Dodaj do ulubionych

Verbena odeszła [*]

20.10.16, 11:39
Córka Verbeny (która mnie zna) wczoraj skontaktowała się ze mną żeby zawiadomić ze Verbena zginęła w wypadku. Pogrzeb będzie w poniedziałek w Holandii.

Straszne i niespodziewane. Nie mam siły i ochoty nic więcej mówić.
Taką ją będę pamiętać, kolorową i uśmiechniętą:

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/ASiHiu1NwdW3bdatlB.jpg


Luiza-w-Ogrodzie
Forum AUSTRALIA
Obserwuj wątek
    • bbetka Re: Verbena odeszła [*] 20.10.16, 13:08
      To wiadomość, która dosłownie nokautuje.... sad
      Nie jestem w stanie w to uwierzyć...umysł broni się przed przyjęciem do wiadomości...popłakałam się.... [*]
      --
      Równo nie znaczy sprawiedliwie smile
    • wedrowiec2 Re: Verbena odeszła [*] 20.10.16, 16:00
      Wstrząsająca wiadomość.
      Spotkałyśmy się dwa razy. Tylko dwasad
      Pozostały wspomnienia i piękny, otrzymany od Niej w prezencie, obraz, który wisi w moim gabinecie. Już inaczej będę na niego patrzeć.
    • dado11 Re: Verbena odeszła [*] 20.10.16, 16:13
      Przeznaczenie dziwnymi drogami chadza... niezrozumiałymi. Zabrała Halinę w pełni sił twórczych i chyba, w końcu, szczęśliwą... taki PIĘKNY CZŁOWIEK... nie mogę się pozbierać.

      --
      Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...smile
      • fedorczyk4 Re: Verbena odeszła [*] 20.10.16, 18:09
        Od wczoraj usiłuję w to uwierzyć. I nic więcej ne potrafię napisać sad

        --
        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot.
        Wino jest dla ludzi dobrych, woda dla złych, potop jest najlepszym na to dowodem. Ja jestem dobrym człowiekiem!
        • joujou Re: Verbena odeszła [*] 20.10.16, 19:14
          Siedzę zaryczana i nie mogę w to uwierzyć. Dopiero co wywołałam zdjęcie z naszego spotkania. Chce się wyć i krzyczeć, bo akurat teraz, w chyba najlepszym okresie jej życia.
          Luizo, dziękuję za wiadomość, choć to straszne. .
          --
          W życiu piękne są tylko chwile...
    • loczek62 Re: Verbena odeszła [*] 20.10.16, 19:36
      [*]

      --
      "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byście to chcieli dowodami obalić?!" Nietzsche
      "Nie daj się naprawiać hałastrze cienkoszyich łysiejących wodzów, nie proś, nie melduj, nie awanturuj się, nie ukorz, nie pełzaj!"
      • lablenka_x Re: Verbena odeszła [*] 20.10.16, 21:00
        Nieee, to nie może być prawda. Nie może. Jeszcze miałyśmy się spotkać na wiosnę w Kaukenhoff. Mieliśmy ich ponownie odwiedzić w Holandii.
        Znałyśmy się od czasów przedforumowych.To ona nauczyła mnie obsługiwania różnych komunikatorów.
        Co z Rieksem??? Verbena zawsze siadała obok kierowcy. Jesteśmy z Mężem dobici tą wiadomością. Żegnaj kochana[*]

        --
        LX

        Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
    • kordula22 Re: Verbena odeszła [*] 20.10.16, 22:24
      Wielka szkoda, tym bardziej, ze byl plan zorganizownia wystawy artystow polskiego pochodzenia i planowalismy zaszczyt zaproszenia jej; jednak pozostawila po sobie kawalek piekna swiata, wiec pozostanie nie tylko z nami,i tymi, ktorzy mieli szczescie z nia obcowac.
        • ewelina10 Re: Verbena odeszła [*] 21.10.16, 02:35
          Strasznie smutna wiadomość, a zwłaszcza że taka niespodziewana. Zawsze będzie mi się kojarzyła z obrazami, ogrodem i jazdą na rowerze.
          Przy takiej śmierci z zaskoczenia rodzą się pytania jak to się stało, dlaczego do tego doszło.
          --
          Ew.
    • luiza-w-ogrodzie Nie znam szczegółów, ale... 21.10.16, 04:55
      Nie znam szczegółów, ale skoro pytacie, w raporcie holenderskiej policji są informacje o wypadku jaki wydarzył się przed południem w poniedziałek 17 października we wsi kilka km od domu Rieksa i Verbeny: rowerzystka w jej wieku i opisana jako mieszkanka jej miasteczka zginęła na miejscu w kolizji z ciężarówką. To musiała być ona.

      Ze swej strony doradzam Wam nie szukać więcej informacji na Necie... gorzko żałuję, że widziałam zdjęcie, które było w pierwszym otwartym przeze mnie linku.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • lablenka_x Re: Verbena odeszła [*] Wspomnienie 21.10.16, 23:10
        Wspomnienie .
        Po powrocie z sanatorium zostałam odcięta od netu, bo popsuł mi się laptop, ponownie. Obraziłam się . Nie używałam laptopa Męża.
        Wczoraj wróciwszy z imienin Mamy po raz pierwszy poczułam wielka potrzebę zobaczenia co słychać na forum.
        I spadł na mnie grom z jasnego nieba. Podczas bezsennej nocy przypomniałam sobie czas naszej znajomości.
        Była pierwsza osobą, do której się odezwałam na świeżo zamontowanym mi gadu-gadu. Była to zima 2002 roku. Ona przeprowadzała mnie , samouka w materii komputerowo-internetowej poprzez jego meandry. Była moja przewodniczką. Rozmawiałyśmy , a te rozmowy nas do siebie zbliżały coraz mocniej. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że mieszka w Holandii. Po 2 latach spotkałyśmy się w realu, gdy przyjechała do rodziny. Jechaliśmy do Lubinia jak na koniec świata. Spóźniliśmy się prawie 2 godziny, a ona cierpliwie czekała w umówionym miejscu. Pierwsze spotkanie istot z jednej strony bardzo bliskiej , a jednak nieznajomych . Ona jeszcze czarnowłosa, ja jeszcze blondynka. Obie byłyśmy zdenerwowane, ja na dodatek tłumiąca wściekłość , bo mąż nie podładował aparatu fotograficznego, który padł po 3 zdjęciach.
        Pierwsze spotkanie – 5godzin jazdy, 3 wspólnie spędzone i 4 z powrotem.
        Potem przyjechała z holenderskim mężem do Poznania, tylko na 2 dni. Przed Bożym Narodzeniem. W dniu Ich przyjazdu popsuł mi się piec do grzania wody i mieszkania. To była sobota. W domu paskudnie zimno. Wsiedliśmy więc do auta i obwoziłam ich po mieście, bo w aucie ciepło. Tę niedogodność oboje przyjęli ze zrozumieniem. Poszliśmy na jarmark na Starym Rynku, a potem od knajpki do knajpki. Czarowny był to czas , pełen śmiechu, opowieści, gorącej czekolady i grzanego wina, które mnie ominęło z racji bycia kierowca. Wróciliśmy po północy do lodowatego domu.
        „W 2006 roku namówiła mnie na przyjazd do Holandii .Dostałam od niej szczegółowy plan jazdy z zaznaczeniem ważnych miejsc. Czekali na nas przy granicy holenderskiej. Spędziliśmy z nimi znów cudowny czas połączony ze zwiedzaniem. Pokazywała mi swoje marzenie, miejsce, w którym chciała by żyć do śmierci- wiejskie domostwa na skraju miasta. Podziwiałam Ją, ze wszystko robi jakby niechcąco, tak przy okazji, z radością dawania. Organizacyjnie była (Boże , była, a chciałam napisać, że jest) świetna. Poukładana. Dobry , życzliwy człowiek.
        Od samego początku śledziłam Jej rozwój artystyczny , od poprawnych akwarelek do współczesnych ,pięknych obrazów wykonywanych przez dojrzałą artystkę z ogromną wyobraźnią. Ona była pierwszą czytelniczką i recenzentką moich wierszy. Często , z przymrużeniem oka , mówiłyśmy do siebie „ my artystki”
        Długo Ją namawiałam, by została uczestniczką naszego Forum. Miała opory, ale gdy się zdecydowała szybko zyskała sympatię wszystkich.
        Kolejny raz przyjechała do nas sama. Czas spędziliśmy , razem z Kamforą, na pokazywanie Wielkopolski i szlaku drewnianych kościółków. Znów było to czas pełen ciepła i pozytywnej energii.
        Ostatni raz spotkaliśmy się z Nią i Rieksem w Poznaniu 2011r.przyjechali aby Rieks mógł zobaczyć to urokliwe miasto. Spotkanie znów niesłychanie serdeczne. Cieszyliśmy się, że R jest taki fajny, a ona szczęśliwa.
        Potem były wspólne plany(ograniczone choroba mojej Mamy). Mieliśmy znów ich odwiedzić…Mieliśmy spotkać się wiosną w Kaukenhoff… mieliśmy wspólnie wybrać się na Maltę, albo gdzieś indziej….miałam Jej wysłać zdjęcie Kasi ,aby zobaczyła jaka z niej dorodna pannica…miałam….miałam…miałam.
        Teraz pozostało mi tak niewiele, ale równocześnie wiele .Wspomnienia, kilka zdjęć , kartki świąteczne, obrazy , które nam sprezentowała. Była moja przyjaciółką.
        Luizo, dziękuję za wklejenie tego Jej zdjęcia . Mówi wszystko o Tej Kobiecie

        --
        LX

        Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
          • monia.i Re: Verbena odeszła [*] Wspomnienie 22.10.16, 01:28
            Spotkałyśmy się w 2008, późnym latem, do dziś pamiętam te emocje. Bo to było chyba moje pierwsze forumowe spotkanie. Późne lato, byłam świeżo po wakacjach w Chorwacji, zaraz "po" Smok wyjechał na zawody do Sabaudii a ja ruszyłam na spotkanie całkiem innej przygody. W restauracji Na Rozdrożu, Verbena, Fedo oraz Mammajka serdecznie, ciepło i radośnie powitały mnie, a potem przestało być oficjalnie a zrobiło się totalnie swojsko smileNie potrafię teraz przytoczyć rozmów czy innych detali. Pamiętam uczucie ciepła, bezpośredniości, takiej..ciekawości kobiecej w pozytywnym znaczeniu. Otwartości na człowieka. Siedziałyśmy obok siebie, z Halinką, zaczęłyśmy o czymś rozmawiać,..Pomyślałam wówczas, że fajnie jest mieć u boku takie kobiety, bliskie i ciekawe drugiego człowieka. To jakby mieć mnóstwo sióstr wink
            Jak teraz bez tej jednej będzie?
            • jutka1 Re: Verbena odeszła [*] Wspomnienie 24.02.17, 19:52
              monia.i napisała:

              > Spotkałyśmy się w 2008, późnym latem, do dziś pamiętam te emocje. Bo to było chyba moje pierwsze forumowe spotkanie.
              **********
              Monieczku, jeśli już, to drugie, bo myśmy się jakoś w 2005/6 spotkały, we Frascati.

              Półtora miesiąca temu oprawiłam wreszcie akwarelkę Verbeny, i zawisła w sieni. Wita wszystkich wchodzących. Obejrzałam Jej zdjęcia tutaj, dziękuję za zamieszczenie. Nie mam żadnej fotki Verbeny.

              Pozdrowienia, J.
              --
              Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
              Wysadzam skrzynki balkonowe
              *
              • monia.i Re: Verbena odeszła [*] Wspomnienie 24.02.17, 21:45
                jutka1 napisała:

                > Monieczku, jeśli już, to drugie, bo myśmy się jakoś w 2005/6 spotkały, we Frasc
                > ati.
                >

                Jutyldo, oczywiście masz rację. Też sobie o tym przypomniałam, już po napisaniu - i poprawiłam się w kolejnym poście. Jest tuż nad Twoim dzisiejszym, ten z godz. 23 z minutami.
                • jutka1 Re: Verbena odeszła [*] Wspomnienie 24.02.17, 22:18
                  monia.i napisała:

                  > Jutyldo, oczywiście masz rację. Też sobie o tym przypomniałam, już po napisaniu
                  > - i poprawiłam się w kolejnym poście. Jest tuż nad Twoim dzisiejszym, ten z go
                  > dz. 23 z minutami.
                  ********
                  Nie doczytałam, przepraszam.
                  Jak dotrę na wieś za jakiś miesiąc, to zrobię fotkę akwareli Verbeny, i zamieszczę.
                  Ściskam, J.

                  --
                  Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
                  Wysadzam skrzynki balkonowe
                  *
                  • monia.i Re: Verbena odeszła [*] Wspomnienie 24.02.17, 22:31
                    jutka1 napisała:

                    > monia.i napisała:
                    >
                    > > Jutyldo, oczywiście masz rację. Też sobie o tym przypomniałam, już po nap
                    > isaniu
                    > > - i poprawiłam się w kolejnym poście. Jest tuż nad Twoim dzisiejszym, te
                    > n z go
                    > > dz. 23 z minutami.
                    > ********
                    > Nie doczytałam, przepraszam.
                    > Jak dotrę na wieś za jakiś miesiąc, to zrobię fotkę akwareli Verbeny, i zamiesz
                    > czę.
                    > Ściskam, J.
                    >
                    Jutek, nie ma sprawy. A fotkę akwareli koniecznie wklej, jak już będzie, oczywiście smile
                    Uściski!
        • joujou Re: Verbena odeszła [*] Wspomnienie 24.10.16, 03:33
          Nadal nie mogę się oswoić z tą myślą.

          Z Verbenką spotkałyśmy się na początku czerwca 2014r.Przyjechała na urlop do Polski z Rieksem oraz jego bratem i bratową.Na kilka dni zatrzymali się w pobliskim Chełmnie więc nie sposób było się nie spotkać.Zaprosiłam ich do Grudziądza.Telefonicznie ustaliłyśmy spotkanie na parkingu Kauflanda,by nie błądzili po mieście.Od kilku dni przygotowywałam się do tego spotkania.Wyszukałam informacje o historii miasta , opis najważniejszych zabytków i wydrukowałam je w wersji niemieckiej.Chodziło m.in. o to,by nie musiała wszystkiego tłumaczyć i byśmy mogły mieć więcej czasu dla siebie.
          Dotarłam na umówione miejsce,nieco stremowana jak to przy pierwszym spotkaniu.
          Z daleka zobaczyłam trzy osoby,które pasowały mi na holenderskich turystów,ale "białogłowej " przy nich nie było smile Zatrzymałam się nieopodal i tak zerkaliśmy na siebie,uśmiechając się ,gdy z marketu wyszła Halinka z pączkiem w ręku.Tak bardzo tęskniła za polskimi pączkami,że nawet te marketowe ją skusiły smile
          Po powitaniach i wymianie upominków zostawiliśmy auta na tym parkingu i przegoniłam ich
          trochę po starym mieście.Miałam ambitne plany,by pokazać im jak najwięcej,ale ostatecznie
          trzeba było zaplanowaną trasę trochę okroić.Halinka była bowiem po operacji biodra i musiała
          się oszczędzać. Poza tym śmieli się,że oni nie są przyzwyczajeni tak dużo chodzić,bo oni jeżdżą na rowerach.Stare miasto wyglądało wtedy smętnie,bo prawie od 2 lat trwał remont
          torowiska tramwajowego,chodniki porozbierane,ruch wstrzymany to i wszystko opustoszało.
          Uparli się,że to oni zapraszają mnie na kawę,a ja mam wybrać kawiarnię,gdzie serwują pyszny sernik-byli zadowoleni smile Po części oficjalnej,którą było zwiedzanie miasta,zaprosiłam
          ich do domu na obiad.Miałam przygotowane gołąbki z młodej kapusty i botwinkę.
          Pomyślałam,że to takie typowo polskie dania.Byli zaskoczeni mają propozycją,ale się zgodzili.
          W międzyczasie Halina szepnęła mi,że zanim dotrzemy do parkingu,to bratowa Rieksa
          pewnie się wycofa z tych odwiedzin.Zdążyła już ją dobrze poznać,bo tak się stało.
          Dlatego przyjechali dwoma autami.Brat Rieksa (zupełnie różny zarówno wizualnie,z burzą loków na głowie,jak i różniący się temperamentem) chyba też miał chęć na odwiedziny,ale
          siła wyższa,ból głowy i wracali do Chełmna.Nie byłam rozczarowana,bo liczyłam się z tym,że
          mogą obawiać się wizyty u obcych ludzi,tym bardziej ,że u nich to raczej mało spotykane.
          Zanim weszliśmy do domu,Rieks pechowo przewrócił się pod blokiem.Chciał zrobić Halinie
          zdjęcie i zawadził o schody.Tak więc wizyta domowa zaczęła się od pierwszej pomocy,bo
          trzeba było opatrzyć starte kolano,ale wszystko raczej na wesoło.
          Halinka ucieszyła się na botwinę,a Rieks nieufnie zaglądał do wazy,czego też się spodziewałam smile Zapowiedziałam mu,że może tylko spróbować i nie musi się męczyć,jeśli mu nie będzie smakowało.Nalał sobie niewiele,ale po degustacji szybko uzupełnił talerz i chyba
          rzeczywiście polubił,bo Halinka potem rozpowszechniała botwinę w Holandii.
          Gołąbki znał już wcześniej,także był zadowolony.
          Patrzyłam na nich ze wzruszeniem,bo tak do siebie fajnie pasowali. Oboje mieli taki luz i
          poczucie humoru.Rieks śmiał się,że w życiu nie widział tylu kościołów,co w Grudziądzu(zajrzeliśmy do trzech,bo to jedne z najważniejszych zabytków naszego miasta).
          Po obiedzie ,nie mogłyśmy się nagadać z Haliną,a on oglądał telewizję,przeglądał jakieś
          albumy i nie widać było,by się niecierpliwił.Tak więc zeszło nam do wieczora,ale obie
          miałyśmy niedosyt i właściwie dochodzę do wniosku ,że i tak niewiele się o sobie dowiedziałyśmy.W rozmowie wyszło nam jednak,że to Verbena zdążyła poznać w realu
          największą liczbę uczestników forum i podkreślała,że wszystkie były bardzo miłe.
          Cieszę się zatem,że i mnie było dane ją poznać.Teraz zostało mi po niej kilka zdjęć,wizytówka,
          kilka emaili,wpisy na forum i jeden z jej abstrakcyjnych obrazów,który mi podarowała.
          Do tego bardzo miłe wspomnienia.

          "Non omnis moriar"-nie wszystek umrę...(Horacy)






          --
          W życiu piękne są tylko chwile...
    • jutka1 Re: Verbena odeszła [*] 21.10.16, 23:18
      Luiza dała mi znać natychmiast po wiadomości od córki Verbeny, a ja 2 dni wcześniej z Nią przegadałam przez telefon długi czas. Nie wiedziałam, że to ostatni raz.
      Boli.

      --
      Wywabiam plamy na schody i piore po mordzie
      Wysadzam skrzynki balkonowe
      *
    • luiza-w-ogrodzie Re: Verbena odeszła [*] 26.10.16, 03:49
      Przesłane wczoraj przez córkę Verbeny: "Pogrzeb odbył się wczoraj. Mama miała śliczne pożegnanie".

      Przekazałam jej forumowe kondolencje. Będzie w Holandii do czwartku, potem zajrzy do Polski a 4 listopada wyleci z powrotem do Australii.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • lablenka_x Re: Verbena odeszła [*] 30.10.16, 14:15
        Nie wątpię w to śliczne pożegnanie. Nie mogło być inaczej. Zamiast znicza, wiersz
        "Do Verbeny"
        Odeszłaś
        w złocistościach jesiennych
        za horyzont
        mgłami i smutkiem
        osnuty.
        Zostawiłaś nas
        z bólem i zaskoczeniem.
        Do zobaczenia.

        --
        LX

        Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych.
        • joujou Re: Verbena odeszła [*] 08.11.16, 14:44
          Zanim zacznę normalnie pisać na forum,muszę jeszcze na chwilę tu zajrzeć,za co przepraszam.
          Luizo,dziękuję za przekazywane nam tu wiadomości.
          Lablenko,nie miałam pojęcia,że znałyście się jeszcze z czasów sprzed forum.
          Każdy z nas pożegnał Verbenkę na swój sposób.Lablenka dodatkowo tym jakże wymownym wierszem.Nadal jest ciężko.
          Wysłałam do Rieksa kartę z kondolencjami od siebie i od naszego forum.Napisałam kilka słów i dołączyłam kilka zdjęć z naszego spotkania w Grudziądzu. Z tymi zdjęciami miałam dylemat,czy to wypada? Tak więc załączyłam je w osobnej kopercie,na wypadek,że jak nie będzie gotów na takie wspomnienia,to zostawi na kiedyś tam...
          Natomiast tak bardziej duchowo,dopisałam ją do listy moich bliskich na wypominki,jak to robię raz w roku w okresie Wszystkich Świętych i wyklęczałam w Kościele w czasie różańca,choć pewnie ona patrzyłaby na to z politowaniem winkale to tyle co mogę od siebie zrobić.
          Odnośnie ostatniego pożegnania,to Halinka nawet ten moment miała już jakby zaplanowany.
          Dziwne,że miałyśmy dla siebie parę godzin,a pamiętam jak w mojej kuchni opowiadała mi
          jak to m.w. ma wyglądać i uzasadniała swój wybór(na forum chyba także wspominała).
          Nie mogłyśmy mieć pojęcia,że to tak szybko nastąpi więc to były takie pogawędki na luzie.

          Kanie,trochę głupio,że przemilczałyśmy Twój pomysł.Wiem,że takie rzeczy jak Twoja
          inicjatywa były realizowane na różnych forach.Długo to trwało,bo przesyłka krążyła po
          świecie,ale w końcu docierało do adresata.Myślę,że z powodu szoku nikt nie miał do
          tego głowy.

          Jeszcze,żeby już tu zakończyć.Myślę,że mogłybyśmy kontynuować z czasem wątki:kanapę
          z dodaniem w tytule,że Verbenkowa,a na wiosnę ogrody(z wklejeniem linka do Jej wątku)?

          --
          W życiu piękne są tylko chwile...
          • joujou Re: Verbena odeszła [*] 07.12.16, 02:23
            Rieks przysłał kartę ze zdjęciem Halinki oraz podziękowaniem za złożone kondolencje i wszelkie wyrazy wsparcia,troski i pamięci od siebie i Kasi.Tak więc przekazuję naszej forumowej rodzinie.
            --
            W życiu piękne są tylko chwile...
                • joujou Re: Verbena odeszła [*] 11.12.16, 14:42
                  Też tak mam i szczerze mówiąc nie chce mi się pisać, bo coraz bardziej odczuwam Jej brak na forum.Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy na co dzień jak bardzo stajemy sobie bliscy pisząc tu o swojej codzienności i różnych sprawach, przemyśleniach. To są jednak lata. ..
                  Ciągle o niej myślę i nurtuje mnie myśl :Jak to się stało, dlaczego? Przecież tam takwspaniale rozwinięte trasy rowerowe. ..Nie śmiałam jednak zapytać. Poza tym utrudnieniem jest bariera językowa.
                  --
                  W życiu piękne są tylko chwile...
                  • kan_z_oz Re: Verbena odeszła [*] 13.12.16, 06:15
                    joujou chyba nawet nie ma sensu pytac, bo to niejako szukanie odpowiedzi na to dlaczego sie stalo; odpowiedz dla mnie prosta - stalo sie bez sensu.
                    Ciesze sie, ze wyslalyscie zdjecia i Luizie, ze rozmawiala. Czuje sie w pelni reprezentowana, jako osoba nieco dalej od Verbeny.

                    Mysle, ze jest to tez nieslychanie wazne aby w ktoryms momencie powiedziec ludziom, rodzinie i znajomym jakie sie ma zyczenie odnosnie zgonu. Dla mnie zapobiega to calej masie niepotrzebnego stresu, niedomowien. Stres i tak wystepuje, ale przynajmniej wiadomo co osoba by sobie zyczyla, czyni wszystko bardziej przyjaznym.

                    Jakby co, to Forum mialoby natychmiast wglad w wszystkie szczegoly. Absolutny zakaz martwienia sie, bo kan nie zyczacy sobie umrzec szybko, jakby co to idzie do Avatar, czyli dostaje promocje...haha
                    Nie ma wiec mowy o zalu, nalezy sie cieszyc i przysiegam, ze bede starszyc tych co sie beda starac smucic.
                    To tak na wszelki wypadek...
                    Verbeny tez mi brak i uwazam, ze slusznie, bo takowa wciaz chciala sobie tutaj pobyc.
                    --
                    Kan_z_oz
      • kan_z_oz Re: Verbena odeszła [*] 22.10.18, 11:50
        Tez mi jej brakuje.
        Verbena pisala na Forum, prywatnie, wklelaja zdjecia, zakladala watki.

        Mnie jej osobiscie nie znajacej brakuje i Verbeny dzialalnosci.

        Milo drogie moje, ze sie odezwalyscie. Mam nadzieje, ze trzymacie sie tez dobrze.

        --
        Kan_z_oz
        • goskaa.l Re: Verbena odeszła [*] 27.10.18, 23:02
          Dziwnie się złożyło: jakimś cudem weszłam na pocztę gazety (myślałam, ze nie istnieje) i odczytałam napisany ponad 3 lata temu przez Verbenę e-mail. To było chwilę temu, a teraz weszłam na forum i pokazał mi się ten wątek. Nie sądzę, żeby to był przypadek.
          Chyba każdemu brakuje Jej wrażliwości.

          --
          https://i35.tinypic.com/34s16qx.jpg
          Właściciele jamników dzielą się na dwie kategorie. Jedna to ci, którzy śpią z psem. Druga to ci, którzy się do tego nie przyznają.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka