Dodaj do ulubionych

wyrzuty sumienia

18.11.04, 12:21
NO i co ja mam robić z tą moją mamą? Problem podobny do wielu innych. Tak w
skrócie to przez 3 lata po ślubie mieszkalismy z moimi rodzicami ( my na
górze). Czasem bylo tragicznie, troche głośniej i juz mama stukała w
kaloryfer, dziecko wieczorem płakało to sie darła z korytarza ze chce miec
spokoj, poza tym moj ojciec pije, czasem wstyd znajomych do domu zaprosić. Z
drugiej strony mama bardzo pomagala przy dziecku, zawsze moglismy na nią
liczyć. Od pół roku mieszkamy osobno. Mama przyprawia mnie o takie wyrzuty
sumienia ze hej. Opowiada wszystkim ze ją opuściłam, ze nie ma w nikim
podpory, ze zostala sama w wielkim domu, ze ja okradna, mąż alkoholik itd.
Staram sie ja odwiedzac 2,3 razy w tygodniu. wydzwania do mnie codziennie,
słyszę ten smutek w głosie i żal, opowiada ze jest sama, nie ma kto jej
napalic, siedzi w zimnym domu, ojciec jakies długi narobił, no i kiedy
przyjade. Mój mąż mówi ze to chora sytuacja i ze tysiace ludzi na swiecie
zyje samych. Ale to moja matka i zal mi jej. Co robic, kobitki doradzcie bo
zwariuje. Czego bym nie robiła gdzie nie jechala to mysle o tej biednej mamie
ktora siedzi sama. Czy jestem nienormalna?
Obserwuj wątek
    • kasiuncia25 Re: wyrzuty sumienia 18.11.04, 12:37
      To normalne że martwisz sie o mame i sie nią przejmujesz ale również normalne
      jest to ż dzieci w pewnym wieku zakładają rodziny i wyprowadzają sie z domu i
      Twoja mama musi to zrozumieć i zaakceptować.
      Tu pewnie chodzi o to że nie jesteś już jej małą dziewczynką i trudno jest jej
      sie z tym pogodzić. Nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia bo przecież jej pomaasz
      wmiare swoich możliwości. Poza tym ona ma swoje problemy co jeszcze pogarsza
      jej samopoczucie. Może jeśli czuje sie samotna to kup jej pieska albo kotka
      (jestem poważna i nie nabijam sie), czasami to pomaga.
      Nie zadręczaj sie, myśle że postępujesz właściwie, masz prawo do własnego życia
      a mamie pomagasz i często ją odwiedzasz.
      Pozdrawiam
    • xapur To przecież normalne, że dzieci odchodzą tworząc.. 18.11.04, 23:51
      nową rodzinę. Nawet jest coś o tym w Nowym Testamencie. Moim zdaniem taka
      sytuacja jest najlepsza. Sam marzę o tylko własnym lokum.
      • kalina33 Re: To przecież normalne, że dzieci odchodzą twor 19.11.04, 09:23
        Pewnie macie dużo racji. Ale juz nawet raz usłyszałam ze to jest moja zapłata
        za to wszystko dobro co mi przez całe zycie dawała. Można sie załamać. Pewnie
        to okrutne co napisze ale chociaz kocham matke to czasem nie chce mi sie tam
        jechac wiedząc jakie czekaja na mnie pretensje i żale. Macie też tak?
        • anula36 Re: To przecież normalne, że dzieci odchodzą twor 19.11.04, 09:34
          pewnie ze tak. jak sie ma toksycznego rodzica to sie milosc miesza z
          nienawiscia.
          W sferze fizycznej sprawa jest jasna - mieszkac osobno to podstawa. W sferze
          psychicznej to warto czasem pogadac z jakims fachowcem ( psychologiem) mozemy
          ci tu duzo rzeczy napisac,zebys sie nei przejmowala ale w takiej sytuacji
          potrzebujesz po prostu stalego wsparcia psychicznego,zeby byc asertywna i nei
          dac sie zmanipulowac. A twoja matka z tego co piszesz ma w tym duzo wprawy.
          Zreszta co sie dziwic lata zycia z alkoholikiem ja tego nauczyly.
          Duzo by o tym pisac... jedenym sklowem-problem tak naprawde tkwi w glowach i
          tam go trzeba rozwiazywac.
    • an_ni Re: wyrzuty sumienia 19.11.04, 10:05
      nizel szantaz emocjonalny
    • aleksandrynka Re: wyrzuty sumienia 19.11.04, 11:59
      NIE, NIE JESTEŚ NIENORMALNA, tylko przez całe zycie pielęgnowałaś w sobie
      nieuzasadnione poczucie winy podsycane umiejętnie do tej pory przez Twoją
      matkę - terrorystkę. Ona oczekuje, ze będziesz zyc dla niej, zyć jej zyciem, a
      to najgorsze, (no, prawie), co może mama zafundować swojemu dziecku. Pragnę
      przypomnieć Ci, dla ostudzenia emocji i poczucia winy własnie, że ta pani jest
      dorosła. Co więcej, jak każdy dorosły człowiek dokonuje w zyciu pewnych
      wyborów, i - UWAGA: bierze za nie odpowiedzialność! Co by więc nie mówić to jej
      sprawa, że ma tak, jak ma, niestety. Ona ma wbrew pozorom mnóstwo możliwości,
      może na przykład opuścić męża, skoro tak z nim cierpi. No ale sprawy
      zależności alkoholik - partner to inna bajka. W każdym razie, co chcę
      przekazać - zadbaj o siebie i nie dawaj sobie wmawiać, że jestes niewdzięczna,
      ze powinnaś matce poświęcać maksimum czasu, że ją opuściłaś (sic! - a jak
      inaczej???). Masz swoją rodzinę i ona jest dla Ciebie najważniejsza, to jej
      powinnaś poświęcać swój czas i energię, a nie tracić ją na użeranie się z
      wiecznie niezadowoloną matką - frustratką. Z tego co piszesz i tak mnóstwo dla
      niej robisz, jak na mój gust za dużo. Ogranicz swoja obecność w jej życiu (a
      raczej jej obecność w Twoim zyciu) bo sie "spalisz", nie dasz rady, tym
      bardziej, że Wasze relacje nie są radosne i najprzyjemniejsze. Znasz ją i może
      juz do Ciebie dociera, że co byś nie robiła, to i tak zawsze za mało. Jak dla
      mnie więc nie warto się bardziej starać... A że mama siedzi sama to jej wybór,
      powtarzam to raz jeszcze. Niech to do Ciebie dotrze, nie rób sobie wyrzutów. Na
      świecie żyje mnóstwo ludzi, można wyjść do nich, pogadać, razem się pomodlić
      czy uszyć kołdrę, nie wiem, w każdym razie na pewno nie wolno jej wpędzać cię
      dalej w poczucie winy, osaczać i wymagać wyłączności. Tak na marginesie -
      przecież sama chciała mieć spokój? Widocznie ludzie jej przeszkadzaja, a Ty
      jesteś po prostu najbardziej dostępnym, darmowym "chłopcem do bicia", i ciężko
      jej, że nie ma komu truć i zawracać głowy.
      Twoja mama to toksyczna osoba i zdrowiej dla Ciebie, żebyś nie przebywała z nia
      tak długo, nawet w myślach. Nie jestes niczemu winna!

      Jeszcze coś opowiem:
      Moja babcia to właśnie toksyczna osoba, choć sytuacja trochę inna. Kiedy byłam
      mała robiła łaskę, że ze mną w awaryjnych sytuacjach posiedziała (w innych
      rodzice nawet jej nie prosili znając jej nastawienie). Kiedys na przykład tata
      się spóźnił z pracy, mama musiała wyjechac. Kiedy wrócił zastał ją (babcię) w
      drzwiach ubraną, ja zakupana płakałam w łóżku, a ona miała pretensje, że już
      późno a ona musi mężowi podac obiad. Teraz ta kobieta opowiada, że mnie
      wychowywała...
      Dziadek umarł kilkanaście lat temu i nagle kobieta została sama. Początkowo
      rodzice pomagali jej, przez jakiś czas mieszkała nawet z nami, ale w końcu
      musiała zacząć żyć samodzielnie (też były histerie - własna córka mnie nie
      chce! No ale ile tak można? 2 dzieci, rodzice plus ona na 47 metrach, a jej
      niemałe mieszkanie puste). Odwiedzaliśmy się nawzajem, ale te wizyty stawały
      się co raz bardziej męczące - starsza kobieta gadała niesamowite głupoty, od
      których uszy puchły, (mówiła tez głośno, co baaardzo meczące), w jej
      opowieściach ludzie są źli, źli, źli, pazerni, podstępni. Książek nie czyta,
      siedzi w domu i się nudzi. Koleżanek nie zaprasza, bo jej kawę wypijają i
      ciastka wyżerają. Nie ważne, że może sobie z nimi pogadać, że ma kasy na tonę
      ciastek, po prostu nie zaprasza tych chciwych bab bo one chcą ją tylko objeść.
      Moja mama po każdej wizycie bardzi cierpiała, bo z jednej strony żal jej było
      tej kobiety, samotnej i pogubionej, a zdrugiej nie mogła dojść do równowagi po
      kilku godzinach sączenia jadu krzykliwym tonem. I stopniowo pozbyła sie
      poczucia winy uznająć, że to nie jej wina właśnie, że jej matka nie potrafi
      współżyć z ludźmi. Moja mama nie ma ochoty wysłuchiwać takich rzeczy i tracić
      chumor na resztę dnia. Dodam, że teraz KAŻDE spotkanie kończy się opowieścią,
      że całe zło tego świata to ŻYDZI. I tak dalej. Każde, urodziny, gwiadka, dzień
      babci, zawsze nawraca nas na jedyny słuszny światopogląd - żydzi be. Karmi się
      jakimiś gazetami na ten temat, nasz dziennik, nasza polska, nie wiem co
      jeszcze. My nie wiemy, nie czytamy, ale ona nam powie....
      Przyznaj teraz sama - chyba jesteśmy usprawiedliwieni, że kontakt z nią polega
      tylko na zwyczajowych odwiedzinach 2 - 3 razy w roku w święta? To dla naszego
      zdrowia i dobrego samopoczucia. A ona niech sobie czyta, niech się podnieca, my
      nie mamy ochoty tego wysłuchiwać. Ona nie jest w stanie uszanować nawet
      wigilijnej kolacji, tylko widząc Kwaśniewskiego w tv serwuje nam rewelacje,
      jaki to sprzedajny zyd. A tu karp, kolędy... Fajnie, nie?

      Przepraszam, że się tak rozpisałam na swój temat, ale zrobiłam to tylko żeby
      zobrazować, jak może wygladać obcowanie z chorym czowiekiem, jak może zatruć
      najprzyjemniejsze chwile, odebrać radość rodzinnego spotkania. Dostaję gęsiej
      skórki,że moj syn za kilka lat będzie na gwiazdkę wysłuchiwał zyczeń
      przeplatanych nacjonalistycznymi hasłami. Koszmar. Ale będę walczyć, żeby
      babcia się przymknęła, bo na pewno nie zrozumie, o co chodzi, ale przynajmniej
      może zamilknie.

      I Ty też nie dawaj się stłamsić i zagadać, możesz mamie co jakiś czas pomóc,
      odwiedzić ją, ale nie jest Twoim obowiązkiem być na jej każde zawołanie, co
      więcej, będziesz usprawiedliwiona jesli nie będziesz chciała się spotykać w
      momencie, gdy te spotkania będą Cie ranić, psuć dobry nastrój, dołować,
      przygnębiać. Nie tak ma wyglądać relacja dorosłej córki z mamą.

      Pozdrawiam serdecznie!
      • xapur Też znam podobną sytuację. 20.11.04, 16:51
        Teraz to już przeszłość, ale jeszcze nie dawno była bardzo uciążliwą
        teraźniejszością. Niestety ludzie na starość często robią się gderliwi i mają
        różne dziwactwa. Dlatego czasem trudno z nimi wytrzymać nawet pomimo dużego dla
        nich oddania. Myślę, że sposób postępowania i zalecenia przedstawione przez
        aleksandrynkę mogą być pomocne.
        • xapur Jeszcze jedno. 20.11.04, 16:54
          Tak mi się przypomniało - ciekawe dlaczego antysemityzm tak łatwo oddziaływuje
          na starszych? Nie mówię, że tylko na nich, ale mam wrażenie, iż w tym przypadku
          szczególnie łatwo jest przyswajalny. Może czarno-białe widzenie świata jest
          niezbędne do równowagi pyschicznej i bardzo ułatwia egzystencję? Stąd to
          szukanie prawdy absolutnej i wrogów odpowiedzialnych za wszystko co się ludziom
          nie podoba.
          • anula36 Re: Jeszcze jedno. 20.11.04, 17:01
            to raczej taki psychologiczny mechanizm w stylu "kto jest winny wszystkich
            nieszczesc naszego narodu" no przeciez nie POlacy tylko ci obcy co sie panosza
            i szkodza.Poza tym wrog "zewnetrzny" zbliza;)
            Zydzi tacy sami dobrzy jak Chinczycy ,Wietnamczycy itp.A antysemityzm jest
            naprawde powszechny w POlsce.

            Pisalam o tym prace magisterska ( Stosunek POlakow do obcych etnicznie)wiec cos
            tam jeszcze pamietam:)
            • aleksandrynka Re: Jeszcze jedno. 20.11.04, 20:44
              Tak jest, ale babci się tak na starość porobiło. W zasadzie nie wiem, jak to
              się zaczęło... Najpierw czytała jakies pisma dla kombatantów a raczej
              wojskowych (dziadek pułkownik), potem gdzieś musiała trafić na te swoje
              wspaniałe gazety i się wciągnęła. To prosta osoba, nie ma pojęcia o świecie, w
              zyciu nosa z garów nie wychyliła (oprócz pracy w przedszkolu). Zero
              zainteresowań, zero przyjaciół, na coś więc musi zwalić swój "ciężki" los i
              wypełnić godziny samotności... Siedzi i główkuje, nakręca się i potem nam
              te "mądrości" wykłada jako prawdy objawione i absolutne. To takie jej dogmaty.
              Ech...
              • anula36 Re: Jeszcze jedno. 20.11.04, 23:15
                jesli moge sie pomadrzyc:)
                Zmiany charakterologiczne ludzi starszych,oprocz faktu zmiany osobowosci, maja
                b. czesto rowneiz podloze fizjologiczne - zlogi miazdzycowe w naczyniach
                mozgowych, spadki cukru we krwi uszkadzaja szare komorki, myslenie zaczyna
                szwankowac a "nakrecanie" i slepe tkwienie przy raz obranych pogladach - robi
                sie powszechne.
                • kalina33 Re: Jeszcze jedno. 22.11.04, 09:44
                  Dzięki dziewczyny,to fajnie tak przeczytać ze nie jest sie odpowiedzialnym za
                  cale zło jakie spotkało m.mamę. Pewnie długo czasu minie zanim sie wszyscy
                  oswoimi z taką sytuacją ( mieszkamy sami od niedawna). Chociaz nie wiem, bo
                  charakterek mamy sie nie zmieni. Wiecie ze musze ja oszukiwać np. ze w
                  niedziele mam zajęcia (studiuje zaocznie) chociaz ich nie mam zeby spedziec
                  niedziele tylko z meżem i synem. A jak wieczorem do niej dzwonie to rozmawia
                  przez telefon tylko z moim synem (4 lata) i słysze jak mówi do niego ze babci
                  nie musi odwiedzać. A mi przy każdej okazji dodaje ze obcy ludzie przyniosą
                  jej szklanke wody jak bedzie leżeć w łóżku. Dziewczyny ja to jakoś przeżyje,
                  chociaz koszutuje mnie to dużo nerwow i potem nie moge sie wyluzowac gdy jestem
                  z rodziną ale powiedzcie mi tylko jak mam na takie cos reagować, co ODPOWIADAĆ
                  sensownego zeby zrozumiała (lub nie).
                  • xapur Re: Jeszcze jedno. 22.11.04, 09:56
                    Nie jestem dziewczyną, ale ci odpowiem ;). Chociaż odpowiedź ta raczej cię nie
                    usatysfakcjonuje. Otóż myślę, że nie idealnej formułki co powiedzieć w takiej
                    sytuacji. Kazdy przypadek trzeba rozpatrywać osobno. Chyba przydałby się
                    psycholog. Może coś sensownego doradzi.
            • xapur Re: Jeszcze jedno. 22.11.04, 10:26
              Podoba mi się twoje podejście, choć ja bym je zawęził. Zamiast narodu użyłbym
              słowa człowiek. Czyli kto jest winny tego, że jest mi źle? Przecież nie ja sam!
              Trzeba kogoś znaleźć. Wtedy łatwiej żyć. Ciekawi mnie tylko skąd się bierze ten
              uparty antysemityzm, a przede wszystkim jaką korzyść mają ci co go krzewią?
              Ktoś przecież kolportuje te pisemka i ulotki do kościołów (lub pod kościołami) -
              to chyba ulubione miejsca. Po co?
              • anula36 Re: Jeszcze jedno. 22.11.04, 12:15
                bo zydzi sa obecni od zarania dziejow w naszej rzeczywistosci to ten typ ludzi
                troche znanych ale wystarczajaco malo,zeby tworzyc o nich legendy.
    • weronikarb Re: wyrzuty sumienia 22.11.04, 13:24
      Witaj
      Oj mialam bardzo podobny przypadek z moja mama. Nabawilam sie przez nia
      nerwicy, gdy bylam w ciazy to przez nia plakalam prawie codziennie. Wtedy maz
      zabronil mi do niej jezdzic oraz pierwszej sie nie kontaktowac, a jak sie
      pytala kiedy przyjade to mialam mowic :jak maz mnie przywiezie" wyglada to
      tragicznie, ale wiesz jak poskutkowalo? Ja spokojniejsza a mama sobie
      uswiadomila jak to naprawde jest byc sam. Teraz jest super, jezdze czesciej niz
      wczesniej i z ochota. Pomogamay sobie nawzajem. Mysle ze Twojej mamie jest tez
      potrzebny wstrzas aby zrozumiala ze Ty jej nie opusicila ze TYLKO sie
      wyprowadzilas ale ze zawsze moze liczyc na Ciebie >
      • kalina33 Re: wyrzuty sumienia 25.11.04, 09:42
        Dzięki weronikarb. Moze i u mnie to poskutkuje. Rzeczywiście chciałabym zeby
        mama zrozumiała ze jej nie opuściłam tylko wyprowadziłam od niej. A przecież to
        dwie różne sprawy. Napisze niedługo jakie sa rezultaty. Buziaczki.
        • cytrusowa Re: wyrzuty sumienia 25.11.04, 12:16
          no ja sie nie bede rozpisywać, ale sytuacja jest podobna.
          Od kiedy wiem, że moja mamusia to toksyczna mamusia, z checią poczytalabym na
          ten temat. Wiem, ze jest taka ksiązka - czy ktos z was zna tytul i autora?
          Pozdrawiam i uszy do góry!
          • annb ksiązka 25.11.04, 13:00
            może ta?
            www.gwp.pl/
            TOKSYCZNI RODZICE
            Forward Susan
            • cytrusowa Re: ksiązka 26.11.04, 19:09
              może to i ta książka. dzięki bardzo:-)
    • morphea1 Re: wyrzuty sumienia 26.11.04, 18:13
      ja mialam tak samo zanim sie wyprowadzilam- wydawalo mi sie ze niesamowicie
      krzywdze moja mame od niej sie wyprowadzajac i , co gorsza, zostawiajac ja
      kompletnie sama... Nawet bylam u psychologa. Moja mama jest z
      tych "toksycznych" i kiedy juz tak opowiadalam pani psycholog co ja mam zrobic
      to ona sie mnie zapytala czy moja mama jest niepelnosprawna? Ja- zglupialam...
      I pani psycholog zaczela mi tlumaczyc ze przeciez ona ma swoje zycie a ja swoje
      i to co robie jest ok, nie mam obowiazku czuc sie winna za to ja chce zyc!!!
      A poza tym zaproponowala mi psychoterapie.... :)
      Myslalam ze po tym co jej opowiem o mamie zapropnuje to raczej jej a tu prosze-
      okazuje sie ze nie do konca wszystko ok ze mna...
    • jazz_b Re: wyrzuty sumienia 26.11.04, 19:55
      A co bys powiedziala na to,ze moja jest na wozku inwalidzkim i jest na lasce
      mojego ojca a ja "za chlebem i sercem" wyjechalam za granice.
      Ja dzwonie codziennie,przysylam pieniadze i pomagam jak tylko moge a i tak
      uwazam,ze moja mama jest najdzielniejsza i najwspanialsza matka na swiecie bo
      sie nie skarzy.Ciagle walczy ze swoja choroba i wierzy,ze bedzie dobrze.A my
      sie nawzajem wspieramy.
      Ludzie czasami nie zdaja sobie sprawy z tego szczescia jakim jest zdrowie i
      niezaleznosc od drugiego czlowieka iposiadanie dochodow na spokojne
      zycie.Trzeba to doceniac bo naprawde moze byc gorzej a nie narzekac!
    • miriam_b Re: wyrzuty sumienia 26.11.04, 21:07
      wiesz co??ja jeszcze mieszkam z rodzicami...ale moja mama miała taki
      problem...podobny.,...babcie miałam przekochaną ale tak straszne zawsze się
      żaliła(mieszkała z kuzynką i jej rodzicami)że sama jest nikt do niej nie
      przyjdzie pogadac ,cały dzień sama siedzi nie ma sie do kogo odezwać sama musi
      do sklepu bo ciotka jej zakupów nie robiła...i zawsze strasznie smutno
      mówiła ...jak ja bym chciała do was...a moja mama nie mogła 4 pokoje ale dwoje
      dzieci male mieszkanie ogólnie pokoiki klitki,tata wiecznie pracujący i to
      niespecjalnie lubił moją babcię...i teraz babcia zmarła już dawno ale wiesz????
      jakbym była starsza wtedy to bym sama po babcie pojechała i zabrała ja stamtąd
      nawet jakbym miała spać z nią na tapczanie..strasznie teraz tego żałuję i moja
      mama też:(
      • anula36 Re: wyrzuty sumienia 26.11.04, 21:32
        i najprawdopodobniej babcia zaczelaby narzekac ze ciasno,ziec jej nei lubi,nie
        ma z kim pogadac i jak ona chcialaby do kuzynki.
        Pracuje ze starymi ludzmi i non stop przerabiam takie numery.Narzekanie
        najczesciej sluzy zwroceniu na siebie uwagi.
        Starsi ludzi ebardzo latwo i szybko degraduja sie psychicznie i fizycznie jesli
        nei maja stalych choc niewielkich obowiazkow- np.zakupow.
        Wierz mi dopoki nie zobaczylam jak to wyglada od podszewki-myslam dokladnie tak
        jak ty.
    • iwosia opuszczone gniazdo 28.11.04, 00:28
      każda matka powinna przyzwyczaić sie do tego, że jej pisklęta kiedyś opuszczą
      gniazdo i dom ,który przez ponad 20 lat wypelniały rozmowy, krzyki i wrzaski,
      teraz trochę się uciszy i zubożeje. Ale każdej mamie jest trudno, mojej tak
      samo. Głupio jest mi czasem w ogóle nie przychodzić, ale gdy nie mam czasu, i
      tak idę, bo później mama narzeka, że jej nie odwiedzam, że o niej zapomnialam,
      że nie jest juz do niczego potrzebna... Rozumiem ją, ale ona też powinna
      postarać się mnie zrozumieć. Zaczęłam swoje życie, mam duzo spraw, mało
      czasu... ale na próżno to gadanie... Te nasze mamy musza po prostu dojrzeć same
      do tego, że już nie jesteśmy dziećmi. Ale nie możemy ich przyzwyczajać, że
      będziemy na każde zawołanie, bo potem będzie jeszcze gorzej się oderwać. Mama
      powinna się powoli przyzwyczajać, że wizyty będą coraz rzadziej. Niech sobie
      przypomni swoją młodość. Na to wszystko potrzeba czasu...
      • kalina33 Re: opuszczone gniazdo 29.11.04, 12:27
        No moja mama ciągle to samo, ze nie mam dla niej czasu ze jest sama. W
        niedziele myślała ze przyjedzeimy na obiad ale mielismy miec gosci, wiec juz
        rano dostalam sms ze lezy bo przekrecila noge. Nawet nie odzwonilam dziewczyny
        bo juz czasem brak mi słów. Napisalam sms ze do nas własnie przyjechali
        znajomi. I na pewno usłysze ze sasiadka albo obcy ludzie musza jej szklanke
        wody podac ( trzese sie jak to słyszę) bo na córke nie może liczyć. Teraz noga
        wczesniej osa ją użądliła, i tak co chwila coś, a ja powinnam za każdym razem
        przyjeżdżać. Niestety nie mam takiej możliwości. I tak wystarczającą kłócimy
        sie o to z mężem.
        • tomoe Re: opuszczone gniazdo 02.12.04, 12:46
          Droga Kalino!!!
          Twoja mama nie zauważyła, że jest już dorosła. Zdecydowanie nie chce przejąć
          odpowiedzialności za swoje życie. Rozumiem, ze czuje się tak straszliwą ofiarą
          Twojego taty, ze to ty masz się nią opiekowac. Moim zdaniem powinnas być twarda.
          Taki rodzić potrafi zrobić wielką krzywdę. Już jak widać szkodzi Twojemu
          małżeństwu. Nie jesteś zła dla matki, jak jej nie ulegasz. Wręcz przeciwnie, im
          prędzej sama weźmie odpowiedzialność za siebie, tym lepiej dla niej. Najlepiej w
          takich przypadkach się wyprowadzić, choć to drastyczna zmiana w zyciu - ale nam
          bardzo dobrze robi to, że moja mama jest 120 km od nas, a teściowa 300...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka