Dodaj do ulubionych

Pani Krysiu...

20.11.03, 07:53

Dawno, dawno temu...wink byłam zdziwiona słysząc starszą panią (nauczycielkę)
z oburzeniem mówiącą o młodszej koleżance, że jest bezczelna bo zwraca się
do niej per "Pani Krysiu" zamiast : "Proszę Pani". Pani owa twierdziła,
że używanie imienia w rozmowie jest bardzo intymną sprawą, świadczy o bliskich
relacjach. Ledwo weszłam wtedy w świat nastolatków i wydawało mi się to
przesadą.
Dzisiaj - już nie jestem taka pewna. Drażni mnie zwracanie się do mnie
per "pani Bepeefko" przez agenta ubezpieczeniowego. (Uświadomiłam sobie, że
prezenterka czyścików miała u mnie przegrane już na samym starcie - bo
też zaczęła zwracać się do mnie : pani Bepeefko smile

Zauważyłam, że z kolei w rodzinnych relacjach bardzo częste jest
używanie jedynie zaimka, ( niekoniecznie dotyczy małżonków, także relacji
dzieci-rodzice, czy rodzeństwo).

No i teraz, po tym długaaachnym "zagajeniu" mam pytanie:
Czy używacie imienia rozmówcy w rozmowie (w listach) i w jakiej formie?

Pozdrawiam


Obserwuj wątek
    • lablafox Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 09:40
      To zależy od stopnia zażyłości lub długości znnajomości. Zawsze jednak pytam
      czy mogę się w ten sposób zwracać , nawet jeśli jest to osoba młodsza. Hahaha
      a w moim wieku to większośc jest "osobą młodszą".
      Nie przywiązuję jednak tak bardzo uwagi do tego jak kto się do mnie
      zwraca .Dlaczego ? Bo szkoda mi życia .
      Nie lubie jedynie tego gdy młodszy mężczyzna ,a zwłaszcza chłopak prawie
      wyciąga do mnie pierwszy rękę . Wówczas dostaje dobrą szkołę.
      Lx
      • marialudwika Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 09:47
        Podobnie u mnie.Zalezy od stopnia zazylosci.W Holandii wszyscy sobie mowia na
        ty.Troche sie trzeba do tego przyzwyczaic,hm.Drazni mnie tez forma nieco
        bardziej oficjalna z serii panie Iksinski...grrrr!!!!No ale co kraj to obyczaj.
        Jest jeszcze forma pelna szacunku gdy sie mowi "U",uzywam jej do osob starszych
        od siebie a nie z rodziny.Pozdrawiam
        ml
      • edeka5 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 10:09
        Nie podoba mi się natychmiastowe "tykanie" w sytuacjach oficjalnych, uważam że
        w Polsce obowiązuje forma Pan/Pani. Oczywiście zależy to od formy przyjętej w
        danym środowisku - np na forum czy w pracy. Śmieszy mnie mówienie po imieniu do
        babć przez wnuki (znam osobiście takie przypadki), ale to ich sprawa.
        Jak do mnie mówić, zostawiam ten problem rozmówcy, ale tak jak lablafox nie
        przywiązuję do tego szczególnej uwagi. Jednak sama trochę uważam na formę. Parę
        lat temu moja rówieśniczka, z którą znałam się kilka lat (nie tylko
        oficjalnie), odmówiła mi propozycji przejścia na ty. Tak że teraz mocno się
        zastanawiam zanim sama to zaproponuję.
        • marialudwika Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 10:42
          Moja wnunia mowi po imieniu do mnie,"mzonka" i innego dziadka tez.Wcale mnie to
          nie smieszy,hi,hi!!!!Czasami mowimy do siebie per wnuniu i babuniu,ale to
          dopiero od niedawna.Moj syn do mojej mamy tez mowil po imieniu...
          Z moich obserwacji nie z kazdym mozna przechodzic na "ty",niestety.
          Pozdrawiam
          ml
    • wywrot53 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 10:11
      Moj ŚP przyjaciel, miał 50 lat kiedy go poznałam a mnie zaglądało w oczy -
      dzieścia parę. Zaproponował mówienie na Ty. KIedy miałam opory powiedział
      " teraz jestem dla ciebie stary dziad, zobaczysz z upływem czasu (a on tak
      szybko mija) , ja się nie zmienię lub tylko troszkę, za to ty odczujesz każdy
      mijający rok nie tylko w bagażu doświadczeń, ale i w urodzie". I miał rację.
      On przez 20 lat naszej znajomości nie zmienił się wogóle o sobie niestety tego
      powiedzieć nie mogę sad((
      Nauczył mnie,że sztuczny dystans w stosunkach międzyludzkich nie jest
      najlepszym sposobem na życie. Za jego przykładem wszystkim poznanym proponuję
      przejście na ty oczywiście, jeżeli ode mnie taka propozycja zależy, a jak
      zwracają się do mnie po imieniu nie zdrabniają, nawet mężowi na to nie
      pozwalam. Ja też tego nie robię (takie moje dziwactwosmile)). Nie ma Krysi,
      Marysi, Ludwisi. Jest Krystyna, Maria, Ludwika.
    • edeka5 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 10:29
      Przypomniało mi się jeszcze jak mój sąsiad, w wieku moich dziadków, znający
      mnie od kołyski, w momencie gdy zdałam maturę zaczął mówić mi na "Pani". Gdy
      protestowałam, mówił że tak wypada i koniec. Jego żona mówiła do mnie po
      imieniu do końca życia. Jest mi przykro, jak rodzice moich kolegów ze szkoły
      przestają mnie tykać. Może czuję się starsza, nie wiem.
      • mammaja Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 11:38
        Czasy sie zmieniaja - mlodziez mowi do siebie na ty , ale
        jak sprzedawczyni na bazarze zaczyna do mnie mowic "pani
        Mamajko" (wcale jej sie nie przedstawialam zreszta) to
        jestem zszokowana.Rowniez zadrzylo mi sie ,za tak zaczal
        zwracac sie do mnie mlody czlowiek (bardzo
        mlody),przychodzacy w sprawach pol sluzbowych.Musialam mu
        niestety zwrocic uwage na niestosownosc tej formy w
        kontaktach urzedowych. Jest to poufalosc, ktora predzej
        mozna przyjac od bazarowych przekupek niz osob zwiazanych
        urzedowo.Mimo to ta forma ta rozpelza sie zaczyna i byc
        popularna; w kontaktch typu fryzjerka, sasiadka,jest do
        przelkniecia. W innych mnie wkurza. Juz wole tych
        przechodzacych na ty, chociaz rowniez nie robie tego
        pochopnie.Do kolegow i kolezanek moich dzieci nawet jak
        zostaja rodzicami mowie na ty, jezeli znalam ich dobrze -
        zreszta zawsze o to pytam w ktoryms momencie.Wola "na ty"
        - tak zreszta jak i ja w swoim czasie w kontaktach z
        przyjaciolmi rodzicow. A kto napisze jak elegancko
        protestowac przeciwko tej "pani Krysi" ?
        • wedrowiec2 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 13:11
          Jestem formalistką w sprawach zwracania się do innych ludzi, czy przestrzegania
          etykiety. Jeśli młody człowiek zwraca sie do mnie przez pani wedrowniczko, to
          wyrażam zdziwienie 'ale my nie jesteśmy po imieniu". Oczywiście wszystko zależy
          od sytuacji. Też łatwiej jest mi zaakceptować babę z jajkami niż
          np.przedstawiciela telekomunikacji, który dzwoniąc pyta się o mnie, oczywiście
          po imieniu. Niedawno pogoniłam listonoszkę, która dzwoniąc do drzwi
          powiedziała "mam liścik dla pana wodniczka" (chodziło o list do mojego taty -
          wodnika).

          • lablafox Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 13:19
            Nasza pani listonoszka mówi do mnie pani labluniufoxunu , a do mojego meża
            panie foksusiu . Mamy ubaw po pachy i mówimy na nią "pani foksusia"
            Lx
            • wedrowiec2 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 13:28
              Nie lubię tej listonoszki i dlatego (między innymi) tak zareagowałam, gdyż ma
              ona zwyczaj zabierania końcówek z przynoszonych do domów rent i emerytur.
              Zawsze wyrównuje w dół do orągłej dziesiątki złotych, a ludzie boja się zwrócic
              jej uwagę. Obliczyłam, że rocznie ma od jednego emeryta ok. 60 zł, a emerytów
              jest mnóstwo.
              Wracam do pracy - wpadłam do domu tylko na chwilę by coś zjeść.
              • lablafox Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 13:38
                To przyjemnej pracy życzę.
                lx
                • bodzio49 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 15:42
                  Moja praca wymaga kontaktów ze sporą ilością tzw. VIP-ów. Przeważnie mówię
                  Pani, Pani Krystyno, ale zdarza się i Pani Krysiu. Zależy jak dobrze się znamy.
                  Jeszcze nigdy nie zostałem za to "skarcony".
                  Okazali się być bardzo tolerancyjni w tym względzie.
                  Prywatnie przechodzę na "ty" przy pierwszej okazji i nigdy nie mam tego innym
                  za złe. Chyba że ktoś to robi w innym celu niż uproszczenie konwersacji.
                  Oczywiście najpierw pytam. Ale nigdy listonoszka czy sprzedawczyni nie
                  próbowała mnie nazywać Bodziem he,he. Czy niechcący nie prowokujecie takich
                  odzywek?
                  • alfredka1 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 15:59
                    Tak, Bodziu masz rację..tylko że nasza prowokacja polega na uśmiechu, grzecznym
                    odezwaniu się i to już u pewnych osób budzi poufałość.Właśnie opisana przez
                    Wędrowca listonoszka potrafiła za mną wołać "a Wodniczek to jest w domuuu". Ale
                    mimo wszystko trzeba się uśmiechać i być uprejmym, chociaż czsami chciałoby
                    się ... o nie , nie napiszę co. Pozdrawiam
                    • bodzio49 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 16:17
                      Uśmiechać się owszem ale nie w sytuacji kiedy jest się, delikatnie
                      mówiąc "podskubywanym". Chyba dobrze mówią o nas (polakach), że powinniśmy
                      uczyć się asertywności. Pozdrawiam smile
                      • warum Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 17:34
                        Wracajac do tykania - ja dosyc szybko po przekroczeniu magicznej 40 zaczelam
                        latwiej przechodzic na Ty i i to immienne, jedyna zasada to ... rodzaj
                        kontaktow - jesli wiem,ze to wielki BOSS i z gornej polki to nie smiem oczu
                        podniescsmile a jesli wiem,ze to mlody czlowiek to ... ja go z gorkismileUwazam,ze
                        zwracanie sie z imieniem po "pani" zmniejsza dystans ale go zawsze zachowuje /
                        a grubosc dystansu zalezy czy pelne imie czy spoufalone zdrobnienie/. Ja w
                        swoim zyciu spotkalam 2 osoby/ prawie rowiesnicy/, z ktorymi NIGDY/a z jedna
                        osoba pracowalam prawie 10 lat/ nie potrafilam zaczac sie tykac, mimo
                        wielkokrotnie zwracanych mi uwag - ze powinnam bo oni nalegaja/ czuli sie
                        negatywnie wyroznieni w srodowisku gdzie wszyscy z wszystkimi byli na ty i
                        nawet roznica 20 lat miedzy nami nie byla zadna w tym przeszkoda./ Dla mnie to
                        przejscie na ty wiaze sie z "pozwoleniem" na zapytanie o cos wiecej niz papiery-
                        a wiec to ja decyduje czy chce czy nie. A co do tykania w internecie - to
                        uwazam za tak naturalne,ze...jak ktos mi powie pani, to az sie dziwie, gdzie
                        sie taki uchowalsmile Tu nie widac ani marki zegarka ani auta jakim ktos
                        przyjechal ani... urodysmile wiec dlatego tak naturalnie tu przyjelo sie TY.
    • ewelina10 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 17:55
      Czy pani Ewelina ....??? Mam tu tyle odpowiedzi, ile razy mi się zdarza
      uczestniczyć w róznych okolicznościach i kontaktach.
      Troszeczkę odbiegnę od tematu, ale niekoniecznie.....
      Coraz częściej spotykamy się z "tykaniem" w telewizyjnych programach
      sprowadzanych z zagranicy. Forma ta jest niemalże już powszechna.
      Niepoważnie wygląda, jak prowadzący program, zwykle jest to osoba młoda,
      zwraca się do zaproszonego uczestnika, czasami osoby w zaawansowanym wieku
      na ....TY.
      Nie zawsze obce wzorce są do przyjęcia na gruncie rodzimym.
      • marialudwika Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 18:16
        Mnie tez niepomiernie irytuje to, o czym wspomnialas!!!!!Uwazam to za brak
        szacunku dla starszych i malpowanie!!!W koncu u nas to nie USA/na szczescie/.
        Pozdrawiam
        ml
        • omeri Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 20:54
          Mnie też, ale to też zalezy od jezyka i tradycji. Bardzo lubię niemiecką
          wersje "milionerów", gdzie zwraca sie do wszystkich per Pan i Pani i w ogóle to
          nie przeszkadza miłej atmosferze audycji. Mama mnie uczyła, że trudniej
          powiedzieć Pani jest idiotka niż jestes idiotka i zgadzam sie z tym. Nie
          przepadam za natychmiastowym przechodzeniem w pracy na ty, wolę by to po jakims
          czasie samo z siebie wyszło. Nie cierpie formy pani + imię , i do tego jeszcze
          zdrobniale, reaguje w ten sam sposób i najczęsciej skutkuje. Ale czasami też
          wychodzi brak kindersztuby.
          • mammaja Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 21:05
            Pani Omerciu, a kto tu jeszcze pamieta co to jest kinder
            sztuba? Nawet w serialu (chyba "sasiedzi") ,ktory
            przelotnie ogladalam niegrzeczny chlopiec kopal pania
            opiekunke w golen czesto i bolesnie i zero reakcji ze
            strony opiekunki.Jezeli to miala byc "parodia" to
            bynajmniej nie wyszla.
            Uzmyslowilam sobie ,ze jest pewna forma
            "podwarszawskiego folkloru", w ktorj niektore
            ekspedientki mowia do Ciebie"niunia" albo "kochanie" ale
            to jest folklor. Im bardziej o tym mysle ,tym bardziej
            nie toleruje formy "pani Mamajko" , juz predzej "pani
            Mammajo" w uzasadnionych przypadkach.
            • edeka5 Re: Pani Krysiu... 21.11.03, 08:12
              mammaja napisała:

              > Uzmyslowilam sobie ,ze jest pewna forma
              > "podwarszawskiego folkloru", w ktorj niektore
              > ekspedientki mowia do Ciebie"niunia" albo "kochanie" ale
              > to jest folklor.

              Nie wiem czy to jest "podwarszawski folklor". Wiele lat temu w sklepie,w
              Moskwie sprzedawczyni zwracała się do mojej mamy (wówczas ok. 50 letniej)
              per "diewoczka". Omało nie popłakałyśmy się ze śmiechu.
              I odwrotna sytuacja. U mnie były 2 koleżanki z Moskwy i mój dziadek znający
              Rosję i język rosyjski przedrewolucyjny zwracał się do nich - "barisznia"
              (pani). Dziewczyny to tak śmieszyło, że długo o tym wspominały. Ale teraz i tam
              się zmieniło i wróciły przedrewolucyjne formy grzecznościowe (może nie
              wszędzie).
    • ada296 Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 21:31
      nie cierpię tykania
      wiem, że Ci wszyscy agenci uczeni są by mówić mi po imieniu, żebym czuła się
      taka wyjątkowa
      jeśli tylko mam sposobność mówię, że na formę pani Ado może przejdziemy gdy
      się lepiej poznamy a teraz wystarczy samo "pani"
      ale generalnie zaciskam zęby i klnę sobie w duszy\bo raz trafilam w próżnie
      zadzwonił klient
      pani Ado to, pani Ado tamto (zdrabniając moje imię - czego nie cierpię)
      na pytanie czy się znamy odpowiedział, że nie ale ma mój telefon od kolegi
      powiedziałam, że w takim razie (dzwonił służbowo) niech się do mnie zwraca
      pani kierownik (przykład taki)
      a on na to: oczywiście pani Ado
      czsami mi żal, że nie mam spluwy
      pozdrawiam smile

      • omeri Re: Pani Krysiu... 20.11.03, 21:33
        Czsem sie pytam w takiej sytuacji, czy bawilismy sie razem w piaskownicy?
        • foxal Re: Pani Krysiu... 21.11.03, 04:35
          A ja mam inny problem z tym uzywaniem zdrobnien nawet w rozmowach towarzyskich.
          Mamy przyjaciol, ktorych znamy juz nascie lat. Maz przyjaciel mowi do
          zony "krysienko" i ja zawsze mam problem z odnoszeniem sie do niej
          przez "krysienko" - ja wole zwykle "krysiu". Wedlug mnie ona jest "krysienka"
          dla meza, a nie dla znajomych (przyjaciol). Czesto odnosze wrazenie, ze jesli
          ludzie zwracaja sie do siebie uzywajac zdrobniale imienia nie w rodzinie, to
          jest to taka poufala forma i brzmi to, jak umizgywanie sie z jakims niemowionym
          podtekstem.
          Ale moge sie mylic.

          Jesli idzie o tykanie sie w pracy, to tutaj jest to zwyczajem ogolnym bez
          wzgledu na wiek, za wyjatkiem ludzi na bardzo wysokiej "polce" w hierarhii,
          wowczas wszyscy zwracaja sie przez "panie ixinski" (nazwisko) a nie imie.

          Tutaj nie uzywa sie tytulow przy zwracaniu sie w stosunkach biurowych, nie
          mowiac o prywatnych. Natomiast w oficjalnej korespondencji, uzywa sie tytulow
          przy adresowaniu i zwracaniu sie. Jesli sie zna te osobe blizej, to wymienione
          nazwisko w zwracaniu sie przekresla sie piorem i pisze recznie imie. Taka forme
          uzywa sie jak juz sie dobrze zna delikwenta, przez dlugi okres sluzbowego
          obcowania bezposredniego. Co kraj to obyczaj. W wiekszych instytucjach to maja
          protokol jak i co nalezy uzywac w korespondencji wewnetrznej i zewnetrznej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka