Dodaj do ulubionych

blagam was ocencie to...

21.07.04, 01:38
dzien dobry,nazywam sie Ania, moj problem dla wielu moze byc banalna
mianowicie chodzi mi o moich tesciow,naprawde nie mam z kim pogadac,bo
mieszkam za granica,nie znam za dobrze ludzi,mojej mamie powiedzialam ale ona
odp:a czy ona jest taka w porzadku,chodzi o moja tesciowa,bo to wlasnie jest
moj problem...nie chce tez martwic mame i nie mowie jej wszystkiego,wlasciwie
zna tylko czesc prawdy a reszte zatailam.jak ci juz wspomnialam jestem
mezatka od 11miesiecy,ale dziewczyna jestem od sierpnia 1998r.jestem od meza
starsz o 3lata,i to bylo le dla moich tesciow,wiesz oni maja takie dziwne
podejscie do zycia.od samego poczatku kiedy tylko mnie zobaczyli bylo cos nie
tak,szkoda ze nie moge ci poslac zdjecia to bys mi powiedziala czy jest cos
ze mna nie tak,bo oni mnie nie znali wogle a juz pierwszego dnia wyrobili
sobie opinie na moj temat...i tak cale te lata naszego chodzenia,moj chlopak
jest wrazliwym mezczyzna,a ja jestem taka ze lubie wiedziec konkretnie o co
chodzi,lubie wiedziec prawde nie lubie klamstw,a widzialam setki razy jak
mojego Darka cos gryzlo,widywalismy sie prawie codziennie,i wyobraz sobie
codziennie bylo cos nie tak,ja pytalam,i tak dlugo pytalam az moj Darek mi
opowiadal,nie wiem czy zrobilam dobrze ale wyobraz sobie ze codziennie
sluchasz o sobie obelg,na poczatku bylo mu ciezko o tym mowic,ale po czasie
przynosilo mu to jakas ulge,niewiem moze sie myle,naprawde to byly takie
zeczy jak:matka stwierdzila z ojcem ze urodze mu chore dzieci bo...jestem
starsza,ze to dobrze ze mnie okradli,powinnam lepiej na swoja komorke
uwazac,chce zaznaczyc ze byl tlok w autobusie i takie zeczy kazdemu sie
zdarzaja,w domu u Darka natomiast jak juz bywalam,to np:matka jawnie mnie
unikala rozmawiajac ze wszystkimi a mnie omijajac,nigdy sie nie zapytala jak
sie czuje,nigdy mi nie zlozyla zyczen urodzinowych,ja jej tak itp....jak byli
goscie to pytala sie komu zrobic herbate a mnie celowo omijala...i tak przez
lata....nawed jak sie zareczylismy to oni nic o tym nie wiedzieli bo i po
co,pewnie by cos niemilego dodala....teraz jest tak ze mieszkamy za granica w
Stanach,dwa lata temu wyjechali tesciowie,a mysmy dolaczyli do nich we
wrzesniu 2003r.wyjezdzajac z kraju mielismy po raz pierwszy powiedziane ze
nam pomoga,zostalabym w Polsce gdybysmy naprawde mogli,wyjechalismy bo
mielismy w moim domu rodzinnym nie najlepsza sytuacje materialna,ja nie
mialam pracy a Darek byl wczesniej wyjechal z rodzicami swoimi na pol roku
zeby zarobic pieniadze i wroci do mnie ale zycie nam sie tak potoczylo ze
wyjechalismy,tak wiec wyjechalismy,ja szczeze mowiac nie wyobrazalam sobie
mieszkania z nimi pod wspolnym dachem,no i stalo sie.....od samego poczatku
bylo zle....wogole inne warunki byly na przedstawione a w innych warunkach
przyszlo nam zyc,ciagle klotnie,wtracanie sie w nasze zycie,wyobraz sobie ze
to ja przez pierwsze 4 miesiace prowadzilam dom,a pozniej sie zbuntowalam
kiedy po calym dniu pracy w tym domu a byl to ogromny dom uslyszalam jak
tesciowa do ciotki mowila ze "narobila sie i lezy"w sarkazmie po czym sie
zasmialy.tesciowie nie znaja wogle jezyka i musielismy sobie wziasc na swoje
barki swoje problemy i ich,naprwde jakbysmy mieli male dzieci na
wychowaniu,jak mielismy np:jechac odeprac swoje dowody i nie chcialam abysmy
sie spoznili to poszlam po Darka do garazu ,on wtedy rozmawial z ojcem to
matka sie wtracila i powiedziala mi"zostaw go" i tak wiele razy!jak mialam
urodziny to wogle nikt oprocz moich rodzzicow i Darka nie zlozyl mi zyczen,a
dobrze wiedzieli kiedy mam i ze obchodze urodziny,mieszkalismy tam pol
roku,przeszlam zalamanie nerwowe,myslalam nawed zeby sie zabic,tak zabic,nikt
nigdy mnie tak nie upokorzyl jak oni tesciowie przez te niecale 6 lat mojego
zwiazku z Darkiem,wyprowadzilismy sie od poltora miesiaca mieszkamy na
swoim,ja sie wyciszylam,na odchodne jak sie wyprowadzalismy to uslyszalam ze
jestem chora i nienormalna,bo wedlug niej powinnam sie leczyc ze chce
zamieszkac z mezem swoim sama i miec choc odrobine intymnosci,teraz do nas
dzwoni raz na tydzien ,my czekamy jak sie nagra na sekretarke,to wtedy tylko
prosi Darka,jak ja raz odebralam to rzucila sluchawka,myslalam ze mi
przejdzie ale tak naprawde jak o nich sobie pomysle to az cala sie trzese z
nerwow,a na poczatku jak tu zadzwonila to dostalam prawie ataku histerii,nie
wiem,jak ma wygladac nasze dalsze zycie,Darek nie chce sie z nimi spotykac,bo
wie w jak fatalnym stanie psychicznym bylam wyprowadzajac sie z tego
domu,zreszta on tez przyplacil to sporymi nerwami!teraz musimy do tego domu
jechac wziasc swoje zapomniane rzeczy,ja zostane albo w domu albo w aucie bo
nie wiem jak zareaguje jak ich zobacze!powiedz mi co jam mam zrobic,rodzina
meza odwrocila sie,bo matka juz swoje powiedziala na moj temat,zreszta jak
juz przyjechalismy tutaj to sie na mnie dziwnie wszyscy patrzyli.Rozmowy nic
nie daly,bo ze spokojnej rozmowy wybuchla awantura w ktorej dowiedzialam sie
ze jestem winna wszystkim nieporozumieniom jakie ona miala ze swoim synem,a
moj maz po prostu mnie bronil jak ona mnie atakowala,po prostu ranila
wlasnego syna uderzajac obelgami we mnie,ja sie bardzo staralam bylam zawsze
dla nich mila,kiedy jego starszy brat zaprosil mnie z Darkiem na urodziny to
tego brata dziewczyna ktora mnie widziala po raz pierwszy ze jego matka byla
bardzo niezadowolona ze ten brat mnie zaprosil na urodziny?!itd...
teraz jak do nas dzwoni to zwraca sie tylko w slowach do Darka,najczesciej
nagrywa sie na sekretarke.jak ja mam sie zachowac kiedy bedziemy mieli w
przyszlosci dziecko?bede sie bala je z nia zostawic bo boje sie ze ona moze
mojemu dziecku mowic jakies zle rzeczy na moj temat,czyli nastawiac moje
dziecko przeciwko mnie itd...a jak dziecku powiedziec ze babcia mame
nienawidzi?bardzo was prosze o odp.!!!!!!!!!!!!!z matka rozmawialismy oboje!
dodam tylko ze tesciowie wogle nie znaja sie z moimi rodzicami gdyz nie maja
na to ochoty i nigdy nie mieli!teraz sa w Polsce ale nie w glowie im
odwiedziny!
Obserwuj wątek
    • woman-in-love Re: blagam was ocencie to... 21.07.04, 04:14
      Znam to bardzo dobrze. Nie rozumiem, dlaczego pojechaliście za teściami. Powinniscie zrobić cos dokładnie odwrotnego: uciec na drugi koniec świata. Ta sytuacja zagraża zresztą najbardziej twojemu mężowi. Jak długo mozna być między młotem a kowadłem? I co oznacza:"Zycie tak się ułozyło"? Sami je układacie! Pozdrawiam i zyczę rozwiązania sytuacji woman
      • polak_alkoholik Re: blagam was ocencie to... 21.07.04, 08:10
        moze tesciowa ma racje?
        wyzalasz sie tutaj,narzekasz,placzesz
        Jestes w USA,rozumiem ze legalnie,jestes mloda,wez sie w garsc
        przestan plakac zrob cos z siebie
        nie mysl o dziecku bedac w takim stanie psychicznym bo mu tylko krzywde zrobisz
        USA jest olbrzymie wyprowadz sie do innego stanu i zacznijcie zyc na wlasna
        reke.
        Jezdzenie po zapomniane rzeczy jest bez sensu- zapomniane byly bo niepotrzebne.
    • blindy Re: blagam was ocencie to... 23.07.04, 14:53
      anulka ... tfoja sytuacja jest rzeczywiscie straszna ... jezeli chodzi o
      dziecko to wcale nie musisz go u tesciowej zostawiac ... zdecydujcie sie na nie
      jak bedzie was stac na opiekunke , alebo samam z nim zostawaj ... twoj maz ma
      przerabane zyc miedzy toba a swoja matka ale wybral zycie z Toba wiec niech
      nagada matce zeby sie uspokoila i byla dla ciebie mila ... bo teraz TY jestes
      czescia jej syna, czy jej sie podoba czy nie ....uwazam ze w ogole niepowinnas
      dziecka jej pokazywac ...
      dla twojego meza TY jestes na pierwszym miejscu wiec powiedz mu ze nie zyczysz
      sobie zeby jego matka dzwonila i w ogole nie chcesz wiedziec o jej istnieniu
      wiec jak on chce ja widywac czy slyszec przez telefon to niech robi to bez
      ciebie ... skkoro przechodzilas zalamanie nerwowe to na pewno psyhiatra ci cos
      poradzil ...
      kobieto !!! NIE DAJ SIE TERRORYZOWAC !!! wyprowadzcie sie gdzies dalej ... i
      musisz pogadac z mezem ... ja na pewno bym to zrobila ...

      a tak apropo dziecka to nie tak latwo jest mu wcisnac ze ma zla matke wiec o to
      sie nie martw ...

      trzymaj sie !!!
      • magda010 Re: blagam was ocencie to... 23.07.04, 17:04
        Ci Twoi tesciowie to jacys skonczeni idioci, wielkie szczescie w nieszczesciu,
        ze twoj maz jest z toba. musicie sie zupelnie usamodzielnic, prowadzic tylko
        wlasne zycie, bez ogladania sie na nich, z nimi utrzymujcie zdystansowane i
        przymusowe kontakty, nie zdawaj sie na nich w zadnym wypadku, nawet nie mysl o
        zastawianiu dziecka z tesciowa - dziecko jest wasze i dasz sobie rade sama z
        jego wychowaniem. po prostu olej chora kobiete, masz oparcie w mezu i nie
        dajcie sie zwariowac ani zniszczyc waszego wspolnego zycia i szczescia. a
        tesciowa najwyrazniej nie kocha rowniez swojego syna, skoro niszczy mu
        malzenstwo.
    • tomoe Re: blagam was ocencie to... 23.07.04, 22:13
      Sytuacja między Toba a teściami (a chyba najbardziej tesciową) jest nie do
      naprawienia, i uważam że nie ma sensu jej naprawiać. Ona się napewno nie zmieni.
      Skoro jesteście już na swoim, myślę że zrobiliście pierwszy krok w kierunku
      unormowania swojego życia prywatnego. Moim zdaniem powinnaś wyłączyć tę osobę z
      Waszego towarzystwa, szczególnie, ze zdaje się Twój mąż jest nie od tego. jeżeli
      ktoś jest toksyczny, nie warto się narażać na przestawanie z nim. Myślę, ze
      korzyści jakie mogliście odnieść z kontaktu z teściami było dużo mniej, niż wad
      całej sytuacji. Musisz nauczyć się oddzielić Wasze małżeństwo od teściów, i
      myśleć więcej o stosunkach Ty-mąż niż o relacjach Wy - tesciowie. nie rozumiem,
      po co rozważasz w ogóle możliwość zostawiania dziecka z teściową. po pierwsze,
      nie masz dziecka ;), po drugie, gdybyś zaczęła rozważanie od założenia
      "zostawianie dziecka z teściową absolutnie nie wchodzi w grę" i skupiła się na
      innych rozwiązaniach (a napewno są) od razu lepiej by Ci się zrobiło. Nie
      odwiedzaj jej, jeśli nie masz ochoty. Jesli ona rzuca słuchawką, Ty też rzucaj.
      Nie musisz być wobec niej miła ani niemiła, w ogóle nie musisz nic! ona Cię w
      ogóle nie powinna obchodzić, zobaczysz, to by dopiero podziałało na te panią jak
      zimny przysznic. I z mężem też nie wałkuj tego tematu, co ona o tobie
      powiedziała czy nie powiedziała. po tylu latach i tak wiesz, że nie było to nic
      miłego, a takie grzebanie wciąga Ciebie i jego w jakiś dziwny, niemal
      masochistyczny rytuał. Jeśli teściowa z całą swoją toksycznością zaczęłaby
      odbijać się od Was jak od ściany, wszystkim dobrze by to zrobiło. Musicie mieć
      własne życie. Pamiętam, ze przed ślubem moja rodzina tez była przeciwna mojemu
      mężowi, nie podobało jej się że zamieszkaliśmy razem, że się zaręczyliśmy bez
      powiadamiania ich i ze wzięliśmy ślub tylko cywilny, i to za granicą. Ale ja
      wiedziałam, że jak pozwolę matce wetknąć nos w nasze życie, to się już nie
      odczepi. Była na nas smiertelnie obrażona, żebyś widziała te awantury i płącze,
      ale byliśmy twardzi. nie chce do nas przyjeżdzac - jej sprawa, my serdecznie
      zapraszamy jakby co, a jak nie, to nie. No i po roku jej przeszło, zrozumiała,
      ze jesteśmy dorośli i mamy własny pomysł na zycie. A mojego męża obecnie hołubi
      i nosi na rękach ;) Tyle że moja mama jest mimo wszystko inteligentną kobietą i
      jak widac reformowalną, czego zdaje się nie można powiedzieć o Twojej teściowej...
      aha, i niech mąż, zamiast powtarzać Ci, co okropnego powiedziała o Tobie jego
      matka, powie Ci lepiej, jaka jesteś wspaniała i jak mu się podobasz ;). To Wam
      obojgu lepiej zrobi!
      pozdrawiam. Aśka
      • wawrz Do tomoe!!! 23.07.04, 23:19
        Tak czytam i czytam i stwierdzam ze mądra z Ciebie kobitka!!!!!!!!
        • woman-in-love Re: Do tomoe!!! 24.07.04, 05:43
          Wspaniałe słowa! (i treść)
    • destiny01 Re: blagam was ocencie to... 24.07.04, 18:55
      Proste słonko, Ty jesteś dla nich po prostu za biedna, teściowa pewnie marzyła
      sobie, że na starość ogródek i marcheweczka, a tu trzeba było pakować walizki i
      do usa na saksy jeździć, możesz być także za brzydka lub za głupia dla synalka.
      Ciesz się, że mężuś jeszcze jest po Twojej stronie, miałam koleżankę w podobnej
      sytuacji do Twojej i facet po licznych obronach ukochanej w końcu ją zostawił,
      bo ileż można. Olej teściową i zajmij się trochę samokrytyką, bo jak Cię Daruś
      zostawi to i GAPik odejdzie w siną dal i trzeba będzie wrócić na zakupy na
      bazarek! Pozdrawiam
    • dziewojka Droga Aniu :) 26.07.04, 19:23
      1. Zadziwia mnie, że pozwala na to Twój mąż!! Przed ślubem znał sytuację,
      bardzo jest przykre, że nie przyjął postawy, która wszak winna być ślubu
      następstwem- teraz mieszkam z NIĄ, chronię JĄ, jestem po JEJ stronie, bo ją
      kocham, bo jej wierzę, bo leży mi na sercu jej dobro.. W tak chorej sytuacji
      nie ma co dłużej trwać. Porozmawiaj z mężem. A jeśli zamierza słuchać się
      rodziców, nie ingerować, gdy traktują Cię źle (a wyraźnie wynika z Twojego
      postu, że jest tragicznie), nie bronić Cię przed przykrościami i pozwalac owej
      sytuacji trwać, to serce moje az krzyczy- CO TO ZA MĄŻ? Otwartości trzeba. Ślub
      to związanie ludzi kochających się. Kochający się ludzie są dla siebie podporą.
      2. Jeśli lata nie pomogły Twoim teściom w zaakceptowaniu Cię i w
      (przynajmniej 'neutralnym') włączeniu do rodziny, to zrezygnuj z nich. Nie
      związałaś się z nimi, a z ich synem. Dziewczynko droga, robisz sobie wielką
      krzywdę pozwalając sytuacji trwać. Teściowie nie są potrzebni do życia, do
      miłości, do małżeństwa! Owszem, cudownie, gdy pokochają, przyjmą, wspierają.
      Ale gdy Cię odrzucają i poniżają, to.. PO CO? Możesz (naprawdę możesz!) zerwać
      z nimi kontakty. Niech nie zatrują Ci życia. Nie mają prawa do tego. Jesteś z
      mężczyzną którego kochasz, a nie z jego rodzicami. Dzieci nie muszą mieć babci.
      Mogą miec jedną, mogą dwie, mogą wcale nie mieć, babcia to urokliwa i wazna
      funkcja i wspaniale miec ją kochaną, ale to nie jakiś obowiązek. Dzieci będą
      wasze, a nie Twoich teściów. Nie martw się i nie bój, kochający rodzice
      wystarczają dziecku :)
      3. Jeśli przeżywałaś tak silne załamanie, jeśli jesteś słaba, a wydaje mi się,
      że jesteś (to nic złego, żadnego wartościowania) to warto nabrać gdzieś sił i
      zdystansować się. Może jakaś terapia, grupa wsparcia, przyjaźń? Nabrać sił i
      odbudować swoje życie na zdrowych podwalinach. BEZ TEŚCIÓW- czy nie brzmi
      dobrze w owej sytuacji? :)
      4. Rzecz jasna, mąż rodziców nie musi odtrącić, ale czy nie powinien
      ZAREAGOWAĆ? Krzyknąć im w twarz- to moja ukochana kobieta i dajcie już spokój
      waszej antypatii!! Biorąc ślub z pewnością spodziewał się tego, co będzie. MUSI
      się zdeklarować. I nikt nie mówi, że to przyjemne i lekkie. Ale miłość to też
      OBOWIĄZKI wobec partnera. Niech spędza czasem trochę czasu z rodzicami jeśli
      chce. Ale Ty nie musisz. Nie powienien pozwalać im wyzywać Ciebie czy obrażać.
      To godzi w samo serce uczucia. Ty natomiast możesz pojechać z nim daleko i
      nigdy więcej ich nie spotkać. Naprawdę MOŻESZ. Choćby to nie wiem jak było
      trudne- szczęście ma swoją cenę- warto po nie sięgnąć.
      5. Żeby nie było, że się mądruję :) Wkrótce biorę ślub. Teściów mam podobnie
      strasznego pokroju. Przeszukiwali narzeczonemu rzeczy, sprowadzali mu ludzi do
      mieszkania, żebym nie mogła go odwiedzić, kazali wybierać- ona czy pomoc
      finansowa (jesteśmy studentami), szpiegowali, obrażali, odradzali, wiele
      usłyszałam przykrych słów, może nie obelg, bo to (co za paradoks)
      ludzie "kulturalni", ale przepłakałam prawie dwa lata. Mój ukochany zawsze mnie
      bronił, pomagał mi, wybierał mnie, gdy tylko stawiali jakieś ultimatum, rzucał
      słuchawkę, gdy dzwonili, by sprawdzać czy jest gdzieś ze mną itp. Prawie dwa
      lata psuli nam miłość, odebrali wszelkie beztroski i cudowne uniesienia
      pierwszych chwil zakochania, ale już dość, nie zaakceptowalismy się wzajemnie.
      Jest jasne, że więcej się nie spotkamy, wiedzą, że nie poznają wnuków, wiem, że
      nie będę ich odwiedzała wraz z mężem. Nie przyjadą nawet na ślub, zdeklarowali.
      Inną kwestią jest, że nie byliby zaproszeni. Żeby nie psuć tego cudownego
      dnia :) I atmosfery- co czynili zatwardziale, aż na głowie
      dwudziestoparoletniej dziewczyny pojawiły się siwe włosy i objawy nerwicy w
      klatce piersiowej. DOŚĆ, powiedziałam i poczułam Niezwykłą Lekkość- odciążenie,
      odtrucie, świeże powietrze :)
      6. I życzę Ci tego samego- zdrowej atmosfery, dużo miłości, siły do walki,
      odpowiednich metod zakonczenia tej jakże chorej sytuacji.
      7. Ściskam mocno i życze powodzenia :)
      Beata
    • tereskat Re: blagam was ocencie to... 26.07.04, 21:37
      ciekawa jestem gzie mieszkasz ja w New York musisz byc dzielna i nie pozwalaj
      sie obraza czy ignorowac rob to jednak z kultura i nie chowaj glowy w piasek
      napisze wkrotce moje dziecko sie budzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka