eliot
06.08.12, 15:18
Ciekawa i raczej rzetelna ocena rosyjskiej armii dokonana przez Rosjan:
wyborcza.pl/1,86738,12258431,Rosji_nie_stac_na_silna_armie.html
Rosji nie stać na silną armię
Rozmawiał Wacław Radziwinowicz2012-08-06, ostatnia aktualizacja 2012-08-05 19:02
Mimo zmiany ustroju przestarzały model Armii Radzieckiej - wielomilionowej, mobilizowanej w przypadku konfliktu - dotrwał do naszych dni. Najwyższy czas na zmiany mówią Konstantin Makijenka i Rusłan Puchow, eksperci ds. armii, założycielami i szefami moskiewskiego Centrum Analizy Strategii i Technologii (CAST)
Wacław Radziwinowicz: Rosja od trzech lat reformuje armię. Zdaniem wielu ekspertów - skutecznie. Jak zmieniła się jej struktura?
Rusłan Puchow i Konstantin Makijenko: Weźmy za przykład wojska lądowe. Najważniejsza jest likwidacja dywizji i zastąpienie ich brygadami. Dotąd w armii Federacji Rosyjskiej, tak jak wcześniej w ZSRR, mieliśmy pułki liczące po 1200-1500 żołnierzy oraz dywizje z 12 tys. ludzi. Teraz struktura organizacyjna armii będzie zbliżona do zachodniej. Typowa brygada to trzy-cztery bataliony strzelców zmotoryzowanych wzmocnionych oddziałami wsparcia, własną artylerią, łącznością, jednostką zwiadu, służbą tyłu. W sumie 5-6 tys. ludzi, którzy przez jakiś czas mogą samodzielnie działać na polu walki bez oczekiwania na dyspozycje wyższego szczebla dowodzenia, na ogniowe wsparcie. To Samodzielna Brygada Strzelców Zmotoryzowanych [rosyjski skrót - OMSBr].
Dlaczego stawia się na nie właśnie?
- To pytanie o filozofię reformy prowadzonej przez ministra obrony Anatolija Sierdiukowa: jakie zadania ma spełniać nowa armia rosyjska? Mówiąc krótko, ma być inna niż Armia Radziecka, która mimo zmiany ustroju praktycznie dotrwała do naszych dni.
W czym różnica?
- Do rozpoczęcia reformy i długie dziesięciolecia przed nią mieliśmy w rzeczywistości dwie armie. Jedną - w mundurach, w koszarach i, przynajmniej teoretycznie, w stałej gotowości bojowej. Drugą - mobilizacyjną, złożoną z milionów rezerwistów w razie czego wzywanych do jednostek, by wsiąść tam do czołgów (które ochraniali i konserwowali żołnierze tej pierwszej) i pojechać...
Dokąd? Na wielką bitwę pancerną? Choćby taką, jaką Armia Czerwona stoczyła z Niemcami na Łuku Kurskim?
- Oczywiście nie na Łuk Kurski, ale na front taki jak podczas drugiej wojny światowej. Istotną cechą generałów na całym świecie, nie tylko u nas, jest bowiem szykowanie wojsk do wojny nie przyszłej, lecz przeszłej, choć sytuacja się zmieniła.