temat?
        I czy trzeba to w ogóle komentować? Autor: Bronislaw Wildstein wpolityce
        • Gość: e Re: No.. IP: *.zabrze.vectranet.pl 07.12.15, 22:06
          Ten Bronek nadaje z Izraela ?
    • Gość: y Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.gl.digi.pl 06.03.15, 13:19
      Przyszły premier III RP w szczytowym okresie stalinizmu wzywał do brutalnej rozprawy z Żołnierzami Wyklętymi i emigracją niepodległościową – pisze w „Historii Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz.

      W oficjalnych panegirycznych publikacjach poświęconych Tadeuszowi Mazowieckiemu skrzętnie pomijana jest napisana przez niego w 1952 roku książka „Wróg pozostał ten sam”. Mazowiecki napisał ją wspólnie z Zygmuntem Przetakiewiczem, byłym działaczem przedwojennej „Falangi” i bliskim

      współpracownikiem Bolesława Piaseckiego. Książka była elementem bezwzględnej komunistycznej kampanii wymierzonej w polskie podziemie niepodległościowe i wszelką opozycję.

      Żołnierze Wyklęci zostali przez Mazowieckiego przedstawieni jako mordercy, a prowadzona przez nich działalność jako „bezsensowna” i „szkodliwa”. Gdy Sowieci i ich kolaboranci stosowali powszechny terror wobec podziemia niepodległościowego, Mazowiecki pisał w swojej książce, że koncepcja „drugiego wroga” (komunistów) jest wytworem od lat ciągnącej się propagandy antykomunistycznej i antyradzieckiej, którą w nowych warunkach kontynuują ośrodki dywersji w rodzaju BBC, Głosu Ameryki, Radia Madryt i Radia Wolna Europa ze swoim przekazem: „zabijajcie się wzajemnie”. W ten sposób próbuje się – stwierdzał Mazowiecki – zakwestionować owoce „rewolucji społecznej” w Polsce.

      Przyszły premier III RP zaznaczał, że owa rewolucja musi rodzić ofiary: „Byłoby jakąś ahistoryczną, sentymentalną ckliwością nie widzieć tego, że każda wielka przemiana dziejowa pociąga za sobą ofiary także w ludziach. Każda rewolucja społeczna przeciwstawia sobie tych, którzy bronią dotychczasowego porządku rzeczy, i tych, którzy walczą o nowy; przeciwstawia bezlitośnie. Jej prawa są twarde. ”

      Co więc zrobić z antykomunistycznym podziemiem? Mazowiecki tłumaczył: „Człowiekowi, który świadomie i uporczywie daje posłuch tej dywersyjnej propagandzie, musimy otwarcie powiedzieć, że wraz z nią stawia na zapomnienie i schodzi na stromą drogę. Trzeba to wyrazić brutalnie, bo podobno śpiącego nigdy, nawet dość delikatnie – listkiem róży – przebudzić nie można.”

      W książce groził ludziom Kościoła nie uznającym treści wymuszonego na episkopacie Polski porozumienia z komunistami z kwietnia 1950 roku, które potępiało „bandy podziemia”. Przestrzegał przed „lepem zachodniej propagandy”. Pisał również o „agenturalnym, rewanżystowskim polskim

      Londynie”, składającym się z „kondotierów polskiego wstecznictwa”. Mieli oni uprawiać zakłamaną propagandę antykomunistyczną i podburzać świat do wojny. Oczywiście wszystko w imię interesów klas posiadających.

      W swoim opublikowanym w „Historii Do Rzeczy” artykule Sławomir Cenckiewicz zwraca uwagę, że książka „Wróg pozostał ten sam”, choć ukazała się w nakładzie 15 tys. egzemplarzy, jest dziś skrzętnie przemilczana. W bibliotecznych katalogach można ją znaleźć tylko po tytule, a nie według nazwisk autorów.
      • Gość: yogibeznogi Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.15, 09:16
        Musial PiSdzielec Piotrowicz nalezeć do PZPR / ktoś msial nalezeć/ , więc i ktos musiał potępiać ZBRODNIARZY znanych dziśjako tzw "zołnierze wklęci "

        zolnierzeprzekleci.wordpress.com/zbrodnie-podziemia-powojennego/
        • Gość: Y Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.opera-mini.net 17.02.16, 22:32
          Historyk Sławomir Cenckiewicz odniósł się do komentarzy w mainstreamowych mediach, jakoby nowy prezydent "wygumkował" Lecha Wałęsę z historii ruchu Solidarność na ostatnich obchodach rocznicy porozumień sierpniowych. Jak napisał Cenckiewicz na Facebooku, to sam Wałęsa jest naczelną "gumką III RP ustalająca, kto był, a kogo nie było w Solidarności".

          Cenckiewicz napisał na swoim profilu na Facebooku:

          Zabawna jest ta dyskusja o rzekomym „wygumkowywaniu" Wałęsy z dziejów „Solidarności". Tym bardziej zabawna, że sam Wałęsa jest naczelną "gumką" III RP ustalającą kto był, a kogo nie było w „Solidarności":

          Już w rozmowach z SB w stanie wojennym chwalił się swoją „gumką":

          „Nie zarzuci pan mi nic, że w Gdańsku miał pan jednego człowieka, który wam mógł się nie podobać. Wyczyściłem. Nie zarzuci mi pan też, że tam, gdzie miałem wpływ, to znaczy w prezydium KK [NSZZ „Solidarność”], które dobierałem, dobrałem jednego człowieka, który wam nie odpowiadał. Pytałem się nawet" (14 XI 1982 r.)

          „W Gdańsku wyrzuciłem wszystkich, którzy wam się mogli nie podobać – Borusewicza, Walentynowicz" (14 XI 1982 r.)

          A po latach... W rocznicę Sierpnia ’80 w 2009 r. nie wytrzymał i ogłosił, że „Walentynowicz nie należała do »Solidarności«, a z tej, w której ja byłem, została wydalona”. Innym razem mówił tak:

          „Walentynowicz nie była nigdy solidarna z „Solidarnością” i ze strukturami „Solidarności” – wyjaśniał na swoim blogu. – W tym ruchu od zawsze wprowadzała anarchię, rozrabiając demokratyczne struktury i niszcząc demokratycznie wybranych działaczy. Za tego typu zachowania została w początkowym okresie w 1981 r. wydalona z „Solidarności” i nigdy do tego ruchu nie wróciła" (31 VIII 2009 r.).

          Cenckiewicz kończy zdaniem, że więcej "gumkowych" złotych myśli Wałęsy jest w książce "Wałęsa - człowiek z teczki" jego autorstwa. Polub wiadomości niezalezna.pl
          • Gość: Y Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.opera-mini.net 17.02.16, 22:33
            Zona gen. Kiszczaka jako wiarygodny świadek historii!? Tacy ludzie jak ona żyją we własnym świecie, ukształtowanym 50, 40, 30 lat temu.
            To niesamowite jak zniekształcony obraz rzeczywistości mają ludzie peerelowskiej nomenklatury. Tej z kręgu zawodów zmilitaryzowanych. Takie głupoty, jakie opowiadała dziennikarce Onetu żona Czesława Kiszczaka są zatrważające. Nie mam powodów, by zarzucić - jak sama siebie nazywa - „generałowej”, że co innego mówi, a co innego myśli. Ta rozmowa jest dlatego przerażająca, że tacy ludzie jak ona żyją we własnym świecie, ukształtowanym 50, 40, 30 lat temu. Zastygł on w ich świadomości jako coś niepodważalnie prawdziwego. Świat, w którym zło ma dla nich postać dobra, a zbrodnie komunistycznej władzy, widzą w perspektywie słusznie wymierzonej ofierze zapłaty za jej naganne czyny.
            Prawdopodobnie takich pań generałowych, jak żona Kiszczaka, pułkownikowych, majorowych, kapitanowych, porucznikowych z najróżniejszych formacji i specjalizacji MSW, MO, Ludowego Wojska Polskiego, więziennictwa, żyje w Polsce kilkadziesiąt tysięcy. Wiele z nich otoczonych rodzinami jest źródłem wiedzy dla swoich dzieci i wnuków o niedawnej polskiej przeszłości. Nie mają tylko w sobie tyle odwagi, a może tak dużej hucpy, takich pokładów chęci zdobywania poklasku, aby publicznie obnosić się ze swoimi doświadczeniami. Uznawać je w dodatku na tyle atrakcyjne, żeby zamieniać na książkę, jako towar, przynoszący pieniądze. Są jednak tacy, którzy takich hamulców nie mają. Napisała niedawno o swoim cierpiętniczym życiu córeczka generała Jaruzelskiego, dziś salonowa celebry tka. Napisała więc też i żona Kiszczaka, dzieląc się ze światem swoimi przemyśleniami. Zapragnęła wyjść z cienia swego zasłużonego wielce małżonka. Albo dorobek męża wykorzystać jako atut własnego powodzenia. Jako pisarki, czy może raczej pamiętnikarki. Bo chyba nie pielęgniarki.
            Wspominam o książce tylko dlatego, że stała się dla dziennikarki pretekstem do rozmowy. Wiele rzeczy w wypowiedziach żony Kiszczaka było dla mnie zdumiewających, ale wątek śmierci Grzegorza Przemyka wstrząsający. Dziennikarka przypomniała, że świeżo upieczony maturzysta został zakatowany na śmierć przez milicjantów. ( 12 maja 1983 r. na komisariacie na warszawskim Starym Mieście). Kiszczakowa ma gotową odpowiedź: - Bo poprosili o dowód osobisty, a on odmówił, mówiąc, że takiej hołocie nie pokaże. - Sekcja wykazała, że został brutalnie pobity – drąży rozmówczyni generałowej. Na co generałowa: - Bo zachowywał się prowokacyjnie. Agresywnie. A kto sobie pozwoli na takie zachowanie? Nie jest też powiedziane, że milicjanci go skatowali.
            Taka wersja pojawiła się później. On pierwszy zaatakował milicjantów. No to oni ( i zaczęła naśladować gesty bicia pięściami). Kiedy karetka pogotowia wiozła go do szpitala zaatakował sanitariusza. Zaczął go walić pięściami. Może był po narkotykach? ( spekuluje generałowa). To ten go raz, drugi trzeci… Tak… Aż dziwne, że generałowa ani razu nie zgłosiła się do sądu na świadka w procesie o zabójstwo Przemyka.
            autor: Jerzy Jachowicz
            • Gość: e Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.dynamic-ra-2.vectranet.pl 17.02.16, 23:27
              pono w tych teczkach są kwity na Rajmunda K.
              www.wśmieci.pl
              • Gość: fac Re: Tadeusz Mazowiecki wystąpił z Unii Wolności. IP: *.dynamic-ra-2.vectranet.pl 18.02.16, 19:54
                Może i są.Na razie okazało się że Rajmund nie był w PZPR ,tak jak twierdziła towarzyszka "Stokrotka" a po niej brukowce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka