czarnajagoda
08.04.11, 23:41
Czyli - moim nieskromnym - najlepsze podejście do życia, jakie można mieć żyjąc z tą przypadłością, w każdym razie alternatywa wobec bezmyślnego czekania na lek, który wyleczy mnie z SM.
A konkretniej to Rehabilitacja Wielowymiarowa, uwzględniająca Ciało, Duszę i Umysł w procesie dochodzenia do zdrowia. Rehabilitacji tej powinny towarzyszyć Wiara Optymizm i Wytrwałość.
Na czym to wszystko dokładnie polega pisze w swoich książkach "Sobie Moc czyli rehabilitacja wielowymiarowa w stwardnieniu rozsianym" i "SM - jak walczyć o zdrowie z pomocą RW, CUD i WOW" dr Joanna Woyciechowska, od lat zajmująca się problemami ludzi z SM.
Nie powiem, że wcielam w życie wszystkie jej zalecenia, ale staram się. Staram się jeść coraz zdrowiej (z niektórych szkodliwych nawyków nie umiem zrezygnować z dnia na dzień, ale stopniowo jest coraz lepiej), ruszać jak najwięcej bez przeforsowywania się (przy małym dziecku nie da się tego uniknąć ;-) i - o co mi jest najtrudniej - zachowywać pogodę ducha.
Co mi odpowiada w tych książkach - Woyciechowska nie sugeruje, że istnieje jakiś jedynie słuszny model życia z SM, że dróg jest wiele i każdy powinien dobrać do siebie najlepszą. I opisuje w swoich książkach ludzi, którzy obrali różne z tych dróg.
Czy lekarstwo na SM się znajdzie - nie wiem, ale wiem, że nawet jeśli, to muszę zrobić już teraz wszystko, by w razie dobrej nowiny, być dostatecznie zdrowa, by mi pomogło.