Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 137 - wyborcze

09.10.05, 13:41
No coz, od dzisiejszego dnia wiele zalezy. Dlatego taki tytul - tym razem
malo romantyczny smile
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 16:20
      Mammajo Mila, nie da sie ciagle ciagnac pajeczej nici romantyzmu. Proza zycia
      weszla na kaczych lapkach w nasza codziennosc i teraz trzeba zaglosowac, opic
      zwycizstwo, oplakac porazke. A potem robic swoje. Ja juz jestem po. I mam dzika
      satysfakcje, bo mlody, zdolny rzemieslnik, ktory wykonywal dla mnie(i dzieki
      mnie) roboty rozne przez dwa lata, jak go poznalam to mowil ze on p......
      wybory, bo takie szaraki jak on nie maja i tak na nic wplywu, potem chcial
      Polske lepperowac, a wczoraj zadzwonil do mnie i najpierw zapytal mnie na kogo
      ja bede glosowala, a potem wyjasnil mi ze on juz ma bumage na glosowanie poza
      rejonem i ze teraz to on czyta gazety, slucha tokefemu, oglada wiadomosci i
      chce uczestniczyc. To prawie jak nawrocenie "Komornika". A i jeszcze jedno, nie
      powiedzialam mu na kogo glosuje zeby nie ingerowac w proces rozwoju swiadomej
      demokratyzacji wink))
      P.S. Zeby nie bylo zadnych watpliwosci. Strasznie sie ciesze ze przeszedl taka
      ewolucje pomimo bardzo ciezkich sytuacjo zyciowych
      P.S.II . Bylam jedynie biernym, acz zadowolonym, obserwatorem ewolucji.
      • jej_maz Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 18:08
        Dorus! Usciskaj tego Rzemieslnika odemnie serdecznie! Toc ja ciagle pisze, ze
        siedzenie i narzekanie doprowadza jedynie do apatii a tylko zaangazowanie rodzi
        postep! Dzieki podanemu przez Ciebie przykladowi jestem spokojny o przyszlosc
        Polski. Nawet problemy jak to bezrobocie czy problemy socjalne predzej czy
        pozniej zostana przezwyciezone... w koncu Krakowa tez nie od razu zbudowana a
        widac, ze widac, ze fundamenty juz sa.

        Tak czy inaczej, gratuluje zwyciezcom, a pozostalym zycze owocnej pracy; dajcie
        szanse tym co zostali wybrani, bez sabotazowania prob dalszej budowy.

        Powodzenia!
        • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 19:36
          Marku nie odwaze sie az tak serdecznie na niego napadac, ale juz dalam wyraz
          mojemu zachwytowi i podziwowi.Jeszcze nie jestem spokojna o przyszlosc Polski,
          ale jako stara pozytywistka mam zamiar nadal prowadzic prace u podstaw wszedzie
          gdzie sie da swieca przykladem i niosac kaganek oswiaty pod strzechysmile)
          • jan.kran Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 10.10.05, 13:49
            Lbx, Ty też się prześpij.. I zdrowia życzę !

            Jak chodzi o wybory to Angela Merkel jest kanclerzem DE.
            Kran.
    • ewelina10 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 16:53
      muszę sprostować - to była giełda minerałów. nie przypuszczałam, że będzie się
      cieszyła aż takim zainteresowaniem, było bardzo dużo ludzi smile

      a Politechnika ? - jakby mniej dostojna niż dawniej, może liczne stragany
      odebrały jej trochę splendoru wink))
      • antyproton Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 17:41
        To co bylo najwazniejsze do wybrania juz zostalo wybrane.
        Czyli parlament czyli rzad .
        Prezydent to jest tylko reprezentacyjna postac , jest to tylko
        indywidualna aspiracja polityka do przejscia do histori .
        Wplyw na polityke wewnetrzna i zewnetrzna - bliski zeru.
        Moze tylko da to lepsza pozycje parti z ktorej bedzie prezydent w nowym
        rzadzie .
        PO jak chciala cos naprawde znaczyc i zmienic to powinna skupic sie
        bardziej na wyborach do sejmu niz na obecnych .
        Zycze zeby nie bylo drugiej tury i ten cyrk ze skladem rzadu juz sie skonczyl .
        • lablafox Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 19:14
          Wieczór z chorym dzieckiem - 38,5 , noc z chorym dzieckiem i
          wymiotami ,śniadanie z chorym dzieckiem, obiad z jej mamą i siostrą.
          Wieczór z chorym dzieckiem .W nocy wraca mąż.Na wyborach byłam , to tyle .
          • antyproton Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 09.10.05, 19:17
            Czyli noc podobna do dnia Lx ? wink)))
    • jutka1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 10.10.05, 08:06
      Znow slonce smile
      Ciekawy dzien przede mna, wszystkim milego zycze

      smile
    • tomasdyg A, co zależy WIELE, bo nie wiem, co istotnego...? 10.10.05, 08:49

      • lablafox Re: A, co zależy WIELE, bo nie wiem, co istotnego 10.10.05, 12:48
        Dziś kolejny słoneczny i na dodatek poniedziałkowy dzień.
        Jeszcze tylko 4 dni Polskiej Złotej jesieni .
        Trzeba nałapać w siebie słońca by starczyło jak najdłużej. Chora ma się
        lepiej .Dzisiejsza noc przespana .
    • no_no Re: Dzisiejki 137 - powyborcze 10.10.05, 13:54
      Po wyborach, czy nawet przed, trzymajmy fason, maniery, i te sprawysmile)
      Ducha nie gaśmy dopóki życie trwa...dopóki nam muzyka w duszy gra...

      no_no - bon, ton i te sprawy wicie, rozumiciewink
      • jutka1 Re: Dzisiejki 137 - powyborcze 10.10.05, 20:50
        Na powyborcze emocje mam rade - wsiasc w samochod i pojechac ogladac jesienne
        liscie w gorach. Cisza, spokoj, slonce, kolory.
        Bylam dzis bardzo niedaleko od miejsc, gdzie w latach 80. spotykali sie ludzie
        polskiej opozycji i koledzy-sygnetariusze Karty 77. Szczegolnie dzis myslalam o
        roznych rzeczach zwiazanych z tamtymi czasami, wczorajszymi wyborami, i tzw.
        miedzyczasem (zam.)

        Widoki byly piekne.
        I wyszedl mi z tego jeden z najcenniejszych dni tego roku. Ot, psikusy platane
        przez Wielkiego Scenarzyste.

        Pozdrawiam, J.
        • bodzio49 Re: Dzisiejki 137 - powyborcze 10.10.05, 20:59
          Ech ... jesień w górach. Może niedługo uda się wyjechać choć parę dni.
          Muszę tylko kilka spraw z pracą dopiąć i hajda.
    • jej_maz Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 10.10.05, 22:20
      E tam wyborcze... indykowe! wink alez ten skurczybyk smaczny...
    • jutka1 Wtorek 11.10.05, 10:22
      Chyba ostatni (jeden z?) sloneczny dzien na jakis czas.
      A tu grypa i klops.

      Podobno cala Polska dzis w sloncu, cieszcie sie nim, wygrzejcie buzie.

      Dziendobrybardzo smile
      • lablafox Re: Wtorek 11.10.05, 10:38
        Nadal słonecznie , nadal z dzieckiem , ale juz zdrowym więc pod wieczór
        odtransportujemy ją do matki ,żeby się nie odzwyczaiła od dziecka, albo żeby
        dziecko się nie przyzwyczaiło za bardzo .
        Lekki wiaterek , niebo bez chmurki.
      • byfauch Re: Wtorek 11.10.05, 11:26
        jutka1 napisała:

        > Chyba ostatni (jeden z?) sloneczny dzien na jakis czas.
        > A tu grypa i klops.

        A ja się dzisiaj dałem zaszczepić przeciwko grypie.
        Grypie mówimy stanowcze NIE!
        • mantra1 Re: Wtorek 11.10.05, 12:17
          Tez chcialam powiedziec stanowcze NIE, ale nie zadzylam, bo mnie dopadlo. Moze
          jeszcze nie grypa, ale jakis syfon w glowie. Probuje sie leczyc naturalnymi
          sposobami i tu pojawil sie problem. I helpa mnie nada. Przywiozlam latem ze wsi
          dwa litrowe sloje miodu w kolorze zlocistym i stanie polplynnym. Kiedy dzis
          usilowalam sie do niego dobrac nie moglam go urabac, bo stal sie twardy jak
          kamien, nieklarowny i jasno-zolty. Czy popelnilam blad trzymajac go w lodowce?
          Co zrobic, zeby powrocil do poprzedniego stanu? Podgrzac w mikrofalowce, czy
          moze w garnku z goraca woda potrzymac? Poradzcie cos, Panie i Panowie domow smile)
          • jutka1 Re: Wtorek 11.10.05, 12:44
            To normalne, miod sie krystalizuje.
            Wloz do garnka z ciepla woda i powoli, delikatnie podgrzewaj. Po jakims czasie
            zrobi sie znowu plyyny. Podkreslam - cieplej wody, nie goracej, czy wrzatku.

            "Syfon w glowie" - dokladnie.

            Kuruj sie!
            • mantra1 Re: Wtorek 11.10.05, 12:50
              Dzieki, Juteko. Tobie tez zdrowka zycze smile
              • fedorczyk4 Re: Wtorek 11.10.05, 13:26
                Witajcie i zdrowiejcie, Mantra miodu w lodowce sie zeczywiscie nie trzymasmile)
              • dan8 Re: Wtorek 11.10.05, 13:27
                No wlasnie prawdziwy miod krystalizuje sie i Jutka ma racje,ze podgrzac mozna
                tylko w letniej wodzie,poniewaz goraca zabija jego lecznicze wlasciwosci.
                Tak samo nie nalezy dodawac miodu do goracej herbaty,tylko do przestudzonej.
                Zdrowka zycze.
                • jan.kran Re: Wtorek 11.10.05, 16:41
                  Jako córka i siostra pszczelarza potwierdzam dotychczasowe miodowe informacjesmile)))
                  Kran.
                  • mantra1 Re: Wtorek 11.10.05, 16:45
                    Miodek, juz jak plynne zloto zostal zapakowany do szafki. Dzieki za poradnictwo smile)
    • terem Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 11:06
      Ciepło, słonecznie, kolorowo...
      Jutko, zdrowia życzę. Kuruj się szybko i skutecznie, szkoda takiej jesieni na
      choróbsko. smile))
      • verbena1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 18:53
        Jestem tak naladowana pieknymi widokami, ze chyba za chwile pekne z przesytu.
        Dzis, zupelnie przypadkiem, przejezdzajac przez malutka wioske zobaczylam
        napis - ogrod do zwiedzania. Gromkim okrzykiem zatrzymalam meza i auto w
        miejscu i poszlismy popatrzec.
        Ogrod a raczej ogrodzisko wprost bajkowy, woliera z ptakami, staw i fruwajace
        motyle nad ostatnimi kwiatami.
        Stary dom kryty strzecha otoczony mnostwem donic z kwiatami. Rosliny rosnace w
        roznych dziwnych naczyniach, zauwazylam nawet stara wirowke a w niej piekna
        paproc.
        Na dodatek przemili gospodarze, on zajmujacy sie zawodowo fotografowaniem
        przyrody (Bodziu,on ma cyfrowke-marzenie),ona malujaca obrazy.
        Siedzielismy w otoczeniu kwiatow pijac kawe i rozmawiajac. Wydawalo mi sie ,ze
        znamy sie od dawna, tak bylo swojsko.
        Cudowny dzien, dlugo go nie zapomne.

        Zaraz wrzuce pare zdjec do albumu.
        • mammaja Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 18:55
          Tym wpisem zachecilas mnie do wrzucenia jednego z ostatanich zdjec ze spaceru w
          lesie!
        • wenus440 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 19:09
          Verbeno, mile sa takie przypadkowe spotkania
          i doznania, uwielbiam indywidualnosc i kreatywnosc,
          szarosci, codziennosci, pospiechu i wszystkiego z pod
          sztancy mamy az nadto wokol siebie,
          fajnie bylo poczytac....dzieki!smile
          • mammaja Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 20:51
            I wyborow tez mamy juz po wyzej uszu, a takze interesujacych komentarzy,
            zapadam w sen jesienny.
            • verbena1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 21:10
              Mammajko,troche za wczesnie na sen, co z winem, bulgocze juz w butlach?
              A propos wyborow, komentarz mojej Mamy - bede glosowac na Tuska bo to taki
              ladny chlopaksmile))

              Wenus, sa takie specjalne dni, kiedy swiat jest piekniejszy i ludzie lepsi.
              Zachowuje je jak zasuszone kwiaty w zielniku.
              Dzisiaj mialam wlasnie taki.
              Zycze Tobie i wszystkim podziebionym i zachmurzonym duzo ciepelka i slonca.
              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 21:40
                Pojechalam z Krowisia na zdjecie szwow i wiecie co sie okazalo? Sama juz je
                sobie zdjela zolza jedna. Jak, skoro caly czas byla w scislym ubranku i calosc
                zagoila sie idealnie? ale na 10 szwow do wyjecia zostalo 0. Ktos kiedys
                powiedzial mi ze ta suka jest piekna i potwornie glupia. Jak tylko sobie
                przypomne kto to...
                Pssst: cichutko donosze ze moja ukochana kuzynka wrocila.
                Podpisano: Zyczliwa
    • wenus440 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 11.10.05, 19:02
      rowniez u mnie jesien lsni, majac za wspolnika
      slonce, wszystkimi kolorami swiata, przede wszystkim
      wszelkie odmiany zolci i purpury ciesza oczy,
      oby jak najdluzej....

      chorowitym zycze wartkiego powrotu do zdrowia,
      miodzik jako medycynka napewno cos pomoze, a jak
      nie to chociaz posmakuje, mowi sie o nim, ze to lzy
      Boga Slonca smile
      • bodzio49 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:11
        Zazdroszczę Halince tych pięknych widoków. Jeśli bedę się wybierał w okolice to
        na pewno poproszę o ten adres smile
        I ja polowałem na coś wczoraj. Wstałem specjalnie o 6 rano żeby o świcie
        zapolować na lisa. Gdzieś na działkach wykociła się lisica i mamy kilka młodych
        szwędających się jak domowe koty. Niewiele sobie robią z ludzi. Ale nie tak
        łatwo ich ustrzelić obiektywem. Widziałem 2 razy z całkiem bliska ale raz nie
        miałem aparatu a raz nie zdążyłem. Za to wracając sfotografowałem piękne
        poniemieckie kamienice na starym "zawarciu" może też wrzucę do albumu.
        • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:16
          Bodziu a co bedzie potem z liskami? Bo jesli sa takie oswojone to sie o nie
          boje. Oczywiscie nie z Twojej strony, ale
          • bodzio49 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:23
            Dadzą sobie radę jak pozostałe dzikie stworzenia. Jeśli oczywiście ludzie ich
            nie skrzywdzą. Ale zdaje się że nikomu nie przeszkadzają.
            • bodzio49 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:25
              Większy problem mamy w mieście. Bywa, że wieczorami biegają dookoła bloków.
              jednego nawet Reksio kiedyś gonił przed blokiem. A tu dzieci przecież chodzą.
              Ale to chyba nie tylko nasz problem.
              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 - nie wyborcze 11.10.05, 22:34
                Ba, to nie powinien byc Wasz problem. Niestety pewnie stanie sie takowym jesli
                wda sie wscieklizna. Zglos to moze do Sanepidu.
    • dado11 Re: Dzisiejki 137 - szczęśliwie powyborcze 11.10.05, 22:49
      Witam wszystkichsmile stęskniłam się deczko za wamismile Po powrocie po dwóch
      tygodniach nieobecności w domu wariactwo, milion spraw, chora teściowa, góra
      prania, góra administracji, góra roboty. Ale wróciłam zakochana w Toskanii,
      mimo, że jak przystało na źródło westchnień, pokazała dosyć kapryśne
      oblicze.... Wróciłam bardziej zakochana, niż wyjeżdżałam zaintrygowana.
      To były cudowne dwa tygodnie i to głównie za sprawą doznań natury zmysłowej.
      I na pewno tam będę wracać, nawet za ostatni groszsmile)))
      Wszystkich przeziębionych pozdrawiam, nieustannie polecając miksturę od baby:
      łycha miodu, 50ml soku z malin, pół cytryny, 50 ml spirytusu, wszystkie
      składniki do dużego kubasa i dopełnić wrzątkiem. Wypić przed pójściem do łóżka
      i wyspaćsmile
      Pozdrawiam, D.
      • mammaja Re: Dzisiejki 137 - szczęśliwie powyborcze 11.10.05, 22:56
        Witaj Dado, nam brakowalo ciebie pare kilo smile Wspaniale, ze udaly ci sie
        wakacje, umieram z ciekawosci jak bylo i napewno przywiozlas mnostwo zdjec!
        Narazie zdrowa na ciele jestem smile)))
        • mammaja Re: Dzisiejki 137 - szczęśliwie powyborcze 11.10.05, 23:00
          PS. Mlody wrocil i przywiozl prosutto crudo - kupilam dzisiaj dojrzalego
          melona- wreszcie zrealizuje swoje marzenie (porto czeka od imienien!)
        • dado11 Re: Toskania 11.10.05, 23:16
          Cześć Mm, zadałam sobie nieco trudu i na bierząco spisywałam wrażenia, taki
          malutki dziennik podróży. Zrobiłam ok. 200 zdjęć i powolutku to wszystko staram
          się złożyć do kupkismile Jeśli was nie zanudzę, to będę wklejać wspominki i
          zdjęcia sukcesywnie. A z innej beczki to żal źe PiS wygrał d porlamentu, ale
          cóż, wola ludu...
          Toskania, pierwsza odsłona...
          Noooo... to chyba zaczynam moją opowieść o spełnionym marzeniu... o Toskanii...
          o ktorej śniłam, czytałam, myslałam prawie dwa lata. W głowie miałam gotowe,
          przesłodzone kadry, będące zapewne konglomeratem figli wyobraźni, fotografii z
          książek, filmów i przyznam, że nawet troszkę bałam się zderzenia z
          rzeczywistością. Ale właśnie ten sen miał przybrać realne kształty; za jakieś
          2000 km, które mieliśmy przejechać samochodem. Spakowani, wyspani i wykąpani
          wsiedliśmy do samochodu i drogę. Przez Polskę jechało się całkiem nieźle, bez
          korków; pyszny obiad przed Chyżnem w Spytkowicach (www.karczmarusnakowka.com -
          naprawdę polecam: miła obsługa, pyszne i niedrogie jedzonkosmile) dodał nam sił i
          humoru, ale po wjeździe na Słowację okazało się, że nie wygląda to już tak
          różowosad
          Co chwila roboty drogowe, dziury, i inne zawalidrogi, wąskie zatłoczone drogi
          bez poboczy, podróż zaczęła się wydłużać ponad plan. Na dodatek stała się rzecz
          niezwykła - zabrakło w całej Słowacji winiet na przejazd autostradami! Na
          trzeciej z rzędu stacji w końcu powiedziano nam, że policja wie i nie
          sprawdza!!! Ufff.... Na ostatnich nogach dowlekliśmy się pod Wiedeń i tam
          padliśmy owinięci w koce w samochodzie. Nikt nawet nie próbował szukać jakiegoś
          motelu, marzyliśmy tylko o zamknięciu oczu i wyłączeniu burczącego silnika...
          Rano, zmarznięci i połamani (było tylko 6st.), przywitaliśmy zimny poranek przy
          autostradzie, wykupiliśmy po 50c mycie zębów na stacji benzynowej u dwóch
          najdziwniejszych dziadków klozetowych, jakich mi się zdarzyło oglądać (chyba
          bracia, ok. 60tki, w białych lekarskich kitlach, nieustannie biegający ze
          ściereczkami i pachnidełkami) i ruszyliśmy dalej... Piękne widoki na trasie do
          Grazu-Klagenfurtu-Villach pozwalały zapomnieć na chwilę o ciągnących się
          kilometrami robotach drogowych, gdzie nawierzchnie pocięte na wąwozy betonowymi
          blokami, sprawiały wrażenie rynien. Mimo wszystko mieliśmy niezły czas, więc
          pełni optymizmu wjechaliśmy do słonecznej Italii... Po włoskiej stronie Alpy
          wyglądały przepięknie, pędziliśmy na przemian wiszącymi nad dolinami mostami i
          tunelami, perfekcyjnie wydłubanymi we wnętrzach gór. Opłaty za przejazd dość
          słone, ale porównując do opłaty za nasz nędzny kawałek autostrady w ojczyźnie,
          nie wydały się zbyt wygórowane. Do Florencji dotarliśmy więc gładko ok. 17 i
          wydawało się, że jesteśmy tuż... Ale... nieścisłość w opisie trasy podanym
          przez naszego operatora, fakt że w okolicy Pisy występują dwie miejscowości o
          tej samej nazwie, no i zmęczenie spowodowały, że zjechaliśmy z autostrady w
          niewłaściwym miejscu, a próbując zawrócić zapadliśmy się w małe, nieistniejące
          na naszej mapie miasteczka. Opisy dróg nijak się miały do stanu rzeczywistego,
          zapadał zmrok, wiedzieliśmy już, że nie zdążymy przed 19 (moment zamknięcia
          biura) i może się to skończyć pocałowaniem klamki (a tak gwoli ścisłści, była
          sobota wieczór!). Rozpaczliwy telefon do naszej Fattorii dał nam oddech, bo
          wiedzieliśmy już, że zaczekają. Ale droga przez trudne do zlokalizowania
          wioski, kręte, wąskie i kiepsko oznakowane drożyny, zmęczenie (po ciężkiej, źle
          przespanej nocy, byliśmy już w drodze 12 godzin), noc doprowadzały nas na skraj
          histerii. Gdy w końcu, po czterech nadprogramowych godzinach krążenia po
          bezdrożach, z odcinkiem specjalnym z karkołomnymi serpentynami na finiszu,
          zobaczyliśmy wytęsknioną nazwę naszej miejscowości, prawie nie mogliśmy
          uwierzyć... Na koniec długi kamienny mur, stromy zjazd tajemniczą w światłach
          reflektorów cyprysową aleją, uśmiechnięta, pulchna włoszka wręczyła nam klucze
          i poprowadziła do naszego domku. Ciemności nie pozwoliły wiele zobaczyć, ale
          koncert na świerszcze i cykady w zaroślach, słodki, wysycony zapach powietrza i
          cichy szum wody w basenie ukoiły nasze sterane nerwy. Padliśmy jak kawki, tym
          bardziej, że dwa kieliszki miejscowego wina smakowały jak ambrozja.
          Niedziela 25.09.05
          Szczelnie zamknięte okiennice nie wpuściły dnia do sypialni, więc wyspaliśmy
          się do syta i...
          Artur wstał pierwszy, otworzył drewniane drzwi i zaczął wołać , bym szybko
          przyszła. Naszym oczom ukazał się widok zatykający dech w piersiach... Nasz
          domek usytuowany na zboczu góry obrośniętej piniowym lasem powyżej, cyprysami i
          winnicami poniżej, z widokiem na rozległą dolinę, z basenem o błękitnym dnie o
          kilka kroków, wokół stare murki podtrzymujące zbocza, obsiane pachnącymi
          krzewami i ziołami. Słońce powoli nagrzewało kryształowo rześkie powietrze,
          wydobywając z chaszczy stada zwinnych jaszczurek spragnionych ciepła. Staliśmy
          przez chwilę z niedowierzaniem, nawet jakaś niekontrolowana łza zachwytu
          zakręciła się niepostrzeżenie pod powieką.... Było po prostu boskosmile)))
          cdn...
          • bodzio49 Re: Toskania 12.10.05, 00:07
            Wierze, że musiało być cudownie. Pisz, pisz ale zapisuj i potem może coś na
            stronę www w całości.
          • jutka1 Re: Toskania 12.10.05, 07:26
            Dado smile))
            Witaj! Brakowalo Cie.
            smile

            Opisuj, opisuj. Z przyjemnoscia bede kontynuowac lekture. smile)
          • ewelina10 Re: Toskania 12.10.05, 20:37
            Dado odświeżyłaś mi w pamięci trasę do Livorno na prom do Korsyki, milutko mi
            się zrobiło smile

            dzień miałam zajęty różnymi sprawami, ale to chyba już taka natura człowieka,
            że wciąż musi się imać różnych zajęć i raczej nie jest mu dane w bezczynności
            posiedzieć wink
            • fedorczyk4 Re: Toskania 12.10.05, 20:52
              Narobilyscie mi smaku wspomnieniami nie i dawnymi. Kiedy ciag dalszy?
              Ew, a wtrzymalabys dlugo w bezczynnosci? To jest tajemna wiedza zaprzepaszczona
              w mrokach dziejowwink)
              • mammaja Re: Toskania 12.10.05, 21:41
                Fed, wspolczuje synowi, jak on to zrobil? Kopnal w cos?
                • fedorczyk4 Re: Toskania 12.10.05, 22:11
                  W lozeczko swojego synka, tak sie spieszyl zeby go utulic
            • jan.kran Re: Toskania 12.10.05, 23:09
              Piękne Dado.. czekam na c.d.
              Kransmile
              • mammaja Re: Toskania 12.10.05, 23:51
                Piszesz tak barwnie, ze wrecz czuje sie nastroj i atmosfere wloskiego
                miasteczka. Czekam z niecierpliwoscia smile
    • jutka1 Srodowo 12.10.05, 07:30
      Pogoda jak drut, podobno ma byc 20 stopni i slonecznie, wiec nacpam sie aspiryny
      i rutinoscorbinu i posiedze w ogrodzie.
      Poza tym b.z.

      Dziendobrybardzo smile)
      • lablafox Re: Srodowo 12.10.05, 08:51
        Witaj Dado w domowych pieleszach. Czasami myślami bywałam z Tobą w
        Toskanii .czytam z wielką przyjemnością. Pisz , pisz.
        Słonecznie , ciepło i cicho.
        Jesteśmy sami .Mąz ma urodziny.Wieczorem w prezencie dla niego mecz.Taki mecz.
        Wczorajszy spacerek pozwolił stwierdzić nam ,że wysypały sie muchomory .
        Piękne leśne ozdóbki.
        Kozaków też trochę młodzież nazbierała.
    • no_no Re: Dzisiejki 137 - A teraz prawi i sprawiedliwi 12.10.05, 09:20
      Na wszelki wypadek, gdyby ktoś przegapiłsmile, wklejam link do artykułu
      o Jacku Kurskim, jednym z ojców sukcesu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości.
      Pan Kurski, prawy, uczciwy, pobożny i sprawiedliwy, zmienił sześć partii,
      zanim Bóg się zlitował nad nim i dał mu wymarzony immunitet.

      Przy okazji zacytuję może ku pamięci złotą myśl mego najbardziej ulubionegosmile
      ideologa PiS.

      Tadeusz Rydzyk:"Przyjeżdżają tu do Torunia ludzie i mówią: "Jakie to sobie
      pałace budują księża." A to jest ich dziadostwo - tych ludzi dziadostwo i mały
      mózg. Zacofanie!"

      wiadomosci.gazeta.pl/wybory2005/1,67805,2957937.html
      no_no - aż mnie cofłosmile
      • jan.kran Re: Dzisiejki 137 - A teraz prawi i sprawiedliwi 12.10.05, 09:55
        Przeczytałam powyższy artykuł wczoraj jednnym tchem.
        Szczęka mi tak opadła że nie wiem kiedy wróci na swoje miejsce.

        Zastanawiam się tylko czy w PL gorzej mieć przodków żydowskich czy niemieckich ?
        Normalnie horror jak się coś takiego czyta.
        Kran.
        • bodzio49 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:09
          A mi nic jak na razie nie opada. Dzięki Bogu smile I nie mam zamiaru się
          pasjonować grzebaniem w tych śmieciach. I wolałbym żeby ci co się tym
          interesują zakładali nowe wątki temu poświęcone. Szkoda tych lekkich i
          swobodnych dzisiejek na takie tematy. Jak uważacie?
          • jan.kran Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:26
            Bodzio przecież to są dzisiejki wyborczesmile))))

            Chyba masz jednak rację ale czasami dopisując sie do przedmówcy powoduje się
            skrecanie wątku w spiralę.
            A jak chodzi o temat główny czyli dzisiejkowy to u mnie wszystkie kolory jesieni
            i nesamowity wysyp kasztanów.
            Takiej masy tych ślicznych brązowych kuleczek od dawna nie widziałam...
            Kran,
            • mammaja Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:34
              Brawo, Dado ! Dzieki za prowadzenie "dzienniczka", przezywam z toba wspaniala
              przygode toskanskasmile Czekam na ciag dalszysmile U mnie OK, slonecznie!
              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:49
                Witajcie. Ja tam dzisiaj jestem z lekka poirytowana, bo mam kupe roboty
                wymagajacej skupienia, a na parterze rozwalaja sciany. To troche jakbym miala
                na stale dzieciola w korze mozgowej. I tak od kilku dni. No trudno, trzeba byc
                wyrozumialym. Synalek moj zlamal sobie palec u nogi, jeczy i wymaga opieki i
                pomocy. Troche mi glupio tlumaczyc mu, ze to nie wymaga kul, ani gipsu. Udalo
                mi sie polamac palce u nog jakies 6 razy (nie na raz)i ani kul, ani lekarzy,
                poza jednym razem kiedy krzywo sie zroslo i trzeba bylo lamac raz jeszcze. No
                ale te mlode to jakies takie wydelikaconesmile)))
          • no_no Re: Dzisiejki 137 - ładna pogoda dzisiaj:-) 12.10.05, 10:30
            bodzio49 napisał:

            > I nie mam zamiaru się pasjonować grzebaniem w tych śmieciach.
            -----
            Te "śmieci" będą za chwilę rządzić Polską i mieć decydujący wpływ na jej losy.
            Wydało mi się więc ważnym, by poznać życiorysy głównych architektów nowej
            Polski. Nikomu nie każę jednak czytaćsmile, ani dyskutować. Rzeczywiście są
            przyjemniejsze tematy i wątkismile
            -----
            > I wolałbym żeby ci co się tym
            > interesują zakładali nowe wątki temu poświęcone.
            -----
            Dzisiajki mają w tytule "wyborcze", stąd moja zajawkasmile w nich.
            -----
            > Szkoda tych lekkich i
            > swobodnych dzisiejek na takie tematy. Jak uważacie?
            -----
            Ładna pogoda dzisiaj...

            no_no - i słońce świecismile
            • bodzio49 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 10:51
              Zgadza się. Ostatnie ładne dni. Słoneczko świeci i coraz bardziej kolorowo.
              Obiecuję piękne panoramy Gorzowa w albumie z najwyższych punktów miasta w
              najbliższym czasie.
              Mam już kilka upatrzonych miejsc smile
              • dado11 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 11:27
                Dzieńdobereksmile dziękuję za słowa zachęty, poopisuję trochę. Wkleję później.
                Dzień jest piękny, choć susza i przejeżdżające samochody powodują u nas tumany
                kurzu, co zapewne skończy się jakąś pylicąsad
                A propos pittbulla-Kurskiego: wczoraj dostał kopa od Kaczorów, a Lech
                przepraszał wieczorem Tuska i wił się jak piskorz w TVN, w programie "Teraz my"
                na żywo. Swoją drogą ten odrażający typ chyba nieźle zaszkodził swoim
                mocodawcom.
                Fed, ucałuj syna, będzie mniej bolałosmile Ktoś przecież musi pocieszyćsmile
                Pozdrawiam, D.
                • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 14:33
                  Dado, syna ucalowalam, jest Ci wdzieczny za interwencje. Odebralam go ze
                  szpitala, skrecajacego sie ze smiechu. Opowiedzial mi co nastepuje: czekal w
                  kolejce do przeswietlenia, byl pierwszy, za nim z 10 osob, na drzwiach
                  informacja ze kolejka nie obowiazuje osob wiekowych i powaznych przypadkow.
                  Nadszedl starszy pan, nie wyrozniajacy sie specjalnie podeszloscia (wieku), ale
                  natychmiast zaczal sie wyklocac i przezornie oparl sie o drzwi, tak zeby trzeba
                  bylo mu przejsc po trupie. Po kilku minutach podjechala lozkiem z rannym,
                  pielekniarka. Widac bylo ze wprawdzie przytomny, ale niezle pogruchotany.
                  Pielergniarka do drzwi, a pan starszy w krzyk: A co to, kolejka obowiazuje,
                  niby dlaczego ten pan mialby byc pierwszy? na co ranny facet lekko uniosl glowe
                  i wycharczal: Bo mi sie spieszy do pracy kretyniesmile))
                  • jan.kran Re: Dzisiejki 137 12.10.05, 15:04
                    smile))))))))))))

                    A synowi możesz podmuchać na paluszek , też pomaga. Kransmile
                    • dado11 Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 12.10.05, 23:02
                      Witam wieczorową porąsmile Fed, dobrze, że dziecko w humorzesmile
                      Zgodnie z zapowiedzią wklejam następny fragment...
                      Toskania cd.
                      Robiło się coraz cieplej, cicho szemrzący basen wabił, a tu jak spod ziemi
                      wyrósł nieoczekiwany gość. Zapowiedział się głośnym kichaniem i przychaniem.
                      Po chwili z zarośli dostojnym, ale czujnym krokiem przymaszerowała mała kotka,
                      z jednym okiem pokrytym bielmem i brakiem połowy nosa. Nie była z cała
                      pewnością uosobieniem kociej urody, ale wyraźnie obyta w salonach, pognała pod
                      drzwi lodówki i nieznoszącym sprzeciwu ocieraniem się o nogi zażądała jeść...
                      Generalnie jestem odporna na kocie wdzięki, ale sprytne kocisko odstawiło
                      teatrzyk pod tytułem ?Och, jak mnie życie doświadczyło...? i mimo silnego
                      postanowienia, że nie ulegnę, uległam. Mała cwaniara dostała mleko i trochę
                      szynki z polskich zapasów, no i oczywiście została ?naszym, kochającym ten dom
                      zwierzątkiem?. Nota bene, po kilku dniach musieliśmy sobie z futrzastym
                      nachałem pogadać i ustalić granice rozsądkusmile Po tygodniu Panna futrzasta
                      grzecznie czekała na mleczko na progu, nie wchodząc do domu. Wracając do
                      basenu... kąpiel w stosunkowo zimnej wodzie (brrrr...no góra z 18 st.)
                      spowodowała skręt kiszek, więc śniadanie, zaimprowizowane z zapasów, na tarasie
                      z widokiem, smakowało przepysznie. Lekki, powoli nagrzewający się wiatr
                      przynosił zapachy pinii, ziół, nagrzanej wilgotnej ziemi, ale też nieodległego
                      morza, które oświetlone porannym słońcem połyskiwało z oddali. Po południu
                      czekała nas jazda po naszych przyjaciół, których mieliśmy odebrać z lotniska w
                      Bolonii, więc postanowiliśmy najpierw poznać nasze miasteczko. Montecatini val
                      di Cecina, osadzone na szczycie wzgórza, prześliczne, malutkie, z jedną wieżą,
                      otoczone murami, przesiąknięte słońcem i zapachem otaczających wzgórze
                      urodzajnych ogrodów. Pokonywaliśmy kolejne schody i strome uliczki z zachwytem
                      prawie; nieliczni mieszkańcy uśmiechali się do nas z sympatią, słonce
                      przygrzewało coraz śmielej. W pewnym momencie dotarliśmy do skraju murów
                      obronnych, wzdłuż których prowadziła ścieżka obsadzona trochę zdziczałymi
                      figowcami. Staliśmy jakiś czas, bo naszym oczom ukazał się widok niesamowity:
                      jak na dłoni rozległa dolina, z zaoranymi pagórkami, szeroko rozsianymi
                      pojedynczymi domostwami, wszystko spowite lekką, siwą mgłą unoszącej się
                      parnej wilgoci. Poszliśmy ścieżką zbierając i zrywając dojrzałe figi, palce nam
                      się kleiły, a oczy śmiały, trudy podróży poszły w niepamięć. Dotarliśmy do
                      zawieszonego nad urwiskiem starego cmentarza, już nieużywanego, a wokół starych
                      murów ogródek z rzeźbami, wielkimi agawami, i drzewami brzoskwiniowymi. Dwa
                      kroki dalej na skrawku wygospodarowanego tarasu kolekcja kaktusów, wspaniała,
                      między doniczkami wszędobylskie jaszczurki, poza tym cisza i cudowny spokój.
                      Wracaliśmy do samochodu zostawionego na głównym placu wąskimi uliczkami, przez
                      malutkie okienka w średniowiecznych murach słychać już było krzątaninę pań
                      domu, szykujących aromatyczne sosy do kluseczek, które mogliśmy na razie sobie
                      tylko wyobrazić...smile Do Bolonii dotarliśmy z dwugodzinnym zapasem (no, ma się
                      rozumieć po doświadczeniach dnia poprzedniego, byliśmy jak stare wygismile, który
                      spożytkowaliśmy na nieco pobieżny ogląd miasta. Nigdzie oczywiście nic zjeść
                      porządnego, bo szanujące się włoskie knajpy, w porze ogólnie uznawanej za
                      obiadową (15-18) są zamknięte! Mają sjestę! Nawet jak już zupełnie nie jest
                      gorąco! Podpatrzyliśmy więc gdzie największy tłumek konsumentów i zjedliśmy coś
                      co rozgadany, wielki chłop nazywał pizzą, ale bardziej przypominało placek z
                      ciasta jak na pączki, niemożebnie tłustego, z prosciutto i serem. No, pyszne
                      toto nie było, ale przynajmniej niedrogie. Bolonia jest dosyć niezwykłym
                      miastem, nawet chyba dość wyjątkowym jak na Włochy. Całe stare miasto, dosyć
                      rozległe, jest zabudowane dużymi kolorowymi kamienicami z ciągnącymi się na
                      parterach arkadami, osłaniającymi przechodniów przed promieniami słońca czy
                      deszczem. Jedynie na skrzyżowaniach ulic wychodzi się pod gołe niebo.
                      Oczywiście w arkadach sklepiki, knajpki, banki i co kto chce. Ale że sjesta,
                      więc wszystko zamknięte. Zaskoczeniem był dla nas licznie zgromadzony na
                      głównym placu - Piazza del Nettuno tłum mieszkańców miasta, którzy najwyraźnie
                      tam akurat wpadli na pogaduchy. Przekrzykujące się grupki młodych i starych,
                      okupowane do ostatniego miejsca kafejki, jakaś kapela grająca muzykę z epoki
                      baroku - niesamowity koloryt, hałas i ścisk. Mijając grupkę staruszków
                      obwieszonych orderami wychwyciliśmy nazwisko Wałęsy i gen. Jaruzelskiego.
                      Przystaneliśmy by się przysłuchać, ale dyskusja była tak żywa, że niewprawione
                      ucho nic nie pojmowałosmile O ósmej nasi przyjaciele z małą Heleną (rok i 8
                      miesięcy), szczęśliwie wylądowali, zapakowaliśmy się do samochodu i po 2
                      godzinach rozkoszowaliśmy się koncertem na tysiąc świerszczy na tarasie pod
                      gwiazdami, z nieodłączną lampką wińska w dłonismile
                      Poniedziałek 26.09.05
                      Wyspaliśmy się połowicznie, okazało się, że nasz domek ma mocno akustyczne
                      stropy (czyli niczym nie wygłuszone, cienkie deseczki), więc wstaliśmy wraz z
                      Helą, nooo... wcześniesmile Małe śniadanko, głównie kupione w Bolonii u Hindusa
                      (tylko oni tam pracują w sjestę) pomidory z mozarellą, kąpiel w basenie, woda
                      jakby ciut cieplejsza, a potem znów do naszego miasteczka, na oglądanie i
                      zakupy. No może zakupy, to zbyt zamaszyste określenie. W miasteczku tylko jeden
                      sklepik typu Coop, a w nim warzywa, wiecznie twardy, mimo że świeży, kompletnie
                      niesłony chleb, prosciutto cotto (zwykła szynka), prosciutto crudo (suszona),
                      salami, salceson (okropny), mozarella, i pyszne sery typu pecorino i
                      parmigiani, a także wina, przeróżne: tanie i drogie, pyszne i beznadziejne, jak
                      się później przekonaliśmy, nie zawsze cena miała się jakoś do jakości... No i
                      też nieznanego przeznaczenia i składu, różnorakie kolorowe kule, pływające
                      najpewniej w oliwie, chyba... Moja znajomość włoskiego nie wystarczała na
                      dopytanie. Za to atmosfera wprost z Feliniego, stare, pulchne, ubrane skromnie
                      na czarno mammy, rozgadane do nieprzytomności, znające się wszystkie od
                      dziecka, traktujące sklepik jak forum, wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą,
                      wesoło się pozdrawiają i gremialnie żegnają, no coś pięknego. Po kupieniu
                      najpotrzebniejszych artykułów, poszliśmy znów w miasteczko. Kolejne odkrywane
                      zakątki odsłaniały uroki życia w tym niezwykłym miejscu. Pod torre (wieżą)
                      znaleźliśmy całe poletka krokusów! pod koniec września, ale to chyba jakaś
                      jesienna odmiana, nieco masywniejsze od naszych i wyłącznie żółte. Każdy
                      wystający kamień w murach domów przystrojony jakąś doniczuszką z kwiatkiem,
                      wszędzie skrzynki z pelargoniami albo ziołami, starannie wypolerowane klamki,
                      gałki, kołatki w drzwiach pamiętających czasy Napoleona. Wracając natrafiliśmy
                      na rzecz niezwykłą: ze starego muru ograniczającego uliczkę, spośród kamieni
                      wyrastały dorodne grzyby przypominające maślaki. Nazbieraliśmy oczywiście do
                      torebki znalezionej w wózku Helenki, ale potem jakoś nie było chętnych do
                      obierania, tym bardziej że po południu dotarła reszta naszej grupy i
                      tradycyjnie skończyliśmy dzień upojnym wieczorem pod gwiazdami...
                      cdn.
                      • monia.i Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 12.10.05, 23:55
                        Dado - dzięki Ci za Twój dziennik - fantastyczna opowieść smile))
                        Jeszcze, jeszcze...smile))
                        Czuję się tak, jakbym była z Tobą smile))
                        • mammaja Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 13.10.05, 09:47
                          Od dawna niewidziane chmury zaslonily niebo, ale deszczyku tyle co kot naplakal.
                          Dzisiaj moj dzien "bardzo zajety", inwazja koloru zoltego na orzechach i
                          jesionie, winorosl czerwienieje. Pozdrawiam.
                          • jutka1 Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 13.10.05, 09:55
                            Dado, wielkie dzieki! Zaczynam myslec o przyszlorocznym urlopie.... smile)

                            U nas slonce. Piekna jesien w tym roku.
                            Troche na dzisiaj sie spraw spietrzylo, plus zakupy, bank, itp.
                            Nastepny tydzien dobiega konca - kiedy to zlecialo?

                            Dziendobrybardzo smile)
                            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 13.10.05, 10:40
                              W Warszawie popaduje. Akurat jak moglam wreszcie wyjsc na prawdziwy spacer z
                              Krowisia. Zlosliwosc losu. Ale i tak bylo milo i psica sie nareszcie mogla
                              troche rozruszac. Dzien pelen pracy,zkupow, zalatwiania. Na pocieche dzisiaj le
                              maz wraca i przywozi mi duzo lektury w jezyku bla,bla. Dobrego dnia Wszystkim
                              zycze smile
                              • monia.i Re: Dzisiejki 137 -Toskania cd. 13.10.05, 11:46
                                Uwielbiam taką pogodę - bezwietrznie, mglisto, nieco dżdżyście...Oj -
                                pochodziłoby się po lesie..smile))
                          • no_no Re: Dzisiejki 137 - Jesień 13.10.05, 10:02
                            Mimozami jesień się zaczyna
                            Złotawa, krucha i miła...
                            To ty, to ty, jesteś ta dziewczyna...

                            Mimozami zwiędłość przypomina
                            Nieśmiertelnik żółty październik
                            To ty, to ty, moja jedyna...

                            Przyglądam się drzewom rozświetlonym promieniami słońca.
                            Ich korony w pasemkach kolorów żółto-pamarańczowych przetkanych odcieniami brązu...

                            Od twoich listów pachniało w sieni...
    • terem Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 13.10.05, 10:56
      Dzień pochmurny, trochę deszczowy.Las na wpół schowany za zasłoną mgły.Ale
      ładnie jest: kolorowo : na jesienne drzewa mogłabym patrzeć bez
      końca...Niektóre, mimo braku słońca, świecą jakimś sobie właściwym, ciepłym
      światłem, szczególnie te, o złocisto-żółtych liściach.
      Dobrego dnia wszystkim!
      • no_no Re: Wczorajki 137 - byłem w rajskim ogrodzie 13.10.05, 12:00
        Nafutrowałem się jak chomiksmile wszelkimi możliwymi witaminami zawartymi
        w czerwonych porzeczkach, winogronach, opchałem się aronią, aż krew ciekła
        mi po brodzie, przegryzłem orzechami włoskimi, popiłemsmile wino gronami,
        gdy w tem mój wzrok padł niepostrzeżeniesmile na drzewo jabłoni, z którego
        uśmiechały się do mnie czerwone jabłuszka...Podszedłem, wybrałem najbardziej
        uśmiechniętesmile Powonchałem rozkoszując się jego zapachem...
        Zrobiłem kęsasmile...rozejrzałem się doobkoła...Ewy nie byłocrying(

        Na pociechę pozostała cała tablica Mendelejewa we mniesmile)
        i muzyka świerszczy w uszach...
    • ewelina10 Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 13:46
      tym razem u nas bez słońca - szaro, buro. na szczęście barwne pisanie Dado o
      Toskanii podnosi mnie na duchu smile

      w domu włączyłam gazowe ogrzewanie, niech tam później i z torbami pójdę. mam
      teraz milutko i przytulnie smile
      • lablafox Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 20:14
        Z przyjemnością powędrowałam sobie z Dado uliczkami toskańskiego miasteczka.
        Dzień był zabiegany .
        Wreszcie jestem w domu.
        Przydarzyło mi się coś dobrego , w mojej sytuacji.Cieszę się , ale powiem
        dopiero w poniedziałek ,żeby nie zapeszyć.
        Dzień nadal letni i ciepły choć mniej słoneczny .
        Dobry wieczór Wszystkim i każdemu z osobna.
        • mammaja Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 20:55
          Ja tez niedawno wrocilam po aktywnym dniu, mam prosbe do Dado - otworz osobny
          watek na Toskanie! Lepiej bedzie czytac! Mozesz tam slopiowac dwa pierwsze
          odcinki, a zareczam, ze lekture forum bede zaczynac od tego watku smile Dzisiejki
          biegna szybko i opowiadanie rozproszy sie niepotrzebnie....
          • jutka1 Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 20:57
            Podpisuje sie pod Mammajka smile
            • ewelina10 Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 21:04
              słusznie
              • verbena1 Re: Dzisiejki 137 - czwartkowo 13.10.05, 22:25
                Witaj Dado, powrocona na forumowe lono.
                Obejrzalam zdjecia w albumie i niecierpliwie czekam na ciag dalszy.
                Toskania.....chcialabym tez tam kiedys pojechac, kto wie, moze kiedys.
                Na razie mam slonce i cieplo u siebie, niesamowity ten pazdziernik, dzis bylo
                znow 20 stopni!
                Pare krokow od mojego domu, na trawniku wyrosly dorodne grzyby, wedlug mojej
                oceny sa to kozlaki ale nie mam odwagi zerwac i sprobowac.
                Niech sobie spokojnie rosna, tutaj nikt ich nie zerwie bo Holendrzy nie znaja
                sie na grzybach.
    • jutka1 Juz piatek... 14.10.05, 08:01
      Czas biegnie jak opetany.
      Piekny poranek mamy.

      Dziendobrybardzo smile
      • dado11 Re: Juz piatek... 14.10.05, 12:25
        Witam; na dworzu pochmurno, 14 st. liście szybko spadają z drzew, przykrywają
        trawnik rudym dywanemsad(( Trzeba grabie w dłoń i do roboty. A wieczorem owinąć
        się ciepłą kurtkę i rozpalić ognisko... może jaki pieczony ziemniaczek...?
        Pozdrawiam, miłego dnia, D.
        • mammaja Re: Juz piatek... 14.10.05, 18:05
          Dzisiaj z grupa sluchaczek UTW i przewodniczka wyruszylysmy na zwiedzanie
          Powazek. Bylo bardzo ciekawie, z pokora mysle ile to czlowiek nachodzi sie na
          Powazki a rownoczesnie poruszajac sie szlakiem grobow rodziny i znajomych omija
          inne wspaniale historycznie miejsca. Te trzy godziny maszerowania doskonale
          mnie dotlenily, jak walnelam sie po obiadku to drzemka trwala dosc dlugo. W
          listopadzie druga tura (Wojskowe).Rzucam sie czytac forum smile
          • lablafox Re: Juz piatek... 15.10.05, 09:18
            Wczoraj wizyta w moim gimnazjum z okazji Dnia Nauczyciela i propozycja powrotu
            na stanowisko pedagoga szkolnego , muszę się z tym mocno przespać , bo już
            polubiłam wolne życie emerytki.
            Muszę też przeliczyć ,żeby znowy mi nie odebrano części zarobku.
            Dzisiaj dzień zamglony , cichy , lubię takie nastroje.
            W domu robota wrze , bo jutro goście .
            Zmykam do garów.
            Miłej soboty .
            • jan.kran Re:Sobota. 15.10.05, 10:53
              Wreszcie parę godzin spokoju... Do pracy idę na sześć godzin pod wieczór więc
              nadrabiam zaległości pocztowo - forumowe słuchając Kurta Weila.
              Zaczyna
              się robić niebezpiecznie zimno na zewnątrz...
              Zima ?
              Dziś na obiad jakaś hinduska kurka z żóltym ryżem. Muszę poszukać przepisu ,
              oczywiście w kompie bo to ostatnio moja ulubiona książka kucharska.
              Kran.
              • no_no Re:Sobota. 15.10.05, 11:25
                Chłodno, zachmurzenie umiarkowane z przewagą słońca.
                Temperatura ok. 13 stopni Celsjusza.
                Wilgotność powietrza 46%.

                Ilekroć czuję powiew arktycznego
                powietrza, jestem złysmile na Krana,
                że wieje od niej chłodem.

                Na obiad flaki z olejemsmile

                Pozdrawiam w łykendowym nastroju.
                • jan.kran Re:Sobota. 15.10.05, 11:46
                  Ja sama jestem zła na siebie za ten powiew...
                  Jest pięknie , słonecznie i jesiennie w Oslo. I nawet dość ciepło w ciągu dnia.
                  Ale porannie chłód wyraźnie czuć...
                  Kran Północny.
                  • no_no Re:Sobota - Ladys and dżantel men... 15.10.05, 13:49
                    We are proud to present...
                    SHAAAAAAAKIN STEEEEEEVENS !!!
                    (oklaski proszęsmile)

                    Wow jeah July... Szuga ajlawju sołsmile
                    Lipsticksmile
                    Cry just a little bit...
                    Łon, tu, fri, GOŁ!

                    Wow please belive me
                    pam pam ramsmile
                    Hausmile macz aj nidź ju...

                    Come on everybody rockendroll. Let's goł! Lipsticksmile

                    Wiązankismile Szejkina Stivensa puszcza di dżej no_no wink
                    • mammaja Re:Sobota - Ladys and dżantel men... 15.10.05, 17:54
                      Dzien spedzony na uroczystosciach 70 lecia szkoly bardzo zwiazanej z moja
                      rodzina, w niewielkiem mazowieczkim miasteczku. Piekna uroczystosc, ciesze sie,
                      ze pojechalismy z synem - byl czas na rozmaite rozmowy i przekazy rodzinne.
                      Wracalismy przez Sulejowek - zajrzelismy do Milusina - jutro tam otwarcie
                      wystawy poswieconej Marszlkowi. Piekny dzien na jesiennym Mazowszu smile
    • jutka1 Niedziela... 16.10.05, 08:32
      Wczesny niedzielny poranek, a i niedziela pelna bedzie rozjazdow
      rodzinno-towarzyskich.
      Mowia, ze bedzie padac.

      Dziendobrybardzo smile
      • antyproton Re: Niedziela... 16.10.05, 10:40
        No ,wreszcie zostaly przywrocone normalne warunki klimatyczne :
        Polska 12°C , Wlochy 20°C
        smile))
        • mammaja Re: Niedziela... 16.10.05, 11:32
          Wczoraj zniknal mi internet, ale okazalo sie ze trzeba bylo tylko "poruszyc"
          ruter i wszystko wrocilo do normy. Przepiekna pogoda, wreszcie kwiaty domowe
          wrocily w tarau, zapawiada sie dosc zajety dzien, ale sloneczny smile
          • dan8 Re: Niedziela... 16.10.05, 13:00
            Pochmurna,deszczowa niedziela,temperatura spadla ponizej 20C.
            Na ogrodowym karmniku siedza przemokniete ptaki,czekaja na codzienna porcje
            ziarna.
            Zaraz pojde nasypac tym bidulom jedzenia.
            Nie moge patrzec w TV na to jak domowe ptactwo w Rumunii i Turcji jest
            usmiercane,szkoda,ze nie ma innego sposobu na zapobiezenie ptasiej grypy.
    • byfauch Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 15:08
      Laptop to jest to!
      Wlaśnie leżę sobie w łóżeczku i internetuję.
      • mammaja Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 17:36
        Zamilklam ze zdumienia - czemu - mozecie zpbaczyc w albumie!
        • verbena1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 19:30
          Mammajko, coz to za smieszne stworzonko, wyglada jak bialy niedzwiadek.
          To spozniony prezent imieninowy czy zupelnie spontaniczny lub przypadkowy
          podarunek?
          Co na to pozostale czworonogi?
          • ewelina10 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 19:38
            futrzak-maluch super, ale hmmm znowu to uczenie siusiania i nocniczkowania sad
            • monia.i Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 20:29
              Mammaju - masz nowe zwierzątko w domu?smile Jakie?smile))
              • mammaja Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 16.10.05, 20:54
                To jest nowy piesek mojej coreczki, ktora twierdzi ze Truszka jest bardzo
                samotna i nie moze zostawac sama w domu. To jest moim zdaniem troche szalenstwo,
                ale mala jest przeurocza smile(Zaznaczam ze mieszkaja u siebie, nie u mnie!)
                • dan8 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 17.10.05, 13:24
                  A jak Truszka zareagowala na maluszka?
                  Znam sporo osob,ktore wziely drugiego psa,zeby pierwszy nie byl sam i zwykle
                  jest to dobra decyzja.
                  W momencie kiedy maluch dorosnie trzeba zwrocic uwage,kto zostanie przywodca
                  stada,bo moze dojsc do dosyc ostrego konfliktu,szczegolnie jesli mlodszy bedzie
                  chcial byc tym najwazniejszym.
                  A maluch jest sliczny.
                  • no_no Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 17.10.05, 13:39
                    100smile
                    • jutka1 Re: Dzisiejki 137 - wyborcze 17.10.05, 14:00
                      Odwaze sie wyjsc poza setke smile

                      Na Dolnym Slasku typowy jesienny dzien. Tym bardziej typowy, ze grypa nie chce
                      puscic, wiec od rana moszcze sie przed kominkiem okutana w wiele warstw roznosci.
                      Wlasnie gotuje rosol, bo wiadomo, ze rosol jest dobry na wszystko, od ciala po
                      dusze.

                      Nic wiecej sie nie dzieje, o czym z zadowoleniem niejakim zawiadamiam smile))

                      Dziendobrybardzo smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka