Dodaj do ulubionych

MOJA SPISKOWA WERSJA

09.06.10, 09:14
Sława!
MOJA SPISKOWA WERSJA
Tomasz Sakiewicz, "Gazeta Polska", 08-06-2010 18:51

POWRÓT
niezalezna.pl/article/show/id/35112
fot. Krzysztof LachCo i kogo mogło tak zdeterminować, żeby mógł spowodować
tragedię? Nie wierzę, żeby w Polsce znalazły się jakieś poważne czynniki
polityczne, które by tego chciały. Niestety poza Polską jest ich sporo.

Nie znam ostatecznych przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Nie mam
stuprocentowej pewności, czy mamy do czynienia z zamachem czy zbiegiem
wręcz nieprawdopodobnych przypadków. Po dwóch miesiącach jednak w głowie
ułożył mi się ciąg logicznych wydarzeń, który zaczyna nie najgorzej
pasować do różnych faktów dotychczas rozsypanych jak stłuczony witraż. Z
zebranych puzzli nie da się odtworzyć pełnego obrazu ani każdej minuty
przed katastrofą. Wiele jednak pasuje i ten obraz
, przerażający również mnie, zaczynam widzieć coraz wyraźniej.


Dlaczego piloci z tak dużą pewnością wlecieli w jar? Mogli się pomylić co
do wysokości, ale zeszli również z kierunku lotu. Tak jakby lecieli w inne
miejsce znajdujące się kilkaset metrów bliżej i trochę obok.


Rozmawiałem z wieloma ekspertami. Jeden zwrócił mi uwagę na to, co działo
się 6,5 sekundy przed zetknięciem samolotu z drzewami. W stenogramach
przekazanych przez Rosjan, o ile można wierzyć temu zapisowi, jest
potwierdzenie minięcia radiolatarni. Samolot w tym czasie powinien
przelecieć, do zetknięcia z drzewami, ok. 300 m. Drzewa zaczyna kosić 1100
m od pasa. Jeżeli wierzyć stenogramowi, leciał nie ok. 200 km na godz.,
lecz 70 km. Absurd. Jeżeli więc odebrał sygnał, to nie w miejscu, gdzie
powinna być radiolatarnia, lecz kilkaset metrów wcześniej. Czemu?


O problemach z radiolatarnią informował samolot Jak-40 lądujący z polskimi
dziennikarzami. Czy jednak problem ten mógł spowodować przesunięcie źródła
sygnału?


Dlaczego samolot lądował od tak niebezpiecznej strony (jar), skoro warunki
atmosferyczne i ukształtowanie terenu sugerowałyby lądowanie z drugiej?


Złą wysokość i kierunek mógł skorygować jeszcze kontroler lotu. Ten jednak
potwierdza, że samolot leci dobrze. Niemal do ostatniej chwili.


Kontroler częściowo przyznał, że podawał nieprawdziwe dane. Tego chyba nie
słyszeli nawet twórcy science fiction: kontroler wprowadza załogę w błąd -
jak tłumaczył - dla jej dobra.


Jeżeli całą winę ponosiłby, jak nam od początku sugerują, pilot i, jak
insynuują, prezydent, Rosjanie powinni stanąć na głowie, by sprawę jak
najszybciej wyjaśnić i by Polacy mieli dostęp do wszystkich materiałów w
śledztwie. Tymczasem na kopię czarnych skrzynek
czekaliśmy półtora miesiąca, oryginałów nie ma, a pozostała dokumentacja
jest przekazywana bardzo wybiórczo. Za całą solidność
śledztwa muszą nam wystarczyć lizusowskie i po prostu obrzydliwe
zapewnienia władz, że wszystko jest w porządku, nawet kiedy znaczna część
samolotu jest wynoszona z miejsca katastrofy przez przypadkowe osoby, a
zabezpieczający teren zajmują się okradaniem zmarłych. Nachalna propaganda
robiona przez nadskakujące Moskwie media tylko utwierdza mnie w
przekonaniu, że obowiązuje "skręcanie tej sprawy".


Pozostaje do ustalenia jeszcze jedno: motyw.


Co i kogo mogło tak zdeterminować, żeby mógł spowodować tragedię? Nie
wierzę, żeby w Polsce znalazły się jakieś poważne czynniki polityczne,
które by tego chciały. Niestety poza Polską jest ich sporo. W grę mogły
wchodzić nawet radykalne siły terrorystów niechętne udziałowi polskich
wojsk w wojnie w Iraku i w Afganistanie. Czy jednak motywacji nie mógł
mieć ktoś znacznie bliżej? Przyjęto założenie, że ta katastrofa naraża
ekipę Władimira Putina. Być może jakieś siły w Rosji mogłyby pójść i na
taką grę, by tę ekipę osłabić. Niedawno zmieniono szefa GRU, które
konkurowało z ekipą kagiebowców od Putina.


Czy jednak władze rosyjskie nie mogły mieć interesu w tej katastrofie?


Tylko wtedy, gdyby z powodu polityki osób znajdujących się na pokładzie
coś poważnego by im zagrażało. Do niedawna takiego zagrożenia nie było.


Lech Kaczyński miał wprawdzie pewne szanse na reelekcję, ale większe
posiadał jego konkurent. Jednak sama reelekcja miała dla Rosjan niewielkie
znaczenie. Jest tylko jeden element sytuacji politycznej i gospodarczej
Polski, który ich naprawdę niepokoi. Możliwość zamienienia Polski w gazowe
eldorado. To w PiS dominowali zwolennicy przyciągnięcia tu amerykańskiego
kapitału. W PO tylko jeden polityk zaczął szukać problemów z wydobyciem
gazu łupkowego: Bronisław Komorowski. Jego teoria na temat odkrywkowego
wydobywania gazu przejdzie do księgi rekordów wszech czasów. Czy
Komorowski popełnił kolejną gafę? Na pewno nie popełnili jej Rosjanie,
przyjmując go z atencją w Moskwie. Czy ktoś chciał Gazpromowi ułatwić
zadanie? Jeżeli nawet tak, to chyba jednak akcja została spartolona. Na
razie skazani jesteśmy wyłącznie na domysły. Śledztwo ugrzęzło, a media i
elity polityczne godzą się z tym, że winę trzeba przerzucić na polskich
pilotów.


Tomasz Sakiewicz




Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • brigada_di_bandito Re: MOJA SPISKOWA WERSJA 10.06.10, 22:00
      Twierdzę, że załoga (pamiętamy, że już zaniepokojona biegiem wydarzeń) przez
      dłuższą chwilę lecąc na wysokości 100 metrów (co wynika ze stenogramu) zapewne
      obserwowała bacznie wszystkie wskaźniki. Sądzę, że z tej wysokości widać było
      już ziemię (czemu dałem wyraz w komentarzu u EOTB) w stopniu pozwalającym na
      chociaż zgrubną orientację (pamiętajmy, że Wiśniewski widział samolot z
      odległości 400 metrów). W chwili, gdy widać było już postawione fałszywe APM-y -
      ZAŁOGA ZDAŁA SOBIE SPRAWĘ, ŻE PROWADZONA JEST W PUŁAPKĘ przez kontrolera lotów i
      obsługę APMów - do jaru znajdującego się kilometr przed lotniskiem - w którym to
      jarze zgodnie z zamierzeniem napastników miała nastąpić "katastrofa". Przecież
      piloci znali to miejsce doskonale... Zorientowali się, że ktoś próbuje ich "brać
      pode włos"... JUŻ WIEDZIELI, ZE TO ZAMACH !!!

      Kapitan i Drugi zapewne spojrzeli na siebie wymownie, rozumiejąc się bez słów,
      padło krótkie "ODCHODZIMY" i rozpoczęli manewr uniku. Skończyło się
      potwierdzanie wysokości fałszywie naprowadzającemu kontrolerowi, który - jak
      twierdzi - nie usłyszał już więcej żadnej odpowiedzi od załogi PLF101 (mimo, że
      ze stenogramów wynika, że wysokość była odczytywana cały czas). Samolot zniżał
      się szybko, pozorując, iż chce lądować - tak jak spodziewali się tego
      zamachowcy. Załoga odegrała przed nimi scenkę, ze nie wie jeszcze o pułapce i
      nic nie podejrzewa...

      Podstawowym zadaniem dla załogi było teraz (w sytuacji bezpośredniego zagrożenia
      zamachem, z której już zdała sobie sprawę) sprowadzenie samolotu JAK NAJBLIŻEJ
      ZIEMI I TO JAK NAJSZYBCIEJ !!!



      Tylko taki manewr mógł zapewnić możliwość ucieczki, a w szczególności utrudnić
      namierzenie Tu-154m przez systemy radiolokacyjne i zestrzelenie.



      Mobilna stacja radiolokacyjna na samochodzie marki ZIL



      Kapitan wykonał manewr uniku perfekcyjnie, w odpowiednim momencie dając
      maksymalny ciąg (co słyszy i potwierdza pilot Yaka) i leciał tuż nad ziemią, w
      celu zniknięcia z radarów stacji radiolokacyjnej (co potwierdza kontroler
      lotów). Samolot ucieka z matni, załoga próbuje ratować maszynę i życie
      pasażerów. Lecą po łuku w lewo, cały czas tuż nad ziemią, kosząc gałęzie drzew.

      W tym momencie zamachowcy uruchamiają plan awaryjny, plan "B" (dlatego właśnie
      popełnili tak wiele błędów)... Jest szybka decyzja, że samolot zostanie
      zestrzelony. Chwilę tą ogląda Wiśniewski ze swego hotelu. Jak zeznał, widział
      nisko idący samolot, w lewym przechyle, samolot ten lewym skrzydłem prawie orał
      ziemię. Czy wynika z tego, że lewe skrzydło samolotu w tym momencie było jeszcze
      całe? Następnie Wiśniewski słyszy dwa wybuchy... Niewielka rakieta "ziemia -
      powietrze" nakierowywana na źródło ciepła dosięga Tupoleva lecącego kilka metrow
      nad ziemia, lub wręcz już po ziemi - . Elementy samolotu ulegają destrukcji i
      upadają kolejno na ziemię w miejscu, do którego już za chwilę pobiegnie
      Wiśniewski wraz ze swoją kamerą...

      el.ohido.siluro.salon24.pl/
      • brigada_di_bandito Re: MOJA SPISKOWA WERSJA 04.08.10, 19:53
        A co napiszesz na to ignorant?
        Wyjaśnienie tej zagadki może być tylko jedno - pisze "Najwyższy Czas!". Zwłoki
        Lecha Kaczyńskiego najpierw przez ponad 4 godziny leżały nie pilnowane obok
        wraku samolotu, a później zostały celowo zmasakrowane przez Rosjan! I w takim
        stanie zobaczyli je dopiero wieczorem posłowie PiS z Jarosławem Kaczyńskim na
        czele. Nasuwa się więc pytanie: czy zwłoki zmasakrowano po to, aby ukryć
        prawdziwe okoliczności śmierci polskiego prezydenta?

        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Nowe-szokujace-informacje-ws.-katastrofy-smolenskiej,wid,12530424,wiadomosc.html?ticaid=1aa53
        • ignorant11 Tu cały artykuł z Najwyzszego Czasu 06.08.10, 21:36
          Sława!
          Dowody matactwa katastrofy smoleńskiejLeszek Szymowski »
          Działania rosyjskiej prokuratury nie mają faktycznie na celu wyjaśnienia
          przyczyn katastrofy tupolewa, lecz uwiarygodnienie wersji o błędzie
          pilotów. Zdobyliśmy rosyjskie dowody, że rosyjska wersja nie pokrywa się z
          prawdą.

          Przyczyną upadku Tu-154M był błąd pilota i ekstremalnie trudne warunki do
          lądowania – tę wersję rosyjski komitet kierowany przez Tatianę Anodinę
          lansuje jako jedynie słuszną od samego początku śledztwa. Według Anodiny,
          jej pracowników i rosyjskich polityków, nie istnieją najmniejsze
          przesłanki uzasadniające tezę o jakiejkolwiek inspiracji rosyjskiej ani o
          próbie zamachu. Tatiana Anodina i współpracujący z nią rosyjscy
          prokuratorzy od początku wykluczają też jakąkolwiek winę Rosjan. Co
          więcej – w swoich komunikatach MAK podkreśla, że strona rosyjska dochowała
          wszelkich procedur od samego początku. Już po kilku minutach po tragedii
          na miejscu pojawiła się bowiem rosyjska ekipa ratunkowa, której niestety
          nie udało się nikomu pomóc, bowiem żaden z pasażerów nie przeżył.

          Według MAK, Rosjanie dochowali również wszystkich innych procedur:
          zabezpieczyli zwłoki, zidentyfikowali je, a później przetransportowali do
          Polski. Zapewnili również opiekę i pomoc dla rodzin ofiar. Ta propaganda
          zaczęła się w dniu katastrofy i trwa nieprzerwanie czwarty
          miesiąc. „Najwyższy CZAS!” zdobył dowody, że wersja strony rosyjskiej w
          całości rozmija się z prawdą. I co ciekawe, są to dowody wytworzone przez
          stronę rosyjską.

          Tajne zdjęcia

          W ręce dziennikarza „Najwyższego CZASU!” wpadło ponad 100 zdjęć wykonanych
          w miejscu katastrofy przez funkcjonariusza Federalnej Służby
          Bezpieczeństwa. Zdjęcia te zdobył polski wywiad, a naszej redakcji
          przekazał je znajomy oficer Agencji Wywiadu. Najważniejsze zdjęcie zostało
          wykonane o godzinie 14.52 czasu moskiewskiego czyli o 12.52 czasu
          polskiego. Przedstawia zwłoki Lecha Kaczyńskiego leżące wśród szczątków
          rozbitego samolotu. Zwłoki są w stanie zbliżonym do nienaruszonego. Gdyby
          nie oderwana noga, Lech Kaczyński wygląda, jakby spał. To zdjęcie obala
          wiele fałszywych informacji na temat katastrofy. Po pierwsze: dowodzi, że
          zwłoki prezydenta zostały zidentyfikowane znacznie wcześniej, niż ogłosili
          to oficjalnie Rosjanie. Bowiem dopiero kilkanaście minut po godzinie 16.00
          gubernator obwodu smoleńskiego poinformował opinię publiczną o
          odnalezieniu zwłok Kaczyńskiego.

          Omawiane zdjęcie nie pasuje do wersji, którą przedstawili później Maks
          Kraczkowski i Joachim Brudziński – dwaj posłowie PiS, którzy 10 kwietnia
          wieczorem towarzyszyli Jarosławowi Kaczyńskiemu w drodze na identyfikację
          zwłok. – Zwłoki prezydenta były zmasakrowane. Noga i ręka były oderwane od
          korpusu – wspominał jeden z posłów, odmawiając podania do publicznej
          wiadomości dalszych szczegółów. Jest absolutnie niemożliwe, aby Jarosław
          Kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy kłamali, mówiąc o tym, w jakim
          stanie są zwłoki prezydenta. Wyjaśnienie tej zagadki może być tylko jedno:
          zwłoki Lecha Kaczyńskiego najpierw przez ponad 4 godziny leżały nie
          pilnowane obok wraku samolotu, a później zostały celowo zmasakrowane przez
          Rosjan! I w takim stanie zobaczyli je dopiero wieczorem posłowie PiS z
          Jarosławem Kaczyńskim na czele. Nasuwa się więc pytanie: czy zwłoki
          zmasakrowano po to, aby ukryć prawdziwe okoliczności śmierci polskiego
          prezydenta?

          Zdjęcie zwłok prezydenta dowodzi również tego, że na miejscu nie ma ani
          polskich ochroniarzy z BOR, ani nikogo z Rosjan, kto pilnowałby ciała
          Kaczyńskiego. W oczywisty sposób przeczy to zapewnieniom BOR o dochowaniu
          procedur (kierownictwo BOR zapewniało, że na miejsce natychmiast przybyli
          funkcjonariusze BOR, którzy przykryli zwłoki prezydenta marynarką i
          zapobiegli wykonywaniu zdjęć).

          Tajny zapis

          Na omawianych zdjęciach bardzo dobrze widać poszczególne fragmenty
          rozbitego Tupolewa. Bardzo dobrze widać silniki i wirniki, które zachowały
          się w stanie niemal nienaruszonym. Ekspert-pirotechnik, który jako jeden z
          pierwszych obejrzał te zdjęcia, doszedł do wniosku, że przeczą one wersji
          MAK o przebiegu katastrofy. W ostatnich sekundach lotu kapitan Arkadiusz
          Protasiuk otworzył całkowicie przepustnicę i zwiększył ciąg do
          maksymalnego. Nie zdążył jednak podnieść samolotu. Maszyna uderzyła więc o
          ziemię na pełnym ciągu. Z danych technicznych tupolewa wynika, że jego
          turbina pracuje średnio z prędkością 12 tys. obrotów na minutę a w
          sytuacji całkowitego otwarcia przepustnicy – z prędkością dochodzącą nawet
          do 20 tys. obrotów na minutę. – Jeśli o ziemię uderzy silnik pracujący z
          taką prędkością, wirniki i części turbiny muszą rozpaść się na drobne
          kawałki, które można znaleźć w odległości kilku kilometrów – uważa biegły
          (prosił, by na razie nie podawać jego nazwiska do publicznej wiadomości). –
          Tymczasem silniki Tupolewa zachowały się prawie niezniszczone.

          Według jego ekspertyzy, może to świadczyć tylko o tym, że w momencie
          uderzenia silnik nie pracował. Tylko ten fakt stanowi jedyne logiczne
          wytłumaczenie tego, że tuż przed uderzeniem o ziemię samolot nagle zniżył
          lot. – Zniżył lot, bo silniki nie pracowały i nie było mocy, aby pchać
          maszynę – mówi biegły. Według niego, ślady barwy popielatej, które
          zachowały się na wraku silnika, to ślady materiału grafitowego, który
          zablokował pracę turbiny i wirników, powodując najpierw gwałtowne zejście
          samolotu, a później uderzenie o ziemię. Zatrzymane silniki, które nie
          pracowały w momencie uderzenia, nie wybuchły i dlatego pozostały całe. Z
          oficjalnego komunikatu rosyjskiego komitetu wynika, że samolot zahaczył
          skrzydłem o drzewo, w wyniku czego odwrócił się na grzbiet i uderzył o
          ziemię.

          Tej wersji przeczą zdjęcia, na których widać koła i golenie samolotu
          (metalowe elementy łączące koła z kadłubem). Są wyraźnie zabrudzone
          błotem. Jak to się stało, że koła i golenie samolotu wybrudziły się
          błotem, skoro maszyna uderzyła o ziemię odwrócona? Elementy te mogły mieć
          co najwyżej ślady zachlapania odpryskami błota, tymczasem ich wygląd
          (gruba warstwa błota) wskazuje, że samolot uderzył dolną częścią o
          rozmiękczoną ziemię, przekoziołkował i odwrócił się na grzbiet.

          Tajne nagranie

          Wersji lansowanej przez MAK i rosyjską prokuraturę najbardziej przeczy
          amatorski film nagrany telefonem komórkowym tuż po katastrofie. Widać na
          nim sylwetki biegających ludzi i słychać odgłosy strzałów. Film został
          umieszczony na popularnym serwisie internetowym YouTube kilka godzin po
          katastrofie. Do jego wykonania przyznał się Władimir Iwanow – 30-letni
          mechanik samochodowy z wioski Siewiernyj pod Smoleńskiem. Iwanow
          stwierdził, że na miejscu nie widział żadnych osób, a źródłem strzałów
          były wybuchy amunicji z magazynków należących do funkcjonariuszy BOR
          towarzyszących prezydentowi. – Byłem w wojsku, znam się na tym – mówił
          Iwanow. Okazało się, że wcześniej Iwanow złożył inne zeznanie, w którym
          stwierdził, że na miejscu widział obce osoby. Co więcej – podał
          nieprawdziwe dane odnośnie telefonu komórkowego. Aparat telefoniczny,
          którym, jak twierdził, wykonał film, nie posiada kamery ani funkcji
          nagrywania! Później okazało się, że Iwanow kłamał jeszcze jeden raz.
          Źródłem odgłosu strzałów nie mogła być amunicja należąca do
          funkcjonariuszy BOR. Znalezione przy nich magazynki były bowiem… pełne i
          nie wybuchły po katastrofie.

          Faktycznym autorem filmu był niejaki Andriej Mendierej – chłop mieszkający
          w pobliżu lotniska Siewiernyj. Tego ranka przechadzał się po okolicznych
          lasach, gdy w pobliżu upadł samolot Lecha Kaczyńskiego. Mendierej chwycił
          za telefon komórkowy i natychmiast nagrał wszystko to, co się działo.
          Zdając sobie sprawę z tego, co widział i słyszał, Mendierej natychmiast
          umieścił film w inter
          • ignorant11 Re: Tu cały artykuł z Najwyzszego Czasu 06.08.10, 21:38
            Sława!
            Faktycznym autorem filmu był niejaki Andriej Mendierej – chłop mieszkający
            w pobliżu lotniska Siewiernyj. Tego ranka przechadzał się po okolicznych
            lasach, gdy w pobliżu upadł samolot Lecha Kaczyńskiego. Mendierej chwycił
            za telefon komórkowy i natychmiast nagrał wszystko to, co się działo.
            Zdając sobie sprawę z tego, co widział i słyszał, Mendierej natychmiast
            umieścił film w internecie. Pozostawił po sobie ślady, po których go
            zidentyfikowano. 14 kwietnia 2010 roku spotkał się z nim oficer Agencji
            Wywiadu podający się za pracownika śledczego polskiej prokuratury. Z
            notatki polskiego wywiadowcy („Najwyższy CZAS!” dysponuje jej kopią)
            wynika, że Mendierej wyraził zgodę na współpracę i złożenie zeznań, jednak
            poprosił, aby polska prokuratura załatwiła mu prawo pobytu w Polsce i
            przyznała ochronę. Zeznań złożyć nie zdążył.

            Następnego dnia został zasztyletowany w Kijowie i kilka godzin później
            zmarł. Zabezpieczony w internecie film trafił do technika pracującego dla
            AW i ABW. Po kilku tygodniach ekspert oczyścił film z szumów. Po
            oczyszczeniu słychać komendy: strielaj, strielaj i rosyjskie zdanie: eta
            żenszczina żywiot („ta kobieta żyje”wink. Słychać po polsku prośbę: „Nie
            dobijajcie nas”. W 37. sekundzie filmu widać mężczyznę w garniturze, który
            wyczołguje się spod wraku samolotu.

            Tajemniczy telefon

            Nagranie kończy się chwilę po tym, jak na lotnisku włączone zostały syreny
            alarmowe. Chwilę później na miejscu zjawiły się ekipy ratunkowe,
            dochodzeniowcy z OMON-u, lekarze i grupy ratunkowe z FSB. Wśród nich był
            pułkownik Nikita Siergiejewicz Pawlenko – zastępca szefa dochodzeniowców
            ze smoleńskiego OMON-u. Następnego dnia, w rozmowie z prokuratorem,
            Pawlenko zeznał, że w sobotę 10 kwietnia miał zaplanowany urlop, ale
            został wezwany nagłym telefonem przez szefa, który kazał mu jechać na
            lotnisko Siewiernyj, gdzie rozbił się samolot z polskim prezydentem.

            Zaskoczenie śledczych wzbudziło to, że z drugiego końca miasta pułkownik
            przyjechał samochodem w ciągu kilku minut. Polski wywiad postanowił
            zweryfikować tę relację poprzez biling telefoniczny oficera. Okazało się,
            że jedyny tego dnia telefon pułkownik Pawlenko otrzymał o godzinie 8.31, a
            więc wtedy, gdy samolot z Lechem Kaczyńskim na pokładzie był jeszcze w
            powietrzu. – Okoliczności upadku tupolewa wyglądają coraz bardziej
            zagadkowo – mówi Beata Kempa z PiS, członek zespołu wyjaśniającego
            katastrofę. – Im dłużej trwa śledztwo, tym więcej pojawia się pytań i
            zagadek – dodaje.

            Wszystkie te niejasności coraz bardziej wskazują na to, że Lech Kaczyński
            zginął w wyniku zamachu.

            Link:
            nczas.com/?height=810






            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
        • eliot Re: MOJA SPISKOWA WERSJA 09.08.10, 13:33

          www.rp.pl/artykul/519807_Wirus_po_Smolensku_.html
          Wirus po Smoleńsku
          Piotr Gursztyn 08-08-2010, ostatnia aktualizacja 08-08-2010 20:31
          – Ludzie zaczynają bredzić na temat katastrofy - mówi Janusz Korwin-
          Mikke, były kandydat na prezydenta RP


          Janusz Korwin-Mikke

          Co to są grypa smolenka czy też wirus "Smoleńsk", o których napisał
          pan w blogu?

          Janusz Korwin-Mikke(prezes partii Wolność i Praworządność,
          kandydował w wyborach prezydenckich): To choroba, która objawia się
          poważną gorączką umysłową, co powoduje, że ludzie zaczynają bredzić
          na temat katastrofy smoleńskiej.

          Pan mówi to poważnie, czy to tylko żart?

          Wirus jest oczywiście wirtualny...

          To rozumiem. Pytam o zjawisko, które pan opisał. Jest groźne, czy
          pan tylko z tego żartuje?

          To bardzo groźne zjawisko, bo ulegają mu naprawdę potężne umysły.
          Oczywiście przejdzie im za jakieś trzy czy cztery miesiące.

          Ale jeśli słyszę ludzi, którzy są intelektualistami, serio
          traktujących hipotezę, jak np. taką: że, jak donosi Kavkaz Center,
          samochód rosyjskiego ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych Szojgu
          łupnął w mikrobus, w którym byli jacyś pasażerowie. I stąd ma
          wynikać pytanie, na poważnie, czy aby nie byli to świadkowie
          katastrofy, których chciano zlikwidować? Trzeba być szajbniętym,
          żeby tak poważnie pomyśleć.

          Albo miałem przykład na zebraniu w klubie Ronina, gdzie ludzie
          mówili, że Rosjanie wytworzyli sztuczną mgłę na lotnisku. Więc
          powiedziałem, że to pewnie technicznie jest niemożliwe do
          realizacji. Ale gdyby nawet Rosjanie chcieli zabić śp. Lecha
          Kaczyńskiego, to mogłoby to spowodować, że samolot odleciałby na
          inne lotnisko.

          Na to sekundowe milczenie i nagle triumfalne: no tak, właśnie
          chodziło im o to, aby spóźnił się na uroczystości w Katyniu. Myśl,
          że Rosjanie robią ogromną operację, aby prezydent spóźnił się trzy
          godziny na uroczystość, świadczy o naprawdę ciężkim schorzeniu.

          Dlaczego? Gdyby ktoś miał robić zamach, to lepiej tak, niż zostawiać
          ślady po bombie. Czysta robota.

          Jak słusznie zauważył o. Tadeusz Rydzyk, gdyby Rosjanie chcieli
          zrobić coś takiego, to nie u siebie, żeby nie było podejrzeń. Żaden
          problem wysłać agentów gdzie indziej. Poza tym, dlaczego mieliby to
          robić? Ze wszystkich sondaży wynikało, że śp. prezydent zdecydowanie
          przegra wybory.

          Jednocześnie przykład śp. ks. Jerzego Popiełuszki pokazuje, że
          Polacy kochają męczenników. Po czymś takim powstaje fala poparcia –
          mało co, a Jarosław Kaczyński wygrałby wybory. Tylko dzięki temu
          wypadkowi. Wiara w teorie o zamachach jest powszechna. Celowo nie
          mówię, że to teoria spiskowa.

          Nie wątpię w teorie spiskowe, bo spiski istnieją. Począwszy od
          spisku Katyliny. Natomiast to, to kompletny absurd. Jeżeli kogoś już
          podejrzewać, to ewentualnie ludzi związanych z WSI. Kaczyński nie
          ujawnił aneksu do raportu i mógł ich szantażować wiadomościami z
          tego dokumentu. Oni ewentualnie...

          Rzuca pan nowy trop?

          Jeżeli ktoś, to ewentualnie tylko oni. Rosjanie nie mieli w tym
          żadnego interesu.

          Wrócę do teorii o zamachu. Dlaczego pan tak stanowczo to odrzuca? To
          naturalny odruch. Na przykład TVN zrobił film o katastrofie
          gibraltarskiej, pokazując ją jako zamach.

          To też kompletna bzdura. TVN jest stacją szmirowatą, epatuje
          sensacją, ale w taki sposób, że wszyscy myślą, że to jest dla
          intelektualistów. "Fakt" i "Super Express" w porównaniu z TVN to
          bardzo umiarkowane i spokojne pisma. Absolutnie nie wierzę w zamach
          w Gibraltarze.

          Czy nie jest tak, że nawet jeśli osoby, które według pana padły
          ofiarą "smolenki", mówią rzeczy nieracjonalne, to można je zrozumieć
          z innego powodu? Mianowicie takiego, że od trzech miesięcy
          słyszeliśmy, że śledztwo idzie doskonale, a współpraca z Rosjanami
          jest bez zarzutu. To może być reakcja na propagandę sukcesu.

          Jest wiele katastrof lotniczych. Za każdym razem zbiera się komisja,
          która rok prowadzi śledztwo i potem wydaje komunikat, z którego
          wynika dokładnie to samo, co było wiadomo już na drugi dzień po
          katastrofie. Jedyne uchybienie, jakie jest, to związane z taśmami z
          czarnych skrzynek.

          Według konwencji chicagowskiej nie wolno ich ujawniać, chyba że jest
          ważny interes społeczny. Polska powinna była na tej podstawie
          poprosić o udostępnienie taśm. I na drugi dzień ujawnić je.
          Oczywiście, że od razu byłoby to nieczytelne. Ale później, po
          oczyszczeniu, można było to porównać. I nie byłoby podejrzeń, że
          jest manipulacja. Sfałszowanie zapisów jest praktycznie niemożliwe.

          Ludzie szukają w tym wszystkim kwadratowych jaj. Gdyby nie to, że
          dotyczy to wypadku, można byłoby ryczeć ze śmiechu. To nie zasługuje
          na żadną poważną analizę.

          Rozmawiał Piotr Gursztyn

          Rzeczpospolita

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka