scand 30.01.12, 10:49 My bolszewików jako sadystów i gwałcicieli (Rok 1920.Wojna i miłość) , oni nas jako morderców .. Rachunki wyrównane ? wiadomosci.onet.pl/kraj/antypolski-film-na-bialorusi-polacy-jako-mordercy,1,5011788,wiadomosc.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
eliot Re: Tałasz 30.01.12, 14:56 scand napisał: > My bolszewików jako sadystów i gwałcicieli (Rok 1920.Wojna i miłość) , oni nas > jako morderców .. > Rachunki wyrównane ? > > wiadomosci.onet.pl/kraj/antypolski-film-na-bialorusi-polacy-jako-mordercy,1,5011788,wiadomosc.html Zakładasz równoważność prawdy i fałszu? Odpowiedz Link
scand Re: Tałasz 31.01.12, 09:04 Z pewnością nie... Zakładam równoważność wymiany ciosów Niech Wszystkowiedzący osądzi.. Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 31.01.12, 11:20 scand napisał: > Z pewnością nie... > Zakładam równoważność wymiany ciosów > Niech Wszystkowiedzący osądzi.. Tu nie ma równoważności, drogi Scandzie, to tak jabyś pisał o "równoważności" kata i ofiary... (tak to możemy się bawić na gruncie logiki...). A co do gwałcicieli i morderców, wystarczy byś odswieżył sobie lekturę Babla, w końcu świadek naoczny... (Конармия Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Tałasz 01.02.12, 01:30 eliot napisał: > scand napisał: > > > Z pewnością nie... > > Zakładam równoważność wymiany ciosów > > Niech Wszystkowiedzący osądzi.. > > Tu nie ma równoważności, drogi Scandzie, to tak jabyś pisał o "równoważności" k > ata i ofiary... (tak to możemy się bawić na gruncie logiki...). A co do gwałc > icieli i morderców, wystarczy byś odswieżył sobie lekturę Babla, w końcu świade > k naoczny... (Конармия Goebbles tez twierdził, ze Polacy morduja Niemców... Odpowiedz Link
scand Re: Tałasz 02.02.12, 10:40 Zgadzam się oczywiście, że faktycznej równoważności nie ma. Ale jest to równie beznadziejnie dzisiaj jak porównywanie zachowań kozaków Chmielnickiego i wojsk koronnych. Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 06.02.12, 15:52 scand napisał: > Zgadzam się oczywiście, że faktycznej równoważności nie ma. > Ale jest to równie beznadziejnie dzisiaj jak porównywanie zachowań kozaków Ch > mielnickiego i wojsk koronnych. > Nie do końca Scandzie, bo przedstawienie bolszewików jako idących "wyzwalać" Białoruś, jako reprezentujących narodowe interesy Białorusinów, jest wyjątkowo perfidnym i odrażającym kłamstwem. To bolszewickie "wyzwolenie" zakwitło dziesiatkami zbiorowych mogił setek tysięcy ludobójczo "wyzwolonych" od polskich "jaśniepanów" - by wspomnieć tylko Kuropaty. Twórcy "Tałasza" , tym pomordowanym spluneli na mogiłę. Jeśli to uważasz za "równowagę"... to wybacz... Odpowiedz Link
scand Re: Tałasz 07.02.12, 10:25 Jeszcze raz podkreślam że nie rozpatruję zagadnienia w kontekście prawdy historycznej ale jedynie wojny propagandowej. Cios za cios. To że jedna strona jest bardziej skłonna przeinaczać fakty to oczywiste dla nas. Można powiedzieć że mamy dwóch bokserów z których jeden próbuje walczyć w miarę fair (to oczywiście my drugi nie ( to .. ONI). Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 07.02.12, 13:04 scand napisał: > Jeszcze raz podkreślam że nie rozpatruję zagadnienia w kontekście prawdy histor > ycznej ale jedynie wojny propagandowej. Cios za cios. To że jedna strona jest b > ardziej skłonna przeinaczać fakty to oczywiste dla nas. Można powiedzieć że mam > y dwóch bokserów z których jeden próbuje walczyć w miarę fair (to oczywiście my > drugi nie ( to .. ONI). Nasza "Bitwa Warszawska" nie była jakimś propagandowym elementem "frontu ideologicznego" skierowanym przeciw Białorusi... Więc niezależnie od oceny jakości samego filmu, można zauważyć, że jego wymowa co najwyżej skierowana jest przeciw utwalonej sowiecką propagandę, na obszarze poradzieckim, mitowi wojny 1920, jako walki "dobrych" bolszewików przeciw "wyzyskiwaczom". "Oburzenia można by oczekiwać ewentualnie w Moskwie. Dlatego tenże "tałasz" jest tak odrażający moralnie, bo próbuje te setki tysięcy białoruskich ofiar bolszewizmu ustawiać w pozycji "wrogów Białorusi". Wyszukanie sobie "wroga" w postaci "Bitwy Warszawskiej" i Polski oraz Polaków jest zabiegiem absurdalnym i fałszywym bo nie reprezentuje interesu narodowego Białorusi a ani Bitwa Warszawska ani jej wymowa nie jest i nie była skierowana przeciwko Białorusi i Białorusinom, nie mówiąc już o tym, że nie jest i nie była elementem żadnej "walki ideologicznej". Tak naprawdę to dość taki sobie romans na tle historycznych wydarzeń... Odpowiedz Link
scand Re: Tałasz 07.02.12, 13:52 > Tak naprawdę to dość taki sobie romans na tle historycznych wydarzeń... Bitwy Warszawskiej nie widziałem. Chodziło mi raczej o serial Wojna i miłość. pl.wikipedia.org/wiki/1920._Wojna_i_mi%C5%82o%C5%9B%C4%87 gdzie dowódca bolszewickiego oddziału był wyjątkową kanalią. Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 08.02.12, 13:07 scand napisał: > > Tak naprawdę to dość taki sobie romans na tle historycznych wydarzeń... > > Bitwy Warszawskiej nie widziałem. Chodziło mi raczej o serial Wojna i miłość. pl.wikipedia.org/wiki/1920._Wojna_i_mi%C5%82o%C5%9B%C4%87 gdzie dowódca bolszewickiego oddziału był wyjątkową kanalią. Tego akurat ja nie widziałem... Ale dowódca bolszewickiego oddziału zazwyczaj była kanalią, inaczej nie byłby dowódcą oddziału... albo krótko... To stwierdzenie nie wynika oczywiście ze znajomości scenariuszy takich czy innych filmów lub seriali, ale różnorodnych dokumentów historycznych... Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 08.02.12, 15:53 A tak na marginesie, gdyby chciano przypomnieć Białorusinom tych, którzy rzeczywiście próbowali walczyć o wolność Białorusi i poprostu o Białoruś, to powinien powstać serial przywracający pamięci Stanisława Bułak-Bałachowicza. Dobrze zrealizowany przypomniałby równiez Polakom, że wojna z bolszwią to nie była jedynie wojna polsko-bolszewicka i Piłsudski w roli herosa, ale, że narody Rzeczypospolitej też stanęły u naszego boku. Dlatego ryska zdrada była tak haniebna. Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Re: Tałasz 07.03.12, 21:25 Ciągniesz w jedną stronę... Można by skręcić filmik o narodowym ruchu białoruskim - nie bolszewickim, ale antypolskim ... w latach 20-tych. O rozwiązaniu "Hramady", zamykaniu białoruskich szkół, wsadzaniu ciemnych chłopów białoruskich do Berezy - bo mieli jakąś bolszewicką ulotkę w chacie itd... Tyle, że reżimu nie interesuje pokazanie walki o Białoruś, a pokazanie walki o władzę sowiecką i przeciw zachodnim imperialistom jakimi wówczas i dzisiaj są dla bolszewików Polacy. Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Bitwa Warszawska 07.03.12, 21:19 Ja jestem umiarkowanym zwolennikiem filmu "Bitwa Warszawska" ale z perspektywy państw postsowieckich (i prosowieckich sił w tych państwach), całkowicie może on być traktowany, jako prowokacyjny i odgrzewający dawne stereotypy!!! Co prawda u Hoffmana bolszewicy wyglądali mniej płasko i grotekskowo, niż w telewizyjnym serialu - ale jednak (mimo pięknego plastycznego odwołania do obrazów Griekowa) obraz bolszewików, był jedynie projekcją płaskich polskich stereotypów. Co do Białorusinów - gdyby ktokolwiek zechciał szukać białoruskich właśnie, a nie sowieckich odniesień - to zauważył by, że zostali pokazani jako niewinne i naiwne (w swej probolszewickiej postawie) ofiary czerwonej nawały. Korpulentna wieśniaczka, na której dokonany został gwałt zbiorowy, mówiła po białorusku - pewnie statystycznie nikt nie zauważył! Ale czy to był celowy zabieg, czy tak po prostu filmowcom podwinęła się jakaś dziewucha mówiąca po białorusku - więc zagrała?... Odpowiedz Link
eliot Re: Bitwa Warszawska 08.03.12, 15:31 Raczej przestrzegałbym przed czerpaniem wiedzy historycznej z filmów, jakichkolwiek. "Stereotypowe" spojrzenie na bolszewików, o którym wspominasz, raczej nie wynika z niewiedzy, gdyż nieznane są raczej przekazy wskazujące, że byli to szarmanccy dżentelmeni..., a raczej z dobrze udokumentowanych relacji, wspomnień i przekazów, i to z obu stron frontu... Postać gwałconej wieśniaczki mogła mieć, dla Hoffmana, wydźwięk symboliczny, gdyż takiego gwałtu dokonano na Białorusi... Bolszewicy w 1920 i 1939 roku, Polacy w 1921 roku w Rydze... Rosjanie gotowi już do oddania całej Białorusi byli tak zdumieni postawą polskiej delegacji, że osłupiały lecz szczęśliwy Joffe depeszował dp Lenina, że nie tylko nic nie muszą oddawać, ale dzięki postawie Stanisława Grabskiego odzyskają... w tym Mińsk... Nie idealizuję II Rzeczypospolitej, ale gdyby Białoruś została w jej granicach, to przy wszystkich zastrzeżeniach do idiotycznej czasami polityki polskiej wobec Białorusinów, dzisiaj białoruska świadomość narodowa nie byłaby zjawiskiem tak egzotycznym, a setki tysięcy Białorusinów (i Polaków) zachowałoby nie tylko świadomość narodową i język ale i życie... Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Re: Bitwa Warszawska 13.03.12, 08:38 eliot napisał: > Raczej przestrzegałbym przed czerpaniem wiedzy historycznej z filmów, jakichkol > wiek. ##No to w ogóle skasujmy ten watek od początku!!! Bo wiedzy historycznej nie da się czerpać z filmów - więc czepianie się "Tałasza" jest idiotycznym absurdem (czy jest nim dopiero czepianie się polskich filmów - a rosyjskich, czy "białoruskich" jest w pełni uzasadnione???). Filmy fabularne nie mogą być podstawą do badań historycznych, ale ZDECYDOWANIE SĄ podstawą budowania świadomości historycznej społeczeństw. Teraz już nie: książki (beletrystyka), filmy dokumentalne, a tem bardziej nie publikacje popularno-naukowe (o naukowych nawet nie wspomnę). I to jak twórcy pokazują fakty w fabularnych filmach historycznych, ma olbrzymie znaczenie!!! > "Stereotypowe" spojrzenie na bolszewików, o którym wspominasz, raczej nie wyni > ka z niewiedzy, gdyż nieznane są raczej przekazy wskazujące, że byli to szarman > ccy dżentelmeni..., a raczej z dobrze udokumentowanych relacji, wspomnień i prz > ekazów, i to z obu stron frontu... ##Sam jestem antykomunistą! I wiem, że nie byli to dżentelmeni - tyle, że Polacy pokazują ich jak w propagandzie z tegoż 1920r - jako tępe, bezmyślne, krwiożercze bestie. I jeśli statystycznie to prawda - to jednak w "dziele sztuki" należało by bardziej stonować i rozróżnić. Film Hoffmana pod tem względem i tak nie był najgorszy. > Postać gwałconej wieśniaczki mogła mieć, dla Hoffmana, wydźwięk symboliczny, gd > yż takiego gwałtu dokonano na Białorusi... Bolszewicy w 1920 i 1939 roku, Polac > y w 1921 roku w Rydze... ##Nie znam Hoffmana na tyle, by być przekonanym, że był w tem celowy zamysł - zwłaszcza, że poza mną pewnie nie więcej niż 100 widzów w całej Polsce zauważyło, że dziewczyna mówi po białorusku własnie, a nie po rosyjsku, czy choćby ukraińsku... > Rosjanie gotowi już do oddania całej Białorusi byli tak zdumieni postawą > polskiej delegacji, że osłupiały lecz szczęśliwy Joffe depeszował dp Lenina, ż > e nie tylko nic nie muszą oddawać, ale dzięki postawie Stanisława Grabskiego od > zyskają... w tym Mińsk... ##"Całej"??? Na wschodzie Białoruś (etnograficzny obszar białoruski) sięga poza Smoleńsk i Briańsk! A w 1920/21 nie istniała nawet BSSR w jej obecnych (na wschodzie) granicach, nie obejmujących 1?3 ziem białoruskojęzycznych. Więc oddanie Mińska Litewskiego Polsce - to nadal nie była nawet połowa Białorusi! A swoją drogą ciekawe, czy oprócz okolic Mińska (był nie dalej jak 30km od granicy ryskiej), bolszewicy zamierzali jeszcze w innych miejscach na Białorusi dać Polsce więcej, niż ostatecznie otrzymała?... > Nie idealizuję II Rzeczypospolitej, ale gdyby Białoruś została w jej granicach, > to przy wszystkich zastrzeżeniach do idiotycznej czasami polityki polskiej wob > ec Białorusinów, dzisiaj białoruska świadomość narodowa nie byłaby zjawiskiem t > ak egzotycznym, a setki tysięcy Białorusinów (i Polaków) zachowałoby nie tylko > świadomość narodową i język ale i życie... ##No tak - II RP nie była zbrodnicza - jak ZSRS. Ale to raczej kwestia porównania zła, ze złem niewyobrażalnym! To nie zasługa: nietolerancyjnej i szowinistycznej Polski, że ZSRS w latach 30-tych przebił w swoich represjach wobec Białorusinów, polskie prześladowania... Kiedyś też myślałem, że Białorusinom pod Polską było tak dobrze - dziś uważam, raczej, że przez nieudolność nie była w stanie dostatecznie szybko wynarodowić i stłamsić ruchu białoruskiego. A z drugiej strony ZSRS/BSSR - fasadowo zachowywały pewne prawa Białorusinów, co jednak miało pewne znaczenie! Przy całej nieprzystawalności realiów: Łukaszenkowska Białoruś pisze wiele szyldów po białorusku, a w każdej szkole język białoruski jest przedmiotem (nie językiem wykładowym); w Polsce (chodzi mi tylko o ziemie etnograficznie białoruskie) jest może z kilkadziesiąt tabliczek dwujęzycznych i chyba nie więcej jak 5 szkół gdzie język białoruski jest przedmiotem (chyba fakultetem!). Odpowiedz Link
eliot Re: Bitwa Warszawska 13.03.12, 16:38 mis_w_sieci.by napisał: > ##"Całej"??? > Na wschodzie Białoruś (etnograficzny obszar białoruski) sięga poza Smoleńsk i B > riańsk! A w 1920/21 nie istniała nawet BSSR w jej obecnych (na wschodzie) grani > cach, nie obejmujących 1?3 ziem białoruskojęzycznych. Więc oddanie Mińska Litew > skiego Polsce - to nadal nie była nawet połowa Białorusi! > A swoją drogą ciekawe, czy oprócz okolic Mińska (był nie dalej jak 30km od gran > icy ryskiej), bolszewicy zamierzali jeszcze w innych miejscach na Białorusi dać > Polsce więcej, niż ostatecznie otrzymała?... > Nie tyle "dostała" mniej, ale nawet zrezygnowała z tego co posiadała... Lenin liczył się z "oddaniem" Polsce nie tylko tego co posiadała w wyniku bitwy niemeńskiej i późniejszej ofensywy, ale mając świadomość, że dalsza ofensywa może stanowić zagrożenie znacznie poważniejsze, szczególnie gdyby Piłsudski wszedł jednak w kontakty z "białymi", całego niemal obszaru białoruskiego. Dlatego uważał, że każda propozycja w ramach granicy z 1772 jest do zaakceptowania. Szczególnie, że kierownictwo bolszewickie uważało, że obszar Białorusi jest taką kartą przetargową i na tym odcinku zaakceptowałby np. tzw. Linię Dmowskiego. Rozgrywki pomiędzy mającą większość w polskiej delegacji w Rydze endecji (+ PSL ) a przedstawicielami Piłsudskiego (tu główna rolę grał Leon Wasilewski) pozwoliły nie tylko nie stracić wiekszości Białorusi ale jeszcze spowodować wycofanie się wojsk polskich o 50-60 km na zachód ( w tym, jak wspomniałem z Mińska) Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Re: Tałasz 07.03.12, 21:11 No oczywiście, że przedstawianie bolszewików jako najlepszych reprezentantów interesów narodu białoruskiego - zwłaszcza obecnie, gdy wiemy o Kuropatach i uporczywej rusyfikacji jest nie do przyjęcia, ale z tym "Tałaszem" to nie taka prosta sprawa!!!: 1)To ekranizacja dzieła klasyka literatury białoruskiej - Konstantego Mickiewicza (Jakuba Kołasa) 2)Polacy też nie byli, żadnymi wyzwolicielami Białorusi! I dopiero z perspektywy stalinizmu, okazało się, że byli gorsi od "białopolaków"... Zbrodnie, realizacja własnych, a nie białoruskich interesów i obcość wobec tych ziem ("Tałasz" rozgrywa się na Polesiu). Sam Tałasz (postać autentyczna be-x-old.wikipedia.org/wiki/%D0%94%D0%B7%D0%B5%D0%B4_%D0%A2%D0%B0%D0%BB%D0%B0%D1%88 ) był paskudnym bolszewikiem - ale czy w warunkach poleskich może to, aż tak dziwić? 3)Niestety nie widziałem tego dziełka (usiłuję zdobyć) - zapewne nie ma ono służyć umacnianiu białoruskiej świadomości narodowej. Jednak rozdzieranie szat nad tym w Polsce jest - jak zwykle w podobnych przypadkach - mocno przesadzone. Takie bzdury bardziej szkodzą narodowi białoruskiemu, który znowu wychowywany jest na promoskiewskich bolszewkiów, zamiast Białorusinów... Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 08.03.12, 15:41 mis_w_sieci.by napisał: > Takie bzdury bardziej szkodzą narodowi białoruskiemu, który znowu wychowywany j > est na promoskiewskich bolszewkiów, zamiast Białorusinów... Z tą polską przesadą, to przesadzasz... raczej znikoma ilość Polaków słyszała nie tylko o filmie ale i o samym Tałaszu, a jeszcze mniejszą ilość to w ogóle obeszło... Natomiast masz rację, że film ma w założeniu wzmagać w Białorusinach świadomość "wielkorusko-bolszewicką", by przeciwstawić ją budzącej w Łukaszence i jego kreaturach obawy - świadomości białoruskiej. Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Re: Tałasz 13.03.12, 08:51 eliot napisał: > mis_w_sieci.by napisał: > Z tą polską przesadą, to przesadzasz... raczej znikoma ilość Polaków słyszała n > ie tylko o filmie ale i o samym Tałaszu, a jeszcze mniejszą ilość to w ogóle ob > eszło... ##Chodziło mi o intensywność, a nie powszechność zjawiska - i wnioski jakie wyciąga z tak podanych informacji przeciętny Kowalski - jeśli przypadkiem trafi na polskie komentarze na temat "Tałąsza". Bardzo mi to przypomina cały szum wokół Związku Polaków na Białorusi i Pani Borys. Niby wszystko racja - ale polskie ŚMP przedstawiały to tak jakby Łukaszenko szczególnie uwziął się na "Polaków" białoruskich, a: 1)Uwziął się na wszystkie niezależne środowiska - Pani Borys to tylko margines jego działalności. 2)Nie wiem, czy Polaków na Białorusi jest 1/3 tego co podają polskie źródła. Przyjmuje się prawie tożsamość katolika i Polaka na Białorusi - a to fałsz. Większość katolików (jak i prawosławnych) są rosyjskojęzycznymi sowietami - nie Polakami, czy Białorusinami. 3)Nawet większość deklaratywnych Polaków, na Białorusi nie ma nic wspólnego z tem czego byśmy się spodziewali po człowieku deklarującym się jako Polak. - można by założyć, że większość "prawdziwych" (czyli takich dla których jest to istotną cechą ich osoby) Polaków białoruskich, rzeczywiście jest w "nielegalnym" Związku Polaków - ale to kilka - może kilkanaście tysięcy mieszkańców RB> Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 13.03.12, 16:23 mis_w_sieci.by napisał: > ##Chodziło mi o intensywność, a nie powszechność zjawiska - i wnioski jakie wyc > iąga z tak podanych informacji przeciętny Kowalski - jeśli przypadkiem trafi na > polskie komentarze na temat "Tałąsza". > Bardzo mi to przypomina cały szum wokół Związku Polaków na Białorusi i Pani Bor > ys. Niby wszystko racja - ale polskie ŚMP przedstawiały to tak jakby Łukaszenko > szczególnie uwziął się na "Polaków" białoruskich, a: > 1)Uwziął się na wszystkie niezależne środowiska - Pani Borys to tylko margines > jego działalności. > 2)Nie wiem, czy Polaków na Białorusi jest 1/3 tego co podają polskie źródła. Pr > zyjmuje się prawie tożsamość katolika i Polaka na Białorusi - a to fałsz. Więks > zość katolików (jak i prawosławnych) są rosyjskojęzycznymi sowietami - nie Pola > kami, czy Białorusinami. > 3)Nawet większość deklaratywnych Polaków, na Białorusi nie ma nic wspólnego z t > em czego byśmy się spodziewali po człowieku deklarującym się jako Polak. - możn > a by założyć, że większość "prawdziwych" (czyli takich dla których jest to isto > tną cechą ich osoby) Polaków białoruskich, rzeczywiście jest w "nielegalnym" Zw > iązku Polaków - ale to kilka - może kilkanaście tysięcy mieszkańców RB> Zgoda, że współczesna tożsamość mieszkańców Białorusi jest bardziej sowiecka niż białoruska (czy polska). A ogólnie rzecz biorąc tożsamośc tam zawsze była dośc zagmatwana. Nawet najdłużej działający oddział AK (na Białorusi) był w znacznej mierze prawosławny a i dowódca jego był prawosławny... Gdyby Białoruś miała szansę rozwiju kontaktów europejskich, to prędzej czy później zapewne nabrałaby narodowej tożsamości. Tak jak jest obecnie, to niestety ciemno widzę. Zostanie rosyjską prowincja z paroma nielicznymi mniejszościami... Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Re: Tałasz 14.03.12, 07:36 eliot napisał: A ogólnie rzecz biorąc tożsamośc tam zawsze była doś > c zagmatwana. Nawet najdłużej działający oddział AK (na Białorusi) był w znaczn > ej mierze prawosławny a i dowódca jego był prawosławny... ##Nie spotkałem się - ale i na odwrót. Większość policjantów białoruskiej policji pomocniczej, to byli katolicy. Można by powiedzieć nieźle - bo mimo uważania masy katolików za Polaków, to jednak z tego srodowiska wywodzili się najaktywniejsi działacze narodowi. Ale okazuje się, że nie o to chodzi! Franc Kuszel skarżył się, że do policjantów trzeba przemawiać po polsku - bo po białorusku nie rozumieją... Wielu działaczy białoruskich skarżyło się (najczęściej nieskutecznie) Niemcom na polską penetrację białoruskiej policji... A wynikało to głównie, z antybolszewickiego nastawienia Polaków, którzy wstępowali do policji białoruskiej z zemsty na bolszewikach. No i (statystycznie) byli elementem bardziej aktywnym. W tych samych warunkach granicznych Białorusin machał ręką ("moja chata z kraja, ja ničaho nie znaja"), a Polak jednak decydował się na działanie... Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 14.03.12, 10:45 mis_w_sieci.by napisał: > ##Nie spotkałem się - ale i na odwrót. Większość policjantów białoruskiej polic > ji pomocniczej, to byli katolicy. Można by powiedzieć nieźle - bo mimo uważania > masy katolików za Polaków, to jednak z tego srodowiska wywodzili się najaktywn > iejsi działacze narodowi. Ale okazuje się, że nie o to chodzi! Franc Kuszel ska > rżył się, że do policjantów trzeba przemawiać po polsku - bo po białorusku nie > rozumieją... Wielu działaczy białoruskich skarżyło się (najczęściej nieskuteczn > ie) Niemcom na polską penetrację białoruskiej policji... > A wynikało to głównie, z antybolszewickiego nastawienia Polaków, którzy wstępow > ali do policji białoruskiej z zemsty na bolszewikach. No i (statystycznie) byli > elementem bardziej aktywnym. W tych samych warunkach granicznych Białorusin ma > chał ręką ("moja chata z kraja, ja ničaho nie znaja"), a Polak jednak decydował > się na działanie... Tak, to przemieszanie narodowego poczucia, często też motywowane własnym interesem czy mimikrą, było i jest tam dość charakterystyczną cechą. Mam nadzieję, że Białorusi będzie dana jeszcze szansa zostania białoruską... czego zresztą szczerze jej życzę. Pozdr. Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Re: Tałasz 15.03.12, 20:17 eliot napisał: (...) Białorusi będzie dana jeszcze szansa zostania białoruską... czego zresztą szcz > erze jej życzę. ##Też mam taką nadzieję - chociaż coraz mniej wiary... Rok czy dwa lata temu, był na Biełsacie materiał o odkryciu pomordowanych przez bolszewików w Brześciu w 1940r Polaków. Jeden ze świadków - mimochodem - wspomniał, że krewni pomordowanych, wstąpili w 1941r do policji (była możliwa tylko białoruska), by mscić się na bolszewikach. (boję się, że z powodu trudności w zdefiniowaniu bolszewików, cierpieli głównie Żydzi - nawet jak najdalsi od bolszewizmu...). Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 16.03.12, 13:39 mis_w_sieci.by napisał: > ##Też mam taką nadzieję - chociaż coraz mniej wiary... > > Rok czy dwa lata temu, był na Biełsacie materiał o odkryciu pomordowanych przez > bolszewików w Brześciu w 1940r Polaków. Jeden ze świadków - mimochodem - wspom > niał, że krewni pomordowanych, wstąpili w 1941r do policji (była możliwa tylko > białoruska), by mscić się na bolszewikach. (boję się, że z powodu trudności w z > definiowaniu bolszewików, cierpieli głównie Żydzi - nawet jak najdalsi od bolsz > ewizmu...). Co do tego zapewne masz rację, jeszcze przed atakiem na Sowiety Heydrich w przemówieniu w Berlinie (17.06.41), zachęcał do organizowania tego typu "działalności". A już 29 czerwca wydał taki rozkaz zarówno do Einsatzgruppen jak i SS i SD - czyli do zachęcania miejscowej ludności do pogromów. Zresztą zachęty nie zawsze były konieczne by wspomnieć pogrom w Kownie 25/26 czerwca 1941... wystarczało czasmi "dorozumiane" przyzwolenie.... chociaż tam akurat to nie Polacy czy Białorusini ale bracia Litwini... Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Bangerskis 18.03.12, 15:37 Boli strasznie to co piszemy!... Bo ja rozumiem i popieram, walkę narodów Europy wschodniej przeciw bolszewizmowi moskiewskiemu, u boku Hitlerowskich Niemiec - nawet (a zważywszy na zadania - to może przede wszystkiem) pod sztandarami Waffen-SS. Ale jednocześnie prawdziwie i fałszywie - dopinana jest do tego legenda oddziałów karnych (przeciw sowieckiej partyzantce - co samo w sobie też nie boli) i działalności antysemickiej, czy ogólnie zbrodniczej. No i z jednej strony liczne formacje w Wehrmachcie i Waffen-SS walczyły na froncie, przeciw Armii Czerwonej - co wypada wyłącznie pochwalić! Nie jeden policjant wstąpił do policji pomocniczej z pobudek patriotycznych. Ale jednocześnie nie da się ukryć, że z różnych powodów bardzo liczni policjanci narodowości: białoruskiej, łotewskiej, estońskiej, lietuwiskiej, ukraińskiej i polskiej (w formacjach białoruskich na pewno byli) dokonywali zbrodni przeciw: Żydom, słowiańskiej ludności cywilnej (pomijam typowe - choć ohydne - dla takich czasów prywatne machlojki), czy jeńcom (choć złapanych partyzantów za takich nie uważano)... I to nie może nie boleć - bo chociaż (w różnym stopniu) wszystkie strony łącznie ze "świętą U.S.Army) dopuszczały się zbrodni wojennych, a pobudki większości walczących Łotyszy, Białorusinów, czy Ukraińców były szlachetne - to jednak na ich działalności kładzie się cień zbrodni dokonanych przez wielu z nich. Być może procent zbrodni dokonanych przez sowieckie bandy partyzanckie i regularną Armię Czerwoną, nie był rażąco niższy - ale to oni wygrali i ich mocodawcy pisali historię... I dziś (niestety nie całkiem bezpodstawnie - choć zasadniczo krzywdząco) dorabia się gębę weteranom 15 i 19 łotewskich dywizji Waffen SS - jak by byli strażnikami w obozach zagłady, a nie frontowymi żołnierzami. Ale cóż, niektórzy z nich służąc wcześniej w formacjach policyjnych, rzeczywiście dopuścili się różnych zbrodni wojennych. A antysemityzm jest niestety tak pociągający dla wielu ludzi - co i na tem forum da się zaobserwować... (( Odpowiedz Link
eliot Re: Bangerskis 19.03.12, 15:26 mis_w_sieci.by napisał: > Boli strasznie to co piszemy!... Bo ja rozumiem i popieram, walkę narodów Europ > y wschodniej przeciw bolszewizmowi moskiewskiemu, u boku Hitlerowskich Niemiec > - nawet (a zważywszy na zadania - to może przede wszystkiem) pod sztandarami Wa > ffen-SS. > Ale jednocześnie prawdziwie i fałszywie - dopinana jest do tego legenda oddział > ów karnych (przeciw sowieckiej partyzantce - co samo w sobie też nie boli) i dz > iałalności antysemickiej, czy ogólnie zbrodniczej. Boli, bo zjawiska pogromów i akcji antyżydowskich z róznym nasileniem wystąpiły na całym obszarze okupowanym przez Sowiety (i oczywiscie przez Niemcy). Rozdzieliłbym jednak takie mniej lub bardziej spontaniczne akcje od działań formacji wojskowo-policyjnych. Nie usprawiedliwiam żadnych. Przyład Kowna dałem dlatego, że nie było tam wówczas jeszcze takich formacji, a sam pogrom był samorzutny w stopniu wręcz wyjątkowym. Żarty na naszym forum były zazwyczaj parodią antysemickiego "rozumowania", nawet jeśli niektórzy uczestnicy potraktowali je poważniej. Stąd "chazarskie" żarty. Żarty nie dotyczyły, z przyczyn oczywistych, spraw holokaustu. Problemy formacji narodowych Waffen SS nie jest problemem czarno-białym (i nie dotyczył przeciez tylko Bałtów - np. SS-Galizien, Legion Waloński) i każdy należałoby omawiać i wyjaśniac odrębnie. Są zaś, co oczywiste, wyjątkowo łatwe do atakowania, czego doświadczają choćby weterani łotewscy, ale też, mimo walki z komuną, nie wolno zapominać, że niektórzy dopuszczali się też, jak wspomniałeś, czynów haniebnych i nie do obrony. Bolszewicka partyzantka miała na celu tyleż dezorganizowanie zaplecza niemieckiego ile rozpracowywanie i likwidację narodowych sił lokalnych. Przejściowe współdziałanie z różnymi oddziałami partyzanckimi służyło również rozpoznaniu sił, środków i ich rozlokowania, tak by w następnej kolejności takie "sojusznicze" oddziały zlikwidować. Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Re: Bangerskis 21.03.12, 20:56 eliot napisał: > > Boli, bo zjawiska pogromów i akcji antyżydowskich z róznym nasileniem wystąpiły > na całym obszarze okupowanym przez Sowiety (i oczywiscie przez Niemcy). Rozdzi > eliłbym jednak takie mniej lub bardziej spontaniczne akcje od działań formacji > wojskowo-policyjnych. Nie usprawiedliwiam żadnych. Przyład Kowna dałem dlatego, > że nie było tam wówczas jeszcze takich formacji, a sam pogrom był samorzutny w > stopniu wręcz wyjątkowym. ##Wiesz - te samorzutne pogromy - mniej bolą (nie mówię o ofiarach...), bo były spontaniczne i zaraz po sowietach - wiec łatwiejsze do zrozumienia (choć nie do zaakceptowania). I domniemywam, ze - jak często we wszelkich pogromach - w znacznym stopniu uczestniczyła w nich jeśli nie społeczna, to na pewno moralna hołota. Ale kiedy ludzie, którzy zdawało się, wstępowali w szeregi antybolszewickich formacji narodowych z powodów patriotycznych - a kończyło się radością z okrutnych polowań na Żydów i innych cywilów... > Żarty na naszym forum były zazwyczaj parodią antysemickiego "rozumowania", nawe > t jeśli niektórzy uczestnicy potraktowali je poważniej. Stąd "chazarskie" żarty > . Żarty nie dotyczyły, z przyczyn oczywistych, spraw holokaustu. ##Żarty imitujące - to robią inteligentni ludzie w twoim rodzaju - ale nie raz zjawiali się tu szczerzy, a nawet opetani antysemici... Ale nie o tem! > Problemy formacji narodowych Waffen SS nie jest problemem czarno-białym (i nie > dotyczył przeciez tylko Bałtów - np. SS-Galizien, Legion Waloński) i każdy nal > eżałoby omawiać i wyjaśniac odrębnie. ##Jasne, że każdą sytuację należało by wyjaśniać odrębnie (Łotyszy było procentowo najwięcej, ale też tam był pobór - tak jak w RKKA...), ale generalnie - ci na Zachodzie nie mają specjalnie dobrego usprawiedliwienia (Francuzi, Belgowie, Skandynawowie - zwłaszcza z neutralnej Szwecji). Tych z ZSRS w granicach 1941r, zaś rozumiem, a nawet usprawiedliwiam, jesli chodzi o przynależność do formacji zbrojnych III Rzeszy i walce z regularną RKKA i tzw.partyzantami (oddziałami maruderów i dywersantów sowieckich). Są zaś, co oczywiste, wyjątkowo łatwe do > atakowania, czego doświadczają choćby weterani łotewscy, ale też, mimo walki z > komuną, nie wolno zapominać, że niektórzy dopuszczali się też, jak wspomniałeś, > czynów haniebnych i nie do obrony. ##Więc jeszcze raz - na wszelki wypadek - wyjaśniam: w pełni akceptuję walkę Łotyszy, Ukraińców, Estończyków, Białorusinów itd w Waffen-SS, oraz formacjach policyjnych. Dla mnie nie jest to powód do potępienia ich za samą przynależność i walkę zbrojną. Natomiast potępiam i uważam za godnych kary (dziś większość z nich i tak nie żyje) tych konkretnych ludzi, którzy popełniali zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości - nawet jeśli robili to pod bieł-czyrwona-biełym sztandarem, albo wiśniowo-biało-wiśniową flagą... I właśnie to boli, że obraz walki za ojczyznę i przeciw bolszewików, z powodu zbrodni popełnionych przez część żołnierzy tych formacji, nie wygląda tak jednoznacznie pozytywnie. Ale cieniem są tylko konkretne zbrodnie, a nie sam udział w walce zbrojnej przeciw ZSRS. Odpowiedz Link
eliot Re: Bangerskis 22.03.12, 12:56 mis_w_sieci.by napisał: > ##Więc jeszcze raz - na wszelki wypadek - wyjaśniam: w pełni akceptuję walkę Ło > tyszy, Ukraińców, Estończyków, Białorusinów itd w Waffen-SS, oraz formacjach po > licyjnych. Dla mnie nie jest to powód do potępienia ich za samą przynależność i > walkę zbrojną. Natomiast potępiam i uważam za godnych kary (dziś większość z n > ich i tak nie żyje) tych konkretnych ludzi, którzy popełniali zbrodnie wojenne > i zbrodnie przeciw ludzkości - nawet jeśli robili to pod bieł-czyrwona-biełym s > ztandarem, albo wiśniowo-biało-wiśniową flagą... > I właśnie to boli, że obraz walki za ojczyznę i przeciw bolszewików, z powodu z > brodni popełnionych przez część żołnierzy tych formacji, nie wygląda tak jednoz > nacznie pozytywnie. > Ale cieniem są tylko konkretne zbrodnie, a nie sam udział w walce zbrojnej prze > ciw ZSRS. Zrozumiałe jest, że Bałtowie (podobnie jak i Białorusini, Ukraińcy czy Rosjanie) szukali jakiejkolwiek okazji i sojusznika do walki o wolność i przeciw Sowietom. I za to ich nie potępiam. Historia wykazała, że nie był to wybór najlepszy ale oni wówczas innego nie mieli. Natomiast nie ma zgody na zaliczanie do grona narodowych bohaterów tych, którzy wykorzystali swoją obecność w takich formacjach do bezkarnego ludobójstwa na innych ofiarach (w tym i we własnej narodowości) tej wojny. Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Tałasz 31.01.12, 17:56 Jesteśmy dla nich wygodnym "wrogiem". Zastanawiacie się, dlaczego? Czy nie budzi refleksji wzrost antypolskich nastrojów również na Litwie? Choć my wciąż z upodobaniem wspominamy czasy litewskich rządów. Dlaczego święto narodowe Rosji nie przypada, na przykład, na pozbycie się zależności od łaski mongolskiej potęgi, tylko na zakończenie krótkiego przecież, epizodu okupacji Moskwy przez polskie wojsko? Co braci Słowian tak drażni? Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 01.02.12, 11:35 oldpiernik napisał: > Jesteśmy dla nich wygodnym "wrogiem". > Zastanawiacie się, dlaczego? > > Czy nie budzi refleksji wzrost antypolskich nastrojów również na Litwie? > Choć my wciąż z upodobaniem wspominamy czasy litewskich rządów. > Dlaczego święto narodowe Rosji nie przypada, na przykład, na pozbycie się zależ > ności od łaski mongolskiej potęgi, tylko na zakończenie krótkiego przecież, epi > zodu okupacji Moskwy przez polskie wojsko? > > Co braci Słowian tak drażni? W każdym z tych przypadków decydowały lub decydują problemy wewnętrzne. W Rosji trzeba było znaleźć jakiś powód do świętowania w okolicach "święta" rewolucji. Akurat trafił się Żółkiewski na Kremlu... Na Litwie rozbudzanie nastrojów antypolskich przez obecnie rządzący układ wynika po pierwsze z prostego faktu, że rządzą partie o "kodzie" nacjonalistycznym, pod drugie ułatwia to odwracanie uwagi od rzeczywistych problemów, a tych na Litwie nie mało, po trzecie daje "wroga" przeciwko któremu można się jednoczyć. Żadne przyjazne gesty nic tu nie dadzą, bo elity litewskie ich nie oczekują, by nie powiedzieć wręcz przeciwnie... Łatwo to sobie potwierdzić, bo politykę przyjaznych gestów Polska starała się prowadzić przez ostatnie dwadzieścia lat z okładem... Podobnie Białoruś - obecna fala antypolska jest wprost wynikiem narastających trudności łukaszenkowego reżimu. W tym wypadku jest to próba wręcz na siłę, bo żaden znaczący odłam społeczeństwa Białorusi nie żywi antypolskich fobii, jak Liwini, a raczej wręcz przeciwnie... Wobec Białorusi mamy zresztą swojego "trupa w szafie" (ten trup stp Stanisław Grabski) za "ryską zdradę" - naszym szczęściem jest to, że 99,99% Białorusinów (99,9% Polaków zresztą też) nie ma o tym pojęcia... Odpowiedz Link
scand Re: Tałasz 02.02.12, 10:41 Wydaje mi się że jednak zawiść. Im więcej naszych "sukcesów" tym im subiektywnie gorzej. Odpowiedz Link
eliot Re: Tałasz 02.02.12, 16:31 scand napisał: > Wydaje mi się że jednak zawiść. Im więcej naszych "sukcesów" tym im subiektywni > e gorzej. Zawiśc oczywiście też odgrywa swoją rolę. Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Tałasz 02.02.12, 17:17 eliot napisał: > scand napisał: > > > Wydaje mi się że jednak zawiść. Im więcej naszych "sukcesów" tym im subie > ktywni > > e gorzej. > > Zawiśc oczywiście też odgrywa swoją rolę. Teraz dochodzi strach i przerazenie polskimi łupkami)) Moze sie okazac ze wszystkie kraje jak Ukraina Białorus Polska Niemcy Francja Włochy a nawet Bułgaria i Chiny beda miały znaczace nadwyzki włąsnych weglowodorów. Co bedzie z budzetem Rosji??? Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Tałasz 03.02.12, 10:03 oldpiernik napisał: > Restytuuje handel drewnem? O ile im Chińczycy nie wytna świetych gajów syberyjskich... Odpowiedz Link
ignorant11 Kto ciemiężył Białoruś 08.02.12, 16:16 Sława! www.rp.pl/artykul/9157,807125-Talasz-i-polityka-historyczna-Bialorusi---Zychowicz.html?p=1 Według Mińska Polska niosła Białorusi zniewolenie, a bolszewizm wolność. Było dokładnie odwrotnie – o polityce historycznej reżimu Łukaszenki pisze publicysta „Rzeczpospolitej" Ostatnio w Polsce falę oburzenia wywołał emitowany przez białoruską telewizję państwową serial "Tałasz". Rzecz rozgrywa się na Polesiu podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Tytułowy Wasyl Tałasz to białoruski partyzant, który współpracując z Armią Czerwoną, walczy z "polskim okupantem". Polacy zostali w serialu pokazani karykaturalnie, na modłę "niemieckich faszystów" ze starych sowieckich filmów. Nasi żołnierze chodzą po planie w błyszczących oficerkach, wrzeszczą i wymachują batami. Śpiewając Mazurka Dąbrowskiego, mordują kobiety i dzieci, palą wsie oraz torturują niewinnych białoruskich chłopów, żeby na ich trupach zbudować imperialną Polskę "od morza do morza". Serial był od dłuższego czasu reklamowany przez białoruskie media, a jego twórcy przekonywali, że sytuacja polityczna niewiele się do dziś zmieniła. Za kordonem Nasze MSZ słusznie zaprotestowało przeciwko takiemu przedstawieniu polskich żołnierzy, ale problem jest głębszy. Serial "Tałasz" jest bowiem tylko emanacją polityki historycznej białoruskiego reżimu. Polityki, którą Mińsk prowadzi konsekwentnie od wielu lat. Niewiele różni się ona od oficjalnej wykładni dziejów forsowanej w czasach Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej (BSRS). Zgodnie z nią polsko-sowiecki spór o Białoruś w XX wieku przedstawiany jest w sposób dokładnie odwrotny, niż wyglądał w rzeczywistości. Polakom miały przyświecać imperialne cele, a ich rządy na terenach białoruskich miały dla ludności oznaczać kampanię mordów i krwawego terroru oraz nędzę. Bolszewizm zaś miał przynieść Białorusinom wolność i dobrobyt. To absurd. Czy pamiętają państwo reklamę płynu do mycia naczyń, w której połowę talerza zamoczono w jednym specyfiku, a drugą połowę w drugim? Gdy aktorka wyjęła talerz, okazało się, że jedna jego część jest lśniąco czysta, a druga nadal tłusta i zabrudzona. Proszę wybaczyć porównanie, ale Białoruś w dwudziestoleciu międzywojennym była właśnie takim talerzem, który został poddany podobnemu eksperymentowi. W wyniku traktatu ryskiego podpisanego 18 marca 1921 roku zachodnia część dzisiejszej Białorusi znalazła się w granicach II Rzeczypospolitej, a wschodnia – w granicach Związku Sowieckiego. Efekt był taki, że gdy niecałe 20 lat później, 17 września 1939 roku, młodzi żołnierze Armii Czerwonej wkroczyli na Polesie, nie mogli uwierzyć, że ludzie mogą żyć na tak wysokim poziomie. A przecież, jak na warunki polskie, był to region bardzo ubogi. Znakomity pisarz Sergiusz Piasecki, który w latach 20. służył jako agent polskiego wywiadu "na Sowiety" i wielokrotnie przekradał się do bolszewickiego Mińska, był wstrząśnięty, widząc, co bolszewicy zrobili ze swoją częścią Białorusi. Kraj ten zamienił się w totalitarne państwo permanentnej inwigilacji, terroru, przemocy i ludzkiego nieszczęścia. Oto rozmowa, jaką odbył główny bohater napisanej w 1934 roku książki "Piąty etap" – powieści opartej w dużej mierze na przeżyciach autora i traktowanej jako wiarygodna relacja "zza kordonu" – z jednym z mieszkańców Mińska: "– Proszę pana, jakie u was wytworzyły się stosunki pomiędzy obywatelami a władzą? – Stosunki, stosunki? Bardzo proste stosunki: Małczat' i nie rozgawariwat'. Takie stosunki! Rozumie pan, dyktatura proletariatu. Kiedyś władze służyły obywatelom. Teraz obywatele służą władzom. Służą ze strachem... podłym, wstrętnym, poniżającym człowieka... Strach obrócił obywateli w szpiclów... nawet w rodziny weszło szpiclowanie... [Żyjemy] w lepkim kraju, w lepkim państwie... Tu wszystko się lepi i wszystko zlepione: stłuczone szyby – papierem, mury i płoty – dekretami, posadzki i ściany – flegmą i błotem!... W kleju, cholera, żyjemy, w kleju konamy! Moja Jadźka (mądra to łepetyna) mówi, że żyjemy w czwartym wymiarze. Niby poza normalnym życiem ludzkim. I tak jest naprawdę, bo nawet czas przesunięto o 3 godziny. U ludzi dziewiąta wieczór, do teatrów idą czy na bale, a u nas – dwunasta w nocy, dawno spać musimy. Ludzie do pracy o ósmej rano, a my o piątej w nocy. Forum Słowiańskie gg 1728585 Odpowiedz Link
eliot Re: Kto ciemiężył Białoruś 08.02.12, 16:40 Dlatego tez przypomniałem tu postać Stanisława Bułak-Bałachowicza, takiego trochę białoruskiego Kmicica. To by była świetna postać do serialu, chociaż oczywiście bez happy-endu. Bałachowcom próbowano też dorabiać czarną legendę, dlatego też, nie przemilczając jesli darzyły się jakieś - wówczas nagminne - ekscesy - należy oddać hołd zarówno samemu Bałachowiczowi jak i tym, którzy walczyli z nami ramie w ramię zarówno w latach 1919-1921, jak i w 1939 r. Odpowiedz Link
eliot Re: Kto ciemiężył Białoruś 08.02.12, 16:41 A tu jescze link do Wiki: pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Bu%C5%82ak-Ba%C5%82achowicz Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Kto ciemiężył Białoruś 2 08.02.12, 16:19 Ciekaw jestem, jak obywatele odnoszą się do władz? – Nie-na-widzą! Stra-sznie! Śmiertelnie! Z ukosa nienawidzą, ze strachem. Nienawidzą schlebiając! Nienawidzą pracując!... W żadnym państwie, panie, nie może wyrosnąć taka nienawiść do rządu jak u nas! I myśli pan: nienawidzą burżuje? Nie... biedacy nienawidzą! Z burżujami skończono...". Władze sowieckie na terytorium Białorusi wprowadziły gospodarkę centralnie planowaną, na czele z kołchozami, które białoruskich chłopów wtrąciły w otchłań nieprawdopodobnej nędzy. Czeka GPU NKWD, przez całe dwudziestolecie rozstrzeliwała zaś prawdziwych i urojonych "wrogów ludu". Do dziś na terenie Białorusi wschodniej znajduje się wiele masowych mogił, największa z nich – w podmińskich Kuropatach. Pieśń buntu i nienawiści Sowieci na początku zastosowali wobec Białorusinów plan perfidny. Na terenie republiki promowali białoruski język i kulturę jako narzędzie do sowietyzacji. Chodziło o realizację rzuconego w latach 20. hasła "sowieckie w treści, narodowe w formie". Wielu mieszkających w Polsce działaczy białoruskich dało się na to nabrać. Uwierzyło, że pod auspicjami Moskwy powstaje autonomiczna Białoruś i wyjechało do Mińska. Ich los był tragiczny. Jednym z nich był działacz narodowy i reżyser teatralny Franciszek Olechnowicz, który zdecydował się na ten krok w roku 1926. Szybko został aresztowany i wtrącony do mińskiego więzienia, skąd zesłano go do obozu koncentracyjnego na Wyspach Sołowieckich. Po powrocie do Polski (został wymieniony przez władze w Warszawie na białoruskiego komunistę) opublikował w 1935 roku książkę "7 lat w szponach GPU". „Zamiast szerokiej pracy kulturalnej w Białoruski Sowieckiej, obiecywanej przed mym wyjazdem, ciasna cela w piwnicy z wybitemi szybami – pisał o swoim pobycie w więzieniu. – Zwykle w niedzielę powracał kurjer z Moskwy, przywożąc ze sobą sprawy i wyroki, wyniesione przez kolegjum GPU, zaś w poniedziałek rozpoczynało się wykonywanie wyroków... Procedura postępowania ze skazańcem jest następująca: gdy wyszedł na kurytarz i zatrzaśnięto drzwi celi, wiążą mu ręce z tyłu, w razie potrzeby kneblują usta i wrzucają do auta, które wiezie go na Komarówkę. Tam strzelają mu z rewolweru w mózg i zamordowanego zakopują do przygotowanego zawczasu dołu... W naszych piwnicach był karcer. Była to ubikacja pod schodami, wilgotna, ciemna, pozbawiona wszelkich sprzętów i o tak niskim pułapie, że stać tam było niemożliwe, można było tylko siedzieć na podłodze.... Najczęściej do karceru trafiały kobiety... U nas we wsi białoruskiej zachował się zwyczaj lamentowania na pogrzebach. Po białorusku to się nazywa "hołosić". Zawodowe płaczki pogrzebowe lamentują nad zwłokami zmarłego, opisując rozpacz pozostałych przy życiu. Coś podobnego usłyszałem teraz, tylko że to nie był ów wyuczony szloch nad umarłym, to był prawdziwy krzyk rozpaczy, wyrywający się z piersi nieszczęśliwej. To była jakaś straszna improwizacja kobiety z ludu, w chwili największego nerwowego napięcia, wyrażającej swe bóle skandowanemi tyradami. Około dwóch godzin trwała ta pieśń buntu i nienawiści, potem zaczęła ścichać, aż ścichła zupełnie... Opisać te wrażenia trudno, trzeba samemu słyszeć ten szał rozpaczy, by go zrozumieć i odczuć". Za Polszę! Po drugiej stronie granicy życie Białorusinów szło normalnym trybem. Nikt nikogo nie mordował i nie wysyłał na Sołówki. Białorusini pod polską władzą byli wolnymi ludźmi mogącymi się swobodnie przemieszczać i uprawiać własną ziemię. Oczywiście można by długo mówić o błędach popełnionych przez polskie władze wobec białoruskich obywateli. O porzuceniu koncepcji federacyjnej, szykanowaniu narodowego szkolnictwa i języka, idiotycznych biurokratycznych zarządzeniach będących utrapieniem nie polskiej ludności czy wrogiej polityce wobec cerkwi. Nic z tego nie da się jednak porównać z koszmarem, jaki rozegrał się w części Białorusi znajdującej się pod władzą sowiecką. Tak jak nie da się porównać wolnego państwa z państwem totalitarnym. Odpowiedz Link
ignorant11 Re: Kto ciemiężył Białoruś 3 08.02.12, 16:19 Twórcy propagandowego serialu "Tałasz" zapewne nie mają pojęcia, że w 1939 roku w obronie – rzekomo ciemiężącej ich Polski – biło się kilkadziesiąt tysięcy Białorusinów. Bronisław Krzyżanowski, późniejszy oficer AK "Bałtruk", który w 1939 roku został zmobilizowany do 3. Batalionu Saperów w Wilnie, pisał o swoich żołnierzach: "Pochodzili przeważnie z Wilna i pobliskich powiatów. Język białoruski wyraźnie dominował, a wyznanie prawosławne było obficie reprezentowane. Znalazłem się w miejscowym polsko-białoruskim wojsku, wśród żołnierza, do którego miałem i mam wielkie zaufanie". Dwa lata później, tym razem już ochotniczo, Białorusini masowo garnęli się do Wojska Polskiego, gdy formował je w Sowietach generał Władysław Anders. – Co wam po Białorusinach, Ukraińcach i Żydach. Wam potrzebni są Polacy, to najlepsi żołnierze – powiedział Andersowi Józef Stalin 3 grudnia 1941 roku podczas rozmowy na Kremlu. – Jeżeli chodzi o Białorusinów – odpowiedział Anders – to czuli się Polakami i byli dobrymi żołnierzami podczas wojny 1939 roku. Anders pisał zaś po latach: "2. Korpus był zróżnicowany pod względem narodowościowym i wyznaniowym. Mimo to przedstawiał jednolitą całość i rozdźwięków pod tym względem nie było. Było to po prostu Wojsko Polskie". Białorusini w jego armii bili się dzielnie, wielu z nich poległo za Rzeczpospolitą. Wystarczy pojechać na polski cmentarz wojskowy pod Monte Cassino, aby zobaczyć, ile stoi tam krzyży z poprzeczną belką. Wszystko to pokazuje, jak fałszywa jest polityka historyczna Mińska. Obecne władze Białorusi, demonizując Polaków i zohydzając ich w oczach swoich obywateli, próbują usprawiedliwić przyjęty przez nie kurs na Moskwę. Najlepszą odtrutką na kłamstwo jest prawda. Dlatego zamiast oburzać się na reżim Łukaszenki, nakręćmy własny serial, który ukaże, jak naprawdę w XX wieku układały się relacje między naszymi narodami. Burzliwa historia Europy Wschodniej dostarczyła sporo tematów do takiego serialu. Może on opowiadać o okrucieństwach Czeka na sowieckiej Białorusi. Może opowiadać o żołnierzach Andersa, którzy pod Monte Cassino rzucali granatami w niemieckie bunkry, krzycząc: "Za Polszę, job twoju mać!". Albo o Okręgu Nowogródzkim AK, którego 30 procent żołnierzy było wyznania prawosławnego. Poprzednia Odpowiedz Link
jot6 Re: Kto ciemiężył Białoruś 3 10.02.12, 11:06 kilkakrotnie wspomina się tu postać BAŁAK -Bałachowicza, nie Bułak... Odpowiedz Link
eliot Re: Kto ciemiężył Białoruś 3 10.02.12, 16:09 jot6 napisała: > kilkakrotnie wspomina się tu postać BAŁAK -Bałachowicza, nie Bułak... Na czym to opierasz? Bo w dostępnej literaturze wyste[puje tylko Stanisław Bułak Bałachowicz pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Bu%C5%82ak-Ba%C5%82achowicz Stanisław Bułak-Bałachowicz (błr.: Станіслаў Булак-Балаховіч, Stanisłaŭ Bułak-Bałachovič, ros. Станислав Никодимович Булак-Балахович ; ur. 10 lutego 1883 r. w Mejsztach w powiecie nowoaleksandrowskim (Powiat brasławski), zm. 10 maja 1940 r. w Warszawie) – białoruski wojskowy, oficer kawalerii Armii Imperium Rosyjskiego, generał major Białej Armii, dowódca ochotniczych oddziałów walczących w składzie Wojska Polskiego II RP w 1920 i 1939 r. ??? Odpowiedz Link
eliot Re: Kto ciemiężył Białoruś 3 10.02.12, 16:14 eliot napisał: > jot6 napisała: > > > kilkakrotnie wspomina się tu postać BAŁAK -Bałachowicza, nie Bułak... > > Na czym to opierasz? Bo w dostępnej literaturze wyste[puje tylko Stanisław Buła > k Bałachowicz > > pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Bu%C5%82ak-Ba%C5%82achowicz > Stanisław Bułak-Bałachowicz (błr.: Станіс > ;лаў Булак-Бал > ;аховіч, Stanisłaŭ Bułak-Bałachovič, r > os. Станислав Н > 80;кодимович Бm > 1;лак-Балахови > ;ч ; ur. 10 lutego 1883 r. w Mejsztach w powiecie nowoaleksandrowskim > (Powiat brasławski), zm. 10 maja 1940 r. w Warszawie) – białoruski wojsk > owy, oficer kawalerii Armii Imperium Rosyjskiego, generał major Białej Armii, d > owódca ochotniczych oddziałów walczących w składzie Wojska Polskiego II RP w 19 > 20 i 1939 r. > > ??? Tu znajdziesz trochę więcej: konstantynowicz.info/Balachowicz/ Odpowiedz Link
mis_w_sieci.by Rzekomo??? 07.03.12, 21:35 No bez przesady!!! Że niby co? - wszyscy dookoła, to potwory bądź niewdzięczni idioci, a tylko Polska/Polacy są ciepli i puszyści??? Przedwojenna (i powojenna zresztą też) Polska ciemiężyła Białorusinów bezsprzecznie i bezczelnie! Tyle, że ZSRS w którymś momencie (ale przecież nie od razu) tę PASKUDNĄ wobec mniejszości Polskę przelicytował masowo rozstrzeliwując elity - czego na szczęście Polska nie robiła. Ale gdyby nie porównanie z najczarniejszym złem - to polskie zasługi wobec Białorusinów nie wyglądają dobrze. No i jeszcze Sowiety, gnębiły wszystkich ze względów klasowych - Białorusinów też. I nie wygląda na to, że białorutenizacja (ukrainizacja) była "perfidnym planem". Wynikała z leninowskich pogladów na kwestię narodową w Rosji (przez inercję prowadzoną jeszcze przez kilka lat po śmierci Ulianowa). Stalin był bezwzględnym rusyfikatorem - i w którymś momencie zaczął realizować swoją wizję. jak to u niego - "krwią i żelazem". Odpowiedz Link