Dodaj do ulubionych

Slowianie o sobie -Slowacy

30.01.05, 16:58
Słowacja jest mała, ale za to jest biedna – mówi pewien nasz humorysta. Na
pewno Słowacja jest młoda. Ma niecałe 12 lat i dość często zachowuje się jak
nastolatka. Trzeba jednak przyznać, że dojrzewa w przyspieszonym tempie.


PAVOL MINARIK

Najgorsze chwile mój kraj przeżywał na początku 1993 r., po swoich
narodzinach, czyli oddzieleniu się od Czech. Wielu ludzi mówiło, zwłaszcza w
Pradze, że słowacki niemowlak jest mały, słaby i wkrótce umrze z
niedożywienia. Innego zdania byli słowaccy nacjonaliści, według których bobas
był wielki, silny i niewiarygodnie witalny. Prawda leżała – jak to w życiu
bywa – gdzieś pośrodku. Nowe państwo było zwyczajnym, choć dość upartym
dzieckiem, które na początku nie mogło zmieścić się w swojej skórze i nie
zwracało szczególnej uwagi na innych.





Dziecko wtedy reprezentował – w kraju i na świecie – premier i
przewodniczący Ruchu na Rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS) Vladimir
Mecziar, który zwłaszcza Słowaków przekonywał, iż są narodem wybranym.
Podczas oficjalnych wizyt zagranicznych ostrzegał, że jak nam Zachód nie
pomoże, obrócimy się na Wschód. Bez względu na to, co się stanie, my zyskamy,
bo będziemy pomostem między jednymi a drugimi – tłumaczył. Z pomostu, ba,
nawet z małego mostu, nic nie wyszło, za to wszyscy zaczęli obracać się do
nas plecami.

Jednym z podstawowych wymogów członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim jest
wysoki poziom demokracji. Jednak z tym akurat Mecziar miał zbyt duże
problemy. Prawo bez skrupułów gwałcił i naginał do swoich potrzeb. Jako
premier kłamał i oszukiwał własne społeczeństwo i światową opinię. Na młode
słowackie państwo zaczęły płynąć skargi. Mecziar obiecywał poprawę. Jednak
demokratyczny świat, a także wielu Słowaków uznało, że już nie nadaje się do
towarzystwa.

Zapłaciliśmy za to wszyscy; w 1997 r. Słowacja, w odróżnieniu od swoich
sąsiadów Polaków, Czechów i Węgrów, wypadła z pierwszej grupy państw
zaproszonych do NATO – została odstawiona na boczny tor. Staliśmy się
wyrzutkiem europejskiego społeczeństwa, niestabilnym państwem z poważnymi
problemami politycznymi i ekonomicznymi. Znaczący politycy, a za nimi
zagraniczni inwestorzy, zaczęli omijać Słowację.

Zmiana nastąpiła dopiero po wyborach w 1998 r. i przejęciu władzy przez ekipę
demokratów. Mecziar przegrał, a później jeszcze dwa razy: w 2002 r. w
kolejnych wyborach parlamentarnych i w 2004 r. w prezydenckich. Tak jak
kiedyś Polacy głosowali „3 x TAK”, tak my – w związku z Mecziarem –
głosowaliśmy „3 x NIE”. Stopniowo międzynarodowa pozycja Słowacji zaczęła się
poprawiać. W tym roku, jak wiecie, przyjęto nas do NATO, a następnie do Unii
Europejskiej. Problemów i niedociągnięć nadal nie brakuje, ale kraj nie
zatrzymał się w rozwoju.



Obserwuj wątek
    • starymason Re: Slowianie o sobie -Slowacy 30.01.05, 16:58
      Panuje jednak u nas przekonanie, że Słowaków stale ktoś krzywdzi. Cierpieliśmy,
      gdy mieliśmy wspólne państwo z Węgrami, później także z Austriakami, a nawet z
      Czechami, również gdy państwem kierowali gardyści (okres II wojny światowej) i
      komuniści. Na szczęście tylko z Polakami nigdy nie mieliśmy żadnych problemów –
      to przyznają nawet najwięksi nasi malkontenci.

      Cierpieliśmy od zawsze i cierpieć będziemy stale, bo jesteśmy narodem
      męczenników. Jesteśmy poszkodowani, uważają Słowacy, z punktu widzenia
      historycznego i globalnego. Krzywda dzieje się nam grupowo i indywidualnie.
      Każdy znajdzie powód, aby czuć się pokrzywdzonym. Krzywdę odczuwa koalicja
      rządowa Mikulasza Dzurindy, ale także opozycja pod wodzą Vladimira Mecziara i
      Roberta Fico, ponieważ jedni drugim stale robią na złość. Skrzywdzeni czują się
      Węgrzy, których na Słowacji mieszka około 600 tys., bo nie odpowiada im obecny
      podział administracyjny państwa, który uważają za antywęgierski. Równie silne
      poczucie krzywdy czują ich przeciwnicy, którzy uważają, że jedynym celem
      żyjących po słowackiej stronie Dunaju Madziarów jest przyłączenie południowej
      Słowacji do Węgier. Zobaczycie, stracimy tereny z urodzajną glebą, źródła
      naszej wody – ostrzegają. Te i inne głupoty wygłaszają politycy, uważający się
      za głos i sumienie narodu, którzy nie widzą, że międzynarodowa opinia – w dużej
      mierze dzięki nim – nie rozumie, co właściwie u nas się dzieje.

      Znaczna część polityków wprost uwielbia kryzysy, bo da się za nie schować każde
      niepowodzenie. Kryzysy, małe czy duże, uwielbiają także ekonomiści, bankowcy,
      biznesmeni, syndycy upadłych firm. Kryzysem można społeczeństwu wyjaśnić nawet
      największe świństwo, czy kolejną klęskę. „Nic nie można zrobić, bo jest
      kryzys”. Jako naród przyzwyczailiśmy się do kolejnych kryzysów, po aksamitnej
      rewolucji, czyli upadku komuny, przeżyliśmy ich już dziesiątki. Zaliczyliśmy
      kryzys inflacyjny, integracyjny, dewaluacyjny i moralny.

      Za największy i rzeczywisty uważam kryzys związany z bezrobociem, bo trwale bez
      pracy jest ok. 500 tys. osób (a trzeba pamiętać, iż Słowaków jest siedem razy
      mniej niż Polaków). W rzeczywistości jest jednak tak, że ze stu osób produkuje
      tylko trzydzieści. Dwadzieścia nie robi nic, a pozostała pięćdziesiątka
      kieruje, ewidencjonuje, raportuje – krótko mówiąc urzęduje. Ta pierwsza
      trzydziestka właściwie żywi pozostałą siedemdziesiątkę. I tu jest odpowiedź na
      pytanie, dlaczego wszystkim brakuje pieniędzy. Dziś poziom produkcji jest u nas
      o połowę niższy od średniej w UE. Dług publiczny rośnie w szybkim tempie; w
      1993 r. to było 170 mld koron, dziś ponad 560 mld (prawie 66 mld zł). To
      pogłębia problemy służby zdrowia i resortu oświaty

      – głównych pożeraczy finansów publicznych.

    • starymason Re: Slowianie o sobie -Slowacy 30.01.05, 16:59
      Kryzysem nauczyliśmy się na Słowacji nazywać zjawiska, które nawet z daleka
      nimi nie są. Na przykład spożycie alkoholu. Stare, dobre czasy już dawno
      minęły; w 1990 r. każdy Słowak wypijał 15 litrów czystego alkoholu rocznie, w
      ubiegłym roku już tylko 9 litrów. Jak tak dalej pójdzie, skończymy jako naród
      abstynentów. Dzieje się tak mimo badań potwierdzających, iż abstynenci mają
      zdrowie jak nasz rząd – stale im grozi zapaść.

      Czy ze stereotypami, czy też bez nich, jesteśmy w Unii Europejskiej. Oczywiście
      Europejczykami byliśmy zawsze, nawet w głębokim socjalizmie – geograficznie
      zawsze znajdowaliśmy się w środku Europy. Problem jednak polegał na tym, że
      politycznie i gospodarczo byliśmy gdzie indziej. Od listopada 1989 r. wiele się
      zmieniło i choć z punktu widzenia problemów społecznych nie zawsze na lepsze,
      to nikt, zwłaszcza ze średniego i najmłodszego pokolenia Słowaków nie chce
      powrotu do przeszłości.

      Wszystko jeszcze przed nami. Pełnymi Europejczykami stajemy się stopniowo. W
      coraz większym stopniu uznajemy wartości, które w starej, dobrej Europie są
      zadomowione od dziesiątków lat. Obowiązujące tam standardy polityczne,
      kulturalne, społeczne i cywilizacyjne długo były dla nas niezrozumiałe.

      Jeszcze nas czeka niejedno zaskoczenie, ale wcześniej czy później i my sobie
      stworzymy stabilne miejsce w Europie. Błyskawicznie to pewnie się nie dokona,
      ale najważniejsze, żeby nie było zbyt późno.

      • kubek Re: Slowianie o sobie -Slowacy 31.01.05, 23:25
        Wspaniałe , czy można prosić o wiecęj,
        Gdzie można znaleść takie rzeczy !?smile
    • ignorant11 Kapitalne! Masz jeszcze? BISSSS! prosze o bisy11/n 31.01.05, 01:09

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka