amidala
24.10.03, 09:53
...ale tylko na jakiś miesiąc. Albo aż! Dzisiaj mój ostatni dzień w pracy
przed urlopem, potem zaczynamy akcję przeprowadzka do lokalu nowego. Jest on
piękny i nowiutki, i właśnie go doprowadzamy do stanu używalności, ale jeżeli
chodzi o połączenie ze światem, to na razie ma gniazdko w ścianie i nawet
jakieś kabelki, które gdzieś prowadzą, ale nie ma cudów, bez podłączenia do
czegoś innego (serwer, albo cuś???) nic nie zdziałam.
A poza tym jedziemy gdzieś w ciepłe rejony, żeby odpocząć od tego całego
szaleństwa, bo jeszcze trochę a zwariujemy... PRzyznam się, w tajemnicy, że
zaczynam tracić kontrolę nad swoimi poczynaniami - udało mi się prawie spalić
kuchnię (starą, na szczęście), oraz zgubić cholernie ważny papierek. Osobisty
narzeczony chyba mnie jednak zabije. Musimy się zrelaksować - inaczej
zostaniemy odizolowani od społeczeństwa w białych kaftanikach z przydługimi
rękawami.
Będę o was myśleć mocząc tyłek w ciepłym morzu i leżąc na ciepłym piaseczku!
A jak wrócę, odzyskam łączność ze światem to wszystko wam opowiem. I
zainteresowanych zaproszę na oglądanie domku lalek i nie tylko :)
Aha, no i będę za wami zupełnie nie wirtualnie tęsknić! Bawcie się dobrze,
przez ten miesiąc nastukajcie kolejne parę tysięcy, Anahella rozdawaj te
świeczniki na prawo i lewo!
Buziaki!