eliot
19.05.08, 13:56
www.rp.pl/artykul/132251.html
Jak Polacy pomogli ochrzcić Szwedów
Zbigniew Bidakowski 09-05-2008, ostatnia aktualizacja 10-05-2008
13:01
Teza, że misja, która ochrzciła króla Olofa, przybyła z Polski,
wywołała mieszane uczucia w Szwecji. Niektórzy badacze zaakceptowali
ją, natomiast mocno zaatakowali ją historycy religii. Rozmowa z
prof. Władysławem Duczką
źródło: Rzeczpospolita
+zobacz więcejRz: Czy to wikingowie stworzyli państwo polskie?
Władysław Duczko: Nie sądzę. Nic nie wskazuje, aby zaistniała
sytuacja podobna do tej nad Dnieprem, gdzie inicjatywę powstania
słowiańskiego Księstwa Kijowskiego podjęli Szwedzi. Może nie
konkretnie wikingowie, czyli rozbójnicy, ale dynastia książęca ze
Skandynawii. Nawet samo słowo Ruś nie jest słowiańskie, lecz
szwedzko-fińskie. Organizację wczesnopaństwową, z której powstała
Polska, stworzyła dynastia, którą później nazwano dynastią Piastów.
Na pewnej konferencji naukowej w Szwecji pokazano mapę podróży
wikingów. Ich trasy biegły na zachodzie Europy do Hiszpanii i
Afryki, na wschodzie Dnieprem do Morza Czarnego i przez środek
kontynentu, czyli też przez Polskę. Nasi naukowcy oświadczyli jednak
kategorycznie, że w Polsce nie było żadnych wikingów. Szwedzi
zorientowali się, że dotknęli jakiegoś czułego punktu, i
przygotowali szybko nową mapę: w miejscu ziem polskich była biała
plama.
Co do strachu przed wikingami, to byłem uczestnikiem konferencji, na
której Łotysze też zdecydowanie twierdzili, że na ich ziemiach nie
było wikingów. Odpowiedziałem im, że nie mają być z czego dumni, bo
to by świadczyło, że u nich nie było nic ciekawego.
Czyli obecność wikingów jest dowodem na atrakcyjność miejsca, do
którego przybywali?
Owszem, bo Skandynawowie atakowali lub zasiedlali miejsca, które
były bogate albo obiecywały dobre życie. Do głowy by im nie przyszło
iść tam, gdzie nie mogli na to liczyć.
A zjawiali się na ziemiach dzisiejszej Polski?
Byli dobrze widoczni na Pomorzu. Osiedlali się tam głównie Duńczycy,
ale też Szwedzi i mieszkańcy Gotlandii. Sadowili się wśród
miejscowych społeczności słowiańskich, współdziałając z elitami
plemiennymi. Czasami byli kupcami, czasami, jak w mieście Wolin,
byli i kupcami, i najemnymi wojownikami.
Ale jakie były związki wikingów albo, jak pan woli Skandynawów, z
państwem Mieszka I? Czy służyli w drużynie księcia?
Jest tylko jedno źródło pisane, które wspomina siłę militarną
Mieszka I – raport Ibrahima ibn Jakuba, żydowskiego dyplomaty i
kupca z muzułmańskiej Hiszpanii, który odwiedzał środkową Europę.
Chyba nie dotarł do Polski, ale dużo o niej słyszał. Twierdził, że
jednym z najrozleglejszych krajów tej części Europy jest właśnie
państwo Mieszka mającego 3 tys. zbrojnych. Ani Ibrahim, ani inne
źródła nie mówią, że drużyny Mieszka i jego syna składały się ze
Skandynawów. Ci władcy mogli według potrzeb najmować zbrojne grupy z
Północy i na pewno to robili. Są cmentarzyska w Wielkopolsce
zawierające typowe uzbrojenie skandynawskie, są ślady pochówków
kobiet skandynawskich. Nie jest ich jednak specjalnie dużo. Były to
najwyraźniej małe grupy sprowadzone w jakichś specjalnych
okolicznościach. Ale drużyny Mieszka i Bolesława tworzyli ludzie
miejscowi. Obcy, tacy jak Skandynawowie, stanowili tylko część
wojowników.
Czyli państwo polskie stworzyli nie wikingowie, tylko zdolni
Piastowie stosujący brutalną siłę i umiejętnie wymieniający żony. W
tych grach małżeńskich brała także udział Świętosława, córka Mieszka
i Dobrawy.
Jej małżeństwa miały znaczny wpływ na życie polityczne krajów
skandynawskich. Zaczęło się od Szwecji, za której króla Eryka
Zwycięskiego Mieszko wydał córkę w roku 983. Wtedy właśnie Obodryci
i inne zachodniosłowiańskie plemiona powstały przeciw Niemcom, a
Szwedzi prowadzili wojny z Duńczykami. Mieszko w tym ogniu chciał
upiec własną pieczeń. A że potrzebował wsparcia, zdecydował się
wejść w alians z Erykiem szwedzkim przez oddanie mu córki. Wysłana
do Uppsali urodziła tam Erykowi syna Olofa, późniejszego króla. Sagi
islandzkie przerobiły potem Mieszkównę na lokalną szwedzką Sigrid
Storradę, która miała ostry temperament. Wydaje się, że przynajmniej
z tym temperamentem to prawda, bo Mieszkówna miała go po kim
dziedziczyć – po Piastach, ale przede wszystkim po matce, czyli
Przemyślidach, którzy byli raczej piekielnymi typami.
--
Eliot