Dodaj do ulubionych

zyczliwosc ludzi

20.07.04, 03:10
Zakladam nowy watek: Opiszcie sytuacje w ktorych spotkalyscie sie z niezwykla
zyczliwoscia ludzi. Oto zdarzenie z mojego zycia.

Moj malzonek probowal mi udowodnic, ze ma za luzna obraczke i ze dlatego nie
moze jej nosic. Problem w tym, ze w czasie demonstracji, bylismy na ulicy.
Zanim zdarzylam go ostrzec, obraczka spadla z palca i poturlala sie do
rynsztoka. Proby wyciagniecia jej, spelzly na niczym. Ja bylam zalana lzami,
bo obraczka to przeziez symbol jednosci a nasz slub byl zaledwie miesiac
wczesniej. Maz wymazany w blocie. Wzbudzilismy troche zainteresowania wsrod
przechodniow. Gdy podlamani, szlismy do domu, dogonil nas mezczyzna. Okazalo
sie, ze jest zlotnikiem i widzial cale zdarzenie. Pocieszal nas, ze
najwazniejsze, ze jestesmy razem, a obraczka to tylko symbol i nic wiecej i
zaproponowal, ze zrobi dla meza nowa obraczke ...za darmo...

Nikt oprocz nas dwojga nie wie o tym zdarzeniu (nasi rodzice wpadliby pewnie
w panike), wiec jestescie teraz wspolnikami "zbrodni" ;-)
Obserwuj wątek
    • woman-in-love Re: zyczliwosc ludzi 20.07.04, 07:41
      Nie jestem młodziutka, ani mężatka, ale opowiem wspomnienie. Studiowałam w Akademii Muzycznej, miałam lekcję fortepianu. Profesor wymagający. Obrączke, swiezo "nabytą" zdejmowałam i kładłam na pulpicie z nutami. Wpadła do środka!!! Przyszedł stroiciel i cały fortepien rozebrał - obraczki NIE BYLO! W końcu okazało sie, ze lezała pod nutami. :-)))))Profesor się smiał, smiał i smiał...a mógł sie wkurzyć!
    • 80misia Re: zyczliwosc ludzi 20.07.04, 07:49
      To teraz ja. Dzień po slubie,po poprawinach kiedy to z górą prezentów
      doturlaliśmy się do naszego mieszkanka. Poszłam do toalety, wiadomo spuszczam
      wodę patrzę, a tu nie mam na palcu obraczki. Zagladam do sedesu, nic nie
      widzę. Panika, rozpacz, dień nie minął od slubu a ja już spusciłam cały mój
      symbol miłosci do ścieków. Na szcęście nie musiałam angażowac całej miejskiej
      kanalizacji. Mąż znalazł ja po godzinie w szufladzie gdzie składałam wstążki po
      prezentach. No i jaki życzliwy? hi,hi,hi.
    • claudia207 Re: zyczliwosc ludzi 20.07.04, 13:37
      Ale to nie musi byc zwiazane z obraczkami ani nawet z malzenstwem. Jestem
      pewna, ze kazda z Was spotkala sie z zyczliwoscia ludzi. Latwiej pamietac
      krzywdy wyrzadzone - to prawda. Wspominanie dobrych chwil wprawia w dobry
      nastroj, wiec do dziela - piszcie.
    • aarabeska Re: zyczliwosc ludzi 20.07.04, 14:31
      Kilka lat temu lecialam samolotem z Berlina do Neapolu gdzie miala na mnie
      czekac rodzina, z ktora mialam jechac dalej na poludnie Wloch. Byl to moj
      pierwszy lot samolotem i mialam okropnego pietra :) Obok mnie w samolocie
      siedziala Wloszka pracujaca w Berlinie. Lot krotki, ale zdazylysmy porozmawiac,
      wiedziala ze sie denerwuje lotem i ze sie spotkam na lotnisku z bliskimi,
      ktorzy mieli dojechac z polwyspu Gargano. Dolecialam calo i zdrowo, no i
      zaczely sie schody :)) Najpierw szukanie bagazu, a potem zadzwonil moj wujek na
      komorke, ze w sumie to oni nie beda tak predko pewnie dopiero ok.13 (byla 9),
      wiec w sumie to fajnie byloby jakbym sama dalej jechala. W kieszeni tyle lirow
      co na herbate, zero znajomosci wloskiego, zero rozeznania w terenie, znalam
      jedynie nazwe miejscowosci do ktorej sie udawalismy. No po prostu nastoletnia
      blondynka... Moja Wloszka byla niesamowita. Zorientowala sie, ze cos jest nie
      tak, pomogla wymienic pieniadze, taksowka zawiozla na dworzec kolejowy, kupila
      bilet, zaprowadzila na peron, sprawdzila o ktorej mam pociag... wszystko z
      czystej ludzkiej zyczliwosci. Na koniec napisala mi swoj adres w Berlinie,
      ktory niestety zgubilam... :(
      Na miejsce dojechalam szczesliwie o godzinie 12, a moja rodzina po 17... no
      comments...

      Pozdrowienia dla wszystkich w podrozy i zyczenia, aby spotykali samych
      zyczliwych ludzi na swojej drodze.

      Aarabeska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka