Dodaj do ulubionych

powiesc do dokonczenia (Malen_a czekam:))

26.08.03, 20:38
Pociąg równo turkotał po szynach. Obraz za oknem zmieniał się z rzadka, tylko
wtedy właściwie, kiedy zbliżali się do jakiegoś miasta, miejscowości lub wsi,
gdzie był peron. Nie zatrzymywał się wszędzie, a krajobraz zmieniał się.
Bardziej niż jej się mogło wydawać. Tylko ciemność rozmywała różnice. Każdy
las był inny, inaczej rozkładały się bruzdy śniegu, inne były postaci drzew
na tle czerni nocy i bieli śniegu. Nagle pociąg stanął. Las iglasty zaszumiał
groźnie. Spojrzała w okno – już dawno nie działało ogrzewanie, ale dopiero
teraz przeniknął ją dreszcz. Dochodziła północ, a ona sama, w szczerym polu.
Drzewa wydały się jej nagle gromadą szkieletów, z tymi podzielonymi gałązkami
sterczącymi sztywno po bokach, jasne czupryny koron zatrzęsły się groźnie w
mroku. Nagle zgasło światło w całym wagonie – zrobiło jej się nieswojo. Mocno
wtuliła się w kożuch i przymknęła powieki. Chyba się zdrzemnęła,...
Obserwuj wątek
    • malen_a jednak nie wytrzymałam i szybko dopisuje :--))) 26.08.03, 23:13

      > wtuliła się w kożuch i przymknęła powieki. Chyba się zdrzemnęła,...

      ...ile to czasu minęło.. godzina, dwie... przetarła oczy, zegarek pokazywał 2
      w nocy, było jednak zbyt jasno jak na te porę. Powoli rozejrzała się sie po
      przedziale, już nie była sama, dookoła niej zaroiło się od małych ludzików
      szepczących do siebie cicho i pokazujących sobie jej postać krzywymi palcami.
      „Gdzie ja jestem?” za oknem ten sam widok, te same drzewa ... tylko to
      światło, błękitne światło przenikające przez wierzchołki drzew ...
      Jeden z ludzików nagle przysunął sie do niej i powiedział....
      • wonsz Bede czeci :) 27.08.03, 02:44
        malen_a napisała:

        > Jeden z ludzików nagle przysunął sie do niej i powiedział....

        "Bileciki do kontroli, ile jeszcze razy bede powtarzal"

        Powoli odzyskiwala swiadomosc. Chwile trwalo, zanim uswiadomila sobie dlaczego
        znalazla sie w tym brudnym przedziale drugiej klasy leniwie toczacego sie
        przez mrok pociagu. Czlowiek z naszywka "konduktor rewizyjny" sprawdzil jej
        bilet, wymamrotal niewyrazne pozegnanie i wyszedl z trudem zasuwajac
        rozlatujace sie drzwi. Zostala sama. Nie mogla przestac myslec o tym, co czeka
        na nia u celu podrozy. Czy jej obawy sa sluszne? A moze to wszystko nie jest
        prawda? Ale gdyby to byl czyjs zart nie mialaby w kieszeni koperty z
        urzedowym, pelnym czerwonych pieczeci pismem...

        Pociag przelecial po rozjazdach i zwolnil. Za oknem zajasnialy swiatla domow.
        Wstala, ubrala sie, zebrala skromny bagaz i po krotkim zmaganiu z drzwiami
        ruszyla do wyjscia z wagonu. Bala sie, choc jeszcze nie wiedziala czego.
        Sklad, piszczac hamulcami, wtaczal sie na stacje.
        • ulalka Re: cdn. :)) 27.08.03, 16:47
          spojrzala na zegarek... minela 4.. widziala zlamana szarowke... dziwne.. o tej
          porze? no tak... poswiata od sniegu. wyszla przed budynek dworca, ponurego, jak
          jej mysli. zobaczyla skrzywiony napis "taxi" i ani jednego samochodu noszacego
          ten sam znak. poprawila szalik. czy jeszcze trafi? i kto jej otworzy drzwi o
          tej dziwnej porze? a moze tam juz nikogo nie ma, kto moglby jej cos powiedziec,
          jakos wyjasnic skad ta dziwna korespondencja... ogranal ja nagle strach, by nie
          powiedziec panika... no nic... postawila kolnierz od korzucha i ruszyla przed
          siebie. po drodze zaspa, za zaspa. minelo zoo. nawet miski pochowane.. to
          pech.. zawsze jak tu przyjezdzala w przeszlosci, zobaczyc miska znaczylo miec
          dobry tydzien... he he he...
          • malen_a Re: cdn. :)) 27.08.03, 16:53
            he he a zobaczyc spiaca foke to miec pecha przez caly tydzien :-))

            przyspieszyla kroku i nagle ... wyladowala w ramionach jasnookiego bruneta (a
            co tam :-))
            "Przepraszam, tak tu slisko"
            "Alez nic sie nie stalo, pomoc jakos pani?" - szepnal czarujaco
            "nie dziekuje" - odpowiedziala i otrzepala delikatnie spodnie

            • wonsz Znow ja :) 27.08.03, 21:09
              malen_a napisała:

              > "nie dziekuje" - odpowiedziala i otrzepala delikatnie spodnie

              Ruszyla dalej. Po chwili dyskretnie zerknela za siebie. Tajemniczy blondyn
              stal w miejscu, w ktorym wpadli na siebie i patrzyl za nia. Wtulila glowe w
              ramiona i przyspieszyla kroku. Skrecila w pierwsza uliczke i zobaczyla stojaca
              taksowke, stara garbata Warszawe. Pomyslala, ze nie widziala takich juz od
              lat, ale bylo zimno i nie zastanawiajac sie wiecej wsiadla do samochodu.
              Podala kierowcy napisany na kartce adres. Zasuszony staruszek za kierownica
              zakaszlal, niemal udlawil sie i zapytal:
              - Jest pewna, ze chce tam jechac? Niech sie lepiej zastanowi! Tam nic nie ma,
              tylko puste sciany!
              - Tak - odpowiedziala - jedzmy tam.
              Taksowkarz zakrecil rozrusznikiem. Silnik niechetnie prychnal, zlapal,
              zakrztusil sie, znow zlapal i zabral do pracy. Pierwszy bieg wszedl z
              rozdzierajacym, zgrzytliwym protestem skrzyni biegow. Ruszyli.

              • ulalka Re: a teraz ja :) 28.08.03, 13:39
                jechali cichymi uspionymi uliczkami.. zrobilo sie nagle cieplo, przyjemnie,
                przytulnie... chyba zasnela, bo kiedy uslyszala "to tu" i ten rozdzierajacy
                kaszel, przeniknal ja dreszcz... chwile, dobra chwile myslala, wreszcie
                zaplacila i wyskoczyla z taksowki. budynek byl zaniedbany, dawno nie ogladany
                gospodarskim okiem (panskie oko i tak dalej...). na drzwiach wisial skobel.
                uslyszala za soba potworny kaszel i podskoczyla "moze jednak zawioze pania do
                hotelu?". zajrzala w smutne oczy starszego pana, jej kierowcy i skinela glowa.
                przeczucie?...
                • wonsz Re: a teraz ja :) 31.08.03, 03:59
                  ulalka napisała:

                  > hotelu?". zajrzala w smutne oczy starszego pana, jej kierowcy i skinela
                  > glowa.
                  > przeczucie?...

                  Przypomniala sobie okolicznosci, w ktorych ostatni raz opuszczala to miejsce.
                  Wciaz, po tylu latach, bolala ja mysl, ze gdyby zostala wtedy dluzej wszystko
                  potoczyloby sie inaczej. Ale stalo sie, zostala jej po tamtych szalonych
                  latach tylko kupka pieczolowicie przechowywanych zdjec. A on odszedl, wybral
                  najlatwiejsze rozwiazanie. Widziala zdjecia z milicyjnego protokolu, na nich
                  skrecone cialo i lezace na podlodze puste opakowanie tabletek. Do dzis bala
                  sie tu przyjezdzac. Zmusil ja do tego niedawno otrzymany list. List z
                  zaswiatow.

                  Otrzasnela sie ze wspomnien i powiedziala do czekajacego kierowcy:
                  -
                  • ulalka Re: a teraz ja :) 31.08.03, 12:26
                    dopiero teraz dotarlo do niej, ze to wtedy byla tu ostatnio. dreszcz przeszedl
                    ja i szybko wrocila do taksowki. znow ruszyla z trudnem, a starszy pan obrocil
                    glowe, jakby chcial o cos zapytac. odchrzaknal tylko, a w koncu
                    powiedzial, "wystarczy pani pieniedzy? bo moge zawiesc pania do sasiadki, ona
                    wynajmuje pokoj". ujela ja jego zyczliwosc. "niech pan wiezie do tej sasiadki,
                    dziekuje". auto potoczylo sie po kocich lbach, a ona znow przysnela nad
                    wspomnieniami..
                    • ulalka Re: a teraz ja :) 01.11.03, 23:32
                      ulalka napisała:

                      > dopiero teraz dotarlo do niej, ze to wtedy byla tu ostatnio. dreszcz
                      przeszedl
                      > ja i szybko wrocila do taksowki. znow ruszyla z trudnem, a starszy pan
                      obrocil
                      > glowe, jakby chcial o cos zapytac. odchrzaknal tylko, a w koncu
                      > powiedzial, "wystarczy pani pieniedzy? bo moge zawiesc pania do sasiadki, ona
                      > wynajmuje pokoj". ujela ja jego zyczliwosc. "niech pan wiezie do tej
                      sasiadki,
                      > dziekuje". auto potoczylo sie po kocich lbach, a ona znow przysnela nad
                      > wspomnieniami..

                      znow widziala ich szalencze wyprawy do obcych krajow, wycieczki za darmo,
                      szukanie po drodze sponsorow i znajdowanie ich... wiedziala, ze on mial
                      szczescie, ale az takie? jakos sie plotlo, choc nie mialo prawa.. do dnia kiedy
                      wyjechali do Argentyny.. to tam poznal tego..DIABLA ich zycia...
                      auto szarpnelo.. "to tu." uslyszala i wysiadla.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka