Dodaj do ulubionych

Wasze/Moje???? finanse

08.06.10, 07:27
Witajcie,

napiszcie jak w Waszych związkach wyglada sprawa finansowa. Czy
macie wspólne konto?? Jak dzielicie sie finansowaniem wydatków?? Czy
każdy jednakowo sie dokłada pomimo różnic w zarobkach??
Obserwuj wątek
    • krzysztof-lis Re: Wasze/Moje???? finanse 08.06.10, 18:04
      > Czy macie wspólne konto??

      Mamy wspólne konto na wydatki bieżące i wspólne oszczędności.

      Oprócz tego każde z nas ma własne konto i własne oszczędności.

      > Jak dzielicie sie finansowaniem wydatków?? Czy każdy jednakowo sie
      > dokłada pomimo różnic w zarobkach??

      Ja zarabiam więcej i dokładam się więcej, ale nie proporcjonalnie do moich
      zarobków.
    • lili76 Re: Wasze/Moje???? finanse 08.06.10, 20:31
      Jedno wspolne konto na oplaty, wspolne wydatki, wakacje. Oprocz tego kazde z nas
      ma wlasne. Na wspolne przesylamy te sama kase, mimo iz M. zarabia wiecej, ale za
      to "sponsoruje" domowe gadzety - TV, komuter itp lub daje swoje oszczednosci na
      depozyt domu itp.
    • kota_marcowa Re: Wasze/Moje???? finanse 09.06.10, 09:56
      Było dużo wątków na ten temat. My mamy wspólne konto, jakies lokaty
      itp. też. Każdy bierze ile mu trzeba, duże wydatki uzgadniamy razem.

      Ale moim zdaniem każdy model jest dobry moje/twoje, nasze, pół na
      pół o ile te sprawy zostały uzgodnione przed ślubem.

      Ile to juz było watków, że: mąż nie chce powiedziec ile zarabia albo
      wydziela mi na podpaski albo jestem na macierzyńskim/chorobowym i
      nie mam na jedzenie bo składaliśmy się pół na pół, a nie zarabiam
      obecnie.
      Samo życie, a to tylko dlatego, że ludzie nie ustalają sprawy
      finansów przed ślubem licząc, że jakoś to będzie (jak zresztą i w
      innych kwestiach) i źle się to kończy.
      • xezaq Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 12:24
        A mnie dziwi, że po ślubie ludzie mają takie problemy - bo i tak
        wszystko jest "nasze".
        U mnie to wygląda tak: żona ma swoje konto, gdzie dostaje swoją
        wypłatę. Ona robi codzienne zakupy, ona ubiera dziecko, opłaca
        mieszkanie. Ja mam swoje konto, gdzie wpływa moja wypłata. Bywa, że
        żonie brakuje na wyżej wymienione, więc jej przelewam tyle, o ile
        poprosi. Na wychowawczym musiałem przelewać sporą część swojej
        pensji. Ale takie życie, przecież ona utrzymywała również i mój dom,
        zakupy również i dla mnie a i dziecko nie listonosza. Grubsze
        zakupy, sprzęty, remonty - ustalamy razem ale finansuję ja - bo to u
        mnie spoczywa grubsza kasa. Cała nadwyżka jest "lokowana". Przeze
        mnie i pod moim nazwiskiem. Ale to nic nie zmienia - to wszystko
        jest NASZE. Nie ważne, czy na jednej wspólnej kupce leży, na dwóch
        osobnych czy na dziesięciu - zgodnie z prawem wszystko w małżeństwie
        jest wspólne (o ile nie ustalono w intercyzie inaczej - my nie
        ustaliliśmy). Budżet jest więc jeden.
        • uknown Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 12:42
          u mnie jest podobnie - mamy różne konta ale kasa jest wspólna i nie ma co do
          tego wątpliwości, ja zarabiam więcej i biorę na siebie "grubsze sprawy" typu
          zakupy i utrzymanie samochodów, domu, remonty, zakupy mebli, ona zarabia mniej i
          ze swojej pensji załatwia codzienne wydatki na dom, nas oboje i dziecko, ja
          zupełnie nie kontroluję tych wydatków, nawet nie wiem ile to kosztuje i czy coś
          jej zostaje czy nie, ale z kolei jak brakuje to daje i już, bez dyskusji. obie
          strony są z tego zadowolone i taki układ się sprawdza - budżet mamy jeden a dwa
          konta to tylko kwestia techniczna.
          • eye-witness Re: Wasze/Moje???? finanse 15.06.10, 08:43
            jesli nie macie upowaznien do swoich kont, mam na mysli np. posmiertne, to
            bedzie niezly "ubaw" w razie czego...

            i tak zapytam - ile tobie zostaje na koniec miesiaca, a ile (jak myslisz) twojej
            zonie i dlaczego jej tak malo? wbrew pozorom utrzymanie domu, jedzenie, dziecko
            kosztuja kupe forsy i dziwie sie, ze kobiety na takie "uklady" ida i jeszcze
            powinny byc wdzieczne, ze maz wydatkow nie kontroluje, heh;-)
        • pamana Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 21:46
          O ile poprosi nie oznacza :"panie przelej mi 100 na bulki " tylko "kochanie
          przelej mi kasę" :)

          żona nie ma dostepu do twojego konta ?

          warto zadbac o upowaznienie malzonka do swoich konta ,w razie W dostep do
          takiego knta bedzie odbywal sie w sadzie ,jako spadek.
          p.
          • sansiplast Re: Wasze/Moje???? finanse 15.06.10, 07:37
            to działa tylko do czasu - upoważnienie wygasa z chwilą śmierci właściciela konta. w razie W skorzystasz z konta bezprawnie. rozwiązaniem jest konto wspólne, ew. dyspozycja na wypadek śmierci.

            ostatnio przerabiały ten temat rodziny ofiar katastrofy. polecam lekturę prawa bankowego w tym zakresie - jest ono dość przejrzyste i łatwo zrozumieć co ustawodawca miał na myśli.

        • eye-witness Re: Wasze/Moje???? finanse 15.06.10, 08:39
          Do lokowanych pieniedzy zona nie ma dostepu, ale i tak sa WASZE i jedyna mozliwoscia, zeby dostac sie do tych pieniedzy jest rozwod? Nooo, ciekawe spojrzenie na "nasze";)
          Czyli zona koniec koncow wychodzi w najlepszym przypadku na zero na koniec miesiaca? Ona robi zakupy, utrzymuje dom i dziecko, oplaca mieszkanie, itd i dla siebie tak naprawde nie ma nic. Jak czesto robi sie remonty, grubsze zakupy, kupuje sprzety? Niezle zorganizowales sobie te "wasze" finanse;-) To ja jednak wole oddzielne konta plus jedno wspolne na wydatki.
    • aneta-skarpeta Re: Wasze/Moje???? finanse 10.06.10, 11:26
      mamy osobne konta, ale pieniadze bierzemy z nich jak leci. kasa
      wspolna- jeszcze przed slubem

      oszczednosci trzymam ja, generalnie ja ogarniam wydatki. wspolne
      duze zakupy uzgadniamy wspolnie, on jakos tak wyszlo zawsze uzgadnia
      ze mna swoje wydatki, a ja swoich nie:) mowie ze chce kupic bluzke
      etc- a on zawsze sie zgadza

      generalnie na temat kasy nie bylo nigdy- przez 4 lata zadnego spiecia
    • madziaq Re: Wasze/Moje???? finanse 10.06.10, 16:14
      Mamy wspólne konto, jakieś lokaty itp. też wspólne. Generalnie mąż zawiaduje
      finansami, ja jestem dobra tylko w wydawaniu pieniędzy ;) Większe wydatki
      oczywiście uzgadniamy wcześniej wspólnie, nad drobiazgami się nie zastanawiamy
      za bardzo, każdy bierze z konta tyle, ile potrzeba na lunch w pracy, kosmetyki,
      taksówkę i inne pierdoły, oczywiście w granicach rozsądku, pilnując, żeby do
      wypłaty starczyło ;)

      Moim zdaniem każde rozwiązanie jest dobre, o ile obie strony zgodzą się na nie.
      Chora jest dla mnie tylko sytuacja, kiedy jedno z partnerów zostaje nie ze
      swojej winy bez dochodu (np. z powodu nagłej choroby albo urodzenia dziecka) i
      staje niemalże przed widmem śmierci głodowej, bo drugie odmawia sfinansowania
      jego podstawowych wydatków.
    • caysee Re: Wasze/Moje???? finanse 10.06.10, 21:57
      Wlasnie pisalam o tym na innym forum ;)

      My mamy jedno konto i dziwimy sie ludziom, potrzebujacych oddzielnych kont, to
      jakos kloci sie z idea rodziny. Duze wydatki uzgadniamy wspolnie i nie zdarzylo
      nam sie jeszcze nigdy spierac o pieniadze. Obydwoje mamy troche gotowki na boku,
      na kupowanie sobie wzajemnie prezentow i realizowanie jakichs drozszych zakupow
      zwiazanych z hobby.
      • krzysztof-lis Re: Wasze/Moje???? finanse 12.06.10, 22:39
        > My mamy jedno konto i dziwimy sie ludziom, potrzebujacych
        > oddzielnych kont, to jakos kloci sie z idea rodziny.

        Dlaczego Ci się to kłóci z ideą rodziny? Może masz bardzo tradycyjne wyobrażenie
        o tym, jaka jest definicja rodziny.

        Posiadanie osobnych kont i jednego wspólnego tak naprawdę niczym się nie różni
        od tego, co opisałaś
        • sonia.2009 Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 10:32
          yyyyy
          ja mam bardzo nietradycyjne pojecie i wizje rodziny a tez nie wyobrazam sobie
          oddzielnych kont
          dla mnie to jakis schizofreniczny brak zaufania partnerow wobec siebie
          i chomikowanie kaski na wszelki wypadek
          wspolne konto, wspolne wydatki
          zero klopotow finansowych i zero klotni o kase
          w ogole nie rozumiem jak mozna walczyc w malzenstwie o kase i sie szarpac
          • xezaq Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 12:29
            A kto Ci powiedział, że osobne konta oznaczają szarpanie się o kasę?
            U nas osobne konta to pozostałość z bardzo dawnych czasów, kiedy
            jeszcze się nie znaliśmy. I tak zostało - jest nam z tym wygodnie a
            trzeciego, wspólnego nie potrzebujemy. Jak żonie na coś brakuje to
            mi mówi i jednym przelewem rozwiązuję sprawę.
          • fomica Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 15:24
            Dwa konta - a nawet cztery czy pięć - nie mają nic wspólnego z
            szarpaniem. Jak ludziom brakuje kasy, albo nie potrafia się w tej
            kwestii dogadac to nawet z wyłożonej otwarcie na stół kupki gotówki
            wyjdzie szarpanina. Dla mnie posiadanie jednego konta - wszystko
            jedno wspólnego czy nie - to przejaw niefrasobliwości. A nuż bank
            będzie miał awarię - zostajesz bez pieniędzy na np. 2 dni. Albo
            kradzież, zgubienie karty, jakas pomyłka w banku. Dwa konta
            minimalizują to ryzyko - nawet jak coś sie stanie na jednym to jest
            jeszcze zapas na drugim. Mam ci nigdy nie mówiła przy wyjeździe na
            kolonie żebyś częśc pieniążków włożyła do portfela, częśc do
            skarpetki, a częśc do worka z bielizną :-)? To takie dosyć
            racjonalne.
            • kretynofil Ze co?! 14.06.10, 16:25
              Czytam te Wasze wynurzenia i nie moge sie nadziwic - ile razy ten
              temat byl walkowany! - i nadal potraficie czyms zaskoczyc...

              To chyba chodzi o jakies pozory urojonej samodzielnosci - bo brednie
              o przelewach, osobnych kontach i awariach w banku sa jakies
              absurdalne bo:
              - jesli oba konta sa w tym samym banku to jak bedzie awaria to szlag
              oba trafi,
              - jesli konta sa w roznych bankach, to z kolei przelew z jednego na
              drugie bedzie trwal przynajmniej kilka godzin - a pieniadze moga byc
              potrzebne natychmiast.

              Troche mi to przypomina "koszule nocna z dziurka", "ciagne ale nie
              lykam", taka proteze ktora daje pozor wspolnoty majatkowej przy
              jednoczesnym braku zaufania i obopolnej przyznaniu ze ten brak
              wystepuje...

              A co do dzielenia kasy, awarii itd. - to sorry, ale mozna miec dwa
              wspolne konta - i normalni ludzie nie maja z tym problemu. Chyba.
              Albo maja. W sumie to nie chce sie wypowiadac w kwestii normalnosci,
              bo na czym jak na czym - ale na tym sie znam jak swinia na
              gwiazdach...
              • wj_2000 Re: Ze co?! 14.06.10, 17:21
                kretynofil napisał:
                > Troche mi to przypomina...
                > taka proteze ktora daje pozor wspolnoty majatkowej przy
                > jednoczesnym braku zaufania i obopolnej przyznaniu ze ten brak
                > wystepuje...

                To nie musi być kwestia zaufania, a np. charakteru.
                Znam historię (teściowie mojej córki, zaraz po swoim ślubie) młodej pary w
                dawnych czasach, gdy o kontach jeszcze w Polsce nie było mowy. Wypłaty dostawało
                się w gotówce, a ewentualne nadwyżki gromadziło na książeczce oszczędnościowej.
                Oboje małżonkowie pracowali - on inżynier, ona "młoda lekarka". Małżonek po
                wypłacie, coś tam sobie zostawiał a prawie całość oddawał żonie. No i niedługo
                po piętnastym od śmierci głodowej ratowały ich wizyty u jej rodziców. Pan kochał
                bardzo swoją żonę i żadnych wymówek, czy sugestii w sprawach gospodarki nie
                czynił. Po trzech miesiącach jej ojciec zorientował się w sytuacji i przyszedł
                do nich na zasadniczą rozmowę. Miał widocznie silny wpływ na córkę, bo nakazał
                JEJ oddawać całą kasę mężowi. A on miał jej dawać na codzienne zakupy (czy
                ewentualnie na parę dni), czy na jakieś ciuchy. Mąż nadal kochał żonę, nie był
                skąpy, ale nagle miesiąc w miesiąc pojawiały się oszczędności.
                I żyli długo i szczęśliwie. Teraz on już jest wdowcem, dziadkiem tych że wnuków
                co i ja.
              • fomica Re: Ze co?! 14.06.10, 17:23
                > Czytam te Wasze wynurzenia i nie moge sie nadziwic - ile razy ten
                > temat byl walkowany! - i nadal potraficie czyms zaskoczyc...
                Nie wiem dlaczego pod moim postem zwracasz sie do mnie w liczbie mnogiej... Ale
                niech będzie. Naprawde aż tak łatwo cię zadziwić? Mnie nie zadziwiło nic co
                zostało powiedziane na tym forum - jedni maja taki układ, inni inny, różne
                modele, różne style życia - tez mi sensacja.
                >
                > To chyba chodzi o jakies pozory urojonej samodzielnosci
                Nie wiem co ma to wspólnego z rzeczywista czy pozorna samodzielnościa. Mam
                osobne konto bo tak mi wygodniej - łatwiej mi kontrolować ile na to konto
                wpływa, ile wypływa. Proste.

                - bo brednie o przelewach, osobnych kontach i awariach w banku sa jakies
                > absurdalne bo:
                > - jesli oba konta sa w tym samym banku to jak bedzie awaria to szlag oba trafi,
                Przykre, że odmienną opinię i po prostu inny model w rodzinie nazywasz
                "bredniami". A jesli konta są w innych bankach to ten argument nie działa i moge
                go teraz nazwać brednią (no chyba że awaria będzie w dwóch różnych bankach
                jednocześnie, co oczywiście zdarza się prawie codziennie).

                > - jesli konta sa w roznych bankach, to z kolei przelew z jednego na
                > drugie bedzie trwal przynajmniej kilka godzin - a pieniadze moga byc potrzebne
                natychmiast.
                Bardziej miałam na mysli kwestie pobrania gotówki, lub zapłacenia za coś na
                szybko kartą, a nie przelewy. Jedno konto nie działa - na szczęscie mamy drugie
                które działa - strasznie skompikowana logika.

                >
                > Troche mi to przypomina "koszule nocna z dziurka", "ciagne ale nie
                > lykam", taka proteze ktora daje pozor wspolnoty majatkowej przy
                > jednoczesnym braku zaufania i obopolnej przyznaniu ze ten brak
                > wystepuje...
                Dla mnie największym dowodem zaufania jest pozwolic drugiej stronie miec coś
                swojego. Jesli mój mąż mówi że ma nak oncie 1000 zl, to dla mnie oznacza to, że
                ma 1000 zł i nie mam potrzeby sprawdzania, podglądania, kontrolowania ile on tam
                faktycznie ma. Ktoś kto domaga się wspólnego konta i pełnej jawności to jest
                własnie ta osoba która nie ufa partnerowi i chce mieć pełny wgląd w jego
                finanse. Ja nie mam takiej potrzeby, bo ufam mężowi. Koszty prowadzenia domu
                prowadzimy razem - podzieliliśmy sie zakresem zadań i każdy finansuje sprawy w
                "swojej działce".

                > A co do dzielenia kasy, awarii itd. - to sorry, ale mozna miec dwa
                > wspolne konta - i normalni ludzie nie maja z tym problemu.
                Sorry, ale można tez mieć dwa osobne konta i normalni ludzie nie maja z tym
                problemu. Więc z czym masz problem?
                • kretynofil Zasadniczo masz racje... 15.06.10, 08:22
                  Jedni sie szanuja inni po glowach napie*dalaja - i jednym i drugim
                  madre dzieci sie rodza ;)

                  > Dla mnie największym dowodem zaufania jest pozwolic drugiej stronie
                  miec coś swojego.

                  Wiesz, to troche jest sprzeczne z instytucja malzenstwa. Moim
                  zdaniem, rzecz jasna...

                  > Ktoś kto domaga się wspólnego konta i pełnej jawności

                  Hihihihi - moglem sie spodziewac ataku. Prawda w oczy kole, co?

                  Nie, kolezanko, nie chodzi o jawnosc i kontrole. Billingi tez sobie
                  wysylacie na adresy rodzicow zeby nie bylo najmniejszego podejrzenia
                  ze druga strona sprawdza gdzie dzwonisz?

                  Absurd absurdy absurdami pogania. Tworzenie fikcji samodzielnosci i
                  odrebnosci, nieumiejetnosc dzielenia sie i brak zaufania schowane za
                  fasada "zaufania" - to przednie. Ale, z drugiej strony, statystyki
                  rozwodowe musza skads wynikac...
                  • fomica Re: Zasadniczo masz racje... 15.06.10, 09:02
                    > > Dla mnie największym dowodem zaufania jest pozwolic drugiej
                    stronie
                    > miec coś swojego.
                    >
                    > Wiesz, to troche jest sprzeczne z instytucja malzenstwa. Moim
                    > zdaniem, rzecz jasna...
                    ??? Mąż jest moim partnerem a nie moja własnością. Naprawde masz
                    taki przedmiotowy stosunek do twojej zony czy partnerki? Nie
                    pozwalasz jej nic zrobic na własna ręke bo to "sprzeczne z ideą
                    małżeństwa" Uff, tylko współczuć...
                    >
                    > > Ktoś kto domaga się wspólnego konta i pełnej jawności
                    >
                    > Hihihihi - moglem sie spodziewac ataku. Prawda w oczy kole, co?
                    Odebrałeś to jako atak? Wyrażenie swojego zdania? Ależ jestes
                    bojaźliwy.
                    >
                    > Nie, kolezanko, nie chodzi o jawnosc i kontrole. Billingi tez
                    sobie wysylacie na adresy rodzicow zeby nie bylo najmniejszego
                    podejrzenia ze druga strona sprawdza gdzie dzwonisz?
                    Nie kolego, rachunki i bilingi przychodza do domu. I każda strona
                    może do nich zajrzec, przeczytać, nawet skopiowac i kolekcjonować.
                    Tylko że w naszym małżeństwie nikt - żadna że stron NIE MA TAKIEJ
                    POTRZEBY! Ja ufam jemu, on ufa mi i nie sprawdzamy się nawzajem, nie
                    przeglądamy poczty - naprawde tak cie to dziwi? Jesli mąż będzie
                    chciał to udostępnie mu swoje konto, bo nie mam nic do ukrycia,
                    pokaże mu swoje maile, bo nie mam tam nic tajnego, może przeczytac
                    bilingi - i tak dzwonię głównie do niego. Ale on nigdy jeszcze o to
                    nie poprosił, bo szanuje moją prywatość i wie, że nie musi mnie
                    kontrolować.
                    • kretynofil Dzieki, rozsmieszylas mnie ;) 15.06.10, 10:00
                      > Naprawde masz taki przedmiotowy stosunek do twojej zony czy
                      partnerki? Nie pozwalasz jej nic zrobic na własna ręke bo to
                      "sprzeczne z ideą małżeństwa" Uff, tylko współczuć...

                      I znowu drapiesz i fukasz - znaczy trafilem w czuly punkt.

                      Nie, moja droga, nie traktuje zony jako swoja wlasnosc. Po prostu
                      wiem ze jesli dam jej dostep do wspolnego konta, to nie zrobi tam
                      spustoszenia. Nie czuje tez potrzeby analizowania wyciagu z konta
                      zeby wiedziec kto ile na co wydal.

                      A wynika to wlasnie z zaufania - wiem ze nie pusci nas z torbami,
                      wiem ze jej zalezy rowniez na naszej kondycji finansowej, wiem ze
                      jesli wyda straszna kase na szmatki, buty czy kosmetyki - to wiem ze
                      bedzie to rozsadna decyzja i nawet jesli celem zakupu jest tylko
                      poprawa humoru - nie mam z tym problemu. Lubie miec usmiechnieta zone
                      w domu ;) [b]miec[/b] - na pewno sie przyczepisz ;)

                      > Odebrałeś to jako atak? Wyrażenie swojego zdania? Ależ jestes
                      bojaźliwy.

                      Nie, nie wyrazasz swojego zdania - dopisujesz do mojego stanowiska
                      ukryte motywacje, korzystasz z sofizmatu rozszerzenia - to jest
                      typowy atak obronny...

                      > Nie kolego, rachunki i bilingi przychodza do domu. I każda strona
                      może do nich zajrzec, przeczytać, nawet skopiowac i kolekcjonować.
                      Tylko że w naszym małżeństwie nikt - żadna że stron NIE MA TAKIEJ
                      POTRZEBY!

                      No patrz, a wczesniej pisalas ze konta macie osobne bo zaufanie
                      polega na tym ze nikt nie moze zajrzec drugiej stronie w wyciag z
                      konta...

                      To jak to jest? Zaufanie polega na ukrywaniu czy na nieukrywaniu - bo
                      ja sie juz pogubilem?
                      • fomica Re: Dzieki, rozsmieszylas mnie ;) 15.06.10, 10:17
                        > A wynika to wlasnie z zaufania - wiem ze nie pusci nas z torbami,
                        > wiem ze jej zalezy rowniez na naszej kondycji finansowej, wiem ze
                        > jesli wyda straszna kase na szmatki, buty czy kosmetyki - to wiem
                        ze bedzie to rozsadna decyzja
                        O to to, mam dokładnie tak samo! Wiem że mąz nie puści nas z torbami
                        dlatego nie muszę sprawdzać ile pieniędzy i widziec na bieżąco jak
                        mu się zmienia stan konta.

                        > To jak to jest? Zaufanie polega na ukrywaniu czy na nieukrywaniu -
                        bo
                        > ja sie juz pogubilem?

                        Zaufanie polega na tym, że odczuwa się potrzeby sprawdzania,
                        kontrolowania i wglądu we wszystkie sprawy drugiej osoby, Jesli mój
                        mąz z jakiegos powodu będzie potrzebowal oglądać moje konto to mu je
                        pokażę, udostepnię - nie ma problemu. Ale on nigdy o to nie
                        poprosił. Ja go też nigdy nie poprosiłam bo i po co?

                        Dziwi mnie że masz tak bardzo emocjonalny stosunek do tej kwestii.
                        Dla mnie to taka bardzo zwykła i neutralna sprawa, jeden z wielu
                        aspektów życia i podziału finansów, czym tu się tak podniecać?
                        • kretynofil Ja sie nie podniecam... 15.06.10, 10:32
                          Napisalem to gdzie indziej w tym watku - skoro jest zaufanie, konto
                          moze byc wspolne. Jesli nie jest i tlumaczy sie to dwoma wzajemnie
                          sie wykluczajacymi argumentami (zabezpieczenie na wypadek awarii i
                          przelewy w razie potrzeby) to znaczy ze ktos cos kreci.

                          I tyle.
                          • fomica Re: Ja sie nie podniecam... 15.06.10, 10:42
                            Kretynofilu, konto może byc wspólne, ale nie musi. Może byc równie
                            dobrze osobne. Rozwiązanie ani gorsze ani lepsze. Dla mnie tak jest
                            wygodniej i przy tym pozostanę. Każdy sobie realizuje taki model
                            życia jaki mu pasuje.
              • eye-witness Re: Ze co?! 15.06.10, 08:54
                kretynofilu, w razie awarii w jednym banku, mozna wyplacic forse z bankomatu w innym banku, albo zrobic debecik na tym koncie w innym banku. co tu ma do rzeczy czas transferu z konta na konto?

                wedlug mnie dysputy na temat razem, czy oddzielnie tez sa pozbawione sensu, ani wspolne konto nie swiadczy o jakosci zwiazku, ani oddzielne o kreceniu na boku, ale sam wiesz, jak to jest, problem zawsze byc musi;-)
                • kretynofil Ale o tym tez pisalem... 15.06.10, 10:04
                  Ze jesli ktos chce miec drugie konto "na wypadek awarii" to moze miec
                  dwa WSPOLNE konta.

                  Natomiast co do transferow - chodzi o ten argument ze "mamy osobne
                  ale jakby co to sobie przelewamy" (tak zeby bylo co w razie rozwodu
                  wyciagnac chyba - bo innego zastosowania formalnej ksiegowosci nie
                  widze).

                  Ogolnie - chodzi o to ze oba argumenty zwolennikow osobnych kont
                  (redundancja i mozliwosc szybkiego transferu) wzajemnie sie
                  wykluczaja, wiec uwazam te argumenty za zaslone dymna dla prawdziwego
                  problemu ktorym jest brak zaufania lub brak otwartosci (w zaleznosci
                  od tego czy osobne konta maja ukrywac pieniadze czy operacje). Moze
                  to nie bylo czytelne...
          • eye-witness Re: Wasze/Moje???? finanse 15.06.10, 08:50
            wedlug mnie CHORE jest wlasnie tego typu podejscie - jak oddzielne konta to brak zaufania, szarpanie sie o kase, itd. coz, z taka kobieta to naprawde lepiej miec konto jedno, zeby w ten sposob uniknac jej awantur i kontrolowania;) jesli chcesz upierac sie, to raczej konto wspolne jest przejawem braku zaufania, konto wspolne to legalna mozliwosc kontrolowania wydatkow partnera;-) siku tez chodzicie robic razem, uszy tez czyscicie razem? w przyciwnym razie to schiza?;-)))
    • foczkaka Re: Wasze/Moje???? finanse 11.06.10, 15:29
      My mamy wspolne 2 konta - takie na codzienne wydatki i na osczednosci. Oraz
      kazde ma tez konto osobiste. Przelewamy sobie tam co miesiac pewna kwote (oboje
      taka sama) na własne wydatki. Zeby nie tłumaczyc sie dlaczego maz kupuje kolejny
      procesor czy aparat, a ja kolejna pare butów. Jednak rzeczy ktore nie sa widzimi
      sie a po prostu sa potrzebne - wieksze zakupy ciuchowe, standardowe kosmetyki,
      albo rozrywki wspolne - za to płacimy ze wspolnego konta. Te osobne sa w sumie
      po to zeby miec jakas kaske na boku do przehulania.
    • bifka wspólne pieniądze 14.06.10, 10:46
      konto, lokaty, kredyty - wszystko mamy wspólne i nie wypominamy sobie kto ile
      zarabia i czy w ogóle zarabia! u nas jest tak, że ja zarabiam stale ale mniej a
      on okresowo ale duże pieniądze przeznaczane na inwestycje czyli dom, samochody,
      ziemia, itp. więc wygląda na to, że ja go utrzymuje a on rewanżuje się mi kupnem
      nowego auta :) różnie już u nas bywało, nie zawsze każde z nas miało pracę i
      dochody, były już lata tłuste i chude, ale przetrwaliśmy je właśnie dzięki temu,
      że nie wypominaliśmy sobie kasy. w ogóle nie rozumiem małżeństw, w których kasa
      jest oddzielna, bo to oznacza że spać ze sobą mogą, mieć dzieci ze sobą mogą ale
      od mojego portfela to wara! chore jak dla mnie, po co się pobierać w takiej
      sytuacji, lepiej poprzestać na konkubinacie, małżeństwo to z definicji
      wspólnota, finansowa przede wszystkim!
      • living-stone Re: wspólne pieniądze 14.06.10, 10:57
        ha, ha... "wspólnota finansowa przede wszystkim"....
        A ja durna myślałam, że małżeństwo ma coś wspólnego z miłością i
        duchowością... przede wszystkim...
        To może ja lepiej zostanę przy konkubinacie, bo taki biznes mnie nie
        interesuje.
        • bifka Re: wspólne pieniądze 14.06.10, 11:14
          po co ten sarkazm? konkubinat to też jest związek, w którym ustalenia co do kasy
          muszą być i to jeszcze bardziej szczegółowe niż w małżeństwie, bo po ślubie
          wiele spraw dzieje się automatycznie a w wolnym związku wszystko trzeba sobie
          poustalać, pozałatwiać i to przy pomocy notariusza. więc drwina zupełnie
          nietrafiona.
          • living-stone Re: wspólne pieniądze 14.06.10, 11:28
            Przepraszam. w sumie masz rację. Ale chciałoby się wierzyć, że jest
            inaczej. Prawda jest taka, że ślub nie daje żadnych gwarancji, jak się
            niektórym wydaje, w sumie nic w związku nie zmienia, a faktycznie jest
            umową cywilno-prawną. Tylko po co w takim razie robić całą szopkę w
            stylu "oświadczyny, ślub w białej sukni i wesele" skoro można po prostu
            podpisać odpowiednia umowę. Dlatego ja osobiście wole konkubinat.
            Pomijam oczywiście pary, które biorę ślub kościelny z powodów
            religijnych, ale takich jest naprawdę mało.
            • bifka Re: wspólne pieniądze 14.06.10, 11:39
              po co jest szopka weselno-kościelna nie wiem, bo mimo dwóch małżeństw jakie w
              życiu zawarłam, żadnego nie poprzedzało wesele i nie wiem, dlaczego ludzie
              żyjący w wolnych związkach podają tę szopkę jako argument przeciw małżeństwu -
              szopka jest dla chętnych i chcących się popisywać albo wypełniać jakąś kretyńską
              tradycję, ja tego nie robiłam i nie czuję się z tego powodu gorzej w moim
              małżeństwie, ślub jest ważny i bez tego. a co do gwarancji małżeńskich - owszem,
              jednak małżeństwo takie daje, po prostu tym jednym papierkiem potwierdzasz
              wszystkie swoje prawa jakie daje kodeks rodzinny, natomiast aby je sobie
              zagwarantować w konkubinacie trzeba całego mnóstwa papierków, pełnomocnictw i
              upoważnień, dlatego według mnie małżeństwo jest prostsze i wygodniejsze -
              również wbrew temu co twierdzą konkubenci :) ale w sumie nie o tym jest wątek -
              a kasa według mnie zarówno w małżeństwie jak i w konkubinacie powinna być
              wspólna, bo to podstawa związku, jeżeli każdy sobie rzepkę skrobie - to według
              mnie nie ma związku, jest tylko kohabitacja.
              • krolowa_karo Re: wspólne pieniądze 15.06.10, 11:18
                To chyba zbytnie dorabianie ideologii do tak naprawdę nieistotnego
                problemu. Jednym osobom łatwiej jest tak, innym inaczej. Osoby
                bardzo zorganizowane, które lubią mieć porządek i wszysko planować
                mogą dobrze się czuć mając np. 5 kont do różnych celów. Co za
                różnica? Twierdzenie że 1 wspólne konto jest lepsze czy gorsze to
                tak jakby rozmawiać o wyższości koloru niebieskiego nad zielonym.
                • chrissis Re: wspólne pieniądze 18.06.10, 12:32
                  chyba nieuważnie czytasz, bo mowa jest nie o jednym koncie a o jednym budżecie,
                  to duża różnica, kont można mieć 16, to kwestia techniczna, a mimo to pieniądze
                  mieć wspólne...
    • lukka74 Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 11:43
      Czy każdy jednakowo sie dokłada pomimo różnic w zarobkach??

      Tzn jak? Mamy wrzucać do wspólnego garnka "poileśtam", a resztę
      przeznaczać tylko na własne wydatki, czy resztę każdy odkłada aby
      potem i tak to razem wydać - wakacje, samochód, coś do domu?
    • dannybailey Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 11:50
      Mamy rozdzielność majątkową.
      Żona posiada 85% aktywów.
      Na co dzień wszystko do wspólnego wora.
      Tak w ogóle to nie rozumię pytań.
      Rodzina to podstawowa jednostka ekonomiczna.
      To tak jakby w firmie były dwa równie ważne dla jej funkcjonowania
      działy i jeden miał nadmiar w budżecie a drugi biedował.
      • xezaq Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 12:34
        > Tak w ogóle to nie rozumię pytań.

        Ja też nie rozumiĘ.


        > To tak jakby w firmie były dwa równie ważne dla jej funkcjonowania
        > działy i jeden miał nadmiar w budżecie a drugi biedował.

        Jeśli są to dwa osobne biznesy, działające na odmiennych rynkach, to
        co w tym dziwnego? Mam przyjemność pracować w dużej korporacji, w
        której tak jest. Pominę nazwę, ale gdybyś wiedział co za firma i
        który dział bieduje, to byś się nie dziwił.
        • kretynofil Hihihihi ;) 14.06.10, 16:28
          > Jeśli są to dwa osobne biznesy, działające na odmiennych rynkach,
          to co w tym dziwnego?

          Nawet tak daleko nie trzeba isc - generalnie kazdy departament ma
          osobny budzet wiec nic w tym dziwnego.

          Tyle tylko ze co innego osobne "kieszonki na wydatki" a co innego
          osobne konta i "dam Ci na waciki"...
    • chrissis oddzielne = chore 14.06.10, 12:28
      Nie rozumiem par, które będąc ze sobą mają dwa oddzielne budżety i tylko
      składają się na wspólne zakupy domowe - gdzie tu wspólnota, gdzie miłość i chęć
      dzielenia się tym co posiadam z ukochanym człowiekiem? Mam koleżankę, na
      szczęście już po rozwodzie, której mąż stosował zasadę rozdzielności kasy i
      małżeństwo przetrwało rok - po prostu nie dało się tak żyć, bo skoro on zarabia
      dużo i stać go np. na wakacje w Hiszpanii a ona zarabia mało i wyjeżdżą jedynie
      do cioci na działkę, to jak mają funkcjonować jako małżeństwo? Były mąż mojej
      kumpelki uważał, że on zasponsoruje jej Hiszpanię ale ona musi mu potem oddać
      rezygnując z jakichś swoich wydatków, ona w takiej sytuacji powiedziała mu, że
      ją nie stać i nie jedzie, każde pojechało więc w swoją stronę a po powrocie
      pisali już wniosek rozwodowy. Nie rozumiem jak można żyć razem a wydawać osobno,
      albo ma się wspólny dom, na który przeznaczamy wszystkie pieniądze albo mamy dwa
      domy i każdy orze jak może. Co oczywiście nie oznacza, że w małżeństwie nie ma
      się prawa do indywidualnych wydatków i potrzeb ale finansuje się je ze wspólnej
      kasy, a nie z zachomikowanej przed partnerem, bo to chore.
      • xezaq Re: oddzielne = chore 14.06.10, 12:35
        chrissis napisała:

        > Nie rozumiem par, które będąc ze sobą mają dwa oddzielne budżety

        A właśnie - pytanie było o osobne budżety, czy osobne konta?
        Osobne konta owszem, czemu nie, natomiast osobne budżety to kiepska
        sprawa. A półki w lodówce też wydzielone?
        • geehee Re: oddzielne = chore 14.06.10, 12:47
          no właśnie się nad tym zastanawiam - jak jest dysproporcja w zarobkach, to w
          parach z odrębnym budżetem jedno je kawior a drugie kaszankę? albo jak jedno
          zaszaleje i spłuka się z kasy na jakiś ekstra wydatek, to potem chodzi głodne do
          końca miesiąca, podczas gdy drugie skupuje sobie smakołyki? a co z dziećmi?
          finansowanie po równo czy kto ile może albo ja kupuję buty a ty tornister, ja
          opłacam kolonię a ty kurs angielskiego? nie rozumiem zupełnie jak funkcjonuje
          taki związek, dlatego podpisuję się pod tym - to chore.
          • lisow8 Re: oddzielne = chore 14.06.10, 13:27
            ja mam swoje konto, mąż - swoje. z racji tego, że on zarabia dużo więcej - moja wypłata(1/2 etatu) "idzie" praktycznie w całości na wydatki związane z dzieckiem i samochodem; no i mną oczywiście :) reszta trzymana jest "na wypadek".
            a wszystkie inne wydatki: dom, rachunki, jedzenie - płacone są "jego" pieniędzmi.
            ja jestem domowym zaopatrzeniowcem :) zakup jedzenia, ubrań, remont itp. jest na mojej głowie, więc robię sobie przelew z konta męża albo biorę kartę. i tyle :)
            nie widzę potrzeby zakładania wspólnego konta, skoro i tak wszystkie pieniądze wydatkujemy razem.
              • pelna_pytan123 Re: oddzielne = chore 14.06.10, 13:56
                Otóż w moim małżeństwie każdy ma swoje oddzielne konto. Mąż jest na
                moje upoważnione ja na niego nie. Nie mam dostepu do konta
                internetowego i kart.
                Wydatki za mieszkanie dzielimy po połowie. Tyle, że mąż zarabia 2
                razy więcej niż ja.
                Zakupy robimy, że raz on kupuje raz ja. Tyle, że jeżeli chodzi o
                finansowanie dużych wydatków (wykończenie domu) to on się nie
                dokłada bo twierdzi, że dom jest mój (działka zapisana na mnie). I
                sytuacja wygląda tak, że ja kupuje okna, drzwi, robię wylewki,
                kupuje zaprawy tynkarskie itp a on pieniądze ma na swoje wydatki.
                Poradzcie ci powinnam w takiej sytuacji zrobic??
                • ugenwillla Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:01
                  przeprowadzić formalną rozdzielność majątkową? skoro i tak macie oddzielną kasę
                  i mąż trzyma pieniądze dla siebie a ty z kolei masz niezależny majątek w postaci
                  domu, to chyba i tak de facto jest miedzy wami rozdzielność finansowa. no chyba
                  że poważna rozmowa i ustalenie wspólnych priorytetów coś da i oboje zmienicie
                  podejście do pieniędzy, a właściwie do wspólnego życia chyba.
                    • ugenwillla Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:23
                      rozdzielność majątkowa nie oznacza jeszcze rozwodu, to tylko formalne
                      potwierdzenie że macie odrębną kasę i majątki w czasie trwania małżeństwa. a jak
                      dojdzie do rozwodu, to naturalnie że będziesz musiała spłacić jego część w
                      waszym wspólnym majątku zgromadzonym w czasie małżeństwa jeżeli dom pozostanie
                      dla ciebie - to oczywiste.
                      • bramstenga Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:32
                        jego część w
                        > waszym wspólnym majątku zgromadzonym w czasie małżeństwa jeżeli dom pozostanie
                        > dla ciebie - to oczywiste.

                        To akurat wcale oczywiste nie jest, ponieważ obowiązuje u nas zasada "czyja
                        ziemia, tego nieruchomość". A więc nie dziwię się panu, że nie chce inwestować w
                        dom, do którego nie ma żadnych praw - chyba żeby zbierał faktury na zakupy
                        wyposażenia.
                        ~bramstenga
                        • pelna_pytan123 Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:37
                          bramstenga tyle, że zgodnie z kodeksem rodzinnym to nie ważne kto
                          inwestuje ale w trakcie rozwodu w małżeństwie w którym nie było
                          rozdzielności majątkowej wszystko jest dzielone 50/50 i nie ważne
                          czy jedna osoba inwestuje czy dwie.
                          • bramstenga Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:45
                            Drobny detal: nieruchomość nie jest jego, ponieważ stoi na JEJ działce.
                            Status domu jest dokładnie taki sam, co mieszkania nabytego przez jedną ze stron
                            przed ślubem.
                            ~bramstenga
                        • bifka Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:44
                          nie ma takiej zasady jeżeli chodzi o prawo rodzinne, wyposażenie domu, który
                          należy tylko do jednego małżonków, może być wspólne i podzielone 50/50 w
                          przypadku rozwodu, podobnie rzecz ma się domem zbudowanym w czasie trwania
                          małżeństwa - jest wspólny bez względu na to do kogo należy działka.
                          • pelna_pytan123 Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:47
                            bifka i tutaj jest taka sytuacja.
                            Działka została zapisana w trakcie trwania małżeństwa i dom też był
                            postwiony w trakcie trwania małżeństwa.
                            Teraz pozostaje kwestia wykończenia, która wiadomo bardzo podnosi
                            wartość nieruchomości.
                            • lavinka Re: oddzielne = chore 14.06.10, 18:44
                              Tak, dom i działka należy do męża jeśli jest wspólnota majątkowa. W
                              ten sposób dostałam spadek po zmarłym ojcu, choć de facto ziemię w
                              spadku po ciotce dostała tylko jego druga żona. Mała ftopka była z
                              tego powodu,ale groszowe sprawy to i jakoś dało się ów problem
                              rozwiązać polubownie :)
                          • bramstenga Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:52
                            podobnie rzecz ma się domem zbudowanym w czasie trwania
                            > małżeństwa - jest wspólny bez względu na to do kogo należy działka.

                            Żebyś się nie zdziwiła przypadkiem:

                            gazetadom.pl/prawo/2029020,65547,2560335.html
                            Własność przynależy gruntowi - to jedna z podstawowych zasad prawa cywilnego.
                            Dom zbudowany na gruncie małżonka będzie zatem należał wyłącznie do niego, i to
                            bez względu na to, za czyje pieniądze został wzniesiony. O przyszłości domu -
                            np. o jego sprzedaży - zgodnie z prawem będzie więc mógł decydować tylko
                            właściciel gruntu, na którym dom stoi, i to on będzie występował jako strona
                            umowy kupna-sprzedaży. A jeśli - czego nikomu nie życzymy - małżeństwo się
                            rozpadnie, małżonek, który finansował budowę, będzie mógł żądać wyłącznie zwrotu
                            poniesionych przez siebie wydatków. Nie będzie miał natomiast prawa do
                            nieruchomości.
                            ~bramstenga
                            • pelna_pytan123 Re: oddzielne = chore 14.06.10, 14:59
                              dobrze, że to wypatrzyłas ale artykuł został zamieszczony "2005-02-
                              18, ostatnia aktualizacja 2005-02-18" więc to stan prawny przed 19
                              stycznia 2005 od 19 stycznia obowiązuja nowe przepisy wg. linku
                              e-prawnik.pl/domowy/prawo-rodzinne/prawa-i-obowiazki-malzonkow/artykuly/majatek-kawalerski-i-inne-rzeczy-ktore-nie-sa-
                              wspolne-z-zona-stan-prawny-obowiazujacy-do-19.html
                              i nie wiem czy to czasem nie uległo zmianie.
                              Nie jestem prawnikiem i mogę sie mylić.
                                • pelna_pytan123 Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:19
                                  Prawo cywilne odnosi się do prawa własności a prawo rodzinne odnosi
                                  się do nakładów poczynionych na daną inwestycję.
                                  I czy nie uważasz, że ja ja jestem nieuczciwa i, że to jest
                                  nieuczciwe co robi mój mąż. Bo ja teraz skąpe sobie wszystkiego aby
                                  uzbierać kasę na wykończenie domu a póżniej z 50% tego co sama
                                  zainwestowałam musiałabym oddać mężowi?
                                  Bo mi sie zdaje, że nie. Ale jezeli masz doświadczenie w takiej
                                  sytuacji to z miłą chęcia bym zapoznała sie z ta kwestią.
                                  • bramstenga Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:43
                                    Ależ przecież nie oddasz tego mężowi. Wręcz przeciwnie - to on będzie musiał
                                    udowodnić swoje nakłady!
                                    ~bramstenga
                                    PS. BTW tego typu układ własnościowy w małżeństwie to proszenie się o kłopoty (w
                                    sensie relacji). Zdecydowanie lepiej dla związku jest dorabiać się majątku
                                    wspólnie, a w Waszym przypadku występuje rażąca nierównowaga.
                                    • framp Re: oddzielne = chore 14.06.10, 17:27
                                      niczego mąż nie będzie musiał udowadniać - wystarczy, że ich małżeństwo
                                      funkcjonowało jako wspólnota ustawowa bez wyodrębnienia majątków odrębnych i już
                                      z mocy prawa należy mu się połowa domu bez względu na to czyja jest działka.
                                      niepotrzebnie się kłócisz, bramstenga - mylisz dwa reżimy prawne - rodzinny i
                                      cywilny - które w tym przypadku działają na niekorzyść żony - nikt nie
                                      kwestionuje jej prawa własności działki ale w tym przypadku rzymskie prawo
                                      "nieruchomość kroczy z gruntem" nie działa, bo to nie o zbycie własności
                                      nieruchomości chodzi ale podzielenie jej wartości - to dwie różne sprawy,
                                      których najwyraźniej nie rozróżniasz.
                            • bifka Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:15
                              i słusznie prawisz - mąż ma prawo do zwrotu połowy własności domu a nie
                              roszczenie do rozporządzania nim i tak właśnie się stanie w przypadku rozwodu -
                              dom pozostanie przy żonie, ale mężowi sąd zasądzi spłaty tego, co zostało
                              powstało w ramach wspólności małżeńskiej.
                              • pelna_pytan123 Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:23
                                Więc poradzcie co powinnam zrobić.

                                Własnie nie chodzi o rozporządzanie ale o samą kase, która została
                                zainwestowana. Bo przeciez wiadomo dwoje ludzi jak nbierze rozwód to
                                raczej chce kase odzyskac, kiedy wyprowadza się.
                                • bifka Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:39
                                  weź i przeprowadź tą separację, przynajmniej nie będzie do majątku wspólnego
                                  doliczane to, co aktualnie inwestujesz w dom, bo co do tego, co już zostało
                                  zbudowane, to niestety - będziesz musiała go spłacić po wycenie przez
                                  rzeczoznawcę rzeczywistej wartości domu, należy mu się z tego 50 %. po
                                  przeprowadzeniu separacji będziesz miała czystą sytuację, będziesz wiedzieć ile
                                  masz spłacić i nic już nie będzie mu przyrastać z twoich inwestycji :)
                                • lavinka Re: oddzielne = chore 14.06.10, 18:48
                                  Jeśli boisz się utraty domu to lepiej podzielić majątek już teraz,
                                  ale faktycznie om i działkę będziesz mu musiała jakoś "spłacić".
                                  Troszkę po ptokach, trzeba było myśleć przed ślubem. Cokolwiek
                                  dostaniesz w spadku to tak naprawdę on też dostanie, bo majątek macie
                                  wspólny po względem prawnym i dziedziczycie wspólnie. Co ciekawe,
                                  gdyby Twój maż miał dzieci z poprzedniego małżeństwa to one też by
                                  dziedziczyły Twój majątek (ten nabyty w trakcie waszego małżeństwa).
                            • uknown Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:23
                              w tym samym artykule jest też mowa o tym, że małżonek współfinansujący budowę
                              domu może żądać przeniesienia własności w przypadku gdy wartość domu przewyższa
                              wartość działki - tego już nie doczytałaś?
                              generalnie jest tak jak mówi Bifka - twoja jest działka i prawo rozporządzania
                              domem, który do tej działki przynależy ale wkład męża w budowę domu w czasie
                              trwania małżeństwa podlega spłacie w przypadku rozwodu bo działa tu zasada
                              ustawowej wspólności majątku małżonków o ile nie została wyłączona intercyzą. I
                              nie ma nawet znaczenia, że de facto twój mąż obecnie w ogóle nie inwestuje w dom
                              - i tak ma prawo do kawałka tortu, który powstał w czasie waszego małżeństwa,
                              podobnie jak niepracująca żona ma prawo do tego, co mąż nabył w czasie
                              małżeństwa za pieniądze wyłącznie przez siebie zarobione.
                              • pelna_pytan123 Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:27
                                uknown zgodzę sie z Tobą.
                                Na razie dom nie przewyższa wartość działki. A żadanie przeniesienia
                                własności jest równoznaczne z wkładem finansowym za działkę.

                                Także na razie mąż zje tort, który do niego nie należy.
                                • uknown Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:34
                                  tym bardziej jak najszybciej wystąp o separację majątkową, bo im dłużej trwa
                                  wspólność, tym więcej mu się będzie należało, wszystko to, co teraz zrobisz za
                                  swoje pieniądze, w przypadku rozwodu będzie wchodziło do ogólnej wartości domu
                                  do podziału, dwa - wstrzymaj się na razie z inwestycjami w dom a po orzeczeniu
                                  rozdzielności - starannie zbieraj faktury aby udowodnić, ze coś jest kupione już
                                  PO ustaniu wspólności majątkowej i nie wchodzi do działu. ale uniknąć spłat tego
                                  co już zostało zbudowane się nie da, kodeks rodzinny jest tutaj bezwględny.
                              • bramstenga Re: oddzielne = chore 14.06.10, 15:46
                                > w tym samym artykule jest też mowa o tym, że małżonek współfinansujący budowę
                                > domu

                                Z tym że on budowy domu nie współfinansuje.

                                I
                                > nie ma nawet znaczenia, że de facto twój mąż obecnie w ogóle nie inwestuje w do
                                > m

                                Zdecyduj się: "współfinansujący" czy "nie ma znaczenia"?
                                ~bramstenga
                                • uknown Re: oddzielne = chore 14.06.10, 17:21
                                  Zdecyduj się: "współfinansujący" czy "nie ma znaczenia"?
                                  to w zasadzie jedno i to samo, ponieważ małżonek mający współwłasność ustawową
                                  zawsze jest współfinansującym, nawet jak nie dokłada złotówki i niczego nie musi
                                  udowadniać - wystarczy, że był w małżeństwie bez ustanowionej odrębnej własności
                                  i już mu się należy połowa tego, czego się małżeństwo dorobiło, domu też nawet
                                  jak stoi na cudzej działce. mylisz niestety pojęcia i widać że nie jesteś
                                  prawnikiem, wyrywasz z kontekstu jakiś artykuł, którego jak widać nawet nie
                                  zrozumiałaś i na tej podstawie się sprzeczasz i dajesz błedne rady - bawi cię to?
                • unbekannt100 Re: oddzielne = chore 27.08.10, 22:45
                  tak naprawdę nie ma znaczenia czy posiada się jedno wspólne konto czy kilka
                  oddzielnych, najważniejsza jest uczciwość..
                  ja posiadałam koto bankowe na które wpływała moja wypłata mąż konta nie posiadał
                  więc jego pensję odkładaliśmy do szuflady niby na ,,większe wydatki".
                  Ustaliliśmy że to ja będę robić zakupy i płacić rachunki związane z prowadzeniem
                  domu a że zarabiałam 1/2 tego mój mąż w praktyce wyglądało to tak,że po
                  zrobieniu przelewów i pobraniu resztek pensji na zakupy, na kocie zostawało
                  zero.I wszystko byłoby pięknie gdyby ... no właśnie - gdyby po absurdalnej
                  kłótni mój mąż nie wyparował z domu zabierając wszystkie nasze oszczędności!!!
                  No bo przecież to on je odłożył ze swojej pensji!! A moje konto świeciło pustką.
    • podpseudonimem Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 15:00
      Oddzielne konta, ale kase na dom trzymam ja, on mi przelewa co
      miesiąc większość wypłaty, zostawia sobie ile potrzebuje na samochód
      i inne wydatki. U nas ten układ sprawdza się świetnie, chociaż nie
      wyobrażam sobie tego w przeciwną stronę ;)
    • fomica Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 15:02
      Mamy dwa osobne konta. Nie mamy dostępu do swoich nawzajem kont. Mąż
      zarabia dużo więcej niz ja, płaci za wynajem mieszkania i rachunki
      oraz wszelkie wydatki "ekstra" - wakacje, studia, jakies większe
      sprzęty. Ja płacę za codzienne zakupy, naprawy, żywnośc i środki
      czystości, ubrania dla siebie oraz swoje rachunki za telefon. W
      efekcie na koniec miesiąca ja mam na koncie zero, bo wszystko idzie
      na dom, a mężowi sporo zostaje - i to co zostaje trafia na osobne
      konto pt. oszczędności. Jesli potrzebuję grubszej kwoty np. na buty,
      czy opłacenie jakiegos kursu a większośc pensji juz poszło na
      codzienne wydatki, mąż robi mi przelew.
      • katiko Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 18:27
        My mamy: 2 wspolne konta tutaj. Jedno z tych kont posiada subkonta i oddzielne
        karty. Tak wiec podzial wyglada tak:
        - konto 1:
        subkonto a- wspolne, na ktore przychodzi wyplata meza - na wydatki biezace i
        oplaty,
        subkonto b -wspolne oszczednosci, na ktore to przychodzi moja wyplata;
        subkonto c- moje oszczednosci, na ktore przelewam co miesiac 500LK,
        - konto 2: - oszczednosci mojego malzonka, na ktore przelewamy co miesiac 500LK.
        Do kazdego z tych kont mamy wglad, ale ja jeszcze nie zajrzalam na konto 2 odkad
        je zalozylismy.

        Plus kazde posiada osobne konto w swoim kraju mojego meza, i ja moje konto w
        Polsce zwiazane ze splata kredytu.

        Generalnie wszystkie pieniadze z naszych glownych zrodel utrzymania (praca pelen
        etat) sa wspolne. Z tego - jak juz wspomnialam- kazde z nas miesiecznie bierze
        dla siebie i swoje wydatki/oszczednosci 500LK(lokalnej waluty). Jesli ktos z nas
        dorobia cos dodatkowo - np. ja teraz dorabiam bo chce zrobic remont w mieszkaniu
        mojej mamy - to sa to pieniadze indywidualne.
        nagroda mojego meza za prace magisterska to jego indywidualne pieniadze chyba ze
        chce sie podzielic :)


        Czyli razem ale i troche osobno.
    • cmlu Nasze Konto i Konta prywatne 14.06.10, 20:19
      Mamy jedno wspólne w mBanku zalozone jeszcze przed slubem bo od poczatku zwiazku mielismy wspólną kasę ( od jakiegos drugiego tygodnia naszrego "chodzenia". slub po 5,5 roku, konto po 4,5). Wplywa tam tylko wyplata Męża więc ja tylko korzystam - ale i tak tylko do przelewów - place ze wspolnego rachunki. Jak pracowalam dostawalam gotówke do reki i wplacalam na wlasne konto w Zachodnim. Ogólnie mam dwa prywatne konta, jedno wpolne, mąz jedno prywatne (sluzy tylko do splacania kredytu w pko) i jedno wspolne. Teraz nie pracuje, wiec korzystam. Nigdy nie slyszalam zlego slowa, kiedys to ja mialam duzo wiecej kasy gdy chodzilismy do szkół jeszcze :) no i jeszcze On płaci za moje studia...
      • urszula.slo Re: Nasze Konto i Konta prywatne 14.06.10, 20:27
        My nie jesteśmy POlakami, w naszym kraju KAżDY człowiek posiada
        własne konto już będąc dzieckiem, dlatego nikt nie wyobraża sobie
        nagle mieć z kimś wspólne! Aktualnie posiadamy razem (nie wspólnie) 4
        konta.
        Co do nie-wspólności pieniądzy to każda para decyduje się jak chce.
        my mamy wspólną kasę od zawsze, nie zwracamy uwagi na to, ile kto
        zarabia. Nie mówimy 'ja mam kasę', 'to jest moja kasa', 'teraz ty
        zapłać', 'on płaci za swoje nie-wiem-co' itd. Nie ma różnicy w tym,
        kto płaci i z którego konta, bo kasa i tak jest wspólna. Jeżeli jest,
        to super, jeżeli nie, to ... nie :)
        No i mamy szczęście, bo pod tym względem bardzo dobrze się dobraliśmy
        :) Nikt nie jest ani skąpy ani rozrzutny, zainteresowania mamy
        podobne, wakacje wspólne, jeżeli ktoś chce inwestować w siebie itd.,
        to drugi się cieszy i nie szkoda mu na to kasy.

        A 'wspólnym kontem' proszę sobie nie zawracać głowy, bo jest to
        baaardzo niepraktyczna sprawa.
    • kuriatus Re: Wasze/Moje???? finanse 14.06.10, 22:06
      z zona pracujemy na umowe o prace. dodatkowo mamy wspolna firma (firma zarejstrowana na mnie). kazdy z nas ma osobne konto prywatne. ja z pieniedzy firmowych i etatu utrzymuje dom, samochody, wakacje, remonty, restauracje, generalnie wszystkie wieksze wydatki. zona wydaje "swoja" wyplate na oplacenie komorki, czasami zakupy jedzeniowe do domu i swoje wydatki (fatałachy, szkolenie zawodowe kosmetyki etc.)
      kazde z nas jest zadowolone i nie marudzi drugiemu ze cos jest nie tak. pasuje nam taki "uklad".
      jezeli ktores z nas potrzebuje wiekszych pieniedzy mowi o tym malzonkowi i NIGDY nie bylo problemu (oczywisice nie oddajemy tych "pozyczonych" pieniedzy)
      z racji wykonywanych zawodow posiadamy intercyze
    • eye-witness Re: Wasze/Moje???? finanse 15.06.10, 09:06
      sprawa finansowa wyglada w naszym zwiazku normalnie;-) nie awanturujemy sie o forse, nie ustalamy kto ile ma prawo wydac, ani kto ile ma obowiazek dorzucic. jak juz nizej napisalam - wspolne konto nie swiadczy w zaden sposob o jakosci zwiazku, oddzielne konto nie mowi, ze ludzie kreca na boku. zwiazek to nie jest wspolna cela w wiezieniu i kazdy ma prawo do kawalka wlasnej prywatnosci (nooo, kobiety oblednie zazdrosne tego nie pojma;-)).

      kazde z nas ma swoje konto, wydatkami dzielimy sie, mamy konto oszczednosciowe, reszte pieniedzy kazde z nas wydaje wedlug uznania. jak dla mnie zaden wielki temat, troche bez sensu te dyskusje i wspolczuje ludziom, ktorzy temat pieniedzy traktuja jak sprawe decydujaca i koniec swiata.
    • paratoluidyna Re: Wasze/Moje???? finanse 15.06.10, 17:00
      U nas ja trzymam kasę i to z bardzo prozaicznego powodu, mojego M kasa
      nie trzyma się wcale. Efekt jest taki że wprawdzie mamy oddzielne konta
      (zaszłość przedślubna), ale to pod moim są rachunki bieżące i
      oszczędnościowe. Ja płacę, kupuje i oszczędzam, a mój M jest zaskoczony
      jak to on dużo zaczął zarabiać:)
    • any.key Re: Wasze/Moje???? finanse 08.09.10, 15:21
      U mnie chyba nietypowo:
      pierwszy maż zarabiał dużo więcej ode mnie - mieliśmy oddzielne konta, byliśmy do nich nawzajem upoważnieni.Tylko , że były maż nie pamiętał pinu do swojej karty i nie wiedział ile ma pieniędzy na koncie.. najchętniej nie wydawałaby w ogóle pieniędzy. Odpowiedzialna za budżet domowy i płacenie rachunków byłam ja
      Awantur o kasę nie było. Gospodarowaliśmy tym co jest planując większe wydatki.
      Drugi maż zarabia więcej ode mnie, mamy dwa konta, ale w tym samym banku i nigdy nie wiadomo kto płaci np przez internet z czyjego, zresztą on nie wie dokładnie ile zarabia i jak się chce dowiedzieć to mi się pyta... Tak specjalnie to go dokładnie nie interesuje....
      Odpowiedzialna za budżet domowy, karty kredytowe (w tym jego) i płacenie rachunków jestem ja..
      Taka widać moja karma.
        • kasiaczek181987 Re: oddzielne, z moim dostępem do jego pieniędzy 04.11.10, 16:23
          hmm.... Mnie interesuje jak to będzie wygladać kiedy kobieta będzie zarabiać mniej ?

          1. Kończę studia, będę nauczycielką - wiadomo zarobki niskie.... a mój przyszły mąż chce załozyć swoją firmę , obecnie zarabia 2 razy wiecej ode mnie.Zastanawiam się jak to wszystko ma wygladać zeby bylo najlepiej. Jestem za tym, by było jedno konto wspólne a dwa oddzielnę. Powstaje problem, jezeli mielibyśmy sie dzielić pół na pół to ja tak naprawde bym musiała przelaź wszystko

          2. przyszły mąż uważa,ze jestem rozrzutna i pieniądze się mnie nie trzymaja co oznacza w jego mniemaniu tyle,że pieniadze znikaja bo wydaje je NA JEDZENIE i nieraz na kino...

          3. czy oszczedzacie ? chodzi mi czy macie jakies lokaty, rachunki oszczednościowe - jezli tak to gdzie :)

          pozdrawiam
    • marta.libich Re: Wasze/Moje???? finanse 04.11.11, 18:16
      Witam,
      jestem dziennikarką i szukam osób do programu telewizyjnego.
      Jesteś żoną i mąż oddaje Ci wszystkie pieniądze? Wydzielasz mu określoną sumę pieniędzy? Sprawdzasz rachunki? To Ty decydujesz o tym, na co On wydaje swoją pensję? Jeśli to kobieta u ciebie w rodzinie zarządza budżetem, opowiedz nam o tym! Może Twoja koleżanka jest w takiej sytuacji? A może to Ty Zarabiasz, ale całą pensję oddajesz żonie? Twoja żona wydziela ci „kieszonkowe”? Nie możesz kupić tego, czego chcesz? Jeśli to kobieta u ciebie w rodzinie zarządza budżetem, opowiedz nam o tym! A może masz kolegę, który ma taką sytuację?
      Więcej informacji na maila: m.libich@tvn.pl
      Napisz – oddzwonimy!

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka