stonkaa
20.08.04, 01:04
Jestem mężątką od 7 miesięcy. Mam synka który był jak najbardziej planowy.
Mam jednak wątpliwości, czy dobrze zrobiłam, że wyszłam za mąż. Że mam synka
nie żałuje. Kocham go nad życie, jego ojca zresztą też. A jednak są pewne
problemy. Dzisiaj pokłóciliśmy się o to, że wypiłam piwo z przyjaciólką, o on
nie. Najpierw popłakał, a potem się do mnie rzucał, tzn. złapał mnie z ręke,
mam siniaka a w konsekwencji przeniósł się do pokoju obok. Na całą noc,
dziecko zostawił mi. Teraz siedze sama jest mi źle, dodam, że mieszkamy z
moimi rodzicami. Ogólnie to bardzi go kocham,chciałam, żeby przyszedł do
mnie, ale on wybrał drugi pokój i drugie łóżko. Znamy się od 2 lat, po 7
miesiącach znajomości były zaręczyny, po ośmiu decyzja o dziecku a po roku
wzięliśmy ślub. Czyżby to jednak nie było to??? Nie żałuję, ale czy do końca
już bedę zmuszona na takie sceny??? Proszę o jakieś rady jeśli byłyście w
podobnej sytuacji. Aha, dodam jeszcze, że takie scemy i kłótnie to u nas
często się zdarzają i wcale nie chodzi o alkohol.