witomir
01.02.06, 11:18
Sąd nie pozwala na ujawnianie prawdy o przeszłości Lecha Wałęsy, człowieka,
którego kariera jest być może największym w dziejach, a na pewno w historii
Polski, sukcesem w kreowaniu mitu o światowym zasięgu przez komunistyczną
policję polityczną. Ten sukces KGB / SB, był jednak możliwy, dzięki pomocy
udzielonej temu mitowi przez tajne służby Zachodu.
To nie tylko w Polsce, ale również w zachodniej Europie i w Stanach
Zjednoczonych, służby specjalne i elity polityczne mają szeroką wiedzą o
prawdziwej przeszłości Wałęsy i jego trwałych uzależnieniach. Powszechnie
znanym dowodem jest udostępniony zainteresowanej publiczności na całym świecie
fragment z tzw. archiwum Mitrochina, dowodzący agenturalności Wałęsy.
Oczywiście CIA i inne służby specjalne Zachodu mają nie tylko całość
cytowanego dokumentu, ale i inne dowody.
Dlaczego zatem właśnie w przypadku Wałęsy doszło do bezprecedensowego
porozumienia tajnych służb państw Wolnego Świata ze zbrodniczymi "organami"
Sowietów?
Otóż nie chodziło i nadal nie chodzi o Wałęsę, człowieka rzeczywiście
obdarzonego wyjątkowym talentem oszusta. Chodzi o Polaków i o Polskę oraz całą
Europę posowiecką. Gdy komunizm słabł, Zachód uznał za konieczne zapewnienie
Sowietom ewolucyjnego charakteru procesu przemian. Z powodów historycznych i
dzięki ruchowi Solidarności, do roli lidera transformacji najbardziej nadawała
się Polska.
Uznawał to już Beria, a Gorbaczow miał gotowe narzędzia przygotowane przez
Andropowa. Warunkiem było przechwycenie przez KGB pełnej kontroli nad
Solidarnością. I tu, w działaniach przeciw Polakom, spotkały się interesy
służb specjalnych, które na innych frontach walczyły ze sobą z całą zażartością.
Obok służb amerykańskich, francuskich, brytyjskich i niemieckich, do wspólnych
akcji (oczywiście nigdy nie pozbawionych elementu konkurencji) wszedł
dynamicznie również Mossad. Jaruzelski z Kiszczakiem mieli tylko ograniczony
wpływ na tempo i zakres tych wspólnych operacji.
Ponieważ w latach 1980-81 Solidarnością, z powodu jej demokratycznego
charakteru, nie dało się sterować, powstał plan odbudowy tego ruchu w postaci
skonstruowanej
przez tajne służby.
Dlatego odbudowano Solidarność "od góry", usuwając działaczy z wyboru i
umieszczając na ich miejsce agenturę, a całość konstrukcji
legitymizując postacią i mitem Lecha Wałęsy. Ryzyko, że Wałęsa wymówi
posłuszeństwo nie istniało, ponieważ całość jego dokonań życiowych była
narzędziem szantażu, któremu nie mógł się oprzeć. Ponadto, każdy jego nowy
czyn, przez swoje dokumentowane pochodzenie, jako inspiracji tajnej policji,
stawał się nowym narzędziem pełnej kontroli nad dawnym t.w. "Bolek".
Transformacja okazała się wielkim sukcesem Wschodu i Zachodu. Polakom
narzucono odnowiony blok ostkomunistyczno-postdysydencki, jako ich nową elitę,
która chroniła polityczne i ekonomiczne interesy organizatorów nowej Jałty.
Polskim majątkiem narodowym podzielono się wspólnie.
III RP okazała się historycznym sukcesem, bo Polska, mimo sprzedajnych elit i
mimo złodziejskiej gospodarki, jakoś się rozwija. Pozostaje tylko dbać, żeby
operacja nie wyszła na jaw. Polacy mogliby się zbuntować i wybrać do władzy
patriotów zamiast agentów zagranicy.
Temu konserwowaniu układu służy światowa kariera "Bolka", jako rzekomego
bohatera, który obalił komunizm. Polski sąd stoi na straży antypolskiego kłamstwa.
Krzysztof Wyszkowski