Dodaj do ulubionych

Czy my mówimy po dolno-słowacku?

27.08.03, 22:46
Sława!

Witam po powrocie w wypadu na Słowację.

To, że ja rozumiałem po słowacku wcale nie dziwi...

Ale to, że moje dzieci, które nie uczyły się w żadnym innym słowiańskim
języku?

Właściwie to słowacki jest bardziej zrozumiały niż gwara podhalańska:
Czytałem wiersze góralskie oraz texty w TANAP i okazuje się, że texty
słowackie były dla mnie bardziej zrozumiałe, podobnie swobodniej czułem się w
knajpie słowackiej niż podhalańskiej, bo przecież dużo łatwiej zrozumieć co
znaczy "zemniaki niż grule"...

Podobnie kometarz przewodnika słowackiego był całkowicie dla mnie zrozumiały
z wyjątkiej niektórych sepcjalistycznych terminów geologicznych, ze
zrozumieniem, których miałbym kłopot i po polsku...

Czy zatem Polska jest Dolną Słowacją..?
Obserwuj wątek
    • rycho7 Re: Czy my mówimy po dolno-słowacku? 28.08.03, 08:47
      ignorant11 napisał:

      > Czy zatem Polska jest Dolną Słowacją..?

      Uwzgledniajac wspolczesny slowacki nacjonalizm (cos ulubionego przez Ignoranta)
      to niewatpliwe tak. Slowacy twierdza, ze nie bylo Wielkiej Morawy lecz Wielka
      Slowacja. Faktem jest, ze wlasciwe centrum panstwa znajdowalo sie na terenie
      wspolczesnej Slowacji (Nitra). Mowili jezykiem tak podobnym ze prawdopodobnie
      nierozroznialnym terytorialnie. Oczywiscie plemiona lechickie mowily tym samym
      jezykiem. A Wislica byla pod panowaniem wielkomorawskim. Chrystianizacja
      polnocnych terenow Polski byla przeprowadzona za czasow Cyryla i Metodego w
      obrzadku wschodnim. Biskupstwo cyrylo-metodejskie bylo jeszcze przez wiele
      wiekow w Krakowie. Reasumujac lepiej pozbyc sie choroby nacjonalizmu i budowac
      Europe regionow. Kazdy glupol potrafi na bazie nacjonalizmu wymyslec taka
      glupote na jaka nie bylo stac innch glupoli.
      • archeo_gda Wiślica, Wawel, Veľká Morava 28.08.03, 12:33
        Mój mistrz, wielce przez Ignoranta nielubiany profesor Kazimierz Godłowski,
        mówił że Słowacy to prostu nasi górale tylko lekko przerobieni językowo przez
        Czechów. Ja się tam na tym nie znam. Faktem jest że ze wszystkich Słowian, z
        nimi najłatwiej się rozmawia - momentami łatwiej niż z Kaszubami.

        > Oczywiscie plemiona lechickie mowily tym samym jezykiem.

        Oczywiście niewiele o tym wiemy, ale gdyby przyjąć za dobrą monetę informacje
        niektórych autorów, to jeszcze około r. 1000 wszyscy Słowianie mówili niemal
        tym samym językiem.

        > A Wislica byla pod panowaniem wielkomorawskim. Chrystianizacja polnocnych
        > terenow Polski byla przeprowadzona za czasow Cyryla i Metodego w obrzadku
        > wschodnim. Biskupstwo cyrylo-metodejskie bylo jeszcze przez wiele wiekow
        > w Krakowie.

        Hm obawiam się że masz stare książki. Czas zweryfikował te hipotezy powstałe w
        latach pięćdziesiątych-sześćdziesiątych, a niekiedy jeszcze starsze. Obecnie
        nikt nie doszukuje się w Wiślicy śladów panowania wielkomorawskiego, w ogóle
        sądzi się że teoria o znaczącej roli Wiślicy w 'państwie Wiślan' była
        przedwczesna. Również to, co dawniej uważano za relikty architektury w stylu
        wielkomorawskim na Wawelu (tzw. Rotunda Panny Marii zw. też śś. Feliksa i
        Adaukta) datowane jest znacznie później, prawdopodobnie dopiero na koniec X
        wieku.
        www.wawel.krakow.pl/wawzag.htm
        A pogląd o obrządku słowiańskim w Polsce ma obrońców głównie wśród badaczy
        związanych z kościołem unickim bądź prawosławnym, ale większość liczących się
        autorów kwestionuje istnienie tego rzekomego biskupstwa cyrylometodejskiego.
        • rycho7 nie bede sie upieral 28.08.03, 15:26
          archeo_gda napisał:

          > Hm obawiam się że masz stare książki.

          Przyznam sie, ze bez bolu serca moge zmienic swoje zdanie na ten temat.
          Roszczen co do Wislicy i Wawelu nie wysuwam. Nikt mi tam nic nie zabieral.
          Hipoteki z 974 roku tez nie znajde. Z mojej wiedzy na temat Wiekiej Morawy
          wynika, ze panstwo to mialo glownie problemy aby nie zawalic sie pod wlasnym
          ciezarem. Przy zerowych tradycjach panstwowosci i agresywnych sasiadach to
          nawet nic dziwnego. A rozsiewanie kosciolow przy niby chrystianizacji to w
          tamtych czasach zdaje sie zupelnie normalne. Kosciol jako budowla pelnil zdaje
          sie role wspolczesnej lesniczowki. Gdzies stal, ktos tam mieszkal i stal na
          strazy rozwoju duchowego w gluszy. Ksiadz zdaje sie glownie informowal o tym
          kogo mozna opodatkowac (sciagnac trybut). Dali mu pozyc zanim sie zorientowali
          co wyrabia. Koscioly ze zlotym wyposazeniem budowano oczywiscie jedynie w
          grodach z silna zaloga. Jaka byla Wislica przed 907 nie wiem.
          • archeo_gda Wiślica i "książę pogański silny bardzo" 28.08.03, 15:57
            Tutaj raczej postęp badań (zwłaszcza na wzgórzu wawelskim) spowodował
            odrzucenie pochopnych teorii o istnieniu w Małopolsce kościołów z okresu
            wielkomorawskiego. O ile pamiętam, w Wiślicy jedynym efektem tej rzekomej
            chrystianizacji wielkomorawskiej miala być tzw. misa chrzcielna. Zdaje się, że
            jej tak wczesne datowanie nie uzyskało potwierdzenia. Poza tym nie bardzo
            rysuje się rola Wislicy jako centrum w panstwie Wiślan (chociaż peryferyjne
            położenie nie musi koniecznie byc argumentem przeciwko takiej tezie). Raczej od
            samego początku ośrodkiem Wiślan był Wawel. Co do przekazu o księciu Wiślan, to
            jest on tak sformułowany że nie wiadomo co się właściwie stało. Możliwości są
            trzy:
            1/ książę ochrzcił się z własnej woli na swojej ziemi
            2/ został ochrzczony pod przymusem na ziemi cudzej
            3/ (ale to tylko dla zwolenników upierdliwego czepiania się słówek) książę
            wspomniał słowa Metodego...

            Oczywiście jeżeli zdecydujemy się na wariant 2/ to możemy negować jakiekolwiek
            próby ekspansji obrządku słowiańskiego do ziemi Wiślan, bo chrzest nastąpił
            gdzie indziej. W wariancie 1/ mamy możliwość, że ochrzcił się wyłącznie sam
            książę, ewentualnie wraz ze swoimi towarzyszami, ale też nie jest powiedziane
            że nastąpiła jakakolwiek konwersja większych grup ludności.
            • rycho7 czy piszesz o tym co uragal bardzo? 29.08.03, 08:10
              archeo_gda napisał:

              > 1/ książę ochrzcił się z własnej woli na swojej ziemi

              W pamieci mam jakis akapit, ktory mowil o ksieciu co uragal bardzo (Jezusowi).
              Swiadczy to o tym, ze mial za soba poparcie antychrzescianskiego ludu. Ponadto
              w owczesnych tekstach nigdy nie wiadomo, czy chodzi o ksiecia czy o wojewode.
              Ustrojowo sa to wrecz przeciwstawne funkcje. Kronikarze pisali przy pomocy
              pojec im znanych. A wybieralny wojewoda byl im absolutnie obcy. Z bardziej
              szczegolowych opisow dotyczacych Korutan (wspolczesna Karyntia) ok. 600 ne.
              wynika, ze ksiaze zawsze byl jedynie wojewoda. Czy cos Ci wiecej wiadomo kim
              byl w rzeczywistosci ksiaze Wislan? Ponadto nie wiem jak zaklasyfikowac Bialych
              Chrobatow. Czy to jakas wspolczesna legenda, czy tez udokumentowana nazwa
              plemienia? Jak oni maja sie do Wislan? Na Slasku bylo 6 plemion. Malopolska
              jest tej samej wielkosci. Ile plemion mieszlkalo w Malopolsce? Oczywiscie z
              Malopolska jest ten problem, ze w czasie Wedrowki Ludow byla deptakiem dla
              prawe wszystkich Slowian (poza Bulgarami). Totez interesuje mnie stan po
              ustaniu migracji.

              Pozdrawiam
              • pumeks książe w Wiśle i Chorwaci 29.08.03, 09:34
                Książę urągał chrześcijanom (wielkomorawskim), nie Jezusowi.
                Żywot św. Metodego powstał na Wielkiej Morawie i został napisany po słowiańsku,
                więc można zakładać, że struktura społeczna i instytucje słowiańskie nie były
                jego autorowi zupełnie nieznane.
                O Białych Chorwatach i innych Chrobatach wiem niewiele. Labuda lokalizuje ich
                raczej w Czechach a nie w Małopolsce. Pewnie będzie to jedna z
                nierozwiązywalnych zagadek przez następne kilkaset lat, tak samo jak "Dagome
                iudex".

                A co do Małopolski w okresie wędrówek ludów: trudno oszacować, jaka liczba
                Słowian tamtędy przeszła, ale wbrew temu, co sugerujesz, wcale nie tak wielka.
                Na pewno najwcześniejsza fala ekspansji tzw. kultury praskiej (Praga-Korczak),
                która poza Małopolską dotarła na Śląsk i do Czech. Prawdopodobnie też grupy
                ludności z ceramiką typu Dziedzice, zajmujące w VI wieku głównie dorzecze Odry.
                Natomiast mało prawdopodobne jest przechodzenie przez Małopolskę jakichkolwiek
                plemion które osiadły ostatecznie na Bałkanach czy w Pannonii. Tamci Słowianie
                wywodzą się raczej od tej grupy, z którą w VI wieku ścierali się Bizantyjczycy
                nad dolnym Dunajem i która potem tworzyła siłę uderzeniową kaganatu awarskiego.

                • archeo_gda znów sie zapomniałem przelogować ;c) n/xt 29.08.03, 09:36
                • rycho7 Dniepr, Morze Czarne, Dunaj 29.08.03, 11:48
                  pumeks napisał:

                  > Żywot św. Metodego powstał na Wielkiej Morawie i został napisany po
                  słowiańsku,
                  > więc można zakładać, że struktura społeczna i instytucje słowiańskie nie były
                  > jego autorowi zupełnie nieznane.

                  Mocny argument. Wielka Morawa byla juz w epoce panstwowosci i feudalizmu.
                  Ksiaze Wislan to postac juz para-panstwowa. Ale panstwo to bylo najwyrazniej
                  bez pisma (biurokracji) oraz calkiem nietrwale. Nic nie wiadomo aby Piastowie
                  musieli pokonywac jakies struktury panstwowe w Malopolskice. Opor opoli to
                  zupelnie inna bajka.

                  > A co do Małopolski w okresie wędrówek ludów: trudno oszacować, jaka liczba
                  > Słowian tamtędy przeszła, ale wbrew temu, co sugerujesz, wcale nie tak
                  wielka.
                  > Na pewno najwcześniejsza fala ekspansji tzw. kultury praskiej (Praga-
                  Korczak),
                  > która poza Małopolską dotarła na Śląsk i do Czech.

                  Nie rozumiem tu slowa "poza". To znaczy ktoredy? Tatrami?

                  > Natomiast mało prawdopodobne jest przechodzenie przez Małopolskę
                  jakichkolwiek
                  > plemion które osiadły ostatecznie na Bałkanach czy w Pannonii. Tamci
                  Słowianie
                  > wywodzą się raczej od tej grupy, z którą w VI wieku ścierali się
                  Bizantyjczycy
                  > nad dolnym Dunajem i która potem tworzyła siłę uderzeniową kaganatu
                  awarskiego.

                  Z tego jak rozumiem literature czeska wynika, ze jedynie Bulgarzy nie przeszli
                  przez Brame Morawska. Ja to rozumiem jako ostroznosc migracji wzdluz terenow
                  przydatnych rolniczo. Lasostepem do Lwowa i dalej na zachod na polnoc od
                  Karpat. Step panonski konczy sie w okolicach Nitry (centrum wielkomorawskiego).
                  Dalej od zachodu na poludnie sa tereny rolnicze za austriackim Weinviertel.
                  Pierwotnie pustki osadnicze siegaly Bawarii skad Germanie wypierali Slowian na
                  samym poczatku. Pierwszymi Slowianami podporzadkowanymi panstwu Frankow byli
                  Korutanie ze wspolczesnej Karyntii. Najazd Awarow spowodowal przymusowe
                  zgromadzenie Slowian na terenach Panonii. Nie wiem na ile byly to wspolczesne
                  tereny Wegier (step) a na ile rzymska Panonia Zachodnia (do Linzu, juz tereny
                  rolnicze). Wyglada na to, ze Slowianie byli juz w "dolkach startowych" na
                  Balkanach przed przybyciem Awarow. Ewentualna droga migracji przez Delte Dunaju
                  i puszty wegierskie wydaja mi sie zbyt straczencza dla rolnikow a jednoczesnie
                  naturalna dla pasterzy. Pozostaje jeszcze droga przez Karpaty. Ale ja wybrali
                  400 lat temu pasterze Wolosi. Nie wydaja mi sie aby Slowianie chcieli
                  kiedykolwiek konkurowac na tym terenie. Szczegolnie, ze Malopolska byla bardzo
                  slabo zasiedlona.

                  Najbardziej przekonywujacym dowodem dla mnie bylyby slowianskie lodzie nad
                  Dunajem. Droga Dniepr, Morze Czarne, Dunaj bylaby idealnym rozwiazaniem dla
                  Slowian. Port koncowy w Karyntii tez bylby rozsadny. Ale to z kolei
                  wskazywaloby na jakies potworne zacofanie Slowian z trasy malopolskiej.

                  Tak czy owak dotarcie jednym rzutem spod Kijowa do Karyntii wymaga ogromnego
                  zaufania do wywiadu wojskowego i przekonania o niezawodnosci technologii
                  transportu rzeczno-morskiego. Po drodze nie ma gdzie zasiac. Totez zapasy
                  (dwuletnie) na lodziach dla calego plemienia musialy sie wydawac calkiem
                  bezpieczne. Wiek pokoju na stepie pomiedzy Hunami a Awarami?

                  Pozdrawiam
      • ignorant11 Re: Czy my mówimy po dolno-słowacku? 28.08.03, 13:30
        rycho7 napisał:

        > ignorant11 napisał:
        >
        > > Czy zatem Polska jest Dolną Słowacją..?
        >
        > Uwzgledniajac wspolczesny slowacki nacjonalizm (cos ulubionego przez
        Ignoranta)
        >
        > to niewatpliwe tak. Slowacy twierdza, ze nie bylo Wielkiej Morawy lecz Wielka
        > Slowacja. Faktem jest, ze wlasciwe centrum panstwa znajdowalo sie na terenie
        > wspolczesnej Slowacji (Nitra). Mowili jezykiem tak podobnym ze prawdopodobnie
        > nierozroznialnym terytorialnie. Oczywiscie plemiona lechickie mowily tym
        samym
        > jezykie Reasumujac lepiej pozbyc sie choroby nacjonalizmu i budowac
        > Europe regionow. Kazdy glupol potrafi na bazie nacjonalizmu wymyslec taka
        > glupote na jaka nie bylo stac innch glupoli.

        Sława!

        Mimo prowokacyjnego tytułu watku wcale nie uważam słowackiego nacjonalizmu za
        cos złego, nawet jeśli poszczególni nacjonaliści nie maja racji...

        Chętnie też zamiast europki regionów budowałbym porozumienia o szerszym
        zasięgu, nawet gdyby to było nazywane przez Ciebie słowackim nacjonalizmem...

        Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka