mammaja 09.10.05, 13:41 No coz, od dzisiejszego dnia wiele zalezy. Dlatego taki tytul - tym razem malo romantyczny Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 16:20 Mammajo Mila, nie da sie ciagle ciagnac pajeczej nici romantyzmu. Proza zycia weszla na kaczych lapkach w nasza codziennosc i teraz trzeba zaglosowac, opic zwycizstwo, oplakac porazke. A potem robic swoje. Ja juz jestem po. I mam dzika satysfakcje, bo mlody, zdolny rzemieslnik, ktory wykonywal dla mnie(i dzieki mnie) roboty rozne przez dwa lata, jak go poznalam to mowil ze on p...... wybory, bo takie szaraki jak on nie maja i tak na nic wplywu, potem chcial Polske lepperowac, a wczoraj zadzwonil do mnie i najpierw zapytal mnie na kogo ja bede glosowala, a potem wyjasnil mi ze on juz ma bumage na glosowanie poza rejonem i ze teraz to on czyta gazety, slucha tokefemu, oglada wiadomosci i chce uczestniczyc. To prawie jak nawrocenie "Komornika". A i jeszcze jedno, nie powiedzialam mu na kogo glosuje zeby nie ingerowac w proces rozwoju swiadomej demokratyzacji )) P.S. Zeby nie bylo zadnych watpliwosci. Strasznie sie ciesze ze przeszedl taka ewolucje pomimo bardzo ciezkich sytuacjo zyciowych P.S.II . Bylam jedynie biernym, acz zadowolonym, obserwatorem ewolucji. Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 18:08 Dorus! Usciskaj tego Rzemieslnika odemnie serdecznie! Toc ja ciagle pisze, ze siedzenie i narzekanie doprowadza jedynie do apatii a tylko zaangazowanie rodzi postep! Dzieki podanemu przez Ciebie przykladowi jestem spokojny o przyszlosc Polski. Nawet problemy jak to bezrobocie czy problemy socjalne predzej czy pozniej zostana przezwyciezone... w koncu Krakowa tez nie od razu zbudowana a widac, ze widac, ze fundamenty juz sa. Tak czy inaczej, gratuluje zwyciezcom, a pozostalym zycze owocnej pracy; dajcie szanse tym co zostali wybrani, bez sabotazowania prob dalszej budowy. Powodzenia! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 19:36 Marku nie odwaze sie az tak serdecznie na niego napadac, ale juz dalam wyraz mojemu zachwytowi i podziwowi.Jeszcze nie jestem spokojna o przyszlosc Polski, ale jako stara pozytywistka mam zamiar nadal prowadzic prace u podstaw wszedzie gdzie sie da swieca przykladem i niosac kaganek oswiaty pod strzechy) Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 10.10.05, 13:49 Lbx, Ty też się prześpij.. I zdrowia życzę ! Jak chodzi o wybory to Angela Merkel jest kanclerzem DE. Kran. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 16:53 muszę sprostować - to była giełda minerałów. nie przypuszczałam, że będzie się cieszyła aż takim zainteresowaniem, było bardzo dużo ludzi a Politechnika ? - jakby mniej dostojna niż dawniej, może liczne stragany odebrały jej trochę splendoru )) Odpowiedz Link
antyproton Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 17:41 To co bylo najwazniejsze do wybrania juz zostalo wybrane. Czyli parlament czyli rzad . Prezydent to jest tylko reprezentacyjna postac , jest to tylko indywidualna aspiracja polityka do przejscia do histori . Wplyw na polityke wewnetrzna i zewnetrzna - bliski zeru. Moze tylko da to lepsza pozycje parti z ktorej bedzie prezydent w nowym rzadzie . PO jak chciala cos naprawde znaczyc i zmienic to powinna skupic sie bardziej na wyborach do sejmu niz na obecnych . Zycze zeby nie bylo drugiej tury i ten cyrk ze skladem rzadu juz sie skonczyl . Odpowiedz Link
lablafox Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 19:14 Wieczór z chorym dzieckiem - 38,5 , noc z chorym dzieckiem i wymiotami ,śniadanie z chorym dzieckiem, obiad z jej mamą i siostrą. Wieczór z chorym dzieckiem .W nocy wraca mąż.Na wyborach byłam , to tyle . Odpowiedz Link
antyproton Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 19:17 Czyli noc podobna do dnia Lx ? ))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 10.10.05, 08:06 Znow slonce Ciekawy dzien przede mna, wszystkim milego zycze Odpowiedz Link
lablafox Re: A, co zależy WIELE, bo nie wiem, co istotnego 10.10.05, 12:48 Dziś kolejny słoneczny i na dodatek poniedziałkowy dzień. Jeszcze tylko 4 dni Polskiej Złotej jesieni . Trzeba nałapać w siebie słońca by starczyło jak najdłużej. Chora ma się lepiej .Dzisiejsza noc przespana . Odpowiedz Link
no_no Re: Dzisiejki 137 - powyborcze 10.10.05, 13:54 Po wyborach, czy nawet przed, trzymajmy fason, maniery, i te sprawy) Ducha nie gaśmy dopóki życie trwa...dopóki nam muzyka w duszy gra... no_no - bon, ton i te sprawy wicie, rozumicie Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 137 - powyborcze 10.10.05, 20:50 Na powyborcze emocje mam rade - wsiasc w samochod i pojechac ogladac jesienne liscie w gorach. Cisza, spokoj, slonce, kolory. Bylam dzis bardzo niedaleko od miejsc, gdzie w latach 80. spotykali sie ludzie polskiej opozycji i koledzy-sygnetariusze Karty 77. Szczegolnie dzis myslalam o roznych rzeczach zwiazanych z tamtymi czasami, wczorajszymi wyborami, i tzw. miedzyczasem (zam.) Widoki byly piekne. I wyszedl mi z tego jeden z najcenniejszych dni tego roku. Ot, psikusy platane przez Wielkiego Scenarzyste. Pozdrawiam, J. Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Dzisiejki 137 - powyborcze 10.10.05, 20:59 Ech ... jesień w górach. Może niedługo uda się wyjechać choć parę dni. Muszę tylko kilka spraw z pracą dopiąć i hajda. Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 10.10.05, 22:20 E tam wyborcze... indykowe! alez ten skurczybyk smaczny... Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 11.10.05, 10:22 Chyba ostatni (jeden z?) sloneczny dzien na jakis czas. A tu grypa i klops. Podobno cala Polska dzis w sloncu, cieszcie sie nim, wygrzejcie buzie. Dziendobrybardzo Odpowiedz Link
lablafox Re: Wtorek 11.10.05, 10:38 Nadal słonecznie , nadal z dzieckiem , ale juz zdrowym więc pod wieczór odtransportujemy ją do matki ,żeby się nie odzwyczaiła od dziecka, albo żeby dziecko się nie przyzwyczaiło za bardzo . Lekki wiaterek , niebo bez chmurki. Odpowiedz Link
byfauch Re: Wtorek 11.10.05, 11:26 jutka1 napisała: > Chyba ostatni (jeden z?) sloneczny dzien na jakis czas. > A tu grypa i klops. A ja się dzisiaj dałem zaszczepić przeciwko grypie. Grypie mówimy stanowcze NIE! Odpowiedz Link
mantra1 Re: Wtorek 11.10.05, 12:17 Tez chcialam powiedziec stanowcze NIE, ale nie zadzylam, bo mnie dopadlo. Moze jeszcze nie grypa, ale jakis syfon w glowie. Probuje sie leczyc naturalnymi sposobami i tu pojawil sie problem. I helpa mnie nada. Przywiozlam latem ze wsi dwa litrowe sloje miodu w kolorze zlocistym i stanie polplynnym. Kiedy dzis usilowalam sie do niego dobrac nie moglam go urabac, bo stal sie twardy jak kamien, nieklarowny i jasno-zolty. Czy popelnilam blad trzymajac go w lodowce? Co zrobic, zeby powrocil do poprzedniego stanu? Podgrzac w mikrofalowce, czy moze w garnku z goraca woda potrzymac? Poradzcie cos, Panie i Panowie domow ) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 11.10.05, 12:44 To normalne, miod sie krystalizuje. Wloz do garnka z ciepla woda i powoli, delikatnie podgrzewaj. Po jakims czasie zrobi sie znowu plyyny. Podkreslam - cieplej wody, nie goracej, czy wrzatku. "Syfon w glowie" - dokladnie. Kuruj sie! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek 11.10.05, 13:26 Witajcie i zdrowiejcie, Mantra miodu w lodowce sie zeczywiscie nie trzyma) Odpowiedz Link
dan8 Re: Wtorek 11.10.05, 13:27 No wlasnie prawdziwy miod krystalizuje sie i Jutka ma racje,ze podgrzac mozna tylko w letniej wodzie,poniewaz goraca zabija jego lecznicze wlasciwosci. Tak samo nie nalezy dodawac miodu do goracej herbaty,tylko do przestudzonej. Zdrowka zycze. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wtorek 11.10.05, 16:41 Jako córka i siostra pszczelarza potwierdzam dotychczasowe miodowe informacje))) Kran. Odpowiedz Link
mantra1 Re: Wtorek 11.10.05, 16:45 Miodek, juz jak plynne zloto zostal zapakowany do szafki. Dzieki za poradnictwo ) Odpowiedz Link
terem Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 11:06 Ciepło, słonecznie, kolorowo... Jutko, zdrowia życzę. Kuruj się szybko i skutecznie, szkoda takiej jesieni na choróbsko. )) Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 18:53 Jestem tak naladowana pieknymi widokami, ze chyba za chwile pekne z przesytu. Dzis, zupelnie przypadkiem, przejezdzajac przez malutka wioske zobaczylam napis - ogrod do zwiedzania. Gromkim okrzykiem zatrzymalam meza i auto w miejscu i poszlismy popatrzec. Ogrod a raczej ogrodzisko wprost bajkowy, woliera z ptakami, staw i fruwajace motyle nad ostatnimi kwiatami. Stary dom kryty strzecha otoczony mnostwem donic z kwiatami. Rosliny rosnace w roznych dziwnych naczyniach, zauwazylam nawet stara wirowke a w niej piekna paproc. Na dodatek przemili gospodarze, on zajmujacy sie zawodowo fotografowaniem przyrody (Bodziu,on ma cyfrowke-marzenie),ona malujaca obrazy. Siedzielismy w otoczeniu kwiatow pijac kawe i rozmawiajac. Wydawalo mi sie ,ze znamy sie od dawna, tak bylo swojsko. Cudowny dzien, dlugo go nie zapomne. Zaraz wrzuce pare zdjec do albumu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 18:55 Tym wpisem zachecilas mnie do wrzucenia jednego z ostatanich zdjec ze spaceru w lesie! Odpowiedz Link
wenus440 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 19:09 Verbeno, mile sa takie przypadkowe spotkania i doznania, uwielbiam indywidualnosc i kreatywnosc, szarosci, codziennosci, pospiechu i wszystkiego z pod sztancy mamy az nadto wokol siebie, fajnie bylo poczytac....dzieki! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 20:51 I wyborow tez mamy juz po wyzej uszu, a takze interesujacych komentarzy, zapadam w sen jesienny. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 21:10 Mammajko,troche za wczesnie na sen, co z winem, bulgocze juz w butlach? A propos wyborow, komentarz mojej Mamy - bede glosowac na Tuska bo to taki ladny chlopak)) Wenus, sa takie specjalne dni, kiedy swiat jest piekniejszy i ludzie lepsi. Zachowuje je jak zasuszone kwiaty w zielniku. Dzisiaj mialam wlasnie taki. Zycze Tobie i wszystkim podziebionym i zachmurzonym duzo ciepelka i slonca. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 21:40 Pojechalam z Krowisia na zdjecie szwow i wiecie co sie okazalo? Sama juz je sobie zdjela zolza jedna. Jak, skoro caly czas byla w scislym ubranku i calosc zagoila sie idealnie? ale na 10 szwow do wyjecia zostalo 0. Ktos kiedys powiedzial mi ze ta suka jest piekna i potwornie glupia. Jak tylko sobie przypomne kto to... Pssst: cichutko donosze ze moja ukochana kuzynka wrocila. Podpisano: Zyczliwa Odpowiedz Link
wenus440 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 19:02 rowniez u mnie jesien lsni, majac za wspolnika slonce, wszystkimi kolorami swiata, przede wszystkim wszelkie odmiany zolci i purpury ciesza oczy, oby jak najdluzej.... chorowitym zycze wartkiego powrotu do zdrowia, miodzik jako medycynka napewno cos pomoze, a jak nie to chociaz posmakuje, mowi sie o nim, ze to lzy Boga Slonca Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:11 Zazdroszczę Halince tych pięknych widoków. Jeśli bedę się wybierał w okolice to na pewno poproszę o ten adres I ja polowałem na coś wczoraj. Wstałem specjalnie o 6 rano żeby o świcie zapolować na lisa. Gdzieś na działkach wykociła się lisica i mamy kilka młodych szwędających się jak domowe koty. Niewiele sobie robią z ludzi. Ale nie tak łatwo ich ustrzelić obiektywem. Widziałem 2 razy z całkiem bliska ale raz nie miałem aparatu a raz nie zdążyłem. Za to wracając sfotografowałem piękne poniemieckie kamienice na starym "zawarciu" może też wrzucę do albumu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:16 Bodziu a co bedzie potem z liskami? Bo jesli sa takie oswojone to sie o nie boje. Oczywiscie nie z Twojej strony, ale Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:23 Dadzą sobie radę jak pozostałe dzikie stworzenia. Jeśli oczywiście ludzie ich nie skrzywdzą. Ale zdaje się że nikomu nie przeszkadzają. Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:25 Większy problem mamy w mieście. Bywa, że wieczorami biegają dookoła bloków. jednego nawet Reksio kiedyś gonił przed blokiem. A tu dzieci przecież chodzą. Ale to chyba nie tylko nasz problem. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:34 Ba, to nie powinien byc Wasz problem. Niestety pewnie stanie sie takowym jesli wda sie wscieklizna. Zglos to moze do Sanepidu. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 137 - szczęśliwie powyborcze 11.10.05, 22:49 Witam wszystkich stęskniłam się deczko za wami Po powrocie po dwóch tygodniach nieobecności w domu wariactwo, milion spraw, chora teściowa, góra prania, góra administracji, góra roboty. Ale wróciłam zakochana w Toskanii, mimo, że jak przystało na źródło westchnień, pokazała dosyć kapryśne oblicze.... Wróciłam bardziej zakochana, niż wyjeżdżałam zaintrygowana. To były cudowne dwa tygodnie i to głównie za sprawą doznań natury zmysłowej. I na pewno tam będę wracać, nawet za ostatni grosz))) Wszystkich przeziębionych pozdrawiam, nieustannie polecając miksturę od baby: łycha miodu, 50ml soku z malin, pół cytryny, 50 ml spirytusu, wszystkie składniki do dużego kubasa i dopełnić wrzątkiem. Wypić przed pójściem do łóżka i wyspać Pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 - szczęśliwie powyborcze 11.10.05, 22:56 Witaj Dado, nam brakowalo ciebie pare kilo Wspaniale, ze udaly ci sie wakacje, umieram z ciekawosci jak bylo i napewno przywiozlas mnostwo zdjec! Narazie zdrowa na ciele jestem ))) Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 - szczęśliwie powyborcze 11.10.05, 23:00 PS. Mlody wrocil i przywiozl prosutto crudo - kupilam dzisiaj dojrzalego melona- wreszcie zrealizuje swoje marzenie (porto czeka od imienien!) Odpowiedz Link
dado11 Re: Toskania 11.10.05, 23:16 Cześć Mm, zadałam sobie nieco trudu i na bierząco spisywałam wrażenia, taki malutki dziennik podróży. Zrobiłam ok. 200 zdjęć i powolutku to wszystko staram się złożyć do kupki Jeśli was nie zanudzę, to będę wklejać wspominki i zdjęcia sukcesywnie. A z innej beczki to żal źe PiS wygrał d porlamentu, ale cóż, wola ludu... Toskania, pierwsza odsłona... Noooo... to chyba zaczynam moją opowieść o spełnionym marzeniu... o Toskanii... o ktorej śniłam, czytałam, myslałam prawie dwa lata. W głowie miałam gotowe, przesłodzone kadry, będące zapewne konglomeratem figli wyobraźni, fotografii z książek, filmów i przyznam, że nawet troszkę bałam się zderzenia z rzeczywistością. Ale właśnie ten sen miał przybrać realne kształty; za jakieś 2000 km, które mieliśmy przejechać samochodem. Spakowani, wyspani i wykąpani wsiedliśmy do samochodu i drogę. Przez Polskę jechało się całkiem nieźle, bez korków; pyszny obiad przed Chyżnem w Spytkowicach (www.karczmarusnakowka.com - naprawdę polecam: miła obsługa, pyszne i niedrogie jedzonko) dodał nam sił i humoru, ale po wjeździe na Słowację okazało się, że nie wygląda to już tak różowo Co chwila roboty drogowe, dziury, i inne zawalidrogi, wąskie zatłoczone drogi bez poboczy, podróż zaczęła się wydłużać ponad plan. Na dodatek stała się rzecz niezwykła - zabrakło w całej Słowacji winiet na przejazd autostradami! Na trzeciej z rzędu stacji w końcu powiedziano nam, że policja wie i nie sprawdza!!! Ufff.... Na ostatnich nogach dowlekliśmy się pod Wiedeń i tam padliśmy owinięci w koce w samochodzie. Nikt nawet nie próbował szukać jakiegoś motelu, marzyliśmy tylko o zamknięciu oczu i wyłączeniu burczącego silnika... Rano, zmarznięci i połamani (było tylko 6st.), przywitaliśmy zimny poranek przy autostradzie, wykupiliśmy po 50c mycie zębów na stacji benzynowej u dwóch najdziwniejszych dziadków klozetowych, jakich mi się zdarzyło oglądać (chyba bracia, ok. 60tki, w białych lekarskich kitlach, nieustannie biegający ze ściereczkami i pachnidełkami) i ruszyliśmy dalej... Piękne widoki na trasie do Grazu-Klagenfurtu-Villach pozwalały zapomnieć na chwilę o ciągnących się kilometrami robotach drogowych, gdzie nawierzchnie pocięte na wąwozy betonowymi blokami, sprawiały wrażenie rynien. Mimo wszystko mieliśmy niezły czas, więc pełni optymizmu wjechaliśmy do słonecznej Italii... Po włoskiej stronie Alpy wyglądały przepięknie, pędziliśmy na przemian wiszącymi nad dolinami mostami i tunelami, perfekcyjnie wydłubanymi we wnętrzach gór. Opłaty za przejazd dość słone, ale porównując do opłaty za nasz nędzny kawałek autostrady w ojczyźnie, nie wydały się zbyt wygórowane. Do Florencji dotarliśmy więc gładko ok. 17 i wydawało się, że jesteśmy tuż... Ale... nieścisłość w opisie trasy podanym przez naszego operatora, fakt że w okolicy Pisy występują dwie miejscowości o tej samej nazwie, no i zmęczenie spowodowały, że zjechaliśmy z autostrady w niewłaściwym miejscu, a próbując zawrócić zapadliśmy się w małe, nieistniejące na naszej mapie miasteczka. Opisy dróg nijak się miały do stanu rzeczywistego, zapadał zmrok, wiedzieliśmy już, że nie zdążymy przed 19 (moment zamknięcia biura) i może się to skończyć pocałowaniem klamki (a tak gwoli ścisłści, była sobota wieczór!). Rozpaczliwy telefon do naszej Fattorii dał nam oddech, bo wiedzieliśmy już, że zaczekają. Ale droga przez trudne do zlokalizowania wioski, kręte, wąskie i kiepsko oznakowane drożyny, zmęczenie (po ciężkiej, źle przespanej nocy, byliśmy już w drodze 12 godzin), noc doprowadzały nas na skraj histerii. Gdy w końcu, po czterech nadprogramowych godzinach krążenia po bezdrożach, z odcinkiem specjalnym z karkołomnymi serpentynami na finiszu, zobaczyliśmy wytęsknioną nazwę naszej miejscowości, prawie nie mogliśmy uwierzyć... Na koniec długi kamienny mur, stromy zjazd tajemniczą w światłach reflektorów cyprysową aleją, uśmiechnięta, pulchna włoszka wręczyła nam klucze i poprowadziła do naszego domku. Ciemności nie pozwoliły wiele zobaczyć, ale koncert na świerszcze i cykady w zaroślach, słodki, wysycony zapach powietrza i cichy szum wody w basenie ukoiły nasze sterane nerwy. Padliśmy jak kawki, tym bardziej, że dwa kieliszki miejscowego wina smakowały jak ambrozja. Niedziela 25.09.05 Szczelnie zamknięte okiennice nie wpuściły dnia do sypialni, więc wyspaliśmy się do syta i... Artur wstał pierwszy, otworzył drewniane drzwi i zaczął wołać , bym szybko przyszła. Naszym oczom ukazał się widok zatykający dech w piersiach... Nasz domek usytuowany na zboczu góry obrośniętej piniowym lasem powyżej, cyprysami i winnicami poniżej, z widokiem na rozległą dolinę, z basenem o błękitnym dnie o kilka kroków, wokół stare murki podtrzymujące zbocza, obsiane pachnącymi krzewami i ziołami. Słońce powoli nagrzewało kryształowo rześkie powietrze, wydobywając z chaszczy stada zwinnych jaszczurek spragnionych ciepła. Staliśmy przez chwilę z niedowierzaniem, nawet jakaś niekontrolowana łza zachwytu zakręciła się niepostrzeżenie pod powieką.... Było po prostu bosko))) cdn... Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Toskania 12.10.05, 00:07 Wierze, że musiało być cudownie. Pisz, pisz ale zapisuj i potem może coś na stronę www w całości. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Toskania 12.10.05, 07:26 Dado )) Witaj! Brakowalo Cie. Opisuj, opisuj. Z przyjemnoscia bede kontynuowac lekture. ) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Toskania 12.10.05, 20:37 Dado odświeżyłaś mi w pamięci trasę do Livorno na prom do Korsyki, milutko mi się zrobiło dzień miałam zajęty różnymi sprawami, ale to chyba już taka natura człowieka, że wciąż musi się imać różnych zajęć i raczej nie jest mu dane w bezczynności posiedzieć Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Toskania 12.10.05, 20:52 Narobilyscie mi smaku wspomnieniami nie i dawnymi. Kiedy ciag dalszy? Ew, a wtrzymalabys dlugo w bezczynnosci? To jest tajemna wiedza zaprzepaszczona w mrokach dziejow) Odpowiedz Link
mammaja Re: Toskania 12.10.05, 21:41 Fed, wspolczuje synowi, jak on to zrobil? Kopnal w cos? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Toskania 12.10.05, 22:11 W lozeczko swojego synka, tak sie spieszyl zeby go utulic Odpowiedz Link
mammaja Re: Toskania 12.10.05, 23:51 Piszesz tak barwnie, ze wrecz czuje sie nastroj i atmosfere wloskiego miasteczka. Czekam z niecierpliwoscia Odpowiedz Link
jutka1 Srodowo 12.10.05, 07:30 Pogoda jak drut, podobno ma byc 20 stopni i slonecznie, wiec nacpam sie aspiryny i rutinoscorbinu i posiedze w ogrodzie. Poza tym b.z. Dziendobrybardzo ) Odpowiedz Link
lablafox Re: Srodowo 12.10.05, 08:51 Witaj Dado w domowych pieleszach. Czasami myślami bywałam z Tobą w Toskanii .czytam z wielką przyjemnością. Pisz , pisz. Słonecznie , ciepło i cicho. Jesteśmy sami .Mąz ma urodziny.Wieczorem w prezencie dla niego mecz.Taki mecz. Wczorajszy spacerek pozwolił stwierdzić nam ,że wysypały sie muchomory . Piękne leśne ozdóbki. Kozaków też trochę młodzież nazbierała. Odpowiedz Link
no_no Re: Dzisiejki 137 - A teraz prawi i sprawiedliwi 12.10.05, 09:20 Na wszelki wypadek, gdyby ktoś przegapił, wklejam link do artykułu o Jacku Kurskim, jednym z ojców sukcesu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Pan Kurski, prawy, uczciwy, pobożny i sprawiedliwy, zmienił sześć partii, zanim Bóg się zlitował nad nim i dał mu wymarzony immunitet. Przy okazji zacytuję może ku pamięci złotą myśl mego najbardziej ulubionego ideologa PiS. Tadeusz Rydzyk:"Przyjeżdżają tu do Torunia ludzie i mówią: "Jakie to sobie pałace budują księża." A to jest ich dziadostwo - tych ludzi dziadostwo i mały mózg. Zacofanie!" wiadomosci.gazeta.pl/wybory2005/1,67805,2957937.html no_no - aż mnie cofło Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 137 - A teraz prawi i sprawiedliwi 12.10.05, 09:55 Przeczytałam powyższy artykuł wczoraj jednnym tchem. Szczęka mi tak opadła że nie wiem kiedy wróci na swoje miejsce. Zastanawiam się tylko czy w PL gorzej mieć przodków żydowskich czy niemieckich ? Normalnie horror jak się coś takiego czyta. Kran. Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:09 A mi nic jak na razie nie opada. Dzięki Bogu I nie mam zamiaru się pasjonować grzebaniem w tych śmieciach. I wolałbym żeby ci co się tym interesują zakładali nowe wątki temu poświęcone. Szkoda tych lekkich i swobodnych dzisiejek na takie tematy. Jak uważacie? Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:26 Bodzio przecież to są dzisiejki wyborcze)))) Chyba masz jednak rację ale czasami dopisując sie do przedmówcy powoduje się skrecanie wątku w spiralę. A jak chodzi o temat główny czyli dzisiejkowy to u mnie wszystkie kolory jesieni i nesamowity wysyp kasztanów. Takiej masy tych ślicznych brązowych kuleczek od dawna nie widziałam... Kran, Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:34 Brawo, Dado ! Dzieki za prowadzenie "dzienniczka", przezywam z toba wspaniala przygode toskanska Czekam na ciag dalszy U mnie OK, slonecznie! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:49 Witajcie. Ja tam dzisiaj jestem z lekka poirytowana, bo mam kupe roboty wymagajacej skupienia, a na parterze rozwalaja sciany. To troche jakbym miala na stale dzieciola w korze mozgowej. I tak od kilku dni. No trudno, trzeba byc wyrozumialym. Synalek moj zlamal sobie palec u nogi, jeczy i wymaga opieki i pomocy. Troche mi glupio tlumaczyc mu, ze to nie wymaga kul, ani gipsu. Udalo mi sie polamac palce u nog jakies 6 razy (nie na raz)i ani kul, ani lekarzy, poza jednym razem kiedy krzywo sie zroslo i trzeba bylo lamac raz jeszcze. No ale te mlode to jakies takie wydelikacone))) Odpowiedz Link
no_no Re: Dzisiejki 137 - ładna pogoda dzisiaj:-) 12.10.05, 10:30 bodzio49 napisał: > I nie mam zamiaru się pasjonować grzebaniem w tych śmieciach. ----- Te "śmieci" będą za chwilę rządzić Polską i mieć decydujący wpływ na jej losy. Wydało mi się więc ważnym, by poznać życiorysy głównych architektów nowej Polski. Nikomu nie każę jednak czytać, ani dyskutować. Rzeczywiście są przyjemniejsze tematy i wątki ----- > I wolałbym żeby ci co się tym > interesują zakładali nowe wątki temu poświęcone. ----- Dzisiajki mają w tytule "wyborcze", stąd moja zajawka w nich. ----- > Szkoda tych lekkich i > swobodnych dzisiejek na takie tematy. Jak uważacie? ----- Ładna pogoda dzisiaj... no_no - i słońce świeci Odpowiedz Link
bodzio49 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:51 Zgadza się. Ostatnie ładne dni. Słoneczko świeci i coraz bardziej kolorowo. Obiecuję piękne panoramy Gorzowa w albumie z najwyższych punktów miasta w najbliższym czasie. Mam już kilka upatrzonych miejsc Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 11:27 Dzieńdoberek dziękuję za słowa zachęty, poopisuję trochę. Wkleję później. Dzień jest piękny, choć susza i przejeżdżające samochody powodują u nas tumany kurzu, co zapewne skończy się jakąś pylicą A propos pittbulla-Kurskiego: wczoraj dostał kopa od Kaczorów, a Lech przepraszał wieczorem Tuska i wił się jak piskorz w TVN, w programie "Teraz my" na żywo. Swoją drogą ten odrażający typ chyba nieźle zaszkodził swoim mocodawcom. Fed, ucałuj syna, będzie mniej bolało Ktoś przecież musi pocieszyć Pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 14:33 Dado, syna ucalowalam, jest Ci wdzieczny za interwencje. Odebralam go ze szpitala, skrecajacego sie ze smiechu. Opowiedzial mi co nastepuje: czekal w kolejce do przeswietlenia, byl pierwszy, za nim z 10 osob, na drzwiach informacja ze kolejka nie obowiazuje osob wiekowych i powaznych przypadkow. Nadszedl starszy pan, nie wyrozniajacy sie specjalnie podeszloscia (wieku), ale natychmiast zaczal sie wyklocac i przezornie oparl sie o drzwi, tak zeby trzeba bylo mu przejsc po trupie. Po kilku minutach podjechala lozkiem z rannym, pielekniarka. Widac bylo ze wprawdzie przytomny, ale niezle pogruchotany. Pielergniarka do drzwi, a pan starszy w krzyk: A co to, kolejka obowiazuje, niby dlaczego ten pan mialby byc pierwszy? na co ranny facet lekko uniosl glowe i wycharczal: Bo mi sie spieszy do pracy kretynie)) Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 15:04 )))))))))))) A synowi możesz podmuchać na paluszek , też pomaga. Kran Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 12.10.05, 23:02 Witam wieczorową porą Fed, dobrze, że dziecko w humorze Zgodnie z zapowiedzią wklejam następny fragment... Toskania cd. Robiło się coraz cieplej, cicho szemrzący basen wabił, a tu jak spod ziemi wyrósł nieoczekiwany gość. Zapowiedział się głośnym kichaniem i przychaniem. Po chwili z zarośli dostojnym, ale czujnym krokiem przymaszerowała mała kotka, z jednym okiem pokrytym bielmem i brakiem połowy nosa. Nie była z cała pewnością uosobieniem kociej urody, ale wyraźnie obyta w salonach, pognała pod drzwi lodówki i nieznoszącym sprzeciwu ocieraniem się o nogi zażądała jeść... Generalnie jestem odporna na kocie wdzięki, ale sprytne kocisko odstawiło teatrzyk pod tytułem ?Och, jak mnie życie doświadczyło...? i mimo silnego postanowienia, że nie ulegnę, uległam. Mała cwaniara dostała mleko i trochę szynki z polskich zapasów, no i oczywiście została ?naszym, kochającym ten dom zwierzątkiem?. Nota bene, po kilku dniach musieliśmy sobie z futrzastym nachałem pogadać i ustalić granice rozsądku Po tygodniu Panna futrzasta grzecznie czekała na mleczko na progu, nie wchodząc do domu. Wracając do basenu... kąpiel w stosunkowo zimnej wodzie (brrrr...no góra z 18 st.) spowodowała skręt kiszek, więc śniadanie, zaimprowizowane z zapasów, na tarasie z widokiem, smakowało przepysznie. Lekki, powoli nagrzewający się wiatr przynosił zapachy pinii, ziół, nagrzanej wilgotnej ziemi, ale też nieodległego morza, które oświetlone porannym słońcem połyskiwało z oddali. Po południu czekała nas jazda po naszych przyjaciół, których mieliśmy odebrać z lotniska w Bolonii, więc postanowiliśmy najpierw poznać nasze miasteczko. Montecatini val di Cecina, osadzone na szczycie wzgórza, prześliczne, malutkie, z jedną wieżą, otoczone murami, przesiąknięte słońcem i zapachem otaczających wzgórze urodzajnych ogrodów. Pokonywaliśmy kolejne schody i strome uliczki z zachwytem prawie; nieliczni mieszkańcy uśmiechali się do nas z sympatią, słonce przygrzewało coraz śmielej. W pewnym momencie dotarliśmy do skraju murów obronnych, wzdłuż których prowadziła ścieżka obsadzona trochę zdziczałymi figowcami. Staliśmy jakiś czas, bo naszym oczom ukazał się widok niesamowity: jak na dłoni rozległa dolina, z zaoranymi pagórkami, szeroko rozsianymi pojedynczymi domostwami, wszystko spowite lekką, siwą mgłą unoszącej się parnej wilgoci. Poszliśmy ścieżką zbierając i zrywając dojrzałe figi, palce nam się kleiły, a oczy śmiały, trudy podróży poszły w niepamięć. Dotarliśmy do zawieszonego nad urwiskiem starego cmentarza, już nieużywanego, a wokół starych murów ogródek z rzeźbami, wielkimi agawami, i drzewami brzoskwiniowymi. Dwa kroki dalej na skrawku wygospodarowanego tarasu kolekcja kaktusów, wspaniała, między doniczkami wszędobylskie jaszczurki, poza tym cisza i cudowny spokój. Wracaliśmy do samochodu zostawionego na głównym placu wąskimi uliczkami, przez malutkie okienka w średniowiecznych murach słychać już było krzątaninę pań domu, szykujących aromatyczne sosy do kluseczek, które mogliśmy na razie sobie tylko wyobrazić... Do Bolonii dotarliśmy z dwugodzinnym zapasem (no, ma się rozumieć po doświadczeniach dnia poprzedniego, byliśmy jak stare wygi, który spożytkowaliśmy na nieco pobieżny ogląd miasta. Nigdzie oczywiście nic zjeść porządnego, bo szanujące się włoskie knajpy, w porze ogólnie uznawanej za obiadową (15-18) są zamknięte! Mają sjestę! Nawet jak już zupełnie nie jest gorąco! Podpatrzyliśmy więc gdzie największy tłumek konsumentów i zjedliśmy coś co rozgadany, wielki chłop nazywał pizzą, ale bardziej przypominało placek z ciasta jak na pączki, niemożebnie tłustego, z prosciutto i serem. No, pyszne toto nie było, ale przynajmniej niedrogie. Bolonia jest dosyć niezwykłym miastem, nawet chyba dość wyjątkowym jak na Włochy. Całe stare miasto, dosyć rozległe, jest zabudowane dużymi kolorowymi kamienicami z ciągnącymi się na parterach arkadami, osłaniającymi przechodniów przed promieniami słońca czy deszczem. Jedynie na skrzyżowaniach ulic wychodzi się pod gołe niebo. Oczywiście w arkadach sklepiki, knajpki, banki i co kto chce. Ale że sjesta, więc wszystko zamknięte. Zaskoczeniem był dla nas licznie zgromadzony na głównym placu - Piazza del Nettuno tłum mieszkańców miasta, którzy najwyraźnie tam akurat wpadli na pogaduchy. Przekrzykujące się grupki młodych i starych, okupowane do ostatniego miejsca kafejki, jakaś kapela grająca muzykę z epoki baroku - niesamowity koloryt, hałas i ścisk. Mijając grupkę staruszków obwieszonych orderami wychwyciliśmy nazwisko Wałęsy i gen. Jaruzelskiego. Przystaneliśmy by się przysłuchać, ale dyskusja była tak żywa, że niewprawione ucho nic nie pojmowało O ósmej nasi przyjaciele z małą Heleną (rok i 8 miesięcy), szczęśliwie wylądowali, zapakowaliśmy się do samochodu i po 2 godzinach rozkoszowaliśmy się koncertem na tysiąc świerszczy na tarasie pod gwiazdami, z nieodłączną lampką wińska w dłoni Poniedziałek 26.09.05 Wyspaliśmy się połowicznie, okazało się, że nasz domek ma mocno akustyczne stropy (czyli niczym nie wygłuszone, cienkie deseczki), więc wstaliśmy wraz z Helą, nooo... wcześnie Małe śniadanko, głównie kupione w Bolonii u Hindusa (tylko oni tam pracują w sjestę) pomidory z mozarellą, kąpiel w basenie, woda jakby ciut cieplejsza, a potem znów do naszego miasteczka, na oglądanie i zakupy. No może zakupy, to zbyt zamaszyste określenie. W miasteczku tylko jeden sklepik typu Coop, a w nim warzywa, wiecznie twardy, mimo że świeży, kompletnie niesłony chleb, prosciutto cotto (zwykła szynka), prosciutto crudo (suszona), salami, salceson (okropny), mozarella, i pyszne sery typu pecorino i parmigiani, a także wina, przeróżne: tanie i drogie, pyszne i beznadziejne, jak się później przekonaliśmy, nie zawsze cena miała się jakoś do jakości... No i też nieznanego przeznaczenia i składu, różnorakie kolorowe kule, pływające najpewniej w oliwie, chyba... Moja znajomość włoskiego nie wystarczała na dopytanie. Za to atmosfera wprost z Feliniego, stare, pulchne, ubrane skromnie na czarno mammy, rozgadane do nieprzytomności, znające się wszystkie od dziecka, traktujące sklepik jak forum, wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, wesoło się pozdrawiają i gremialnie żegnają, no coś pięknego. Po kupieniu najpotrzebniejszych artykułów, poszliśmy znów w miasteczko. Kolejne odkrywane zakątki odsłaniały uroki życia w tym niezwykłym miejscu. Pod torre (wieżą) znaleźliśmy całe poletka krokusów! pod koniec września, ale to chyba jakaś jesienna odmiana, nieco masywniejsze od naszych i wyłącznie żółte. Każdy wystający kamień w murach domów przystrojony jakąś doniczuszką z kwiatkiem, wszędzie skrzynki z pelargoniami albo ziołami, starannie wypolerowane klamki, gałki, kołatki w drzwiach pamiętających czasy Napoleona. Wracając natrafiliśmy na rzecz niezwykłą: ze starego muru ograniczającego uliczkę, spośród kamieni wyrastały dorodne grzyby przypominające maślaki. Nazbieraliśmy oczywiście do torebki znalezionej w wózku Helenki, ale potem jakoś nie było chętnych do obierania, tym bardziej że po południu dotarła reszta naszej grupy i tradycyjnie skończyliśmy dzień upojnym wieczorem pod gwiazdami... cdn. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 12.10.05, 23:55 Dado - dzięki Ci za Twój dziennik - fantastyczna opowieść )) Jeszcze, jeszcze...)) Czuję się tak, jakbym była z Tobą )) Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 13.10.05, 09:47 Od dawna niewidziane chmury zaslonily niebo, ale deszczyku tyle co kot naplakal. Dzisiaj moj dzien "bardzo zajety", inwazja koloru zoltego na orzechach i jesionie, winorosl czerwienieje. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 13.10.05, 09:55 Dado, wielkie dzieki! Zaczynam myslec o przyszlorocznym urlopie.... ) U nas slonce. Piekna jesien w tym roku. Troche na dzisiaj sie spraw spietrzylo, plus zakupy, bank, itp. Nastepny tydzien dobiega konca - kiedy to zlecialo? Dziendobrybardzo ) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 13.10.05, 10:40 W Warszawie popaduje. Akurat jak moglam wreszcie wyjsc na prawdziwy spacer z Krowisia. Zlosliwosc losu. Ale i tak bylo milo i psica sie nareszcie mogla troche rozruszac. Dzien pelen pracy,zkupow, zalatwiania. Na pocieche dzisiaj le maz wraca i przywozi mi duzo lektury w jezyku bla,bla. Dobrego dnia Wszystkim zycze Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 13.10.05, 11:46 Uwielbiam taką pogodę - bezwietrznie, mglisto, nieco dżdżyście...Oj - pochodziłoby się po lesie..)) Odpowiedz Link
no_no Re: Dzisiejki 137 - Jesień 13.10.05, 10:02 Mimozami jesień się zaczyna Złotawa, krucha i miła... To ty, to ty, jesteś ta dziewczyna... Mimozami zwiędłość przypomina Nieśmiertelnik żółty październik To ty, to ty, moja jedyna... Przyglądam się drzewom rozświetlonym promieniami słońca. Ich korony w pasemkach kolorów żółto-pamarańczowych przetkanych odcieniami brązu... Od twoich listów pachniało w sieni... Odpowiedz Link
terem Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 13.10.05, 10:56 Dzień pochmurny, trochę deszczowy.Las na wpół schowany za zasłoną mgły.Ale ładnie jest: kolorowo : na jesienne drzewa mogłabym patrzeć bez końca...Niektóre, mimo braku słońca, świecą jakimś sobie właściwym, ciepłym światłem, szczególnie te, o złocisto-żółtych liściach. Dobrego dnia wszystkim! Odpowiedz Link
no_no Re: Wczorajki 137 - byłem w rajskim ogrodzie 13.10.05, 12:00 Nafutrowałem się jak chomik wszelkimi możliwymi witaminami zawartymi w czerwonych porzeczkach, winogronach, opchałem się aronią, aż krew ciekła mi po brodzie, przegryzłem orzechami włoskimi, popiłem wino gronami, gdy w tem mój wzrok padł niepostrzeżenie na drzewo jabłoni, z którego uśmiechały się do mnie czerwone jabłuszka...Podszedłem, wybrałem najbardziej uśmiechnięte Powonchałem rozkoszując się jego zapachem... Zrobiłem kęsa...rozejrzałem się doobkoła...Ewy nie było( Na pociechę pozostała cała tablica Mendelejewa we mnie) i muzyka świerszczy w uszach... Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 13:46 tym razem u nas bez słońca - szaro, buro. na szczęście barwne pisanie Dado o Toskanii podnosi mnie na duchu w domu włączyłam gazowe ogrzewanie, niech tam później i z torbami pójdę. mam teraz milutko i przytulnie Odpowiedz Link
lablafox Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 20:14 Z przyjemnością powędrowałam sobie z Dado uliczkami toskańskiego miasteczka. Dzień był zabiegany . Wreszcie jestem w domu. Przydarzyło mi się coś dobrego , w mojej sytuacji.Cieszę się , ale powiem dopiero w poniedziałek ,żeby nie zapeszyć. Dzień nadal letni i ciepły choć mniej słoneczny . Dobry wieczór Wszystkim i każdemu z osobna. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 20:55 Ja tez niedawno wrocilam po aktywnym dniu, mam prosbe do Dado - otworz osobny watek na Toskanie! Lepiej bedzie czytac! Mozesz tam slopiowac dwa pierwsze odcinki, a zareczam, ze lekture forum bede zaczynac od tego watku Dzisiejki biegna szybko i opowiadanie rozproszy sie niepotrzebnie.... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 22:25 Witaj Dado, powrocona na forumowe lono. Obejrzalam zdjecia w albumie i niecierpliwie czekam na ciag dalszy. Toskania.....chcialabym tez tam kiedys pojechac, kto wie, moze kiedys. Na razie mam slonce i cieplo u siebie, niesamowity ten pazdziernik, dzis bylo znow 20 stopni! Pare krokow od mojego domu, na trawniku wyrosly dorodne grzyby, wedlug mojej oceny sa to kozlaki ale nie mam odwagi zerwac i sprobowac. Niech sobie spokojnie rosna, tutaj nikt ich nie zerwie bo Holendrzy nie znaja sie na grzybach. Odpowiedz Link
jutka1 Juz piatek... 14.10.05, 08:01 Czas biegnie jak opetany. Piekny poranek mamy. Dziendobrybardzo Odpowiedz Link
dado11 Re: Juz piatek... 14.10.05, 12:25 Witam; na dworzu pochmurno, 14 st. liście szybko spadają z drzew, przykrywają trawnik rudym dywanem(( Trzeba grabie w dłoń i do roboty. A wieczorem owinąć się ciepłą kurtkę i rozpalić ognisko... może jaki pieczony ziemniaczek...? Pozdrawiam, miłego dnia, D. Odpowiedz Link
mammaja Re: Juz piatek... 14.10.05, 18:05 Dzisiaj z grupa sluchaczek UTW i przewodniczka wyruszylysmy na zwiedzanie Powazek. Bylo bardzo ciekawie, z pokora mysle ile to czlowiek nachodzi sie na Powazki a rownoczesnie poruszajac sie szlakiem grobow rodziny i znajomych omija inne wspaniale historycznie miejsca. Te trzy godziny maszerowania doskonale mnie dotlenily, jak walnelam sie po obiadku to drzemka trwala dosc dlugo. W listopadzie druga tura (Wojskowe).Rzucam sie czytac forum Odpowiedz Link
lablafox Re: Juz piatek... 15.10.05, 09:18 Wczoraj wizyta w moim gimnazjum z okazji Dnia Nauczyciela i propozycja powrotu na stanowisko pedagoga szkolnego , muszę się z tym mocno przespać , bo już polubiłam wolne życie emerytki. Muszę też przeliczyć ,żeby znowy mi nie odebrano części zarobku. Dzisiaj dzień zamglony , cichy , lubię takie nastroje. W domu robota wrze , bo jutro goście . Zmykam do garów. Miłej soboty . Odpowiedz Link
jan.kran Re:Sobota. 15.10.05, 10:53 Wreszcie parę godzin spokoju... Do pracy idę na sześć godzin pod wieczór więc nadrabiam zaległości pocztowo - forumowe słuchając Kurta Weila. Zaczyna się robić niebezpiecznie zimno na zewnątrz... Zima ? Dziś na obiad jakaś hinduska kurka z żóltym ryżem. Muszę poszukać przepisu , oczywiście w kompie bo to ostatnio moja ulubiona książka kucharska. Kran. Odpowiedz Link
no_no Re:Sobota. 15.10.05, 11:25 Chłodno, zachmurzenie umiarkowane z przewagą słońca. Temperatura ok. 13 stopni Celsjusza. Wilgotność powietrza 46%. Ilekroć czuję powiew arktycznego powietrza, jestem zły na Krana, że wieje od niej chłodem. Na obiad flaki z olejem Pozdrawiam w łykendowym nastroju. Odpowiedz Link
jan.kran Re:Sobota. 15.10.05, 11:46 Ja sama jestem zła na siebie za ten powiew... Jest pięknie , słonecznie i jesiennie w Oslo. I nawet dość ciepło w ciągu dnia. Ale porannie chłód wyraźnie czuć... Kran Północny. Odpowiedz Link
no_no Re:Sobota - Ladys and dżantel men... 15.10.05, 13:49 We are proud to present... SHAAAAAAAKIN STEEEEEEVENS !!! (oklaski proszę) Wow jeah July... Szuga ajlawju soł Lipstick Cry just a little bit... Łon, tu, fri, GOŁ! Wow please belive me pam pam ram Hau macz aj nidź ju... Come on everybody rockendroll. Let's goł! Lipstick Wiązanki Szejkina Stivensa puszcza di dżej no_no Odpowiedz Link
mammaja Re:Sobota - Ladys and dżantel men... 15.10.05, 17:54 Dzien spedzony na uroczystosciach 70 lecia szkoly bardzo zwiazanej z moja rodzina, w niewielkiem mazowieczkim miasteczku. Piekna uroczystosc, ciesze sie, ze pojechalismy z synem - byl czas na rozmaite rozmowy i przekazy rodzinne. Wracalismy przez Sulejowek - zajrzelismy do Milusina - jutro tam otwarcie wystawy poswieconej Marszlkowi. Piekny dzien na jesiennym Mazowszu Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela... 16.10.05, 08:32 Wczesny niedzielny poranek, a i niedziela pelna bedzie rozjazdow rodzinno-towarzyskich. Mowia, ze bedzie padac. Dziendobrybardzo Odpowiedz Link
antyproton Re: Niedziela... 16.10.05, 10:40 No ,wreszcie zostaly przywrocone normalne warunki klimatyczne : Polska 12°C , Wlochy 20°C )) Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela... 16.10.05, 11:32 Wczoraj zniknal mi internet, ale okazalo sie ze trzeba bylo tylko "poruszyc" ruter i wszystko wrocilo do normy. Przepiekna pogoda, wreszcie kwiaty domowe wrocily w tarau, zapawiada sie dosc zajety dzien, ale sloneczny Odpowiedz Link
dan8 Re: Niedziela... 16.10.05, 13:00 Pochmurna,deszczowa niedziela,temperatura spadla ponizej 20C. Na ogrodowym karmniku siedza przemokniete ptaki,czekaja na codzienna porcje ziarna. Zaraz pojde nasypac tym bidulom jedzenia. Nie moge patrzec w TV na to jak domowe ptactwo w Rumunii i Turcji jest usmiercane,szkoda,ze nie ma innego sposobu na zapobiezenie ptasiej grypy. Odpowiedz Link
byfauch Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 15:08 Laptop to jest to! Wlaśnie leżę sobie w łóżeczku i internetuję. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 17:36 Zamilklam ze zdumienia - czemu - mozecie zpbaczyc w albumie! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 19:30 Mammajko, coz to za smieszne stworzonko, wyglada jak bialy niedzwiadek. To spozniony prezent imieninowy czy zupelnie spontaniczny lub przypadkowy podarunek? Co na to pozostale czworonogi? Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 19:38 futrzak-maluch super, ale hmmm znowu to uczenie siusiania i nocniczkowania Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 20:29 Mammaju - masz nowe zwierzątko w domu? Jakie?)) Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 20:54 To jest nowy piesek mojej coreczki, ktora twierdzi ze Truszka jest bardzo samotna i nie moze zostawac sama w domu. To jest moim zdaniem troche szalenstwo, ale mala jest przeurocza (Zaznaczam ze mieszkaja u siebie, nie u mnie!) Odpowiedz Link
dan8 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 17.10.05, 13:24 A jak Truszka zareagowala na maluszka? Znam sporo osob,ktore wziely drugiego psa,zeby pierwszy nie byl sam i zwykle jest to dobra decyzja. W momencie kiedy maluch dorosnie trzeba zwrocic uwage,kto zostanie przywodca stada,bo moze dojsc do dosyc ostrego konfliktu,szczegolnie jesli mlodszy bedzie chcial byc tym najwazniejszym. A maluch jest sliczny. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 17.10.05, 14:00 Odwaze sie wyjsc poza setke Na Dolnym Slasku typowy jesienny dzien. Tym bardziej typowy, ze grypa nie chce puscic, wiec od rana moszcze sie przed kominkiem okutana w wiele warstw roznosci. Wlasnie gotuje rosol, bo wiadomo, ze rosol jest dobry na wszystko, od ciala po dusze. Nic wiecej sie nie dzieje, o czym z zadowoleniem niejakim zawiadamiam )) Dziendobrybardzo Odpowiedz Link