Dodaj do ulubionych

Anatomia rynków wschodnich obala mity

28.09.08, 12:05
Sława!

biznes.interia.pl/prasa/nowe_zycie_gospodarcze/news/polska-podbija-wschod,1182475

WidaC, że rosja jest dla Polski dostawca, zapleczem surowcowym...

Widac tez ze wcale nie jest jakims wielkim rynkiem zbytu, gdy niewiele
przewyższa Ukraine...
smile)

Forum Słowiańskie
gg 1728585
Obserwuj wątek
    • eliot Krótka ale treściwa opinia Luttwaka (1) 29.09.08, 12:36
      Zwróć uwagę szczególnie na wyjatkowo trzeźwą ocenę Rosji i jej
      potencjału. To rzadkie u zachodnich ekspertów. Również ocena Chin i
      Indii nieco odbiega od zwyczajowych zachwytów...

      Ameryka i tak będzie najsilniejsza
      Edward Luttwak*2008-09-27, ostatnia aktualizacja 2008-09-26 19:21

      wyborcza.pl/1,76498,5740114,Ameryka_i_tak_bedzie_najsilniejsza.html

      Mimo wszystkich obecnych problemów Stany Zjednoczone wraz z Europą
      długo jeszcze utrzymają prymat w świecie


      W czasach, gdy słabną amerykańskie finanse, bo taniejące
      nieruchomości nie gwarantują narosłego do kolosalnych rozmiarów
      (idącego w biliony, nie w miliardy) długu hipotecznego, gdy wartość
      bezpiecznych lokat bankowych może z dnia na dzień spaść do zera i
      gdy sam dolar traci na wiarygodności wskutek nowych długów
      zaciąganych na nieznaną dotąd skalę przez rząd USA,
      prawdopodobniejsze stają się przepowiednie o schyłku Ameryki.

      Pisane na poczekaniu dziennikarskie książki - jak Fareeda
      Zakarii "The Post American World" - powtarzają to, co wiemy wszyscy.
      Że gospodarka Chin przeżywa wzrost od blisko 30 lat, a Indii - od
      10. Że w Zatoce Perskiej trwa karnawał konsumpcji - każdy szejkanat
      sprawia sobie wielkie międzynarodowe lotnisko i nie bacząc na ryzyko
      pustych foteli, własną linię lotniczą. Że w Moskwie płynie struga
      petrorubli, niepodzielną władzę sprawuje Kreml, a na prowincji
      rządzi szara bieda. Że na przeszkodzie wzrostu gospodarczego Europy
      stoi głęboki konserwatyzm związków zawodowych i korporacji
      pracodawców (tzw. problemy strukturalne), podczas gdy polityczna
      integracja nie pełznie już nawet z szybkością lodowca. Że wreszcie
      ogromne bogactwo Stanów Zjednoczonych - kraju 19 tys. lotnisk dla
      prywatnych maszyn i iście śródziemnomorskiego zagęszczenia
      prywatnych basenów - marnieje wskutek nieakceptowania pragmatycznych
      rozwiązań problemów kraju, od narkotyków po transport publiczny i
      opiekę zdrowotną, zżerających dziś 17 proc. dochodu narodowego USA.

      Marnotrawne Chiny

      To wiemy, lecz by określić przyszłość USA - i Europy - musimy
      wiedzieć jeszcze, jak wypadną one w konkurencji z innymi
      mocarstwami. Może Komunistyczna Partia Chin utrzyma się u władzy,
      może upadnie - duże trzęsienie ziemi w Pekinie wystarczyłoby do
      wyzwolenia nagromadzonego przez dziesięciolecia niezadowolenia - a
      może zreformuje się demokratycznie, przegrywając wybory po to, żeby
      jak Kuomintang na Tajwanie wygrać je naprawdę? To warunek
      prześcignięcia przez Chiny USA - modernizujący się, demokratyczny i
      stabilny kraj z 1,3-1,5 mld mieszkańców przewyższy w każdej
      dziedzinie mniejszego konkurenta. Dalsze rządy komunistów zaowocują
      natomiast kolejnymi błędami, bo popełnia je każda dyktatura,
      poczynając od monstrualnych strat kapitałowych - w każdej chińskiej
      prowincji i w setkach mniejszych jednostek administracyjnych
      realizuje się na mniejszą skalę megalomanię rządu centralnego:
      elektrownia wodna na rzece Jangcy, z której prąd nigdy nie
      zrekompensuje kosztów zatopienia tylu miast, 1142-kilometrowa
      wysokogórska magistrala kolejowa do Lhasy, która nigdy nie
      przyniesie zwrotu poniesionych kosztów, igrzyska olimpijskie
      wymagające zamknięcia bądź przeniesienia tysięcy fabryk w próżnym
      wysiłku oczyszczenia zatrutego powietrza stolicy, wreszcie projekty
      regulacji Żółtej Rzeki w rzeczywistości pogłębiające procesy
      pustynnienia, imponujące siedziby partyjne oraz wystawne rezydencje
      lokalnych przywódców.

      Całe to marnotrawstwo w połączeniu z przeinwestowaniem prywatnym
      redukuje zysk per saldo z kapitału, zżerając pomału realną wartość
      chińskich oszczędności. Oto powód, dla którego Chiny rządzone przez
      komunistów nie mogą liczyć na osiągnięcie koreańskiej wydajności,
      nie mówiąc o konkurowaniu na dłuższą metę z amerykańską
      innowacyjnością. Będą nadal polegały na imporcie technologii,
      projektów i modeli strukturalnych - dziełem zagranicznych
      architektów są najważniejsze olimpijskie budowle. Dzisiejsze Chiny
      kontynuują błyskawiczny wzrost dzięki niskim kosztom produkcji, ale
      tylko głupcy i autorzy pisanych na poczekaniu książek wierzą, że ten
      trend utrzyma się mimo rosnących kosztów.
      • eliot Re: Krótka ale treściwa opinia Luttwaka (2) 29.09.08, 12:38
        Skłócone Indie

        Indie nie cierpią na deficyt demokracji, tylko jej przerost:
        wzrostowi gospodarczemu zagraża rosnąca korupcja populistycznych
        rządów. Dużymi partiami - Kongresem i Indyjską Partią Ludową - nadal
        kierują szanowani politycy, jednak ustępują one pola mniejszym
        formacjom decydującym o powstawaniu i rozpadzie koalicyjnych rządów.
        Formalnie reprezentują kasty, regiony i rozmaite radykalizmy, jednak
        ich deputowani coraz chętniej sprzedają głosy, a inni, by głosować,
        muszą brać przepustki z więzienia, gdzie siedzą za wymuszenia,
        łapówki, oszustwa, a nawet morderstwa. Jeszcze gorsza (z wyjątkami)
        korupcja panuje na szczeblu krajowym. Polega - najogólniej mówiąc -
        na przekształcaniu polityki w codzienny spór o podział dóbr, co
        bardzo utrudnia planowanie i uszczupla fundusze na inwestycje
        publiczne. O ile Chiny przeinwestowują infrastrukturę, Indie
        dramatycznie nie doinwestowują dróg, lotnisk i elektrowni, a zarazem
        stawiają opór prywatyzacji. Szczupła elita administracji centralnej
        walczy o utrzymanie dawnych brytyjskich standardów, jednak na
        szczeblu stanowym szerzy się biurokratyczna nieudolność i coraz
        bezwstydniejsza korupcja. W dorównującym liczbą ludności Niemcom
        stanie Tamil Nadu, gdzie swego czasu dobrze rządzili bramini, dziś
        urzędnicy z niższych kast nie tyle rządzą źle, ile z reguły nie
        rządzą wcale. Jeżeli wzrost gospodarczy nie odwróci tych trendów,
        niesprawne rządy zagrożą gospodarce kraju.


        Niedoinwestowana Rosja

        Wyludniająca się Rosja z trzecioświatową gospodarką opartą na
        eksporcie surowców nie jest dla Stanów Zjednoczonych i Europy
        poważnym rywalem. Jednak kosztuje je sporo, bo popiera wszelką
        antyzachodnią działalność - od rządów Chaveza po opłakaną w skutkach
        dyktaturę Mugabego. Kiedy zmarniały nadzieje na prawdziwą
        demokrację, świat łudził się, że Putin stworzy przynajmniej
        przyzwoity autorytaryzm z władzą na Kremlu, ale wolną gospodarką.
        Zamiast tego zbudował on niestety jedyny w swym rodzaju ustrój
        centralnie planowanego gangsteryzmu, gdzie wypadający z łask lokalni
        kapitaliści i za dobrze prosperujący zagraniczni inwestorzy
        wywłaszczani są pod groźbą śledztw za zmyślone przestępstwa,
        natomiast mordercy podlegają ochronie. Nie brakuje pieniędzy na
        wszelkie luksusy, ale brakuje na doinwestowanie badań, rozwoju,
        rolnictwa czy przemysłu. Dlatego koniec boomu na ropę i gaz -
        wszystkie boomy kończą się prędzej czy później - pogrąży ostatecznie
        całą rosyjską gospodarkę.

        Zintegrowana Europa

        Wniosek z tego taki, że mimo wszystkich obecnych problemów Stany
        Zjednoczone wraz z Europą długo jeszcze utrzymają prymat w świecie i
        że może przyjacielska, ale nieuchronna i realna rywalizacja toczyć
        się będzie między nimi. Przewagą USA jest ustrój federalny, więc
        przyszłość transatlantyckiej rywalizacji zależeć będzie w znacznej
        mierze od integracji UE. Kraje członkowskie stawiają konsekwentny i
        coraz mocniejszy opór wszelkim unifikacyjnym propozycjom
        brukselskich eurokratów - od unijnego prezydenta po normy sera.
        Teraz jednak otwiera się inna ścieżka integracji dzięki czemuś, co
        wydaje się jej przeciwieństwem - decentralizacji Europy rozpadającej
        się na regiony, a nawet quasi-państwa, jak Katalonia i Szkocja, do
        których wkrótce może dołączy włoska Padania. Tym, co łączy tak
        odmienne regiony, jest potrzeba wyższego szczebla zarządzania
        pozwalającego radzić sobie z ponadregionalnymi problemami
        gospodarczymi i politycznymi - szczeblem tym wcale nie musi być
        państwo, od którego pragną się uwolnić. Jest to impuls na rzecz
        stworzenia europejskiego rządu federalnego znacznie silniejszy od
        wszelkich idei eurokratów. Pozwoli on może ominąć przeszkody
        stawiane politycznej integracji przez państwa członkowskie.

        Innowacyjna Ameryka

        Co do Stanów Zjednoczonych powstaje pytanie, czy potrafią one stawić
        czoło swoim problemom metodami politycznymi, czy raz jeszcze
        pozwolą, by przesłoniła je prywata. Pierwsze byłoby lepsze, ale
        drugie jest bardziej prawdopodobne, bo nadal brak zgody co do
        rozwiązań problemów zbiorowych, od deficytu federalnego po opiekę
        zdrowotną - sugestia, by 97-letnim pacjentom nie wszczepiać by-
        passów, to nadal tabu.

        Szeroko otwiera się jednak inna droga innowacyjnego rozwoju
        gospodarczego. Wszystko wskazuje na to, że rozpoczął się nowy
        transformacyjny boom w amerykańskim stylu, tym razem w sektorze
        energetycznym. Mniejsza o to, że samochód mojego brata w Denver
        napędzany jest dziś zużytym olejem z restauracji, ważne jest to, że
        jego świadomość, wraz ze świadomością milionów Amerykanów, skupiła
        się na problemach oszczędzania, wytwarzania i zastępowania źródeł
        energii - bzdurach nieobchodzących nikogo w czasach taniej ropy.
        Nowe wynalazki wchodzą w fazę przemysłową, jak izraelski projekt
        samochodu elektrycznego, będący gigantycznym przełomem, bo
        technologia jest gotowa, koszt jednostkowy bardzo niski, cały
        projekt może wdrożyć na dowolną skalę każdy przedsiębiorca i każde
        miasto, a produkcję rozpocząć szybko dowolna fabryka. W odróżnieniu
        od dotowanych ogniw słonecznych, turbin wiatrowych czy budowanych
        latami reaktorów jądrowych obecne innowacje - budzące ducha
        przedsiębiorczości, a więc szybkie - mogą zapoczątkować w Ameryce
        nowy boom gospodarczy.

        To te nowiny powinny przerazić eksporterów ropy, a nie próżne
        gadanie o mnóstwie reaktorów jądrowych czy o czymkolwiek, co wymaga
        zdolności do publicznego działania, wyraźnie słabej w Stanach
        Zjednoczonych, gdzie Kongres nie umiał przegłosować ustawy o
        szybkiej ścieżce legalizacji budowy nowych reaktorów jądrowych,
        gdzie "szybka" oznacza nadal lata sądowych zmagań.

        Może więc przyszłość zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Europy
        ukształtują ich prawdziwe zalety - indywidualna przedsiębiorczość po
        jednej stronie Atlantyku i lokalno-regionalna wiarygodność po
        drugiej - a nie słabości budzące dziś myśl o schyłku.

        przeł. Sergiusz Kowalski

        *Edward Luttwak - amerykański ekonomista i politolog. Urodził się w
        1942 r. w Siedmiogrodzie. Studiował w London School of Economics. W
        1968 r. jego debiut "Coup d'Etat: A Practical Handbook" ("Zamach
        stanu. Poradnik praktyczny") przyniósł mu sławę w Wielkiej Brytanii.
        Potem Luttwak przeniósł się do USA, gdzie doktoryzował się z nauk
        politycznych i historii starożytnej na Uniwersytecie Johnsa
        Hopkinsa. Był doradcą prezydenta Ronalda Reagana w czasie pierwszej
        kadencji; pracuje jako konsultant polityczny i publicysta. W Polsce
        wyszła jego głośna książka "Turbokapitalizm. Zwycięzcy i przegrani
        światowej gospodarki"


        Źródło: Gazeta Wyborcza
        • ignorant11 Re: Krótka ale treściwa opinia Luttwaka (2) 29.09.08, 14:15
          Sława!

          No tak.

          JA nie m jestem jakims wybitnym expertem, ale mysle dokladnie tak samo i pisze
          prawie to samo...

          Na poaracie tej jakze trzeźwej i oczywistej analizy warto wspmniec o nalezacej
          do Zachodu JAponii oraz przypomniec nieco statysk.

          Chiny to ca 2bln $ PKB przy milardowej ludnosci czyli ca UK lub Francja z
          ludnoscia wieksza niz c ała Europawraz z USA i Mexykiem...

          I do tego calkowicie uzaleznione od exportu na Zachód.., wiecej wszlekie aktywa
          chińskie sa ulokowane w USA.

          ZAtem zadnych szans na konfrontacje i nedza...

          INdie?

          Jako alternatywa dla Chin ok, ale nie jako konkurent Zachodu a co najwyzej Chin
          czy rosji...
          rosja???
          smile)
          Nie rozśmieszajcie mnie to podobnie jak Chiny Francja ( na wyrost) rozlana na
          cala Europe i Ameryke.., tak rosja to emirat i mniejszy niz Arabia rozlany na
          ludnosc 140mln czyli jakby Arabowie mieli tylko zasoby Arabii a chcieli
          utrzymac z tego wszystkie kraje arabskie...
          smile)
          Widac,że Arabowie maja wieksze szanse byc nowa potega swiata.
          No i postepuja nieco madrzej n9iz rosjanie.

          A Iran? To kolejny konkurent dla rosji.
          I na tyle grozny,ze polozony blizej Europy ni8z rosja...
          smile)

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka