Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne.

12.09.10, 23:02
Pogodne, bo przecież musi nadejśc ładna pogoda, to jeszcze lato! A grzybne, bo po opisach koleżanek - grzybiarek aż prosi się wyruszyć w knieje smile
Obserwuj wątek
      • foxie777 Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 13.09.10, 03:13
        Podziwiam Wasze zdolnosci komputerowe.Mam na mysli wklejanie zdjec
        oczywiscie.
        Kostium Fed super,bardzo pomyslowy.Podziwiam,ze mozesz kupowac buty bez mierzenia.
        Ja musze wsadzic noge bo bez tego ani rusz.
        Sobote spedzilam z Malzonkiem w ER mojego szpitala.W trakcie obcinania
        galedzi w ogrodzie wbil mu sie do oka kawal wielkosci polowy malego palca.
        Z racji swojego zawodu mam bardzo zimna krew do tego typu wypadkow,ale
        jak to zobaczylam nogi mi sie ugiely.Od razu zawiozlam go do szpitala i na szczescie
        chirurg opthomolog byl w stanie to usunac.Catscan potwierdzil, ze oko jest ok.
        Czyli powiedzenie" czlowiek nie zna dnia ani godziny" jest bardzo apropos.
        Dzisiaj wegetowalam ,bo po takim stresie nie mialam sily na nic.
        Malzonek teraz dowcipkuje,ale tez go dobrze powalilo.
        Cale szczescie,ze nie stracil oka.
        To tyle u mnie,a grzybkow to bym pojadla.
        pozdrawiam tropikalnie
        • bbetka Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 13.09.10, 09:38
          Foxie, na sam opis zrobiło mi się słabo...całe szczęście, że się dobrze skończyło!

          Śliwka wspaniała!!! co nasunęło mi skojarzenie, że chyba już czas na robienie powideł?

          Grzybów zazdroszczę przeokropnie! Lubie zbierać (jak oczywiście są) i jeść - natomiast tego co pomiędzy lasem a stołem to już nie bardzo...Umawiam się z rodzicami do lasu na środę to może coś urośnie po tym weekendowym najeździewink

          Mammajko, Żelazowa Wola (dworek) całkiem taki sam jak go pamiętam sprzed 30 lat...
          Podziwiam zdolności kulinarne wyczarowania proszonego obiadu ot tak smile
          Ja wczoraj upiekłam dziecku pancakesy (?), o które żebrało od powrotu z Londynu i wyszły całkiem niezłe, chociaż z konfiturą z malin, bo syropu klonowego nie było na wyposażeniu kuchni.

          Jutko, mam zwykłą lustrzankę, ale do zdjęć makro dokręcam takie pierścienie pośrednie pomiędzy obiektywem a aparatem. Obiektyw makro jakoś wydawał mi się zbyt dużą fanaberią wink

          Foxie, dodawanie zdjęć nie jest skomplikowane. Dziewczyny wstawiają przez fotosik, a dla mnie prostsze jest wstawianie z konta gazetowego. Mając konto na gazecie klikasz w zakładkę "dodaj fotki" i wtedy można zaznaczyć zdjęcia, które chcesz przenieść ze swojego komputera na konto w gazecie, w następnym kroku można je także podpisać/opisać. Później chcąc je umieścić np tutaj w dyskusji należy otworzyć dane zdjęcie i pod nim pokaże się zakładka "linki do zdjęcia", należy skopiować pierwszy wiersz i wkleić go do dyskusji, a po wysłaniu postu pokaże się zdjęcie. Mam nadzieję, że nic nie poplątałam wink Jeśli coś jest niejasne służę pomocą - mnie też musiano pomóc, bo mimo aktywności na fotoforum, tutaj nie umiałam wkleić zdjęcia wink))

          A teraz spadam robić porządki jesienne na balkonie, bo zarósł okropnie, a wczoraj - mimo pięknej pogody mi się nie chciało, więc dzisiaj wiszą takie chmurzyska, że zaraz lunie...
          Nie żebym nie miała co robić - mam pilnie do zrobienia prezentację na konferencję w Krakowie, ale to zawsze można zrobić nocą, a balkonu nie... Jednocześnie piekę schab, bo mnie naszło na jedzenie mięsa, a to jedyne które lubię, a trzecią rękę zrobię dziecku pastę z jajka na śniadanie, żeby jej się milej chorowało wink

          Miłego dnia
          • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 13.09.10, 09:57
            Też muszę uporządkować taras i też mi się ugieły kolona w trakcie czytania opisu wypadku Twojego męża Foxie. Mm, zaczynam mieć ochotę na odwiedziny Żelazowej Woli. Pierwszy iostatni raz byłam tam z wycieczką chyba w 7 klasie podstawówkismile
            Mam dzisiaj wolne przedpołudnie, więc chyba pójde z Krowisią łapać jesienne słońce w obiektywsmile
            • lablenka_x Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 13.09.10, 10:36
              Przyznam ,Foxie,że czytając o wypadku Twojego męża ,az słabo mi sie zrobiło.Miał jednak Facet swoiste szczęście.
              Po tym ,co napisaa Bbetka o sprzęcie , którym robi makro, pozbyłam się kompleksów i sciskania w dołku z zazdrości dot. jakości zdjęć.
              Moje makra robie zwykłym kompaktem i tez są, moim zdaniem ok
              Podrzucam bursztynowa kroplę na poczatek słonecznego dnia:

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/dOhZrxGihXYYQaENdX.jpg
              • bbetka Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 13.09.10, 12:58
                Oczywiście, że się rozpadało... ale nie za mną te numery! rozwinęłam roletę, która służy do ochrony przed słońcem, ale od deszczu też tak od razu nie przecieka i w ekspresowym tempie uporządkowałam balkon zgodnie z planem - co mi tu jakiś deszcz się będzie szarogęsił!!! Roletę się wysuszy jak przyjdzie słońce, mam nadzieję że przyjdzie bo inaczej roleta mi zapleśnieje...

                Lablenko, bursztynek śliczny!

                Teraz jeszcze nakarmię i napoję chore dziecię i może w końcu zabiorę się za pracę pracową...
    • joujou Re: Dzisiejki 247 - wspomnienie soboty. 13.09.10, 20:07
      Jak już wcześniej wspominałam,w sobotę byłam w leśniczówce na ognisku.
      Oczywiście najpierw na pół godzinki wskoczyliśmy do lasu smile
      Zbiór może niezbyt imponujący,ale to było przy samej drodze i krótki czas,gdyż nie
      chcieliśmy się zanadto oddalać.Każdy na kolację coś uzbierał.
      Bardzo się cieszę,że mogłam się odprężyć na tym wypadzie za miasto.
      Było bardzo wesoło,tańce i śpiewy przy ognisku-starsza młodzież wink jest niezawodna,
      potrafi się dostosować do każdych warunków-nie jęczy i nie narzeka,a po degustacji
      różnych naleweczek domowej roboty,to ho,ho smile Jeden z panów grał na akordeonie i
      nam śpiewał,repertuar biesiadno-weselny wink
      Pochwalę się,że moja naleweczka na wiśniach zrobiła furorę,a paluchy do piwa
      (przepis podałam w wątku kuchennym) zniknęły błyskawicznie i musiałam
      podzielić się przepisem.
      Dodatkową atrakcją był 5-letni dzik w zagrodzie,który jest wychowywany od małego
      i ma u leśniczego dożywotnią emeryturę,bo do lasu już się nie nadaje.
      Jest oswojony,i chętnie daje się podrapać,ale jest tak żywotny,że się go bałyśmy
      i nie udało się na spokojnie zrobić zdjęcia smile
      Wkleję link do albumu z fotkami.Niestety,tych najfajniejszych nie mogę upublicznić.
      Wieczorem miałam już stracha,czy zdążę do pracy,bo towarzystwo tak się
      rozkręciło i rozochociło smile ,że jeszcze w autokarze były śpiewy,prawdziwie
      wesoły autobus(był wynajęty więc można było sobie na to pozwolić).

      http://pl.fotoalbum.eu/dorka45/a529013/slideshow
      • verbena1 Re: Dzisiejki 247 - może teraz? 13.09.10, 21:23
        Obejrzalam album Jou, oj, dzialo sie tam przy ognisku, az sie kurzylosmile Bardzo mily przerywnik od codziennosci. Nalewki sa zazwyczaj zdradliwe, wczoraj zrobilam lody z jagodami wyjetymi z nalewki, byly bardzo procentowesmile

        Musze jeszcze pochwalic kostium niezwyklej Sliwki. Udany nadzwyczajnie , co za dbalosc o szczegoly, te rekawiczki, buty, nakrycie glowy - to oryginalny moher? Fed, podziwiam Twoja fantazjesmile
        • verbena1 Reportaz z Polski w skrocie 13.09.10, 22:18

          Minal juz tydzien od powrotu z Polski i juz powoli zapominam jak bylo, wiec szybciutko pare slow o wrazeniach. Szybciutko bo wszystko odbywalo sie galopkiem z dokladnym rozkladem dni i godzinsmile
          Jechalismy przez Slubice z noclegiem u siostry mlodszej. Nastepnego dnia wsadzilam ja do auta i uwiozlam do drugiej siostry , poniewaz zaplanowalam porwac obydwie na pare dni w gory. W miedzyczasie wyskoczylismy do Lubiaza zwiedzic klasztor Cystersow z pieknie odrestaurowana Sala Rycerska . Ogromne gmaszysko robi wrazenie, jedna z wiekszych budowli w Europie.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/rP3gcw0prfhJmO57aB.jpg
          Potem kierunek poludnie czyli najpierw Walbrzych ,gdzie usciskalam w przelocie tesciowa i obejrzalam z daleka moje dawne mieszkanie. Miasto zawsze bylo brzydkie a w deszczu robi przygnebiajace wrazenie.
          Obralismy kierunek Gory Stolowe i w Radkowie zatrzymalismy sie na nocleg. Siostrzyczki wyrwane z codziennosci z niecierpliwoscia wyczekiwaly wyprawy w gory. Ranek nastepnego dnia przywital nas blekitem nieba i sloncem. Ruszylismy w kierunku Czech do Skalnego Miasta w Adrspach. To niesamowite miejsce w ktorym juz kiedys bylam i moglam teraz podziwiac zachwyty siostr i Rieksa.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/380C3KJo6k1JJIx6xB.jpg
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/btiP7LLuNdtZRsjFWB.jpg
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/QRpYliSM1aQKSHlYJB.jpg
          Niesamowite formy skalne, wodospad zamkniety w skale, jeziorko do ktorego trzeba wchodzic po stromych schodach, trasa liczaca 3,5 kilometra z widokami zapierajacymi dech w piersiach. Polecam goraco www.adrspach.cz .

          Ranek nastepnego dnia byl mglisty i deszczowy. Po krotkim namysle zdecydowalismy sie na nastepny punkt programu czyli zdobycie Szczelinca , masywu skalnego w Gorach Stolowych, gdzie trzeba bylo wspiac sie po 660 schodach a co za tym idzie zejsc rowniez na dol.
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/hSdUlz958EkQHYIWNB.jpg
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/e9YZmacKAqcnSax0YB.jpg
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/WQvDK72IsHDtDnFl3B.jpg
          Bylo ciezko. Slisko, mokro, do szczytu daleko a miesnie lydek nie chcialy juz nas niesc. Rieks dodawal nam otuchy, podpieral, podciagal i zachwycal sie wszystkim. Chwilami bylo niebezpiecznie ale powrotu nie bylo ,trasa jednokierunkowa.
          Po zejsciu na dol zauwazylam maly straganik z ogromnymi, gdzie mily pan oferowal chleb ze smalcem i kiszonym ogorkiem. Smakowalo jak najlepszy rarytassmile

          Nastepnego dnia wygladalismy jak wycieczka niepelnosprawnych, schody omijalismy z daleka i najchetniej poruszalibysmy sie ruchem pelzajacym. Lydki, uda, stopy przy kazdym ruchu wywolywaly jeki bolu. Mimo to wszyscy byli entuzjastycznie nastawieni i zadowoleni. Leczylismy rany wspomagajac sie kielonkiem wina i grajac w roznorakie gry.

          Potem powrot do Mamy, przyjecie urodzinowe, szybkie zakupy, odwiezienie siostry do Slubic i koniec wyprawy. Pozostaly mile wspomnienia i 400 zdjec do ogladania.
          Rieks po drugim pobycie w Polsce powiedzial ,ze w przyszlym roku chce powtorkismile
          • joujou Re: Reportaz z Polski w skrocie 13.09.10, 22:30
            Verbeno,miło czytać,że jesteście zadowoleni smile

            W Radkowie też mieliśmy noclegi kilka lat temu-czasami pokonujemy te same trasy.
            W Lubiążu jeszcze nie byłam,a reszta dobrze mi znana.Adrspach zaliczyłam
            dwukrotnie,ale również bardzo lubię to miejsce o nigdy mi dość smile
            • mammaja Re: Reportaz z Polski w skrocie 14.09.10, 01:36
              Verbeno, swietne zdjecia, nie bylam tam - a rzeczywiscie wyglada bardzo zachecajaco!
              Pogoda chyba była nie najlepsza? Ale miło że Reksiowi podoba się w naszych gorach ( i sąsiadow).
              Jak widziecie zupełnie nie mam czasu, ale przed spaniem chociaż poczytam!
              Dla przeciwieństwa będzie cos z mazowieckich klimatów smile
                  • lablenka_x Re: Reportaz z Polski w skrocie 14.09.10, 10:47
                    Mammajko!!! Pobudka, już prawie południe.Budzę cię kropelkąwink

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/U6aMpPxjgA47mJDpHX.jpg

                    Verbeno widze,ze wyprawa fantastyczna.Pokaz Rieksowi resztę Polski.
                    Ja po 10 stopniach, zwłaszcza tych w dół, byłabym już wyłączona na reszte pobytusmile
                    Za chwile opuszczam pielesze domowe , do późnego wieczora, bo gość z Wrocławia przyjezdża.
                    Na razie u nas nie pada.Może się taka pogoda utrzyma.
                    • mammaja Wtorek wieczorem 14.09.10, 23:24
                      Dzisiaj corka okupowala moj komputer, trzy razy podchodzilam do forum, no i nie udalo sie!
                      Pada deszcz, jutro musze wstac o swicie, zeby byc na 9. w odleglej dzielnicy. Nie bede wiec siedziec, ale nie moge tez isc spac bez zajrzenia tutaj, kropeki Lx dzialaja relaksujaco!
                      • gaudia Re: Wtorek wieczorem 14.09.10, 23:59
                        hu hu
                        to ja, Wasza wiedźma sumieniowa

                        zawiadamiam, że po wielkich bojach na chwilę mam internett
                        co owocuje czytaniem Waszych postów (to przede mną)

                        a w międzyczasie zdolałam się zagubić w bagnie polskim, może zdołam założyć wątek

                        nie liczę na zrozumienie finasowe w tym gronie, ale pamiętam anonimową pomoc

                        no dobra, aj law ju póki co
    • dado11 Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 15.09.10, 01:00
      Witam moje miłe Gronosmile
      właśnie zwlekłam się na łono ojczyzny, wymęczona ale szczęśliwa, w strugach nieprzyjaznego deszczu... natomiast cały mój pobyt na "saksach" był fantastyczny, przyjacielski, wypełniony po brzegi przeżyciami i pogodny, jak przystało na uroczy schyłek latasmile
      paryska gospodyni cudowna, starałyśmy się zachować swoją integralność przy jednoczesnej potrzebie nagadania się i nabycia do syta, i chyba nam się udałosmile
      jak odgruzuję sprawy bieżące, postaram się sklecić mikro reportaż i opowiem wam jak byłosmile a działo się, że hej! zdjęć jest ok. 300, więc też, zanim je "obrobię" to potrwa...
      wybaczcie, że nie skomentuję na szybko przeczytanych wątków, ledwo żyję... ale się poprawięwink
      pozdr. d.
      ps. nie było mnie 12 dni, a dom stoi, zwierzyna dycha, kwiatki też nie narzekają... tzn. że można!smile
      • jutka1 Cześć Dadziku :-))) + środa 15.09.10, 08:54
        No, zguba się odnalazła! smile Witaj w domu smile

        Co do fotoreportażu, to nie zapominaj, że masz do tego osobny wątek smile

        Co do nowinek tutaj, to wreszcie dziś ma przyjść pan od balkonu i zrobić, co trzeba. big_grin Zdjęcia w swoim czasie.
        Na tę okoliczność wzięłam dziś wolne, i po południu będziemy świętować transformację "tarasu".

        Przy czym za oknem szaro i mokro, całą noc padało. Kicham od rana i nie wiem, czy to alergie, czy przeziębienie. br\
        Słucham Melody Gardot, odkrytej dzięki Luizie. Ładna płyta.

        Miłego dnia życzę. smile
    • joujou Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 15.09.10, 10:50
      Za oknem pochmurno,mokro i w ogóle bardzo senny dzień.Chyba mam dość już
      grzybów wink Ślęczałam nad nimi do póżnej nocy,żeby obrobić wstępnie i zabezpieczyć,czyli
      obgotować i podsuszyć.Teraz będę zaprawić w słoiczki,mrozić i dalej suszyć,ale
      już rąk nie czuję.Obiecuję sobie,że już dość,ale pewnie tylko do czasu,aż zapomnę
      o tej żmudnej robocie z nimi wink

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/aP5xDdj8pIrSS2uRhX.jpg

      Pozdrawiam wszystkich,a szczególnie Gaudię i Dado powróconą z wojaży.
      • bbetka Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 15.09.10, 12:43
        A ja miałam dziś zaplanowaną wyprawę do lasu, w końcu!!! ale pogoda wie swoje i ulewa, która zaczęła się wczoraj dopiero się wypadała ;-((( więc z lasu i grzybów, których niektórzy mają już dość serdecznie a niektórzy wręcz odwrotnie (toja!, to ja!) nici. Zamierzam dziś popracować (chociaż wczorajsze 12 godzin w robocie daje mi się we znaki...), a jutro jak las obeschnie może jednak się uda wink
        Słonecznie uśmiechniętego dnia życzę wszystkim

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/cdpBb9doj4UIKeQaBB.jpg

        a specjalnie dla Fed mini korona dla Śliwkowej Królowej Balu wink

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/hkmxItSCDqbwgnh2HB.jpg
        • foxie777 Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 15.09.10, 15:42
          Grzybki super,zazdroszcze nieustannie i dziekuje za pomoc w sprawie wklejania zdjec.
          Oswojony dzik to duza atrakcja.
          Po wizycie u lekarza M jest ok ale nadal musi brac 3 rodzaje roznych kropelek.
          Za chwile dzwonie do Mamy,ktora wreszcie wybrala sie Mammajko drugi raz do kardiologa.
          Zobaczymy.Slowem zawsze cos.
          Zjecia Verbeny super ,kropelki tez.Dzis czas spedzam z Dzieckiem.Mamy wolny dzien.
          pozdrawiam tropikalnie
          • monia.i Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 15.09.10, 23:05
            Cholera - napisałam bardzo długiego, osobistego posta - no i niestety, internet mi się zbiesił. Więc pokrótce, bo nie wiem, co i kiedy mi padnie: Foxie: ufff, całe szczęście, że z małżonkiem wyszło jak wyszło, niech nawet będzie 5 rodzajów kropli. Dado, witaj kochana, czekam na relację, jak zwykle niezwykle ciekawą w Twoim wykonaniu.A kropelki są cudne.
            Trzymajcie, proszę kciuki za naszą najstarszą siostrzenicę. Ma kłopoty zdrowotnościowe, mimo kolejnych badań jeszcze nie zdiagnozowane. Oby to był jakiś kłopotliwy drobiazg.
            Pozdrowienia dla wszystkich.
          • mammaja Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 15.09.10, 23:15
            Co sie wyrabia - jak mi wreszcie sie uda dojsc do kompa to tyle ciekawostek! Czekam cierpliwie na Dadowe opowiesci. Dzisiaj stawalam w sądzie, jakbym jeszcze miala za mało na glowie. nie bede o tym pisac - ale tym ktorzy pamietaja - sprawa wlecze sie piaty rok, wyglada że zmieniony sędzia bedzie mial tendencje do umorzenia - wreszcie! Ale ile kosztuje nas czyli podatnikow to udowadanianie że nie jest się wielbladem i nie ma sie garba, ile zdrowia kosztuje - ta smieszna farsa, ropetana w celach politycznych.
            Poza tym pojutrze jedziemy z mzonkiem do Brtyslawy, raptem na cztery dni - ale wszystko trzeba tu dopilnować, dyżury kocikowe poumawiac, dizeci za siatką i corka na dojezdne - mam nadzieję, że dopilnuja zywiny smile
            Gaudio - myslalam ostatnio o Tobie - widocznie jakieś sygnały wysyłalas i dobrze, że odezwałas sie chociaż.
            Jestem niedospana chronicznie, może jakos bedzie lepiej smile
            • dado11 Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 16.09.10, 00:13
              Czuję, że moja próżność mruczy jak kot, ale czy sprostam?
              wkleiłam 1 odcinek "Dado na paryskich brukach", ale real nie śpi i dziś cały dzień ganiałam jak kot z pęcherzem, by nadgonić zaległości, ponaprawiać zepsute, dopieścić stęsknionych i zdążyć "zanim zamkną"...niemniej prawie zdążyłam, i choć jeszcze kawał zawodowej korespondencji czeka, to chyba zabiorę się do obróbki fotek wyjazdowychsmile już mi nosem wychodzi nawał obowiązków, a to przecież dopiero pierwszy dzień...
              pozdrawiam was serdecznie, Mammaju nie daj się systemowi, Moniu dzięki za trzymanie kciuków, Verbeno, wspaniała wycieczka i piękne zdjęciasmile, Foxie pozdrowienia dla schorowanej rodziny, Bebbetko jestem admiratorem twoich zdjęć! czy możesz zdradzić , jakiego sprzętu używasz? Fed, jesteś fascynującą Węgierkąwink Lx, jakie piękne kropelki!
              wracam do reportażowania i fotoobróbkiwink
            • joujou Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 16.09.10, 15:17
              Miałam dzisiaj jechać na cmentarz do moich rodziców,ale nie wiem,czy coś z tego
              wyjdzie,bo za oknem pochmurno i co chwilę popaduje deszcz.Tymczasem kręcę się
              po domu próbując ogarnąć ten sajgon po grzybobraniu.Ostatnio niewiele robiłam
              z powodu ogólnego zalatania i już to niestety widać:fura do prania,prasowania i
              inne okołodomowe.Poza tym dałam dziś do wywołania zdjęcia z ostatnich imprez
              rodzinno-towarzyskich,bo jednak moi nadal wolą oglądać fotki papierowe niż
              te w komputerze,Sama również wolę wziąć zdjęcie do ręki więc może uda się
              to uporządkować w okresie jesienno-zimowym.Chyba zdecyduję się na zamówienie
              przez internet albumu z wydrukiem najciekawszych zdjęć, nadając mu formę
              książkową.

              Mammaju życzę Wam wspaniałych wrażeń,licząc na kolejne 'kartki z podróży' na
              naszym forum smile
              My w niedzielę mamy wyjazd w Bory Tucholskie.Tym razem jest to spotkanie
              rodzinne,wypad jednodniowy więc na lasy popatrzę tylko przez szyby samochodu.

              Moniu,trzymam kciuki licząc,że to nic poważnego.Niestety też mamy problem
              w rodzinie.Dzisiaj rano dzwoniła kuzynka,by pogadać chwilę w drodze na
              chemioterapię.Po 3 latach względnego spokoju ma paskudne przerzuty
              do węzłów chłonnych,nacieki na płuca i kości.Mam nadzieję,że tzw. chemia
              zniszczy komórki rakowe,bo dziewczyna ledwo przekroczyła 50-tkę.
              W niedzielę chyba już będzie wiadomo,czy jest jakaś poprawa.
              To są trudne spotkania i trudne rozmowy,ale udało nam się szczerze i
              bez łez rozmawiać,gdy byli na jubileuszu moich teściów i chyba dzięki
              temu zostali dłużej niż początkowo zamierzali.
              Ja mam ustalony termin zabiegu na 11.10(po konsultacjach z trzema lekarzami).
              Na razie o tym nie myślę,tylko uprzedziłam w pracy,by wzięto pod uwagę przy
              ustalaniu grafiku.

              To tyle na dziś.Pozdrowionka dla wszystkich!
              • mammaja Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 16.09.10, 22:28
                Joujou - zaczynam miec obsesje choroby nowotworowej. Miesiac temu zmarla nasza ukoczana siostrzenica meza, znacznie odemnie mlodsza, Gazeta rozpisuje sie o nowotworach, mam dosyc....
                Dzisiaj mie mialam sekundy czasu, dwa wyjazdy do miasta, wieczorna opieka nad Frankiem, nie mam nic przygotowanego do wyjazdu, nastawialam sie tylko na turystycznie, a tu wiadomosc, ze w niedziele pojdziemy do opery. Poslucham Fausta po slowacku smile Ale to znaczy, ze trzeba "cos lepszego" tez zabrac sad Nasz uroczy gospodarz zazyczyl sobie ostatnio wydanej ksiazki - nie bylo nigdzie w okolicy, ale pan ksiegarz (znajomy) przyniesie mi jutro rano z domu swoj egzemplarz smile Wieczorem jeszcze mialam opieke nad F., co zreszta jest bardzo mile, ale dzisiaj akurat wolalabym chwilke spokoju. No nic, wstane raniutko, jakos sie spakuje. Mam wprawe. Mam nadzieje na dostep do netu na miejscu to do was zajrze. Pa!
                • monia.i Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 16.09.10, 22:42
                  Mammaju - gdy czytam Twoje relacje z minionego dnia ewentualnie założenia na dzień następny - to jak słowo daję, czuję się gnuśną flegmą. Podobnie mi się robi w środku po fedowych wpisach - jesteście niesamowite smile Tyle zmieścić w jednym krótkim dniu smile
                  Joujou - dzięki za kciuki, my też cały czas trzymamy, po kolejnych badaniach okazuje się, że nie jest źle a nawet nieźle - no tylko jednak były przesłanki do pewnej nerwacji, więc byłoby nieźle poznać przyczyny. A nie zawsze badania dają jasną odpowiedź.
                  Grzyby podobno cały czas się sieją - ale staram się ogłuchnąć na zew.
                  Pozdrowionka.
                  • bbetka Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 17.09.10, 00:28
                    A ja jednak dzisiaj wybrałam się do lasu, mimo tego, że od rana lało i wiało, a jak tylko na chwilę się zatrzymało rodzice natychmiast zażądali wycieczki do lasu.. no to pojechaliśmy i właśnie zakończyłam boje z grzybami - część się suszy, część przygotowana na jutrzejszy obiad i do słoików. Chwilowo-w odróżnieniu od rodziców- mam dość... Z ulgą pójdę jutro do pracy,a pogoda zapowiada się grzybowasmile
                    Mammajko, nie zazdroszczę warunków przedwyjazdowych, ja nie lubię wyjeżdżać w zamieszaniu, bo zazwyczaj zapomnę kluczowych rzeczy...A takie wyjeżdżanie mnie czeka w poniedziałek, bo od niedzieli będę gościć dwie Niemki (wymiana szkolna). Przypuszczam, że tak naprawdę na stanie będę miała trzy dodatkowe osoby, bo jedna Niemka jest przypisana do córki, a druga do jej koleżanki (która mieszka w bursie, a żeby mogła pojechać na wymianę ktoś musi "nocować" jej partnerkę) więc pewnie będą przebywać razem... Ale i tak większość obowiązków spadnie na męża (przywieźć/odwieźć/zrobić zakupy) bo ja wybywam do czwartku do Krakowa - podobno atrakcją ma być zwiedzanie kopalni w Wieliczce - już się cieszę, bo ostatnio byłam tam w podstawówce wink))
                    Dado, zdjęcia robię nikonem d70s
    • luiza-w-ogrodzie Wiosenny piatek 17.09.10, 03:56
      Czytalam ten watek z zainteresowaniem - tyle rzeczy sie dzialo i jakie piekne zdjecia! Bbetko, LX, wasze swietliste kropelki sa cudne. Reportaz Verbeny z Polski jest bardzo ciekawy. Skalne miasto ze zdjec bardzo podobne do czesci wiktorianskiego pasma gorskiego Grampian, zwanej Ogrodem Edenu, nawet szczelina, ktora idzie sie jak ulica, jest w obu miejscach. Tyle, ze nasze skaly sa wieksze a cala trasa ma ponad 10 km.

      Sadzac ze zdjec i entuzjastycznych (oraz mniej entuzjastycznych) wpisow w tym roku jesien jest bardzo grzybowa. My na razie cieszymy sie wiosna, ale jesli bedzie padalo tak regularnie jak dotad w tym roku, to grzyby moga byc juz na poczatku lata - w listopadzie. Wiosna jest tak obledna, ze gdyby nie to ze podobna byla w zeszlym roku, powiedzialabym ze takiej nie pamietam. Jest cieplo, slonce juz opala, ale co najwazniejsze, co jakis czas solidnie pada. W poniedzialek lalo tak, ze spadlo 30 mm deszczu, wiec wody w zbiornikach wystarczy na dlugo.

      W niedziele zgodnie z planem ogladalismy rozwiazania wodne i panele sloneczne w domach otwartych z okazji Sustainable House Day. Zamowilismy wizyte konsultanta z jednej z firm zakladajacych baterie sloneczne, przyjdzie za dwa tygodnie. W miedzyczasie z Buszmenem zrobimy bilans zuzycia energii w domu.

      W ogrodzie jest cudnie, wszystko rosnie jak szalone, ziemniaki to juz male krzaczki i znowu trzeba je podsypac. Wysialam w tackach kilkadziesiat nasion roznych roslin do wsadzenia razem: 2 rodzaje pomidorow, bazylie, slodka papryke, wiosenna cebule, nagietki (jako ochrona pomidorow przed nicieniami) i smagliczke (przyciaga zapylajace owady). Tacki stoja na lodowce i grzeja sie. Po sianiu zastanawialam sie gdzie to wszystko wsadze i przedwczoraj kupilam na ebaju duzy metalowy pojemnik (bez dna), ponad 3 m na 1.2 m (podobny do tego na zdjeciu), w dodatku z namiotem z siatki, co oznacza ze moge go ustawic poza osiatkowanym ogrodem warzywnym i kakadu razem z possumami nie zjedza plonow!
      https://www.gardenbeds-adelaide.com.au/img/tw/garden-bed-3.jpg
      Buszmen dzisiaj odbiera go od sprzedajacego, jutro go ustawimy, potem powoli zaczne wypelniac ziemia, zeby wszystko bylo gotowe na wsadzenie mlodych roslin.

      Poza tym wszystko kwitnie, w tym chwasty i ogrodowe niespodzianki. W nieuporzadkowanej czesci ogrodu na tarasie wyrosla solidnej wielkosci kennedia, australijska plozaca roslina, ktora staralam sie wyhodowac z nasion. Poddalam sie po pol roku, wyrzucilam wszystko w ogrod i niespodzianie wyroslo! Scielam kilka galazek i probuje jje ukorzenic, bo caly taras bedzie przekopany. A na razie zwisa z murku i kwitnie czerwonymi, motylkowymi kwiatami:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/ugbsL1vQ8EkKZU4WEB.jpg

      Busz tez caly kwitnie, jak to we wrzesniu. Lubie jeden z australijskich wrzoscow, Epacris longifolia. Niestety, rosnie glownie na piaskowcach, wiec moge tylko ogladac go w buszu i robic zdjecia:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/Q0yuBHYWJyYVn9bqvA.jpg

      No to baj, lece do ogrodu pomalowac kilka rzeczy, korzystajac z przerwy na lunch :o) a Wam i Waszym zycze duzo zdrowia i grzybowych nastrojow!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
        • joujou Re: Wiosenny piatek 17.09.10, 14:20
          Znowu nadciągają chmury,ale nie poddam się,bo muszę zrealizować wczorajszy plan.
          Jutro po południu chyba jednak wyskoczymy na krótko do lasu,by moja przyjacióła
          mogła też uzupełnić grzybowe zapasy smile Może ja będę zbierać borówki? wink
          W niedzielę wyjazd więc się odmeldowuję, życząc wszystkim przyjemnego weekendu!

          Moniu,najważniejsze,że możecie już odetchnąć z ulgą.

          Fryś cudny smile
          • verbena1 Re: Wiosenny piatek 17.09.10, 19:47
            Luizo, ciekawe sa te pojemniki na roslinnosc, nie trzeba sie schylac. Zazdoszcze Ci tej wiosny, masz mase roboty w ogrodzie a u mnie wszystko sie konczy i trzeba pol roku czekac.
            Fed, Twoj taras balkonowy pewnie nawet w zimie jest zielony, swietne miejsce do odpoczynku (jesli tylko zwierzyna uzyczy miejsca do siedzeniasmile.
            Mammajce zycze milego zwiedzania a Jou ostrzegam - jeszcze raz zobacze stol zawalony grzybami to zazycze sobie paru ususzonych z dostawa do domusmile

            Jutro jedziemy na spotkanie rodzinne, ktore to rodzina Rieksa ze strony ojca urzadza co 2 lata. Wujkowie ,ciotki ,kuzynki spotykaja sie w lokalu i plotkuja na temat wydarzen rodzinnych. Pewnie mnie rowniez oplotkuja ale jakos to zniose, nigdy nie bylam na takim zlocie i jestem ciekawa jak to wyglada.
            • luiza-w-ogrodzie Ogrodnictwo... 20.09.10, 02:41
              verbena1 napisała:

              > Luizo, ciekawe sa te pojemniki na roslinnosc, nie trzeba sie schylac.

              Verbeno, te pojemniki sa robione tak samo jak kultowe australijskie zbiorniki na deszczowke, ze specjalnej blachy i nitowane maszynowo. Poniewaz moj ogrod jest w stylu dziko-rustykalnym, jak najbardziej pasuja do niego. Jak zauwazylas, nie trzeba sie do nich schylac, wiec sa nagminnie uzywane przez osoby majace problemy z kregoslupem oraz w ogrodach terapeutycznych dla ludzi na wozkach.

              >Zazdoszcze Ci tej wiosny, masz mase roboty w ogrodzie a u mnie wszystko sie konczy i trzeba pol roku czekac.

              I dlatego ogrod mam tutaj a nie w Europie ;o) A tak na serio, nie ma dla mnie wytchnienia. Pisalam kiedys na forum "Ogrody i rosliny doniczkowe" ze jestem potrzebna w ogrodzie przez caly rok na okraglo, bo ciagle cos rosnie i owocuje. Okres lekkiego przestoju to lato, ale nawet wowczas trzeba pilnowac podlewania i walczyc ze szkodnikami. Wiosna mam tyle do zrobienia, ze z usmiechem na ustach znikam w ogrodzie rano i wracam wieczorem: sadzenie, pielenie, nawozenie, wysiewanie, ochrona przed szkodnikami, zagluszanie jednego trawnika i restauracja innego, rozwozenie sciolki a ostatnio malowanie mebli ogrodowych :o)

              Ciesz sie jesienno/zimowa hibernacja ogrodu - masz przynajmniej czas poczytac fachowe porady, naostrzyc narzedzia, planowac co zrobisz nastepnej wiosny i ogolnie stesknic sie za ogrodem.

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • dado11 Re: Dzisiejki 247 - grzybne i pogodne. 17.09.10, 23:37
      Za mną kolejny zawalony robotą dzień, jeszcze dziecię z Zosią wpadło, głodne...
      zrobiłam błyskawicznego "chińczyka", metodą podpatrzoną u berlińskich, ulicznych "to take away" (szybko zamarynowany indyk w paski +makaron do woka, kiełki mung, starta w długie paski marchew, czosnek, imbir, olej sezamowy, wszystko w woku w 5 minsmile)
      jeszcze cała administracja, bo księgowość rzuca gromami, jeszcze opracowanie nowych materiałów, jeszcze na szybko grzybki uzbierane przez A., no i 6 słoików nowego pomysłu, czyli dżemu wiśniowo-malinowegosmile pyyychasmile
      jutro jedziemy na grzyby pod Wyszków, do przyjaciół, podobno nie do wyzbierania (już się cieszę!!!), no na obróbkę nieco mniej się cieszę... ale dobrze, wszak zimą będzie nuuudno...?
      Joujou, nie podziękowałam Ci za troskę i sekundowanie moim podparyskim przygodom, no i trzymam kciuki za Twoje zdrowie! mam nadzieję, że wszystko będzie ok!
      Mm - miłej podróży!
      Verbeno, te domki dla zbłąkanej fauny, to naprawdę uroczy pomysł! a poza tym, wspaniała górska wycieczka na twoich zdjęciach...
      pozdrawiam, dziób mi się drze, wklejam 3 cz. i spadam spatuchnysmile
      • lablenka_x Sobota wietrzna i słoneczna 18.09.10, 18:41
        Luizo Twoje i Buszmena wyczyny ogrodowe sa niesamowite.
        Taras Jutki całkiem , całkiem,ciekawa jestem jak będzie się prezentował po francuskiej zimie.
        Fedoro, widze,ze lukrecja na Twoim balkonie ma się dobrze i kwitnie jak oszalała.
        W programie tv "Maja w ogrodzie" widziałam nowinke - hibiskus wielkokwiatowy , o kwiatach wielkości dłoni,może trzeba się będzie za nim rozejrzec.
        Może przetrzyma zime w donicy na balkonie.Ja bede się rozgladac tez za pnaca odmianą hortensji.idziałam je w ogrodzie Verbeny.Cudne takie. Niedługo odwiedzać będe ogród Hortulus k/Kołobrzegu, może tam znajdę jedną i drugą.
        Pomysł na domki dla zwierzat super - odwdzięcza się Wam ich mieszkańcy latem.
        Moniu , co ma być to będzie, ale trzymam kciuki.
        Ja znowu robie za prywatne taxi i jeżdże tu i tam poza Poznań.Najgorsze jest to ,że droga wyjazdowa na Koszalin ,czyli słynna ul.Obornicka też w remoncie i w czwartek wyjeżdżałam nia - 15km - godzinę.Z Wałcza natomiast do domu, omijając ten wyjazdo/wjazdwink jechałam 2 godziny .Celowo nie stawalismy przy tamtejszych grzybnych lasach , wiedząc,że po zbieraniuntrzeba czasu by to wszystko obrobic,a my jyż we wtorek smigamy nad morze.Ostatnie dni zawalone terminowymi sprawami, które musze skończyc, a które mogłyby być już dawno zrobione, gdyby ktos, coś ... i tak juz jest.
        To udanego weekendu Wszystkim życzę, bez deszczu i może z odrobiną cieolejszego powietrza.
        Znikam wieszać kolejne pranie.
        • fedorczyk4 Niedziela 19.09.10, 11:00
          Niedziela, zaczeła się rześką temperaturą i słońcem. Sąsiad strzela od 6 rano, ale nastroju mi nie popsuje. Cudowne lenistwo w planach. W ubiegłym tygodniu Synuś Średni postanowił że zainwestuje w swój pokój. Miał pomalować ściany, zmienić listwy przypodłogowe, a ograniczył sie do zakupu lóżka. Co ja mówie łóżka, łoża na skalę makrowink. No i zabawa była nie z tej ziemi, bo najpierw okazało się że nijak się wyrko nie mieści, jako że z ramami ma 2X2 i trzeba było wszystko poprzesuwać, kilka rzeczy (np. kanapę) wyrzucić. Potem kręcili (li, bo oczywiście le Mąż został wrobiony bez pytania o zdanie) się jak g... w przeręblu zeby tego mastodonta skręcić. Lemurek siedział na fotelu z podwiniętymi nóżkami, kręcił łebkiem i mówił: my byśmy to z Dziecinką już dawno we dwie złożyły i co najgorsze całkowicie sie nia zgadzałam, to co oni wyprawiali to biło na głowę "Dwóch ludzi z szafą". Następnie (po kilku godzinach) okazało się że nie Synuś kupił dość podstawowej części, czyli stelaża pod materac. Ech....
          A wczoraj podczas kiedy Synuś był w pracy, le Mąż poświęcił dzień na sprzatanie w jego pokoju. Fenomen jakiś, tatuś podnóżek.
          • lablenka_x Re: Niedziela 19.09.10, 18:40
            No to miałas w domu odcinek z czeskiej bajki o sąsiadachsmile.Wyobrażam to sobie .
            Dziś usiłowałam przygotować sie do spakowania, no i nie udało się.
            Jutro termin ostateczny.
            Za to ja przerabiałam, coroczne poszukiwania mężowskiej czapki "w razie sztormu".
            Zaparłam się ,ze w tym roku kolejnej nie kupię, no i znalazła się razem z rękawiczkami w zupełnie niespodziewanym miejscu (dodam,że moja ukochana czapka z szalem schowana wiosną w 2005 roku, nie odnalazła sie do dziśsad ) .
            Mąż tak chowa ,bez pamięci gdzie, taki wiewiór z niego.
            Powoli zaczynam się cieszyć na ten wyjazd.
            • joujou Re: Niedziela 21.09.10, 16:50
              Lx.życzę Wam cudnego odpoczynku i dobrej pogody! Pewnie jesteście już na miejscu.

              Luizie zazdroszczę wiosny-u nas prognozują,że pażdziernik znacznie chłodniejszy niż
              w poprzednich latach,a zima może zacząć się już w listopadzie sad Uwielbiam umiarkowane
              temperatury,żadnych mrozów i upałów.
              W mieszkaniu od wczoraj letnie kaloryfery,szybko zaczyna się sezon grzewczy.

              Pozdrawiam!
              Fajnie się czyta o niektórych sytuacjach domowych wink
    • luiza-w-ogrodzie Ostatni poniedzialek przed rownonoca 20.09.10, 03:25
      Za trzy dni, w czwartek o 3 rano nadejdzie wiosna astronomiczna i dni beda sie jeszcze wydluzac niemal do Swiat. Wiosna jest piekna tego roku wiec znowu niemal caly weekend spedzilismy w ogrodzie, nawet corka oderwala sie od komputera i rozlozyla pod drzewem razem z krolikami. Posadzilam troche ziol i wzielam sie za malowanie dwoch lawek ogrodowych, polek do toalety, sufitow i scian w tejze toalecie i korytarzu. Zrobilismy sobie przerwe w niedziele, kiedy pojechalismy na piknik organizowany przez Buszmenowa firme, wlasciwie w jednym celu - zeby sie najesc :o) a po powrocie przebralismy sie i znowu ruszylismy w ogrod.

      Wieczorem jeszcze podziurkowalam, nawiozlam i zarzucilam piaskiem polowe kroliczego trawnika, dzisiaj mam nadzieje to skonczyc. Przydalby sie potem jakis deszcz, ale na razie prognozy mowia tylko o przelotnych opadach przez nastepne trzy dni, wiec nie wiadomo czy o nas zahacza. Gdy juz bede pracowac u krolikow, przytne dwumetrowy bukszpanowy zywoplot i wsadze galazki do doniczek, zeby sie ukorzenily. Wlasnie wymyslilam zrobienie osmiometrowego zywoplotu wzdluz jednego z chodnikow i najlepsze do tego beda ukorzenione sadzonki z rosliny juz przyzwyczajonej do mikroklimatu tego ogrodu. I tak dalej, i tym podobnie... czyli nic nowego.

      Pozdrawiam, wstawiajac zdjecie z romantycznego momentu: caluski pod kwitnacym krzewem eriostemonu...
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/12qEEn2ZMYmzrFBgsB.jpg

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • bbetka Re: Ostatni poniedzialek przed rownonoca 20.09.10, 09:13
        Jestem kompletnie "poza czasem" - od wczoraj mam w domu dwie dziewczyny z Niemiec, które przyjechały na wymianę szkolną (bardzo miłe i komunikatywne , nie powiem), ale na razie większość czasu spędziły u nas w domu, ale właśnie mąż odwiózł je do szkoły. Wcześniej musiałam przegrupować dom żeby się jakoś wszystkim wygodnie mieszkało oraz zrobić zakupy itp...
        Sama dzisiaj wyjeżdżam, pociąg o 13,20. Przedtem zabiegi upiększające pt fryzjer i paznokcie, potem 9,5 godziny w pociągu do Krakowa. Samo w sobie to nic bo lubię jeździć, ale z SZEFEM??? chyba za karę. Trzymajcie kciuki, odezwę się w okolicach weekendu. Spadam bo czas ucieka okropnie.
        Miłego dnia i tygodnia
        • fedorczyk4 Wtorek 21.09.10, 09:41
          Mam nadzieje Bbetko ze podróż z szefem przeżyłaś bezkolizyjnie. Mnie też czeka przegrupowanie mieszkania. Na Święta przyjeżdża moja Ukochana Teściowa, a jakby na to nie patrzeć ma już 80-tkę i nie bardzo mi się widzi umieszczanie jej na Dziecinkowej antresoli na którą prowadzą wyjatkowo strome i niewygodne schodki. Swoja drogą ja chyba musiałam kompletnie zgłupieć żeby się zgodzić na taka zabudowę jej pokoju (Dziecinki), pomysł i pieniądze były Maćmy, ale w końcu to moje mieszkanie i moje jak najgorsze doświadczenia z takimi rozwiązaniami. Musiałam mieć zaćmienie. Teraz nie bardzo jest jak to odkręcić, będę musiała nieźle pogłówkować. A Maćma gdyby mogła wszystko umieściłaby pod sufitem. U nich w mieszkaniu są dwie antresole, w tym ogromna metalowa, na której Maćma umieściła swoja sypialnię, ogród zimowy i szafy i koty.
          Okropnie mi sie nie chce ruszać do aktywnego zycia, ale muszę, więc zyczę Wam miłego wtorku i spadam na szychtę.
          • joujou Re: Wtorek 21.09.10, 15:27
            Weekend minął nie wiadomo kiedy i teraz pracowity,bo 7-dniowy okres pracy(dopiero po tym
            czasie mogę liczyć na 2 dni wolnego).Zazwyczaj mam tak naprzemiennie:jeden tydzień prawdziwa orka,a kolejny luzacki smile
            Piątek:
            Pojechałam na cmentarz do rodziców.Czarne,ciężkie chmury wisiały na niebie,ale coś mnie tam przyciągało.Intuicja raczej mnie nie zawodzi.Zajeżdżam i mało nie padłam na kolana.Pod nagrobkiem rodziców ogromna wyrwa i gdyby nie porządne legary...nie chcę nawet myśleć.Nie zdążyłam jeszcze niczego zrobić,a tu oberwanie chmury-lało,że ledwie zdążyliśmy dobiec do auta.Przeczekałam deszcz i trochę przemoczona zrobiłam,co miałam do zrobienia,a potem prosto do firmy kamieniarskiej.Jechałam nastawiona na awanturę.Przez 15 lat nic się nie działo.W ubiegłym roku zapłaciłam solidnie i robota też miała być solidnie wykonana.
            Jak widać,odstawili fuszerkę.Poprawiali w lipcu tego roku i znowu...Wkurzające jest to całe cwaniactwo,bo za każdym razem podkreślam,że chcę by podano termin,aby ktoś z nas uczestniczył przy tych pracach i za każdym razem,gdy dzwonię,by się dokładnie umówić,okazuje się,że oni byli przypadkiem,bo mieli zlecenie i już jest zrobione.Za każdym razem sprawdzam i niby jest,ale co można sprawdzić po fakcie. Okazuje się,że inne firmy robią podobnie,czyli nie chcą, by ktoś patrzył im na ręce.Z panią właścicielką nie mam umowy na piśmie,bo znam ję wiele lat i miałam zaufanie,no i się przejechałam.Obyło się bez awantury.Wynalazła sto różnych powodów,słodziła i zobaczymy co z tego wyniknie.
            Stres i ziąb spowodowany przemoczeniem, wynagrodziła nam wspaniała podwójna tęcza.Ta zasadnicza ,zataczała pełny półokrąg nad Wisłą-cudny widok.Niestety nie miałam aparatu.

            Sobota:
            Po południu(po odespaniu nocki) wyjazd do lasu z moją psiapsiółą.Zakładaliśmy,że zbiory będą niewielkie,bo po całym tygodniu i sobotnim poranku, dla nas zostaną grzybowe ostatki.Faktycznie,jakby trochę słabiej,ale zanim wyszliśmy z lasu i tak mieliśmy pełne kosze i wiadra.Tym razem mało prawdziwków,a sporo maślaków i oczywiście podgrzybki.Oboje z mżonkiem przytargaliśmy po wiaderku i jeszcze trochę.Przyjacióła zadowolona,bo jak twierdzi,pierwszy raz w życiu tak dużo uzbierała smile W domu byliśmy po godz.19 i jak te dwa głupki znowu siedzieliśmy do godz.2 w nocy,a o godz.5 rano pobudka i wyjazd.Wiem,że to chore,ale nic nie poradzę wink

            Niedziela:
            Piąta rano,budzik dzwoni,a ja nie mogę uwierzyć,że to już.Rozbita zupełnie,spojrzałam na swoje dłonie: o zgrozo,w ruch poszło wszystko,co wpadło pod rękę,łącznie z pumeksem.Czerwone plamki(ślady po igliwiu) tuszowałam fluidem maskującym(dłonie zielone,jak u ufoludka) a potem zwykłym.Po doprowadzenie do stanu używalności,końcowy lakier do paznokci i można już było między ludzi.Niedziela bezdeszczowa,ale z zimnym wiatrem.Spotkanie rodzinne przyjemne i pełne ciepła.Obiad bardzo smakowity,bogaty w różnorodne surówki i mięsa,a ciasta pyszne.Do tego estetycznie i szybka,bardzo miła obsługa-dla wodniaków biorących udział w spływach kajakowych Wdą polecam restaurację przy Urzędzie Miasta w Czarnej Wodzie smilePrzez szybę samochodu podziwiałam urok Borów
            Tucholskich,ale podczas dwóch przystanków oczywiście wdepnęłam parę kroków w las(w kostiumie i pantofelkach) i teście mieli garść grzybów do jajecznicy.W prawdziwe tzn.wiejskie
            jajka zaopatrzyła nas kochana rodzinka smile
            Po powrocie zaprawiłam kilka słoiczków grzybków w occie i padłam do łóżka.

            Poniedziałek:
            Na obiad zupa grzybowa z kluseczkami-byłaby pyszna,ale jakoś mi się ciut przesoliła wink
            Panowie nie narzekali,jednak ja już się odzwyczaiłam.
            Poza tym duuuużooo spania.

            To tyle o mnie,rozgadałam się straszliwie za co przepraszam.Na szczęście,jedni podróżują,
            inni pracują więc może jakoś mi ujdzie wink
            • verbena1 Re: Wtorek 21.09.10, 20:59
              Jou, Ty jestes uzalezniona od zbieractwa grzybowego tak jak ja od sklepow ogrodniczych, nie sposob przejsc obojetniesmile
              Dzis z okazji pomyslnej dla mnie wiadomosci zaprosilam mojego chlopaka do restauracji. Przedtem musielismy porzadnie doszorowac pazury bo przesadzalismy hortensje i inne roslinki. Bardzo przyjemny wieczor przy dobrym jedzeniu i winku.
              Jutro zapowiada sie bardzo cieply dzien, bede sadzic cebulki czyli znow przeistocze sie w kobiete wiejska z czarnymi pazuramismile
              • mammaja Re: Wtorek 21.09.10, 22:25
                Hej, wrocilam po trzech dniach - ale tak intensywnych i ciekawych, ze starczylo by na tydzien.
                Mielismy wspanialego gospodarza, zamilowanego cicerone, dzieki temu zobaczylam miejsca ogronie interesujace, Caly dzionek w Wiedniu - ze wspanialym obiadkim w Schoenbrunnie -
                ech, cudny ten Wieden - Bratysława rozwija sie i też pieknieje. Okolice fantastyczne. Jeden wernisaż, jeden spektakl - premiera jednak nie w operze tylko Teatrze Narodowym, jeden koncert Garbarka w katedrze - to troche duzo smile Zdjęć ok. 300 - do obróbki. Obiecuje cos napisac, bo bylo naprawde ciekawie ....
                Pozdrawiam wszystkie przedpiśczynie - przeczytałam uważnie smile
                • dado11 Re: Wtorek 21.09.10, 22:48
                  Witaj, powrócona Mmsmile, czekam na opowieści
                  Za mną weekend grzybkowy, nazbieraliśmy ok. 8 kg grzybków, w tym kilka prawdziwków, a pozostałe to podgrzybki, w niedzielę czyściliśmy, segregowaliśmy, część się suszy, część wylądowała w occie. Poza tym wymiatam z zamrażarki zapasy owoców nalewkowych (nie wykorzystanych) i przerabiam na dżemy, dziś połączyłam mrożone wiśnie ze świeżymi malinami, no i wyszło przepyszniesmile a przy okazji robię sobie ciut miejsca w zamrażarce. Od mojego powrotu też praca mnie kocha i nie daje strzepnąć się z barków, dziecię uwalnia się od wnuczki, mama wciąż zgłasza kolejne potrzeby, więc mam chyba kilka etatów...
                  no, ale przynajmniej nie jest nudnowink))
                  Verbeno, gratuluję, cokolwiek to byłosmile
                  Joujou, ranyyy, ale ty masz power!!!
                  Luizo, jak ja bym chciała, żebyśmy teraz wchodzili tu i teraz w pierwsze dni wiosny... choć tego ogromu zajęć to już raczej nie zazdraszczamwink
                  Lx, miłego wypoczynku!
                • en.ej Re: Wtorek 21.09.10, 22:48
                  Zazdraszczam Wam wszystkim smile
                  Szczególnie wojaży. Moje polegają na kursowaniu raz w tygodniu via Warszawa
                  a w pozostałe dni do lasu.
                  W piatek ludzie z Puszczy Kozienieckiej kręcili kółka na czole widząc biegającą jak Joujou w szpilkach po lesie smile
                  Staruszka zmogła śpiączka i trzeba było przerwać na chwilę podróż. Nie mogłam sobie odmówić zajrzenia kiedy las pod bokiem. Nic to, wyglądałam jak stuknięta, ale się opłacało. Łubianeczkę podgrzybków i 2 prawdziwki wydarłam naturze.
                  O pazurach i łapach nie wspominam. Ładne są mi potrzebne dopiero na wesele 9 pażdziernika. Ktos się nad nimi napracuje smile
                • joujou Re: Środa 22.09.10, 14:57
                  En.ejko,he,he jakby takie dwie świruski razem wpuścić do lasu,to całe nasze
                  forum miałoby grzybów po uszy i jeszcze trochę wink

                  Mammaju, teraz czekam na Twoje sprawozdanie z podróży i zdjęcia,bo zapowiedż
                  brzmi bardzo interesująco. Gospodarz był znakomicie przygotowany na Wasz
                  przyjazd,to miłe smile

                  U mnie poranek był chłodny ok.6 C,teraz słonecznie i 16 C. Nic ciekawego.Może
                  w końcu wyprasuję tę stertę,która ciągle na mnie czeka sad

                  Pozdrawiam!
              • joujou Re: Verbeno 22.09.10, 15:04
                Gratuluję pomyślnej wiadomości i tego,że tak fajnie układa Ci się z Twoim Chłopakiem smile
                Widać,że odnalazłaś swoje miejsce w domu i ogrodzie,a Chłopak przy Tobie nie może
                narzekać na nudę smile

                Pozdrawiam serdecznie!
                • verbena1 Re: Verbeno 22.09.10, 20:02
                  Oj, nie narzeka na nude , raczej jest troche przerazony zmianami jakie wprowadzam w jego zyciesmile
                  Dzis byl cudny dzien ,jeden z ostatnich prawdziwie letnich, z lekka mgielka, nitkami pajeczyn i sloncem przeswitujacym przez galezie. Znow przesadzalismy rosliny a nawet cale drzewa. Wierzbe z poskrecanymi galazkami przeprowadzilismy w inne miejsce ,gdzie prezentuje sie w calej swej pieknosci. Syn Rieksa pomagal w ciezkich pracach bo ja nadaje sie jedynie do plewienia i sadzenia cebulek.
                  Zrobilam chlopakom dobry obiad ,ktory zjedlismy chyba ostatni raz w tym roku na tarasie. Tak mi szkoda lata......
                    • dado11 Środa, ostatni dzień lata... 22.09.10, 22:57
                      Verbeno, śliczne zdjęcia, zresztą, jak zawszesmile)))
                      Dziś dziecko wyciągnęło mnie do Ikei, odrywając od obowiązków zawodowych. Oczywiście nie oparłam się kilku drobiazgom, ale też przy okazji kupiłam psom świeże poduchy do koszyka i mocno przecenione kocyki, na zimęsmile niestety też udało mi się przeoczyć jakiś drobiazg w informacji i zamiast zapłacić 6zł, zapłaciłam 30 za jakąś bzdurkęsad(( ale Zośka darła się jak stare, głodne prześcieradło, i trzeba było wracać w podskokach, ani minuty na dyskusję...sad trudno, choć nie lubię takich sytuacji...
                      pogoda była piękna, niskie światło już prawie jesiennego słońca, wyciąga z kątów starannie udziergane pajęczyny, trzeba znów zakasać rękawy i zepsuć im robotę... czas też chyba już chować letnie, lekkie ciuszki do skrzyń, a wyciągać swetry i kurtkisad nie lubię nadchodzącej zimy, tak bym chciała by już nadchodziła wiosna...
                      Ale jutro jeszcze ma być pięknie, cudne babie lato, a moja Zośka rośnie i coraz bardziej rozrabia, a czasem nawet latawink
                      http://images8.fotosik.pl/469/cc2c25b8708d7ce5.jpg
                    • mammaja Re: Verbeno 23.09.10, 00:07
                      Zdjecia obejrzalam, piekne kwiaty i ogrod w ogole smile
                      Chcialam zrobic album, ale narazie zmniejszam i poprawiam fotki. Na spacerku, w lesie tuz kolo domu nazbieralam grzybow na jutrzejasza zupkę. Ale zmęczenia wychodzi ze mnie smile
                      • mammaja Re: Dado 23.09.10, 00:10
                        Uroczy pisklak, rwie sie do lotu! Franek biega tak szybko, ze tylko wielkiemi susami moge go dogonic! Antoś jest spokojny i rozkoszny, ale co to będzie za rok ... Oj, beda sie kotlowac, nie ma innej mozliwosci smile
              • goskaa.l Re: Wtorek 23.09.10, 09:22
                verbena1 napisała:
                > Dzis z okazji pomyslnej dla mnie wiadomosci zaprosilam mojego chlopaka do resta uracji. Przedtem
                > musielismy porzadnie doszorowac pazury bo przesadzalismy hortensje i inne roslinki.
                Verbeno, poszukaj w sklepach (najlepiej BHP, bo tam są solidniejsze) rękawic z dłonią i palcami oblanymi gumą lub podobnym tworzywem. U nas można je też kupić w sklepach ogrodniczych, ale to nie ta sama jakość. Ręce są czyste, a paznokcie zachowują właściwy kolor. Jako premię masz niewysuszoną skórę dłoni (ziemia i woda strasznie wysuszają). Możesz ewentualnie poszukać specjalnego kremu ochronnego, ale rękawice skuteczniejsze.
                Takich rękawic używam zarówno do ogrodu, jak i na spływ, kiedy pływam po zwałkach i trzcinach. Ręce są czyste i nie pokaleczone. Grzyby też w takich zbierałam i obrabiałam.
                  • verbena1 juz czwartek 23.09.10, 15:59
                    Mammajko ,tylko sie nie zgub w tym lesiesmile
                    Dado ,Zosia urocza, jak szybko dzieci rosna, dopiero co byla w maminym brzuchu.
                    Gosiu, dziekuje za rade w sprawie brudnych pazurow. Jestem typowa ogrodniczka, w szopie dwie pary rekawic, takie gumowe rowniez, ale przypominam sobie o nich jak juz jest po robocie. Luiza ma to samosmile
                    Cudny dzionek, jeszcze jeden darowany nam przed jesienna plucha. Po pracy pierwsze kroki skierowalam oczywiscie do ogrodu, Rieks kosil trawe a ja pozbieralam opadle jablka, takie zamieszkale przez lokatorow. Szkoda mi bylo wyrzucic wiec pokroilam na kawalki ,obgotowalam i bede miala jablecznik.
                    Wieczorem babskie spotkanie u kolezanki na drugim koncu miasta, bede robila za kierowce i pozbieram po drodze dziewczyny.
                    Milego wieczorusmile
                    • mammaja Re: juz czwartek 23.09.10, 23:39
                      Nie zgubilam sie, Verbeno, ale bylam w strachu. Nie lubie nieznanych lasow, nie wiadomo czy ten poligon juz napewno nie jest uzywany, napis zakazu wjazdu - a corka mowi "tu wszyscy wjezdzaja", no ale ja nie lubie lamania przepisow w tak banalny sposob! Nie mniej sporo bardzo dorodnych prawdziwkow, bez jednego robaka, juz sie suszy na wigilie, podgrzybki tez.
                      Troche zjemy. Potem urodziny malzonka w ścisle rodzinnym gronie - ale bardzo byl zadowolony zwlaszcza tort młodej był doskonaly. No i tak zeszlo. Nie mam nawet czasu na relacje slowackie, ale szykuje smile
                      • joujou Re: juz piątek 24.09.10, 14:12
                        Mammaju prawdziwków z lekka zazdraszczam wink Też żle się czułam, niepewnie stąpając po poligonie i dość szybko zarządziłam odwrót,bo to żadna przyjemność.

                        Za oknem piękny, jesienny dzień,a ja robię plany na jesienne wieczory,by od czasu do czasu było coś dla ducha i dla ucha wink
                        Pozdrawiam i zmykam do kuchni,gdzie czekają filety z dorsza do usmażenia i cała micha antonówek na mus jabłkowy,by zimą otworzyć słój i upiec jakąś szarlotkę.

                        Zuzia śliczna!

                        Fed,wyłaż z dziury!
                        • mammaja Re: juz piątek 24.09.10, 16:00
                          Joujou, ja zaraz zabieram sie za racuchy z jablkami - wymyslilam, ze to najprostsze dla rodzinnej mlodziezy, ktora jeszcze moze tu sie zwalic dzisiaj smile zawsze znikaja w mgnieniu oka!
                          Nawiazujac do poprzedniego linku podanego przez Goske - zwroccie uwage jakie niskie sa ceny odiezy roboczejsmile Moja corka twierdzi, ze calkiem dobrej jakosci sa te ubranka. Wspaniale do szkolenia psow nawet dla pozorantow, podczas kiedy w sklepach specjalistycznych byle rekawice sa conajmniej trzy razy drozsze.
                          Pogoda nadal piekna - dzisiaj pojezdzilam w sprawach UTW - trzeba "podobinac" wszystko przed rozpoczeciem sezonu.
                    • goskaa.l rękawice 24.09.10, 07:36
                      Verbeno, pisząc o rękawicach nie miałam na myśli typowych gumowych, tylko takie:
                      www.elkont.pl/index.php?p12,05-rekawice-ochronne-dragon-czarny
                      Ja nawet sprzątam w domu w rękawiczkach - białych, bawełnianych.
                        • monia.i Re: Piatek, 2 dzień jesieni. 24.09.10, 22:49
                          Wyobraziłam sobie posapujące morze w krótkich rękawkach smile Słodkie takie smile
                          Miłego wypoczynku, Lx. Zapowiada się ponoć weekend z piękną pogodą smile
                          Jakoś dociągnęłam do piątku, znużona, bo od tygodnia zmagałam się z paskudnym zaziębieniem - tyle dobrego, że klasyczne było - tydzień pomordowało katarem i poszło. Ale jestem taka jak wypluta. Smok też się kurował - i jemu katar jeszcze nie przeszedł. Ja twierdzę, że z powodu treningu w trakcie wydobrzania, on - że gdyby nie trening, dochodziłby do siebie jeszcze przez tydzień. Niech mu będzie.
                          Szczęsliwie jutro nie trzeba się rano zrywać z pościeli - podstawowe zakupy poczyniłam dziś, więc jutro poprzetwarzam w formę jadalną a po południu - obchody Tomaszów dwóch.
                          Pozdrowionka dla wszystkich!
                            • monia.i Re: Piatek, 2 dzień jesieni. 24.09.10, 23:10
                              Ja już jestem całkiem wykurowana, tak mi się wydaje - jedynie to niechciane zmęczenie mi zostało - i to wkurza, bo nie lubię byc zmęczona bez powodu, wrrrr..
                              Profilaktycznie rozpoczęłam sezon łykania tranu w kapsułkach - zrobiłam sobie przerwę na wiosnę-lato no i zaczęłam dorzucać czosnku do sałatek.
                              A w tivi już zachęcają do szczepienia się przeciw grypie. Czyli jesień przyszła.
                          • joujou Re: Piatek, 2 dzień jesieni. 25.09.10, 13:36
                            Moniu,zdrowia Wam życzę i przyjemnej Tomaszowej imprezki-jest okazja odkazić
                            organizm wink

                            Na grypę szczepiłam się trzy lata z rzędu i skutkowało.Nie wiem dlaczego przerwałam
                            szczepienie,ale mnie się jakoś(odpukać) nie czepia.W tym roku chyba również
                            odpuszczę,bo już coraz bliżej do zabiegu i nie chcę narażać się na ewentualne
                            komplikacje.
                            • verbena1 Sobota jeszcze letnia 25.09.10, 18:35

                              Tak Wam zazdroscilam grzybow ,ze wreszcie sama wybralam sie do lasu. Z koszyczkiem Czerwonego Kapturka a wilka tez zabralam ze sobasmile
                              Chodzilismy jakis czas i nic, pelno muchomorow i jakis nieznanych a tych z brazowymi lepkami ani sladu. Poza tym slonce stalo juz wysoko i swiecilo prosto w oczy (juz teraz wiem dlaczego na grzyby powinno sie wybierac wczesnym rankiem, grzyby sa lepiej widoczne). W pewnym momencie natrafilismy na wysyp maslakow potem trafilo sie pare podgrzybkow i do domu wrocilismy z pelnym koszykiem.
                              Podgotowalam , potem podsmazylam na maselku z cebulka i.... jakos mi sie odechcialo. Nie mam zaufania do tych holenderskich grzybkow, wydaje mi sie ,ze sa pelne jakichs trucizn z powietrza, niepodobne do tych polskich znanych.
                              Zjadlam troche, bez przekonania, chyba nie pojde juz nigdy na grzybobranie....
                              Poza tym nadal slonecznie ,choc czuc juz jesienny chlodek. Kasztany leca z drzewa , liscie sie zloca a pajaki pracuja zawziecie.


                              • mammaja Niedziela 26.09.10, 13:10
                                Troszke dzisiaj pochmurno - ale jeszcze nie pada. mam okropnie duzo zdjęć do "obrobienia" ,
                                siedze przy tym od rana, a trzeba by na spacer. Jakas leniwa jestem ....
    • jutka1 Sobota jesienna, i wreszcie weekend 25.09.10, 10:34
      W sumie nie jestem wykończona, nic z tych rzeczy. smile To był zajęty tydzień, ale wszystko skończyłam zgodnie z planem, a nawet zostało mi trochę czasu wczoraj, żeby coś poczytać, pomyśleć, porozmawiać z szefostwem. Po pracy poszłam w zwyczajowe piątkowe miejsce, gdzie nie byłam ze 3 miesiące, bo delegacje, wakacje, inne plany, zmęczenie. Natknęłam się na mnóstwo znajomych osób, bardzo miło.

      No i teraz sączę drugą kawę i układam w głowie dziś i jutro: co zrobić, gdzie pójść, które kiedy; co ugotować, co kupić.
      Pogoda średnia. Wprawdzie nie pada, ale zapowiadają tylko 14-16 C. Nic to, i tak wielkich eskapad na dziś nie przewiduję.

      Lx, zazdraszczam bycia nad morzem... Grzybiarkom też. smile
      Tutaj tez straszą powrotem mutacji świńskiej grypy, trzeba się będzie zaszczepić. W zeszłym roku szczepiłam się po raz pierwszy, i po raz pierwszy nie złożyło mnie na Święta/Nowy Rok - czyli jest szansa, że działa. smile

      Jesienne smutki odłóżmy jeszcze na bok, będzie na nie czas w listopadzie. Teraz cieszmy się feerią listnych kolorów, połyskującą wilgocią kasztanów, zapachem dymu i grzybowymi degustacjami... smile

      Miłego dnia i weekendu życzę smile
      • mammaja Re: Sobota jesienna, i wreszcie weekend 25.09.10, 12:07
        Masz racje , Jutko, jest piekna pogoda - niebo błękitne, slonecznie...Jeszcze kolory jesieni nie zdominowaly zieleni. mam dzisiaj dzien na luzie. Bosko smile Moze uporządkuje troche zdjęć z podróży - łatwo się pstryka, a potem gehenna smile Milego dniasmile
        • joujou Re: Sobota jesienna, i wreszcie weekend 25.09.10, 13:07
          Pogoda tak piękna,że aż rwie się dusza do raju(w plener) ale nie,nie,nie,tym razem nie
          dla psa kiełbasa winkPopijam kawę czytając co u Was i zerkając na Drugie Śniadanie Mistrzów
          (lubię).Zaraz trzeba zabrać się za zwykłe przyziemne sprawy,czyli okołodomowe.
          Jutro kilka osób wpadnie na kawę,bo znowu zaczynamy akcję z tymi biletami na
          koncert noworoczny(wspominałam m-c temu),zwiozą kasę na zakup.Może zdążę
          coś do tej kawy upiec.

          Lx,bardzo miło,że się odezwałaś.Pozdrawiam życząc przyjemnej pogody i wspaniałych
          spacerów smile

          Miłego popołudnia!
          • lablenka_x Nedziela po zamglonej sobocie. 26.09.10, 19:25
            Wczoraj wycieczka do Kołobrzegu i "płynięcie" stateczkiem po morzu - zmarzłam jak diabli, bo wyjezdżaliśmy ze słonecznego Sarbinowa wjeżdzając po drodze we front atmosfetyczny , który przywlókł mgły i zimnisko.Niesamowite wrazenia z "podróży " stateczkiem - wypłynelismy z portu, było go + latarnię morska widać, potem płyneliśmy , bo słychac było pracujące silniki i trochę nami kolebało, wpłynelismy w szarośc i po jakims czasie wpłynelismy do potru.
            W Sarbinowie morze nadal spało i mgieł nie było.Dziś od rana słoneczko, ale morze obudziło sie , pomrukuje i rosną mu grzywki oraz wiatr cudownie wiejący od morza .Uwilebiam go.
            Dziś wybralismy sie autkiem do Chłopów i Mielna.
            Mielno nie do poznania - robi sie z niego autentyczny kurort.Zdjęcia po powrocie do domu.To tyle relacji .
            Pozdrawiam .Przesyłam z wiatrem troche zapachu morza.
            • mammaja Re: Nedziela po zamglonej sobocie. 26.09.10, 20:28
              Bardzo chcialabym zobaczyc morze, LX. Mialam jechac do Juraty na trzydniowe szkolenie, ale chyba nie zmieszcze wszystkiego w ostatnich dniach wrzesnia.
              Wczoraj zapraszalam syna z rodzina na obiad, ale jakos sie nie zdekralowali. Dzisiaj ok. 14. syn przyszedl, czy jednakl nie mogliby przyjsc, bo "jakos im zeszlo" i nie maja obiadu. Oczywiscie blyskawicznie zmienilam menu, na szczescie bylo to mozliwe, nakarmilam cala gromadke. Ale jak trudno jest ustalic cos wczesniej. Dlaczego?
              • goskaa.l Re: Niedziela po zamglonej sobocie. 27.09.10, 08:27
                Niedziela już jest wczorajsza, ale ja dopiero teraz mogę o niej napisać.
                Zapowiadali deszcz i chłód, a tymczasem było ciepło i słonecznie. Trasa kajakowa wielodyscyplinowego rajdu się udała, młodzież dała sobie radę. Było trochę wiatru, ale niewiele. Na mecie wzbudziliśmy sensację (weszliśmy z wiosłami i w kapokach).
                Potem bardzo spóźniony obiad u przyjaciół (jak na złość, oboje nie wzięliśmy ze sobą telefonów, i nie mogliśmy uprzedzić o spóźnieniu) i późny powrót do domu.
    • joujou Re: Dzisiejki 247 - poniedziałek dobiega końca. 28.09.10, 00:24
      Dzień był dosyć ciepły,ale pochmurny i wilgotny,bo chwilami popadywał deszcz.
      W domu szpital:młody leży rozłożony grypą i rozsiewa zarazki.Latam więc i wymieniam
      kubki:woda z cytrynką,herbatka imbirowa...
      Tak więc po południu dałam się wyrwać na wystawę prac ponad pięćdziesięciu
      twórców grudziądzkich,profesjonalistów i amatorów.Jedni mają już bogaty dorobek,liczne wystawy za sobą w kraju i poza jego granicami,inni tworzą dla siebie i przyjaciół,a często do
      szuflady więc po raz pierwszy zdecydowali się coś upublicznić.
      Wystawa zatytułowana "Klimaty 2010" obejmowała rożnorodne techniki twórczości
      artystycznej:malarstwo,rzeżbę,grafikę,fotografię,haft,gobelin.
      Wróciłam uskrzydlona,tym bardziej,że będę wkrótce posiadaczką niewielkiej (ok.30 cm)
      rzeżby Chrystusa Frasobliwego(siedzącego na zwalonym pniu drzewa)/
      Nie mogłam od niego oderwać oczu więc zapolowałam na autora-artystę amatora
      i bardzo się cieszę,że mnie stać na zakup(po wystawie).
      Pan jest niezwykle skromnym człowiekiem,jak sam mawia:rzeżbienie to odrzucanie
      tego,co niepotrzebne.
      Ze sztuki sakralnej zawsze lubiłam ikony,witraże,anioły i przydrożne kapliczki smile
      • mammaja Re: Dzisiejki 247 - poniedziałek dobiega końca. 28.09.10, 00:54
        Joujou, jak sie ciesze, że sobie kupujesz upodobana rzezbe! napewno da ci wiele radosci smile
        Poniedzialek mialam pracowity, uwienczony sprowadzniem elektryka z prawdziwego zdarzenia, ktory w ciagu 1,5 godziny naprawil usterke i zlikwidowal wszystko co napsuli poprzednicy - popaprancy. Dobranoc, mlodemu zycze zdrowia!
    • jutka1 Wtorkowo 28.09.10, 08:47
      Szaro. Nie pada. Za oknem warczy dźwig: z drugiej strony ulicy wyprowadzają się sąsiedzi. Czyli na ulicy jest ruch w interesie. smile)) Dado, ich zdjęcie jak się w oknie całują możesz potraktować jako dokument historyczny. smile
      Dzień zapowiada się zwyczajnie i bez Sajgonów (odpukać). Trochę pisania, sporo czytania, kilka rozmów telefonicznych, jakieś spotkanie: spoko i luzik. Jest szansa, że "dopnę" dziś negocjacje (odpukać), a więc mój nowy projekt badawczy może ruszy z kopyta.

      Aha, mój ukochany kuzyn potwierdził: przyjeżdża w piątek, wylatuje w niedzielę. Cieszę się. smile Nie widzieliśmy się dwa lata.

      Wszystko inne też OK, tfu, przez lewe ramię. Czego i Wam życzę. smile
      • joujou Re: Wtorkowo 28.09.10, 10:51
        Za oknem 'bylejak' nie pada,a mży i chlapie od czasu do czasu,pochmurno.
        Chciałabym do lasu,ale mżonek nie dał się namówić buuu leniwiec pospolity.
        Piję drugą kawę i słucham jesiennej piosneczki:
        jesień idzie

        w tle słyszę,jak Ziobro tłumaczy się na komisji,a ja całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę życząc wszystkim dobrego dnia smile
        • joujou Re: Wtorkowo 28.09.10, 11:34
          Też myślę o Fed i próbowałam wywołać ją do tablicy,ale nie reaguje.Może ktoś
          jej szepnie do ucha,że tęsknimy.
          Jutko,przez Twoje mieszkanie też przewija się dużo ludzi,ciągły ruch smile

          Mammaju,wczoraj rozmawiając z bratem przez telefon doszliśmy do wniosku,że po nas
          nie zostanie już chyba nic, jeśli chodzi o tzw. stosunki rodzinne,bo nasze dzieciaki ciągle
          w biegu,jakoś tak nie myślą.Brat też narzekał,że młodzi zaproszeni na obiad,potrafią
          spóżnić się ponad godzinę bez konkretnej przyczyny.Ech,szkoda gadać...

          Verbeno,jak udało się spotkanie z ciotkami Twojego chłopaka? Jak babiniec? Oj,już mi
          się bardzo tęskni za moją nieobecną przyjaciółką.Nie widziałyśmy się od stycznia sad

          Lx,dobrej pogody Wam życzę!
          • mammaja Środa 29.09.10, 11:59
            Czuje sie w obowiazku podtrzymywac wątła nić dzisiejkową - znowu popaduje, zasiedziałam się do pozna w noc i w efekcie jestem zpowolniona. Krasnoludka przyszla po dluzszej nieobecnosci i dobiegaja dzwieki szorowania i odkurzania, zaraz sie włącze. czeka mnie doroczna wizyta przyjaciol w sobote i juz glowie sie nad menu, wiadomo ze mloda upiecze mi pasztet z dziczyzny, ale to nie zalatwia sprawy. Potrzebuje cos na cieplo - moze podpowiecie?
          • bbetka już środa 29.09.10, 12:16
            Już połowa tygodnia, nie wiem kiedy ten czas tak leci???

            Wróciłam z konferencji, z szefem jakoś dałam radę, chociaż trochę się zdziwił, że nie zamierzam w stroju formalnym (czytaj buty na obcasach) biegać z nim po galeriach handlowych, bo mam własne plany (wygodne buty i klimatyczne uliczki). Ale trenuję asertywność i jest mi z tym dobrze. Czasami wink

            W domu, gdzie zostawiłam na gospodarstwie męża z trzema dziewczynami - same wiecie jak mogło wyglądać...Załapałam się jeszcze na ostatni wieczór/poranek tej wymiany i szczerze się cieszę, że mnie tu nie było cały czas wink))

            W pracy zaczął się rok akademicki-litości!!! jeszcze jest wrzesień a od poniedziałku zajęcia lecą normalnym trybem!!! plus rzeczy administracyjno/formalno/różne - nie do przerobienia na razie... w dodatku do końca roku mam po dwa (2-3 dniowe) wyjazdy konferencyjne w miesiącu, a że ode mnie jest wszędzie daleko to taki wyjazd zajmuje prawie tydzień...

            Poza tym wysłałam rodziców w ciepłe kraje (na szczęście nie z Orbisem) i mam na głowie ich inwentarz domowy i działkowy...

            Aha, i jeszcze mój mąż został przedsiębiorcą, bo od połowy maja był bez pracy (tak po prostu bez uprzedzenia właściwie z dnia na dzień go zwolnili - to była/jest zmora która mnie cały czas dusi) i jakieś decyzje trzeba było podjąć. Teraz będzie prowadził własną działalność i zobaczymy co będzie...Trochę się boję, ale co ma być to będzie smile

            Pozdrawiam wszystkich serdecznie - przeczytałam chyba wszystko (Dado super opowieści o Paryżu!) ale chwilowo na pisanie brakuje mi czasu...

            trochę Krakowa
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/yKk8o2eVN1Bu6sUW2B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/jeZNfD1UP3xGxVWacB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/T5MB2bLNe3KqaPBi0B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/tAjtC3jNrWAMa9fSBB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/m5AzGZ3MZksy6aZJwB.jpg
            • mammaja Re: już środa 29.09.10, 16:52
              Dzieki Bbetko - na krakowski rynek zawsze patrze z lezka w oku smile Mezowi zycze oczywiscie sukcesow, a tobie duzo sily przed nowym rokiem, akademickim oczywiscie!
              • verbena1 Re: już środa 29.09.10, 21:49
                Zycze mezowi Bbetkowemu sily i wytrwalosci w prywatnym biznesie a Jej samej samych przyjemnosci w pracy.
                Zostalysmy dzis z Mammajka jako dyzurne klasowesmile
                Dzionek uplynal dosyc milo, po pracy dlugasna rozmowa telefoniczna z corka, juz nie moze doczekac sie naszego przyjazdu, ja zreszta tez. Potem powsadzalam cebulki tulipanow i narcyzow pomiedzy hortensjami, napatrzylam sie na kwitnace ciagle dalie, zolknace liscie drzew i kolyszace sie w sloncu wysokie trawy. Jeszcze jeden sloneczny, darowany dzien.

                Jou, spotkanie rodzinne wypadlo znakomicie ,ciotki nie takie znow grozne, Rieks mowi ,ze zostalam zaakceptowana w rodzinie. No to znam juz chyba wszystkichsmile
                  • bbetka Re: już środa 29.09.10, 22:56
                    Dzięki za dobre słowo smile
                    dzień mi upłynął w szalonym tempie, a na dokładkę okazało się że niezbędnie muszę jutro uczestniczyć w inauguracji roku akademickiego...a miałam zupełnie inne plany, związane z wystąpieniem na konferencji w W-wie, która już za dwa tygodnie...

                    Mammajko, w Krakowie jadłam na przystawkę nadziane na wykałaczki suszone śliwki zawinięte w plaster boczku i upieczone (tak myślę) w piekarniku/na ruszcie - prostota kompletna, ale jaka pyszna!!!
                    • goskaa.l Re: już czwartek 30.09.10, 07:35
                      Bbetko, może będę Ci życzyć trochę spokoju? Tylko nie wiem, czy go chcesz ;_)
                      Powodzenia dla Was obojga!!!
                      Ja zawsze mam biegi za ogonem. Wczoraj mieliśmy w pracy gorący dzień, bo trzeba było złożyć do kupy i wysłać opracowanie przygotowane w częściach przez 4 osoby, a termin był nie podlegający żadnemu przesunięciu. Potem praca społeczna i pilates, a po powrocie do domu zastałam dom pusty (nie licząc psa) a na małym gazie kuchenki porządnie przypalone gołąbki. Warczałam zarówno na siebie (bo przed pilatesem je nastawiłam do podgrzania) jak i na TŻ, który wyszedł na dłużej i nie sprawdził domu (światło w dwóch pomieszczeniach, gaz) przed wyjściem. Swąd przypalenia trzymał się w kuchni do rana, dopiero przy śniadaniu położyłam na płytce kilka goździków i zniknął.
                      • bbetka Re: już czwartek 30.09.10, 09:42
                        Życzyć, życzyć smile
                        Myślę, że chcę mieć trochę uporządkowanego życia i spokoju - pewnie mi się znudzi szybko, ale bym chciała spróbować!!! Od jakiś dwóch lat podejmuję decyzje, które mają mnie do tego stanu zbliżyć - np dziś kończę pracę na drugim etacie i udało mi się nie ulec prośbom/groźbom/ oraz innym błaganiom aby nadal ten etat ciągnąć wink wydaje mi się, że ten rok powinien spokojniejszy, ale z drugiej strony jak znikają jedne obowiązki od razu znajduję rzeczy, na które wcześniej nie miałam czasu - np konferencje czy nowe publikacje i czas się zapełnia, o atrakcjach w stylu własnej działalności mężowskiej nie wspomnę. Ale się nie poddam!!!
                        Piękny dzień dziś u nas - czego wszystkim życzę uciekając do obowiązków smile

                        Gosiu - my kiedyś przed wyjściem na basen (łącznie ok 2 godzin) nie wyłączyliśmy jajek które miały być na kolacjęwink po powrocie odnaleźliśmy je na suficie, o aromacie nie wspomnę wink))
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek, czyli praktycznie niemal weekend :o) 30.09.10, 11:18
      Na forum bywam z doskoku polaczonego z szybkim odskokiem, bo nie mam czasu na surfowanie... Tyle pieknych zdjec i roznych roznosci sie u Was dzieje, az przyjemnie ogladac i czytac. Tylko Fed gdzies zniknela, czy ktos wie co sie u niej dzieje? Oby nie jakies chorobsko.

      Skoro jestem przy tym temacie, donosze ze nas tez trapia jakies przeziebienia i to teraz, gdy jest piekna wiosna. Corka po trzech tygodniach wyszla ze swojego kaszlu, ja od niedzieli jestem przeziebiona, Buszmen padl wczoraj. Jeszcze tylko jutro w pracy i bede miec tydzien wolnego - wzielam urlop na drugi tydzien szkolnych wakacji. Ekstaza...

      Wydzwanialam ostatnio do Mamy gesto sie tlumaczac dlaczego nie przybyl Jej prezent urodzinowy. Otoz zamowilam dla Niej komorke w krakowskim sklepie a te palanty od dwoch tygodni nie potrafia sciagnac pieniedzy jakie zlozylam na koncie PayPal, mimo ze na swojej stronie internetowej oglaszaja ze przyjmuja te forme platnosci. Chyba anuluje dzis te transakcje i kupie ten sam model tutaj (jest 2-3 razy tanszy!), potem sciagne z Netu i zaladuje oprogramowanie w jezyku polskim. Instrukcje obslugi po polsku juz sciagnelam i wydrukowalam.

      Ostatnio troche dzwonilam do rodziny w Polsce, bo zeszlym tygodniu zmarla srednia siostra mojego Taty. Juz gdy sie z Nia widzialam w styczniu byla slaba a po chemoterapii oslabla jeszcze bardziej, dostala zapalenia pluc i juz z niego nie wyszla. Smutno mi, bo lubilam ja chyba najbardziej ze wszystkich moich ciotek, byla tez matka chrzestna mojej siostry. Mama nie pojechala na pogrzeb bo sie tez pochorowala, do dzisiaj niewyraznie brzmi.

      U nas poza chorobami na szczescie rozne pozytywne rzeczy tez sie dzieja. Moja managerka absolutnie mnie uwielbia i chce mnie zatrzymac w pracy (no i dobrze, $$$ sie zawsze przydadza), tak ze jestem nadal zatrudniona :o) Dzisiaj znowu mnie mietosila telefonicznie przez godzine, ze mnie docenia, ze placy mi nie obetna, ze mam cenne umiejetnosci... a ja kiwalam glowa i myslalam, jaka roznice robi pol roku i to ze mi zupelnie nie zalezy. No ale praca rzecz przydatna, szczegolnie gdy platna :oP

      Dzisiaj przyszedl na umowiona wizyte facet z firmy zakladajacej panele sloneczne, my przygotowalismy dla niego zestawienie naszego zuzycia pradu z trzech ostatnich lat i byla dyskusja. Chyba trzeba bedzie zalozyc 15 paneli, w sumie 3kW, ale nie jestem pewna czy sie na naszym dachu zmieszcza. A po rozbudowie domu koniecznie dodamy osobny system do ogrzewania wody (chyba zdecydujemy sie na australijski patent, tzw. "evacuated tubes").

      Ostatnio po cichu w sklepach pojawily sie napisy: "XX tygodni do Swiat", w supermarkecie slyszalam ogloszenie z "Jingle Bells", czyli zaczyna sie swiateczna nagonka. Prezent zaczelam kupowac juz z czerwcu, wiec kontynuuje spokojnym tempem.

      To tyle u mnie, melduje pokaslujac z lekka (czego Wam nie zycze). Na szczescie weekend juz za rogiem, tylko ostatni piatkowy wiraz i urlop :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • mammaja Re: Czwartek, czyli praktycznie niemal weekend :o 30.09.10, 11:51
        Luizo, ciesze sie ze odezwalas sie do nas! Brakuje mi twojego ogrodu smile Zmartwienia ze zdrowiem starszego pokolenia dotykaja nas nieublaganie! Tobie i rodzince zycze wyjscia z zaziebienia, a praca - coz, trudno, bez kasy trudno robic inwestycje w dom, ogrod i corke.
        Fed jest zakichana uczuleniowo, mam nadzieje ze odezwie sie jak przyjdzie do siebie.
        W kazdym razie rozmawialam z nia.
        Zaraz wyruszam na zakupy, zawioze miesa do corki, ktora sie niemi zajmie. Miesa mam od synowej ( tzn. dziczyzne). jakos sobie poradzimy. Pogoda nadal smutna, tyle ze dzisiaj nie pada.
        Sliweczki w boczku jako przystawke znam - bardzo pyszne, ale tym razem za duzo byloby zawijania smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka