Dodaj do ulubionych

Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych?!?

13.12.04, 14:43
Jak to jest dziewczyny z Wami? Mając 2.... lata i męża, posiadacie osobnych
znajomych (tzn. on starych kumpli, Wy przyjaciółki sprzed wielu lat).
Posiadacie swe pasje, marzenia???? Spełniacie je, czy raczej zapominacie
o sobie, w końcu jesteście żonami swych mężów.
Według Was to narmalne gdy młoda kobieta ma męża, dom, znienawidzoną pracę
i nic poza tym??? Bo sama już nie wiem..... (W związku zazdrośc gra pierwsze
sktzypce).
Proszę, napiszcie mi jakie są Wasze doświadczenia, przemyślenia??? Czy to
porzypadkiem nie ja mam bzika uważając, że małżeńswto i miłość nie każde
wybierać i że MUSIMY pozostać sobą, by w końcu nie przestać istnieć????
Obserwuj wątek
    • kasian00 Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 15:03
      Nie wyobrażam sobie żebym miała żyć tylko dla męża. Oczywiście że mam swoich
      znajomych z którymi się soptykam i wspólnie wychodzimy na dyskoteki, do klubów
      czy inne imprezy.A mąż wtedy zostaje w domu i tylko po mnie przyjeżdża.
      Każdy z nas ma swoie psje i zainteresowania i nie można z nich rezygnować tylko
      dlatego że ma się mężą/żone.
    • merlott Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 15:18
      absolutnie oczywiste jest dla mnie, ze musimy miec swoje pasje, swoj czas,
      swoich znajomych, zarowno przed jak i po wejsciu w zwiazek. Malzenstwo ma
      wzbogacic nasze zycie, a nie nas ograniczyc. Mysle, ze jezeli wyrzeklybysmy sie
      wszystkiego co bylo przed, zabilybysmy wielka czesc siebie i musialoby to byc
      zastapione przez naprawde nie wiem jak wyjatkowy zwiazek, by nie odczuwac
      braku, by czuc sie nadal szczesliwym. Szczerze mowiac nie wiem czy taki zwiazek
      mialby na dluzsza mete szanse przetrwania.

      Inna rzecza jest oczywiscie kwestia czasu, a wlasciwie jego braku. Zazwyczaj
      kazda z nas spedza wiekszosc dnia w pracy i wlasciwie jedyne wolne chwile mamy
      w weekendy. Nie da sie w 2 dni spotkac wszystkich przyjaciol, pobawic sie w
      swoje pasje i pocieszyc towarzystwem meza (chyba ze robi sie to wspolnie). No
      ale to juz kwestia znalezienia odpowiedniego balansu.
      • xapur Podpisuję się pod wypowiedzią merlott. 13.12.04, 16:54
        "Inna rzecza jest oczywiscie kwestia czasu, a wlasciwie jego braku. Zazwyczaj
        kazda z nas spedza wiekszosc dnia w pracy i wlasciwie jedyne wolne chwile mamy
        w weekendy. Nie da sie w 2 dni spotkac wszystkich przyjaciol, pobawic sie w
        swoje pasje i pocieszyc towarzystwem meza (chyba ze robi sie to wspolnie). No
        ale to juz kwestia znalezienia odpowiedniego balansu."
        DOKŁADNIE.
    • an_ni Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 16:03
      w wiekszosci tak sie dzieje widze to po kolezankach a juz szczegolnie po tych
      co maja dzieci

    • koszatka1 Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 16:23
      Przeczytalam kiedys w Zwierciadle bardzo piekne zdanie: w zwiazku nie chodzi o
      to, zeby wszystko robic razem, tylko zeby kobieta i mezczyzna robili sami
      interesujace rzezczy i owoce tego przynosili do domu...Podpisuje sie pod tym w
      100%! Jesli malzenstwo ma polegac na tym,ze jedna osoba rezygnuje calkowicie ze
      swoich przyjaciol i pasji to nie jest to zwiazek ale wiezienie!!! Ja czasem
      wychodze sama na impreze i zawsze bardzo sie ciesze, ze wracam do domu, do
      mojego faceta. Tak samo kiedy on gdzies wychodzi z kumplami to lubie pobyc
      sama, lubie sie troche za nim stesknic. On bardzo lubi jezdzic w gory, wyjezdza
      kilka razy w roku i nie wyobrazam sobie zebym mogla mu tego zabronic, tak jak
      nie wyobrazam sobie by on nie pozwolil mi isc na impreze z przyjaciolkami...A
      tak, kiedy spedzamy troche czasu osobno, to potem bardziej sie za soba
      stesknimy i wspolny czas jest prawdziwa radoscia.
    • oxygen100 Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 18:12
      Niestety sielanka nei trwa wiecznie. Pasje i znajomi sa do czasu. W pewnym
      momencie a mowie na wlasnym przykladzie ludzie:
      a)sa wiecznie zapracowani i zajeci zarabianiem kasy
      b)porozmnazali sie i nie maja czasu dla nas bo dzidzia
      c)pozabierali tylki w troki i powyjezdzali
      w sumie tak czy inaczej wszyscy dbaja o ciepelko swoich kurwidolkow a nie o
      wspolne wypady czy imprezy. ten newralgiczny moment przychodzi tak kolo 30-tki.
      W sumie to chyba najnudniejszy okres w zyciu i dalabym wiele zeby sie skonczyl.
      jak juz wszyscy odchowaja dzieci zaczynaja znowu sie dobrze bawic. Widze to
      nawet po wlasnych rodzicach. Zycie jest jednak brutalne :))))
      • jenny1 Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 18:45
        Cóż, prawda to gorzka ale jest dokładnie tak jak napisałaś oxygen:) ja
        przestałam dzwonić , bo stwierdziłam ,że ile można zagabywać i "wyciągać " z
        domu znajomych...z resztą niektórzy stali się bardzo wygodni i
        nagle "pozapominali" numerów telefonu lub gdzieś się
        im "zapodziały"...ciekawe ,ze mnie się żadne telefony nie zawieruszają:/
        dlatego skończyłam z tym dzwonieniem i teraz wolne chwile spedzam tylko z
        mężem:D i jest mi z tym bardzo dobrze:D
        • gosza26 Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 19:06
          spragnienie zastanawiam sie cz ty nie jesteś moja koleżanką??? która od
          momentu zamążpójścia zapomniała o sobie, a mąż wyznacza jej znajomych albo czas
          spotkań??

          ech....żal sie robi bo kiedys była niesamowicie samodzielna i rozrywkowa
          dziewczyna

          czarny scenariusz....2 koleżanka po 2 latach małzeństwa odeszła od męża bo jemu
          tez sie wydawało,że żona jest jego własnością, choć nigdy nie zdradził
          (chociaz??), nie pił i nie uderzył....
          • spragnienie Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 21:39
            Nie jestem mężatką.
            Moja dawna przyjaciółka (już nie jest nią, a może nie była nigdy???) zamknęła
            się na mnie. Myślę, że przyczyną był jej teraźniejszy mąż. Zresztą, to nie ma
            znaczenia. Sama zrezygnowała ze znajomości ze mną.
            Już mi nie żal, tylko zaczęłam się zastanwiać czy ja źle interpretuje bycie
            razem czy....
            A tak na dobrą sprawę, przeceiż dla każdego coś dobrego. Jeśli jest szczęśliwa
            i czuje się spełniona. NIe, jednak zadra w sercu została.... Przykre, że nie
            umiem zapomnieć osoby, która oi mnioe zapomniała parokrotnie.
            Według mnie przyjaźń to najważniejsze uczucie. Miłości przychodzą i odchodzą,
            a przyjażń - jeśli oczywiście jest prawdziwa i dojrxzała- przetrwa wiele lat.
            Z tym, że ta dopjrzałość i autentyczność jest myląca. Pozory mylą
            Życzę wszystkim, by byli szczęśliwi w swych związakch a zamnknięcie
            i rezygnacja z siebie samych nie stała się przyczyną tragedii.
        • oxygen100 Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 13.12.04, 20:27
          To prawda jenny, ile mozna proponowac spotkania?? chociaz proby odnawiania
          starych znajomosci ktore myslalam ze beda udane spelzly na niczym. Ale w sumie
          przeciez jestesmy juz innymi ludzmi i ze starymi znajomymi czesto laczy nas juz
          bardzo malo. Poza tym oni sie ciagle dopytuja o dzieci a ja nie mam ochoty sie
          tlumaczyc dlaczego wchodzac za moment w wiek chrystusowy, bedac 15 lat z jednym
          facetem nie mam jeszcze potomstwa:)
    • ewcia1980 Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 14.12.04, 19:17
      ja nad tym zaczełam zastanawiac sie juz bardzo dawno temu, gdy
      moja "przyjaciółka" z która byłysmy nierozłaczne przez 2 lata znalazła sobie
      chłopaka. kompletnie o mnie zapomniała. ba, zapomniała nawet o sobie. nie
      liczyło sie dla niej nic oprócz chłopaka, jego znajomych, tego co on lubi i co
      jest dla niego wazne. nie mogłam tego zrozumiec, byłam rozżalona i zła.
      w pewnym sensie zrozumiałam ja jak sie sama zakochałam.
      z moim chłopakiem jestem razem 1,5 roku i jest dla mnie całym swiatem. cały
      wolny czas spedzam z nim, co nie znaczy, ze jestem w jakis sposób ograniczona,
      czy czuje sie nieszczesliwa. wrecz przeciwnie.
      nie zapomniałam o sobie. mam prace, z której jestem zadowolona, koleżanki, z
      którymi widuje sie troche mniej niz kiedys, ale to wynika z faktu, ze one tez
      mają mało czasu.
      co do róznych pasji i zainteresowań, to bardzo sie ciesze, ze wiekszość z tych
      rzeczy robimy razem. on mnie namawia do uprawiania sportów: basen, narty, łyżwy
      i organizuje nam zycie towarzyskie, z mojej inicjatywy razem uczymy sie
      jezyków, razem czytamy ksiażki i ogladamy filmy.
      mi to wystarcza.
      co do imprez, to wcale nie mam checi wychodzic gdzies bez niego, bo sama zle
      sie bawie. ani nie potancze (bo z obcymi nie mam potrzeby, ani checi sie
      sciskac), tym bardziej ze wiekszosc facetów fatalnie tanczy w porównaniu do
      mojego chłopaka, ani nie mam sie do kogo przytulic. a na plotki wole sie umówic
      z kolezankami w domku przy winku, dobrym filmie i jedzonku.
      wiec ja rozumiem te dziewczyny które wiekszosc czasu spedzają z meżami. jeżeli
      nie czują, że czegoś im brakuje to wszystko jest ok.
      pozdrawiam.
      • gosza26 Re: ewcia trzeba odróżnić 14.12.04, 20:10
        chęć spędzania wolnego czasu z chłopakiem od uzleżnienia sie od niego.
        Jeszcze inaczej przedstwia sie sytuacja kiedy się z kimś mieszka. Wtedy każda
        chwilę (tą poza pracą) spędza sie razem. Często potem okazuje się,że wszystkie
        swoje potrzeby , pragnienia są marzeniami męza lub chłopaka.

        Jaki wniosek z tego...że trzeba robić wszystko zgodnie ze swoimi potrzebami. Ja
        miałm potrzebe poświęcenia się dla Niemęza, żebyśmy mogli byc razem. Jestem
        szczęśliwa bo nigdy nikt mi tego nie narzucił sama wybrałam. Jednak ten etap
        mamy za sobą i chce również miec swoje plany i sposby na ich realizację.

        Całe żyie przed nami. Jesli człowiek sie wypali na początku to potem może byc
        tylko frustracja i rozżalenie...

        Poza tym błąd, który popełniła moja koleżanka to nie tylko chęć spędzania czasu
        wolnego z mężem. Jej wszystkie decyzje MUSZĄ być skonsultowane z mężem, zarówno
        ilość wolnego czasu jak i forma jego spędzania. Nie mów mi,że takie warunki
        można przyjąć. Miłość to nie ubezwłasnowolnienie to wolność wyborów dwojga
        ludzi.
        • gosza26 Re: spragnienie i jeszce do ciebie 14.12.04, 20:17
          Ja nie pracuje i mieszkam razem z Niemężem, ale nie wyobrażam sobie w
          przyszłości mówić o sobie ,,żona mojego męża,,. Jestem tradycjonalistką jesli
          chodzi o rodzinę, ale jak czytam Twojego posta to jeszce mi słabo. Kobieta ma
          taką samą pozycje w rodzinie, ani nie pod ani nie nad mężem.

          A poza tym jak bys zadała takie pytanie na SAmotnej Mamie to może one lepiej by
          Ci wytłumaczyły co sie dzieje jak kobieta jest tylko dla faceta, a właściwie
          czym może sie to skończyc..
    • wawrz Dziewczyny,czy wypada??? 14.12.04, 22:19
      Słuchajcie a ja troche z innej beczki.Chodzi mi o to ze mam super kumpla
      którego bardzo lubie chodziliśmy na imprezy na piwko wieczorami gadaliśmi(za
      panny) i wogóle super z niego facet.Mój mąż nie zna go tylko ze słyszenia i
      jest o niego zazdrosny(jak coś opowiedam o nim).Strasznie chciałabym pójść z
      nim na piwko do kanjpy pogadać pospominać.No ale moja mama by mnie udusiła no
      bo jak to bez męża,mój mąż były nie zabardzo zadowolony.No i wogóle czy
      wypada???
      • jenny1 Re: Dziewczyny,czy wypada??? 14.12.04, 22:25
        To zapytam Cię wprost, czy gdyby Twój małzonek miał taką psiapsiółkę od serca i
        uwielbiął z nią rozmawiać itp. to czy przyklaskiwałabyś temu? i bez mrużenia
        okiem akceptowała każdy jego wypad z psiapsółka do knajpy? odpowiedz, szczerze
        i z ręką na piersi co byś czuła? hę?
        • wawrz odp. 14.12.04, 23:42
          No nie zabardzo by mnie to cieszyło:),ale taką mam ochote z nim pogaworzyć.Ze
          mna jest jeszcze taka sprawa ze napewno nie poszlibyśmy sami (znaczy z tym
          kumplem)tylko jeszcze zkimś.Mój mąż nie zna mojego towarzystwa z którym
          wariowałam i szalałam.No i co mam nie chodzić ze starymi kumplami??(bo jakos
          wypadło ze tylko kumpli mam)
          • gosza26 Re: temt mi bliski to ja odpowiem 15.12.04, 11:08
            Myślę,że związek trzeba dostosowac do tego na ile dojrzały jest partner i co
            nas łączy.W tym wypadku u mnie ja wypadam gorzej (z tą dojrzałością, a raczej
            zadrością), ponieważ Niemąż łatwo daje sobie wytłumaczyć ,że ja np. pisze listy
            z kolegą od wielu lat. Ja odwrotnej sytuacji nie udźwignęłabym i to jest u nas
            jasno powiedziane.

            Natomiast jest tez w druga stronę, bo Niemąż jest policjantem(a to wystarczy do
            tego by nie spać spokojnie:), i tu ja wykazuje sie duża wyrozumiałościa, a on
            nie musi bo ja nie mam tak zwodniczego zawodu...

            Objaw zazdrości jest miły bo to znaczy,że sie kocha, ale nie należy przeginać.
            A to oznacza,że piwo w gronie starych znajomoch nie jest zbrodnią. Mój NIemąż
            nawet sam mnie zawoził na takie imprezy. Tylko jest jedna zasada: robi się
            wszysko jawnie i za wspólnym porozumieniem.
          • xapur Dla mnie to kwestia zaufania. 29.12.04, 13:55
            Co prawda nie mam takiej sytuacji, ale gdyby zaistniała nie czyniłbym lubej
            problemów. Chce iść - proszę bardzo. Dopóki nie stałoby się to zbyt częste i
            kosztem naszego wspólnego czasu - nie ma problemu.
        • adsa_21 Re: Dziewczyny,czy wypada??? 25.12.04, 13:21
          Moj maz ma taka przyjaciolka..razem chodza do knajpki, kina..rzadko bo rzadko -
          ale wychodza/(ja mam zakaz wstepu na ich spotkania:-)
          Nie mam nic przeciwko temu, ani nie jestem zazdrosna. Z mezem b. rzadko
          wychodzimy na imprezy czy spotkania ze znajomymi - zwykle bawie sie w
          towarzystwie swoich znajomych i jest mi z tym b. dobrze.
    • spragnienie Więcej luzu i wzajemnego zaufania!!!!!! 23.12.04, 13:43
      Nie wiem, byc może jestem osobą bardzo tolernacyjną, sama należę do
      niezależnych, otwartych oraz po częsci lubiących sampotność. Tak, ogromnie się
      bałam, że będzie mi trudno w związku, że się uduszę oraz znienawidzę siebie
      i mojego partnera. Chodziłam zawsze swoimi ścieżkami.... Teraz mamy wspólną,
      z tym, że czasami zbaczam, chodzę w drugą stronę i Mój Mężczyzna nie ma nic
      przeciwko. Dlatego z nim jestem. Mam swoich kolegów, mogę się z nimi spotykać
      (jeden nawet darzył mnie większym uczuciem - mój partner wiedział o tym),
      o koleżankach nie wspomnę. Czy to, że jesteśmy razem ma sprawić, że zaprzestanę
      kontaktować się z ludźmi, których kocham, z którymi lubię spędzać wolny
      czas?????? Mam swoje zaintereosowania, on swoje. Mamy rożnych znajomych,
      spotykamy się czasem wspólnie, czasem osobno. Myślę, że to dobry sposób
      na bycie razem. Innego zresztą nie wyobrażam sobie, a wyobraźnię mam wielką.
      Patrzę na rodziców i widzę jaki fajny model życia wybrali. On ma swoich
      kolegów, wędkowanie, ona koleżanki i medycynę. Wspólne rozmowy w wiekszym
      gronie? Owszem. Ale także spootkania mamy z kolażakmai i odwrotnie.
      Nie twierdzę, że spędzanie czaasu tylko we dwoje, bez przerwy, bez osobnych
      znajomych , odrębnych pasji jest złe, jednak życie jest stokroć ciekawsze, gdy
      nasze uczucia wzbogacimy (oprócz oczywistej miłości) przyjazniami,
      znajomościami i swoimi małymi sprawami.
      Nie chcę źle wróżyć, ale takie wzajemne patrznei sobie w twarz przez n-ty lat
      nie nudzi się, nie zpragniemy poznać lepszego życia???? Zeby nie było za późno.
      Dziewczyny. Nie dajcie kierować swoim życiem, bądzcie sobą ( kompromisy
      oczywiście są nieuniknione). Model Matki Polki, z siatkami, w wałkach na głowie
      oraz z zaintersowaniami krążacymi wokół spraw męża i dzieci jest już dawno
      przeterminowany. Co więcej, u mnie wywoluje uśmiech i wspólczucie.
    • kukulka11 Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 23.12.04, 19:50
      Ja z części pasji zrezygnowałam, ale dlatego, ze chciałam, że chciałam jak
      najwięcej dać z siebie meżowi. i nie żałuję tego, nie jestem zahukaną,
      zaniedbaną mężątka wiecznie przy garach, a znajomych mamy wspólnych, tzn z
      początku to byli jego znajomi, teraz są współni, moi jacyś tacy dziecinni są
      (wiwększosci, więc za częśto sie z nimi nie spotykam)
    • spragnienie Do Kukułki. 23.12.04, 21:33
      Kukułko, ja nie krytykuję Ciebie, ani innych kobiet rezygnujących ze swoich
      posji. Patrzę jednak na zaniedbane męzatki przy garach, które już nie są
      zamężne. Powód? Wiadomy. To oczywiście nie oznacza, że kobieta zajmująca sdie
      tylko domem straci miłość oraz prędzej czy później mąż rzuci ją dla innej,
      bardziej światowej kobietki.....
      Zyczę spełnienia, przy garach lub w biurze. Każdy z nas jest kowalem własnego
      losu.
    • dziewojka Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 26.12.04, 22:12
      Izolowaliśmy się trochę z wyboru (nieświadomi skutków) na samym początku tej miłości, ale minął rok, poczuliśmy się osamotnieni, odbudowaliśmy wspólne znajomości, odbudowaliśmy swoje 'oddzielne' przyjaźni. Teraz, choć większość naszych znajomych to wspólne przyjaźni, głównie inne pary młodych ludzi, znajomych ze studiów, mamy też znajomych tylko dla siebie, z osobna. Jutro jedna z moich przyjaciółek jeszcze z podstawówki urządza parapetówkę, o ile wcześniej nie zabiorą nam jej, bo w każdej chwili może urodzić :) Jadę sama, bo mąż w tym czasie odiwedzi swoich starych znajomych :)
      Pasje- i przed związkiem miałam do wszystkiego słomiany zapał, ale miałam przynajmniej taki, mój ukochany najbardziej uwialbia mnie, gdy dostaję bzika na jakimś punkcie, tym częściej dostaję tych chwilowych acz silnych pasji- przy tak pozytywnym wzmocnieniu :)
      Jestem przede wszystkim kobietą, nie żoną męża :)
      Miłość nie podcięła mi skrzydeł, a dodała.
      Myślę jednak, że z chwilą przyjścia na świat dziecka, jest już inaczej. Moje koleżanki, młode mamy, zniknęły jakoś (wszystkie!) i trudno się z nimi spotkac :( I wcale a wcale mi się to nie podoba.
      • wieczna-gosia Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 27.12.04, 09:16
        a to ciekawe, bo ja model zamykania sie we wlasnym swiecie obserwuje glownie
        nie u tych dzieciatych i zonatych, ale wlasnie u niedzieciatych
        profesjonalistow. dzieciaci- wiadomo czasu nie maja zbyt duzo, ale mozna w
        miare bezpiecznie do nich zadzwonic wieczorem bo wiadomo ze nigdzie sie nie
        szwendaja w srodku tygodnia ;)) niedzieciaci profasjonaliscie buduja domy,
        chodza na imprezy a na sylwestra jada do kambodzy.
        My z mezem w zasadzie nie mamy wspolnych znajomych- on ma swoich, ja swoich, on
        sie spotyka co tydzien w srody, ja mniej regularnie, ale mysle ze z 2-3 razy w
        miesiacu sie uzbiera ;)
    • minerwamcg Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 29.12.04, 13:28
      Nie wiem, jak będzie. Połaczyła nas wspólna pasja i hobby, a zatem siłą rzeczy
      większość czasu przeznaczonego na przyjemności też spędzamy razem. Jeszcze
      zanim zaczęliśmy być razem mieliśmy krąg wspólnych znajomych, a potem niektórzy
      jego znajomi stali się moimi, niektórzy moi - jego. Zanosi się ponadto, że czas
      przeznaczony tylko dla siebie też będziemy mieć wspólny - razem lubimy wędrówki
      po górach, imprezy w miłym gronie, zwiedzanie nowych miejsc, książki... z
      drugiej strony doskonale wyobrażam sobie, że urywam się na kawę z
      przyjaciółkami, idę do kina z grupką znajomych, tonę w lekturze - dokładnie tak
      samo, jak mój miły spotyka się z kumplami z harcerstwa, umawia na brydża
      (niestety, ja ostatni raz grałam przed stu laty i strasznie źle, trzeba się
      będzie podciągnąć)albo dłubanie w samochodzie.
    • spragnienie Może ktoś dołączy się jeszcze do dyskusji???? 05.01.05, 09:54
    • fiordilligi Re: Czy mężatka izoluje sie od świata, znajomych? 07.01.05, 12:40
      Od zawsze wychodziliśmy z założenia, że nie zmuszamy się do niczego. Ja mam
      swoje zainteresowania, on swoje. Znajomych mieliśmy naturalnie własnych, ale
      odkąd jesteśmy razem zaczęli to być z czasem nasi wspólni znajomi.
      Mam wrażenie, że moje kontakty towarzyskie zmalaly, nie przez fakt zamążpojścia
      wcale, lecz tego, że ludzie rożnie układają sobie życie. Wielu powyjeżdżało za
      granicę, do skrajnie różnych miast, pozawierało rożne związki podjęło rózne
      prace, założylo mniej albo bardziej liczne rodziny.
      Generalnie żyjemy w czasach,w ktorych doba jest za krotka. My lubimy wspólne
      wieczory, spokojne, oderwane od naszych biur . Lubimy posączyć winko,poserfować
      po necie, poczytać, pojeździć palcem po mapie Afryki.No i wyjazdy w góry.
      Czasem jest to droższe dla mnie niż wypady do knajp, pubów itp. Potrzebujemy
      relaksu i odpoczynku, a gdzież to lepiej uczynić, jak przy ukochanej osobie?
      Nie jestem typem , który goni na siłę za szumnym życiem towarzyskim, tak jak i
      za modą.
      I wcale to nie znaczy, że ja w garach siedzę. Nie cierpię gotować tradycyjnych
      obiadów. Jak mi się już doprawdy nie chce, to mowię żarłokom " jedziemy dziś na
      obiad w miasto".Nie chcę - nie prasuję, ze sprzątaniem czekam na resztę,bo
      każdy robi balagan i każdy go sprząta.
      Na imprezy chodzimy wspólnie, bądź każde z osobna i nigdy to nie stanowiło
      problemu. Bo nie powinno stanowić w normalnym związku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka