Dodaj do ulubionych

Biała plama polskiego średniowiecza

01.03.04, 16:51
z: http://www.historia.terramail.pl/prasa/biala_plama.html

Masowe prześladowania chrześcijan w średniowiecznej Polsce
Jak twierdzi poznański historyk Gerard Labuda, za rządów Bezpryma, syna
Bolesława Chrobrego, w Polsce doszło do inspirowanych przez księcia masowych
prześladowań chrześcijan.


PIOTR STRASZ

W 1028 roku wschodnie regiony Saksonii nawiedził istny huragan polskich
wojsk. Zbrojne hufce pod dowództwem króla Mieszka II puściły z dymem wiele
wsi i grodów należących do poddanych cesarza Niemiec. Masakra, jaką wówczas
zgotowali polscy wojowie ludności niemieckiej, przeszła do historii dzięki
licznym zapiskom źródłowym jako wyjątkowo okrutna. Rocznik z Hildesheimu
podawał: "dokonawszy podpaleń i łupiestw, pomordował [Mieszko II - przyp. PS]
wielu mężów, pojmał wielką liczbę kobiet i uśmiercił niesłychanymi prawie
mordami niezliczoną liczbę dzieci. [...] srożył się niezwykłą surowością
okrucieństwa w krajach chrześcijan na oczach Boga".

Tak zwykli wojować nasi świeżo ochrzczeni przodkowie z przeciwnikami
pragnącymi narzucić im feudalną, europejską hierarchię oraz tak zwany pokój
Boży.


Wydarzenie to było jednym z ostatnich sukcesów militarnych dobrze
zapowiadającego się syna Bolesława Chrobrego. W zaledwie sześć lat później
doszło do załamania się polskiej państwowości i - jak mówią kroniki - "upadku
chrześcijaństwa w Polsce".


Reakcja czy postęp
Na skutek licznych knowań państw ościennych, a także rodzeństwa, przede
wszystkim przyrodniego starszego brata Bezpryma, Mieszko II został wkrótce
wygnany. Gdy jego następca - sprawca wygnania - został zgładzony przez
poddanych, w kraju zapanował chaos.

Wielu polskich mediewistów nazywa to, co się wówczas wydarzyło, powstaniem
ludowym lub reakcją pogańską. Właśnie ten drugi termin upodobała sobie
historiografia PRL, co na pierwszy rzut oka dziwi. Skąd bowiem
słowo "reakcja", zarezerwowane przecież w kanonach marksizmu dla
zachowawczych struktur władzy zwalczającej rewolucyjne zrywy? W opisywanych
wydarzeniach chodzi przecież o spontaniczne wystąpienie ludności pogańskiej,
w dodatku zwycięskie. Okazuje się, że powstania ludowe, nawet dla marksistów,
nie są wystarczającym wyznacznikiem postępu. W tym wypadku reakcyjna była,
według nich, sama istota pogaństwa - politeizm. Postępowym zaś, jak na owe
czasy, był chrześcijański monoteizm. Na heglowskiej drabinie dziejów od
wielobóstwa do "nowoczesnego ateizmu" droga postępu prowadzić musiała przez
chrześcijaństwo.

Zostawmy jednak terminologiczne niuanse marksistów na boku. Najciekawsze
bowiem w opisywanych wydarzeniach są rozbieżności dotyczące podstawowych,
wydawałoby się, faktów.

Zaskoczenie może być wielkie, szczególnie dla czytelników podręczników
sygnowanych w ostatnich sześćdziesięciu latach przez resort oświaty, w
których wszystko było jasne i proste, a przede wszystkim "naukowo zbadane".
Czytając monografie, zarówno te najnowsze, jak i napisane przed 1945 rokiem,
dowiemy się, jak wiele wątpliwości budzą owe wydarzenia. Wynikają one głównie
ze skąpej liczby źródeł. Kroniki i annały polskie bowiem traktują ten temat
bardzo zdawkowo. Trudno więc jednoznacznie rozstrzygnąć, jaki charakter miały
owe ludowe wystąpienia, czy były spontaniczne, czy zorganizowane, jakie były
motywy powstańców i kto był ich przywódcą. Czy decydował tu czynnik
religijny, czy społeczny? To tylko niektóre z pytań badaczy pozostające bez
jednoznacznej odpowiedzi. Celowo pomijam spory o daty i lokalizację wydarzeń,
stanowiące oddzielne pole intelektualnych potyczek. Skupmy się jedynie na
głównym wątku - scenariuszu wydarzeń.

Bunt mas
Spośród wielu sprzecznych hipotez wyłaniają się dwie główne. Pierwsza
sugeruje, że po swoistej "wojnie na górze" polskich elit, jaką była
bezwzględna walka o władzę między synami Bolesława Chrobrego (Mieszka II,
Bezpryma i Ottona), doszło do częściowego samowyniszczenia się struktur
władzy. Wtedy właśnie do głosu doszedł "ciemiężony i wyzyskiwany" lud.
Odrzucając chrześcijaństwo, przyjęte jedynie powierzchownie i pod przymusem,
ostrze swego wystąpienia skierował głównie przeciwko Kościołowi. Religijne
hasła przeplatały się tu ze społecznymi. Kler był bowiem utożsamiany z
systemem ucisku. Spontaniczność buntu przesądziła o jego efemerycznym
charakterze. Pomimo znacznej siły niszczycielskiej (spalone kościoły, zabici
księża i biskupi), impet powstańców wkrótce się wypalił. W 1039 roku
powracający z wygnania Kazimierz Odnowiciel nie napotkał zatem większego
oporu. Tak można by streścić główną wersję wydarzeń podawaną do niedawna w
podręcznikach. Opowiadają się za nią historycy: Władysław Dziewulski, Tadeusz
Grudziński, Henryk Łowmiański.

Bunt elit
Druga hipoteza idzie w zupełnie innym kierunku - powstanie wcale nie było
spontaniczne. Ba, nie było nawet ludowe. To konspirujące do tej pory elity
pogańskie, głównie z Pomorza i Mazowsza, wyczekały na odpowiedni moment, gdy
dynastia piastowska uległa osłabieniu, aby dokonać typowego przewrotu
pałacowego - wypędzić jej przedstawicieli i podzielić się władzą. Pogańskie
Pomorze oderwało się wówczas od Polski, a na Mazowszu powstało państwo
zbuntowanego królewskiego cześnika Miecława (Masława), również pogańskie.
Atak na Kościół miał charakter zorganizowany i planowy. Pogański lud był
jedynie narzędziem wielmożnych buntowników - palił i pustoszył tam, gdzie
Piastowie i przychylny im kler mieli największe oparcie - w Wielkopolsce.
Pogromy ominęły Kraków wraz z Małopolską, stały się więc przyczółkiem dla
powracającego Kazimierza Odnowiciela. Taką wersję wydarzeń prezentują: Roman
Grodecki, Stanisław Zakrzewski, Juliusz Bardach.

W ostatnich latach konflikt historyków jakby przygasł. Doszło nawet do
zbliżenia stanowisk. Wydane w latach dziewięćdziesiątych publikacje
poznańskiego profesora Gerarda Labudy zawierają syntezę dotychczasowych badań
źródłowych na temat tej swoistej białej plamy polskiego średniowiecza.
Posiłkując się wieloma niemieckimi, czeskimi i staroruskimi zapiskami, do tej
pory nie w pełni branymi pod uwagę, poddając krytycznej analizie wiele
opracowań swych kolegów po fachu, stworzył on dość przekonujący i zarazem
sensacyjny scenariusz wypadków.



Bezprym apostata
W hipotezie profesora Labudy główną postacią, wręcz kluczem do zrozumienia
wypadków, jest najstarszy syn Bolesława Chrobrego - Bezprym. To on miał być
inspiratorem i wykonawcą prześladowań nowo pozyskanych w państwie Piastów
chrześcijan i przedstawicieli Kościoła.

Mimo że pierworodny, nie był chlubą ojca. Narodził się z drugiego małżeństwa
Chrobrego z nieznaną z imienia Węgierką, którą ten wypędził w 987 roku. Jej
syn, początkowo uznany za następcę, wkrótce podzielił los matki. Jeszcze
przed 1000 rokiem został, prawdopodobnie pod przymusem, osadzony w
benedyktyńskiej pustelni Pereum pod Rawenną. Nie wpłynęło to zbytnio, jak się
później okazało, na kontemplacyjność jego natury. Mimo przyjęcia kapłańskich
święceń, po śmierci swego ojca w 1025 roku natychmiast przybył do kraju. Gdy
się okazało, że na króla został już namaszczony jego młodszy brat Mieszko II,
stanął na czele opozycji (pogańskiej?), za co został ponownie wygnany, tym
razem na Ruś. Tak pokrótce można przedstawić życiorys Bezpryma do momentu
objęcia przez niego władzy w państwie.

Motyw porzucenia wiary przez zapomnianego i odepchniętego przez ojca
niedoszłego następcę tronu, po czym zwrócenia się ku pogaństwu, nie jest
wcale taki trudny do przyjęcia. XI wiek był widownią wielu równie
spektakularnych apostazji: księcia węgierskiego Lewenty, władców Bułgarów,
Wieletów, Obodrytów. Wiele wieków później podobne światopoglądowe wolty będą
udziałem wodzów litewskich.

Przewrót w ramach dynastii
Bezprym nie musiał być zresztą poganinem z przekonania. Wystarczyło, że
wykorzystał i skanalizował wielką społeczną niechęć, jaką w
Obserwuj wątek
    • witomir Re: Biała plama polskiego średniowiecza 01.03.04, 16:52
      Przewrót w ramach dynastii
      Bezprym nie musiał być zresztą poganinem z przekonania. Wystarczyło, że
      wykorzystał i skanalizował wielką społeczną niechęć, jaką w Polsce żywiono do
      obcych (przybywających głównie z zachodu i południa) misjonarzy, mnichów i
      urzędników dworskich. Owa nienawiść nabrzmiewała jeszcze za Mieszka I i jego
      nadgorliwego w nawracaniu syna. Wielu wysoko postawionych w hierarchii możnych
      mogło wtedy popaść u władcy w niełaskę. Część prostego ludu przywiązana do
      starej wiary, z zupełnie innych powodów niż pogańska elita, mogła nowej religii
      po prostu nie rozumieć. Takie motywy, przy dosyć wybuchowym temperamencie
      Słowian tamtych czasów, wystarczyły, żeby doszło do jatki.

      Bezprym, dzięki posiłkom chrześcijańskich Rusinów (źle Polsce życzących od
      czasów wyprawy kijowskiej w 1018 roku) i arcychrześcijańskiego cesarza Konrada
      II (nie mogącego darować Mieszkowi wspomnianej na wstępie wyprawy z 1028 roku),
      po wypędzeniu brata z kraju i zwrocie ojcowskich insygniów królewskich
      cesarzowi rozpoczął okrutne rządy porachunków i nienawiści. Otoczony świtą
      przedstawicieli starych rodów pogańskich rozpoczął wymierzanie sprawiedliwości
      od wydania wszystkich biskupów na śmierć - wedle przekazów - skazano ich na
      ścięcie mieczem. Co do mnichów i pomniejszych kapłanów był mniej wyrozumiały -
      kazał ich kamienować. Jak napisał czeski kronikarz Kosmas: "w Polsce nastało
      prześladowanie chrześcijan".

      Powrót Mieszka II
      Gdyby nie rychła śmierć szalonego władcy, mielibyśmy zapewne prześladowania na
      znacznie większą skalę. Panowanie apostaty było jedynie epizodem w naszych
      dziejach. Uwieńczony sukcesem zamach na Bezpryma, czy też polityczne zabójstwo
      dokonane zapewne nie bez wiedzy i udziału wygnanego Mieszka II, kończy okres
      prześladowań chrześcijan organizowanych przez dwór książęcy. Jednak pogańscy
      możni ponownie zepchnięci do podziemia nie zamierzali tak łatwo kapitulować.
      Zapiski źródłowe są tu już dużo obfitsze. Serię politycznych morderstw
      wzbogaciło zasztyletowanie Mieszka II przez własnego giermka, będącego
      pogańskim szpiegiem. Doszło do kolejnych tumultów, tym razem nieskoordynowanych
      i żywiołowych. Znowu zapłonęły kościoły, znowu drogi zapełniły się
      uciekinierami ocalałymi z poprzedniej fali prześladowań, władzę w kraju
      przejęli lokalni, dzielnicowi władcy. W 1038 roku do Wielkopolski wkroczył z
      łupieską wyprawą czeski książę Brzetysław, aby dokończyć dzieła zniszczenia.
      Autor roczników hildesheimskich, opisując moment śmierci Mieszka II,
      pisał: "chrześcijaństwo tamże [tj. w Polsce] przez jego poprzedników dobrze
      zaczęte, a przez niego bardziej umocnione, żałośnie, ach, upadło".

      Po powrocie Kazimierza Odnowiciela w 1039 roku rozpoczęła się zupełnie nowa
      epoka dla państwa, dynastii i Kościoła, jednak w oczach zachodnich i
      południowych sąsiadów aż do XV wieku jawić się będziemy jako kraj zdominowany
      przez żywioły pogańskie, chrześcijański jedynie z pozoru. Będzie to spadek po
      pierwszym i chyba najdotkliwszym kryzysie, jaki przeszło młode ochrzczone
      państwo polskie.

      • aralski Re: Biała plama polskiego średniowiecza 02.03.04, 04:40
        mozesz bardziej wglebic sie w ten watek?
    • eliot Re: Biała plama polskiego średniowiecza 03.03.04, 12:30
      witomir napisał:

      > z: www.historia.terramail.pl/prasa/biala_plama.html
      >
      >
      > PIOTR STRASZ
      >
      > W 1028 roku wschodnie regiony Saksonii nawiedził istny huragan polskich
      > wojsk. Zbrojne hufce pod dowództwem króla Mieszka II puściły z dymem wiele
      > wsi i grodów należących do poddanych cesarza Niemiec. Masakra, jaką wówczas
      > zgotowali polscy wojowie ludności niemieckiej, przeszła do historii dzięki
      > licznym zapiskom źródłowym jako wyjątkowo okrutna. Rocznik z Hildesheimu
      > podawał: "dokonawszy podpaleń i łupiestw, pomordował [Mieszko II - przyp. PS]
      > wielu mężów, pojmał wielką liczbę kobiet i uśmiercił niesłychanymi prawie
      > mordami niezliczoną liczbę dzieci. [...] srożył się niezwykłą surowością
      > okrucieństwa w krajach chrześcijan na oczach Boga".
      >
      > Tak zwykli wojować nasi świeżo ochrzczeni przodkowie z przeciwnikami
      > pragnącymi narzucić im feudalną, europejską hierarchię oraz tak zwany pokój
      > Boży.
      >
      >
      > Wydarzenie to było jednym z ostatnich sukcesów militarnych dobrze
      > zapowiadającego się syna Bolesława Chrobrego. W zaledwie sześć lat później
      > doszło do załamania się polskiej państwowości i - jak mówią kroniki - "upadku
      > chrześcijaństwa w Polsce".
      >
      >
      Ta wyprawa Mieszka II nie była raczej najmądrzejszym posunięciem, podobnie
      sądzi Strzelczyk i Labuda (oczywiście Gerard nie Baśka...wink
      Jeszcze za czasów Mieszka I (po bitwie pod Cedynią, która zreszta była stoczona
      bez wiedzy i przyzwolenia cesarskiego a w interesie niezależności i wpływów
      Jomsborga i samego Hodona)ukształtował się pewien układ: Czesi w stałym niemal
      przymierzu z Lutykami (Wieletami)-sojusz ten był skierowany głównie przeciw
      Polsce i Piastowie sprzymierzeni z pogranicznymi (głównie saskimi) panami i
      grafami. Sojusz ten też dobrze funkcjonował przez całe panowanie Mieszka I i
      Chrobrego (np. Ekkehard, Guncelin)a nawet ocalił Chrobremu głowę podczas
      zamachu na jego życie przygotowanego przez Henryka II. Utrwalone zostały
      przyjazne i rodzinne układy pomiędzu Piastami i wschodniosaskimi panami i
      wschodnimi margrafami.
      Układy te działaly skutecznie i bardzo pomagały Chrobremu w toczonych z
      Cesarstwem zmaganiach. Gwałtowny i wyjątkowo brutalny najazd (zapewne w
      poczatkach 1028 r.) spadł na wschodnią Saksonię (obszary zamieszkane w znacznej
      mierze przez Słowian), która od dziesięcioleci byłą przyzwyczajona do
      przyjaznego sąsiedztwa i pomocy (przeciw Lutykom) ze strony państwa Polskiego i
      zupełnie nie spodziewającą się bezsensownego ataku akurat z tej strony.
      Atak zniszczył ten układ i jednocześnie zniszczył ostatnią w miarę bezpieczną
      (nie zagrożoną inwazją)granicę. Atak ten, jak przypuszcza bodaj właśnie Labuda,
      był przeprowadzony w interesie nadreńskiej arystokracji prowadzącej swoje
      rozgrywki (przegrane zresztą) z Konradem II, ale wręcz zabójczy dla interesów
      polskich. W mniemaniu Mieszka II miał atak ten, jak przypuszczam, wywołać też
      taką grozę by w Cesarzu nie powstała nawet myśl o ataku na Polskę. Takie
      myślenie było raczej naiwne, a znisczenie więzi pomiędzy wschodnimi margrafami
      a Piastami musiało go wyjątkowo ucieszyć. Mogła teraz dojść do sojuszu cesarsko-
      ruskiego i mogła ruszyć na Polskę nawała. I tak się stało. Szkoda!
      Pozdr.
      • archeo_gda Re: Biała plama polskiego średniowiecza 03.03.04, 14:46
        Swoją drogą to nie jest taka znów plama, w podręcznikach historii można na ten
        temat sporo wyczytać (oczywiście nie w podręcznikach do szkoły podstawowej,
        gdzie po Bolesławie Chrobrym przechodzi się od razu do Bolka Krzywoustego, może
        z małą wzmianką o Bolesławie Szczodrym). Ale każdy przyzwoity podręcznik
        opisuje te sprawy.

        Prawdziwą "Białą plamą" według niektórych dawnych historyków był rzekomy
        starszy syn Mieszka II, Bolesław (nazwany Bolesławem Zapomnianym), który
        rzekomo miał stanąć na czele pogańskiej reakcji i za to - już po zwycięstwie
        chrześcijaństwa - jego imię miało być na zawsze usunięte z kronik. Jednak od
        dawna sądzi się, że ta postać jest tylko wymysłem autora XIII-wiecznej Kroniki
        Wielkopolskiej (lub jego bezpośrednich źródeł) i nigdy nie istniała.
        • eliot Re: Biała plama polskiego średniowiecza 03.03.04, 15:16
          archeo_gda napisał:

          > Swoją drogą to nie jest taka znów plama, w podręcznikach historii można na
          ten
          > temat sporo wyczytać (oczywiście nie w podręcznikach do szkoły podstawowej,
          > gdzie po Bolesławie Chrobrym przechodzi się od razu do Bolka Krzywoustego,
          może
          >
          > z małą wzmianką o Bolesławie Szczodrym). Ale każdy przyzwoity podręcznik
          > opisuje te sprawy.
          >
          > Prawdziwą "Białą plamą" według niektórych dawnych historyków był rzekomy
          > starszy syn Mieszka II, Bolesław (nazwany Bolesławem Zapomnianym), który
          > rzekomo miał stanąć na czele pogańskiej reakcji i za to - już po zwycięstwie
          > chrześcijaństwa - jego imię miało być na zawsze usunięte z kronik. Jednak od
          > dawna sądzi się, że ta postać jest tylko wymysłem autora XIII-wiecznej
          Kroniki
          > Wielkopolskiej (lub jego bezpośrednich źródeł) i nigdy nie istniała.


          Też raczej sądzę, że to XIII-stowieczne bajędy. Dziś już chyba żaden poważny
          historyk poważnie tego nie traktuje. Być może chciano "zastosować" w tej
          legendzie "wariant bezprymowy". Dawniej, jak wiesz inaczej postrzegano czas i
          ludzkie losy i przekonanie, że historia się powtarza, że realizuje się pewnie
          krąg zdarzeń było dość częste.
          A ile faktycznego potmstwa "na boku" (nie ze świętobliwej Rychezy), podobnie
          zresztą jak jego temperamntny ojciec Chrobry, miał Mieszko II Bóg jeden raczy
          wiedzieć...
          wink
          Pozdr.
        • skarbek-mm Bolesław Zapomniany 04.03.04, 08:26
          Mam pytanie:
          CZytałam kiedyś stwierdzenie, że o Bezprymie jest bardzo mało wzmianek w
          źródłach, i jest to porównywalne z ich liczbą o Bolesławie Zapomnianym. A poza
          tym podobno przyjęcie go za osobę istniejącą wiele by wyjaśniło. (np.
          następstwo imion: Mieszko-Bolko-Mieszko-Bolko)
          Nie mam w tej chwili możliwości szukania, mógłbyś powiedzieć o tym coś więcej?
          • archeo_gda Re: Bolesław Zapomniany 04.03.04, 11:09
            skarbek-mm napisała:

            > Mam pytanie:
            > CZytałam kiedyś stwierdzenie, że o Bezprymie jest bardzo mało wzmianek w
            > źródłach, i jest to porównywalne z ich liczbą o Bolesławie Zapomnianym.

            No nie, o Bezprymie pisał zdaje się nawet Gall Anonim. A o "Bolesławie
            Zapomnianym" nic nie wiedzą źródła z tamtego czasu, pojawia sie dopiero po
            dwóch wiekach w "Kronice Wielkopolskiej".

            > A poza tym podobno przyjęcie go za osobę istniejącą wiele by wyjaśniło. (np.
            > następstwo imion: Mieszko-Bolko-Mieszko-Bolko)

            Uważa się, że własnie tak rozumował autor "Kroniki Wielkopolskiej" i dlatego
            wymyslił tego Bolesława.
          • eliot Re: Bolesław Zapomniany 08.03.04, 16:37
            skarbek-mm napisała:

            > Mam pytanie:
            > CZytałam kiedyś stwierdzenie, że o Bezprymie jest bardzo mało wzmianek w
            > źródłach, i jest to porównywalne z ich liczbą o Bolesławie Zapomnianym. A
            poza
            > tym podobno przyjęcie go za osobę istniejącą wiele by wyjaśniło. (np.
            > następstwo imion: Mieszko-Bolko-Mieszko-Bolko)
            > Nie mam w tej chwili możliwości szukania, mógłbyś powiedzieć o tym coś więcej?


            Chrobry dostał imię po swym dziadku czyli Bolesławie czeskim, Mieszko II po
            swoim dziadku czyli po Mieszku I. Kazimierz Odnowiciel "przerwał" ta tradycję
            stąd legenda o Bolesławie Zapomnianym. Gdyby wspominało o nim jakieś źródło w
            miarę współczesne (niekoniecznie polskie przecież)to można by tą legendę
            traktować poważniej. Jedyne źródło i to o 2 wieki późniejsze trudno traktować
            całkiem serio.
            Pozdr.
    • bolko_turan Re: Biała plama polskiego średniowiecza 05.03.04, 11:59
      witomir napisał:


      > W 1028 roku wschodnie regiony Saksonii nawiedził istny huragan polskich
      > wojsk. Zbrojne hufce pod dowództwem króla Mieszka II puściły z dymem wiele
      > wsi i grodów należących do poddanych cesarza Niemiec. Masakra, jaką wówczas
      > zgotowali polscy wojowie ludności niemieckiej, przeszła do historii dzięki
      > licznym zapiskom źródłowym jako wyjątkowo okrutna.


      Jestem tylko ciekawy czy rzeczywiscie Niemcow zmasakrowali czy Slowian.
      • alex.4 Re: Biała plama polskiego średniowiecza 05.03.04, 20:52
        zdaje się, że zdania średniowieczników o Bolesłąwie zapomnianym wcale nie są tak
        jednoznaczne. W latach 60dziesiatych Borawska próbowałą bronić jego istnienia.
        Obecnie część badaczy też chyba się nie zgadza z wulgatą Labudy. Choć wiekszość
        traktuje Bolesłąwa zapomnianego jako czystą legendę
        pozdr
      • eliot Re: Biała plama polskiego średniowiecza 08.03.04, 16:31
        bolko_turan napisał:

        > witomir napisał:
        >
        >
        > > W 1028 roku wschodnie regiony Saksonii nawiedził istny huragan polskich
        > > wojsk. Zbrojne hufce pod dowództwem króla Mieszka II puściły z dymem wiele
        >
        > > wsi i grodów należących do poddanych cesarza Niemiec. Masakra, jaką wówcza
        > s
        > > zgotowali polscy wojowie ludności niemieckiej, przeszła do historii dzięki
        >
        > > licznym zapiskom źródłowym jako wyjątkowo okrutna.
        >
        >
        > Jestem tylko ciekawy czy rzeczywiscie Niemcow zmasakrowali czy Slowian.


        Głównie Słowian...niestety...
    • stracimir Re: Biała plama polskiego średniowiecza 08.03.04, 20:06
      mnie sie wydaje,ze to raczej chrzescijanie przesladowali pogan.
      ci raczej byli tolerancyjni,chyba ze ktos ich na sile nawracal....

      pozdr.
    • eliot A swoją drogą to czy Mieszko II miał szansę... 09.03.04, 16:03
      ... utrzymać imperium swojego ojca? To by była ostatnia szansa na imperium
      zachodniosłowiańskie...
      • eliot Re: A swoją drogą to czy Mieszko II miał szansę.. 10.03.04, 16:13
        eliot napisał:

        > ... utrzymać imperium swojego ojca? To by była ostatnia szansa na imperium
        > zachodniosłowiańskie...

        I jaką rolę (pozytywną? negatywną?) odgrała ta nieszczęsna wyprawa z 1028 roku?
        Czy gdyby jej nie było nie doszłoby do koncentrycznego ataku na Polskę ze
        strony Konrada i Rusi?
    • l4l0 Re: Biała plama polskiego średniowiecza 10.03.04, 00:05
      Religię katolicką narzucli piastowie. Gdyby nie ten krok zrobiliby to sami
      Niemcy a po nas zostałoby tyle co po Połabianach. Takie były czasy. Szkoda że
      nie spisano starosłowianskich podań, jakichś ksiąg welesowych. Wielka strata
      dla naszej kultury która potem małpowała mitologie greckie i rzymskie. (teraz
      też uczy się ich w szkołach a o nszych dawnych bogach cicho sza).
      Dobrze że wiara katolicka ma sporo cech dawnosłowiańskich. Krzyże i ikony na
      starych drzewach,kościoły na dawnych świętych gajach i świątyniach.Warto
      zachować to dziedzictwo. Słowiańska duchowość katolicka lub prawosławana różni
      się od włosko-katolickiej czy grecko-prawosławnej. Nasz wiara jest inna niż ich
      mimo całego internacjonalizmu chrześcijaństwa.
    • eliot Re: Biała plama polskiego średniowiecza, a lata 10.03.04, 16:09
      1018 - od końca wyprawy kijowskiej do koronacji w - 1025 ???
      Biała plama jak nic!
      • stracimir Re: Biała plama polskiego średniowiecza, a lata 10.03.04, 19:31
        moglismy przyjac bardziej proslowianskie prawoslawie.
        • eliot Re: Biała plama polskiego średniowiecza, a lata 11.03.04, 08:40
          stracimir napisał:

          > moglismy przyjac bardziej proslowianskie prawoslawie.

          ????????????????????????
          W czym niby wyraża się ta "prosłowiańskość" ????????????????????
    • szelajakub Re: Biała plama polskiego średniowiecza 10.03.04, 20:19
      Mieszko sie skurwil.
      Wyslugiwal sie Niemcom jak pies.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka