Gość: obserwatorZabrza
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.06.07, 09:13
Policjanci z wydziału do zwalczania korupcji Komendy Wojewódzkiej Policji
wkroczyli wczoraj rano do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, głównego
akcjonariusza klubu Górnik Zabrze. Przeprowadzono rewizję, zabezpieczono
dokumenty finansowe z lat 2004-2006.
– Nie postawiono mi zarzutów. Stwierdzono tylko, że przekroczyłem
uprawnienia. Niech sprawdzają. Taką mają pracę. Nie mam się czego bać – mówi
Włodzimierz Mikoda, szef MOSiR i prezes rady nadzorczej klubu.
– Nie udzielamy informacji na ten temat. To dopiero początkowy etap
postępowania – mówi podinsp. Andrzej Gąska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej
Policji w Katowicach.
Zdaniem informatorów DZ, prezesowi mają zostać postawione zarzuty korupcji i
fałszowania dokumentów. – Wiele prac budowlanych i remontowych miało być
przeprowadzanych tylko na papierze – mówi nasz informator.
MOSiR zarządza m.in. targowiskami miejskimi i wysypiskiem śmieci. To co w ten
sposób zarobi, przeznacza na sport. Otrzymuje też dotacje z gminy. Jest także
głównym akcjonariuszem Górnika Zabrze. Jego akcje kupił za pieniądze, które
dostał od samorządu. Prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik już jakiś czas
temu, by mieć większą kontrolę nad spółką, wprowadziła do jej zarządu dwie
osoby. Do tej pory bowiem o wszystkim w MOSiR jednoosobowo decydował prezes.
(amc)
Informacje o tym, że w zabrzańskim Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji może
dochodzić do nieprawidłowości, do magistratu i na komendę zaczęły trafiać już
kilka miesięcy temu.
Do obecnych władz miasta zaczęły napływać skargi na Włodzimierza Mikodę,
dyrektora MOSiR. - Otrzymałam informację o niezadowoleniu wyrażanym przez
pracowników spółki. Jestem już w tej sprawie umówiona na spotkanie ze
związkami zawodowymi. Natomiast wcześniej, po zgromadzeniu wspólników,
zadecydowałam o zmianie struktury zarządu MOSiR-u. Dotychczas był on bowiem
jednosobowy. Uważam, że każdą gminną spółką powinien kierować zarząd złożony
z co najmniej trzech osób - mówi Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza.
Zdziwienie budził nie tylko jednoosobowy skład zarządu MOSiR, ale też licząca
zaledwie 3 osoby rada nadzorcza spółki. Zwykle to 8-10 osób, które patrzą na
ręce zarządowi i sobie nawzajem. Kilka dni temu skład rady poszerzono o jedną
osobę. Wkrótce prawdopodobnie nastąpią kolejne zmiany.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, policjanci sprawdzają, czy w MOSiR
m.in. zlecano prace bez przetargów lub fałszowano ich wyniki, braki w
dokumentacji.
- Bywało i tak, że zlecano zakup towaru. Wybrana firma brała zaliczkę z kasy
MOSiR-u. Kupując np. w hurtowni płaciła gotówką. W zamian za to dostawała
około 20 proc. upustu. Jednak fakturę wystawiała na pełną kwotę - relacjonuje
informator DZ.
- Najpierw była tu kontrola z Państwowej Inspekcji Pracy. Teraz kolejna
rutynowa z Urzędu Skarbowego, bo w ubiegłym roku mieliśmy nadpłacony podatek.
No i na dodatek wczoraj pojawiła się policja. Nie mam się czego bać. Nie chcę
też komentować tej sytuacji - podkreśla prezes. I dodaje, że ktoś taki jak
on, czyli osoba prowadząca rozległą działalność, musi mieć zarówno
przyjaciół, jak i wrogów.
Na razie policja odmawia informacji w tej sprawie, ze względu na dobro
śledztwa. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gliwicach, a nie jakby
wynikało z rejonizacji - w Zabrzu.
Dokumentacja spółki została zgromadzona w jednym pomieszczeniu i zamknięta na
klucz, a drzwi zaplombowane. Dzisiaj funkcjonariusze z wydziału ds.
zwalczania korupcji Komendy Wojewódzkiej Policji będą ją sprawdzać. Wkrótce
dojdzie też do konfrontacji z pracownikami firm, które rzekomo miały
wystawiać faktury za fikcyjne zlecenia. Nieoficjalnie wiadomo, że kontrolę w
spółce ma też rozpocząć w najbliższych dniach Regionalna Izba Obrachunkowa. -
O brak świadków w tej sprawie nie ma co się martwić - mówi informator DZ.
Aldona Minorczyk-Cichy - Dziennik Zachodni