maciejkaa3 01.12.04, 13:09 ...uderzył Was drogie Panie Wasz mąż, narzeczony, chłopak... (w twarz, w złości) ..jeśli tak, to co było potem.. jak się zachowałyście (przepraszał, b. żałował tego czynu..) pozdrawiam.. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maja45 Re: Czy... 01.12.04, 13:15 Gdyby mój mąż uderzyłby mnie w twarz ( lub gdziekolwiek indziej) , to byłby to jego ostatni kontakt ze mną. Jego reakcja mało by mnie obchodziła. Pozdrawiam. Marta Odpowiedz Link
oxygen100 Re: Czy... 01.12.04, 13:35 oooooooooooo!! nie pomyslalabys jak bardzo bys skrzywdzila wtedy dziecko???? Odpowiedz Link
maja45 Re: Czy... 01.12.04, 13:41 A Twoim zdaniem oczywiście lepiej jest jak tatuś pierze mamusie na oczach dziecka-to z pewnosćia bardziej elegancki widok, niz karmienie piersią, bo nie odbywa się na oczach estetek o wysublmowanym poczuciu piękna. A tak serio, mogę sobie poteoretyzować bo mam fajnego i spokojnego męza. Pozdrawiam. Marta Odpowiedz Link
oxygen100 Re: Czy... 01.12.04, 14:17 O ile dobrze zrozumialam pytanie dotyczylo sytuacji jednorazowej w afekcie a nie przewleklej. Moim zdaniem lepiej jest jak ludzie wioda sielski bezkonfliktowy zywot otoczony wianuszkiem dziatek. Ja nie wiem jaka bylaby moja reakcja. Pewnie dalibysmy sobie po razie a pozniej poszli sie pobzykac. Ale to tez tylko teoria bo moj slubny jest przeciwnikiem wszelkich form przemocy. Odpowiedz Link
maja45 Re: Czy... 01.12.04, 15:34 Nie ma jednorazowych sytuacji w afekcie-zasada jest bowiem taka-raz podnióśł rękę, podniesie i drugi, bo tabu zostało przełamane, a pretekst zawsze się znajdzie.Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania. Marta Odpowiedz Link
xapur Do maji45. 01.12.04, 15:38 Najczęściej jest tak jak piszesz, ale nie w tym rzecz. Pytanie w wątku brzmi: "CZy uderzył was mąż...?" Czyli jest tu jednoznaczne wskazanie na jednorazową sytuację. Gdyby było inaczej pytanie brzmiałoby "Czy bije was mąż?" Jak rozumiem autora wątku interesuje jedynie incydentalny przypadek. Odpowiedz Link
maciejkaa3 Re: Do maji45. 01.12.04, 15:59 Dokładnie to autor miał na myśli.. Zdarzyło się raz... I dla mnie to ogromny szok aż wstyd.. Odpowiedz Link
maja45 Re: Do maji45. 01.12.04, 16:03 Zatem jednoznacznie odpowiedziałm, że jak dla mnie incydentalny jak piszesz wypadek byłby ostatnim wypadkiem, bo z doswiadczenia( na szcęscie nie własnego ) wiem, ze takie sytuacje nie są jednorazowe, a ich bagatelizowanie( incydentalny wypadek...) żle się konczy. Mozemy dywagować na temat nazywania tego typu sytuacji, jednakowoż dla mnie są one jednoznaczne-nie ma przyzwolenia na przemoc w rodzinie , nic tego nie usprawiedliwia. Pozdrawiam, bo mimo wszystko fajnie się z Tobą rozmawia. Marta Odpowiedz Link
maciejkaa3 Re: Do maji45. 01.12.04, 16:15 ..mimo wszystko - dziękuję, chociaż temat rozmowy jest gorzki.. Zdaję sobie sprawę, też byłam/jestem zdania, że jeśli był ten pierwszy raz to ogromne szanse na powtórkę.. ..ale równocześnie jestem ciekawa czy taka sytuacja miała m-ce w innych związkach i czy tam "to" jednka nie okzało się regułą .. ( że skoro raz to..) To była sprzeczka, o byle co.. Serce mi pęka. Czuję się jak... jak sama nie wiem co, bo tak w życiu się nie czułam,. a teraz nazwać nie umiem Odpowiedz Link
maja45 Re: Do maji45. 01.12.04, 16:42 Maciejko-mogę sobie wyobrazić , co czujesz.Jak dla mnie nie ma nic gorszego, niz zranienie( nie wazne, czy fizyczne czy psychiczne) przez ukochaną osobę. Niepokojące jest to, że Twój partner uniósł się tak z błahego jak piszesz powodu. Być moze ma on jakiś problemy z którymi sobie sam nie radzi i dobrym wyjsciem byłaby pomoc specjalisty? Pozdrawiam Cię serdecznie. Marta Odpowiedz Link
maciejkaa3 Re: Do maji45. 01.12.04, 17:02 ..zmiana pracy, zmęczenie - to pewne, nadające sie na "problem" jaki ma. Inne? - nie wiem, nie znam ( lub nie dane mi było poznać )- ale czy to usprawiedliwia to co uczynił ? NIE ! Teraz nie będę dopytywać, nie mam nastroju, chęci i chyba takiej "powinności"... Człowiek całe życie poznaje drugą osobę... i niekiedy ze zdziwienia wyjść nie można - "jak to się mogło stać"... a było tak pięknie. Od wczoraj nic nie będzie takie samo i to też boli Odpowiedz Link
oxygen100 Re: Czy... 01.12.04, 15:52 Chyba jednak sa. Nie mozna kogos zabic dwa razy :))Noo chyba ze w amerykanskm filmie. A za przeproszeniem kto ustanawia zasady ze jak raz to i nastepny?? i dlaczego od razu wkladzasz wszystkich do jednej szuflady?? Odpowiedz Link
ewitek01 Re: Czy... 01.12.04, 14:04 dokładnie w moim przypadku również byłby to jego pierwszy i ostatni raz Odpowiedz Link
jenny1 Re: Czy... 01.12.04, 17:14 To o jeden raz za dużo...a co do mnie to nie wybaczyłabym nawet podniesienia na mnie ręki...na szczęście mój mąz to ostoja spokoju i takich dylematów nie mam,a wracając do rękoczynów ,czy to jednorazowych czy regularnych to ludzi , którzy swe problemy lub frustracje dnia codziennego rozwiązują siłą pięści unikam jak ognia i nie boję się powiedzieć co o nich myślę, a bywam wówczas delikatnie rzecz ujmując bardzo nieprzyjemna:/powiem Ci,ze znam kilka takich sytuacji podobnych do Twojej i tylko jedna z tych kobiet wróciła do jako takiej "równowagi psychicznej", z resztą bardziej z przymusu, bo co niby kochana rodzinka powie??no jak to tak? mąż Cię bije? ależ on jest tylko taki impulsywny biedaczek...zgroza:(((( a swoję drogą to walnęłabym go jeszcze mocniej w "gębę" i krocze, może by dotarło??:((( Odpowiedz Link
ena Re: Czy... 01.12.04, 21:33 droga Maciejko.. mi się coś takiego zdarzyło,ale samam też go uderzyłam w twarz,więc jesteśmy "kwita". Bardzo to jednak oboje przeżyliśmy,bo to jest straszne,że dwoje kochającyc sie ludzi potrafi tak się okropnie traktować.Ale w życiu bywa różnie, nie ma tylko pięknych chwil, a panie twierdzące,że by od razu od męża odeszły i takie tam,chyba nie wiedza co piszą. Przepraszam,ale trochę mi sie to wydaje mało prawdopodobne żeby przekreśłić wszystko przez taki błąd (bo my święte kobietki nigdy na naszych mężów nie podnosimy ręki, nigdy, przenigdy, prawda???). To będzie bolało,ale jeżlei mąż będzi ebnaprawdę żałował,to zobaczysz,że wszystko się ułoży. Myślę też, że nie oznacza to,że on już teraz bedzie tak zawsze.To ż ektos raz zbładził, nie oznacza,że będzie błądził zawsze. Wszystkie panie,które się ze mną nei zgadzają prosze o uszanowanie moich pogladów, tak jak ja szanuję Wasze. pozdrawiam Odpowiedz Link
tomoe owszem... 01.12.04, 23:47 ...a owszem, żałował. Za pierwszym razem .Równiez za drugim, trzecim. I za dziesiątym. Tylko ten dziesiąty raz to już nie było uderzenie w twarz, tylko kopanie po nerkach i ciągnięcie po podłodze za włosy. Trwało to 4 lata, o 4 za długo. Powiem Ci, co myślę. Każda rzecz ma swoje przyczyny, a przyczyny trzeba zdiagnozować. W przypadku tamtego faceta to było ewidentne skrzywienie osobowości, sprawa z góry przegrana. Więc diagnozuj, ew. weź się do tego z pomocą psychologa... ale moim zdaniem, jeżeli rzecz się powtórzy, to zwiewaj gdzie pieprz rośnie i chrzań a/ diagnozowanie b/ dawanie szansy c/ psychologiczną analizę jego charakteru itd e/ jego prośby i groźby. a jeśli dzieje się tak z jakiegoś błahego powodu, to zwiewaj tym bardziej. Uzywanie przemocy fizycznej wobez drugiej osoby zawsze jest alarmującym sygnałem. BARDZO. Odpowiedz Link
wilma_flinstone Re: Czy... 02.12.04, 11:04 odpowiedz w sumie oczywista. zostawic facta. ale to nie jest proste jak sie kocha(na dobre i na zle). ale chyba jedynie wlasciwe. ja jakby maz mnie uderzyl przy jakiejs klutni to nastepnym razem balabym sie cokolwiek powiedziec(jakbym wiedziala ze moze sie fkurzyc), bo mogloby sie to powtorzyc. polamaloby mi to serce. nie wiem co bym zrobila.(wiem co sluszne ale nie wiem jakbym sie zachowala). moj maz ma bardzo spokojny charakter. on nie umie sie nawet klucic ?!?! na prawde. (znamy sie dopiero 1,5 roku wiec moze jeszcze wyjdzie ale nie wydaje mie sie , bo jestem bardzo trudna we wspolzyciui jakby mial sie wkurzyc to dawnoby to zrobil). predzej chyba ja go spiore :) pozdroofka wilma Odpowiedz Link
verdana Re: Czy... 02.12.04, 11:29 Chciałam też napisać, ze następnego dnia wystąpiłabym o rozwód, ale się zastanowiłam. Jest cos takiego, jak przestępstwo w afekcie. Jeśli dostałabym za przesoloną zupę, niesprzątniete mieszkanie, "zdanie odrębne" od zdania męża, wydanie pieniedzy na coś co się mężowi nie spodobało, za oglądanie się za facetami itd. to byłby koniec definitywny. Ale.. Gdyby zastał mnie w łózku z innym facetem, gdybym w czasie ogromnej awantury krzyknęła mu np. "Bo ty w łóżku do niczego jesteś, Tomek był lepszy sto razy", gdybym skrzywdziła dziecko, a on stanął w jego obronie? No, to chyba zupełnie inna sytuacja. Odpowiedz Link