witomir
09.11.03, 20:34
W mitologii indoeuropejskiej smok jest kosmicznym przeciwnikiem boga burzy
i piorunów - głównie ze względu na swą chtoniczną naturę. Mówią o tym liczne
mity, baśnie i legendy. Znani uczeni rosyjscy, W.W. Iwanow i W.N.Toporow,
zrekonstruowali podstawowy schemat morfologiczny ogólnoindoeuropejskiego
mitu o gromowładcy Słowianie wierzyli, że w czasie burzy latają węże
ogniste, które usiłują się schronić przed uderzeniami pioruna, ale Bóg goni
je swymi strzałami i jeśli się zdarzy, że wąż zostanie zabity blisko
jakiegoś budynku, to budynek ten zapala się "od zbryzgania krwią węża".
Pierwotna wersja tego mitu wyglądała następująco. Bóg burzy znajdował się na
górze, na niebie, razem ze słońcem i księżycem, u szczytu trzyczęściowego
drzewa świata, skierowanego na cztery strony Kosmosu. Z kolei smok siedział
na dole, u korzeni drzewa kosmicznego, na czarnej wełnie. Porywał bydło i
chował je w pieczarze za skałą, natomiast bóg burzy, rozbijając skałę,
uwalniał bydło lub ludzi. Po wstępnej utarczce smok ukrywał się pod różnymi
postaciami żywych istot, a nawet zamieniał się w nie (np. w człowieka,
konia, krowę itp.). Następnie chował się pod drzewem lub kamieniem. Wówczas
gromowładca, gnając na koniu lub na swym wozie, młotem lub błyskawicą walił
w drzewo, zapalał je, uderzał w kamień i rozbijał go. Po pełnym zwycięstwie
boga burzy nad smokiem pojawiała się woda (padał deszcz). Pokonany potwór na
koniec krył się w wodzie i ziemi.
Najbardziej znany z polskich smoków - wawelski, wziął swą nazwę
prawdopodobnie od Smoczej Jamy, w której zawsze znajdowano kości. Legenda o
jego zabiciu odziwerciedla całą strukturę indoeuropejskiego mitu walki
Gromowładcy ze smokiem w Centrum świata (Góry Kosmicznej lub Drzewa
Kosmicznego), którą w przypadku Krakowa jest Wawel. Smokobójcą był natomiast
Krak, Krok (prawd. od słowiańskiego Krok – „Rozłożyste Drzewo” lub „Kruk”.
W heroicznych opowieściach średniowiecznych, wielu rycerzy walczy ze
smokami. I tak np. w opowiadaniu Galfreda z Monmouth o królu Morwidzie,
smoka niepokojącego okolice Pragi zabił rycerz Ratibor. Wedle innych podań,
w Kijowie smoka zabijają trzej bohaterowie.W folklorze wschodniosłowiańskim
występuje bohater zwany Ususlan Zalazarowicz, Jerusłan Kazanowicz, Urusłan
Urusłanowicz, Rusłan, Jerusłan, Jarosław, Jerusal, Rostonej lub Rochlej,
który walczy z carem - smokiem Feodulem. W odległych Indiach pokonuje
trójgłowego smoka z jeziora, który pożerał ludzi. Z wody wydobywa skarb
smoka - samoświecący kamień (= symbol Jaźni). Lecz wyzwolona przez niego
królewna po zabiciu smoka, umoczyła rękę w smoczej krwi i naznaczyła nią
plecy herosa, ponieważ zabrał on smokowi jego znak - krew. Weles, słowiański
chtoniczny bóg płodności pól i zmarłych, władca Zaświatów i śmierci,
strażnik pokładów złota i skarbów, przeciwnik Peruna przyjmował niekiedy
postać żmija. Był on Pierwszy Żmijem, ognistym wężem, synonimem Ognistej
Rzeki łączącej się z Piekłem. Żmije, smoki, ażdachy, chały, ały to w
mitologii słowiańskiej wężopodobne stwory mieszkające w chmurach i
jeziorach, działające na szkodę ludzi, to ludojady wypijające wody i
zagrażające pożarciem słońca. Warto tu zauważyć, iż w mitologiach
wschodniosłowiańskich aż roi się od smoków i ich pogromców, zaś motyw ten
wykorzystywała już od początku propaganda komunistyczna (porównaj np. plakat
autorstwa Deni pt. „Trocki rozprawia się z kontrrewolucją” przedstawiający
twórcę Armii Czerwonej jako rycerza mordującego smoka w „burżuazyjnym”
cylindrze na wrażym łbie). W czasach „realizmu socjalistycznego” kreskówki
sowieckie i baśniowe filmy również przedstawiały klasycznych „ludowych”
pogromców trójgłowych smoków. Nic też dziwnego, iż po upadku Związku
Radzieckiego to właśnie św. Jerzy zabijający smoka natychmiast pojawił się w
herbie stolicy Rosji – Moskwy.Ostatniego smoka w naszym kraju miał "widzieć"
w r. 1789 miejscowy proboszcz pod Strzeżowem w Małopolsce. Potwór ów - co
skrzętnie odnotowano - miał cztery nogi i tyleż skrzydeł. Był długi na
półtora łokcia i swym tchem sprawiał ból oczu, a nawet ślepotę, podobnie jak
miały czynić to smoki irańskieW XII-wiecznych europejskich bestiariuszach
prawdziwy smok nosi nazwę draco (le dragon z ok. 1121 r.) i jest synonimem
diabła, przeciwnikiem rycerza i świętych. Dlatego też jest rzeczą oczywistą,
że w symbolice pieczęci władców chrześcijańskich pojawia się obraz smoka
pokonanego przez rycerza. W Polsce po raz pierwszy symbolika ta widnieje na
pieczęci księcia Przemysława I (1247-1250), przedstawiającej władcę
depczącego smoka. Motyw ten widnieje również na pieczęciach innych Piastów w
XIII i XIV w. - Bolesława kaliskiego, Władysława I opolskiego, Przemysława
II, Henryka IV głogowsko - żagańskiego, Kazimierza inowrocławskiego, Kaźka
szczecińskiego, Bolesława Pobożnego i Kazimierza Kondradowica. Jest również
na monetach Mieszka kaliskiego, Władysława Laskonogiego (lub Władysława
Odonica) i Mieszka III.
Z pewnym zdziwieniem stwierdzamy istnienie smoka (samotnego, niepokonanego!)
na pieczęci Trojdena I (1329 r.) a następnie jego potomków - Siemowita III i
przypuszczalnie Kazimierza I, książąt czerskich. Stał się on nawet herbem
księstwa czerskiego (Mazowsze). Na czterodzielnej tarczy były wyobrażone na
przemian orły i smoki. Orzeł był "zarezerwowany" dla członków panującej
dynastii piastowskiej, zaś smoka z czasem zastąpiła – i bardzo dobrze!-
sowa. Godło smoka zostało przyjęte, jak sądzą mediewiści, za pośrednictwem
wzorowanym na Fizjologusie średniowiecznych bestiariuszy. Rzeczą wielce
wymowną jest fakt, że w tym samym czasie pojawia się również upoczwarzona
syrena na najstarszej pieczęci Starej Warszawy. Ten typ potwora natomiast
wszędzie na świecie symbolizuje demona wodnego zabijającego masowo młodych
mężczyzn. Sądząc po późniejszych dziejach Warszawy, herb ten był proroczą
zapowiedzią jej tragicznych losów.
W mitologii Słowian południowych i wschodnich Wąż Ognisty był demonicznym
wcieleniem ognia, złowrogim latającym władcą bogactw zwanym również Naletnik
(Słowiańszczyzna Wschodnia) i Pienieżny Żmij (Serbowie Łużyccy). Miał on
spłodzić wężokształtnego syna ze zgwałconą przez siebie (lub poślubioną)
kobietą. Syn ów nosił imię Zmaj Ogneni Wuk (serbs. "Wąż Ognisty Wilk"). W
niektórych podaniach narodził się jako człowiek pokryty wilczą sierścią.
Posiadał również zdolności przemieniania siebie i swojej drużyny w wilki –
wilkołaki, a także w inne zwierzęta lub ptaki. Wystąpił przeciw ojcu i
oczywiście pokonał go. Mit ten odzwierciedla wyjątkową kumulację negatywnych
sił agresji, zła i nienawiści. Zmaj jest synem smoka, smokobójcą
(ojcobójcą), który przechodzi podwójną inicjację wojownika - wilczą i
smoczą. Staje się również mistrzem inicjacji wojowników tworzących jego
drużynę. Umiejętność transformacji w zwierzęta posiadają również bohaterowie
wschodniosłowiańskich bylin, co świadczy o starej tradycji tych technik
wojennych.
Łączenie symboli smoka i wilka nie było tylko specyfiką wierzeń słowiańskich
W najniższych poziomach nieświadomości znajduje się osad doświadczenia
wszystkich naszych zwierzęcych, a następnie najstarszych ludzkich
przodków. "Zbiorowa nieświadomość - jak twierdził Jung - jest ogromnym
duchowym dziedzictwem rozwoju ludzkości, odrodzonym w każdej strukturze
indywidualnej". Jeśli tak jest naprawdę, to rzeczą zrozumiałą będzie
istnienie - w "mrocznych jaskiniach ludzkiego mózgu" - wspomnienia obrazu,
przytłumionego i zniekształconego przez następne doświadczenia, mięsożernego
dinozaura, będącego śmiertelnym wrogiem żyjących już w erze mezozoicznej
ssaków. Jeśli ontogeneza odtwarza wszystkie etapy filogenezy, to czy
przypadkiem taki sam proces nie dotyczy psychiki? Podstawowe, instynktowne
reakcje, gwarantujące przeżyci