tomek9991
25.08.04, 23:29
Zajrzałem dzisiaj do przewodnika Marco Polo „Czechy”, polskie wydanie.
Nie zwróciłem wcześniej na to uwagę.
Jest tam na końcu atlas Czech, taki sobie. Zacząłem go studiować i
zauważyłem, iż bardzo dużo czeskich nazw ma podaną obok nazwę niemiecką.
Pomyślałem sobie : zrobili to dla turystów z Niemiec i zapomnieli, iż to
polskie wydania.
Ale po bliższym przestudiowaniu coś nie pasowało.
Z dużych czeskich miast w centrum państwa tylko Praga, Brno, Pilzno i
Ołomuniec miały obok nazwy niemieckie. Pozostałe nie np. Hradec Kralowe,
Pardubice, Tabor, Kladno, Kolin, Prostejov, Prerov itd. Miały tylko nazwy
czeskie.
Za to przy granicach nazwy niemieckie miały tak ogromne osady jak Dolni
Dvoriste, Vyssi Brod, Kaplice, Cerna v Posumavi, Horni Plana, Nove Hrady itd.
Pomyślałem sobie : to z powodu granicy z Austrią i Niemcami.
Tymczasem przy granicy z Polską nazw czeskich i obok niemieckich było także
mnóstwo.
Co ciekawe Litomyśl, Ceska Trebova, Usti nad Orlici były tylko po czesku, a
tuż obok Svitavy,Lanskroun, Moravska Trebova po czesku i niemiecku.
Wtedy przyszło olśnienie. Przecież kluczem są granice włączonego do Rzeszy w
1938 Sudetenlandu i Protektoratu Czech i Moraw !
Miejscowości z Sudetenlandu były na mapie dwujęzyczne, z Protektoratu tylko
czeskie
z kilkoma wyjątkami.
Klucz był polityczny.
Jako absurd mogę podać Fulnek, któremu obok podano niemiecką nazwę, również
Fulnek,
czy Rumburk któremu obok podano niemiecką nazwę Rumburg.
Tylko po co polskiemu turyście taki atlas ?
Mairs Geographischer Verlag, wydawca przewodnika wie.